0
Trzy dni choroby na własny koszt

Reanimując budżet „Sodry” władze planują pracownika, który poszedł  na “chorobowe”, przez pierwsze trzy dni zostawić bez grosza w kieszeni. Rząd w poniedziałek zatwierdził propozycję stosownej poprawki, która została skierowana do Sejmu.

Prawdopodobnie pracownikom pierwsze trzy dni zwolnienia lekarskiego nie będą opłacane Fot. Marian Paluszkiewicz
Prawdopodobnie pracownikom pierwsze trzy dni zwolnienia lekarskiego nie będą opłacane
Fot. Marian Paluszkiewicz


Obecnie w przypadku choroby za pierwsze dwa dni pracownikowi płaci pracodawca, a „Sodra” od dnia trzeciego.
Tymczasem rządowa propozycja zakłada, że pracodawca dla chorego będzie płacił za czwarty i piąty dzień, a państwo dopiero od szóstego dnia zaopiekuje się chorym.

– W ten sposób w ciągu roku uda się zaoszczędzić 175 mln litów – powiedział Rimantas Dagys, minister pracy i opieki socjalnej. Jeżeli zmiany zostaną zatwierdzone przez Sejm, to prawdopodobnie w życie wejdą od 1 maja br.

Jak oceniam te zmiany? Pozytywnie. Moim zdaniem, już wcześniej trzeba było to zrobić. Nasi obywatele są zbyt rozpieszczeni. Ludzie są nierzetelni, nie cenią swego miejsca pracy. A o zwolnienia chorobowe proszą nawet przy katarze. Zachowują się jak w tym powiedzonku – „paluszek i główka, to szkolna wymówka” – powiedziała „Kurierowi” Henryka Gorbikowa, lekarz rodzinny z przechodni w Niemenczynie.

Jej zdaniem, liczba pacjentów pod koniec roku 2008 gwałtownie wzrosła. Jednak w styczniu roku bieżącego nagle się zmniejszyła.

Podobno państwo nie ma za co płacić chorym i zasiłki już od pewnego czasu spóźniają się – sarkastycznie zauważyła Gorbikowa.

Zasiłek chorobowy w obecnym kryzysie stał się swoistym kołem ratunkowym dla wielu mieszkańców kraju. Najczęściej na wyimaginowane dolegliwości skarżą się pracownicy spółek borykających się z trudnościami finansowymi.

Krystyna N. przyznaje, że nadużywała i brała “chorobowe”.

– Na codzienne dojazdy do pracy w Wilnie wydaję około 15 litów. W stolicy korzystam z transportu miejskiego, a to oznacza, że na bilet miesięcznie muszę oddać jeszcze 110 litów. Już od stycznia nie dostaję wynagrodzenia, dlatego najlepszym wyjściem było “zachorować” i czekać na zasiłek chorobowy. Krystyna w ten sposób nie tylko zaoszczędzała, a i zasiłek chorobowy dostawała szybciej niż wynagrodzenie.

Jak się okazuje, nieraz pracodawcy świadomie każą swoim podopiecznym “zachorować” i otrzymać zwolnienie lekarskie. W ten sposób oszczędza i firma.

– Nasza spółka nie ma zamówień,  a właściciel, żeby nie płacić za przestoje, kazał nam brać nieopłacane urlopy albo… kupować zwolnienia lekarskie – opowiadał Stanisław P., pracownik jednej ze stołecznych spółek meblarskich, który – jak się przyznaje – w jednej z rejonowych przechodni za 2-tygodniowe zwolnienie zapłacił 50 litów.

Co będą robić Krystyna i Stanisław po wprowadzeniu zmian w opłacaniu zwolnień lekarskich? „Żeby otrzymać zasiłek chorobowy, będziemy zmuszeni po prostu dłużej chorować” – odpowiadają.

Fala bezrobocia spowodowała, że pracownicy – jak tonący słomki – ratują się wizytami u lekarzy. Bo przecież zgodnie z artykułem 133 Kodeksu Pracy, pracownik nie może być pozbawiony pracy, mając aktualne zwolnienie lekarskie.

Ewa Gedris

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.