1
TAIZE – Wielka Pielgrzymka Zaufania

Już w piątek w Wilnie rozpoczyna się młodzieżowa Wielka Pielgrzymka Zaufania.  Do naszego grodu przybędzie 8-10 tysięcy młodzieży z Litwy i sąsiednich krajów. Będzie to pierwsze w historii tak duże zgromadzenie młodzieży w kraju postkomunistycznym.

Przybędą młodzi ludzie z Polski, Ukrainy, Białorusi, Rosji, Łotwy, Wielkiej Brytanii, Francji. Jeden młodzieniec zgłosił się nawet z Nazaretu, co organizatorzy oceniają jako szczególny i dobry znak błogosławieństwa całej imprezie. Najliczniejszą grupę będzie stanowiła młodzież z Litwy,  około 2 tysięcy osób. Pośród gości najwięcej będzie Polaków, bo ponad tysiąc młodych dziewcząt i chłopców. Opiekować się nimi będą poszczególne parafie i ponad tysiąc wolontariuszy. Podstawowy cel pielgrzymki: wspólnie z młodzieżą różnych narodowości i wyznań chrześcijańskich, śpiewem i modlitwą w ciszy chwalić Boga, otworzyć swoje domy,  serca i parafie dla przybyszy, od nowa odnaleźć Kościół jako naszą wspólnotę, przeżyć kolejną lekcję obcowania z Bogiem oraz innymi ludźmi na co dzień.

Czym jest młodzieżowy ruch TAIZE, gdzie się zrodził i jakie przyświecają mu cele? Jest to międzynarodowa  wspólnota ekumeniczna. Powstała we Francji, w południowej części Burgundii w 1940 roku z inicjatywy brata Rogera, który zginął 16 sierpnia 2005 w Taizé z rąk niezrównoważonej psychicznie Rumunki, która zadała mu podczas wieczornego nabożeństwa trzy ciosy nożem w plecy i gardło.

Podstawową regułą zakonną tej wspólnoty jest maksymalna prostota i ubogość w życiu codziennym oraz dzielenie się wszystkimi, jakie mają, dobrami materialnymi i duchownymi. Utrzymują się tylko z rąk własnej pracy, nie przyjmują żadnych datków ani ofiar. To coś na wzór Ostatniej Wieczerzy, gdy Chrystus wraz z apostołami dzielił się chlebem i winem, a potem im posługiwał umywając nogi. Dziś na świecie ta wspólnota zrzesza ponad 100 braci zakonnych różnych wyznań chrześcijańskich z ponad 25 krajów świata.

W latach  1950 do idei TAIZE zaczęła przyłączać się młodzież świecka. Mamy już miliony młodzieży świeckiej, która to wprawdzie nie prowadzi zakonnego, ascetycznego życia, ale rozpowszechnia idee  dzielenia się z innymi, poszukuje dróg do prawdziwych wartości życiowych bazując swoje życie na modlitwie i służeniu innym.  Powstanie takiej wspólnoty podyktowało samo życie. Gdy na świecie rozszalała się II wojna światowa, tak bardzo było potrzeba miłosierdzia, poznania siebie, świata, wartości i sensu ludzkiego życia. Pielgrzymki Zaufania, którymi kierują bracia, odbywały się już w Afryce, Północnej i Południowej Ameryce, Azji i Europie.

Dziś po raz pierwszy po zdruzgotaniu żelaznej sowieckiej kurtyny mamy tak duże zgromadzenie młodzieży praktycznie prawie z całego świata. Wielki to zaszczyt przypadł nam w udziale, ale i wielka odpowiedzialność.

Wilnianie przyjmą w swoich domach ponad 5 tysięcy młodych ludzi, którym będzie potrzebny nocleg i w ciągu 3 dni wyżywienie. Reszta uczestników – to młodzież wileńska oraz ta, która ma tu znajomych i krewnych, więc indywidualnie pozałatwiała sobie noclegi – opowiada wolontariuszka odpowiedzialna za kontakt z mediami, studentka Wileńskiego Uniwersytetu Sigita Purytė.

Pielgrzymów na swoim terenie będą przyjmować niemal wszystkie wileńskie i podwileńskie parafie. Do konkretnych parafii już jutro wczesnym rankiem zacznie ściągać młodzież. Po załatwieniu spraw organizacyjnych, krótkiej modlitwie i śniadaniu uczestnicy pielgrzymki udadzą się do centrum miasta, gdzie będą się odbywały centralne obchody i imprezy przy trzech kościołach: wileńskiej katedrze, kościele bernardyńskim oraz kościele pw. św. Janów.

Generalnie ludzie w parafiach są dość otwarci na innego człowieka, choć nie brakuje też czasem sceptyków, co to nieufnie spoglądają na  człowieka, który jest innej narodowości bądź innego wyznania. Znacznie chętniej przyjmują też pielgrzymów rodziny mniej zamożne. Właściciele dużych, otoczonych murem willi najczęściej zamykają swoje fortece. Może z obawy, że młodzież w adidasach zniszczy ich perskie kilimy w salonach, a może po prostu tak już obrośli dobrami materialnymi, że nie widzą, iż obok jest ktoś potrzebujący. Dla nich jakiekolwiek podzielenie się z bliźnim jest czymś zupełnie obcym i całkiem niezrozumiałym.

– Sceptyków chyba nigdy i nigdzie nie brakuje, ale generalnie jednak podczas naszych prac przygotowawczych spotykaliśmy się z dużą życzliwością i serdecznością ludzi, chęcią pomocy – opowiada Sigita, która dzięki braciom ze Wspólnoty Tyberiackiej sama też stosunkowo niedawno odnalazła w sobie wiarę i nowe wartości życia.



TAIZE na Litwie


Na Litwie ruch TAIZE praktycznie stawia dopiero pierwsze kroki, ale bardzo szybko się rozwija. Często nie jest to nawet młodzież jeszcze wierząca, ale ta, którą nie pociąga seks, narkotyki, pogoń za dobrami materialnymi. Młodzież, która poszukuje jakichś głębszych wartości życia, która chce lepiej poznać siebie i innych, chce odnaleźć prawdziwy sens życia – nie ten fizjologiczny, ale duchowy, oparty na niezniszczalnych wartościach.

Jest powiedziane: „Szukajcie, a znajdziecie, proście, a będzie wam dane”. A wszak na poszukiwanie i prośby nigdy nie jest za późno. Poszukiwać Boga, siebie i świata powinna nie tylko młodzież, ale i ludzie starsi. Poszukiwać i uczyć się należy do końca życia, bo Chrystusa się poszukuje, uczy i odkrywa praktycznie przez całe życie.

Chrystusa nie można też zamknąć w sobie, trzeba nim się dzielić – nauczał nasz wielki Rodak Jan Paweł II.

Właśnie te trzy dni Pielgrzymki Zaufania będą wielkim testem i egzaminem naszego otwarcia się na innego człowieka, na tolerancję wobec człowieka innej narodowości, wyznania czy koloru skóry. Czy i jak zdamy ten egzamin, z jakimi wrażeniami odjadą od nas ci młodzi ludzie – bardziej uduchowieni, lepsi, czy może rozczarowani – będzie zależało od nas samych. Nie zawiedźmy ich oczekiwań, nie splammy  też naszego honoru, świadectwa wiary, po prostu nie zatraćmy  naszej ludzkiej twarzy i wileńskiej gościnności. Otwórzmy się szerzej i serdeczniej na wszystkich i na wszystko.


Jedna odpowiedź do TAIZE – Wielka Pielgrzymka Zaufania

  1. Jan mówi:

    Miło czytać o Taizé w „Kurierze Wileńskim”, ale… szanownej pani redaktor radziłbym posprawdzać fakty. Coś takiego jak „ruch TAIZE” po prostu nie istnieje (o błędnej ortografii już nie wspominając…). A bracia z Taizé przyjeżdzają na Litwę od wielu, wielu lat. Od mojej własnej podróży z br. Robem na Litwę mineło już 12 lat, a już wtedy Taizé było znane na Litwie od dawna…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.