0
Ludzie sztuki nawołują do „zamieszek kulturalnych”

Minister kultury Remigijus Vilkaitis mówił, że rozumie nastroje kolegów z branży sztuki, ale pomocy im nie deklarował Fot. Marian Paluszkiewicz
image-514

Minister kultury Remigijus Vilkaitis mówił, że rozumie nastroje kolegów z branży sztuki, ale pomocy im nie deklarował Fot. Marian Paluszkiewicz

Podczas gdy w parlamencie posłowie debatowali nad kolejną redukcją wydatków budżetowych, za oknami Sejmu przedstawiciele sztuki i kultury protestowali właśnie przeciwko cięciom budżetowym.

„Nie potrzebujemy pieniędzy, ale potrzebujemy wolności” – apelowali artyści do polityków przekonując, że wolny artysta zawsze potrafi na siebie zarobić.

Kilku polityków, w tym też minister kultury, aktor Remigijus Vilkaitis, wysłuchało przemówień artystów oraz wierszy i piosenek w ich wykonaniu i udało się do Sejmu, by dalej debatować nad redukcją wydatków budżetowych.

„Kulturo, żegnaj?” – pod takim hasłem przedstawicie kultury i sztuki protestowali przeciwko opodatkowaniu dodatkowo od nowego roku honorariów oraz tantiem, jak też ujednoliceniu podatku VAT do 19 proc. na imprezy kulturalne, książki i prasę.

Minister kultury Remigijus Vilkaitis powiedział dziennikarzom, że rozumie postulaty protestujących artystów. Zauważył jednak, że nie tylko ludziom sztuki jest dziś trudno, kiedy gospodarka kraju znajduje się w głębokiej recesji.

„Przede wszystkim należy wspierać samego twórcę, a nie pośrednika, który sprzedaje jego dzieło. Twórcy najbardziej przyczyniają się do formowania wizerunku kraju, a te miliony, jakie wyrzucane są na ten cel, są zabierane właśnie tym ludziom” – powiedział minister kultury przedstawiając możliwości dofinansowania branży artystycznej.

Znany solista Vytautas Juozapaitis zauważył, że premier Andrius Kubilius jeszcze przed akcją protestu oświadczył, że żadnych ustępstw wobec postulatów artystów nie będzie.

„Szanowany z urzędu, bynajmniej nie jako osoba, premier odpowiedział nie wysłuchawszy nas” – powiedział artysta.

Jego koledzy, kolejno wychodzący na scenę na Placu Niepodległości, gdzie odbywała się akcja protestu, również nie szczędzili słów krytyki wobec arogancji rządu i konkretnie premiera. Artyści mówili, że polityka obecnego rządu w sferze kultury prowadzi do jej zagłady, dlatego ich zdaniem „marsz pogrzebowy niebawem stanie się najczęściej wykonywanym w kraju utworem”.

We wczorajszej akcji protestacyjnej uczestniczyło około 200 osób. Akcja zakończyła się improwizowaną drogą krzyżową i ukrzyżowaniem Kultury, w roli oprawców wystąpili: „bubilius”, „burżuazja” i „biurokracja”. Artyści zapowiedzieli, że jeśli władza nie usłyszy ich postulatów, to następną akcją protestacyjna będą „zamieszki kulturalne” oraz strajk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.