29
Hotelarze wypowiadają wojnę rządowi

Zdesperowani wysokimi podatkami hotelarze grożą rządowi falą strajków Fot. Marian Paluszkiewicz

Zdesperowani wysokimi podatkami hotelarze grożą rządowi falą strajków Fot. Marian Paluszkiewicz

Właściciele hoteli i lokali gastronomicznych, wystraszeni wywindowanym w tym sektorze gospodarki przez władze podatkiem VAT (PVM) z 5 do 19 proc., zapowiadają strajk. Akcje protestacyjne mają się odbyć w czerwcu i lipcu.

— Sytuacja w branży hotelarstwa jest bardzo zła. Podatek VAT w naszym kraju wywindowano do 19 proc., tymczasem w Polsce sięga on zaledwie 7 proc., w Estonii — 9 proc. Nawet Łotysze, którym MFW nakazał zwiększenie tego podatku do 25 proc., zamierzają go nie zwiększać, a zmniejszać — powiedziała „Kurierowi” Evalda Šiškauskienė, przewodnicząca Stowarzyszenia Restauracji i Hoteli na Litwie. Przewodnicząca twierdzi, że obecnie w ponad 20 krajach, należących do Unii, ten podatek jest mniejszy niż 10 proc.

Zdaniem Šiškauskienė, kolejnym ciosem dla branży hotelarskiej w naszym kraju jest to, że turyści z Europy, którzy chcą się udać do naszego kraju, mogą skorzystać z zaledwie kilku linii lotniczych.

Rząd obiecywał nam otwarcie połączeń lotniczych do europejskich miast, rzesze turystów. Otrzymaliśmy natomiast tylko większą liczbę lotów do Brukseli. Z tego nie mamy żadnych zysków, z Brukseli turystów nie ma, tylko urzędnicy — dodała Šiškauskienė. Co gorsza, z powodu bankructwa litewskich linii lotniczych FlyLAL, liczba turystów znacznie się zmniejszyła. Przewodnicząca Stowarzyszenia Restauracji i Hoteli na Litwie twierdzi, że u jej kolegów z europejskich stowarzyszeń polityka rządu naszego kraju wobec sektora hoteli i restauracji, która rozpoczyna się i kończy na wprowadzaniu nowych podatków i zwiększaniu starych, budzi jedynie zdziwienie. Tymczasem właściciele restauracji, którzy wspólnie z hotelarzami domagają się przywrócenia ulg podatkowych do stanu 2008 roku twierdzą, że obecnie ich biznes znalazł się na krawędzi bankructwa. Zdaniem przedstawiciela restauratorów, jeżeli rząd nie zmieni swojej polityki, to z ponad 30 tys. ludzi, którzy obecnie pracują w restauracjach jako kelnerzy, kucharze i inny personel, pracę straci ponad połowa osób. Trafią na giełdę pracy i będą na zasiłku z rządowego budżetu.

Ze zdaniem Šiškauskienė zgadza się również Zygfryd Raczkowski, właściciel hotelu „Centro Kubas”.

— Wilno, które się szczyci mianem Stolicy Kultury Europejskiej 2009, dla większości Europejczyków jest równie dalekie, jak jakaś wyspa w Oceanii. Samoloty na nasze lotnisko prawie nie docierają — powiedział „Kurierowi” Raczkowski. Właściciel hotelu twierdzi, że w wielu hotelach odnotowuje się coraz większą liczbę odwołanych rezerwacji. Zmniejsza się również nie tylko liczba turystów, ale i przedstawicieli klasy biznesu, którzy jeszcze do niedawna woleli sale konferencyjne w litewskich hotelach, a teraz wybierają się do estońskich lub polskich.

— Jeżeli rząd będzie ślepy i głuchy na nasze prośby (hotelarzy i właścicieli restauracji), wielu z nas może zostać zmuszonych do wycofania się z biznesu — dodał Raczkowski.

________________________________________________________


Protest hotelarzy i właścicieli restauracji

Akcje protestu mają się odbyć 11 czerwca, 29 czerwca, 5 lipca. W trakcie akcji protestu w tych hotelach i restauracjach, których właściciele zdecydowali się przyłączyć do strajku, od godziny 22.00 do 24.00 zostanie odłączone światło. W tych godzinach hotele oraz restauracje będą oświetlane świecami.

________________________________________________________

29 odpowiedzi to Hotelarze wypowiadają wojnę rządowi

  1. tomasz mówi:

    Czyli na turystyce Litwa też nie zarobi.To jest dopiero kuriozum z takimi naturalnymi walorami!

  2. Rolnik mówi:

    Ceny w hotelach Litwy bez podatku straszyly.

  3. tomasz mówi:

    do Rolnik:To też fakt.

  4. Astoria mówi:

    Powinni bardziej postawić na turystę z Polski, turystę bliskiego geograficznie i sentymentalnie. Szczególnie na Wileńszczyźnie, która dla Polaków mogłaby stać się czymś w rodzaju alternatywy dla Mazur, powiedzmy? Czy AWPL promuje, rozwija turystykę z Polski na Wileńszczyźnie?

  5. tomasz mówi:

    do Astoria:I znowu będzie “słoń a sprawa…AWPL”?:))))

  6. Wojtek mówi:

    Wileńszczyzna nie ma takiego potencjału jak Mazury. Ponadto dojazd. Z Warszawy do Giżycka pociąg jedzie niecałe 6 godzin, do Wilna około 10. Samochodem – 4 godziny i odpowiednio 6 – 7.

  7. Astoria mówi:

    Tomasz: AWPL reprezentuje region, więc chce jego rozwoju, czyż nie?

    Wojtek: Potencjał może mieć i to większy. Kwestia reklamy i infrastruktury. Wszystko to kosztuje, wiadomo. Ale można rozwijać skromniej – od np. goszczenia w domach prywatnych na wsi, co już pewnie się dzieje. Rolnictwo tam mizerne, a turysta by pomógł. Dojazd, faktycznie – to koszmar.

  8. ViP mówi:

    Szlag mnie trafia. Zapowiadają protesty hotelarze, restauratorzy …. . A, k … ich m…ć nie lepiej zniżyć ceny usług? Wileńskie hotele jak nie 5 to 4 gwiazdki,a do tego sztuczny blichtr.
    Usługodawcy, gestorzy tych usług sztucznie windują te ceny to i maja wysokie podatki. Z Litwy nie zrobi się LAS VEGAS ani Wysp Kanaryjskich.
    Śp. senator W. Gładkowski (wilnianin) w takich sytuacjach mawiał: jak sie nie najesz, to się nie naliżesz!

  9. Tomek z Warszawy mówi:

    Znów powracam do starej śpiewki: może turystów by było więcej, gdyby bardziej zadbano o jakość połączeń komunikacyjnych z Polską. Nie ma porządnego pociągu, tanich linii lotniczych…z autobusami też tak sobie. Zastanawiam się czy bardziej połączenia komunikacyjne są słabe bo mało chętnych do jeżdżenia, czy odwrotnie: mało chętnych bo połączenia słabe i niewygodne…
    Myślę, że kilka rzeczy można zrobić “od ręki”, chociażby puścić codziennie a nie co drugi dzień autobus PKP Intercity (nawet mniejszy, ale wygodny, choćby nawet duży, elegancki mikrobus)lub pomyśleć ponownie o sensownym połączeniu kolejowym.

  10. czesław57 mówi:

    Myślę, że Astoria dobrze kombinuje. W Polsce coraz bardziej rozwija się agroturystyka, z roku na rok coraz więcej osób korzysta z tej formy wypoczynku. Jeśli mówimy o turystach z Polski odwiedzających Wilno i okolice, nie zapominajmy, że jest to turysta przeważnie średnio zamożny, dla którego każda zaoszczędzona złotówka się liczy. Jest więc pole do popisu dla organizacji polskich na Litwie, by popularyzować wśród rolników z Wileńszczyzny tę formę małego biznesu a powstające gospodarstwa agroturystyczne polecać polskim biurom turystycznym. Korzyść byłaby obopólna. W końcu na sentymencie Polaków do Wilna i Ostrej Bramy niech zarabiają także Polacy z Wileńszczyzny!.

  11. The Observer mówi:

    Przykro mi to stwierdzić, ale Wileńszczyzna to Polska B, poza Trokami i Wilnem, może Lidą czy Druskiennikami to ma niewiele do zaoferowania…bez względu czy jest pod okupacją litewską czy nie….region ten wymaga radykalnego przewartościowania i zmiany mentalności biznesowej…do Mazur daleko…do gór tym bardziej a do morza w ogóle…Trzeba znaleźć niszę, swój produkt i ofertę, która zainteresuje wymagającego turystę…Może Smorgonie… z polowaniami na niedżwiedzie…to tak ad hoc inicjatywa godna zainteresowania!!!!

  12. ted mówi:

    jakby sie tam powiedzialo o mentalnosci biznesowej,to by sie pogniewali,he
    Rozumiem,ze to na tutejszy uzytek.
    Fakt,przydaloby sie,oj przydalo.

  13. JJ mówi:

    Popieram ViP.
    Ceny są niemożliwe. Skoro kryzys, to mogli by hotelarze pogodzić się z mniejszym zyskiem! Przetrwali by wówczas do lepszych czasów. A z takimi chęciami jak obecnie to będą musieli zwinąć interes. I nie podatki, a sami sobie będą winni. Wszyscy mają trudności i starają się oszczędzać, a hotelarze chcą zachować w kryzysie te same dochody. Czyim kosztem?

  14. ex mówi:

    zgadzam sie z ViPem i JJ problem nie w VACie, a w zaporowych cenach uslug, w Wilnie w zasadzie brak jedno lub dwugwiazdkowych hoteli, a na luksy dzis nie kazdego stac. poza tym ogolnoswiatowe tendencje sa takie, ze ludzie zaczynaja oszczedzac i oszczedzaja oczywiscie na tym, co nie jest towarem/ulsuga niezbedna do zycia, m.in. na podrozach.

  15. VILKAS mówi:

    Jest jako-takie połączenie kolejowe
    Warszawa (7-34) – Wilno 17-45 i Wilno(11-40) – Warszawa (20-30) z jedną przesiadką w Szestokach -ostatnio korzystam.

  16. Jacek mówi:

    Nocowałem z żoną w podłym hotelu za 160 litów. Chciałem dać zarobić Polakom. Cena straszna, warunki więcej niż spartańskie. To było jeszcze po “starym VAT-cie”. Ile teraz kosztowałby nocleg, do tego przelicznik lita.

  17. bobrowniczy mówi:

    A ja mam pomysł dla fanów militariów. Bo tereny pod Wilnem do tego typu inicjatywy badzo dobre.Ostatnio korzystałem w niemczech z możliwości przejażdżki czołgiem oraz wozem zabezpieczenia technicznego.Człowiek kupił z demobilu po ruskich sprzęt i zamiast uprawiać chwasty wozi ludzi po polach.

  18. Pepeł mówi:

    do bobrowniczy: Good idea, choć natychmaist znalazłby sie turysta Żeligowski, który by trochę tym czołgiem mógł się rozpędzić i poza pole pojechać. Raz juz było a jak wiadomo historia lubi się powtarzać.

  19. bobrowniczy mówi:

    Przejażdzka polegała na byciu pasażerem a nie kierowcą.I dajcie już spokój z tym Żeligowskim bo sie chłop w grobie przewraca jak widzi z góry ten syf.

  20. Jan, Poznań mówi:

    Mnie się bardzo podoba Litwa a także Łotwa i Estonia. A ponieważ lubię zwiedzać na rowerze, więc muszę sie tam wybrać z namiotem. Dziennie mogę pokonać do 200 km. Jest w tych krajach dużo czystych jezior z zimną wodą. Czym zimniejsza tym lepiej bo jestem morsem.

  21. Julian mówi:

    Astoria ma rację. Należałoby tę kwestię rozpropagować ale nie przez AWPL lecz przez ZPL w ścisłym porozumieniu z samorządami. Wielu rodaków na Wileńszczyźnie (i nie tylko ! np. Jeziorosy !) mogłoby na tym zarobić.

  22. Julian mówi:

    Observver’owi : Smorgonie są na dzisiejszej Białorusi a o Akademii “niedźwidzkiej” nikt tam nawet nie wie. Jeśli jednak Białoruś to np. trasa niemeńska od Stołpców do Grodna. Mógłby to inspirować ZPB, ale piękna Angelica woli wojny wewnętrzne i występy w Tuskowie oraz Strasburgowie (z czego oczywiście nic nie wynika!)aniżeli pracę u podstaw. Im dłużej to potrwa to z obu ZPB zostanie tylko ona i jej p…..pasy. Nb. sterowane przez “polski” MSZ. Czasami zastanawiam się jaka agentura działa by likwidować struktury polskie w RB rękoma Polaków z Polski ?
    PS. Na dzisiejszej Białorusi są przepiekne tereny leśne z Puszczą Nalibocką na czele a tam … 90% mieszkańców to Polacy, ale : standardy civ. podłe ! I tak w kółko!

  23. Ja mówi:

    Bardzo słuszny protest. Ja rozumiem, że kryzys i państwu brakuje pieniędzy, ale kiedy budżet zarobi więcej? Wtedy, gdy rząd dobije branżę turystyczną wysokimi podatkami? Czy może wtedy, gdy podatki będą niższe, ale klientów hoteli i restauracji, a tym samym płatników VAT będzie więcej?

  24. The Observer mówi:

    Julek: wiem, wiem, ale ja tej granicy nie widzę!!!! Bo Wileńszczyzna jest jedna!!!!

  25. Białostoczanin mówi:

    Zbliża się okres urlopowy, więc wybrałem się do biura podróży przejrzeć ofertę i mało ze śmiechu nie padłem widząc ofertę jednego z hoteli czy tez może SPA w Druskiennikach, weekend dla zakochanych za 3200 euro. Mam wrażenie ,że niektóre hotele na Litwie to “pralnie …”

  26. The Observer mówi:

    Wytwarzają trochę produktów mlecznych i dobrego chleba oraz kindziuka? Cała reszta to usługi gdyż tak maleńka gospodarka tak maleńkiego kraju nie jest zdolna aby produkować cos co byłoby konkurencyjne z produkcja potęg gospodarczych gdyż na same tylko badania naukowe i rozwój największe globalne koncerny wydaja statystycznie po 5,- Mld USD rocznie ( Niemcy maja takich koncernów ok. 100, a Litwa juz nie ma żadnych nawet teoretycznych szans by mieć choć jeden). Wielkie Ksiestwo Luxembourg mające najwyższa stopę życiową w Europie żyje z usług bankowych , turystyki a ich sztandarowa firma to Villeroy&Boch powstała w 1748 roku produkująca wyroby porcelanowe, wysokiej jakości. Maleńka Litwa jest skazana na usługi dla innych np. jako raj podatkowy dla nowych polskich i nowych ruskich oraz nowych ukraińskich coby nie musieli szwendać sie po Cyprach, Maltach i jakichś innych wyspach kręcąc byznesy.

  27. Matka Dyrektor mówi:

    Rozmawiałam kiedyś z Niemcem wracającym podobnie jak ja z Litwy . Chłop jechał na złamanie karku ,aby dojechać w nasze Suwalskie . Pytanie po co ? Odpowiedź prozaiczna –
    porządny obiad , schludny nocleg za normalną cenę .
    Bez wielkich fajerwerków….no proszę…rzekło się…kobyłka u płotu!!!!!

  28. Hall mówi:

    Litwa zarobi krocie gdy nastawi sie na klienta z Polski, nie tylko sentymentalnego. Mila obsluga po polsku, menu po polsku, opisy na zabytkach po polsku…Ale oni wolą innych, a innych nie ma…. Zatem tracą i tracić będa. nauka kosztuje. nasze pomorze czy slask nastwail sie m.in. na niemcow i zarabiamy…

  29. Szymon mówi:

    Mnie właśnie bardzo dziwi, że mimo sporej ilości turystów z Polski brakuje informacji po polsku, menu w restauracji zdarza się rzadko… Na trasie z Ukrainy do Lublina spro jest reklam w języku gości, w okolicach Przemyśla, Chełma podobnie, Pomorze jest po Niemiecku w zdużym stopniu, Śląsk, Opole itd itp. Fakt, mogę się przyznać, że trochę mnie to drażni ale to prawidłowość dziejowa, a biznes ma to do siebie, nie umie się gniewać na kasę i lubi ją z każdej ręki przyjąć. Ale ta zasada na Litwie to chyba nie działa. Mam wrażenie, że jest jakoś na opak Czy biznes jest idiotą? Zaczynam w to wierzyć bo jakoś obecną sytuację sobie muszę wytłumaczyć. A może szowinizm jest tak silny, że kasa tak ale nie od Polaka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.