114
„Silnych nikt i nic nas nie pokona…”

Fot. Marian Pauszkiewicz
image-1335

„Silnych nikt i nic nas nie pokona” — mówi prezes ZPL Michał Mackiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

20 lat, a faktycznie dwadzieścia i jeden rok, odkąd polska mniejszość na Litwie reaktywowała swoją zorganizowaną działalność. Jak z perspektywy czasu Pan ocenia te lata działalności polskich organizacji, które łączy dziś Związek Polaków na Litwie?

Samo zorganizowanie się polskiej społeczności odbyło się w odpowiednim czasie. Wtedy dojrzała taka chwila, były też warunki. W Instytucie Pedagogicznym spotkała się pierwsza inicjatywna grupa, która i postanowiła  o tworzeniu struktur polskich w terenie, w zakładach, na uczelniach. Byliśmy pierwsi, wcześniej niż „Sąjūdis”.
Patrząc z perspektywy tych 20 lat — różnie było. Zresztą różnie też powinno być. Należy jednak zauważyć, że jeśli w okresie 20–lecia międzywojennego Polacy na Kowieńszczyźnie praktycznie przestali istnieć, a procentowo wtedy stanowili podobny odsetek jak na Wileńszczyźnie, kiedy wchodziliśmy w niepodległość, to zawdzięczając zorganizowanej działalności nie tylko utrzymaliśmy się, ale też wzmocniliśmy się jako społeczność polska — jesteśmy świadomi swojej tożsamości, mamy swoje potrzeby i swoje cele. Myślę, że dzięki tej zorganizowanej działalności polski ruch na Litwie będzie jeszcze długo działał i żył.

Czy Związek Polaków na Litwie, który tylko oficjalnie skupia około 10 tys. osób i jest jedną z największych organizacji na Litwie, jest dziś partnerem do dialogu dla władz Litwy?

Fot. Marian Paluszkiewicz
image-1336

Prezes Michał Mackiewicz jest przekonany, że realizacja projektu Rezerwatu Pamięci Narodowej w Zułowie ma absolutną rację, gdyż dokumentuje polskie ślady na Litwie Fot. Marian Paluszkiewicz

Różnie to można oceniać, ale społeczność litewska krok po kroku, powoli przyzwyczaja się do uświadomienia, że ci Polacy jednak tu są. Z drugiej strony mamy do czynienia z mocnym ruchem antypolskim, skupiającym osoby publiczne, które całe życie poświęcają zwalczaniu polskości, a nieraz w ogóle negują istnienie Polaków na Litwie. Czasami postawa taka znajduje poklask również wśród polityków, którzy przecież decydują w ważnych dla Polaków sprawach.
Mówiąc zaś o relacjach partnerskich i dialogu, należy pamiętać, że ZPL, chociaż i największa, ale jest jedną z wielu polskich organizacji na Litwie. W tym kontekście mieszczą się również samorządy na Wileńszczyźnie, które przecież też reprezentują interesy Polaków, gdyż są wybrane przez wyborców Polaków, obywateli Litwy. Samorządy te są partnerem dla rządu, gdy podnoszone są sprawy dotyczące potrzeb i problemów społeczności polskiej na Litwie. Jedną z takich ważnych spraw jest szkolnictwo polskie i tu, jeśli Ministerstwo Oświaty planuje jakieś zmiany, często też skierowane na uszczuplenie szkolnictwa polskiego, to przynajmniej dla pozorów dialogu są zawsze zapraszani przedstawiciele „Macierzy Szkolnej” i Związku Polaków na Litwie.
Zupełnie inaczej jest w kwestii reprezentowania polskiej społeczności, gdyż tu ZPL, jako organizacja polskiej mniejszości, zawsze jest postrzegana. Zawsze jesteśmy zapraszani na oficjalne uroczystości z okazji Dnia Niepodległości, Dnia Państwowości, czy też z okazji wizyty polskiego prezydenta na Litwie. Dlatego nie można stanowczo i jednoznacznie twierdzić, że jesteśmy zawsze ignorowani. Obok tych sił mocno nam nieprzychylnych, są bowiem ludzie, którzy nam sprzyjają i jest ich coraz więcej.

Mimo tych oficjalnych czy też kurtuazyjnych relacji, w sprawach ważnych dla polskiej społeczności wciąż „o nas i bez nas” — pisownia nazwisk, zachowanie szkolnictwa polskiego, zwrot ziemi — tę wyliczankę postulatów wciąż powtarzamy przy każdej dobrej okazji. Samorządy zaś muszą w sądach dochodzić praw do nazewnictwa polskiego w szkołach czy miejscowościach, gdzie Polacy stanowią większość. Czego najbardziej jest potrzeba litewskiemu społeczeństwu i władzom dla zrozumienia polskich postulatów?

Jednoznacznych rozwiązań tu być nie może. Musimy zachowywać się może nawet jak lekarz, by przede wszystkim nie szkodzić. Na pewno nie możemy czekać, aż społeczeństwo litewskie dojrzeje i przyjmie wszystkie nasze postulaty. Czekanie takie może skończyć się podobnie, jak skończyło w przypadku Polaków na Kowieńszczyźnie. Musimy więc aktywnie działać, szukać nowych form i rozwiązań. Tłumaczyć, być może częściej zabierać głos w dyskusjach w mediach litewskich, że to, czego chcemy, nie jest czymś nadzwyczajnym, nie jest przeciwko Litwie, lecz wynika z jej zobowiązań wobec Polski oraz standardów międzynarodowych. Co też funkcjonuje w wielu demokratycznych krajach. Uświadamiać, że i my tu możemy przyjąć te standardy i żyć w zgodzie. Musimy starać się, żeby to dotarło do świadomości absolutnej większości społeczeństwa. Gdyż dziś, dzięki staraniom „antypolaków”, społeczność litewska jest zastraszana, że my żądamy dla siebie czegoś nadzwyczajnego. Trzeba wiele pracować, by zmienić takie nastawienie. Ale trzeba też  być gotowym w razie konieczności zademonstrować swoje potrzeby oraz prawa i jeśli zajdzie taka potrzeba, to również przeciwstawić się łamaniu naszych praw.

Jakie największe wyzwania  stoją obecnie przed Związkiem Polaków na Litwie i Panem osobiście, jako prezesem tej organizacji?

Wbrew pozorom, ZPL nie jest w sobie jednorodną organizacją. Oddział rejonu wileńskiego to jedno, inaczej działa oddział w Solecznikach, zupełnie w innych warunkach pracuje oddział chociażby w Święcianach czy Trokach. Ostatnio odbyła się konferencja w Druskiennikach, gdzie z kolei jest zupełnie inna specyfika pracy. Wszystkie potrzeby oraz wyzwania stojące przed Związkiem warunkują okoliczności, w jakich działają poszczególne oddziały i koła ZPL. Dlatego to, co może dokonać oddział rejonu wileńskiego, nie może, na przykład, zrobić oddział kowieński. Z kolei w Wilnie jest szczególnie specyficzna sytuacja, gdzie obok Związku działa kilkadziesiąt innych polskich organizacji.
W tych organizacjach, w grupach interesów, w kołach, szczególnie w młodzieżowych grupach odbywa się gruntowanie tożsamości narodowej. Często młodzież po ukończeniu polskiej szkoły przechodzi na co dzień do litewskiego środowiska na uczelni czy w pracy. Potrzebuje więc kontaktu ze swoim środowiskiem i to organizuje młodzież do spotkań. Spotykają się więc w swoim towarzystwie, kultywują polskość, bo mają taką potrzebę. A imprezy integracyjne, wspólne działania, wyjazdy, wycieczki integrują najbardziej. I tu należy im pomagać i zachęcać. Chociażby na początku, bo potem zaczynają skutecznie działać samodzielnie, realizują własne projekty, też europejskie, bo dziś mają szerokie możliwości ubiegania się w różnych instytucjach o wsparcie. W szczególnej potrzebie, wobec spraw ogólnych, gdy trzeba zademonstrować jakiś problem czy potrzebę, to zbieramy się i uzgadniamy wspólne działania.
Co zaś dotyczy ogólnokrajowych problemów czy wyzwań, które stoją przed nami, to  w wielkim stopniu są one jakby niezmiennie. Leżą one też w gestii AWPL, która będąc u władzy powinna te problemy w miarę swoich możliwości rozstrzygać. Po to przecież idziemy na wybory, wybieramy swoich przedstawicieli, by angażując struktury władzy mieć większe możliwości w rozstrzyganiu naszych spraw.

Jakim dziś Związek Polaków na Litwie jest od strony statystycznej?

Związek liczy dziś około 10 tys. członków, którzy są zorganizowani i działają w 14 oddziałach terenowych i 232 kołach. Tak liczną reprezentację na Zjeździe będzie przedstawiało prawie 600 delegatów.

XII Zjazd będzie jubileuszowym, ale będzie to też Zjazd sprawozdawczo-wyborczy…

Ponieważ ten Zjazd odbywa się w roku jubileuszowym, to na pewno będziemy rozmawiali o tym, co udało się osiągnąć w ciągu ostatnich 20 lat. Przeanalizujemy, jaką drogę przeszliśmy i zastanowimy się nad dalszymi planami. Ale będzie to też Zjazd roboczy, na którym jako prezes organizacji, złożę sprawozdanie Rady i Zarządu ZPL z ostatniego okresu. Komisja Rewizyjna złoży swoje wnioski. Odbędą się też wybory nowych władz.

Jest to Pana trzecia z kolei kadencja. Co w ciągu tych lat udało się osiągnąć najważniejszego oraz co ewentualnie życzyłby Pan nowym władzom?

Faktycznie, jestem na tym stanowisku przez dwie dwuletnie oraz trzechletnią kadencję, odkąd ostatni Zjazd ją przedłużył. Przyszedłem, kiedy Związek Polaków na Litwie był w głębokim kryzysie na poziomie Zarządu i kierownictwa ZPL. Wbrew oczekiwaniom i planom autorów tego kryzysu, że zostaliśmy rozbici, skłóceni, wbrew nagonek w prasie, które czasami wywoływały gorzki uśmiech, bo na niektóre bezpodstawne zarzuty nawet trudno byłoby inaczej reagować. Dziś śmiało mogę stwierdzić, że udało się ten kryzys przezwyciężyć. Polacy bowiem mają to do siebie, że wobec zagrożeń potrafią zjednoczyć się i wystąpić wspólnym frontem. Nawet ci, którzy byli z dala od tych spraw, których przekonywano, że Związek już wyczerpał się, że należy go zmienić. To wszytko jeszcze bardziej nas jednoczyło. Oczywiście nie jest idealnie, bo sam człowiek nie jest doskonały. Ale wyszliśmy z tego kryzysu obronną ręką, a nawet wzmocnieni. Nie obeszło się niestety bez strat, bo cały dorobek materialny 10-lecia został zniszczony, sprzeniewierzony. Musieliśmy więc wszystko zaczynać od nowa. Ale pozostał nam  dorobek duchowy. Powstały nowe oddziały, założono dużo nowych kół, zwłaszcza w Wilnie, gdzie szczególnie wrzało. Toteż dziś wzmocniliśmy się i mamy ponad 230 kół, gdy wcześniej było ich około 160. Sądzę, że w rzeczy samej mamy znacznie więcej członków, gdyż niektóre koła oraz poszczególnych członków w ostatnich latach skreśliliśmy z ewidencji z tego powodu, że się nie angażowały do żadnej działalności społecznej, że nie były nawet płacone składki członkowskie. Takie niestety są wymagania statutowe, że każdy członek musi uiścić symboliczną składkę i złożyć podpis, w przeciwnym razie jest skreślany z ewidencji. Podejrzewam, że wiele osób dziś nawet nie wie, że nie są już członkami Związku. Oczywiście nie robimy trudności takim osobom, które po spełnieniu formalności wracają na ewidencję.
W ostatnich latach przeprowadziliśmy szereg inicjatyw, dzięki którym powstały nowe oddziały. Na przykład  w rejonie szyłuckim, gdzie są wioski zamieszkałe przez Polaków, potomków jeszcze powstańców listopadowych, którzy w okresie represji carskich cudem uchowali się w tamtych okolicach. Ich potomkowie dziś oczywiście już nie znają polskiego, ale mimo to założyli swoje koła oraz powołali oddział ZPL w rejonie szyłuckim. W pobliskich Macikach, w miejscu obozu koncentracyjnego, gdzie zginęło wielu Polaków, ustawiliśmy pomnik, więc jest to dla nich miejsce pamięci, gdzie w święta składają kwiaty. Sami też dbają o stare cmentarze, gdzie są pochowani ich przodkowie. Działa tam też szkółka języka i kultury polskiej.
Zresztą w wielu innych rejonach  działają takie szkółki, chociaż to dziś nie jest łatwym zadaniem. Trzeba znaleźć bowiem pomieszczenia, nauczycieli, no i oczywiście sponsorów, żeby przynajmniej pokryć minimalnie utrzymanie takiej placówki. Ale to jest jednym z ważnych zadań Związku. Cieszy więc, że w takich miejscowościach jak Turmonty, Wisaginia, Kłajpeda, Kiejdany, Kowno takie placówki działają. Ale jeszcze sporo pracy przy tym jest. Należałoby też otworzyć placówkę oświatową w rejonie orańskim, gdzie również jest wielu Polaków. Kiedyś tam była polska szkoła, ale wiadomo, że łatwiej było ją zamknąć niż dziś będzie otworzyć. A ludność polska tam bardzo aktywna, odradzają swoje tradycje, organizują swoje polskie imprezy. Tak samo jest w rejonie szyrwinckim, gdzie też były polskie szkoły. Dziś w Jawniunach, Barskunach dzieci wprawdzie jeszcze rozmawiają po polsku, ale już coraz mniej, bo w większości uczą się po litewsku. Dlatego otwieranie przynajmniej szkółek niedzielnych pomaga powstrzymywać kurczenie się polskości na obrzeżach Wileńszczyzny. Jest to też dużym wyzwaniem na przyszłość, bo jeśli nie powstrzymamy na tych terenach procesu lituanizacji, to jeszcze jedno pokolenie — i zostaną tam po nas tylko wspomnienia.
Dążymy do tego, żeby siedziby kół i oddziałów ZPL w terenie były otwarte dla wszystkich. Wyposażone w komputery, filmoteki, czytelnie, gdzie działają szkółki niedzielne, są one nieraz jedynym w miejscowości ośrodkiem życia kulturalnego, który przyciąga nie tylko miejscowych Polaków, ale też Rosjan i Litwinów. Są to też ośrodki życia towarzyskiego, jak na przykład w Kownie, gdzie po mszy niedzielnej rodacy zbierają się w siedzibie i przy herbatce mogą porozmawiać o swoich sprawach, zorganizować spotkania z interesującymi ludźmi.
Szczególnie zależy nam na zaangażowaniu młodzieży, która czasami już nie mówi po polsku. Ale wszystko jest do nadrobienia, bo język to jeszcze nie wszystko. To od młodzieży zależy, czy polskość ta przetrwa. W Druskiennikach, na przykład, na 130 członków Związku w ostatnich latach zmarły 24 osoby, a z młodzieży doszła jedna, druga. Na przyszłość w tej materii jest więc jeszcze dużo do zrobienia, żeby młodzież bardziej aktywnie uczestniczyła w naszym życiu i działalności.
Ważną sprawą na przyszłość pozostaje również sprawa Zułowa. Cieszy jednak, że prace przy odrodzeniu tego miejsca posuwają się do przodu. Porządkujemy teren wokół  planowanego tam miejsca pamięci narodowej. Mamy koncepcję i plan ogólny. Teraz pracujemy nad planami detalicznymi. Na pewno miejsce to stanie się celem wycieczek i pielgrzymek, a w połączeniu z walorami turystycznymi również ośrodkiem wypoczynkowym. Obok przecież przebiega trasa kajakarska, rowerowa, a w połączeniu  z Pikieliszkami oraz okolicami Kiejdan, gdzie jest odnowiony przez nas pomnik babci Marszałka oraz dalej do Piłsud, skąd pochodzi ród Józefa Piłsudskiego, powstanie atrakcyjna trasa turystyczna dokumentujaca polskie ślady na Litwie… Mam więc nadzieję, że jeszcze kilka lat, a przekonamy się, że dzisiejsze nasze poczynania w tym kierunku mają rację.

Pan zauważył, że najważniejsza jest dziś młodzież, która stanowi o żywotności nie tylko organizacji, ale też całych narodów. A czy polskość na Litwie jest dziś atrakcyjna dla młodzieży?

Ta atrakcyjność ma różne wymiary. Dla uczących się w szkółkach niedzielnych organizujemy letnie obozy w Polsce. Żeby dziecko, które uczy się polskiego, mogło pobyć w kręgu polskich rówieśników, żeby miało żywy kontakt z językiem i kulturą polską. Z organizowaniem takich wyjazdów ostatnio jest coraz trudniej, bo wcześniej organizowała je „Wspólnota Polska”. Dziś tym zajmują się jej oddziały oraz „Macierz Szkolna” po naszej stronie. Otrzymujemy ograniczoną liczbę miejsc z tych przeznaczonych dla szkół polskich. Wcześniej staraliśmy wysłać na kolonie najlepszych uczniów ze wszystkich szkółek niedzielnych. Teraz wysyłamy co rok po dwie grupy, ale wszystkich uczniów jednej szkółki. Ale i tu są problemy, bo chętnych i nie tylko wśród Polaków do uczęszczania na zajęcia jest coraz więcej, a utrzymywać duże grupy staje się coraz trudniej. Postanowiliśmy, żeby do szkółek przyjmowane były tylko dzieci z polskich rodzin, ale to też nie wyjście z sytuacji, poza tym jest krzywdzące wobec innych dzieci, które chcą uczyć się polskiego nie będąc Polakami. W jednej miejscowości do takiej szkółki chodziło ponad 40 dzieci, a po weryfikacji zostało 26. Wywołało to niezadowolenie rodziców, poczyniło krzywdę dzieciom. Jedna matka dowiedziała się, że jej prababka była Polką, więc pojechała do Kowna, skąd pochodziła, znalazła w kościelnym archiwum potwierdzające dokumenty i w ten sposób dowiodła, że jej dziecko ma polskie korzenie i może chodzić do szkółki.
Polskość jest więc atrakcyjna. Już nie wspomnę o młodzieży, która uczęszcza do zespołów artystycznych. Przecież mamy ich około 70 i młodzież bardzo aktywnie jest w nich zaangażowana. Oczywiście są wyjazdy i występy w Polsce, ale nieraz sami muszą dopłacać, żeby pojechać i wystąpić, już nie mówiąc o tym wysiłku, który muszą włożyć, żeby występ był na dobrym poziomie. To samo z teatrami i teatrzykami, gdzie uczęszcza młodzież, zresztą utalentowana. Przecież nikt jej nie zmusza do tego. Prawie wszystkie zespoły pozakładały koła ZPL i aktywnie też działają społecznie. Powstają polskie  kluby według zainteresowań — fotograficzne, piłkarskie i inne. Jako przykład można tu podać młodzieżowe koło „Studium”, które przejawia wiele inicjatywy. Studenci tego koła z różnych uczelni nie czekają, aż ktoś im coś zaproponuje, sami szukają różnych możliwości, piszą projekty i je realizują. Pomagamy im w każdej inicjatywie, ale bez inicjatywy od nich pochodzącej nie możemy sztucznie czegoś organizować. Najważniejsze jest zauważyć, gdzie powstała ta iskierka polskości i ją rozdmuchać, pomóc na początek, a dalej pójdą sami. I cieszy, że tych iskierek i inicjatyw powstaje coraz więcej.

Pierwszą próbę ograniczenia działalności Związku litewskie władze podjęły w połowie lat 90., kiedy organizacjom społecznym odebrano prawo wystawiania list wyborczych w wyborach wszystkich szczebli. Powołana została wtedy polska organizacja polityczna. Czy Związek Polaków na Litwie w pełni dziś realizuje swoje zadania i cele poprzez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie?

AWPL jest partią polityczną i ma swój program, który w pełni realizuje. A ponieważ mamy zbieżne i niemal identyczne cele i interesy, to dobrze się stało, że ciężar pracy politycznej został przełożony na AWPL. Szczególnie to sprawdza się w rejonach, gdzie partia jest u władzy lub w koalicji rządzącej. Realizując nasze wspólne założenie, jak zabezpieczenie oświaty, ugruntowanie tożsamości narodowej, musimy więcej  uwagi poświęcać szczególnie   w rejonach, gdzie Akcja nie ma większych wpływów politycznych. Jako Związek współpracujemy z takimi samorządami i na ogół ta współpraca układa się dobrze. Dzięki niej otwieramy siedziby swoich oddziałów i kół, jak też realizujemy wspólne przedsięwzięcia. Z AWPL robimy wspólną robotę, tak samo jak wspólnie pracujemy z  „Macierzą Szkolną” i innymi organizacjami.

Pan od pół roku jest posłem na Sejm. Czy będąc w Sejmie dostrzega Pan wolę polityczną Sejmu, że te wspólne interesy zostaną zrealizowane po myśli mniejszości polskiej?

Niestety, tego nie dostrzegam, ale mimo to wierzę, że nasze sprawy będą rozstrzygane. Będąc w Sejmie zauważyłem, że zarówno lewica, jak też prawica, która ma bardziej zorganizowaną grupę nieprzychylną nam, nie rozumieją naszych potrzeb wynikających przecież z prawa i zobowiązań międzynarodowych. Pojęcia, albo też zrozumienia tego nie mają też liberałowie, których ideologia, wydawałoby się, musiała być bardziej otwarta. Niestety, wszystkie ugrupowania mają fobie. Nawet były przewodniczący Sejmu oraz przewodniczący Zgromadzenia polsko–litewskiego Česlovas Juršėnas, który zawsze wydawał siebie za internacjonalistę, jak się okazało, po prostu te fobie bardziej owijał w bawełnę. Zaskoczył ostatnim oświadczeniem, że skoro jego ojciec, aby móc robić karierę w polskiej armii, musiał spolszczyć swoje nazwisko, to my, Polacy, dziś nie możemy domagać się polskiej pisowni naszych nazwisk… Zostawmy historię historykom. Żyjemy przecież w innym świecie. Ale jak słyszę takie oświadczenia, to zwyczajnie ręce opadają.

Wracając do XII Zjazdu ZPL, na którym odbędą się również wybory nowych władz organizacji. Czy będzie Pan ubiegał się o kolejną kadencję prezesa Zarządu?

Wszystko zależy od delegatów Zjazdu, którzy podejmą suwerenną decyzję. Starałem się uczciwie i starannie pełnić te społeczne obowiązki przez 7 lat. Naukowcy zaś twierdzą, że człowiek na jednym miejscu może tylko przez 7 lat pracować z największą produktywnością. Konferencja miejska prosiła jednak, żebym pozostał jeszcze na następną kadencję. Jeśli natomiast zostanie wysunięty człowiek sprawdzony, doświadczony i kompetentny, to będę się cieszył. Najważniejsze jest, żeby nie dopuścić powtórki z roku 2000.

W przededniu jubileuszowego Zjazdu Związku Polaków na Litwie co Pan chciałby życzyć wszystkim rodakom oraz Czytelnikom „Kuriera Wileńskiego”?

Trzymajmy się razem. W różnorodności bądźmy jednością. Silnych nikt i nic nas nie pokona i Polacy na Wileńszczyźnie nigdy nie zanikną. Tego też życzę Czytelnikom „Kuriera” oraz wszystkim Polakom.


Rozmawiał Stanisław Tarasiewicz

114 odpowiedzi to „Silnych nikt i nic nas nie pokona…”

  1. pše pše mówi:

    Komentarz skasowany za złamanie regulaminu

  2. Julian mówi:

    Brawo, brawo, brawo Panie Michale. Psy poszczekają (jak zawsze !) ale, karawana pojedzie dalej. Bez egzaltacji i zbędnych fajerwerków robił Pan pozytywistyczą pracę. Nie działał Pan pijarowsko lecz spokojnie o i konkretnie. Umiejętnie współpracował Pan z Waldemarem Tomaszewskim. To, zaprocentowało. Jeśli można coś doradzić : to, jak najczęstsze wizyty w tzw. terenie. Ludzie potrzebują takich spotkań i po ludzku chcą być dostrzeżeni, i dowartościowani. Dla potrzeb „łączności pokoleń” i dla pokazania, że jest Pan naprawdę pozytywistą – mógłby Pan raz do roku spotkać się z dawnymi czołowymi działaczami ZPL (oczywiście bez maciejkianistów !)i wspólnie z nimi „wydawać” coś w rodzaju „orędzia o stanie spraw polskich”. Życzę Panu zdrowia i dalszej dobrej, spokojnej pracy na rzecz polskości na Litwie ! Dziękuję – Julian Koroniarz

  3. room mówi:

    Komentarz skasowany za złamanie regulaminu

  4. Litwinka Nora mówi:

    Nie wszyscy litwini tacy zli i niewyrzumiali. Przeciez znam polski i zawsze popieram naszych polakow, bo są naszymi i bedą naszymi. W dodatku są wspanialymi przyjaciolmi. A takich polytikow jak Mackiewicz i Tomaszewski to po prostu wam zazdroszczymi.

  5. room mówi:

    toNora: możemy wam tych polityków oddać i jeszcze dopłacimy 🙂

  6. Walter mówi:

    do room:

    pisz za siebie.

  7. marek mówi:

    do Nora
    Pozdrowienia. Jak widać zdarzają się po stronie litewskiej miłe wypowiedzi.

  8. erik mówi:

    pozdrowiena igratulacje moi byli z litwy izycze wam the best

  9. ViP mówi:

    Można ZPL oceniać i rozliczać na wszystkie sposoby,można na Związku powiesić wszystkie litewskie i z polskich zagród psy, ale nikt niema prawa opluwać organizacji , która rodziła się w postsowieckiej Republice z myśląo polskich bijącyh tu sercach i oczach skierowanych na Zachód, na Macierz.
    Osławiona Polska Solidarność to dziś szczątek tego co miało być. ZPL ma dobrą kondycję,kondycję twardego społecznika. Wiem ile liderzy dokładają do Związku,wiem jaką solą w oku są miejscowym nacjonalistom. Teraz pora walczyć o godne miejsce w wielonarodowej społeczności litewskiej,walczyć o prawa mniejszości przypisane aktami wspólnej akcesji w UE. Nam Polakom w Litwie nikt łaski nie robi. Nie możemy mieć kompleksów,bo to MY daliśmy Litwie wielu zacnych Mężów i Kulturę.Jesteśmy wpisani także w tę ziemię, ziemię Rzyczypospolitej obojga Narodów.
    ZPL to nie tylko peseł Michał Mackiewicz, ZPL to ludzie w terenie, w „polskich” gminach i powiatach.
    Gdyby to ode mnie zależało to teraz poszedłbym w Ludzi,skutecznie, by członków mieć nie 10 tys., a 50 tys., a to już siła, na każde, dobre WYBORY.

  10. Kazik mówi:

    Niema žadnych „Kowienszczyzn” ani „Wilenszcyzn”. To u azyjatow jest Berabydzanszcyna, Kuzmicz-Kuzmićkowszczyna, Bialostoczyna, Bobrujszczyna i t.d… Jest trzy kraje, częśći Litwy Wschodniej: Suduva-Dainava, Polnocna Auksztota (Ziemia-Zawilejska) i pozostala Auksztota (Dzukija) ktore czasowo byli okupowany przez kaczorowatych-koltunowatych czurko-sarmatow. Juz 70 lat jak niema tego polskiego jarzma w częśći Litwy Wschodniej.

  11. Astoria mówi:

    Brzmi pan Mackiewicz całkiem do rzeczy. Jak patriota – polski i litewski, w żadnym razie nacjonalista. Zgrabnie utożsamił cele ZLP i AWPL na poziomie samorządowym, nie mając zapewne przekonania do skuteczności AWPL na arenie ogólnokrajowej. „W różności bądźmy jednością” – mądre hasło. I piękny jego dowód:

    „Na przykład w rejonie szyłuckim, gdzie są wioski zamieszkałe przez Polaków, potomków jeszcze powstańców listopadowych, którzy w okresie represji carskich cudem uchowali się w tamtych okolicach. Ich potomkowie dziś oczywiście już nie znają polskiego, ale mimo to założyli swoje koła oraz powołali oddział ZPL w rejonie szyłuckim”.

    Szkoda, że cały obraz psuje nieco to:

    „Postanowiliśmy, żeby do szkółek przyjmowane były tylko dzieci z polskich rodzin, ale to też nie wyjście z sytuacji, poza tym jest krzywdzące wobec innych dzieci, które chcą uczyć się polskiego nie będąc Polakami”.

    Ale dobrze, że pan Mackiewicz jest świadomy błędu.

  12. pakoregowacz granice z Lukaszenką mówi:

    Ten Zuzulowo sprzedać Lukaszence. A on w tym Zuzolowie musi zrobic kopalniu podwilenskich piaskow – jedynego dobra golodupych polskich szlachcicow w klumpiach.

  13. miejscowy mówi:

    Do Astoria: Na ile słyszałem to do szkółki w Szilute uczęszczają dzieci z mieszanych rodzin i z tych, gdzie ich przodkowie: babcie, pradziadki byli Polakami i rozmawiali na polskim.
    Do Kazik: Nie wysilaj się ze swoją historią, bo mamy swoją i ty nas nie przekonasz.

  14. Polaroid mówi:

    Pisownia nazwisk, zachowanie szkolnictwa polskiego, zwrot ziemi — tę wyliczankę jak modlitwę powtarzają nasi politycy. Tylko czy komuś pomogli nasi politycy z tym zwrotem ziemi? Wątpię. Myślę, że to bardziej chwyt samoreklamowy. A w Trokach, gdzie od wielu lat u władzy wraz z koalicją byli polacy, samorząd wraz z polskimi politykami, dziwnie nie zauważał i wcale nie reagował, kiedy trocka ziemia bezprawnie była oddawana tym co jei tu nigdy nie mieli.

  15. ted mówi:

    zgadzam sie z Astoria,bardzo kompetentny,wywazony tekst.Bez zbytnich uproszczen i bez wiklania sie np.w niejednorodnosc Zwiazku,co „zwykle” stanowi dla dzialaczy pokuse,trudna do ominiecia.
    No i ten ostrozny optymizm napawa nadzieja.
    Za miesiac tam bede!
    Pozdrowiam

  16. Jurgis mówi:

    Cieszę się że następuje wymiana myśli i forum pozbyło się jatrzacych
    wypowiedzi

  17. room mówi:

    to ViP: „Wiem ile liderzy dokładają do Związku” – z otrzymywanych z Poalki pieniędzy i sciąganego podatku 2proc. z tych samych Poalków, to każdy by dołożyć potrafi.

    „…nikt niema prawa opluwać organizacji , która rodziła się w postsowieckiej Republice z myśląo polskich bijącyh tu sercach i oczach skierowanych na Zachód” – ale też należy pamiętać, że owa organizacja rodziła się pod czujnym okiem KGB i cud by był, gdyby nie miała w tej organizacji swoich ludzi i z tym trzeba pogodzić się, ale też rozliczyć się. Ale jakoś nikt nie kwapi sie do tego… i wieszanie psów nie mają tu nic do żeczy…

  18. Pentax do Polaroida mówi:

    A czyż to nie polska koalicja żądząca w Trokach wydała dla wilenskich bogaczy pozwolenienie (nie zgodne z prawem)na budowę całego kwartału domów w Trockim parku narodowym nieopodal zamku, w tym czasie kiedy miejscowym ludziom nic nie pozwala się budować nawet na odzyskanej ojcowskiej ziemi.

  19. Litwin mówi:

    Do ViP’a:
    Ładnie tu piszesz, o (Polskiej) „organizacji , która rodziła się w postsowieckiej Republice z myśląo polskich bijącyh tu sercach i oczach skierowanych na Zachód, na Macierz.” Pragnę przypomnieć wszytcym, kto nie wie, że to człąkowie tej organizacji tworzyli autonomię Wileńską, no i wybrani do Sejmu, wsztzymali się w głosowaniu o niepodległość Litwy. I to się da wytłumaczyć, bo jak można było głosować za niepodległość Litwy, kiedy czekano na „przywrócenie porządku” z Moskwy.
    Z resztą, co tu dużo mówić, ci dawni odesły, przyszli nowi. Taki Polski patriota na Litwie M.Mackiewicz okazuje się W 1979 został zatrudniony w „Czerwonym Sztandarze”, po kilku miesiącach wysłano go na stypendium do Akademii Nauk Społecznych przy KC KPZR, na studia dziennikarskie. Po powrocie z Moskwy objął stanowisko zastępcy redaktora naczelnego i szefa działu propagandy pisma Komunistycznej Partii Litwy „Sowiecka Litwa”, które zajmował do 1990. To z http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Mackiewicz
    A na koncu to jednak trzeba Polakow na Litwie pogratulować – czego nie udało się osiągnać z autonomia, osiąga się po woli teraz.

  20. Litwin mówi:

    Do Nora:
    Są na Litwie Polacy litewskie, dla których litwa jest ojczyzną i są jej patriotami, ale są i tacy którzy, jak pisze ViP są skierowani na Macierz. Jest tylko podstawowe pytanie: gdzie kierują się AWPL i ZPL????

  21. krzysztof mówi:

    Do Litwina : A gdzie studiowała Grybauskaite ? Gdzie pracowała po studiach ? Gdzie robiła doktorat ? Do jakiej to partii należała do roku 1990 ?
    U kogoś potraficie dostrzec w oku nawet najmniejsze źdźbło, ale belki we własnym nie zauważacie.

  22. Litwin mówi:

    Grybauskaite Sajudisu nie tworzyła i nikt nie mowi, że to wielka litewska patriotka. Nie mieszaj pewnych rzeczy. Tu jest trochę inny kontekst.

  23. Polak mówi:

    Litwin. Przeczytałem tę Vikipedię. Toż to autor komsomolec Jackiewicz, który powtarza marazmy Maciejkiańca, majac konkretne merkantylne cele, swoje grzechy przypisując innym. Czytałem wspomnienia Mackiewicza z lat pracy w „Czerwonym Sztandarze”. Jest taka książka. Jeżeli mnie pamięć nie zawodzi w „CZ.SZ. pracował on lat 10, a nie kilka miesięcy a i studiował wcale nie na tej uczelni.

  24. Litwin mówi:

    Do Polak’a:
    To nie o to chodzi ile on tam pracowal. Tylko widzisz, marazmy Macejkianca do 2000 roku popierala Wspolnota Polska. Chociaż był taki sam komsomoliec jak Jackiewicz, Mackiewicz i Macejkianiec. Przypomniałem sobie jeden artykół w Polskim tygodniku, gdzie była taka wypowiedż, że Stełmachowski (niech święty pokój mu) potrafił dogadać się z Litewskimi komuchami, a niepotrafił z Polskimi 🙂
    Ja poprostu nie lubię idealizowania rzeczy ziemskich i okłamywania.
    Trzymaj się 🙂

  25. krzysztof mówi:

    Do Litwina : Kontekst jest taki, że Grybauskaite cieszy się ogromnym poparciem Litwinów, co udowodniły niedawne wybory. Sajudisu wprawdzie ona nie zakładała, natomiast zakładał były dyplomata sowiecki w Warszawie Landsbergis, niemniej jej kandydaturę poparli chyba wszyscy znaczący ‚patrioci’ litewscy, przede wszystkim zaś zwykli ludzie, w większości chyba nie renegaci ?

  26. Polak mówi:

    Litwin. Sprawa nie w latach, a w totalnym kłamstwie, które też ma swój cel- oczerniania ludzi uczciwych. Mack. był zast, red. naczelnego „S. L”, jakby tego było mało,Jackiewicz przypisuje mu jeszcze dział propagandy, to dla nie zorientowanych i silniejszego wrażenia. Bzdura.I w jednym szeregu ja bym tych ludzi w żadnym wypadku nie ustawił,bo w swoim czasie znałem ich wszystkich.
    Bądź zdrów!

  27. Julian mówi:

    Do P.T. Dyskutantów : „Czerwony Sztandar” odegrał mimo wszystko wspaniałą rolę w podtrzymywaniu w polskości. Był z formy sowiecki a z języka polski (ducha, też czasami przemycał – a w końcówce ZSRR gdy dziennikarze mogli pisać jawnie co myślą, pokazali jak ważną i potrzebną była ta gazeta). Przypomnijcie sobie ilu wspaniałych polskich działaczy (i nie tylko np. grono Poetów Wileńskich) wydała ta gazeta. Doskonale, złożony problem „Czerwonego Sztandaru” opisał dr Aleksander Srebrakowski w pionierskiej pracy „Polacy w Litewskiej SRR (1944 – 1988)”. Polecam tę książkę.

  28. pšv mówi:

    Czy to ten sam typowy przygłup Litwin, co odchodził stąd na zawsze, czy tylko kolejny nawiedzony o spaskudzonym nick’u?

  29. Litwin mówi:

    Do krzysztofa:
    ty zadaleko nieposuwaj sie, bo IPN udowadnia ze Walensa tez byl agentem.
    Ja jednak z ust Grybauskaite nieslyszalem zadnych hasel w rodzaju moja tozsamosc jest swieta, jestem patriota do samych kosci.
    Z reszta, ona swojej przeszlosci nie ukrywa http://www.grybauskaite2009.lt/apie-mane, co trudno powiedziec o Mackiewiczu http://www.vrk.lt/rinkimai/400_lt/Kandidatai/Kandidatas21609/Kandidato21609Biografija.html

  30. Litwin mówi:

    Do Juliana:
    Bez wątpienia Czerwony sztandar odegrał niesamowitę rolę w dotzymywaniu polskosci, proponuję przeczytać http://www.doss.wroclaw.pl/5_raporty/polacy_na_llitwie_m_dobkowska.pdf a szczególnie 16 linie. Ze Stalin byl niezłym strategem to chyba bez wątpienia.

  31. Litwin mówi:

    Do Juliana:
    że Czerwony sztandar odegrał duże rolę dla Polaków na Litwie to nie wątpie. Pytanie jest tylko dla czego Ci sowieci byli tak dobrzy dla Polaków. Porponuje przeczytać ten raport http://www.doss.wroclaw.pl/5_raporty/polacy_na_llitwie_m_dobkowska.pdf, a szczególnie 16 linie.
    Stalin był niezłym strategem ….

  32. Litwin mówi:

    zaczela sie cenzura. dwa razy juz pisałem i przyjmuja mojej wiadomosci 🙁

  33. Litwinas mówi:

    Do Juliana:
    że Czerwony sztandar odegrał duże rolę dla Polaków na Litwie to nie wątpie. Pytanie jest tylko dla czego Ci sowieci byli tak dobrzy dla Polaków. Porponuje przeczytać ten raport http://www.doss.wroclaw.pl/5_raporty/polacy_na_llitwie_m_dobkowska.pdf, a szczególnie 16 linie.
    Stalin był niezłym strategem ….

  34. Litwinas mówi:

    Do Juliana:
    że CzSz odegrał duże rolę dla Polaków na Litwie to nie wątpie. Pytanie jest tylko dla czego Ci sowieci byli tak dobrzy dla Polaków. Porponuje przeczytać ten raport http://www.doss.wroclaw.pl/5_raporty/polacy_na_llitwie_m_dobkowska.pdf, a szczególnie 16 linie.
    Stalin był niezłym strategem ….

  35. Litwin mówi:

    nie przyjmuja

  36. Litwin mówi:

    Do Juliana:
    ta gazeta odegrała dużą rolę dla Polaków na Litwie to nie wątpie. Pytanie jest tylko dla czego Ci sowieci byli tak dobrzy dla Polaków. Porponuje przeczytać ten raport http://www.doss.wroclaw.pl/5_raporty/polacy_na_llitwie_m_dobkowska.pdf, a szczególnie 16 linie.
    Stalin był niezłym strategem ….

  37. Litwin mówi:

    ale ladnie, nie mogę tu pisać swoich pogladów

  38. Litwin mówi:

    i tu ma byc demokracja, nie pisze zadnych przeklestw, tylko chce podac pewne fakty i mnie blokuje

  39. Litwin mówi:

    probuje ostatni raz ……

  40. Litwin mówi:

    i nic, tylko teraz przynajmniej napisano mi ze „Wykryto duplikat komentarza: wygląda na to, że już to powiedziano!” Chociaz upewniam panstwa, ze to co chcę powiedziec nie zostało powiedziane….
    Przykro, ale to chyba już staje się oficialną polityką władz Polskiej mniejszosci na Litwie.

  41. Litwin mówi:

    Julianie, że Czerwony sztandar odegrał duże rolę dla Polaków na Litwie to nie wątpie. Pytanie jest tylko dla czego Ci sowieci byli tak dobrzy dla Polaków. Porponuje przeczytać ten raport http://www.doss.wroclaw.pl/5_raporty/polacy_na_llitwie_m_dobkowska.pdf, a szczególnie 16 linie.
    Stalin był niezłym strategem ….

  42. Litwin mówi:

    Do Juliana:
    że Czerwony sztandar odegrał duże rolę dla Polaków na Litwie to nie wątpie. Pytanie jest tylko dla czego Ci sowieci byli tak dobrzy dla Polaków. Porponuje przeczytać ten raport, a szczególnie 16 linie.
    Stalin był niezłym strategem ….

  43. Litwin mówi:

    jednak okazuje się, że blokuje ten hyperlink, co chcę podać

  44. Litwin mówi:

    probuję pisać sam link, i nic, jak bym wcalie nie probował.
    Trudno, a to link do http://www.doss.wroclaw.pl/

  45. Litwin mówi:

    dziala,
    przy okazji tu tez jest czekawych rzeczy

  46. pšv mówi:

    To ten sam typowy! I dyskutuje sam ze sobą 🙂

  47. krzysztof mówi:

    Litwinku drogi trochę przesadziłeś tym razem. Z czym niby posuwam się za daleko ? Odbiło ci, czy co ? Panna Grzybowska była komunistką i nikt tego nie zmieni ! Niezależnie od tego, co mówiła kiedyś i co mówi dzisiaj. Co ma do tego wszystkiego Wałęsa, nie wiem, tym bardziej, że nigdy nie negowałem tego, iż na początku lat 70-tych był tajnym współpracownikiem bezpieki. Później jednak wspólpracę tę zerwał i naprawdę wiele uczynił dla obalenia komunizmu. Jeżeli chcesz koniecznie porównywać Wałęsę do któregoś z polityków litewskich, to najlepiej będzie porównać go do Landsbergisa, a nie do Grzybowskiej. Tak czy inaczej, Landsbergis współpracował z Sowietami całkiem jawnie, jako ich dyplomata. Reasumując, jeżeli macie czołowych polityków z takimi życiorysami jak wymieniona dwójka, to siedźcie łaskawie cicho i nie wypominajcie nikomu współpracy z komuną. Trochę przyzwoitości w życiu publicznym nikomu nie zawadzi !

  48. krzysztof mówi:

    I jeszcze w uzupełnieniu : Skoro Grzybowska, jak słusznie podnosisz, nigdy nie ukrywała swojej komunistycznej przeszłości, to tym bardziej dziwię się Litwinom, że tak masowo na nią głosowali. Widocznie komunistyczna przeszłość w niczym im nie przeszkadza. A warto dopowiedzieć, że litewscy komuniści byli członkami Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, czyli partii rosyjskich okupantów Litwy. Z jednej strony parlament litewski zgłasza pod adresem Rosji jako spadkobierczyni ZSRR roszczenia o odszkodowanie za pół wieku okupacji, a z drugiej strony prawie 70 procent obywateli tego kraju w wolnych wyborach wybiera na stanowisko prezydenta państwa długoletnią członkinię partii, która wspierała tę okupację. Schizofrenia ! Nic więcej !

  49. admin mówi:

    Litwin: nie żadna cenzura, tylko filtry antyspamowe. Jak ktoś próbuje wkleić dwa lub więcej odnośniki do jakichś stron, jego komentarz czeka na akceptację admina/moderatora.

  50. DEJAVU mówi:

    Kiedy tak słucham tych naszych awplowców i czytam większość tu postów, wydaje mi się, że wracam do czegoś bardzo znajomego, że to juž kiedyś przezyliśmy. Właśnie w te czasy kiedy to partia była na wieki jedyna i wódz też był do konca życia jedyny, kiedy to prawda była tylko nasza i w jedinstwie była nasza siła, kiedy to nam wmawiano, że żyjemy najlepiej na świecie, a wszyscy dokoła nas krzywdzą, kiedy tak naprawdę naród był biedny i bajkami karmiony, a władza kąpała się w bogactwie i rozpuście.

  51. maur mówi:

    A miało być o wypowiedzi Pana Mackiewicza… Z mojej strony gratulacje dla Pana Mackiewicza za przedstawienie stanowiska wolnego o nacjonalizmu, z dużą dozą rozwagi i uczciwym przedstawieniem tego czego może oczekiwać każdy rozsądny- czy to Polak czy Litwin.Panie Mackiewicz -tak trzymać. Kilka komentarzy do zabierających „głos”:
    1.Destruktywna krytyka jest bezsensowna. Nie wnosi nic nowego oprócz niechęci do krytykanta. To tak jak z polityką ZSSR i dzisiejszą Rosją. Na każde niewygodne dla nich pytanie odpowiadają USA, że te maja jeszcze poważne problemy z mniejszością murzyńską.
    2.Epizodów z przeszłości nie można traktować jako HISTORII. Aby na nią się powoływać -trzeba ją znać chociaż w podstawowym zakresie.
    3.Divide et impera.Stara rzymska zasada. Skłócić-czyli podzielić-mniejszych aby łatwiej nimi rządzić. Każdy kto próbuje to robić-jeśli świadomie- może być uznany za agenta obcych i wrogich sił. Tu -Rosji. Jeśli nieświadomie -jest idiotą i dyskusja z takim to strata czasu.
    4.Czerwony Sztandar czytałem mając naście lat.W Polsce na Pomorzu, w wiejskim klubie. I było to jedyne źródło jakichkolwiek wieści o ojczyźnie obojga rodziców.I co? On pisał ja czytałem…. Obaj do….?. A inni?…
    5.Z tymi komunistami…. A ZSRR rozwalili kosmici? Niektórym widać myślenie sprawia ból….

  52. pšv mówi:

    Mackiewicz ponownie zosta prezesem ZPL.

  53. Litwin mówi:

    Do Maur:
    Właśnie w sprawie twojego 3 punktu i chciałem dodać jeden link, aby tutejsi Poalcy poczytali sobie trochę i mieli szersze spójżenie na geopolityke, jednak KW nie umożliwił mnie dodawania tego linku …
    Z innymi twoimi postulatami generalnie się zgadzam, jednak do Mackiewicza przekoniania nie mam 🙁

  54. Litwin mówi:

    Do admin:
    Więc jak długo będę musiał jeszcze czekać na akceptację, dodania ko komentaru zwykłego linku, kierującego na stronę Dolnośląskiego Ośrodka Studiów Strategicznych ???? Czy przypadkiem nie macie nakazu założenia tego linku jako spamu ???
    Nie myśl, że nie wiem jak działa system antyspamowy.

  55. Litwin mówi:

    Do krzysztofa:
    ty mi się zdaje masz problem z logicznym myśleniem. Dużo tam pisałeś, ale tak i nie zrozumiałem czym jest według ciebie Wałęca lepszy do Grybauskaite. Według ciebie wychodzi, że ten który kłąmie o swej przeszłości jest lepszy od tego który o wszystkim się przyznaje. I ja w tym kontekscie wcalie się nie dziwię, że u nas Grybauskaite dostała tyle głosów, gorzej by było jeżeli tyle samo głosów dostał by taki kłamczuch……

  56. admin mówi:

    Litwin: sprawdziłem komentarze, które system zakwalifikował jako spam. PIERWSZY twój komentarz czekał na akceptację. Natomiast wówczas ty wpisałeś chyba z 5 niemal identycznych komentarzy, też z odnośnikami, kierującymi do tej samej domeny – więc system automatycznie zakwalifikował cię jako spamera.

  57. krzysztof mówi:

    Litwinku nie irytuj się ! Po pierwsze w jaki sposób Grzybowska mogła kłamać na temat swojej przeszłości ? Miała opowiadać, że nie pracowała etatowo tam gdzie pracowała ? Czy miała mówić, że nie była długie lata członkiem legalnej ( i jedynej zarazem) partii, do której należała ? Czy może miała opowiadać, że studia skończyła na Sorbonie, a doktorat zrobiła w Oxfordzie ? Cóż to zasługa, że w tych okolicznościach ona nie kłamała ?
    Wałęsa natomiast mógł być w kłamstwie skuteczny i dlatego to robił. Tajna współpraca tym się różni od oficjalnej, że istnieją bardzo duże możliwości jej zatajenia.
    Po drugie Lech Wałęsa, z taką czy inną przeszłością, był przywódcą strajku w Stoczni Gdańskiej w roku 1980 oraz przywódcą 10-milionowej, antykomunistycznej „Solidarności”. W stanie wojennym był internowany. wcześniej, tj. w drugiej połowie lat 70-tych, kiedy to zerwał tajną współprace z bezpieką, był kilkadziesiąt razy zatrzymywany w areszcie na rytualne pobyty 48-godzinne. Za działalność opozycyjna wyrzucono go też dwukrotnie z pracy .W roku 1983 otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, pomimo, że polska bezpieka przesłała Komitetowi Noblowskiemu dokumenty dotyczące jego tajnej współpracy zarówno rzeczywistej na początku lat 70-tych, jak i sztucznie rozszerzonej w czasie, czyli spreparowanej. Dostał Nobla, bo jednak na to zasłużył walką z komunistycznym ustrojem totalitarnym właśnie. W tym samym czasie wasza Grybauskaite, jako członek KPZR, spokojnie nauczała komunistycznych aparatczyków ekonomii politycznej w szkole partyjnej. I gdzie tu porównywać te dwie postacie !

  58. krzysztof mówi:

    Do maura : Jesteś jeszcze młodym człowiekiem, rozpad systemu komunistycznego śledziłeś jako nastolatek, więc z prawdziwej autopsji niewiele pamiętasz. Widzę, że przyjąłeś schematyczne założenie, iż komunizm obalili sami komuniści z własnej, nieprzymuszonej woli i kierując się takimi racjami, zarzucasz innym braki w logicznym myśleniu. Jest to dosyc typowa fanfaronada młodego człowieka, który wie to i owo i jednoczesnie maksymalnie upraszcza ogląd rzeczywistości, skądinąd o wiele bardziej skomplikowanej. Dużo musiałbym pisać na temat róznorakich przyczyn upadku tamtego ustroju, uwierz mi jednak na słowo, że zakończył on swój żywot wbrew intencjom komunistów.

  59. Litwin mówi:

    Do krzysztofa:
    Człowieku, ty mnie tu nie opowiadaj bajek z tymi nagrodami Nobla i walkami z komunizmem. Gorbaczow tez dostał nobla, a z litewskich partyzanow duzo tych co kiedyś byli dobrymi partyzanami, pożniej złamano ich do współpracy z NKWD …. Więc nieidealizuj pewnych epizodów, życie jest trochę bardziej skąplikowane niż ty myslisz.
    Żeby cię bardziej zadziwić, to ci powiem, że ta Grzybowska (jak ty ją nazywasz, pewnie niemożesz cierpieć litewskości) była wybrana jako Europejczyk Roku….

  60. Litwin mówi:

    Do admin:
    mimo wszystko, to takie długie sprawdzanie jest dziwne, kiedy inne linki przechodzą „bez sprawdzenia”, ale to już niech będzie wam na sumieniu.
    A probowałem to pisać kilka razy, bo na początku myslałem, że to tylko błąd przypadkowy, aż za 5 czy którymś razem upewniłem się, że nie. Z resztą Ty to potwierdzasz, to wasz system …

  61. krzysztof mówi:

    Liwinie : Ja nie opowiadam żadnych bajek, lecz podaję suche fakty. Widzę, że są to fakty dla ciebie bardzo niewygodne. Nic na to nie poradzę. Wałęsa dostał Nobla za działalność w „Solidarności”. Stało się to w roku 1983, za czasów Andropowa, niespełna rok po opuszczeniu przez niego obozu dla internowanych. To były zupełnie inne powody i zupełnie inne przyczyny niz uhonorowanie Nagrodą Nobla Gorbaczowa. Wie o tym doskonale cały swiat i tylko taki zakompleksiony arogant jak ty może twierdzić, że są to „bajki”.
    Jeśli chodzi natomiast o takie tytuły jak Europejczyk Roku i podobne, to Wałęsa zebrał ich bez liku. Samych doktoratów honoris causa najpoważniejszych uczelni w Europie i na świecie ma kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt. Najwyższych orderów państwowych, łącznie z brytyjskim
    Orderem Podwiązki, też z kilkadziesiąt. Jeżeli członkowie połączonych izb Izby Reprezentantów oraz Senatu USA będą kiedykolwiek przyjmowali waszą Grzybowską długotrwałą owacją na stojąco, odwołam swoje porównania i przeproszę wszystkich Litwinów. Wątpię jednak, by kiedykolwiek tak się stało.

  62. krzysztof mówi:

    W uzupełnieniu : Przejrzałem pobieżnie bardziej szczegółowe informacje na temat Wałęsy, zamieszczone w internecie. W listopadzie 2005 roku otrzymał na Uniwersytecie Quebecu 33 doktorat honorowy. Wcześniej uhonorowały go w ten sposób uczelnie w Polsce, USA, Kanadzie ( inne), Francji, Wielkiej Brytanii, Meksyku, Brazylii, Korei, Japonii i Dominikanie. Ile jeszcze dostał tych doktoratów od roku 2005, nie wiem.
    Ponadto w roku 1981 ( za Brezniewa !) tygodnik „Time” ogłosił go Człowiekiem Roku ( na świecie, nie w Europie !). W Szwecji dostał nawet herb i tytuł szlachecki. Naprawdę, trzeba dużo złej woli i zawiści, aby to wszystko zdewaluować.

  63. piotr mówi:

    Proponuję kochanym rodakom się nie pieklić. Nie wszyscy Litwini piszący na tym forum to polakożercy rodem z delfi lub spadochroniarze sangumowcy. Czasami warto wsłuchać się w głos innych, którzy patrzą co prawda krytycznie, aczkolwiek życzliwie, jak to czyni Litwin.
    W tym, co pisze, jest wiele racji. Warto może spojrzeć krytycznie też na swoich liderów. Jeeżeli, ktoś wyciąga ich zaniedbania i zaniechania, to niekoniecznie jest od razu zdrajcą. Wielkość przywódców, polega miedzyu innymi na tym, że umieją się przyznać do swoich błędów. Czy umie to pan Mackiewicz?

  64. Darek Prus mówi:

    Proszę o wyjaśnienie „rejon szyłucki”, chyba nie chodzi o dawną Szyłokarczmę pod Kłajpedą? Gdzie to jest?

  65. Litwin mówi:

    Do krzysztofa:
    I znowu ty z tymi swoimi bajkami, które nazywasz faktami. Tak to są fakty, ale widzę, że nie potrafisz ich uogólniać i wyciągać z nich jakieś poważniejsze wnioski. Mówisz mi tu o Noblu, a ja ci mowę, że Gorbaczow jego też dostał. Mówisz mi tu o róznych honoris causa, ale wiem, że ma ich wiele ludzi. Więc daruj sobie i nieobciążaj forumu takimi drobiazgami. Przypomniałem też jakiś dziennik na Zachodzie (przypadkiem nie ten sam Time ???) kiedyś ogłosił człowiekiem roku Hitlera i nie dawno Putina. Ten sam dziennik ogłaszał i innych naprawdę zasłużonych ludzmi roku. Czy ty z tego potrafisz jakiś objektywny wniosek wyciognąć, czy dalej będziesz marudzić tymi tytułami.
    Niech mi ten wasz Walensa, tak samo i Grybauskaite może mieć do licha tych honorowych tytułów, ale jeżeli był zdrajcą, to mam gdzieś wszystkie te tytuły.
    A generalnie biorąc, to mam nadzieję, że trochę kapujesz, że dużo tych nadawanych tytułów, to nie tyle za zasługi, ile z innych powodów.

  66. krzysztof mówi:

    Litwinku : Twoje uogólnienia są dyletanckie. Ty coś tam słyszałeś na temat życiorysu Wałęsy, ale nie wiesz nawet dokładnie kiedy współpracował z SB. Jeżeli tylko w ten sposób potrafisz „uogólniać” fakty, to znaczy , ze jesteś niedouczonym ćwierćinteligentem, którego nie interesują żadne szczegóły, żadne detale, bo i tak wiesz swoje. Wniosków na temat związków przyczynowo-skutkowym w ogóle wyciagać nie potrafisz. Ja ci tłumaczę, że Wałęsa jeszcze za czasów komuny dostał Nobla za walkę z totalitaryzmem, a ty na to, że Gorbaczow też tę nagrodę dostał. A to, że Gorbaczow dostał tegoż Nobla za co innego, a mianowicie za działalność na rzecz zakończenia zimnej wojny, tego nie bierzesz pod uwagę. Nie pamiętam, czy „Time” ogłosił Hitlera człowiekiem roku, w każdym razie w roku 1981 przyznał to wyróżnienie Wałęsie nie za to, że był nazistą, ale za to, że stanął na czele 10-milionowej organizacji, która w pokojowy sposób usiłowała zdemokratyzować totalitarny system komunistyczny.
    Wałęsa z cała pewnością dostał o wiele więcej tytułow honorowych niż Grybauskaite i z całą pewnością jest o wiele bardziej znany na świecie niż ona. Większość tych tytułów otrzymał już po upublicznieniu informacji, że w latach 1970-1972 był tajnym wspólpracownikiem SB. O tym bowiem świat dowiedział się po raz pierwszy w czerwcu 1992 roku,po opublikowaniu tzw, listy Macierewicza. IPN w gruncie rzeczy niczego nowego tutaj nie wniósł. Komitet Noblowski natomiast wiedział o tym jeszcze przed przyznaniem tej nagrody, ale nie wziął tego pod uwagę. Cały problem Litwinie polega bowiem na tym, że Wałęsa po prostu się zrehabilitował. To nie było tak,jak to sugerowałeś, że najpierw był działaczem podziemia, a potem konfidentem, ale akurat odwrotnie ! Konfidentem został jako młody, nic nie znaczący robotnik, który był dla bezpieki użyteczny z uwagi na niepokoje w Stoczni Gdańskiej po grudniu 1970 roku. Wtedy jednakże nie byl żadnym działaczem jakichkolwiek zorganizowanych struktur. To nastapilo dopiero siedem-osiem lat później, gdy w Gdańsku powstały Wolne Związki Zawodowe. Wtedy Wałęsa z SB już dawno nie współpracował.
    Co do ostatniego twojego zdania : Czy sugerujesz, że wiele z tych tytułów honorowych załatwiło mu KGB ? jeżeli tak myślisz, to po prostu głupio myślisz. Wasza Grzybowska natomiast była i jest, wypisz, wymaluj, typem karierowicza bez zasad. Gdy Litwa należała do Związku Sowieckiego była komunistką i to aktywną. Gdy zmieniły się układy geopolityczne, stała się Europejką, także wielce oddaną aktualnie panującej ideologii. Jezeli więc chcesz koniecznie porównywać tę damę z którym z polityków polskich, to porównuj ją z Kwaśniewskim, a nie z Wałęsą.

  67. Litwin mówi:

    Krzysztofie:
    Tak ci podoba się pisać długie komentarze, że nawet sam nie zauwarzasz, jak zaczynasz sam sobie przeczyć. Wałęsa najpierw był agentem, potem zrehabilitował się, gdzie tu widzisz róznice z Grybauskaite ???? Grybauskaite była aktywna agentka. Masz jakieś fakty, że była agentką, w dodatku wtedy miała 34 lata. Nie za młoda twoim zdaniem, żeby być bardzo aktywną i mieć jakieś poważniejsze wpływy?
    Czego niewspomniałeś o Putinie, tylko o Hitlerze. Bo ja pamietam jedno dokładnie, że ten sam dziennik który ogłośił Putina człowiekiem roku, to i Hitlera ogłosił człowiekiem roku. Z resztą, tak lubisz zbierać fakty, to może poszukaj takiej informacji, może to Cię trochę ochłodzi ?!
    Według ciebie, to za zakończenie zimnej wojny jest najbardziej zasłużony Gorbaczow ???? I to on najbardziej zasługuje za to Nobla ??? Ale ty jesteś naiwny.
    Co do ostatniego twego akapitu, to tylko jeszcze raz potwierdzasz swoja naiwność. Ale sprobuję ciebie podpowiedzieć, że z tymi tytułami podejrzewam że, najczęściej więcej honoru miały te uniwersytety, że Wałęsa je przyjął, niż mi się zdaje sam Wałęsa :)) On chyba tak na pamięc tych wszystkich tytułów i nie pamieta, ale za to jego zdjęcie jest w honorowej sali tej uczelni. Takrze krzysztofie, nie nadawaj temu aż tyle wagi.
    Ty tu tak krytykujesz grybauskaite i tak wychwalasz Wałęsą, że czekaw jestem jak oceniasz ostatnio wiadomości, że on związuje się z partią anti-unijną?

  68. krzysztof mówi:

    Litwinie : Widzę, ze różnimy się tym, ze ja nie nie jestem dogmatykiem, ty natomist stroisz się w takie piórka. Uważasz, że Unia Europejska jest świętą krową i nie można być sceptycznym wobec idei federalizacji Europy ? Przecież takie myślenie zwiastuje zaczątki nowego totalitaryzmu : Jedna idea, jedno państwo na całym kontynencie, jeden kierunek !
    Krótko mówiąc, mnie osobiście partia Libertas w niczym nie przeszkadza, zaś samo funkcjonowanie tego typu partii świadczy o tym, że jeszcze nie mamy w Europie ZSRR-bis.
    Co mojej rzekomej „naiwnosci” : Trudno mi dyskutować z byłym obywatelem sowieckim, który czasy „Solidarności” przeżył w zamkniętym na cztery spusty ZSRR i nie zna tych spraw z autopsji. Tobie, jako mieszkańcowi krainy za ówczesna podwójną żelazną kurtyną być może wydaje się, że w Polsce o wszystkim decydowało KGB, zaś sama „Solidarnoiść” powstała na osobiste życzenie Breżniewa. Zapewniam cię jednak, ze tak nie było.
    Grzybowska wcale nie musiała być agentką KGB. Wystarczy, że należała do KPZR i pracowała etatowo w szkole partyjnej. KGB była przecież bezpieczniackim ramieniem partii komunistycznej. Działała w jej imieniu i na jej zlecenie. Dziwię się tobie, niby to antykomuniście, że nie bierzesz tego pod uwagę.( Myślę zresztą, że prywatnie masz podobny do mojego pogląd na temat jej drogi życiowej, ale jako patriota litewski nie chcesz tego przyznać publicznie na forum polskojęzycznej gazety).
    Na koniec co tygodnika „Time”: Otóż tygodnik ten przyznawał od lat 20-tych ubiegłego stulecia tytuły „Człowieka Roku” osobom, które w danym roku wywarły największy wpływ na bieg wydarzeń na świecie. Tutaj nie chodziło o to, czy były to postacie pozytywne czy negatywne, niemniej musiały wiele znaczyć na arenie międzynarodowej. Zarówno Putin jak i kiedyś Hitler mieli wielki wpływ na rozwój wydartzeń na świecie. Dopiero w takim kontekscie przyznanie Wałęsie tytułu „Człowieka roku 1981” ma swoją wymowę. W roku 1981 ( gdy młoda Grzybowska była już członkiem KPZR) Wałęsa stał się, praktycznie rzecz biorąc, najbardziej znaczącą postacią na świecie. Jednakże nie jako komunista, ale jako antykomunista.

  69. Hubert mówi:

    Do: Litwin i krzysztof
    Panowie, wasze dyskusje sa byc moze ciekawe, ale zglebiajac szczegoly odeszliscie od sedna sprawy. Porownywac Walese i Grybauskaite to znaczy ustalic przede wszystkim kryteria i punkty odniesienia wg ktorych porownujecie.
    Norweg i Nigeryjczyk moga dyskutowac kto z nich jest bogatszy. Norweg zarabia w miesiac 8.000 kron, Nigeryjczyk 800 kron. Norweg ma 10x wiecej, ale w Norwegii jest przecietnym obywatelem, natomiast Nigeryjczyk w Nigerii uchodzi za bogacza. Walesa zablysnal w szczegolnym okresie historycznym i na zawsze wszedl do historii. Grybauskaite zacznie byc prezydentem od 12 lipca. Najprawdopodobniej nie zdobedzie slawy Walesy, ale mam nadzieje, ze duzo dobrego zdziala dla Litwy.

  70. Litwin mówi:

    Do krzysztofa:
    No i czy nie jestes naiwny myslac jak dozo za czasow sowietow wolnosci mieli polacy w porownaniu z litwinami. Mieskalem w polsce 9 lat i troche znam ten kraj tak z dobrej strony, tak i ze zlej.
    Co do Times, to widze ze naprawde roznimy sie, bo ja nie chcial bym jesc z brudnego taleza, ale to to wszystko jedno.
    Co do unii, to przeczytaj moje teksty i znajdz, gdzie ja wychwaliam ja ???? A Libertas to moim zdaniem sa idioci. A ty nawet niewiedzac mojego zdania, rozumialem ze zakladasz jak typowy polski chlop, ze jak unia to odrazu wszystko zle.

  71. Litwin mówi:

    Do Huberta:
    masz racje odeslismy troche od tematu, ale jest tu na forum taki krszysztof, ktory na slepo oczarnia wszystko co jest litewskie. Bez zadnego powodu nazuczil sie na Grybauskaite z tymi juz komedia zrobiwszym sie lapaniem agentow KGB. Ja jej nie usprawiedliwiam, ale che jedo uswiadomic, ze malo jest w polityce ludzi bialych i bez grzechu. Tylko tyle, jednak do niego to nie docziera.

  72. krzysztof mówi:

    Litwinie : Jednak dyskutujesz po prostacku, jak niestety bardzo wielu Litwinów. Nie jestem ani chłopem, ani totalnym przeciwnikiem Unii, jak mi wmawiasz. Jestem natomiast przeciwnikiem federalizacji Europy. Uważam, że państwa narodowe ( nazwa „narodowe” zresztą umowna) powinny zachować jak najwięcej kompetencji własnych.
    Widzę też, że we własnym przekonaniu pozjadałes wszystkie rozumy świata. Wszyscy bowiem, którzy myślą inaczej niz ty, to ludzie „naiwni”, albo zgoła wręcz idioci.
    No i ostatnie pytanie : W jakich dokładnie latach mieszkałeś w Polsce ? Czyżby za czasów komuny ? Jeżeli tak, to może w latach 1980-1981 ? Wtedy najlepiej poznałbyś różnice pomiedzy ówczesną sytuacją polityczna w Polsce i w ZSRR. Wskazuję na ten okres z uwagi na działalność Wałęsy właśnie.

  73. krzysztof mówi:

    I jeszcze w uzupełnieniu : Całkiem rozsądnie piszesz do Huberta, że „mało jest w polityce ludzi białych i bez grzechu”. Przypomnę więc jaki był punkt wyjścia w naszej dyskusji. Otóż chodziło o to, że postawiłeś zarzuty Mackiewiczowi. Zarzuty dotyczyły współpracy z komunistami. W odpowiedzi przywołałem Panią Grybauskaite z jej życiorysem. Odpowiedziałeś na to, że ona Sajudisu nie zakladała. Wobec tego przypomniałem życiorys Landsbergisa, a ty w rewanżu Wałęsę. Jaki z tego morał wynika ? Ano taki ( zresztą pisałem już o tym wprost), że nie powinno się krytykować innych, sugerując, że byli zdrajcami ( Mackiewicz), w sytuacji kiedy wybiera się na najwyższe urzędy w państwie polityków z podobnymi do krytykowanego życiorysami. Proste ? Niby tak, lecz widzę, że nie dla wszystkich.

  74. pšv mówi:

    Z Litwinami dyskutować- siebie obrażać.

  75. Hubert mówi:

    do: pšv

    Wybacz, ale tego typu wypowiedzi uogolniajace dyskredytuja ciebie jako czlowieka odpowiedzialnego i logicznie myslacego. Mozna robic wnioski o czlowieku ale nie o narodzie. Mam nadzieje, ze moderator skasuje twoj post.

  76. pšv mówi:

    to Hubert
    A i niech kasuje. Żyję z Litwinami dość długo, znam ich dość dobrze. I nabrałem sie od nich odpowiedniej kindersztuby… Typowy Litwin ze mnie poniekąd…

  77. marek mówi:

    Hubert
    „Wybacz, ale tego typu wypowiedzi uogolniajace dyskredytuja ciebie jako czlowieka odpowiedzialnego i logicznie myslacego.”

    Ostro napisane. Pšv,ma takie poglądy jakie ma i ma do nich prawo. Uważa,że z Litwinami nie ma sensu dyskutować,na tym forum i jak narazie,to on empirycznie może wykazać,że ma rację. Panów Litwinów , typu Vidoq, Litwin, Senas, Radziwillas, etc. przy całym szacunku, naprawdę trudno posądzać, o to,że chcą prowadzić z nami jakiś dialog. Pomijam już niejakiego pše – pše, akurat jego posty czytam z największym zainteresowaniem, ale niestety admin mi je kasuje. Zainteresowanie wynika z tego,że nie wiem, co trzeba wypić, żeby takie nieskładne głupoty pisać. Musi,że to jest jakiś tamtejszy wynalazek. No ale to taka mała dygresja.
    Z litewskich postów spodobał mi się tekst Litwinki Nory, ale ona była jako kometa, pojawiła się i przepadła. A szkoda.
    Reasumując, może nie bądźmy, aż tak hiperpoprawni politycznie. Jak kto chce z Panami Litwinami dyskutować, to przecież może, nasze władze,już 20 lat to robią.
    Wypada tylko im życzyć w kolejnych latach: Viso geriausio.
    Amen.

  78. Hubert mówi:

    do: marek

    Kazdy ma prawo do pogladow, ale nie wszystkie poglady musza byc tolerowane (np. neonazisci albo albo szowinisci).
    Tak samo ostro reaguje, jak ktos zaczyna twierdzic, ze Polak to zawod a nie narodowosc, albo ze wszyscy Polacy to pijacy i zjadacze labedzi (bylo o tym glosno w Wielkiej Brytanii) i temu podobne epitety. Wychodze z zalozenia, ze nigdy nie mozna oskarzac narodu jako jednostki za glupote jego przedstawicieli. Jezeli chodzi o Litwinow, to spotkalem totalnych glupkow i wyksztalconych tolerancyjnych osob, z ktorymi mam do czynienia na codzien. Sotkalem tez totalnie glupich Polakow tu u nas i w Polsce, ktorzy przeklinali wszystko, co litewskie, jednak wspolpracuje rowniez z wyksztalconymi Polakami, ktorzy sa Polakami patriotami i w tym samym czasie szanujacych Litwe jako swoj kraj. Krzysztof i Litwin dyskutuja nie obrazajac sie nawzajem, a tresc ich dyskusji to ich sprawa.

  79. pšv mówi:

    to Hubert
    „Wykształceni i tolerancyjni Litwini” (o ile tacy gdzieś są) tu nie piszą. Jest wojna. Propagandowa, ale wcale nie zimna. Cele Pana „wykształconych i tolerancyjnych” są różne- od wyborów aż po całkowitą asymilację Polaków na Litwie. Środki też są różne- od jawnego nazizmu w wypowiedziach na Delfi (i tu!), aż po sądowe usprawiedliwienie faszystowskich haseł (Lietuva lietuviams) i akademicki poziom szowinistycznej ideologii (doktorzy garšvy, akademicy zinkevičiusowie).
    Możesz Pan traktować moje „Litwini” jako paskudny nick w liczbie mnogiej. Ale…

  80. Litwin mówi:

    Do krzysztofa:
    No właśnie, punkt wyjscia, jest taki, że ja skrytykowałem Mackiewicza, a ty mnie odrazu o agentce Grybauskaite. Powiedziałem, że nie posuwaj się za daleko, bo dojdziemy, że Wałęnsa też był agentem. I ty mnie wtedy zaczełeś wymieniać jego zasługi.
    Po drugie z politykami moim zdaniem jest trochę innaczej, kiedy jest tylko politykiem z pewną przeszłością i tymi którzy się stali politykami na tle narodowościowym z pewną przeszłością. I chciałem powiedzię, że Mackewiczowi to nie wypadało by tu dużo gadać o odrodzeniu polskości na Wileńszczyżnie. Inaczej bym na to patrzełbym gdy tak gadał powiedzmy Mincewicz. Ten człowiek jest przynajmniej konsekwentny.
    I na koniec, piszać że bardzo wielu Litwinów jest takich (dodam, że Grybauskaite też nazywasz Grzybowską), pokazałeś swoj punkt widzenia, więc i cała dyskusja nie mogła być inna. Przejżyj, czy ja kiedyś coś podobnego powiedziałem o Polakach !?

  81. krzysztof mówi:

    Do Litwina : Manipulujesz mój drogi. Gdzie ja powiedziałem o Grzybowskiej, że jest agentką ? Zwróciłem jedynie uwagę na jej komunistyczną przeszłość. Jeżeli jednak zakładasz, że każdy komunista był sowieckim agentem, to w takim razie Grzybowską rzeczywiście należałoby uznać za agentkę. Ja jednak jestem daleki od takich uproszczeń.
    Ostatniego zdania z postu numer 83 nie rozumiem. Być może dlatego, że jest napisane niepoprawną polszczyzną ( czego zresztą nie mam ci za złe, by nie było wątpliwości). Niemniej, w tym stanie rzeczy nie potrafię ustosunkować się do poruszanych tam kwestii. O co chodzi z tą Grzybowską i wieloma Litwinami ? Co takiego powiedziałem o nich, czego ty nie powiedzialeś o Polakach ?

  82. Litwin mówi:

    Do krzysztofa:
    przejrzałem komentarze, i przyznaje się, o Grybauskaite tak nie mówiłeś, ale dałeś do zrozumienia o Lansbergisie. Na co ja ci odpowiedziałem, o Wałęsie.
    A o Litwinach powiedziałeś, że wiekszość litwinów syskutuje po prostacku…..

  83. krzysztof mówi:

    Liwinie : Znowu nadinterpretacja : Otóż ja przypomniałem tylko, że Landsbergis był dyplomatą sowieckim. Czy w związku z tym był agentem KGB ? Nie wiem, nie znam się na wewnętrznych procedurach działania tej „szacownej” instytucji. Powiem ci szczerze, że wcale bym tego nie wykluczył, ale po prostu nie wiem.
    Tak czy inaczej, nie wierzę w to, by Landsbergis był współpracownikiem KGB w czasie, gdy zakładał Sajudis. W takie teorie spiskowe po prostu nie wierzę. Czy był nim natomiast wcześniej ? Nie wykluczone.
    Co do Litwinów dyskutujących po prostacku : To była riposta na twoje stwierdzenie: „Zakładasz jak typowy polski chłop, że unia to od razu wszystko złe”. Zwłaszcza w zestawieniu z wcześniejszym stwierdzeniem, że „Libertas to idioci”, wypowiedź pod adresem i moim i polskich chłopów w ogólności brzmiała naprawdę niegrzecznie i prostacko.
    Wyjaśnię na koniec, dlaczego często nazywam przyszłą Panią Prezydent mianem Grzybowska. Jest to z pewnością uszczypliwość. Nie przeczę. Dopóki jednak władze litewskie będą zmuszały tamtejszych Polaków do noszenia nie takich nazwisk, jakie naprawdę posiadają ( pisownia też jest nieodłączną częścią tożsamości nazwiska; gdybym był obywatelem litewskim, to w moim imieniu i nazwisku władze dokonałyby łącznie aż pięciu ingerencji ortograficznych; moim zdaniem jest to horror), dopóty będę używał na tym forum spolonizowanych form nazwisk litewskich. Jest to chyba jedyny realny sposób na to, by przynajmniej niektórzy Litwini zrozumieli, co znaczy zmuszanie kogoś do posługiwania się nie swoim nazwiskiem.

  84. pšv mówi:

    to Krzysztof
    „będę używał na tym forum spolonizowanych form nazwisk litewskich”- a co z imionami? Ta sama Grzybowska- to jak? Dola? Czy Niedola?

  85. Litwin mówi:

    Do krzysztofa:
    Że Landsbergis był sowieckim dyplomatą, to szłyszę to pirwszy raż w życiu. Że był agentem KGB, to tak sam jest jak i z Wałęsą. Ja to jednak uważam (co u nas i mówi się po cichu) że był podwójnym agentem. Pytanie teraz jest tylko na ile był szkodliwy i z jakimi intencjami działał. Jednak na to chyba nigdy do końca nie dowiemy się.
    Podobnie moim zdaniem jest z Grybauskaite. Z tym, że w jej przypadku to jeszcze bardziej ocziwyste, moim zdaniem. Tak była i pracowała tam gdzie wymieniałeś. Jednak w 1991 roku w Waszyngtonie skaczyła specialny kurs dla kierowników. Tylko znowu nie chcę tu wpóścic z tobą w dyskusje była ona agentką czy nie, chyba to trzeba oceniacz bardzo elastycznie. Ale chyba się zgodzisz, że te zawiruchi w CV są trochę dziwne.
    Na temat nazwisk, to nie będą z tobą też rozwijać dyskusji, ja tu żadnego horroru nie widzę, tylko nadmierną czyjąś ambicję, chociaż zastanawiam się, co trzeba bedzie robić, jeżeli tego samego zarządzą rosjanie na Litwie, czy arabowie.

  86. piotr mówi:

    Litwinie,Krzysztofie
    przepraszam , że sie wtrącam do twojej dyskusji z Krzysztofem,nie zaproszony, ale, sam do tego sprowokowałeś, ostatnim postem. Choć wydajesz sie człowiekiem rozsądnym i wyjątkowo otwartym, także na argumenty polskiej strony, to jednak, swoim stanowiskiem na temat nazwisk dowiodłeś, że nie jesteś, chyba, w stanie wyjść poza, przepraszam za określenie, szowinistyczny litewski punmkt widzenia. Wymigujesz się zwyczajnie, uciekając się do lakonicznych stwierdzeń o rzkomej czjejś ambicji, czy też demagogicznych pytań, co powiedzieliby Arabowie, Rosjanie it. Nawiasem mówiąc to wyjątkowo nietrafny przykład – to języki zapisyane alfabetem niełacińskim, które tak czy owak muszą być transkrybowane.
    Gdzieś wcześniej pisałeś, żem mieszkałeś jakiś czas w Polsce. Czy ktoś w polskim urzędzie tak perfidnie zniekształcił twoje nazwisko, jak to czynią z wyjątkowo sadystycznym upodobaniem litewscy urzędnicy i politycy w srosunku do nazwisk polskich? Śmiem twierdzić, że nie. Wiem, że w Polsce dzisiejszej traktuje się obce nazwiska z wyjakowym pietyzmem, nawet nie zmieniając liter, których nie ma w polskicm alfabecie, np. v.
    Zgadzam się w pełni ze zdaniem Krzysztofa, że nazwisko to część tożsamości osoby. Jeśli ta tożsamość nie jest szanowana, to pokazuje rzeczywisty stosunek Litwy i Litwinów do Polski i Polaków, a nie ten deklarowany.
    W gruncie rzeczy nie chodzi nawet o końcówki, znaki diakrytyczne – te też odpadają od polskich nazwisk w innych państwach na obczyźnie. Litewska metoda jest bardziej wyrafinowana i podła w istocie. Chodzi mi o fonetyzację nazwisk oraz zapisywanie polskich dwugłosek przy pomocy litewskich liter ze znakami diakrytycznymi: sz, cz, z. To nie jest głupia ambicja miły panie, ale przyczynek do późniejszych kłopotów w urzędach, przy sprawach spadkowych itd. Czy o to właśnie chodzi? A moze chodzi o coś więcej, takie umęczenie Polaków drobnymi sprawami, aby się im odechciało jakichkolwiek dążeń do zachowania własnej ctożsamości narodowej. Nie jest to teraz możliwe przy pomocy metod Smetony i Voldemarasa, ale od czego jest propaganda, nacisk psychologiczny, aparat przymusu w służbie jedynej, słusznej nacji?

  87. Litwin mówi:

    Do piotra:
    Chyba nie bedziesz oskarżać litwinów że zmieniają nazwiska dodawająć koncówki, czy w inny sposób zmnieniając ich brzmienie.
    Jeżeli chodzi o moje nazwisko i imię, kiedy mieszkałem w Polsce, to akurat jest tak, że zabardzo niema co zmieniać. Jest tylko jedna litera ė, z którą różnie bywało. Ale jakoś nigdy mi do głowy nie przyszło z tego powodu robić probłem. Bardzo dobrze zdawałem sobie sprawę, że w Polskim języku tej litera niema. Niema to niema. Jestem w Polsce, i dostosowuje się do ich warunków.
    Ale tu przedewszystkimtrzeba pomyśleć o innych, anie tylko o sobie. Bardzo wam się nie podoba jak piszą wasze nazwiska, ale czy będzie wam się podobało, kiedy na uczelni, czy w szkolie naucziczielka nie bedzie wiedziała jak przeczytać nazwisko ucznia i będzie jie w rózny sposób zniekształcone i w dodatku przez każdą osobę w różny sposób. Czy Ty uważasz, że każdy litwin powinen z tego powodu się nauczyć czytać po polsku?

  88. krzysztof mówi:

    Litwinie : Niestety każdy Litwin powinien starać się przeczytać poprawnie napisane polskie nazwisko. Wymaga tego kultura oraz dobre obyczaje. U nas w Polsce też są takie nazwiska jak Neumann, Krueger, Rosenthal, Schneider itp. ( Wymieniłem tylko te, z którymi zetknąłem się w ostanim tygodniu; mam taki zawód, że stykam się bardzo często z wieloma nazwiskami). Zdecydowana większość Polaków wie jak takie nazwiska należy czytać i nikt nigdy nie robił u nas z tego tytułu żadnego problemu. Jeżeli jednak jakaś nauczycielka czy też urzędnik nie przeczyta prawidłowo nazwiska, nic wielkiego się nie stanie. To jest ryzyko osoby, która CHCE takie nazwisko nosić.
    Dopowiem, że nawet Hitler znał zasady transkrypcji słowiańskich nazwisk i potrafił wymawiać je prawidłowo. Czytałem kiedyś, że w przeciwieństwie do wielu swoich rodaków, prawidłowo wymawiał nazwisko Skorzeny, czyli przez „ż”, a przez „rc”. Otto Skorzeny, chociaż fanatyczny nazista, czerpał z tego tytułu wielką satysfakcję.

  89. krzysztof mówi:

    I jeszcze jedno : Landsberg(is) był sowieckim attache kulturalnym w Warszawie. Nie wiedzialeś o tym ?

  90. piotr mówi:

    Litwinie miły,
    kiedy tak właśnie jest. Znam takie osoby z Polski, którym na Litwie zmieniono urzędowo brzmienie nazwiska. Dodawanie końcowek litewskich do nielitewskich nazwisk jst przecież stałą praktyką na Litwie, ze szczególnym upodobaniem stosowaną w odniesieniu do nazwisk Polaków. I o czym to świadczy.
    Problem, który stawiasz jest sztuczny. Gdzie ten problem wystąpi, w polskiej szkole, na lekcji litewskiego? Chcesz mi wmówić, że wykształcony Litwiin nie potrafi odczytać polskiego nazwiska? To absurd. Jakoś przeciętny Litwin może się nauczyć wymawiać nazwiska angielskie, włoskie itd. Tylko z polskimi jest problem.
    A argument o dostosowaniu niestety pokazuje twoją nienajlepszą stronę charakteru. Czy to znaczy, że jesteś skłoonny dostosowywać się za wszelką cenę, nawet, jeżeli nikt tego od ciebie nie żąda?
    I na koniec zagadka. Czy wiesz, jak jest zapisywane w Polsce nazwisko Stasys Eidrygievicius?
    jednym zdaniem, tu nie chodzi o wygodę większości, tylko o udręczenie, albo mocniej upodlenie mniejszości.

  91. Litwin mówi:

    Do piotra:
    nie przesadzaj, żadnej takiej praktyki niema na Litwie. Tu jest spis parlamentażystów http://www3.lrs.lt/pls/inter/w5_show?p_r=6113&p_k=1 i jak widać polskie nazwiska nie mają żadnych końcówek. W dodatku sam taż mam dużo do czynienia z nazwiskami i też mogę potwierdzić, że tak jak ty tu ujmójesz nie ma.
    Ładnie, z ta nie najlepszą stronę charakteru. Znaczy miałem się pokazać jak warjat, który za wszelką ceną będzie wszystkich stawiać na uszy, aby tylko dobić się literki ė. To właśnie pokazuje twoją konfliktową stronę. Ile dało mi się poznać tutejszych polaków i ile z nimi współpracować, to w zasadzie teraz widzę że ten problem wystawiają ta konfliktowa mniejszość.
    Jak jest zapisywane nazwisko Stasysa Eidrygeviciusa, nie wiem, będę wdzięczny jeżeli powiesz.
    A tak przy okazji, Z. Brzeżyński w Stanach jest zapisywany Brzezynski, bez „ż” i „ń”. Im pretenzji przypadkiem niechcecie wysunąć ???

  92. Litwin mówi:

    do krzysztofa:
    Wiesz, niemieckie, czy angielskie nazwiska przeczytać na litwie też duzo kto potrafi. Polskie – nie. Wiem to po swojej zonie i innych z rodziny, i uwież mi bez żadnego udawania. Poprostu nie znają tego jężyka.
    Oczywiście jest ładnie jak człowiek zna kilka języków, ale ja osobiście nie uważam, że każdy litwin musi umieć przeczytać po polsku, jak i polak – po litewsku. Zdaje mi się, że tu dochodzimy do tak zwanej tolerancji.
    A o Landsbergisie tego nie wiedziałem. Jednak nie dziwi mnie to, całkiem przypuszczam taką możliwość.

  93. krzysztof mówi:

    Litwinie : Powtórzę jeszcze raz : Niech się uczą, zwłaszcza, że mniejszość polska na Litwie jest jednak liczna ( a na cmentarzach i w kościołach polskich napisów bez liku). Powtórzę jednak i to : Jeżeli nie chcą się nauczyć odczytywania raptem kilku zbitek spółgłoskowych ( „sz”, „cz”, „rz”), to niech nazwiska tak zapisane przekręcają. Trudno, da się to przeżyć. W każdym razie posiadacze tych nazwisk mają święte prawo pisać je tak, jak pisali ich ojcowie, dziadowie i pradziadowie i jak oni sami sobie tego życzą. Człowiek nie jest własnością państwa, ani zakładnikiem ( nieoczytanej) większości spoleczeństwa !

  94. krzysztof mówi:

    Jeszcze jedno : Znowu się pomyliłeś . Nazwisko tego polityka i naukowca brzmi „Zbigniew Brzeziński”.( Etymologicznie od słowa „brzezina”). Amerykanie pomijają jedynie jedną kreskę nad „n”. Zbitkę „rz” oraz zmiękczenie w imieniu „ie” zawsze piszą. A swoją drogą jak nazywałby się ów Zbigniew Brzeziński, gdyby był obywatelem litewskim ?

  95. piotr mówi:

    Litwinie miły,
    właśnie sie dowiedziałem od adminstratora, że dodaję informację zbyt szybko. Pewnie nie spodobała się mu moja replika – mimo wszystko bardzo łagodsna.
    Poprawnośc polityczna w KW. Ruki pa szawm, głowa w piasek, nie drażnić lwa. To przypomina mi praktyki polskiego MSZ, ucinającego wszelką krytykę strusiej, w gruncie rzeczy antypolskiej polityki, którą prowadzi minister Sikorski.

  96. piotr mówi:

    Litwinie drogi,śmiem twierdzić, że mijasz sie z prawdą. Nazwisk parlamentarzystów sie rzeczywiście nizniekształca z pobudek pragmatycznych. Co innego z tak zwanym prostym człowiekiem. Temu można, bo najczęściej nie będzie siedochodził. Szkoda czasu, szkoda pieniedzy, szkoda nerwów. Ale przecież jeden nasz rodak trafił ze sprawą pisowni, aż do Strasbourga. Czyli nie wszystkim jest wszystko jedno.

  97. Litwin mówi:

    Na Litwie on był by Zbigniev Bžežinski. Z Brzezinskim o jedną literą pomiliłem się, ale czy to zmienia fakt, że tam niema polskich liter ???
    Jednak widzę, że propoganda w Polsce dobrze działa z tymi nazwiskami polaków na Litwie. Albo raczej to wierzycie w to co chcecie wierzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.