70
Ks. dziekan Józef Aszkiełowicz — 25 lat służby Bogu i ludziom


Ksiądz prałat Józef Obrembski obchodzi 77 lat święceń kapłańskich. Tymczasem 25–lecie święceń kapłańskich świętuje proboszcz i dziekan Mejszagoły  ks. Józef Aszkiełowicz obchodzi uroczystość Uroczystość obu kapłanów odbędzie się w kościele parafialnym w sobotę o godzinie 15.00.
.

„Nie poddawajmy się, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, sprawy naszego zbawienia.” Fot. Marian Paluszkiewicz
image-1982

„Nie poddawajmy się, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, sprawy naszego zbawienia.” Fot. Marian Paluszkiewicz

Przed ćwierć wiekiem podczas świeceń, biskup nad księdza głową wyrzekł takie oto słowa: „Tyś kapłan na wieki”. Co to dla księdza wówczas oznaczało?

Od tego momentu dobrze wiedziałem, że jestem posłany na służbę Bogu i ludziom bez względu na to gdziekolwiek los mnie rzuci, muszę im służyć. A właściwie nie muszę. Ja chcę im służyć.

Z moim powołaniem, to było tak trochę dziwnie. Całkiem nie byłem aż tak bliski z kościołem, bo nawet do Mszy św. nie służyłem. Do wstąpienia do seminarium nie miałem przeczytanej żadnej książki religijnej. Służyłem w wojsku, jak wielu chłopców, gdy w pewnej chwili (a stało się to na pasie startowym na lotnisku), w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, poczułem ogromną potrzebę modlitwy. Potrzebę gorącej modlitwy. I w tym momencie rozpoczęło się moje powołanie. Bałem się bardzo tego głosu, bo ani byłem taki mądry, ani taki zdolny, ani też taki pobożny. Im większy lęk mnie ogarniał przed tym krokiem, tym bardziej jakaś siła wewnętrzna mnie ku temu popychała. No i stało się. Zrozumiałem, że Bóg mnie woła, a Jemu się nie odmawia. Dziś, z perspektywy czasu, widzę w tym  palec Boży. Na Wileńszczyźnie brakowało księży, staruszkowie umierali i potrzebni byli nowi. Niebiosa to widziały i  powoli zaczęły uzupełniać szeregi kapłańskie. A wszystkiego, czego mnie brakowało, sam Bóg w trakcie nauki dodał i wszystkie luki uzupełnił.

A więc czym jest kapłaństwo dla księdza i jaki powinien być kapłan?

Kapłaństwo to wielka odpowiedzialność za Kościół, ludzi i za siebie. Kapłan przede wszystkim powinien zawsze być wierny Bogu. Kapłan jest ojcem parafii, a więc powinien stale jak najwięcej dawać. Ponieważ towarzyszy on człowiekowi od kołyski aż po ostatnie tchnienie i odejście z tego świata, to właśnie on powinien doprowadzić człowieka do zbawienia. A skoro tak, to przede wszystkim sam powinien się rozwijać i rosnąć.  Ale skoro Pan Bóg powołuje i zatrudnia na tego rodzaju misję, to sam też kształtuje człowieka. Mówi się, że 95 proc. daje człowiekowi Bóg, ale na 5 proc. trzeba samemu zarobić. A zarobić możemy tylko, trzymając się tej Świętej Lokomotywy napędowej, jakim jest Chrystus, bo my – to tylko puste wagony.

Zarówno w życiu kapłana, jak też każdego chrześcijanina najważniejszą rzeczą jest stały i bliski kontakt ze Stwórcą. A możliwe jest to tylko wówczas, jeśli będziemy stale się modlić i często korzystać z sakramentu spowiedzi i Eucharystii. Kapłan powinien wiele czytać, stale się dokształcać, wiele słuchać,  myśleć i pracować nad sobą. To tak jak z sąsiadem, czy przyjacielem, że jeśli chcemy, by nam był przychylny, w czymś pomógł, musimy mieć z nim dobre kontakty, być mu przyjaźni. Bóg jest bardzo miłosierny, ale my musimy chcieć sięgać po to miłosierdzie.  Ksiądz też człowiek z bardzo ludzkimi przyzwyczajeniami, słabościami, ale musi bardzo chcieć być dobrym kapłanem, stale powinien dawać Boga i siebie  innym. Nie ukrywam, że bardzo tak czasem potrzebujemy modlitwy naszych wiernych. Tam, gdzie  księża się modlą za swoich parafian, a parafianie za księży, tam dobrze się dzieje.

Jest to już trzecia księdza parafia. W której z parafii najlepiej się księdzu pracowało?

Moim zdaniem, nie ma lepszych i gorszych parafii, ale każda jest inna i niepowtarzalna.  W jednej jest więcej do zrobienia, w innej mniej. Są bardziej lub mniej pobożni wierni, z większymi lub większymi słabościami. A im więcej słabości mają wierni, tym większe pole do popisu ma kapłan. To trudne zadanie, ale też wielkie wezwanie i łaska dla każdego księdza. W każdej parafii, a właściwie do każdego człowieka jest potrzebne inne podejście. Pamiętać też stale należy, że ludzie bardzo wyczuwają, jakie jest twoje kapłaństwo. Jeśli przyjdziesz do nich z otwartym sercem, to wszystko inne będzie już mniej ważne.

25 lat pracy duszpasterskiej, to chyba spory okres w życiu. Z pewnością było i radości, i smutku. Co najbardziej księdza cieszy, a co smuci w pracy kapłańskiej?

Najbardziej zawsze cieszy ludzka mądrość, a boli ich głupota. A głupota nasza nie zna granic. Tak często obserwuję i podziwiam, z jaką siłą, entuzjazmem, samozaparciem niekiedy wyrzeczeniem ludzie zdobywają wszelkie dobra materialne, walczą o miejsce w Sejmie, o ciepłe stołki. I wszystko to w imię tego, by lepiej i wygodniej się żyło w ciągu iluś tam lat. A jakże smutno się robi, gdy widzę, jak bardzo mało ludzie się starają, by osiągnąć to szczęście wieczne…

Smuci mnie bardzo ta ludzka obojętność i brak troski o sprawy najważniejsze, sprawy własnego zbawienia. Każdy człowiek, by mógł fizycznie sprawnie funkcjonować, powinien się opierać na dwóch nogach: prawej i lewej. Podobnie jest z życiem duchowym. Powinniśmy stać na obu nogach. Prawą nogą jest Bóg i nasza wiara, a lewą mowa ojczysta i tradycje naszych dziadów, pradziadów. Smutno, ale kulejemy na obie nogi. Tak często w wirze życia zapominamy o Bogu, nie mamy na Niego czasu. Jakże często dla wygody, czy lepszej kariery zapominamy o naszej mowie ojczystej, tradycjach. Boli bardzo, gdy się widzi, że w dobie, kiedy mamy wszelkie warunki do rozwoju naszej narodowości (przedszkola, szkoły, telewizja, prasa) młodzież coraz bardziej się rusyfikuje, a dzieci z polskich rodzin w wielu parafiach nawet pacierza uczą się po rosyjsku. Nie wróży to nam dobrej przyszłości, bo naród, który wyrzucił ze swego życia, zapomniał mowy ojczystej, wcześniej czy później jest skazany na zagładę i wymarcie.

W życiu chrześcijanina ważne są wszystkie Boże przykazania i wszystkie je należy przestrzegać. Ale po ludzku rzecz biorąc, chyba każdy z nas ma jakieś swoje, dla niego najważniejsze przykazanie. Które z nich dla księdza jest najważniejsze?

Z punktu widzenia religii, wszystkie przykazania są jednakowo ważne i przekroczenie każdego z nich jest grzechem. Ja osobiście mam jeszcze jedno, swoje własne, XI przykazanie, które głosi: „Nie bądź naiwny, nie daj się oszukać”.
Wszak nie lubimy, jak nas oszuka sąsiad, przyjaciel, gdy oszukają nas w sklepie, urzędzie. Na wszelki sposób staramy się temu nie poddać. Nie poddawajmy się więc też, jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, sprawy naszego zbawienia. Nie dajmy się oszukać diabłu. To nieprawda, że jego nie ma. On jest, i to bardzo inteligentny facet. Jakże często podsuwa nam grzech, jako wielką przyjemność, duży zysk lub nawet dobry uczynek. Jeśli nie potrafimy się na tym poznać, zostaniemy oszukani, bo po pewnym czasie się okaże, że przyjemność całkiem nie była taka słodka, zysk całkiem nie taki duży, a to, co uważaliśmy za dobry uczynek, okazało się właśnie złym uczynkiem. W życiu więc powinniśmy być bardzo mądrzy, roztropni i ostrożni, by w rezultacie nie okazać się tymi nieroztropnymi pannami z Ewangelii, którym oliwy do lamp zabrakło i gdy przyszedł oblubieniec, nie zostały wpuszczone na ucztę. I tu się powtórzę, że mądrość możemy czerpać, tylko  twardo stojąc na obu nogach: prawej i lewej — naszej wierze oraz mowie i tradycji dziadów, pradziadów.

O tym, że szatan istnieje nie powinniśmy chyba wątpić nawet z tego powodu, że coraz więcej osób zwraca się z zaburzeniami psychiki i sumienia do księży egzorcystów, bo po prostu już nie mogą normalnie żyć i funkcjonować, a dopiero uwolnieni od zła odzyskują zdrowie fizyczne i radość życia. Ksiądz podobno też interesuje się egzorcyzmem?

Tak. Ten problem mnie bardzo absorbuje. Biorę udział w konferencjach egzorcystów, studiuję  sposoby działania szatana, wiele czytam na ten temat. Szatan często występuje pod postacią bardzo bliskich i przyjaznych nam osób. Sami niekiedy nie zauważamy, jak najlepszy przyjaciel namówił nas na wódkę, jak rodzona matka namówiła córkę do usunięcia ciąży, bo jest jeszcze za młoda na dziecko itp. Zarówno osoba, która namawia do złego, jest osaczona przez złą siłę, jak też ta, co popełnia zło. Każdy nasz grzech jest wynikiem pracy diabła. Najprostszym egzorcyzmem, jaki możemy sami stosować, jest znak krzyża świętego, spowiedź. Jeśli chodzi o bardziej skomplikowane przypadki, egzorcyzmy mogą odprawiać specjalnie do tego przyszykowani księża. A są dwa rodzaje odprawiania egzorcyzmów: forma błagalna, czyli modlitwa i forma rozkazująca, modlitwa w trybie rozkazującym. Ja mam pozwolenie od biskupa na odprawianie egzorcyzmu w trybie błagalnym, czyli modlitwy błagalnej, by dana osoba opamiętała się i odstąpiła od zła.

Tak wiele mówiliśmy dziś o sprawach Bożych, o kapłaństwie, bo to ogromna część życia księdza. A jakie są prywatne, czysto ludzkie księdza zainteresowania. Jak ksiądz spędza wolny czas, odpoczywa?

Lubię obserwować przyrodę, bo to jeden z największych z cudów, jaki Bóg stworzył człowiekowi. Lubię uprawiać ziemię, upiększać teren przy kościele, kosić trawniki. Ostatnio kupiłem łódź, żeby z  moimi ministrantami trochę sobie po jeziorach popływać. Kiedyś lubiłem saunę, lubiłem biegać, ale wiek swoje robi i z pewnych przyjemności musiałem zrezygnować. Bardzo lubię śpiewać, bo w ten sposób podtrzymuje się tradycje narodowe, podtrzymuje się więź z minionymi pokoleniami.


Szanowny Księże Prałacie i Księże Dziekanie!


Niech Najwyższy Kapłan zawsze ma naszych kochanych Księży w swojej opiece! Niech sprawi, by stale wzrastali w miłości do Boga i ludzi. I niech udzielą łask przemiany serc ludzkich…


Z głębi wszystkich swoich serc
życzy zespół redakcji
„Kuriera Wileńskiego”


77 lat kapłaństwa Patriarchy Ziemi Wileńskiej

Fot. Marian Paluszkiewicz
image-1983

Fot. Marian Paluszkiewicz

Cieszy się dziś Wileńszczyzna, cieszy się Litwa, że może Bogu dzięki składać za 77 lat posługi kapłańskiej naszego czcigodnego Nestora, Księdza Prałata Józefa. Obremskiego.

Urodził się w Skarżynie Nowym, we wsi liczącej 12 chat, w diecezji łomżyńskiej. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Wilnie. Ukończył też wydział teologii Wileńskiego Uniwersytetu im. Stefana Batorego. Świecenia kapłańskie otrzymał 11 czerwca 1932 roku z rąk  arcybiskupa metropolity Romualda Jałbrzykowskiego w kościele św. Janów w Wilnie.

W swoim życiu miał tylko dwie parafie: Turgiele oraz od 1950 roku posługiwał i do dziś, w miarę swoich możliwości, posługuje ludowi wiernemu w Mejszagole. Za wieloletnie zasługi w krzewieniu słowa Bożego i tradycji praojców został wyróżniony Złotą Odznaką Zasługi RP, medalem „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Ma też wiele odznaczeń Episkopatu Litwy, listów gratulacyjnych i pozdrowień zarówno od Ojca Świętego Jana Pawła II, jak też od Benedykta XVI. Ceni je wielce sobie wszystkie, ale najbardziej ceni ten Order Niebiański: Dar Kapłaństwa i duszpasterstwo przez tak liczne lata pośród wiernych różnych narodowości.

A było trochę tego. Po słowo Boże przyjeżdżali do Niego ludzie z różnych krańców, w tym z Rosji, głębokiej Syberii. Wszystkich nauczał, pocieszał, błogosławił. To w jego skromnej chatce, którą nazywa pałacykiem, niejedno życie było uratowane. Przyjmował i przygarniał wszystkich, kto tego potrzebował: prześladowany polityk, kapłan, bezdomny i człowiek z marginesu społecznego. Wedle ośmiu błogosławieństw: pocieszał płaczących, karmił głodujących, bezdomnym dawał schronisko. A ileż dziesiątków tysięcy w ciągu tych lat odprawił Mszy św., ilu udzielił ślubów, chrztów, ilu osobom pomógł z Bogiem przejść na tamten świat. A te miliony nawróceń, udzielonych mocą niebios rozgrzeszeń  itp. itd. Nie da się tego ani wyobrazić, ani napisać.

W Księdze Wyjścia czytamy: „Pamiętaj o dniu szabatu i czcij matkę swoją, i ojca swego, a Bóg da ci długie życie”. Słowa te jak najbardziej znalazły wcielenie w życiu księdza Prałata. Całe bowiem swoje życie zawierzył Matuchnie Bożej, a siły zawsze czerpał przed cudownym Obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej. O swojej mamie nigdy inaczej nie mówił jak tylko „moja mateczka”. Właśnie dziś jesteśmy naocznymi świadkami spełnienia tych słów Pisma Świętego, widzimy, jak Bóg hojnie obdarza naszego Jubilata  długim i pełnym rozsądku życia. Pomimo wielu dolegliwości fizycznych, wierni, którzy księdza Józefa odwiedzają nadal, czerpią z Jego nauki siłę i ducha wiary, nadal każdego pocieszy, powie przyjazne słowo.

— Przeżywamy teraz trudne czasy nie tylko kryzysu ekonomicznego, ale i duchowego, dopadają nas często różne nieszczęścia i choroby, a wszystko to dlatego, że wyrzuciliśmy Boga z naszych serc, odsunęliśmy Jego na drugi plan jako niepotrzebny mebel, dlatego że w naszym codziennym życiu już brak czasu na modlitwę, na Boga — powiedział przed kilkoma tygodniami „Kurierowi” nasz Jubilat.

70 odpowiedzi to Ks. dziekan Józef Aszkiełowicz — 25 lat służby Bogu i ludziom

  1. Julian mówi:

    Wspaniały Kapłan, dzielny Polak. Pamiętam, na II Zjeździe Polonii i Polaków Świata podczas wieczornej kolacjii w ogromnej sali nad brzegiem Narwi w Pułtusku wszyscy gadali i jedli, zaś razem siedziała grupa księży „polonijnych”, której rej wodził ks. Aszkiełowicz. Widząc marność nastroju Ks. Józef i Jego Wielebni Koledzy zaczęli śpiewy patriotyczne : „przybyli ułani pod okienko … itd.” Sala podchywciła i dalej już „było miło i po polsku”.

  2. wilniuk mówi:

    Ksiądz Józef Aszkiełowicz – to kochany, serdeczny, oddany ludziom człowiek. Daj Mu Boże zdrowie i jak nadłuższej posługi kapłańskiej.

  3. wspanialy mówi:

    wspanialy czlowiek i wierny sluga Boga

  4. ted mówi:

    zawsze mowilem,ze Wilenszczyzna obfituje szczegolnie,w niepospolitych w Duchu ludzi.
    Pewnie gdzies w beciku,macha nozkami kolejna chluba i duma Kosciola,naturalne przedluzenie dzisiejszych,zacnych Jubilatow.
    Piszac to z zachodniej Polski,wiem co pisze.
    Przyznam,ze w duszy mi gra,bo dzis mam sam jubileusz.

    Serdeczne pozdrowienia!

  5. marja mówi:

    serdeczne pozdrowena dla kaplana juzefa aszkelowicza takih ksazet to teras ja jeszcze ne spotkalem.A tagze psekazuje serdeczne pozdrowena od meszkancuw ze starei wioski i zyczymu zdrowa i wszystkego najlepszego.

  6. room mówi:

    wspaniały człowiek, dobry pasterz, szkoda, że nieco nawiedzony, dlatego daje się manipulować przez różnych działaczy, bo śpiewanie przez księdza z Wileńszczyzny „przybyli ułani”, to dziś nie tyle patriotyzm, co rewizjonizm… chyba, że nam o to i chodzi, więc nie ma co gadać o zintegrowaniu polskiego społeczeństwa na Litwie, tylko otwarcie powiedzieć „Wilno nasze!” i basta tam z czczym gadaniem, a ksiądz Józef na to najbardziej jest podatny… a szkoda, bo Bóg przecież nie rozróżnia narodów…

  7. brat marcin mówi:

    „Przybyli ułani” to rewizjonizm? Przecież to bardziej biesiadna, niż patriotyczna piosenka. A co miał śpiewać? Może skoro nie śpiewał „Ant kalno mūrai”, to znaczy, że Polacy na Litwie nie są zintegrowani?

    Jeśli „Przybyli ułani” to rewizjonistyczna piosenka, to równie dobrze powinno się zakazać „Marsz Polonia”, „Pieśń legionów”, „Maszerują strzelcy” i mnóstwa innych piosenek. W imię walki z rewizjonizmem.

  8. Julian mówi:

    PS. ad. 7. właśnie wszystkie te piosenki śpiewaliśmy na wspominanym wyżej, wieczornym spotkaniu Polonii w Pułtusku !

  9. ViP mówi:

    Do Ted

    Oj gra w duszy, gra, nie tylko Tobie. Słuszna uwaga o tym beciku i małych nóżkach. Ziemia ta Świętych rodzi!

  10. ViP mówi:

    Jan Paweł II ma swoje „kremówki”, ks. dziekan Józef Aszkiełowicz ma też …. „Aszkiełówki” . Dla nie wtajemniczonych: to miód i chleb wileński nim posmarowany.

  11. ted mówi:

    Vip-bardzo mnie to odpowiada,bardzo
    Ps.wodka nie dziala!

  12. ted mówi:

    marja-zauwazylismy Ciebie.Pozdrawiamy goraco.Ja z Zona

  13. ted mówi:

    room-empty room,sorry

  14. Reutt mówi:

    ad 4
    Pewnie gdzies na Wileńszczyznie- w beciku,macha nozkami kolejna chluba i duma RP-nowy Komendant.
    Piszac to z centralnej Polski,wiem co pisze;) Amen

  15. ted mówi:

    Reutt-to jakies koslawe.Nic sie nie zgadza.

    A mnie nadal,nie szkodzi…

  16. Reutt mówi:

    mnie – tez.Poczekam ,młodzizna jeszcze ze mnie i mam czas 🙂

  17. ted mówi:

    ha ha,dotarlo.Pozdrawiam mlodzizne.Nadal …..

  18. tomasz mówi:

    do room: Śpiewanie tej piosenki to jest rewizjonizm powiadasz? No to masz:

    Przybyli ułani pod okienko
    Przybyli ułani pod okienko, (bis)
    Pukają, wołają: „puść panienko! „(bis)

    Zaświecił miesiączek do okienka,
    W koszulce stanęła w nim panienka.

    „O Jezu, a cóż to za wojacy?”
    „Otwieraj! Nie bój się to czwartacy!”

    „O Jezu! A dokąd Bóg prowadzi?”
    „Warszawę odwiedzić byśmy radzi.

    Gdy zwiedzim Warszawę, już nam pilno
    Zobaczyć to stare nasze Wilno.

    A z Wilna już droga jest gotowa,
    Prowadzi prościutko aż do Lwowa.

    „O Jezu, a cóż to za mizeria?”
    „Otwórz no, panienko! Kawaleria.”

    Przyszliśmy napoić nasze konie,
    Za nami piechoty pełne błonie.”

    „O Jezu! A cóż to za hołota?”
    „Otwórz panienko! To piechota!”

    Panienka otwierać podskoczyła,
    Żołnierzy do środka zaprosiła.

    🙂

    Teraz już i ja jestem „rewizjonistą” 🙂

    Wiesz co mi się wydaje? Dla ciebie „rewizjonizmem” jest samo istnienie Polaków na Litwie.
    I jeszcze jedno.Zapamiętaj sobie że jak Polak mówi „Wilno nasze” to nie stoi to w sprzeczności z tym jeśli Litwin mówi dokładnie to samo.Dopóki wielu ludzi tego nie zrozumie dopóty spirala nienawiści będzie się nakręcać.Chcesz tego?

  19. tomasz mówi:

    Księdza Aszkielowicza nie znam.Podobnie jak jego mentora księdza Obremskiego.Szkoda może uda mi sie to naprawić.Obu jednak życzę wszystkiego dobrego z okazji ich święta.

  20. ViP mówi:

    do Tomasz:
    Dziwne ?
    Ty nie znasz Tych wspaniałych Kapłanów, prawdziwych Kapłanów?
    Wiem, że Mejszagoła to kawałeczek od Balingródka.
    Przykro mi, że dar Twojej Żony został tak zbeszczeszczony.
    Usmieczu i radości na Wakacje z Panem Bogiem pod rękę i … z Tedym!!!

  21. tomasz mówi:

    do ViP: No tak się złożyło że nie znam. Naprawię to.

    Nam też jest bardzo przykro.A najbardziej że to przecież nikt obcy.Tylko swoi. 🙁
    Zresztą mniejsza z tym czyj to był dar.Jak będzie trzeba to kupimy drugą. Gorzej że ktoś się poważył na taki czyn.

  22. Ejszyszki mówi:

    Bozego blogoslawienstwa Ksiedzu zycze, a jeszcze zeby gloszone zasady zycia byly rowniez we wlasnym zyciu praktykowane, szczegolnie zgody i milosci. Sa ludzie, co dobrze pamietaja, jak po przeniesieniu na nowa parafie, prszyjezdzal Ksiadz potajemnie do starej i chetnie wspieral potajemna „opozycje” zlozona ze swoich „adoratorow/ek”.

  23. ted mówi:

    mile komentarze,chyba jednak pojade.Do Ejszyszek tez

  24. Julian mówi:

    Jak można nawet nie „słyszeć” o Prałacie Obrębskim ? Matko Boskaaaaa ?

  25. Julian mówi:

    Pardon : z pośpiechu : Obrembskim ! Mea culpa, mea maxima culpa !

  26. tomasz mówi:

    do Julian: Jeśli o tym „niesłyszeniu” pisałeś do mnie to jesteś w błędzie.Nie znam to znaczy nie znam osobiście.Czy teraz już jasne? Napij się czegoś na uspokojenie. 🙂

  27. Julian mówi:

    ad 26., nie zwykłem obcować z besserwisserami i szydercami ; drugi raz „zaczepiony” („nie zaczynawszy”), żegnam to na ogół miłe i mądre forum oraz Wszystkich serdecznie pozdrawiam !

  28. tomasz mówi:

    do Julian:No to wszystkiego dobrego.Chociaż jeśli wiem o co chodzi to niech mnie gęś kopnie. 🙂

  29. ViP mówi:

    Do Ted
    Koniecznie musisz pojechać do Ejszyszek. To grzech zaniechania. Tam tylu wspaniałych Rodaków, a jaką kuchnię mają, wypieki, kiszone ogórki. Szkoda, że nie pijemy, bo ejszyskie trunki sławne sa w Koronie.

  30. hulc mówi:

    do julian:
    Nie zrażaj się tym chamem. Wielu, tak jak ciebie zniechecił do tego forum. Co najgorsze, manipuluje adminem, dyktując mu, kogo ma banować, kogo pouczać itp.

  31. tomasz mówi:

    do hulc:Częśc makaron. 🙂 Ty nie zostałeś „zniechęcony” do tego forum. Tylko po prostu dostałeś bana za wyzwiska po adresem prawie każdego. 🙂

  32. hulc mówi:

    Gdzie bierzecie gęby?
    Wystawiłbym ci coniektóre…

  33. tomasz mówi:

    do hulc: Proszę bardzo.Adres e-mailowy znasz.

  34. Tadzik mówi:

    O, to ksiadz co ciagle wszystkich „milinkie” i „kochaninkie” nazywa, co o diablach w kazaniu bardzo wizualnie opowiada i handlujacych bimbrem krytykuje 🙂

  35. miejscowy mówi:

    Ksiąc Józef Aszkiełowicz, to dobry i energiczny kapłan, a do tego Polak z wielkiej litery, który daje swoim przykładem, jak trzeba kochać Boga, ludzi i pozostać sobą.
    Widzę, że komuś bardzo boli, jak to ksiądz mógł śpiewać piosenkę „Przybyli ułani pod okienkę”. To dla tego pana powiem, że to nie tylko ksiądz, ale przedewszystkim normalny człowiek, który potrafi nie tylko pośpiewać ludowe piosenki, ale i dziarsko zatańczyć naprzykład „Polkę”, zjechać z wysokiej góry na nartach…a co tam mówić przecież to sportowiec, kiedyś był nawet pięściarzem….

  36. Agatka mówi:

    ad Julian, … proszę się nie zrażać i zaglądać na to forum. Jest szereg osób-internautów o naprawdę patriotycznych, gorących sercach, (ukłony dla p.Wery). Dyżurne „byle co” wychowane na Gaz.Wybiórczej, jątrzące i szukające zaczepki, z prawie każdym, można (i trzeba) ominąć. Pozdro.

  37. tomasz mówi:

    do Agatka:Kto nie z nami ten przeciw nam. 🙂

    Chyba naprawdę zacznę wreszcie czytać tę Wyborczą.Skoro „Agatka” jej nie cierpi to być może jest tam coś ciekawego. 🙂

  38. Medal mówi:

    Medal ma dwie strony,a ta druga strona medalu u ks.Aszkielowicza nie jest dobra,kaplan powinien byc sprawiedliwy do wszystkich ludzi,bez roznicy narodowosciowej,a u ks.Jozefa to wylazi,ks.ktory modli się za pieniądze i dzieli ludzi,a nie lączy,jest do tego polityczny,a powinien byc apolityczny,nie trzeba ludzie zadozo jego wychwalac,Bog jest tylko sprawiedliwy.

  39. tomasz mówi:

    do Medal: Ja to bym wolał jakieś przykłady popierające te zarzuty.

  40. Medal mówi:

    Pisze ten,ktory ks.Aszkielowicza dobrze zna na codzien,przykladow nie potrzeboję pisac,Tomaszu,to nie zarzuty księdzu,to są jego wady,a o swoich wad ks.nie widzi,prawdy tez nie lubi,a tak wogole to u Aszkielowicza nie wszyscy są w domu,jednym slowem,uposledzony w rozwoju i to jest faktem,wszyscy o tym wiedzą,tylko nikt o tym nie mowi,tolerują i cierpią,bo jak inaczej,przciez to Polak i ksiądz,potriota,a sami się z niego smieją i to księdza niby przyjaciele.

  41. ViP mówi:

    Do medal
    Pokaż mi drugiego takiego Uduchowionego kapłana w Litwie, wtedy podejmę rekawicę, w Jego obronie!
    Pewnie ciebie ochrzanił bo pijesz okowitę i to pewnikiem, codziennie!

  42. Medal mówi:

    do ViP : dyskutowac z tobą nie będę,to jest moje zdanie o ks.Aszkielowiczu i przy nim zostanę,a co do duchownosci,to tu na ziemi jeszcze nie ma takich wag,ktore mogą zwazyc duchownosc i poborznosc,a co do ochrzaniena – to on mnie nigdy nie ochrzanil i okowity nie piję wogole,ks.Aszkielowicz ma jedną dobrą zaletę – jest dobrym gospodarzem i lubi porządek,ladnie w Mejszagole kosciol sporządkowal i kolo kosciola,widocznie do tego juz dorosl i odpowiednie ma lata.

  43. hm mówi:

    do Medal: Naczym jego uposledzenie w rozwoju polega? W czym on jest gorszym naprzykad od ciebie?

  44. hm mówi:

    do Medal: Prałat Józef Obrembski to też ksiąc Polak patriota i co?

  45. ViP mówi:

    Do medal:
    Bądź uczciwy, skoro osądzasz innych – czym Tobie zawinił ks. Józef Aszkiełowicz, skoro tyle jadu, osobistego wylewasz?
    Napisz, poczytamy! Miłego dnia.

  46. Ejszyszki mówi:

    Kazdy z nas jest czlowiekiem slabym, wiec nie trzeba zaczynac kanonizowac za zycia. Nie wiem jakie doswiadczenie ma „Medal”, ale juz pisalem o doswiaczeniach z Ejszyszek, kiedy ks. Aszkielowicz zostal przeniesiony do Turgiel, a na jego miejsce skierowano ks. Edwarda. Czesc parafii nie chciala zaakceptowac tej decyzji, zarzucano nowemu proboszczowi, ze jest Litwinem, choc po polsku mowil lepiej niz wiekszosc mieszkanow Ejszyszek. Juz po przeniesieniu sie do Turgiel, ks. Aszkielowicz potajemnie przyjezdzal do Ejszyszek i chetnie wspolpracowal z grupa „opozycjonistow”, ktorzy faktycznie organizowali wojne z nowym proboszczem, tak jakby byl jakims wrogiem parafii, ktory niby wywalil ich kochanego proboszcza. Ks. Aszkielowicz w tym buncie chetnie chiciaz potajemnie uczestniczyl.
    Szanuje go jako kaplana, ale zaufania do niego nie mam, bo takie postepowanie zdradza pewne postawy zyciowe.

  47. tomasz mówi:

    Wyłączam sie z tej dyskusji.Nie znam księdza więc nie mogę zająć stanowiska.

  48. też z Ejszyszek mówi:

    Faktycznie – cyrk w swoim czasie urządził.Młody był.

  49. ciekawie mówi:

    Jeżeli go parafianie polubili i potrzymywali z nim nadal kontakty w tym też winien Aszkiełowicz? Na ile wiem to on w swoim czasie w Ejszyszkach ogłosił wojnę alkoholu a szczegulnie „toczkom”, które rójnowały dla wielu ludzi w tamtym czasie życie…W Turgielach ludzie dobrze o nim mówią.
    Edward Kirstukas studiował w Polsce, niegłupi, ale to nie bardzo miły ksiądz.

  50. Ejszyszki mówi:

    do ciekawie:
    Uwazam ze po przeniesieniu sie na inna parafie nie jest recza chrzescijanska potajemnie wracac do starej, podburzac ludzi, majacych do niego sympatie i prowokowac ich do walki z nowym proboszczem, z ktorego zrobili wroga, zanim ten objal stanowisko (a byl dobrym i pracowitym proboszczem). Moim zdaniem, rzecza gnusna jest wykorzystywac ludzi do walki o wlasne ambicje i w taki sposob posrednio nie akceptowac decyzji biskupa i nie szanowac innych ksiezy.
    Z „toczkami” to on wojne prowadzil raczej jezykiem w czasie kazania, ale czy przyczynil sie pratycznie do ich zamykania (zgloszenia na policje) – nie wiem. Nie jestem z Mejszagoly, ale slyszalem, ze tam nieopodal szkoly jest taki „domek”, gdzie gorzalki mozna bylo bez problemu dostac, wiec chyba i w Mejszegole wojna raczej formalna. Ejszyszczanie (nie nalezacy do wspomnianej „opozycji”) mogliby to potwierdzic.

  51. Ejszyszki mówi:

    Mialem na mysli potwierdzenie cyrkow w Ejszyszkach.

  52. ciekawie mówi:

    Ej Ejszyszki: Wracać i podburzać – przesadzasz. Jego zapraszali parafianie, a że człowiek grzeczny i kilka razy im nie odmówił i odwiedził, co w tym złego?
    Jeżeli wasi parafianie nie chcieli innego i walczyli o Aszkiełowicza to świadczy o tym, że to dobry był ksiądz.

  53. ciekawie mówi:

    Do Ejszyszki: Nie on na policję nie zgłaszał, a szedł sam do tych „toczek” i rozmawiał z tymi trucicielami…

  54. Medal mówi:

    W Mejszagole to on wojny nie prowadzi z alkoholem,pijanstwo tu kwitnie i sprzedają nadal bimber,taki sobie ojczenka Aszkielowicz jest leniwy,nie ponktualny,wiecznie gdzies biega,kosciol na zamku,a ludzie pod kosciolem,ale za to chwali AWPL i wladzę niby polską,ludzie to jego nie obchdzą.

  55. qwerty mówi:

    ilez juz razy mozna go widziec w Kurierze…

  56. tomasz mówi:

    Tak jak mówiłem nie znam osobiście księdza Aszkiełowicza więc nie będę rozsądzał czy to co tutaj piszą niektórzy to prawda czy nie. Wiem natomiast co innego „snując” się po tym forum już trzeci rok. Bez względu na to czy to będzie ta czy inna osoba.Opisana tutaj z tych czy innych przyczyn.To NA PEWNO w komentarzach „wilniuki” wyleją na nią wiadra pomyj…

  57. pšv mówi:

    Ksiądz Józef oczywiście robił czasami jaja- na przykład jego próba skłonienia naszego byłego mera do powrotu do ślubnej żony- istny cyrk z tyradami o pobożnosci i mile widzianej polskokatolickości władz polskiego rejonu…
    Ale ksiądz Józef autentycznie wierzy w Boga! Co wcale nie u każdego kapłana w oczy się rzuca – i to znaczy bardzo
    duzo!
    U niego bym się chyba wyspowiadał…

  58. Ejszyszki mówi:

    do pšv:
    W zadnym wypadku nie mialem intencji podwzac autentycznosci wiary ks. Aszkielowicza, bo autentycznosc to chyba tylko samemu Bogu znana.

    do tomasz:
    Jezeli o mnie chodzi, to jestem rodowity Ejszyszczanin, wiec „wilniukiem” prosze mnie nie nazywac. Sadzilem, ze moj nik juz sam za siebie mowi, jednak nie do wszystich widze doszlo.

  59. Tutejszy mówi:

    …kto nie ma grzechu, niech rzuci kamień w księdza Józefa…

  60. Medal mówi:

    Kamien kamieniem,ale to ksiądz,on powinien byc zawsze lepszym i sprawiedliwym do wszystkich,dozo ludzi wypowiada się o Aszkielowiczu z roznych miejscowosci,ze to prosty chlop z malym ilorazem inteligencji,niby 25 lat kaplanstwo obchodzi,a jest ci1gle na tym minimalnym poziomie intelektualnym,jednym slowem prostak,a lubi pouczac,bo to ksiądz,moim zdaniem on do konca zostanie na tym samym poziomie, bo kompleksy jego nie dają za wygraną.

  61. tomasz mówi:

    do Ejszyszki: Dla mnie -„koroniarza” Polacy na Litwie to w skrócie „wilniuki” tak samo jak dla was my to „koroniarze”.Nie widzę zatem żadnej ujmy i nie taki był mój cel.

  62. marja mówi:

    nemoge zrozumec tyh co nebyli obok ksedza Aszkelowicza ja malem okazje z nim obcowac. I jezeli on kogos i zaczepil za dusze to tylko pijakuw. Bo z dzecmi to byl bardzo mily i oni nemogli doczekacsie kedy bedze sobota bo wtedy mal zawsze msze w naszei wiosce. A jak wozil na wycieczki to zawsze melismy jakas rozrywke ne bylo tak ze mamy wolnego czasu a weczorami to z hlopcami kopal pilke i to takego teras to tszeba poszukac ze sweca. gratulacje i zeby wecej takih kaplanuw bylo to mlodzasz moze ina bylab ne taka zlosliwa i mnei na alkohol popatrywala. Zeby bylby gdzes blizei to swoih dzeci tylko na jego mszy wozilabym ale z wilna to nezawsze wypada dojehac.

  63. hm mówi:

    „Dzień dobry wódka – do widzenia rozum”. Tak mówi ks. Aszkiełowicz.

  64. Medal mówi:

    do hm : jestes hyba alkoholikiem,nalezysz do grupy aa?

  65. Marian mówi:

    Wiem tutaj jedno,ze Tomek zawsze pisze jakies bzdury i wszystko krytykuje…takim juz jest. pOzDrO dla ksiedza:)

  66. SKA mówi:

    Medal; a jezeli kto i nalezy do grupy AA, to co , wedlug ciebie, nie moze sie nazywac czlowiekiem?

  67. Medal mówi:

    do SKA :nie oto mnie chodzilo.

  68. hm mówi:

    do Medal: Nie nie jestem, ale okazyjnie wypić mogę i w nos dać…

  69. osiol mówi:

    ten ks. Aszkielowicz to na osla jest podobny i prowadzi siebie jak osiol,szkoda gadac,ale dozo oslow mamy.

  70. janina mówi:

    witaj bracie dalszych lat duszpasterstwa janina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.