46
W Polsce z szacunkiem do praw mniejszości narodowych


Zadaniem niezwykle trudnym jest ocena stanu demokracji w państwie. Jednakże stan ten w mniejszym czy większym stopniu obrazuje poszanowanie praw człowieka w danym kraju, zwłaszcza praw mniejszości narodowych. W tym obszarze Polska mogłaby być platformą promieniowania dobrego doświadczenia i jeszcze lepszej woli politycznej na swego sąsiada — Litwę.

Za przykład nieograniczonego i nieblokowanego udziału zamieszkałych w Polsce mniejszości narodowych i etnicznych w podejmowaniu decyzji ich dotyczących może posłużyć chociażby ostatnie posiedzenie Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych (maj br.), na którym omawiano kwestię dostępu dzieci romskich do edukacji.

W posiedzeniu tym udział wzięli, rzecz jasna, przedstawiciele Romów: Prezes Stowarzyszenia Romów w Polsce Roman Kwiatkowski oraz doradca Zarządu Głównego Stowarzyszenia Romów w Polsce Andrzej Potocki. Z informacji, uzyskanych w Kancelarii Sejmu, wynika, że o posiedzeniach Komisji jego sekretariat zawiadamia każdego z 21 przedstawicieli mniejszości, wchodzących w skład Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych (w tym przewodniczącego Stowarzyszenia Litwinów w Polsce Algirdasa Vaicekauskasa oraz wiceprzewodniczącego Wspólnoty Litwinów w Polsce Broniusa Makauskasa). Zapraszani są też przedstawiciele innych mniejszości, o ile omawiane na posiedzeniu pytanie tej mniejszości dotyczy.

Przedstawiona przez przedstawicieli Zespołu Administracji Publicznej, Zdrowia i Ochrony Praw Cudzoziemców w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich informacja o stanie badań Rzecznika Praw Obywatelskich nad dostępem dzieci romskich do edukacji poprzedziła bardzo emocjonalną i zdecydowaną wypowiedź przedstawiciela Romów p. Romana Kwiatkowskiego. Po zaprezentowaniu stanowiska Romów wobec omawianej kwestii prezes dosłownie zasypał stronę rządową jednoznacznymi pytaniami: „Na jakim etapie jest kontrola? Na jakim terenie prowadzone są badania? Kiedy zostanie opublikowany raport z kontroli?”.

Na pytania te przedstawiciele resortów odpowiadali konkretnie, nawet nie próbując ich bagatelizować czy dawać wymijającą odpowiedź. Kolejna riposta Kwiatkowskiego była jeszcze śmielsza i odważniejsza: szkoły romskie porównał on do gett i zasugerował, że — skoro MEN i państwo nie mogą rozwiązać problemu edukacji dzieci romskich, „to musimy wziąć sprawy w swoje ręce”. Na obietnicę strony rządowej pozyskania większych środków na wspieranie mniejszości romskiej jej przedstawiciel odparł, iż kluczowe znaczenie ma nie zwiększenie dofinansowania, tylko „sposób realizacji wydawania tych środków”. Czyli dał do zrozumienia, że „nic o nas bez nas!”. Znamienną była sugestia przedstawiciela MEN, że „niektóre decyzje, inicjatywy powinny pochodzić nie od rządu, tylko od romskich organizacji pozarządowych”.

Trzeba przyznać, że na długo w pamięci pozostanie obraz zamieszkałych w Polsce przedstawicieli mniejszości narodowych — jasno i odważnie artykułujących swe potrzeby i prawa oraz formułujących zarzuty z jednej strony oraz przedstawicieli rządu — pocących się pod wpływem emocji i miotanych błyskawic, by na te zarzuty godnie i rzetelnie odpowiedzieć — z drugiej. Należy przyznać, że na razie obraz ten, przeniesiony na grunt litewski, wygląda co najmniej utopijnie.
Trudno się nauczyć demokracji, trzeba do niej dorosnąć. Pomimo to powyższa lekcja jest przykładem,  jak mniejszości narodowe powinny stanowczo i zdecydowanie prezentować swe potrzeby i żądania. Lekcja, jak państwo powinno w sposób godny i należyty traktować zamieszkałe na jego terytorium mniejszości.

Z lekcji tej powinny skorzystać zarówno mniejszości narodowe na Litwie, jak i większość rządząca kraju nad Niemnem, która powinna nareszcie dokonać wyboru: wlać się w bractwo krajów unijnych, gdzie prawa mniejszości są niepodważalne i niekwestionowane, czy ciągle dorastać do ich poziomu pozostając w pozycji wiecznego kandydata. Zakompleksionego kandydata. Jednoznaczne samookreślenie się Litwy po stronie wartości demokratycznych i standardów europejskich, obejmujących przestrzeganie praw należnych mniejszościom narodowym, będzie miało znaczny wpływ na geopolitykę całego regionu i  rozprzestrzenienie demokracji na kraje ościenne, nieprzynależne do struktur Unii Europejskiej.

46 odpowiedzi to W Polsce z szacunkiem do praw mniejszości narodowych

  1. Senbuvis mówi:

    Pani Beatko – od ponad 90 lat szowiniści litewscy sączą jad nienawiści w stosaunki polsko – litewskie. W sytuacji gdy w Polsce mówi się o “braciach Litwinach” a na Litwie się mówi o “znienawidzonych pszekach” to o żadnej współpracy i zrozumieniu potrzeb mowy i nie będzie. Ryba psuje się od głowy, więc i od głowy powinna zacząć się jej naprawa. Muszą władcy dusz czyli elity litewskie rozpocząć krucjatę przeciwko wszelkim antypolonizmom wystepującym w każdej dziedzinie życia obywateli Litwy. Nie musimy się kochać – wystarczy jak będziemy się szanować a każdy przejaw braku szacunku będzie tępiony z całą stanowczością.
    Stawiam litr zacnej pikieliskiej krzakóweczki dla tego Litwina, który wypowie się w tym samym duchu, bez wspominania Żeligowskiego, okrutnej okupacji Wilna i podstępnego polonizowania podczas rusyfikacji.

  2. tomasz mówi:

    do Senbuvis:Tak jest. Tylko że to właśnie od tej “głowy” płyną sygnały podsycające antypolonizmy.

  3. Beata N. mówi:

    Panie Senbuvis, zgadzam się z Pana poglądem. Jednakże jeszcze ważniejsze jest, by pobudzić opinię publiczną w Polsce. Chodzi o inicjatywę oodolną, która poruszy elity polskie, by zaczęły o nas skutecznie walczyć. I tutaj każdy powinien zrobić coś od siebie – czyli rodzinie, znajomym w Polsce mówić otwarcie, jak to jest z “braćmi” Litwinami. Zgadza się Pan?

  4. Senbuvis mówi:

    Pani Beatko – niestety, nie zgadzam się. Elity polskie, głos opinii publicznej itp. nie odegrają tutaj żadnej pozytywnej roli. Wręcz przeciwnie – pobudzi szownistów litewskich do wrzasku, że znowu Polska, wykorzystując swoję przewagę, chce narzucić małemu, ale za to dzielnemu narodowi, który ledwo co uwolnił się spod sowieckiej okupacji, swoją dominację. Długo bym musiał uzasadniać swoje tezy, ale żem z natury leniwy to może jak się spotkamy w Wilnie to pogadamy? Może i Tomasz się wprosi?:)
    A teraz do rzeczy. Szacunek dla mniejszości polskiej na Litwie, taki choćby jaki mają Polacy dla mniejszości niemieckiej w Polsce (ile krzywd doznaliśmy od Niemców …)musi wypływać z potrzeby litewskich elit ukierunkowania litewskiego narodu na Europę bogatą swoją różnorodnością ale jednolitą w traktowaniu mniejszości narodowych. W tej chwili, jak słusznie zauważył Tomasz, to właśnie te elity litewskie są źródłem zaciekłej wrogości do wszystkiego co polskie. A wływ na nich mamy praktycznie żaden. Wypada więc tylko czekać, aż pogarda zamieni się u nich w tolerancję.

  5. Senbuvis mówi:

    Natomiast olbrzymią rolę do spełnienia ma tutaj polska mniejszość narodowa. Walka o przynależne jej prawa, protesty na skalę międzynarodową w przypadku łamania czy ograniczania jej praw a jednoczesnie wyraźnie akcentowana lojalność wobec państwa litewskiego i udział w jego życiu politycznym, kulturalnym itp. może dać solidne podstawy dla polskich elit wsparcia dla tych działań na arenie europejskiej bez obawy o posądzenie o imperialne zapędy. Jak Polacy na Litwie nie będą aktywni w obronie swoich spraw to nikt i nic im nie pomoże. A od doradców zza granicy chroń Panie Boże mieszkańców Wileńszczyzny. Amen.

  6. Litwinka Nora do Senbuvis mówi:

    A ta krzakoweczka to tylko dla litwina, czy dla litwinki tez moze byc???:):):)
    Wezme za swiadkow wszystkich swojich polskich przyjaciol, by zaswiadczyli ze niejestem ani szowinystka, ani nacjonalystka, ani wrogo nastawiona wobec polakow.

  7. pše pše mówi:

    Komentarz skasowany za złamanie regulaminu.

  8. Beata N. (wilnianka) mówi:

    Panie Senbuvis, ale wie Pan, jak elity litewskie przyjęły pozytywne sygnały “elementów” tychże elit (np. prof. Bumblauskasa) wobec Polaków, wobec nawoływań, by zrewidować swój pogląd na np. Piłsudskiego. Profesor został zaraz okrzyknięty zdrajcą narodu litewskiego!
    Wydaje mi się, że na transformacje mentalności Litwinów jeszcze długo poczekamy. A żeby w międzyczasie Polacy na Litwie nie przeszli do historii, trzeba głośno prosić, by starsi bracia (Polska)upominała się o nas, polską mniejszość na Litwie, w instytucjach europejskich. Zgadza się Pan?

  9. Wera Raksztelis mówi:

    Jest jedna i tylko jedna zasada w polityce zagranicznej praktycznie wszystkich polskich rządów wobec Polaków w LR: skoro nie są w Sowietach, to niech się cieszą z tego co mają i nie przeszkadzają w budowaniu czy to “przyjacielskich stosunków” czy też “strategicznego – pożal się Boże! partnerstwa”.
    Jest tylko nadzieja w tym, że litewscy szowiniści odbierają taka postawę jako przyzwolenie na jawne gwałcenie polskich praw Polaków.
    A to:
    1. w dobie Internetu niezauważalnym zostać nie może
    2. w RP wychodzi na to, że wybory będą coraz częściej, bo i kryzys nie sprzyja stabilizacji sceny politycznej.

    I w takich okolicznościach jest szansa na zaistnienie tej kwestii w mediach mainstreamu – już w tym roku więcej w mediach RP się o szowinizmie litewskim mówi, pisze i pokazuje, niż w całym poprzednim pięcioleciu. I dobrze!

    PS. A mój ulubiony Bronisław Makowski wszędzie się wciśnie – to się nazywa mieć talent.

  10. laik mówi:

    uważam, że każda mniejszość musi być aktywna, zwłaszcza aby władza wiedziała, że ktoś taki jak mniejszości funkcjonują wstrukturach państwa. Myślę jednak, że dopóki władza będzie miała w swoich działaniach przeciwko mniejszością (nie tylkio polskiej) poparcie wśród swoich obywateli to mało co się zmieni.
    Bardzo dobrą okazją do zmiany nastawienia obywateli Litwy jest obecny kryzys. Jak powszechnie wiadomo duża część obywateli państwa litewskiego obecnie jeździ na zakupy do Polski. Obserwuąc ich reakcje po przyjeździe do Suwałk na zakupy to widzę na ich twarzach duże zaskoczenie. bardzo wielu z nich jest mocno zdziwionych, że już od granicy “witają” ich reklamy z języku litewskim. Również w sklepach umieszczane są informacje po litewsku. A już kompletnym zaskoczeniem jest jak niektóre ekspedientki obsługują ich po litewsku. Wówczas najczęsciej zadają pytania czy tak w Polsce można, bo na Litwie to nie do pomyślenia.
    Uważam więc, że to, co zobaczą w Polsce, że tak też można to może z cxasem wpłynie na zmianę ich nastawienia co będzie musiało przełożyć sie na inne postrzeganie mniejszości.
    Ktoś może powiedzieć, że Polska i Polacy są postrzegani pozytywniej od mniejszości polskiej na litwie alemyślę, że jak w przysłowi “kropla skałe drąży”

  11. Darek mówi:

    Do Laika
    Dodam,że eksepedientki znające i obsługujące klientów w języku litewskim otrzymują premie finansowe.

  12. Lietuvis mówi:

    Mam pytanie: ile szkol w Polsce maja Bialorusini, Slowacy,Ukraincy czy Niemcy w ich jezyku nauczania.
    Prosze nie mylic, ich jezyki jako tylko osobny przedmiot w zwyklej polskiej szkole.

  13. laik mówi:

    białorusini kilka w białymstoku, hajnówce, bielsku podlaskim -proszę sparwidzć na stronie związku białorusinów w Polsce
    ukraińcy mają szkoły podstawowe i liceum z ukraińskim językiem nauczania w górowie iławeckim,
    Nie wiem jak jest ze słowakami i niemcami, ale zawsze można sprawdzić w internecie Szanowny Panie Lietuvis a nie prowokowac

  14. laik mówi:

    przepraszam
    są cztery licea z ukraińskim jęcykiem nauczania

  15. fiedor mówi:

    a na Litwie po staremu i to nieważne, czy to mówi opętany garszwa, czy songajła.
    Bezczelnie próbują wymóc na Polsce nie tylko, jakoby Polska okupowała Wilno, ale troglodyci śmia porównywać wyzwolenie przez Polaków Wilna spod litewskiej okupacji do Katynia.
    Tak sie dizeje, w pańsatwie, k w którym żyją jeszcze na wolności litewscy mordercy z Glinciszek, Ponar i Święcian.
    Poniżej artykuł z onet.pl

    Polska skrytykowana ws. Wilna
    Warszawa nie wyrzeka się stanowiska, że w okresie międzywojennym Polska wyzwoliła Wilno – pisze dziś na pierwszej stronie dziennik “Vilniaus Diena”.
    W artykule pt. “Wilno – nasze” (tytuł zamieszczono w języku polskim, a artykuł opatrzono dużym zdjęciem czterech kombatantów AK z tegorocznego przemarszu Polaków ulicami Wilna w Dniu Polonii) dziennik powraca do tematu przynależności Wilna w okresie międzywojennym.

    Na początku czerwca “Vilniaus Diena” informowała, iż w niedawnym wywiadzie dla TVN24 Radosław Sikorski, mówiąc o problemie wypędzenia Niemców, “raptem przypomniał również Litwinów i oznajmił: »Litwa uważa, że Polska okupowała Wilno przed wojną, a my tak nie uważamy«”.
    W odpowiedzi na to minister spraw zagranicznych Litwy Vygaudas Uszackas wysłał do ministra Sikorskiego list, do którego załączył dwa historyczne dokumenty: przemówienie marszałka Józefa Piłsudskiego w Wilnie 20 kwietnia 1922 roku oraz list otwarty na to przemówienie Michała Roemera, prawnika, znanego działacza okresu międzywojennego na Litwie.

    Z dokumentów tych miałoby wynikać, że Piłsudski i Roemer nie kwestionowali przynależności Wilna do Litwy.

    Dzisiaj na swych łamach “Vilniaus Diena” m.in. zamieszcza odpowiedź rzecznika Sikorskiego Piotra Paszkowskiego na pytania wystosowane przez dziennik do ministra.

    Dziennik cytując Paszkowskiego pisze, że takie dwojakie oceny, interpretacje wydarzeń historycznych pojawiają się w stosunkach między państwami sąsiednimi, i nie tylko.

    Jednakże, jak zaznacza rzecznik ministra Sikorskiego, rozbieżność interpretacji nie oznacza, że państwa nie mogą utrzymywać przyjaznych stosunków.

    “Viliaus Diena” zamieszcza też komentarz przewodniczącego sejmowego komitetu spraw zagranicznych Audroniusa Ażubalisa.

    – Dla Litwina takie stwierdzenia (że Wilno w okresie międzywojennym zostało przez Polskę wyzwolone) jest tym samym, co dla Polaka stwierdzenie władz Rosji, że nie było Katynia – cytuje dziennik litewskiego posła.

    Ponadto Ażubalis uważa, że takie oświadczenie (Sikorskiego) narusza obowiązujący traktat polsko-litewski.

    – Niech oni (Polacy) zobaczą traktat polsko-litewski. Tam bardzo wyraźnie napisano w sprawie historii i w jej oceny. Czy oni tę umowę gdzieś wsadzili, czy oni jej nie czytają – ironizuje poseł Ażubalis.

    Litwa i Polska w dwojaki sposób oceniają status Wilna i Wileńszczyzny w okresie międzywojennym.

    Strona litewska uważa, że w 1920 roku Polska okupowała Wilno naruszając umowę suwalską, zgodnie z którą Wilno należało do Litwy

  16. laik mówi:

    też czytałem ten artykuł ale na inetria.pl
    – to teraz dopiero się zacznie

  17. brat marcin mówi:

    Darek: nie jest tak, jak mówisz. Rozmawiałem z wieloma Litwinami, którzy jeździli tam na zakupy. Oni uważają, że im się taka obsługa zwyczajnie należy – bo to są litewskie “ziemie etniczne”, więc tak trzeba. Poza tym – uważają, że skoro przywożą swoje pieniądze, to i tak Polacy muszą być wdzięczni i im stópki całować, nie mówiąc już o nauczeniu się języka litewskiego.

    A spróbuj w Wilnie po polsku gdzieś zagadać!

    Fiedor: po pierwsze, to Ażubalis kłamie, bo traktat polsko-litewski niczym nie wspomina o kwestii “okupacji” Wilna. A po drugie, to sami Litwini gdzieś go zapodziali, bo nie realizują jego postanowień ani trochę.

  18. fiedor mówi:

    A spróbuj w Wilnie po polsku gdzieś zagadać!
    Bracie Marcinie,
    śmiem twierdzić, że mijasz sie z prawdą. Chyba że miałeś pecha. W Wilnie można spokojnie mówić po polsku, nikt za to nie ucina głów. Pamiętaj, że w Wilnie mieszka ok. 120 tysięcy Polaków, co 5-ty wilnianin to Polak, dodaj do tego osiby z polskim pochodzeniem w rodzinach litewskich, rosyjskich, bialoruskich.
    Jednym slowem, nie jest tak źle.
    Nie ma problemu z polszczyzną na targu, w restauracjach, hotelach, sklepach. Bywa, że jakiś Litwin lub Litwinka z głębokiej prowincji nei zna polskiego, często jednak rozumie, w ostateczności użyj azngielski i rosyjski.
    Tam, gdzie chodzi o pieniądze, szowinizm litewski paruje.

  19. brat marcin mówi:

    Fiedor: to mamy różne doświadczenia. Ja sam jestem Wilniukiem. I niejednokrotnie widziałem w kawiarniach, jak turyści próbowali zagadać do kelnerki po polsku – a ona do nich po litewsku. Oni przechodzili na angielski – a ona znów po litewsku. Widuję takie sytuacje zbyt często, by móc uznać to za przypadek.

  20. ex mówi:

    brat marcin: przesadzasz. wiekszosc moich znajomych z Polski wlasnie chwali litewskie ekspedientki, ze zawsze sie dalo dogadac po polsku. wrecz przeciwnie z Wilna wyniesli wrazenie, ze tu wszyscy znaja polski, co oczywiscie jest nieprawda. natomiast to ze tobie kilka razy trafila sie jakas “wiocha” nie znajaca ani angielskiego, ani polskiego – zdarzalo sie i tak, szczegolnie przed rokiem, gdy sily roboczej brakowalo.

    jesli zas chodzi o artykul(komentarz?), to szczerze mowiac nie bardzo go zrozumialem. np. “Trzeba przyznać, że na długo w pamięci pozostanie obraz zamieszkałych w Polsce przedstawicieli mniejszości narodowych — jasno i odważnie artykułujących swe potrzeby i prawa oraz formułujących zarzuty z jednej strony oraz przedstawicieli rządu — pocących się pod wpływem emocji i miotanych błyskawic, by na te zarzuty godnie i rzetelnie odpowiedzieć — z drugiej. Należy przyznać, że na razie obraz ten, przeniesiony na grunt litewski, wygląda co najmniej utopijnie.”

    pani Beato, nie wiem skad pani pochodzi lub czerpie wiadomosci o Litwie, ale mniejszosci narodowe na Litwie czy to Polacy, czy Rosjanie, czy Romowie – calkiem odwaznie artykuluja swoje potrzeby i zadania i to na najwyzszym szczeblu, wiec to napewno nie jest utopijny obraz. Natomaist czy urzednicy sie “poca” by na zarzuty odpowiedziec – chyba tak, o wiele gorzej z “rzetelnoscia” odpowiedzi.

  21. Lietuvis mówi:

    Do laik: dzieki za info.

  22. Grzesiek mówi:

    W telewizji publicznej TVP Info Opole mamy program dla mniejszości w języku niemieckim Schlesien Journal

    http://ww6.tvp.pl/6937,20090203874630.strona

  23. Senbuvis mówi:

    Pani Beatko – nadal nie mogę Pani przyznać racji.
    1. Polskie organizacje rządowe i pozarządowe a także prywatne osoby powinny wspomagać polską mniejszość na Litwie finansowo i rzeczowo – chodzi o szkolnictwo, kulturę, przemysł itp.
    2. Polski rząd, polskie instytucje ludzie pióra i mikrofonu, osoby prywatne powinni tworzyć lobby wspierające dyskretnie działania przedstawicieli polskiej mniejszości narodowej na Litwie i na forum europejskim mające na celu obronę ich praw
    3. ale to mniejszość polska, poprzez swoich przedstawicieli, musi sama walczyć o swoje prawa – każda próba wtrącenia się oficjalnego polskiego rządu czy instytucji do spraw polskiej mniejszości przyniesie skutek odwrotny.
    Nora Litwinka – z Tobą to nie tylko krzakóweczki ale i litr szampana wypiję!

    A co do mówienia po polsku w Wilnie – wszędzie się można po polsku porozumieć, byleby z taktem i bez nachalnego żądania zrozumienia języka polskiego od każdego napotkanego mieszkańca Litwy czy samego Wilna. Szczególnie młodzież już naszego języka nie zna a często i dorośli udają, że nie rozumieją gdy tacy jednodniowi wycieczkowicze wydają słowa oburzenia że ktoś ich tu nie rozumie. Dla jasności: jak chcesz po polsku rozmawiać, to najpierw się grzecznie spytaj, czy pan/pani rozumie po polsku. A po stwierdzeniu, że tak podziękuj usmiechem. Nawet w Kownie nie będziesz miał problemów:)

  24. krzysztof mówi:

    Co do znajomości ( oraz chęci mówienia ) języka polskiego w Wilnie : Z perspektywy doświadczeń turysty, który niejeden raz był w tym mieście, mogę powiedzieć, że w sporze pomiędzy Bratem Marcinem a Fiedorem i Exem prawda leży pośrodku. Spora liczba mieszkańców miasta zna język polski i rozmawia po polsku z turystami, niemniej równie spory odsetek przechodniów, kelnerów itp. języka tego nie zna i nie rozumie. O wiele rzadziej zdarza się spotkać osobę, która nie zna nie tylko polskiego, ale także rosyjskiego.

  25. Beata N. (wilnianka) mówi:

    Szanowny Panie, miałam na myśli, że urzędnik litewski nigdy się nie spoci, raczej z góry zobaczy na przedstawiciela mniejszości. Nie zgadzam się, że inne mniejszości – oprócz polskiej – mocno bronią swych praw na Litwie.

  26. ex mówi:

    do pani Beaty N. (wilnianki): szanowna pani, jak sie wyrazal Wieszcz, “duby smalone bredzi”. Po pierwsze, calkiem spory odsetek urzednikow, a w rejonie wilenskim i solecznickim – wrecz absolutny – to Polacy i przedstawiciele mniejszosci nardowoych, jesli patrza na Pania z gory to wynika z ich osobistego krytynizmu a nie rasy czy narodowosci. na kretynizm jednak nie ma podobno lekarstwa, moze kryzys odsieje ziarna od plew, wystarczy jednak skarzyc kazdego takiego urzednika i na pewno sie “spoci”. jesli chodzi o mniejszosci rosyjska i romska – to pierwsza byc moze troche ustepuje Polakom na niwie politycznej, ale w kwestiach spolecznych jest niezwykle aktywna, druga zas wywalczyla wrecz fantastyczne warunki, pieniadze, programy – szkoda ze nie za bardzo z nich korzysta. wiec radze najpierw zbadac temat a nastepnie sie wypowiadac.

    do krzysztofa: napisalem mniej wiecej to samo, chociaz litewska mlodziez naprawde rosyjskiego juz prawie nie zna.

  27. Senbuivs mówi:

    ex – p. Beata wyraźnie pisze o “urzędniku litewskim” a nie polskim (jasno widac, że chodzi o narodowość a nie o stanowisko) oraz jego stosunku do przedstawiciela mniejszości. Jeżeli mniejszość rosyjska jest tak stanowcza na niwie społecznej to powiedz dlaczego tak bezkarnie pozwalają na zamykanie swoich szkół w Wilnie? O Romach pisac nie będę. O Karaimach też. Nie ta skala.

  28. Beata N. (wilnianka) mówi:

    Szanowny Panie “ex”, miałam na myśli urzędników litewskich – tych przydzielających ziemię, tych w komisjach sejmowych, w resortach etc. Czy na wszystkie obrady komisji, gdzie są poruszane sprawy mniejszości, automatycznie są zapraszani przedstawiciele tychże mniejszości? I czy są oni uważnie i życzliwie wysłuchiwani? Czy państwo dba o każdą, najmniejszą klasę, gdzie dzieci chcą się uczyć w języku mniejszości? Niech Pan się wybierze chociażby do Płn. Tyrolu, a w Wilnie wybierzemy się do urzędu ws. zwrotu ziemi, do resortu oświaty, sejmowej komisji praw człowieka, może w rejonie wileńskim powiesimy kilka dwujęzycznych tablic. I wspólnie – ramię w ramię – załatwimy przywrócenie mego rodowego nazwiska. I opiszemy te doświadczenia w prasie litewskiej. A Pan załatwi, że ten artykuł rzetelnie opublikują. Zapraszam. Zgoda?

  29. Hall mówi:

    u mnie na osiedlu talibowie robia super kebaby i nie maja swojej szkoly.

  30. Zdzichu mówi:

    Do Halla : Talibowie nie chodzą do szkół, a jeżeli już to do koranicznych.Argument zatem idiotyczny.

  31. Hall mówi:

    do zdzicha: talibowie chodza do szkol koranicznych, zatem uwazaj z tym “idiotyczny” bo mnie obrazasz…

  32. Zdzichu mówi:

    Nie zamierzam na nic uważać. Po prostu piszesz głupoty i tyle !

  33. Hall mówi:

    zdzichu. jestes prosty. malo czytasz. skup sie na ksiazkach a nie tylko na internecie.

  34. tomasz mówi:

    do Hall: Teraz już wiem jakie są propozycje “praktycznych poznaniaków” dla “dzikich ludów wschodu”. Dać sobie spokój ze szkołami. Robiś kebaby!!!

  35. Zdzichu mówi:

    A ja jestem dziwnie przekonany, że przeczytałem w życiu znacznie więcej książek niż ty. W tych książkach zaś wyczytałem między innymi, że w dyskusji nie powinno się używać argumentów ad personam ( o ile wiesz o jakiego rodzaju argumenty tutaj chodzi). W ogóle nic o mnie nie wiesz, ale prawem kaduka zakładasz, że jestem nieoczytany. Tak się nie prowadzi dyskusji na poziomie, mój drogi !

  36. Hall mówi:

    zdzichu. sam wobec mnie uzyles argumentu ad personam, cyt. “argument idiotyczny” . skup sie na tym co piszesz. po analizie nie czuje sie obrazony. odpuszczam.

  37. Zdzichu mówi:

    Prosektorze drogi : Ty naprawdę nie rozumiesz pojęcia “ad personam”. Skoro “personam”, to znaczy, że odnosi się do persony czyli do osoby, a nie do jakości argumentu. Ja nie napisałem, ze ty jesteś idiotą ( to byłby argument ad personam)lecz to, że podany przez ciebie argument był idiotyczny. To może wygląda na niuans, ale ten istotny niuns trzeba zrozumieć.

  38. Jurgis mówi:

    Niestety moje doświadczenia z językiem polskim w Wilnie są inne.
    Litwini niechętnie mówią po polsku mimo że przeważnie dobrze go rozumieją.
    Załatwiałem sprawy w urzędzie Pństwowym w Landwarowie i urzędniczka Polka bała się mówić po polsku musiałem przejść na rosyjski.
    Kiedy na stacji kolejowej rozmawiałem po polsku zostałem obrzucony wyzwiskami.
    W restauracji na ul.Niemieckiej 8 “kaimas” wyraźnie kelnerki nie chciały obsłużyć mnie po polsku (wydaje mi się że byłoby to źle widziane) mimo że starałem się nie eksponować mówienia po polsku a wiem że rozumiały po polsku więc przeszliśmy na angielski!
    W większości przypadków starałem się mówić po rosyjsku i wtenczas było wszystko w porządku.
    Zauważyłem że z roku na rok coraz rzadziej słychać na ulicy język polski.Raziły mnie głośne zachowania Litwinów(pewnie pochodzenia rosyjskiego) mówiących po rosyjsku na ulicy.
    Niestety muszę przyznać że w czasach Litewskiej Republiki Rad było słychać dużo mowy polskiej zaś po litewsku mówiono często półgłosem.

  39. Vidoq mówi:

    Jurgis: a skondžež to “švente” pšekonanie, že všyscy naokolo “rozumiejon, ale nie chcon muvič”??? Čy tobie nie pšychodžilo do glovy, že kelnerki ŽEČYVIŠČIE polskiego nie znajon, v odružnieniu od angielskiego? Čiekav jestem, čy pšyježdžajonc do Londynu čy Paryžy tež šien spodžievaš, že všyscy bendon obslugivač po polsku? Trochen viencej pokory i mniej polskiego šovinizmu! Litva nie ani polskon kolonijon, ani polskon pošiadloščion, žeby všyscy mieli pšymus učyč šien polskiego

  40. Polak z Wileñszczyzny mówi:

    Warto tutaj nadmienić, że my Polacy na Wileńszczyźnie po prostu się wynaradzamy – sami oddajemy dzieci do litewskich szkół (w przypadku małżeństw mieszanych – ok. 90 proc. dzieci wędruje do klas litewskich). Polskość nie jest już akrakcyjna. Robi się na niej kariere polityczną a samorządach, później w sejmie. Albo próbujemy się zlituanizować. Ciekawe, pani Beatko, Pani dzieci w jakiej szkole?

  41. Beata N. (wilnianka) mówi:

    Szanowny Polaku z Wileńszczyzny, mam nadzieję, że Pan się nie wynaradawia dobrowolnie, Nie chodzi o “zdradę”, tylko jest to strasznie krótkowzroczne i niskie. Żaden Polak w partii czy innym ugrupowaniu litewskim nie zrobi kariery! Przed wyborami Litwini takiego Polaka przeciągają na swą stronę, obiecają złote góry, zabierają jego elektorat, a po wyborach wypluwają z niesmakiem. Naiwnością jest tego nie widzieć. Źle wrózy taki konformizm i krótkowzroczność. Polacy, którzy oddają swe dzieci do litewskiej szkoły, łamią im życie, skazują na rozdwojenie. W końcu takie dziecko źle kończy, bo nie ma podstawy – ugruntowanej tożsamości, z której jest dumny. Moje dzieci nigdy nie pójdą do szkoły litewskiej, ponieważ szanuję i pielegnuję polskość. I jest mi z tym bardzo dobrze. A Panu wśród Litwinów z dziećmi na życiowym rozdrożu?

  42. The Observer mówi:

    Beata: Nagłaśniajmy takie przypadki, łącznie z nazwiskami, adresami tych litwinów, którzy szkodzą naszej sprawie.

  43. Szymon mówi:

    tłumaczenie Litwinom polskich racji jest bezcelowe bo sprawy narodowe mają charakter emocjonalny. w takich okolicznościach logiczne, czy też rozumowe agumenty nie dzialają. jedynym “argumentem” może być wewnętrzna siła Mniejszości Polskiej i oparcie się na faktach, na działaniu, na realizowaniu własnych potrzeb, wymuszaniu realizacji różnych umów, które dziś pozostają martwe lub są realizowane wybiórczo. dla mnie najgorsze jest to, że nie można liczyć na Polskę w rozwiązywaniu Waszych problemów. Polscy politycy to raczej hołota, która nie czuje tematu bo zajęta jest zarabianiem

  44. Anna Maria mówi:

    “Trudno się nauczyć demokracji, trzeba do niej dorosnąć.”
    Żeby dorosnąć, trzeba się uczyć .. teorii też, ale głównie poprzez praktykę.
    Myślę, że ogromnie wiel ma do zrobienia szkoła i środki masowego przekazu. To działa, ale tylko do pewnego wieku, jak – niesttey – udowodniły rózne badania socjologiczne. Stawiajmy na EDUKACJĘ. Nie ma innej metody, bo na dorosłego tzw. ludzia nic już ni epodziała, albo niewiele.
    Byłam obecna na tymże posiedzeniu komisji sejmowej i odniosłam podobne wrażenie. Aczkolwiek – od ponad roku spotykając się na posiedzeniach sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych z problemami różnych mniejszości w Polsce i sytuacją grup regionalnych aspirujacych do ochrony przez ustawę z 2005 r. – mam o wiele ciemniejszy obraz sytuacji mniejszości w Polsce niż Pani. Nota bene Litwini spotykają się z jeszcze gorszymi reakcajmi władz lokalnych w okolicach Sejn – właśnie w sprawie patronów ulic czy szkół. Na Litwie przynajmniej nikt nie kwestionuje istnienia Emilii Plater, gdy w Polsce wnioskodawcy zmiany nazwy ulicy uslyszeli,że ktoś taki, jak biskup Baranauskas nie istniał i że nazwanie ulicy jego imieniem to zupełnie to samo, co nazwanie je imieniem misia Uszatka.
    Wszystkie wnioski, które wysnuła Pani z posiedzenia, są nader podobne do moich, przy czym ja uważam, że w Polsce nie jest dobrze, a często jest źle. Jeśli jednak cokolwiek dobrego miałoby pomóc innym mniejszosciom w krajach sąsiednich – a już Polakom w szczególności – to aż serce się raduje.

    A w ogóle i w szczególe otworzyła mi Pani oczy na sytuację polską..choćby komunikacji miejskiej. Po raz pierwszy usłyszałam pochwałę komunikacji w Wawrszawie – formalnie mnie zatkało. Byc moze trzeba miec porownanie, zeby ocenic to, co uwaza się za niedobre. Proszę o kontakt na priwa zatem 😉

  45. Anna Maria mówi:

    Jeszcze tylko króciutko o edukacji, o której była mowa pod koniec dyskusji. (postaram się nie robić kulku rzeczy naraz i nie epatować literowkami).
    Nie chodzi o wynaradawianie, bo nie można kogoś wynarodowić, jeśli w domu świat jest inny niż w szkole czy w urzędach. Takie jest moje zdanie. Chodzi o coś innego. Dawanie cudzego (tj. dziecka) karku pod jarzmo WIĘKSZOŚCI – do tego z frzesami na ustach o tym, ze to po to, żeby komuś było ŁATWIEJ – jest po prostu szkodliwe. To jest dla mnie chore i zgadzzam sie z głosami przedmówców! Tylko ja nigdy nie uderzałabym w nutkę patriotyczną vel nacjonalistyczną. Zupełnie ni eo to chodzi, natomaist wnioski są słuszne (tłumaczenia mnie nie przekonują) – nie można sie DOROWOLNIE poddawać dyktatowi większości (JAKIEJKOLWIEK), bo ma to fatalny wpływ na młodych ludzi, którzy dpoeiro się kształtują jako osoby i obywatele. Tym bardziej, że oddawanie dzeci do szkół polskich nie grozi poważnymi represjami politycznymi i tzw. złamaniem gałęzi życia. Taki rzeczy robić tylko dla świętego spokoju i niby czystego sumienia wobec dzieci???? Toż to paranoja! KAŻDA mniejszościowość w życiu otwiera oczy na świat i wietrzy umysł. Polacy na Litwie, nie djcie sie zwariować i uczcie swoje dzieci szacunku do siebie! Ni e chodzi o żaden polski nacjonalizm, a o szacunek dla LUDZI, po prostu.
    Będę śledzić dyskusję, bo głosy polonusów 😉 z Litwy bardzo mnie zaintrygowały.
    Pani Beato, prosimy o relację z posiedzenia na temat programu rządowego na rzec społeczności romskiej. Dopiero tu się działo ;), prawda?

  46. Beata N. (wilnianka) mówi:

    Pani Anno, a nie za późno z tą relacją? Dotychczas, niestety, nie miałam czasu:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.