205
„Litwini nigdy nie byli nacjonalistami i dziś nie są”

Choć za oknem w pełni zieleni się lato, przed biurem przewodniczącego Sejmu Arūnasa Valinskasa nieustanny tłok. Przed chwilą skończyło się jego spotkanie z przedstawicielami prawników, którzy tuż przed drzwiami biura „oblepieni” dziennikarzami relacjonują im przebieg spotkania. Po nich była kolej na chyba krótką (do zaplanowanego terminu wywiadu dla „Kuriera” pozostawało zaledwie kilka minut) naradę ze starostą jednej z frakcji sejmowych. Lekkie opóźnienie i niebawem przewodniczący Sejmu wita nas wstając zza okazałego, jak na szefa parlamentu przystało, stołu biurowego.

Widać, że mimo sezonu urlopowego, Pan ma wciąż dużo pracy?

Niesamowity natłok. Czasami znajomi pytają, czy podoba się mi być przewodniczącym, więc odpowiadam, że gdyby tylko być, to owszem podoba się, ale to jest przede wszystkim wytężona praca…

Więc nie traćmy czasu. A na początek sprawa chyba najbardziej dziś aktualna. Rząd zamierza ponownie prosić Sejm o przyjęcie kolejnych nowelizacji ustawy budżetowej, co przewiduje kolejne cięcia budżetowe oraz zwiększenia podatku VAT. Czy jest to właściwa droga wyjścia z kryzysu, jaką proponuje nam rząd Andriusa Kubiliusa?

Otrzymaliśmy pakiet propozycji rządowych, który właśnie leży na biurku pod ręką. Co prawda, praktycznie rząd nie przychodzi prosić, bowiem rząd ma swoją wizję wyjścia z kryzysu i przygotował pakiet swoich nowelizacji. Po rozpatrzeniu ich Sejm albo zatwierdzi, albo odrzuci te propozycje. Obecnie zaś w koalicji rozpoczęła się dyskusja nad tymi drastycznymi środkami, które, może okazać się też, że będą jednak niezbędne. Mówimy tu bowiem nie o interesach finansowych poszczególnych grup społeczeństwa szczególnie uczulonych na zmiany w tym zakresie, jak na przykład emerytów, czy matek wychowujących dzieci. Czy też o interesach biznesu w kontekście planów zwiększania podatku VAT. Niestety, ale wobec trudnej sytuacji gospodarczej, w jakiej dziś znaleźliśmy się, mówimy tak naprawdę o zagrożeniu dla bezpieczeństwa państwa. Grozi mu bankructwo. Nie możemy w żaden sposób do tego dopuścić. Toczy się więc dyskusja — które środki zapobiegawcze zostaną najpierw uruchomione i na jakim poziomie. Być może przedwcześnie do opinii publicznej podane zostały te wstępne propozycje. Mówiliśmy też o tym w koalicji, że najpierw należałoby rozważyć, które z propozycji nadają się do zrealizowania, które będą najbardziej skuteczne, a które najbardziej dotkliwe w skutkach. Ale, niestety, politycy mają to do siebie, że czasami śpieszą włożyć sobie na głowę koronę, nie zastanawiając się, czy faktycznie koronę wkładają. Tak więc na razie rozpatrujemy te propozycje i zamierzamy je przedyskutować wspólnie z partnerami koalicyjnymi.

Ale czy te propozycje są właściwą drogą? Czy nie właściwszą byłoby zwrócenie się do instytucji międzynarodowych o pomoc finansową, jak to zrobiła Łotwa? Poza tym, ostatnio premier oznajmił „o przezwyciężeniu kryzysu”, a prezydent elekt Dalia Grybauskaitė przekonywała, że nie ma dziś potrzeby podejmowania kolejnych drastycznych kroków, bo możemy z tym zaczekać do jesieni. A tymczasem słyszymy, że trzeba właśnie jak najszybciej podjąć decyzję, żeby ratować sytuację. Wiec coś się tu nie zgadza?

Powiem nie owijając w bawełnę, że czasami przedwczesny entuzjazm robi niedźwiedzią przysługę. I to, że premier jednego dnia mówi, że kryzys został przezwyciężony, że pokonaliśmy go, a na drugi dzień przychodzi do partnerów koalicyjnych z takim pakietem propozycji, świadczy o pewnym zagubieniu największego partnera koalicyjnego — Związku Ojczyzny. Wydaje się, że oni nie zawsze rozumieją, co proponują, co mówią i co robią. Również w rządzie, jaki tworzą w większości ministrowie konserwatystów, dostrzegane jest pewne napięcie i zagubienie.

Co zaś dotyczy słuszności tej drogi, to nie zabiegając w sposób spekulatywny o popularność, stanowczo nie mogę zaakceptować tych rozwiązań. Ale też z góry nie mogę ich odrzucić jako niewłaściwe. Bo dziś nie wiem, czy naprawdę są niewłaściwe. Zresztą, gdybym znał drogę wyjścia Litwy z kryzysu, to jej formuła zapewne pasowałaby całemu światu, więc natychmiast otrzymałbym Nobla. Ale niestety…

Cóż, kryzys ma też swoje dobre strony. Chociażby tę, że konsoliduje wszystkie strony do przezwyciężenia kryzysu. Akurat w tym tygodniu została sformowana koalicja opozycyjna w nowym składzie. Czy oczekuje Pan od tej opozycji również nowej jakości?

Chciałbym im życzyć najpierw, żeby to była robocza opozycja, a jej nowy lider był bardziej skuteczny niż poprzedni, Gediminas Kirkilas. I choć tu nie musiałbym raczej oceniać pracy poprzedniego lidera, zgadzam się jednak z trafną opinią Wiktora Uspaskicha, lidera partii, która była w opozycji razem z socjaldemokratami Kirkilasa, że dotychczas opozycja była faktycznie bez lidera.

Wydaje się, że nowy obóz jest bardziej mobilny, różnorodny i bardziej entuzjastyczny. Po raz pierwszy przedstawili w tym tygodniu swój opozycyjny porządek obrad i czuć w nich nowy styl pracy. Nie ma w nich tej arogancji, która emanowała wcześniej ze strony socjaldemokratów, przekonanych, że to oni odgrywają główną rolę w opozycji i są właściwą opozycją, pozostałe zaś ugrupowania są koniecznym dodatkiem do nich.

Cóż, oby ten styl i werwa byłyby początkiem dobrego, a nie na dobry początek… Proponuję zaś przejść do głównego tematu naszego spotkania — mniejszości narodowych — polskiej na Litwie i litewskiej w Polsce. Pan niedawno odwiedził Wileńszczyznę oraz Sejny i Puńsk i naocznie mógł przekonać się o sytuacji mniejszości polskiej tu i litewskiej tam. Jak Pan ocenia, czy wobec występujących problemów Polacy na Litwie i Litwini w Polsce różnią się od siebie, czy mają jednak więcej wspólnych spraw?

Przede wszystkim należy powiedzieć, że mamy wspólne stanowisko — że problemy są i tu i tam. Największy problem polega na tym, że i tu i tam są ludzie, którzy są gotowi nie rozwiązywać problemy, lecz je podejmować i o nie walczyć. O problemy zaś nie walczy się, problemy się rozwiązuje. I jeśli to robi się szczerze, to wszelkie problemy da się rozwiązać. Niech to nie będzie odebrane jako zarzut, lecz polska strona — przedstawiciele rządu, kierownictwo Sejmu — zbyt często eskaluje sytuację polskiej mniejszości na Litwie, jako podstawę omawiania stosunków dwustronnych. Myślę, że ta sytuacja zmieni się, gdyż jest wspólne przekonanie, że wśród omawianych spraw dwustronnych stosunków są też sprawy mniejszości narodowych. Właśnie mniejszości narodowych — polskiej na Litwie i litewskiej w Polsce, Polaków i Litwinów. I te sprawy muszą być rozwiązywane kompleksowo, po przyjacielsku i w duchu relacji dobrosąsiedzkich. Inaczej nic z tego. Jeśli nam będą jedynie wytykali, że Litwini w Polsce żyją jak pączki w maśle, zaś Polacy na Litwie — pożal się, Boże. A przecież nikt z kierownictwa polskiego Sejmu i Senatu nie potrafił mi wytłumaczyć, że skoro na Litwie Polakom jest tak źle, to dlaczego według sondaży przeprowadzonych wśród Polaków za granicą, panuje przekonanie, że najlepiej Polakom żyje się właśnie na Litwie?

Rozwiązując więc te problemy potrzeba więcej życzliwości i rzeczowości ze strony polityków. Potrzeba też więcej obiektywnej informacji, gdyż da się zauważyć, że polscy politycy, nawet uwzględniając różnicę stron w postrzeganiu tych samych problemów, operują często tendencyjnie przekazaną informacją.

Gdy podczas Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy przedstawiliśmy szczegółowo opracowaną informację z opisami, liczbami i nawet zdjęciami, to nasi polscy partnerzy nie mieli nawet co na to odpowiedzieć. W tych kwestiach nie należy więc uciekać się do spekulacji widząc tylko jedną stronę medalu.

Wcześniej posłowie Zgromadzenia zawsze przyjmowali wspólny dokument przynajmniej przyznając w nim, że problemy mniejszości są i należy je rozwiązywać. Dlaczego więc tym razem spotkanie zakończyło się bez podpisania wspólnej deklaracji, skoro była przedstawiona pełna i obiektywna informacja?

Wydaje się, że w ciągu 15 lat Polacy po to i przyjeżdżali, żeby podpisać wspólną deklarację, rezolucję, czy oświadczenie. Jednak od samego podpisywania dokumentów sytuacja przecież się nie zmieni. Pracować trzeba. Po to właśnie zaproponowaliśmy utworzenie 6–osobowej grupy roboczej z udziałem w niej co najmniej po jednym wiceprzewodniczącym Sejmów Polski i Litwy, żeby ta grupa opierając się na obiektywnych danych i informacjach, punkt po punkcie rozpatrywała poszczególne problemy i wzajemne pretensje i proponowała ich rozwiązanie w trybie roboczym, nie wynosząc tych spraw na forum publiczne, co zazwyczaj kończy się wzajemnymi oskarżeniami w prasie. Toteż, gdy polska grupa posłów po raz kolejny przyjechała tylko po to, żeby podpisać wspólny dokument, zaś w zamian otrzymała roboczą propozycję opartą na faktach popartych obiektywnymi i klarownymi argumentami, to spostrzegła sytuację inaczej niż dotąd jej była przedstawiana.

Czy Pan nie sądzi, że sprawy te są zbyt mocno upolitycznione, gdyż zajmują się nimi głównie politycy? A przecież prawa mniejszości narodowych w Polsce i na Litwie należy chyba rozpatrywać w kontekście europejskich standardów praw mniejszości narodowych. Więc czy nie bardziej sensownym byłoby powierzenie szukania rozwiązań tych problemów grupie roboczej prawników, a nie polityków?

Co dotyczy pierwszej części pytania, to zawiera ona również i odpowiedź, bowiem rozwiązanie tych problemów zbyt często jest upolityczniane i na dodatek robi się to na forum publicznym. Przedstawiając swoją propozycję dążyliśmy właśnie, żeby problemy te wyjąć z dyskusji publicznej, ale ponieważ wymagają one politycznych decyzji, staraliśmy się, żeby do grupy roboczej weszli wysokiej klasy specjaliści oraz znawcy tematu, jak chociażby przewodniczący Sejmu Česlovas Juršėnas, który dobrze zna i polską specyfikę, i sedno problemu, czy wiceprzewodniczący Sejmu Algis Kašėta, bądź też przewodniczący sejmowego Komitetu Zarządzania Państwem i Samorządami Vytautas Krupovesas, który zresztą sam jest polskiego pochodzenia, ale przede wszystkim jest też dobrym prawnikiem. Oddelegowaliśmy więc do tej grupy najlepszych naszych przedstawicieli. Możemy zresztą oddelegować też 100 najlepszych naszych prawników, ale jeśli nie będzie ze strony uczestników tej grupy szczerej chęci do pracy, to tylko tyle i będziemy mieli, co tę grupę.

Chcę tu również zauważyć, że dostrzegam wśród polskich polityków grupę, która chce, żeby te problemy pozostawały nierozwiązane, gdyż są one podstawą ich kampanii wyborczych. Mówiąc i eskalując te problemy, bądź walcząc o te prawa, grupa ta zbiera polityczne dywidendy. Niestety, ale jest taka grupa.

A Pan nie dostrzega innej grupy polityków — litewskich, szczególnie z szeregów konserwatystów, dla których stała obecność problematycznej tematyki, jaką są problemy mniejszości narodowych, jest również sposobem na konsolidację z kolei swego elektoratu?

Niewątpliwie. Są to rozgrywki polityczne i polityków, którzy to wykorzystują, mamy zarówno w Polsce, jak i na Litwie. Tu mamy do czynienia również z przeciwstawianiem się poszczególnych sił politycznych, które wykorzystują się nawzajem. Bo dopóki powiedzmy wśród konserwatystów będzie grupa polityków, którzy kategorycznie wypowiadają się wobec spraw polskich, to Akcja Wyborcza Polaków na Litwie nigdy nie wejdzie do koalicji, w której będą też konserwatyści. Z kolei na przeciwstawianiu się konserwatystom oni również zdobywają punkty wyborcze dla siebie. Są to złożone rozgrywki polityczne. Pamiętamy jednak z geometrii, że jeśli mamy do czynienia z wieloma wektorami, lecz jeżeli mimo różnych kierunków wszystkie one zbiegają się w jednym punkcie, to będziemy stali w bezruchu w tym punkcie.

To co trzeba zrobić, żeby ruszyć z miejsca?

Nie należy przekładać spraw, które można rozwiązać na niższym szczeblu, na poziom wyższy, a wtedy wszystkie problemy sprawnie rozwiążemy. Czyli jeśli sprawy, które leżą w gestii samorządów, nie będziemy podejmowali do rangi spraw omawianych przez premierów, prezydentów, czy przewodniczących Sejmów, a zwyczajnie zawiesimy te dwujęzyczne tabliczki z nazwami ulic, to na pewno od tego nikomu honoru nie ubędzie — ani w Puńsku, ani w Sejnach, ani w Solecznikach.

Odwiedzając te tereny po obydwu stronach granicy, należy zauważyć, że ludzie tam nie są złośliwi, ale mają pewne problemy, bo dotyczą one specyficznej grupy — mniejszości narodowych. Ich problemy należy rozwiązywać życzliwie, lecz czasami zamiast rozwiązania dochodzi do konfrontacji. Nie rozumiem, dlaczego tak jest. Być może dlatego, że problemy te są niejako specjalnie podsycane przez tzw. obrońców praw. Bo załóżmy, jeśli w jednym czasie wszystkie problemy litewskich Polaków zostaną rozwiązane, to co pozostanie do roboty obrońcom praw Polaków? To jest zasadnicze pytanie. Jeśli jednak każda ze stron podejdzie do rozwiązywania problemów odpowiedzialnie i sumiennie wykona swoje „prace domowe”, a nie będzie starała się obrazić inną stronę lub zemścić się na niej za błędy historyczne, to wszystkie problemy rozwiążemy.

Jeśli polska mniejszość na Litwie może być postrzegana jako elektorat, o głosy którego warto powalczyć, to litewska mniejszość w Polsce jest relatywnie nieliczna i wątpliwie, aby jakiekolwiek ugrupowanie polityczne specjalnie zabiegałoby o jej względy. Dlaczego więc wyjęte z tego kontekstu politycznego sprawy polskich Litwinów również nie są rozwiązywane?

Niestety, to nie jest tak, że wystarczy podpisać umowę i wszystkie sprawy zostaną rozwiązane. Mimo wszystko sprawy te rozwiązuje się w drodze decyzji politycznych, a to jest długa droga. Podnoszenie tych spraw prowadzi zaś do dialogu i wzajemnego zrozumienia. Po pierwszych spotkaniach z liderami Polski odniosłem wrażenie, że nie wszyscy oni są dobrze obeznani w sytuacji. Czasami mają jednostronną i tendencyjną informację. Teraz jesteśmy na początkowym etapie, kiedy przy roboczym stole musimy wspólnie ustalić, jak jest w rzeczy samej. Bo często jest tak, że najpierw w prasie pojawiają się spekulacje na jakiś temat, potem w prasie też wrze dyskusja wokół tego „problemu”, a w końcu też politycy zaczynają dyskusję na temat tego pseudoproblemu. Dlatego jestem przekonany, że nasza propozycja okrągłego stołu i omówienia na roboczo wszystkich problemów jest jedyną słuszną drogą do ich rozwiązania. Inaczej nie unikniemy takich sytuacji, kiedy na przykład z ust ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego pada stwierdzenie, że Polska nie okupowała Wileńszczyzny. Stąd można wnioskować, że to dziś Litwa ją okupuje… Dwóch ministrów spraw zagranicznych kiedyś już rozmawiało zakłamując historię. Mam na myśli Ribbentropa i Mołotowa. I wnioski z tej rozmowy nikomu na dobre nie wyszły, a szczególnie Polsce i szczególnie Litwie. Chciałbym więc przypomnieć panu Sikorskiemu tę historię, jeśli on czasami o niej zapomniał.

A czy Panu nie wydaje się, że litewskie władze — i ta obecna, i wszystkie poprzednie — w pewnym sensie zapomniały o istnieniu polskiej mniejszości i jej potrzebach, absolutnie nie dbając o jej integrację ze społeczeństwem litewskim, stąd potem komentarze powyborcze, że „litewscy Polacy głosują jak bolszewicy — jednomyślnie, walnie i na jedną partię”?

Są dwie strony tego problemu. Owszem, władze litewskie być może nie wszystko zrobiły, żeby mniejszość polska czuła się w pełni zintegrowaną częścią całego litewskiego społeczeństwa. Aczkolwiek Polacy, jak i Litwini, są pełnoprawnymi obywatelami jednego państwa. Czasami są różnice, ale wynikające z odmienności języka, charakteru czy temperamentu. Przy tym, że władze nie uczyniły wszystkiego, były też siły, które specjalnie wstrzymywały proces integracji, żeby nadal eskalować to przeciwstawianie. W wyniku jest tak, że nie mamy problemów w zakresie ogólnych praw człowieka. Są natomiast poszczególne problemy socjalne, ekonomiczne i inne. Wynikają one jednak ze specyficznych potrzeb mniejszości narodowej, ale bynajmniej nie z antagonizmów.

Przyznam, że mnie czasami wprawia w zachwyt ten narodowy patriotyzm, pewien nawet zdrowy nacjonalizm, kiedy Polacy stanowczo domagają się swoich praw, też głosując na tych, którzy ich zdaniem bronią interesy mniejszości narodowych. I to jest dobrze. Ale będący w jedności Polacy nie mogą być w samotności. Nie mogą czuć się wyobcowani. I jeśli wszyscy to zrozumiemy, to ubędzie nam problemów.

Pamiętać należy, że Litwa to wyjątkowy kraj, a Wilno w nim zawsze było kotłem narodów. Polacy, Rosjanie, Żydzi — stąd się wywodzi unikalność tego miasta. I ten internacjonalizm inspirował twórców litewskiej kultury. Przecież Litwini nigdy nie byli nacjonalistami i dziś nie są. Są natomiast problemy, które wspólnie musimy rozwiązać.

Powiedział Pan, że Polacy i Litwini są na Litwie równoprawnymi obywatelami jednego państwa. Byliśmy również obywatelami wspólnego państwa — Rzeczypospolitej. Czy ta wspólna historia i lekcje z niej wynikające mogą być przydatne przy rozwiązywaniu dzisiejszych problemów?

Akurat 25 czerwca udaję się do Lublina na obchody kolejnej rocznicy Unii Lubelskiej. Być może zawrzemy tam nową unię (śmieje się). Mówiąc zaś o wspólnej przeszłości, chciałbym przypomnieć tu słowa Adama Mickiewicza, które deklamowałem posłom Zgromadzenia Poselskiego Polski i Litwy. Chodzi o porównanie Polski i Litwy do związku małżeńskiego. W kontekście tej pięknej metafory należy zauważyć jednak, że wspólna przeszłość czasami bywa największym pretekstem do wymówek, gdy po rozstaniu mąż i żona ponownie próbują układać stosunki. Nie wiem, ile musi przejść czasu, żeby zagoiły się rany i przyszlibyśmy do wspólnego zrozumienia historii, a nie jej interpretowania na swój sposób, czy też zakłamywania. Ta historia jest jeszcze zbyt bliska i żywa, bo dziś jeszcze żyją uczestnicy walk po różnych stronach, czy ich dzieci, którzy o tych walkach pamiętają. Owszem, pamiętamy o Unii Lubelskiej, o tym czasami nawet mitologizowanym zjednoczeniu, gdyż mówimy o wielkiej Litwie od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego i wielkim Państwie Polskim. Byliśmy wtedy największym państwem w Europie, byliśmy jej centrum, byliśmy początkiem Unii Europejskiej. Ale późniejsza historia nas rozłączyła i konflikty z początku XX wieku, niestety, nie przyczyniły się do zbliżenia. To potem wojna i spustoszenia, jakie ona poczyniła w Polsce i na Litwie oraz sowiecka okupacja znowu nas zbliża. Myślę wiec, że po latach, gdy te wzajemne walki będą dla naszych dzieci jedynie faktami historycznymi z podręcznika, przyjdzie też czas na większe wzajemne zrozumienie.

Czy do Lublina jedzie Pan jedynie na uroczystości, czy też będą robocze spotkania, być może również w sprawie mniejszości narodowych?

Przede wszystkim będą to uroczystości, gdyż Polakom i Litwinom żaden kryzys nie może przeszkodzić w świętowaniu. I to chyba nasza wspólna cecha ze wspólnej jeszcze przeszłości — skoro świętować, to świętować. Toteż najważniejszym akcentem spotkania oczywiście będą obchody rocznicy Unii Lubelskiej. Niewątpliwie, na marginesie tych uroczystości będą też robocze spotkania, podczas których będziemy poruszali i aktualne sprawy. Wyrażamy chęć do takich rozmów i nie unikamy tych tematów. Podobną postawę widzimy po polskiej stronie. Sądzę więc, że będzie to kolejna okazja do roboczych dyskusji, które będą jednak kontynuowane w przyszłości. Podczas tego spotkania omówimy również sprawę wspólnych obchodów w przyszłym roku 600–lecia bitwy pod Grunwaldem. Zaproponowaliśmy też polskim kolegom, żeby wspólnie zweryfikować wciąż istniejące w naszych relacjach problemy i zobowiązać się maksymalnie je rozwiązać do tych obchodów, do połowy lipca przyszłego roku. Byłby to idealny wariant.

Na początku rozmowy Pan wspomniał, że często odpowiada na pytanie, czy podoba się Panu być przewodniczącym Sejmu. Na zakończenie rozmowy proszę powiedzieć, czy łatwiej było być najpopularniejszym showmanem, czy też dziś być najbardziej niepopularnym przewodniczącym Sejmu?

Nigdy nie miałem łatwo, gdyż zawsze do tych spraw podchodzę nie ze stanowiska, czy mi się podoba być, lecz — czy mi się podoba pracować. Tylko rezultaty pracy są różne. Bo jedna rzecz, kiedy w telewizji prowadzisz show, rozdajesz pieniądze za prawidłowe odpowiedzi, czy prowadzisz dyskusje z udziałem polityków, to taki człowiek zawsze będzie cieszył się popularnością. Inaczej niż ten człowiek, który jako polityk musi asygnować ustawę, na mocy której zmniejszane są emerytury i wynagrodzenia. Toteż godząc się na to stanowisko byłem skazany na niepopularność. Ale dla mnie najważniejsze jest rzetelnie wykonana praca. I jeśli pewnego razu zauważę, że pracuję na rankingi — dziękuję, ale to już miałem. Natychmiast więc podam się do dymisji.

205 odpowiedzi to „Litwini nigdy nie byli nacjonalistami i dziś nie są”

  1. fiedor mówi:

    Przykład litewskiej hipokryzji i bezczelności.
    Nie wiem, ktor robił panie Valinskas te sondaże, mógłby się pan choć raz jak mężczyzna zmierzyć z faktami i powtarzającymi się prześladowaniami mniejszości polskiej na Litwie, a nie pleść androny.
    Jeżeli pan wierzy w to, co pan mówi, to serdecznie panu współczuje i pana przypadkiem powinien zająć się już ktoś inny.

    “Myślę, że ta sytuacja zmieni się, gdyż jest wspólne przekonanie, że wśród omawianych spraw dwustronnych stosunków są też sprawy mniejszości narodowych. Właśnie mniejszości narodowych — polskiej na Litwie i litewskiej w Polsce, Polaków i Litwinów. I te sprawy muszą być rozwiązywane kompleksowo, po przyjacielsku i w duchu relacji dobrosąsiedzkich. Inaczej nic z tego. Jeśli nam będą jedynie wytykali, że Litwini w Polsce żyją jak pączki w maśle, zaś Polacy na Litwie — pożal się, Boże. A przecież nikt z kierownictwa polskiego Sejmu i Senatu nie potrafił mi wytłumaczyć, że skoro na Litwie Polakom jest tak źle, to dlaczego według sondaży przeprowadzonych wśród Polaków za granicą, panuje przekonanie, że najlepiej Polakom żyje się właśnie na Litwie?”

  2. Zaranek mówi:

    “(…) kiedy na przykład z ust ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego pada stwierdzenie, że Polska nie okupowała Wileńszczyzny. Stąd można wnioskować, że to dziś Litwa ją okupuje… ”
    Co za bzdurny wniosek?! Co za logika?! Zdaję się, że Litwini są kompletnie zwariowani na punkcie rzekomej okupacji Wilna. Co im to daje? Jakąś moralną satysfakcję czy co? Ukraińcy nie piszą chyba o “okupacji” Lwowa, a Białorusini o Grodznie czy Lidzie (my zresztą tez nie piszemy o “okupacji” Kowna). Jeśli w tak oczywistej sprawie chcą zakłamania historii, to jak z nimi dojść do porozumienia?

  3. fiedor mówi:

    Proponuję zainicjować akcję przesyłania panu Valinskasowi historii Polski we wersji obrazkowej.
    Jak wynika z tej odpowiedzi, problemem tego pana, i zapewne czołowych litewskich polityków jest chorobliwy lęk, obawa, że WPolska upomni się kiedyś o Wileńszczyznę. Nie wystarczy im, że Polska podpisała traktat dobrosąsiedzki, chcą jeszcze, aby Polska popełniła intelektualne harakiri i przyznała sie do tego, do czego nikt honorowy w Polsce przyznać sie nie powinien.
    Tak to jest, gdy nabywa się ziemie w dorodze paserstwa, w oddatku uzgodnionego z bandytami. Wtedy też występują lęki, a moze nawet wyrzuty sumienia.

    “Inaczej nie unikniemy takich sytuacji, kiedy na przykład z ust ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego pada stwierdzenie, że Polska nie okupowała Wileńszczyzny. Stąd można wnioskować, że to dziś Litwa ją okupuje… Dwóch ministrów spraw zagranicznych kiedyś już rozmawiało zakłamując historię. Mam na myśli Ribbentropa i Mołotowa. I wnioski z tej rozmowy nikomu na dobre nie wyszły, a szczególnie Polsce i szczególnie Litwie. Chciałbym więc przypomnieć panu Sikorskiemu tę historię, jeśli on czasami o niej zapomniał”

  4. fiedor mówi:

    Święte słowa panie Valinskas, zacznijcie rozwiązywać problemy sumiennie, honorowo i uczciwie, a nie kręcić i lawirować, jak to do tej pory czyniliście.

    “Jeśli jednak każda ze stron podejdzie do rozwiązywania problemów odpowiedzialnie i sumiennie wykona swoje „prace domowe”, a nie będzie starała się obrazić inną stronę lub zemścić się na niej za błędy historyczne, to wszystkie problemy rozwiążemy”

  5. tomasz mówi:

    “Wydaje się, że oni nie zawsze rozumieją, co proponują, co mówią i co robią.”. Trzeszczy w koalicji.Co było zresztą do przewidzenia.
    Ciekawe że dosłownie kilka zdań dalej Pan Valinskas sam pokazuje swoje zagubienie w tej trudnej sytuacji dla kraju.

    Dalej muszę powiedzieć że zatkała mnie taka beczelność. Stwierdzenie że od 15 lat strona polska przyjeżdżała tylko podpisywać wspólne deklaracje a teraz jak wreszcie zrozumiała że to dalej nie ma sensu to ….jest to wina Polski.I jeszcze że “od samego podpisywania dokumentów nic się nie zmieni”.Normalnie nóż w kieszeni się otwiera. No i całe to ględzenie że problemy są ale nie trzeba o nie walczyć tylko wspólnie rozwiązywać. Strona litewska już pokazała jak rozumie to “wspólne rozwiązywanie”.To o co teraz pretensje i żale?
    Ciekawe swoją drogą że Pan Valinskas właściwie nie podaje żadnych konkretów. Czyli co stoi na przeszkodzie żeby strona litewska wywiązała się z postanowień traktatu.Gadając coś o komisji.No i jakie ma zarzuty wobec niezrealizowania traktatu (bo tak wynika z wypowiedzi) wobec strony polskiej. Takie wywijanie się.
    Dalej to już cynizm w czystej formie. Niech samorządy zawieszą te tabliczki i już. Tylko że to litewski sąd włąśnie kazał je zdjąć. Więc o czym facet bredzi to na prawdę nie wiem.
    Natomiast co do “zemsty za historię” to akurat ma racje.
    Mówienie po 15 latach że jesteśmy na początku drogi jest skandaliczne. Podbnie jak teraz po prawie 90 latach stwierdzenie że skoro Polska nie chce przyznać że okupowała Wilno to automatycznie sugeruje że Litwa robi to teraz. Niska manipulacja.A jeszcze przed chwilą Pan Valinskas tak się brzydził używaniem historii do bieżącej polityki.No i to “zakłamywanie historii”…i można powiedzieć leciutka aluzja czy porówanie Sikorskiego to jednego z dwóch Ribbentropa lub Mołotowa.
    Skoro przewodniczący Sejmu poństwa członka UE uważa ze prawo do piswoni nazwisk w języku narodowym nie jest częścią “ogólnych praw człowieka” to o czym tu jeszcze rozmawiać?
    Nie zgadzam się z oceną ze Litwini nigdy nie byli nacjonalistami.Moim zdaniem cała nowoczesna Litwa ma silne tendencje nacjonalistyczne które wrędcz uważa za zwornik państwowości. Choćby histeria na punkcie języka państwowego.

    Dalej trochę gładkich słówek.
    I zaskoczenie na koniec.Wychodzi na to że im gorsze rankingi Pan Valinskas będzie miał tym bardziej będzie przekonany że robi dobrą robotę. Wyznam że sam bym na to nie wpadł gdybym był politykiem.

    Podsumowując.Moim zdaniem pogorszenie stosunków polsko-litewskich będzie postępować.

  6. fiedor mówi:

    Tomasz,
    trafnie wyjąłęś główne punkty obrazująće zakłamanie i podłość tego człowieka, a w pewneym sensie podłosć całej litewskiej klasy politycznej.
    Moim zdaniem tytuł tego artykuły powinien brzmieć:
    Litwini zawsze byli nacjonalistami i dziś są i zawsze będą”

  7. tomasz mówi:

    do fiedor:Jednocześnie pisaliśmy posty i w sumie to samo nam się rzuciło w oczy.

  8. allein allein mówi:

    “Litwini zawsze byli nacjonalistami i dziś są i zawsze będą”” FAKT! Niech pan Valinskas sobie np. delfi.lt poczyta, jakie tam so komentarze… az strasznie sie robi…nacjonalizm, szowinizm, faszyzm…

  9. fiedor mówi:

    allein,
    podaj link, proszę.

  10. paweł mówi:

    Jestem Polakiem z Wilna, od kilkunastu lat mieszkam i pracuje w srodowisku litewskim – nigdy nie spotkalem sie z zadna dyskryminacja narodowa. Liwtini sa otwartymi i bardzo cieplymi ludzmi. Nastroje nacjonalistyczne czytelnikow Kuriera swiadcza raczej o ograniczonym nacjonalizmie polskim. Calosc problemow -miniejszosci polskiej na Litwie ogranicza sie raptem to kilku kwesti-pisowni nazwisk i zwrotu ziemi – nie bagatalizuje tych kwestii, ktore musza byc rozwiazane – ale gloszenie wszystkim, ze Liwtini to nacjonalisci – jest glupie, stereotypowe i bezpodstawne. Polska mniejszosc sama nie pragnie integracji nie czuje sie obywatelami Litwy, jest wrogo nastawiona wobec kultury, historii,panswtowowsci litewskiej, jest zamknieta i boi sie dialogu.Tak bardzo walczy z Litwinami, ze niepostrzezenie sie rusyfikuje. Jak to mozliwe, ze w rejonie solecznickim, gdzie mieszkaja sami Polacy – nie ukazuje sie zadna gazeta po polsku – a az diwe PO ROSYJSKU !!! Dlaczego sie nie mowi o tej stronie mniejszosci polskiej na Litwie – nie Litwini bowiem sa dla niej zagrozeniem – a totalna rusyfikacja swiadomowsci, a i jezyka Polakow na Litwie.

  11. fiedor mówi:

    paweł
    Ok. Wszystko to prawda. Bardzo dobrze, że bijesz sie wee własne piersi. Bardzo dobrze, że nie jesteś zadowolony z aktywności Polaków. Możnaby jednak ciągnąć te pytania. Co robi ZPL, AWPL dla społeczności polskiego, co konkretnego?
    Nie bagatelizowałbym jednak sprawy zwrotu ziemi. Pisownia, to też problem, ale drobny w zderzeniu z ziemią.
    Piszesz, że nie spotykasz na codzień nacjonalistów litewskich. Tego też nie kwestionuję. Szkopuł w tym, że to nacjonaliści i szowiniśc litewscy (zapewene nie wszysykich Litwinów możnaby tym mianem obdarzyć, bo wszelkie uogólnienai są głupie), decydują o obliczu politycznym Litwy.
    Jeżeli ważny litewski urzędnik państwowy wygaduyje podobne brednie, to co można sobie o tym mysleć? Chbyba jednak nie można tych bredni lekceważyć, bop przekładają się one na konkretne działania lub ich brak, zawsze jednak nieprzyjazne Polakom i Polsce.

  12. Ciekawy mówi:

    Czy ktoś rozsądny może potwierdzić, że są dwie gazety po rosyjsku w Solecznikach i żadnej polskiej?

  13. fiedor mówi:

    “nie Litwini bowiem sa dla niej zagrozeniem – a totalna rusyfikacja swiadomowsci, a i jezyka Polakow na Litwie”
    Chyba jednak nie wiesz, co mówisz. Zarzucać Polakowm na wileńszczyźnie zrusyfikowanie – raczej zesowietyzowania, a nie widzisz zrusyfikowani Litwinów, Białorusinów, Rosjan.
    Albo jesteś, wynoszę Litwinem, próbującym po litewsku odwracać kota ogonem, albo jesteś Polakiem, ślepym na rzeczywistość.

  14. fiedor mówi:

    paweł”
    Jeszcze jedna z twoich zlotych myśli
    “Polska mniejszosc sama nie pragnie integracji nie czuje sie obywatelami Litwy, jest wrogo nastawiona wobec kultury, historii,panswtowowsci litewskiej, jest zamknieta i boi sie dialogu”
    Toż to wyjakowa nieprawda. Myslę, że jednak nie wiesz, co mówisz.
    Zafałszowujesz rzeczywistość. Jest wprost przeciwnie. To Litwini są zamknieci na dialog, kiszą sie we własnym litewskim sosie, żyją stereotypami, fobiami historycznymi”.
    Gdyby tak było, jak mówisz, to żadna Polka nie spojrzalaby na Litwina, a Polak na Litwinkę. Polacy też bojkotowaliby litewskich księży, itd itd. A tak przecież nie jest.

  15. fiedor mówi:

    allein
    Serdeczne dzięki.

  16. Grzesiek mówi:

    We wszystkich znanych mi krajach europejskich byli i są nacjonaliści. Czasami byli to naprawdę straszni nacjonaliści, potworni nacjonaliści, tacy na przykład niemieccy narodowi socjaliści.

    W Polsce też mieliśmy i mamy nacjonalistów. Nie trzeba wiele trudu, by znaleźć przykłady od nieszkodliwej idealizacji naszego narodu, po skrajnych szowinistów.

    A na Litwie u Litwinów ni chu chu, nie było i nie ma. Naprawdę, wyjątkowy naród!

  17. Wera Raksztelis mówi:

    Szanowni,
    nie ma się co emocjonować: tego pana już NIE MA. Po prostu – tak jak nie ma już tego sejmu i rządu.
    Ten kryzys już zmiata Łotwę, a jeśli Łotwa “padnie”, to Litwa za chwilkę.
    Pogada komediant, poudziela wywiadów, tyłek na fotelu za biurkiem pomości i tyle jego! Koniec bliższy, niż kiedykolwiek 🙂

  18. Senbuvis mówi:

    Chciałbym wam potwierdzić prawdziwość słów Pawła – w dużej mierze się z nim zgadzam. A teraz do rzeczy.
    Pokażcie mi drugie takie państwo na świecie, gdzie:
    – Polacy mają swoją rozgłośnię radiową
    -Polacy mają swój program telewizyjny
    – Polacy mają swoje dzienniki, tygodniki i miesięczniki
    – Polacy mają swoje kościoły a w – prawie wszystkich kościołach stolicy odprawiane są msze po polsku
    – Polacy mają swoje żłobki, przedszkola, szkoły podstawowe, szkoły średnie i szkoły wyższe – wszystko to na prawach szkół państwowych
    – Polacy mają w prawie każdej wsi i miasteczku swoje zespoły regionalne
    – Polacy mają dostep do wszystkich stanowisk w państwie – łącznie z policją i wojskiem
    – Polacy mają swoje wydawnictwa książkowe.
    Wymieniłem to co pamiętam. Jest tego pewnie jeszcze dużo więcej.
    I jeśli zdarzy się taki Garszwa lub inny jełop, głoszący że Polacy to spolonizowani Litwini, że okupacja Wilna, ze bitwa pod Grunwaldem, że … to należy takiego kogoś potraktować jako jełopa, wyszydzić go, wykpić, ale nigdy w życiu nie można przy takiej okazji obrażać narodu litewskiego. Bo w nim jest tyle samo palantów co i w naszym narodzie. A może nawet mamy przewagę.
    Co innego natomiast zrozumieć argumenty przeciwnika. Nie mujsimy się z nimi zgadzać, ale nie możemy z nich kpić. Szacunek należy się każdemu narodowi – czy on nieliczny czy az nadto liczny.
    Zastanówmy się dlaczego przez tyle lat paru zagadnień nie udało się rozwiązać. Może jest gdzieś nasza wina w takim stanie rzeczy? Poghadajmy normalnie, przyjmując rówqnież argumenty strony litewskiej. Popatrzmy na siebie uważniej – może nam się parę spraw rozjaśni?

  19. tomasz mówi:

    do Senbuvis:To gdzie twoim zdaniem jest ta “nasza wina”?

  20. tomasz mówi:

    do Senbuvis: Bo moim zdaniem polega ona właśnie na tym co wymieniłeś.

  21. zozen mówi:

    Valinskas to pajac a nie polityk. Czekam na ten moment, gdy sobie popije i zadzwoni na policję, że zaminowano gmach Sejmasu. W końcu historia lubi się powtarzać.
    I ten wywiad to jest jedne wielkie bla, bla bla… Przecież widać, że on zupełnie nic nie wie na temat sytuacji mniejszości narodowych, posiadaną wiedzę szczątkową czerpie z litewskiej prasy brukowej (bliska jest jego sercu).

  22. piotr mówi:

    Senbuvis,
    tylko proszę bez demagogii. Kto za to płaci wszystko, o czym wspominasz? Chyba nie Litwini, a jeżeli ctak twierdzisz, to mówiąc delikatnie mijasz sie z prawdą.
    Jakie to argumenty strony litewskiej należy przyjąć? O okupacji Wilna? Jeżeli tak twierdzisz, to musiałeś upaść na głowę.
    Wskaż winę Polaków konkretnie. Pewnie są sobie winni,m że są okradani przez urzędników litewskich z ich majętności?
    Pewnie to Polacy niszczą ślady polskości na wileńszczyźnie.
    Pewnie to Polacy sami usunęli język polski ze świadectwa dojrzalości?
    Msze w języku polski – to dowód realizmu kościoła na Litwie; przejdź się po kościołach wileńskich podczas mszy litewskichg, to zobaczysz, jakie tam wielkie jest zainteresowanie.
    A co do stanowisk, to poza paroma ochłapami dla litwinofilów w rodzaju p. Okińczyca, stanowiskao , których mówisz w większości sobie sami wywalczyli.
    Reasumując nie odwracaj kota ogonem. Nikt zdrowy na umyśle nie chce źle dla Litwinów, bo wtedy i Polakom będzie źle. Sęk w tym, że to Litwini ustawicznym dręczeniem i fałszerstwami – przeczytaj sobie dobrze ten wywiad – próbują spacyfikować mniejszość polską na Litwie. Jeżeli tego nie widzisz, to jesteś czlowiekiem złej woli.

  23. Senbuvis mówi:

    tomasz – gdybym wiedział, gdzie jest nasza wina to bym napisał. Znam wiele osób z Wilna i okolic – nikt z nich złego słowa nie powie o Litwinach. Ja też. A jak się trafi przygłup to jest traktowany jak przygłup. A konkretnie. Ustawa o ilości uczniów w klasach. Mówię: co to będzie z naszymi szkołami? pozamykają! A odpowiedź od dyrektora szkoły: a już nie raz zamykali i co? Jeden palant wymyśliwszy to zaraz i będzie zrobione? Spoko. Jak przyjdzie czas rzeczywistych przesladowań ,takich jak na początku lat dziewięćdziesiątych, w co absolutnie nie wierzę, bo wszystko zmierza w przeciwnym kierunku, to pogadamy ….

  24. tomasz mówi:

    do Senbuvis:Póki co to zgadzam się z piotrem.

  25. Senbuvis mówi:

    piotr – zamiast argumentów to serwujesz inwektywy, zamiast uważnie przeczytać tekst to czytasz w nim to co chcesz przeczytać. Pisząc o naszej winie wyraźnie odnoszę się do (abslutnie nie do okupacji Wilna):
    – pisowni naszych nazwisk
    – zaboru ziemi
    – braku możliwości używania języka polskiego jako lokalnego czyli tych spraw, któe przez tyle lat nie zostały załatwione po naszej myśli. Tu przydałaby się nasza dyskusja, obiektywna dyskusja, o przyczynach takiego stanu rzeczy.
    I wyraźnie pisze – nie mogą te sprawy stanowić pożywki dla poniżania godności narodu litewskiego, bo ten naród sobie na to niczym nie zasłużył. Sam obrażasz w sposób niedopuszczalny Litwinów czyli niczym się różnisz od tych “dyskutantów” z DELFI.
    Ps. twierdzisz, że polski wiceminister oświaty, wicenaczelnik powiatu czy szef policji w Wilnie wywalczyli sobie te stanowiska? Czym – pięściami?

  26. tomasz mówi:

    do Senbuvis:Co do obrażania całych narodów to pełna zgoda.
    Co do reszty to nie.
    To jaka jest twoim zdaniem wina Polaków że nie uzyskali tego co wymieniłeś?
    Owszem wywalczyli sobie te stanowiska.Wcale nie chodzi tu o pięści. Tak jak w normalnym życiu.Wszystko co się ma trzeba sobie w pewnym sensie wywalczyć. Czy ty uważasz że te stanowiska zostały Polakom dane bo są Polakami?

  27. room mówi:

    ale zleciało się tu stado “patriotów” 🙂 czytając takich tomaszów i fiedorów (nawet nicka polskiego se facet nie wymyśli) trzeba niestety przyznać, że Valinskas ma jednak sporo racji – my i oni, Litwini i Polacy, przecież nikt z was nawet nie utożsamia się z Litwą i społeczeństwem litewskim. A przecież mówimy o mniejszości polskiej, a nie o Polakach z Polski pod czasowym zarządem Litwinów. Takie myślenie i jest błędem i naszą winą, chyba że wam na prawdę o oderwaniu Wileńszczyzny chodzi, to wtedy przepraszam…
    A egzamin maturalny z polskiego to koniecznie trzeba przywrówcić, bo być może przynajmniej dzieci nasze będą poprawnie, bez rusycyzmów rozmawiały po polsku, bo w przypadku niektórych ich polskich nauczycieli, to już żaden egzamin nie pomoże.
    Z Litwinami trzeba rozmawiać, a nie obrażać się, a tym bardziej nie obrażać ich, choć i jaka swołocz, bo jedna swołocz o całym narodzie nie świadczy, a swoałczy mamy po obu stronach i to po kilka, a to i więcej…
    Pozdrawiam i życze rzeczowej dyskusji, bo ja już swoje powiedziałem…

  28. tomasz mówi:

    do room: Ciekawe.Zależnie od potrzeb albo jestem nacjonalistą albo komuchem i anty-polakiem.
    Dobrze że to juz wszystko co mialęs do powiedzenia.Szkoda że nic konkretnego tylko same insynuacje.

  29. Senbuvis mówi:

    tomasz – dostali te stanowiska z różnych powodów, a to zobowiązania koalicyjne, a to fachowość, ważne, że byli czy są na takich stanowiskach i wcale nie ukrywają swojej polskości.
    Co do “winy”. Ja wiem, że natrudniej jest uznać swoją winę, ale czasem jest to niezbędne. Dlatego proponuję tylko taką dyskusję – czy przypadkiem w porażce co do pisowni naszych nazwisk nie ma naszego udziału. Co powoduje, że władze litewskie tak opieszale rozwiązują ten problem. Może jednak coś spieprzyliśmy lub postępujemy nie tak jak powinniśmy? Może nie tylko po stronie litewskiej leży wina?
    Pamiętam jak wiele, wiele lat temu polszczono nazwy miejscowości we wschodniej Polsce – szczególnie te brzmiące z ukraińska. Jak polszczono nazwiska Ślązaków (Vogel zostawał Ptakiem – to wiem z autopsji). Dopiero rok temu dopuśliśmy pisownię nazwisk litewskich po litewsku. I teraz domagamy się gromkim głosem “od 15 lat oczekujemy …” a oni czekali tych lat tylko 14:P Więc może nie jesteśmy tak do końca bez winy?
    A teraz zapytaj się Polaka mieszkającego na Zaolziu – jak Czesi piszą polskie nazwiska? Np. takie: Brzęczyszczykiewicz? Czy czsi stosują polskie znaki, bo ja nie mam pojęcia, ale intuicja mi mówi, że nie.
    A teraz krótki cytat z petycji Polaków z Zaolzia do Rady Europy:
    “Liczba Polaków na Śląsku Zaolziańskim, począwszy od zbrojnego oderwania ich terenu przez wojska czeskie od Polski w latach 1919-20, poprzez jego arbitralne wcielenie przez Stalina do Czechosłowacji w r. 1945, do łamania praw mniejszości w okresie 1989 – 2008 włącznie, nieustannie maleje. Zmniejszyła się już ponad czterokrotnie z ok. 150 tysięcy w r. 1920 do ok. 36 tysięcy w r. 2007 nie z powodu procesów demograficznych, a wskutek likwidacji szkół polskich, eliminacji języka polskiego z życia publicznego, braku uznawania ich autentycznej reprezentacji politycznej przez RC i RP oraz w wyniku dyskryminacji ekonomicznej, tj. nie oddania skonfiskowanego przez władze czeskie w r. 1945 polskiego mienia wielomilionowej wartości i wielu innych czynników”.

  30. pšv mówi:

    to Ciekawy
    Nie wiem, czy jestem kimś rozsądnym, ale potwierdzam. W Solecznikach jest rosyjskojęzyczna “Вести Шальчи” (Šalča to po litewsku Solcza, rzeka taka). To jest w pewnym sensie (majątkowym) spadkobierca sowieckiej trójjezycznej rejonowej gadzinówki
    “Przykazania Lenina”. Ukazuje się dwa razy na tydzień. Jest własnością niejakiego Kota, genetycznego opozycjonisty wobec AWPL. Krytykuje wszystko totalnie. O ile znasz rosyjski- tanecznolatynoski adres http://www.salca.lt.
    Jest także “Наш край”, czasami w litewskiej wersji “Mūsų kraštas” (tak lej sie zaapa na dotacje pastwowe). Przed sejmowymi wyborami wyszedł nawet numer o nazwie “Nasz kraj”. Własność Ryszarda Poczobuta, pana i grafa na Ejszyszkach. W okresie, gdy Poczobuciątko Eryczek startował w wyborach do Sejmu z ramienia partii pani kniahini Prunskienė, gazeta ta była antyAWPLowska i nieco pokrytykowywała. Dzisiaj- jeszcze nie wiadomo, “ni ryba ni miaso”.
    Polska opcja we władzach rejonu wydaje (przynajmniej wydawała przed kryzysem) informator w językach litewskim i polskim. Pismo kolorowe, wyraźnie zależne, ale za to nie pisze ani o machlojkach władzy, ani o śpiewach wicemera. Rocznice, posiedzenia, kontakty z partnerami, sielanki, idylle, niebotyczne plany, świetlana przyszłość, mozola praca u podstaw, szczególnie Pana Mera i Pana Dyrektora Administracji…
    Przy dłuższym czytaniu wszystkich trzech pozycji można odkryć, że część dziennikarzy pisuje wszędzie.

  31. pšv mówi:

    sorki: tak lżej się załapać 🙂

  32. tomasz mówi:

    do Senbuvis:
    Czyli w penym sensie je sobie wywalczyli.Albo samodzielnie albo grupowo.
    1. No ale co jest naszą winą w sprawie pisowni?Samo gdybanie i szukanie na siłę winy po swojej stronie niczego nie zmieni.A momentami przypomina sytuację maltretowanej przez męża kobiety która na policji sama się zastanawia czy ta zupa to aby na pewno nie była za słona.
    Bo z tego co twierdzisz to za “winy” RP (i nie tylko bo okazuje się że to też wina i Czechów!) odpowiadać twoim zdaniem mają obywatele RL – tylko że popełniający tę nieostrożność i przyznający się do swojej polskości.

  33. piotr mówi:

    Senbuvis,
    no proszę, jak litewska maszynka propagandowa pracuje. Senbuvis + room = litewskie dobro, litewska miłość, litewskie dobrosąsiedztwo.
    Nie ma to jak na kolanach, nieprawdaż. Kali nie lubieć dosadnych argumentów, kali lubieć przyjaźń za wszelką cenę; kali nei lubieć inwektyw, kali (to też do room) lubieć litewskie inwektywy pod adresem Polaków.
    Kali jest estetą, chce rozmawiać językiem salonowym według dyrektyw Valinskasa.
    Podsumowując panowie “kolaboranci”, zgadzam się z wami, z Litwinami, trzeba rozmawiać, ale trzeba to robić zachowując godność, a nie z pozycji Untermenscha, a taką postawę, jak mi sie wydaje, wy panowie kreujecie.
    Proszęc też nie posuwać się do głoszenia nieprawdy w sprawie obsadzania stanowisk przez Polaków.
    Jak jest tak dobrze panowie ugodowcy-krajowcy, to dlaczego jest tak źle.
    Znowu są winni cic przeklęci Polacy.

  34. Ja mówi:

    do Senbuvis: Piotr podał również argumenty, nie tylko inwektywy. Co do wszelkich “udogodnień” dla litewskich Polaków, to masz oczywiście rację, ale po kolei:

    Piszesz, że Polacy na Litwie mają swoje media – jeden dziennik, kilka czasopism, radio. To oczywiście bardzo dobrze, ale te media funkcjonują wyłącznie dzięki organizacji miejscowych Polaków, dzięki ich środkom i częściowo dzięki pieniądzom z Polski. A jaka jest zasługa strony litewskiej w ich utrzymaniu i funkcjonowaniu? Chyba tylko taka, że nie zabraniają istnienia tych mediów, ani nie próbują ich sobie podporządkować, jak Łukaszenka na Białorusi. Przyznasz jednak, że fakt, iż Litwa jest lepsza od Białorusi nie jest żadnym szczególnym powodem do dumy – to po prostu standard.

    Piszesz, że Polacy na Litwie mają swoje zespoły ludowe. Na Białorusi też mają i co z tego? Mówisz o polskich parafiach i polskich mszach? Powtórzę więc pytanie Piotra: ilu ludzi na Wileńszczyźnie chodziłoby na te msze, gdyby odbywały się wyłącznie po litewsku i gdyby język polski był w liturgii zakazany? Z pewnością mniej niż obecnie i to prawdopodobnie dużo mniej. Nie jest to więc ze strony kościoła żaden “bonus” dla Polaków, ale czysta matematyka. Potem wspomniałeś coś o polskich szkołach i tutaj masz 100% racji – polskie szkolnictwo na Litwie jest rozwinięte tak dobrze, jak w żadnym innym kraju poza Polską. Ale znów warto tu sobie zadać pytanie: czy jest w tym jakakolwiek zasługa państwa litewskiego, czy może raczej litewscy Polacy zawdzięczają to swoim samorządowcom, swojej determinacji i swojej organizacji, podobnie jak w przypadku mediów. Powiesz, że państwo utrzymuje te szkoły, ale skąd państwo ma pieniądze? Państwo nie ma żadnych pieniędzy, dopóki nie odbierze ich podatnikom, a podatki na szkolnictwo na Litwie płacą również Polacy, więc mają prawo do polskich szkół i nie jest to żadna łaska.

    Teraz przejdźmy do drugiej strony medalu, czyli do Litwinów w Polsce. Litwini w Polsce mają wszystkie te prawa, które mają Polacy na Litwie – mają swoje szkoły i przedszkola, mają egzaminy po litewsku, mają msze i zespoły ludowe. Jedynie media mają słabiej rozwinięte, ale nie dlatego, że Polska stwarza im jakieś problemy, lecz dlatego, że są po prostu niezbyt liczni – w kilkutysięcznej społeczności trudno byłoby stworzyć własne, całodobowe radio, czy poczytny dziennik. Polscy Litwini mają za to wiele praw, których litewscy Polacy wciąż nie mogą wywalczyć: mogą zapisywać swoje nazwiska w oryginalnej wersji, ich język jest językiem urzędowym w gminie Puńsk, w gminie tej istnieje też podwójne nazewnictwo geograficzne. Dlaczego Polacy na Wileńszczyźnie nie mogą uzyskać więc identycznych praw, jak Litwini na Sejneńszczyźnie? I dlaczego mają się cieszyć, że żyją w raju, choć tak nie jest i choć wszystko co mają zawdzięczają tylko i wyłącznie własnym staraniom i pracy u podstaw, a nie czyjejś łasce? Polacy na Litwie nie domagają się przecież Bóg wie czego, oni chcą tylko móc zapisywać własne nazwiska we własnym języku i dogadać się po polsku w pobliskim urzędzie – to tak wiele?

  35. Senbuvis mówi:

    piotr – wybacz, ale nie będę z Tobą dyskutował.
    do Ja – ja napisałem tylko co Polacy mają i czego nie mają. Dlaczego mają – odpowiedź jest łatwa. A dlaczego nie mają tego czego nie mają – odpwiedź jest trochę trudniejsza. Bo jeśli mają tak wiele to dlaczego nie mają tego co brakuje? Przyczyna lezy po obydwu stronach. Po litewskiej i pewnie po polskiej. O tym cały czas pisze. Obwiniamy tylko Litwinów i to wszystkich, nie dopuszczając do siebie nawet podejrzenia, że częśc winy za to, że nie piszemy w paszportach naszych nazwisk po polsku, że nie możemy odzyskać zabranej pod kołchozy ziemi, że nie możemy swobodnie po polsku załatwiać swoich spraw w urzędach, gdzie stanowimy 20 % ludności. Przecież wystarczy tylko spokojnie przeczytać to co napisałem. Ja nie twierdzę, że Polacy żyją w raju. Tylko staram się zwrócić Waszą uwagę na fakt, że powstanie polskiej uczelni w Wilnie było możliwe a matura po polsku już nie. To gdzie leży pies pogrzebany? Przypatrzmy się sobie – może w nas jest część winy z nieznanych mi bliżej powodów? Porozmawiajmy o tym, podyskutujmy.
    A teraz popatrzcie, jak taka dyskusja przeważnie wygląda. Powyżej wystarczy popatrzeć. Zamiast podyskutować przy uzyciu argumentów i trzymając się wywołanego przeze mnie tematu to oskarża się mnie o straszne rzeczy i pisze inwektywy pod moim adresem. To się nazywa zaślepienie. A taka postawa nie zachęca do ustępstw nikogo, ani Niemca, ani Czecha ani Litwina.

  36. room mówi:

    to piotr: na szczęście ja z nikim nie walczę, więc nie muszę kolaborować, czy partyznatke odprawiać… a zresztą, szkod czasu na tłumaczenie czegoś, komuś, kto opróćz swojej racji, żadnej innej nie uznaje… szabelki w dłoń panowie 🙂

  37. piotr mówi:

    Senbuvis,
    mdyskutować nie musisz, twoja wola, to przecież nie przymus, bądź tylko uczciwy wobec faktów i wobec dyskutantów; to że jesteś na Litwie zasiedziały, to nie znaczy, że wiesz lepiej i wiecej niż inny.

  38. tomasz mówi:

    do Senbuvis: Wyzwisk nie pochwalam i nie pochwalałem.
    Tylko że ciągle nie mogę znaleźdź tych win po naszej stronie.A i ty też jakoś nie potrafisz ich wyartykułować.

  39. piotr mówi:

    room,
    chyba mówisz o sobie, tiwerdzsąc o jedynie słusznej racji;
    można wszystko wykpić, wyśmiać, nie mając samemu nic do zaproponowania poza oskarżeniami, tak jak to czynisz.
    Walka, panie dzieju, to nie tylko wywijanie szabelką, ale czy ty to rozumiesz? Ty już sie poddałeś!

  40. piotr mówi:

    Senbuvis,
    pewnie nie odpowiesz, ale może innym opowiesz, co ty robisz dla swojej społeczności, co robisz dla Polaków, dla polskości, na codzień, nie od święta. Łatwo rzucać gromy na innych!

  41. piotr mówi:

    Tomasz,
    może ty wskażesz, gdzie użyłem wyzwisk poza adresem Senbuvisa, bo ja ich nie widzę. Od kiedy pytsnia retoryczne to inwektywy.

  42. Senbuvis mówi:

    tomasz – własnie staram się już po raz któryś z rzędu napisac, że nie wiem gdzie leży nasza wina, bo gdybym wiedział to bym przecież napisał. Pisząc swoje posty chciałem tylko wzbudzic dyskusję nad naszymi sprawami do załatwienia – bo może opór Litwinów w sprawie np. nazwisk jest spowodowany jakims błędem z naszej strony. Tylko tyle – a ile piany tu poszło to aż strach.

    Co ja robię dla Polaków z Wileńszczyzny? Od ponad 10 lat całe moje prywatne życie poświęciłem i poświęcam dla dzieci i młodzieży szkolnej szkół podwileńskich. Sam przy pomocy przyjaciół i rodziny zbieram dary rzeczowe i pieniązki na wspomaganie szkółek wiejskich, na wycieczki do Polski, na zakup przyborów szkolnych i paczek mikołajowych. Uczę przy okazji te dzieci miłości do Macierzy i miłości do ojczyzny – Litwy. Uczę tolerancji i szacunku dla wszystkich narodowości. Niezależnie od wyznania, koloru skóry czy języka. Całe prywatne życie …

  43. Astoria mówi:

    Wywiad bez fajerwerków, ale całkiem dobrze przeprowadzony, z rozsądnymi odpowiedziami Valinskasa.

    W dyskusji jestem oczywiście po stronie pawła, Senbuvisa i rooma – ożywczych głosów rozsądku. Czuję przez skórę, że coś się na Forum KW zmienia, że przestają na nim dominować nacjonaliści z klapkami na oczach 😉

  44. Ja mówi:

    do Senbuvis: zgoda, powinniśmy uważniej przypatrzeć się sobie i zastanowić się, czy część winy nie leży po naszej stronie. Jestem za, natomiast póki co tej winy nie dostrzegam. Dostrzegam za to przyczynę konfliktu – tą przyczyną jest język. Polacy chcą praw dla swojego języka, mianowicie chcą móc zapisywać swoje nazwiska po polsku, porozumieć się w podwileńskich urzędach po polsku i móc wywiesić tabliczki z podwójnymi – litewskimi i polskimi – nazwami ulic. Litwini się na to nie zgadzają, bo współczesna litewska tożsamość narodowa opiera się praktycznie od 1883 roku, czyli od momentu wydania “Auszry”, na języku. Litwini nie chcą, by cokolwiek zachwiało hegemonią ich ukochanego języka urzędowego i boją się, że jeśli ustąpią Polakom w paru sprawach, to natychmiast nastąpi polonizacja. To przecież nie przypadek, że wielu znanych nacjonalistów litewskich rekrutuje się właśnie spośród językoznawców.

  45. piotr mówi:

    Astoria,
    bardzo proszę o pokazanie choćby jednego rozsądnego zdania ze strony p. Valinskasa i wytłumaczenie mi, na czym ten rozsądek polega. Czytam któryś ra już ten rozsądny wywiad i niczego w nim rozsądnego nie widzę. Toż to typowy bełkot dyplomatyczny, kręcenie, owijanie w bawełnę, uciekanie od odpowiedzi, przerzucanie sie odpowiedzialnością, imputowanie stronie polskiej nieprawdy. Gdzie tu rozsądek, na miły Bóg? Chyba że rozumiesz rozsądek jako przyrodzoną własciwość litewskiej storny, a odmawiasz rozsądku Polakom.
    W twoim głosie też dostrzegam moralność Kalego. Klapki na oczach, nacjonaliści, ożywcze glosy rozsądku – czy naprawdę tylko na tyle cię stać? Spróbuj, jak inni merytorycznie?
    Jedynie Senbuvis spośród wymienionych polemidtów podjął prawicę. Twoje pohukiwanie nie robi na mnie wrażenia.

  46. Ciekawy mówi:

    do pšv. Trochę jestem tym, że są takie pisma wstrząśnięty. Czyżby z tą rusyfikacją było prawdą, jeśli w miejscu, gdzie jest 80%-90% Polaków wydaje się coś tylko po rosyjsku to znaczy, że ktoś to czyta.
    W każdym bądź razie dzięki za informację

  47. Ja mówi:

    do Astoria: witaj drogi. Nie dokończyliśmy, zdaje się, naszej ostatniej dyskusji. Chciałbym wiedzieć, czy dlatego, że skończyły ci się argumenty i stchórzyłeś, czy po prostu dlatego, że nie miałeś czasu i straciłeś wątek. Jeśli to drugie, to podaję ci link:

    http://kurierwilenski.lt/2009/06/08/niska-frekwencja-i-wyniki-wyborow-bez-niespodzianek/

  48. piotr mówi:

    Senbuvis, chyę czoła przed Twoją aktywnością. Niestety nie zmieniam negatywnej opinii o Twojej diagnozie, jednostronnej, mało konkretnej, mało konstruktywnej, nadto intuicyjnej.

  49. Astoria mówi:

    Drogi Ju, ależ dokończyliśmy; ty po prostu miałeś w niej ostatnie słowo. Powiedziałem wszystko, co chciałem powiedzieć i przyjąłem do wiadomości twoje argumenty. Do następnej.

  50. Zdzichu mówi:

    Panie Astoria: Czy nacjonalizm ma tę własciwośc przyrodniczą, że przyciąga na naszych szerokościach geograficznych tylko Polaków ? Czy Litwini niejako ex definitione nie mogą być nacjonalistami ? Czy sfery rządzące Litwą w najmniejszym stopniu nie kierują się nacjonalizmem, antypolskimi fobiami ? Jeżeli tak, to gdzie ta zgoda na prawidłowe pisanie polskich nazwisk, gdzie zgoda na wzmiankowane przez Valinskasa dwujęzyczne tabliczki, gdzie zgoda na język polski jako pomocniczy w rejonach zamieszkałych przez Polaków, gdzie przeprowadzona do końca reprywatyzacja nieruchomości w tychże rejonach ? Nacjonalistami w Pana oczach są tylko ci, którzy realizacji tych postulatów się domagają, ale nie ci, którzy nie chcą ich zrealizować. No cóż, jest Pan Litwinem ( przynajmniej z pochodzenia) więc nic dziwnego, że Pańskie uczucia kierują się w tamtą stronę. Dziwnie to jednak wygląda, gdy usiłuje Pan zdeprecjonować działania Polaków, żonglując retoryką w stylu amerykańskim. Czyżby Republika Litewska rzeczywiście przypominała Panu USA ? Mnie nie przypomina ani trochę.

  51. Znad Solczy mówi:

    Ktoś pytał o gazety. W Solecznickim rejonie są wydawane dwie gazety-obydwie w rosyjskim i litewskim wydaniu, po polsku nie ma. Czytelników nie jest zbyt wielu, preferują rosyjskie wydania, a ci, którzy chcą czytać po polsku, kupują KW lub Tygodnik Wileńszczyzny. W Solecznikach dominującym jezykiem jest rosyjski, nawet na przerwach w polskiej szkole spora część uczniów porozumiewa się po rosyjsku. W sklepach wszystkie dziewczyny rozmawiają przeważnie po rosyjsku itd. Nikogo nie wprawia w zakłopotanie rozmowa między sobą po rosyjsku uczestników polskich zespołów, Polacy w pracy przeważnie rozmawiają po rosyjsku. Polski język możemy usłyszeć w polskiej szkole i podczas obcowania z nielicznymi urzędnikami. Taka jest gorzka prawda. Chociaż większość zrusyfikowanych Polaków na szczęście głosuje na AWPL, ale dość dużo oddaje do szkół litewskich. Jest wielkie pole do popisu dla AWPL i Związku Polaków. Nikt, niestety, nie podnosi pytania, dlaczego tak jest, że większość Polaków rejonu, szczególnie południowej jej części rozmawia ze sobą po rosyjsku lub rosysko-białorusku. Radni z ramienia AWPL nie zadają sobie trudu kształcić swój polski,ich rozmowa jest bardzo koślawa izdominowana rusycyzmami

  52. Astoria mówi:

    Panie Piotrze, przecież to polityk na stanowisku. Gdyby nie wypowiadał się dyplomatycznie, to by długo politykiem na stanowisku nie pozostał. Ważne dla mnie, że opowiada się za inkluzywnością wobec mniejszości, nie jątrzy nacjonalistycznie, a łagodzi. Niewiele od niego zależy, więc trudno się od niego spodziewać praktycznych rozwiązań.

    Merytoryczniej wypowiadałem się w innych miejscach. Tutaj mi wystarczy podpisać się tylko pod wypowiedziami wymienionych.

  53. krzysztof mówi:

    Senbuvisie : Trochę więcej logiki. Skoro nie wiesz, gdzie leży nasza wina ( w sprawie pisowni nazwisk), to dlaczego zakładasz, że ona w ogóle istnieje ? To jest aprioryczne założenie nie poparte żadnymi dowodami. Wygląda to mniej więcej tak samo, jak wyglądałoby w przypadku prokuratora, który oskarżyłby Senbuvisa o podżeganie do morderstwa, tylko nie wiedziałby dlaczego oskarża.
    I jeszcze dwie kwestie szczegółowe : Polska ustawa dopuszczająca możliwość pisania nazwisk litewskich w oryginalnej wersji została uchwalona w roku 2005. A zatem taki stan prawny trwa już cztery lata, a nie jeden rok.
    Druga sprawa : Na Zaolziu, w wielu miejscowościach, są już dwujęzyczne tabliczki i inne napisy informacyjne. Na Litwie ( na razie ?) nie .

  54. Astoria mówi:

    Panie Zdzichu, moja niechęć do nacjonalistów nie zna granic. I wsio mi rawno – nacjonalista polski, litewski, niemiecki czy rosyjski – to taka sama niebezpieczna swołocz, za przeproszeniem. Proszę nie dedukować z moich wypowiedzi, że nie dostrzegam nacjonalizmu litewskiego. Przeciwnie, sądzę, że współczesna Litwa została zbudowana na fundamencie nacjonalistycznym, wręcz etnicznym i szowinistycznym, i jest z tym wielki problem. Ale nie uważam, że jedynym sposobem zwalczania litewskiego nacjonalizmu jest pójście w polski nacjonalizm.

  55. Zdzichu mówi:

    Panie Astoria : No to teraz jesteśmy w kropce. Nie wiem bowiem jak można przezwyciężyć litewski nacjonalizm wymierzony ostrzem w Polaków. Przez asymilację Polaków ?
    W tym tkwi jakaś myśl, bo rzeczywiście nie dokonywano by przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu, gdyby nie istniały ofiary. W kryminologii istnieje nawet odrębny kierunek badań poświęcony zagadnieniu przyczyniania się ofiar przestępstw do ich dokonywania. Nazywa się wiktymologia. Przenosząc to na grunt naszych rozwazań, nacjonalizm litewski z pewnością zaniknie, jeżeli na Litwie nie będzie już Polaków. Chociaż, z drugiej strony patrząc, kto wie ? Przecież tuż za granicą nadal będzie istniało państwo polskie, zamieszkałe przez potomków piłsudczyków i kolonistów Żeligowskiego. Jak tu rozwiązać ten węzeł gordyjski ? W Panu pokładam całą nadzieję. Pan chyba coś sensownego wymyśli.

  56. Astoria mówi:

    Info użytkownika Znad Solczy jest wielce pouczające. Przedstawia realia – takimi, jakimi one są. I widać z nich jasno, że Polacy na Litwie są bardzo zróżnicowani. Ja nie widzę w tym problemu, że ktoś czując się Polakiem korzysta z języka i kultury rosyjskiej. Tak w tym rejonie potoczyła się historia, takich w tym rejonie ludzie dokonują wyborów, i należy to respektować. Polakiem można być na różne sposoby. Można nim równie dobrze nie być, albo można być po trosze tym i tamtym. Jak kto czuje. Najgorsze zło płynie z narzucania, co znaczy być “prawdziwym” Litwiniem albo Polakiem, albo Niemcem. Efektem tej ostatniej postawy było… wiadomo co.

  57. Ja mówi:

    do Astoria: skoro tak mówisz…

    do Krzysztof: moim zdaniem nie powinniśmy szukać winnych. Powinniśmy szukać przyczyny, a przyczyna jest dość jasna – jest nią stosunek do języka urzędowego. Litwini są do swojego języka bardzo przywiązani, niektórzy z nich wręcz fanatycznie i dlatego nie godzą się na żadne ustępstwa wobec Polaków. Zgoda na to, by Polacy zapisywali swoje nazwiska w oryginalnej wersji, wieszali tabliczki z podwójnymi nazwami ulic, czy rozmawiali po polsku w urzędach, jawi im się jako pewna polonizacja Wileńszczyzny, a może nawet całej Litwy. Ten strach jest irracjonalny, a wynika właśnie z tego, że współczesna tożsamość litewska była pod koniec XIX wieku budowana w głównej mierze na języku.

    do Znad Solczy: rejon solecznicki już od dawna wydaje mi się dość nietypowy. Z jednej strony jest to najbardziej polski rejon – Polacy stanowią tam 79% mieszkańców, AWPL dostaje w wyborach 80-85% głosów i dominuje w samorządzie, działają polskie szkoły. Z drugiej jednak wszyscy mówią tam nie po polsku, lecz po rosyjsku, ewentualnie “po prostemu”, polsko-rosyjsko-białoruskim kreolem. Po polsku mówi się tam “od święta” i jest to język oficjalny i “liturgiczny”, a nie codzienny i żywy. Podobnie jest zresztą na Białorusi. Prasa jest rosyjska, radio jest Russkoje, popkultura siłą rzeczy też. To dosyć dziwna sytuacja i dobrze byłoby, gdyby ktoś podjął tam działania na rzecz propagowania polskiej kultury, najlepiej popkultury, bo taka ma największą “siłę rażenia”. A czy w rejonie wileńskim jest podobnie? A w Wilnie, Trokach?

  58. Astoria mówi:

    Panie Zdzichu, proszę się zastanowić, co przyjdzie Polakom na Litwie z jazdy na nacjonalistycznym koniu? Litwini odpowiedzą na nią przewidywalnie – spotęgowaną jazdą na litewskim nacjonalistycznym koniu. Polacy na Litwie mają szanse zmienić Litwę na bardziej tolerancyjną, nie jako etniczni Polacy, ale jako obywatele Litwy, którym się to należy, bo to jest ich kraj i mają prawo kształtować jego wielokulturowe oblicze. Moim zdaniem, powinni bardziej wchodzić w struktury partii i instytucji ogólnolitewskich, zamiast zamykaćię w swoich etnicznych strukturach, które mają – jak pokazuje cały okres niepodległości – minimalny wpływ na politykę i praworządność państwa.

    Zasadniczo Valinskas ma rację, gdy sugeruje, że najważniejsze prawa Polaków na Litwie są zachowane. Polacy mają wolności polityczne, gospodarcze, kulturowe i edukacyjne. Są problemy, oczywiście, ale relatywnie drugorzędne, jak pisownia nazwisk, tablice dwujęzyczne, czy choćby zadziwiające ocenzurowanie artykułu naukowego w KW. Z tym trzeba walczyć, ale walczyć rozsądnie, bez wytaczania armat nacjonalistycznej retoryki.

  59. pšv mówi:

    to Ja
    “dobrze byłoby, gdyby ktoś podjął tam działania na rzecz propagowania polskiej kultury, najlepiej popkultury”
    Kultura polska u nas (jaka by ni była) jest poniekąd źródłem takiego-siakiego dochodu, czasami jedynego: stanowisko dyrektora domu kultury, kierownika szkolnego czy klubowego zespołu, nawet etatowy akompaniament w takim zespole czy staqnowisko dziennikarzyka. I władze rejonowe w 100% te dochody kontrolują. Od ustalania etatów aż po sfinansowanie wyjazdów i występów. Równolegle z kontrolą finansów kwitnie cenzura. Cenzura w najgłupszej formie. Myślę, że stąd wynika i pewna skostniałość repertuarów zespołów, i to, że rosyjskojęzyczni muzycy dorabiają w polskich zespołach (porozumiewając się poza sceną nie po polsku), i to, że nie widać u nas liczących się malarzy, poetów, samodzielnych muzyków. I nawet to, że nie ma tutejszej polskiej prasy! Często się zdarza, że młode polskie próby muzykowania samoistnie się kierują czy to do rosyjskiego chancon, czy do litewskojęzycznego rapowania, czy angielskojęzycznego rock’a. A polska muzyka (miała matka syna, a jakżesz) pozostaje weselnym “dzieńdobrystom”, często Rosjanom.

  60. Zdzichu mówi:

    Panie Astoria : Jeżeli Polacy będą wchodzili w większym stopniu niż dzisiaj w struktury litewskich partii i organizacji społecznych, będą musieli rownież w większym stopniu przystosować się do wymagań ideowych stawianych członkom takich organizacji. Gdyby zaczęli w tym środowisku negować teorię o okupowaniu przez Piłsudskiego Wilna, z miejsca by ich stamtąd usunięto. Gdyby zaś zaczęli domagać realizacji owych “drogorzędnych” postulatów, o których ciągle dyskutujemy na forum, zostaliby zmarginalizowani i pozbawieni realnych wpływów w tych organizacjach. Wszystko przecież zależy od woli oraz mentalności większości członków.
    Osobiście uważam, że lepiej jest walczyć o swoje prawa w ramach własnych, odrębnych organizacji, gdyż wówczas istnieje gwarancja, że organizacje te nie pominą, nie zmarginalizują, postulatów danej mniejszości narodowej.
    Co do siły odpowiedzi litewskich nacjonalistów, to chciałbym przypomnieć Panu, że Litwa należy jednak do UE. Unia zaś wyraźnie zmierza w kierunku federalizacji i z biegiem czasu władze państw narodowych będą miały coraz to mniejszy zakres własnych kompetencji. Przypuszczam, że z czasem parlament europejski przejmie również kompetencje w zakresie omawianych przez nas spraw i narzuci po prostu Litwie rozwiązania spełniające wszystkie oczekiwania mniejszości narodowych. Stanie się tak jednakże pod warunkiem, że mniejszości te będą permanentnie artykułowały publicznie swoje postulaty. Naprawdę jest to możliwe tylko przy zachowaniu odrębnych organizacji mniejszościowych.

  61. Zdzichu mówi:

    I jeszcze jedno : Pisze Pan, że nasi Wilniucy powinni działać “nie jako etniczni Polacy”. Jeżeli nie mają być etnicznymi Polakami, to po co im walczyć o prawa mniejszości ? Przecież to byłby nonsens. Pan naprawdę postuluje anihilację kultury polskiej na Litwie. To byłaby wielokulturowość bez zachowania wielości kultur. Fukcjonowaliby jak skrzypek bez skrzypiec, jak wykładowca bez słuchaczy. Niby by byli, ale tak jakby ich wcale nie było.

  62. piotr mówi:

    Astoria
    ” proszę się zastanowić, co przyjdzie Polakom na Litwie z jazdy na nacjonalistycznym koniu?”
    Odpowiedz pani rozmiękczaczu, co przyjdzie Polakom na Litwie z dogadywaniem się z szowinistami litewskimi ustawicznie łamiącymi prawa Polaków w tym państwie?
    To się nazywa dyskusja. Czy to typowe cdla |Litwinów, że rozmawia się o zainteresowanych poza zainteresowanym?
    A może zapytalintście o zdanie Polaków?
    Kiedyś oglądałem film na francuskim kanale nt. Litwy. Tam o problemach mniejszości polskiej wypowiadała się niejaka Kobeckaite, Karaimka.
    To sie nazywa pluralizm i wielokulturowoć po litewsku.
    Żebyś nie myślał, że jestem zacietrzewiony. Uważam, że z Litwinami warto i trzeba rozmawiać, ale musi ustać jakakolwiek dyskryminacja Polaków ze strony litewskie.
    Tymczasem władze litewskie niby coś dają Polakom, a zaraz utrudniają życie. Przed dwopma laty zgodzili się po kilkunastu latach na otwarcie w Wilnie polskiego uniwersytetu. HJednocześnie wydali zakaz uznawania legitymacji studenckich w środkach komunikacji miejskiej dla studentów tej uczelni. To się nazywa tolerancja, w Gabonie by tego nie wymyslili.

  63. Senbuvis mówi:

    Po przespanej nocy napiszę jeszcze raz to co pisałem wczoraj, tylko trochę inaczej. Może teraz będę lepiej zrozumiany.
    Na początek podkreslę, że jestem za utrzymaniem polskiej partii politycznej AWPL, jestem za utrzymaniem ZPL i wszystkich instytucji narodowych polskich na Litwie. Powiem więcej – jestem za ciągłym poszerzaniem naszej obecności na Litwie. I w strukturach władzy i obok niej.
    A teraz do rzeczy. Otóż twierdzę, że również nasza nieudolność, mająca różne źródła, jest przyczyną niezałatwienia tak podstawowych spraw do Polaków na Litwie jak pisownia nazwisk, grabież ziemi, ustawiczne próby likwidacji polskiego szkolnictwa itp. Zapatrzeni w siebie, w swoją doskonałość nie staramy się spojrzeć na nas obiektywnie. Dlaczego nam się nie udaje? Bo wg mnie nieudolnie działamy. Tu leży nasza wina, nasze zaniedbanie. Gdybyśmy działali “profesjonalnie” to już dawno w naszych paszportach byłyby nasze nazwiska a ziemia byłaby nasza nie tylko pod Wilnem ale i pod Kretyngą. Znajdźmy przyczynę naszej nieudolności, naszej słabości.
    Zaczniemy?
    1. Alkohol – wszechobecny w życiu wsi
    2. Bieda – często jako wtórnik punktu 1.
    3. Niskie wykształcenie lub jego zupełny brak
    4. Powierzchowna świadomość narodowa – z deklaracją polskości nie idzie w parze przywiązanie do polskiej kultury i tradycji.
    Bogate, trzeźwe społeczeństwo, wykształcone i dumne ze swojego pochodzenia jest w stanie nawet w kraju tak demokratycznym jak Litwa decydować samo za siebie – oczywiście w granicach prawa. A prawo też może ulec zmianie przy odpowiednich “argumentach”.

  64. krzysztof mówi:

    Senbuvis : Widzę już pewien postęp w Twojej argumentacji. Z winy umyślnej Polaków przeszedłeś na winę nieumyślną ( według kryteriów prawniczych niedbalstwo stanowi jeden z dwóch stopni winy nieumyślnej; drugim jest lekkomyślność). To jednak jest już jakaś płaszczyzna do dyskusji. Nie mam teraz czasu rozwijać bardziej szczegółowych wątków, ale jutro wieczorem postaram się powrócić na forum.
    Pozdrowienia !

  65. Senbuvis mówi:

    krzysztof – no nie przesadzaj, ja nigdzie nie pisałem o winie umyślnej czy nieumyślnej, pisałem o winie bez okreslenia, tak jak i nie pisałem o źródłach finansowania szkół, instytucji polskich itp.

  66. Ja mówi:

    do Astoria: tłumaczyłem ci już kiedyś pewne rzeczy i tłumaczę ci je już po raz ostatni. Piszesz o tym, że Polacy powinni wchodzić w jakieśtam struktury nie jako litewscy Polacy, ale jako litewscy obywatele i w ten sposób powinni starać zmienić się oblicze państwa na bardziej tolerancyjne. Świetnie, ale wytłumacz mi jedną rzecz: czy bycie etnicznym Polakiem przeszkadza w byciu lojalnym obywatelem Litwy? Nie, oczywiście, że nie. Jedno drugiemu w niczym nie przeszkadza i nie wiem dlaczego Polacy mieliby kryć się ze swoją narodowością. Czy Litwini w Polsce kryją się z tym kim są? Czy rezygnują ze swojej etnicznej, narodowościowej tożsamości? Nie? No popatrz, a jednak mają pewne prawa, głównie w zakresie ojczystego języka, których litewscy Polacy nie mają. Wiesz dlaczego? Dlatego, że w Polsce obsesja na punkcie “języka urzędowego” nie jest posunięta tak daleko jak na Litwie. Powiesz teraz, że właśnie dlatego litewscy Polacy powinni starać się to zmieniać, że powinni “walczyć o tolerancyjną Litwę” pokazując Litwinom swoją lojalność wobec wspólnego państwa? Dobrze, ale przecież Polacy są wobec Litwy lojalni: płacą podatki, przestrzegają prawa, nie knują żadnych niecnych spisków. Co mają jeszcze zrobić? Ach tak, wiem, mają “wchodzić w struktury”. Świetnie, ale w tych strukturach – i to również kiedyś ci tłumaczyłem – podobnie jak w całym kraju, większością są etniczni Litwini. I dopóki ta większość nie zmieni swojego nastawienia do praw języka mniejszości, to nic się Litwie nie zmieni w tym zakresie, nic. Bez dobrej woli większości i bez przełamania tej obsesji “języka urzędowego”, polskojęzyczna mniejszość będzie mogła sobie najwyżej pogadać i to w próżnię. Dopóki nie zrozumiesz tej jednej, podstawowej rzeczy, dopóty nie zrozumiesz głównego problemu mniejszości polskiej na Litwie. Rozumiem, że tobie jest bardzo wygodnie ustawiać się w pozycji mądrego, światłego i umiarkowanego człowieka, gromiącego złych i głupich nacjonalistów po obu stronach barykady, ale muszę ci niestety powiedzieć, że twoja postawa przypomina zwyczajny fanatyzm, bardzo podobny do fanatyzmu nacjonalistów, tylko idący w drugą skrajność. Ten fanatyzm sprawia, że zwyczajnie nie rozumiesz problemów Wileńszczyzny i zamieszkujących ją Polaków i Litwinów, nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć, zamiast tego wolisz wiecznie powtarzać swoje formułki, choć parę osób – w tym ja i Tomasz – wykazywało ci już ich absurdalność.

  67. Senbuvis mówi:

    do Ja – popieram twoje słowa bo jak już pisałem do p. Beaty litewskie elity muszą same zrozumieć, że antypolonizm jest niepotrzebny i w gruncie rzeczy szkodliwy dla intersów Litwy. Dlatego oni sami muszą zmienić swe nastawienie do Polski i zacząć zwalczać natypolonizm, pleniący się we wszystkich dziedzinach życia społecznego na Litwie.
    Od początków XX wieku elity litewskie toczy rak – rak nienawiści do wszystkiego co polskie. Rak to choroba, która niszczy organizm swego żywiciela. Albo go wytną czy wypalą albo zginą razem z nim. My możemy się tylko przypatrywać i czekać na operację i nie tracić tego co już mamy. A nawet poszerzać swoją obecność swoją mądrością a nie nacjonalizmem.

  68. ex mówi:

    zgadzam sie z Senbuvisem w zasadzie w 99 proc. Bardzo trafna diagnoza. Jesli zas chodzi o “wine” lezy ona po obu stronach: z jednej strony Litwini (oficjalnie czy nieoficjalnie) zamiast integracji mniejszosci polskiej wola jej asymilacje, z drugiej strony mniejszosc polska w wyniku takiej polityki wiekszosci litewskiej coraz bardziej zamyka sie w sobie i odmawia nawet integracji. w ten sposob powstaje schizofreniczna sytuacja jeden kraj – dwie sklocone, nierozumiejace sie i nawet nie dazace do porozumienia spolecznosci. Wczesniej czy pozniej sytuacja ta sie oczywiscie rozwiaze, bo taka jest dialektyka rozwoju historycznego, obawiam sie jednak ze ze szkoda dla nas. Juz dzis mlodziez wybiera coraz czesciej asymilacje, uwazajac ze w ten sposob bedzie miala latwiejszy start w zyciu zawodowym 🙁

  69. piotr mówi:

    Sensubuvis,nie bagatelizuję nakreślonych przez Ciebie plag społecznych drążących Polaków na Litwie,mmam mimo wszystko wtrażenie, że Ty świadomie, czy nieświadomie pomijasz niszczycielskie, dyskryminacyjne działania Litwinów, które podrywają wszelkie próby odbicia się od przyslowiowego dna przez Polaków.
    Pewnie mogliby Polacy więcej robić. Też mam wrażenie, że aktywność polska jest bardzo świąteczna i często roszczeniowa (względem Macierzy), przy tym mało samodzielna. Cokolwiek jednak czynią, to natrafiają na kontrakcję ze strony Litwinów.
    Dotyczy to zwrotu ziemi – machlojki litewskie z przenoszeniem ziemi; zacieranie śladów w archiwach. Dotyczy to także pisowni. Dotyczy takze szkolnictwa.
    Wskaż mi proszę, jakiś przykład oskarżenia i osądzenia litewskiego urzędnika lub polityka za bezprawne działania wobec Polaków. Wtedy uwierzę, że Litwa to demokratyczne państwo.
    Łatwo mówić o zaniedbaniach, nie zważając na nieprzyjazne lub wręcz wrogie środowisko, w którym Polakom przychodzi żyć i pracować.
    Nawet ten wywiad dowodzi, że Litwini nie chcą się przyznać do ewidentnych przykładów praktyk dyskryminacyjnych wobec Polaków, tylko kręcą, kręcą, i dziwią się, czego Ci |Polacy właściwie od nich chcą. Oni są przecież tacy tolerancyjni, tacy dovbrzy, a Polacy tacy niewdzięczni….

  70. andrzej mówi:

    Gdyby była sprawiedliwość , to rząd musiał by dostać dożywocie i konfiskatę skradzionego mienia , które powinno by wystarczyć na zaspokojenie potrzeb socjalnych ludności . W praktyce mamy to co mamy , a popieranie nacjonalizmu potrzebne jest władzom do odwrócenia uwagi od sedna sprawy .

  71. Ja mówi:

    do Senbuvis: zgadzam się.

    do ex: również się zgadzam. Akcja zawsze rodzi reakcję i jeśli Litwini w imię swojego “języka urzędowego” i swoich fobii na jego punkcie, nie potrafią wyzbyć się antypolskiego nacjonalizmu, to Polacy odpowiadają im antylitewskim nacjonalizmem. Jeśli Litwini żądają, by integracja oznaczała asymilację, to Polacy się nie integrują w ogóle. To bardzo prosty mechanizm i bardzo łatwo ten mechanizm przełamać – wystarczy tylko chcieć. Ale chcieć muszą najpierw Litwini, bo to oni są większością i bez ich zgody, ani bez zmiany ich nastawienia wobec problemów polskiej mniejszości, tych problemów nie da się rozwiązać.

  72. Łukasz, Kielce mówi:

    Litwo nie daj się polonizować! Czas powiedzieć stop. Należy powoli usuwać ślady polskości dla wspólnego dobra. Litwo nie bądź niewolnikiem!

  73. Astoria mówi:

    Przewija się w Państwa wypowiedziach warunek, że Litwini muszą najpierw wyzbyć się swojego antypolonizmu, by integracja, dialog, były z nimi możliwe. Czy jest to warunek realistyczny? Z jakiego powodu Litwini mieliby się wyzbyć stereotypu Polaka, który zagraża Litwie? Czy nagle nawiedzi ich Duch Święty i nakaże im zmianę mentalności? Ten stereotyp jest na Litwie głęboko ugruntowany, niekiedy wpisany wręcz w Prawo Ziemi. Również, jak każdy stereotyp, i ten jest irracjonalny i niepodatny na argumenty. Mało tego, nawet drobne przejawy polskiego nacjonalizmu dodają mu siły i żywotności. Sądzę, że jedynym sposobem jego przełamania jest świadczenie własnym przykładem: patrz nie jestem wcale taki, jak ci się wydaje.

    AWPL (jako partia krajowa, a nie lokalna, samorządowa – gdzie widzę jej rolę) ten stereotyp cały czas umacnia. Nie głosują na nią Litwini, bo ona się od nich odcina, nie oferując żadnego programu dla kraju, kreując się tylko na partię mniejszości. A mniejszości które na nią głosują, dowodzą tylko Litwinom, że nie są niczym innym zainteresowane, jak tylko realizacją swoich etnicznych interesów, mając kraj w nosie.

    Zróbcie Państwo woltę myślową i wyobraźcie sobie Kaszuba Tuska ubiegającego się o prezydenturę w Polsce a la Tomaszewski na Litwie – czyli jako reprezentant wyłącznie interesu Kaszubów, z jedynym pozaetnicznym pomysłem dla kraju: zakazem przerywania ciąży. Myślę, że byłby to dowcip dwudziestolecia. A państwo w takim dowcipie uczestniczyliście niedawno na Litwie z całą powagą.

  74. piotr mówi:

    Astoria,
    dalej drążysz i rozmiękczaswz, rozumiem, służba to służba.
    Na twoje dictum mam w zasadzie tylko jedna odpowiedź.
    Jest taki kraj w Europie, Finlandia, w którym o prezydenturę ubiegala sie Szwedka i otrzymała niemało fińskich głosów.
    Na drugim biegunie jest taki kraj Litwa, w którym na kandydata polskiego na przezydenta prawdopodobnie głosowali tylko Polacy i inne mniejszości narodowe, a nie glosowali Litwini.
    I to tylko dlatego, że jest Polakiem.
    Twierdzenie, że byłby on jakoby on reprezentantem jedynie Polaków jest wyjątkowe obraźliwe i dowodzi pana/i/ szowinistycznych uprzedzeń wobec Polaków.
    Spójrzmy prawdzie w oczy, to litewska większość poprzez reprezentantów2 reprezentuje prawie wyłąvznie szowinistyczne inrteresy Lirtwinów, dyskryminując Polaków i inne mniejszości narodowe. I to nie jest dowcip, to okrutna, nieludzka rzeczywistość.

  75. piotr mówi:

    Astoria,
    przeczytałem jeszcze raz twój post i zauważyłem, że świadomie, czy nieświadomie, przyznałeś, że dysryminacja Polaków na Litwie ma miejsce. To już postęp, bo przecież większość Litwinóew, łącznei z Valinskasem temu zaprtzecza.
    A tteraz wytłumacz mi fenomen, wielu Polaków mimo to głosuje na litewskie partie, na litewskich kandydadtów na prezydenta – wiem to na pewno. O czym to świadczy, jak myślisz. Moim zdaniem dowodzi to właśnie o irracjonalnych uprzedzeniach Litwinów.
    Zastanawia mnie w tym kontekście co innego, ci sami Litwini, uprzedzenie do Polaków, współżyją z Polakami, łączą sie z Polakami, jeżdżą do “znienawidzonej” Polski na zakupy. Czy ty to rozumiesz? Przecież to wg litewskich nachjonalistów grzech pierworodny, popierać wroga.
    jednocześnie 99,9999 % Litwinów nie głosuje na polską partię AwPL. To też o czymś świadczy. A na pewno nie o antylitewskiości AwpL.
    Świat nie jest taki czarno-biały, jak go usiłujesz opisywać.

  76. piotr mówi:

    Jeszcze raz, gdyż uciekło mi jedno zdanie.
    Astoria
    przeczytałem jeszcze raz twój post i zauważyłem, że świadomie, czy nieświadomie, przyznałeś, że dysryminacja Polaków na Litwie ma miejsce. To już postęp, bo przecież większość Litwinóew, łącznei z Valinskasem temu zaprtzecza.
    A tteraz wytłumacz mi fenomen, wielu Polaków mimo to głosuje na litewskie partie, na litewskich kandydadtów na prezydenta – wiem to na pewno. O czym to świadczy, jak myślisz. Moim zdaniem dowodzi to właśnie o irracjonalnych uprzedzeniach Litwinów.
    Zastanawia mnie w tym kontekście co innego, ci sami Litwini, uprzedzenie do Polaków, współżyją z Polakami, łączą sie z Polakami, jeżdżą do “znienawidzonej” Polski na zakupy. Czy ty to rozumiesz? Przecież to wg litewskich nachjonalistów grzech pierworodny, popierać wroga.
    Wielu Polaków głosuje na litewskie partie, wielu Polaków głosuje na Litwinów kandydujących do urzędu prezydenta. Jednocześnie 99,9999 % Litwinów nie głosuje na polską partię AwPL. To też o czymś świadczy. A na pewno nie o antylitewskiości AwpL.
    Świat nie jest taki czarno-biały, jak go usiłujesz opisywać.

  77. LPWA mówi:

    Kto najbardziej by nie chciał aby stosunki Litwinów i miejscowych Polaków polepszyłyby się? Myślę, że odpowiedź na te pytanie właśnie i wskaże reżysera tego spektaklu, którego my wszyscy jesteśmy aktorami, lub raczej statystami, gdyż większość wcale nie rozumie o co tu właściwie chodzi.

  78. Astoria mówi:

    Piotrze, nie sądzę, by Litwini nie głosowali na Tomaszewskiego dlatego, że jest Polakiem, ale nie głosują na niego dlatego, że nie ma im nic do zaoferowania, poza swoją polskością. Myślę, że mój sąd opiera się na oczywistym fakcie, a twój jest psychologizującym domniemaniem.

  79. jezeli mówi:

    jezeli Litwinow reprezentuja faszysci lansberg i garsva, o jakiej przyszlosci kraju mozna mowic?

  80. piotr mówi:

    Astoria,
    moigę sie nawet zgodzić, że Tomaszewski ma niewiele Litwinom do zaoferowania. Nie mogę sie zgodzić z Twoją oceną, że uprzedzenie Litwinów wobec Tomaszewskiego to psychologizujące domniemanie. Wystarczająco jest dużo we wxspółczesnej Litwie faktów świadczących o uporzedzeniach, by je negować.
    Odwróćmy jednak sytuację, co Litwini mają do zaproponowania mniejszości polskiej. Czy praktyki dyskryminacyjne, które mają miejsce w wielu sferach, to ma być sposób na zdobycie polskich głosów?
    Myślę, że pax vilniana jest możliwy, ale to Litwinii muszą okazać dobrą wolę i zaprzestać prześladowań. Stanowią większość, decydują o porządku prawnym w państwie. Reakcje Polaków to typowe reakcje obronne. Spróbuj to zrozumieć.

  81. ted mówi:

    argumentacja,jakies przyklady sondazy,przekrecanie faktow -jakbym czytal tutejszego Vidoqa,a nie Przewodniczacego Sejmu.

    Rzuca sie w oczy,ze Litwini odkryli”patent”-dialektyke i to dziala!Gramy tak jak nam przeciwnik pozwala.A ze przeciwnik(strategiczny),to pewne.

  82. Do Piotra i innych prześladowanych mówi:

    Jestem Polakiem, mieszkam na Litwie, nigdy nie skrywałem swojej narodowości, nie zmieniałem ani swego nazwiska ani imienia przez dodanie -as. Nigdy nie czułem się prześladowany przez Litwinow, zresztą jak i wiele moich znajomych Polakow. Wydaje mi się że formowanie wśrod ludności opinii, że Litwini są nam wrodzy i nas krzywdzą jest potrzebne dla naszych działaczy partyjnych, bo na tym jest oparta cała ich polityka.

  83. Ja mówi:

    do Astoria: masz rację, Tusk ubiegał się o prezydenturę ( i będzie pewnie robił to po raz drugi ) z ramienia partii ogólnopolskiej, a nie kaszubskiej. Kaszubi własnej partii, z tego co mi wiadomo, nie mają. Ale z porównaniem Kaszubów do litewskich Polaków trafiłeś jak kulą w płot. Dlaczego? Z powodu kilku zasadniczych różnic. Po pierwsze nikt w Polsce nie straszy nikogo kaszubizacją prapolskiego Pomorza. Po drugie Kaszubi w Polsce mają rozległe prawa dla swojego języka – ma on status języka regionalnego, jest urzędowym językiem pomocniczym w dwóch gminach, w dwóch innych ( wkrótce w pięciu ) istnieje podwójne polsko-kaszubskie nazewnictwo geograficzne, działa Rada Języka Kaszubskiego ( Radzezna Kaszebsczego Jazeka ), będąca jego oficjalnym regulatorem. Po trzecie żaden nacjonalistyczny polityk z Warszawy, czy z Poznania nie wzywał Polaków, by masowo przenosili się na czas wyborów samorządowych na Kaszuby, na Opolszczyznę, pod Hajnówkę, czy do Puńska, by odnosić tam “historyczne zwycięstwo”. To są trzy fundamentalne różnice. Być może masz rację, że Litwini zmieniliby nastawienie do Polaków, gdyby ci zamiast na AWPL zaczęli głosować na Związek Ojczyzny, czy Socjaldemokratów, nie jestem jednak pewien, czy powiedzieliby wtedy “dowiedliście swojej lojalności, macie 100% praw dla swojej kultury i swojego języka”, czy może raczej “nareszcie zaczęliście się asymilować, możemy więc przywrócić was już do korzeni”. Poza tym musisz zauważyć, że nie wszyscy litewscy Polacy głosują na AWPL. Wielu z nich nie przepada za tą partią ( szczególnie im się nie dziwię ), ale nie chce też głosować na partie litewskie, które są do nich nastawione w sposób nacjonalistyczny, więc nie idą na wybory, albo zostają w domu. Są też Polacy, którzy głosują na AWPL, ale nie z miłości do niej ( jest takich paru, a przynajmniej kiedyś było, na tym forum ), lecz dlatego, że jest ona dla nich “mniejszym złem”, czego nie można powiedzieć o partiach litewskich, które Polaków niestety nie kochają. Tak więc to nie jest tak jak myślisz, że Polacy masowo i z radosną pieśnią na ustach głosują na AWPL, by zamknąć się w jakimś getcie, oni po prostu uważają, że AWPL, nawet jeśli jej szczerze nie cierpią, jest jedyną partią, która nie będzie im próbowała odebrać praw i mają podstawy do tego, by tak uważać.

  84. paweł mówi:

    Z komentarzy wynika, ze komentujacy znaja tylko Landsbergisa i Garsve (czy ktos chociazby widzial tego ostatniego? Jezeli jeden nieco autystyczny etnolingwista zdolny jest skupic na sobie uwage polskiej spolecznosci na Litwie i nawet w Polsce- godni politowania sa ci ludzie). Nie z Garsva nalezy dyskutowac a z organizacjami spolecznymi, ktore racjonalnie popieraja pisownie nazwisk polskich, polska kulture (np. pisma spoleczno-kulturowe Kulturos barai, Naujasis Zidinys,Litewski Instytut Kultury, Filozofii i Socjologii – wokol ktorych skupiaja sie ludzie popierajacy pisownie, a ktorych boi sie wladza) Problem polega na tym ze Kurier, a i AWPL nauczyl (uczulil) swoich czytelnikow,na to ze wszystkiemu winien jest rzad, a Garsva jest dobrym pretekstem i ofiara owej nienawisci. Moze warto spojrzec w szerszym kontekscie na owe problemy, tylko jak widac ow szerszy kontekst nie jest wygodny i pozadany. Bo pewnie nie o polskosc tu chodzi, a o pewien rodzaj mentalnosci i niezrozumialej mi nienawisci do wszyskiego co litewskie i europejskie, a przecietny Polak z Litwy wraca codziennie do domu wlacza rosyjska telewizje – i ona jest jego oknem na Europe i Polske!!! Moze trzeba sie obudzic z tego marazmu.

  85. ted mówi:

    chetnie spojrze Pawle,w szerszym kontekscie.Tak samo chetnie poznalbym tych,co wladze sie boja.Dziwne,ze intelektualisci nie moga sie”przebic”.Dziwne i szkoda.Mentalnosc zas,powiedzialbym, ciazy jednako.Wcale nie jest pewne czy bardziej,akurat tym.

  86. Zdzisław mówi:

    Do Piotra i innych prześladowanych, Czerwiec 21, 2009 at 11:02 dobrze że wsród twoich znajomych są kulturalni Litwini ale z Twoich słów wynika że bujasz w obłokach, nie czytach prasy, lub jesteś prowokatorem.

  87. piotr mówi:

    Od Piotra do Zdzisława i innych nie prześladowanych
    Jakże się cieszę, że nikt was jeszcze w życiu nie skrzywdził, że nie spotkaliście na swojej drodze litewskiego urzędnika, polityka, prawnika, który swoją arbitralną decyzją (myślę także o legislacji sejmowej, o decyzjach ministerialnych) nie spowodował uszczerbku waszego mienia, waszej godności. Daj Ci Boże, abyś przeżył całe życie bez prześladowań.
    Sęk w tym, że panie i panowie formujecie swoją opinię na podstawie swoich indywidualnyuch przypadków, któere są wyjątkiem od reguły.
    Czy mam rozumieć, że macie serdecznie “w nosie” fakty dyskryminacji, które dotykają Polaków ze strony cwładzy litewskiej? Proszę przy tym pamiętać, że swoim milczeniem godzicie się na to.
    Panie Zdzisławie, o jakiej prasie pan mówi, jakich prowokatorów pan ma na myśli? Jeżeli już jestem prowokatorem to intelektualnym, który próbuje obudzić jaśnie królewny i królewiczów bujających w obłokach i nie dostrzegających ewidentnych faktów.

  88. piotr mówi:

    do anonima
    “Wydaje mi się że formowanie wśrod ludności opinii, że Litwini są nam wrodzy i nas krzywdzą jest potrzebne dla naszych działaczy partyjnych, bo na tym jest oparta cała ich polityka”
    To swoista interpretacja, bardzo oryginaln. \od niej już bardzo blisko do tezy, że to wszystkiemu winien Tomaszewski i AwPL, że to oni dyskryminują mniejszość polską. Czy to chciał pan powiedzieć?

  89. Zdzisław mówi:

    To było do 83 postu, a nie do piotr

  90. piotr mówi:

    Zdzisławie,
    wybacz, ale nagłówek w Twym poście w połączeniu z treścią był bardzo mylący.

  91. piotr mówi:

    Pawle,
    to dobrze, że są wśród itwinów ludzie otwarci i tolerancyjni, sęk w tym, że nie mają oni nic do powiedzenia w ośrodkach opiniotwórczych i władzy.
    Twoje wnioski, które wywodzisz są jednak wyjątkowo nietrafne, a już twierdzenie, że domaganie się poszanowania elementarnych praw obywatelskich ze strony Polaków to przejaw antylitewskiości i anteuropejskości to zarzut absurdalny i doprawdy nie wiem, ile trzeba złej woli, by taki zarzut postawić, czy w szerszym, czy w wąskim kontekście.
    To, cze ktoś ogląda telewizję rosyjską, wcale nie znaczy, że jest rusofilem, tak jak oglądanie telewizji polskiej nie czyni z nikogo polonofila.
    Powiadasz, że niektórzy Polacy na Litwie są w stanei marazmu. A ty, w jakim jesteś stanie? Czy cxzasem nie patrzysz na rzeczywistość przez różowe okulary?

  92. Do Piotra i Zdzislawa mówi:

    Szkoda, že rozpatrujecie istniejące problemy z punktu narodowosciowego i z založenia (moim zdaniem blednego), že wszelkie problemy polegają na tym, že ciągle spotykamy “na swojej drodze litewskiego urzędnika, polityka, prawnika, który swoją arbitralną decyzją …” spowodował uszczerbek naszego mienia, naszej godności. O tož to, že na swojej drodze spotkalem wielu takich ale nie tylko litwinow, ale tež i u wladzy będących miejscowych polakow, rosjan czy tež przedstawicieli innych narodowosci. Tak więc panowie, czy jest rožnica jakiej narodowosci jest biurokrata, zlodziej czy lapowkarz? Dla mnie nie ma. A ztego co czytam, dla Piotra i Zdzislawa, jak zresztą chyba wielu innych, tak, jest.

  93. Do Piotra 89 mówi:

    Z tego co widzę, słyszę i wiem, mogę z pewnością stwierdzić, że ani działalność awpl, ani wypowiedzi sz.P. Tomaszewskiego, zresztą jak i Garszvy, nie sprzyjają poprawie stosunków Litwinów i miejscowych Polaków. Przykro mi, że Pan tego nie zauważa.

  94. piotr mówi:

    Panie anonimie – post 93, 94
    Co to za głupi obyczaj niepodawania nicka. Właściwie powinienem nie odpowiadać na tego typu post. Nie oczekuję od pana ujawnienia danych osobowych, ale wypadałoby się jakos nazwać
    Ad rem. Rzeczywiście łapówkarstwo, głupota, złodziejstwo etc nie ma narodowości, to znaczy, że można spotkać te zjawiska także wśród Polaków. Szkopuł w tym, że porządek prawny jest na Litwie ustalany przez większość litewską, a on ma czasami, nie twierdzę że zawsze, ostrze antypolskie (oświata; reprywatyzacja; ustawa o mniejszościach narodowych; ustawa o języku państwowym; ustawa o podwójnym obywatelstwie). Z tego zaś rodzą sie arbitralne decyzje litewskich urzędników, utrudniające życie Polakom.
    Zestawianie na jednym poziomie zapiekłego polakożercy Garszwy i Waldemara Tomaszewskiego, który na pewno litwinożercą nie jest to z pana/i/ strony grube nadużycie.
    Prosiłbym w każdym bądź razie o jakieś konkrety, inaczej potraktuję pańską wypowiedź jako zwykłe szkalowanie, niegodne uczciwego polemisty.

  95. Do Piotra mówi:

    Nie jestem polemistą tak zaawansowanym jak Pan, myslalem, že poprostu napisze swe zdanie i na tym skonczę. Z tego co widzę pragnie Pan szerszej dyskusji, na co wcale nie mam ni czasu, ani ochoty. Dziękuję, za odpowiedz, ale nie będę dyskutowal gdyž widzę,že brak w Pana wypowiedziach zwyklego obiektywizmu oraz trzezwej oceny istniejącej sytuacji istniejącej w stosunkach polsko-litewskich. Jestem zdania,že každa strona ponosi winę za to že tak jest. Niemniej, cieszy mnie, že w relacjach zwyklych ludzi, dalekich od polityki, sytuacja w tych stosunkach jest naprawdę dobra. Pozdrowienia, Krzysztof.

  96. piotr mówi:

    Krzysztofie,
    dziękuję za odpowiedź. Szanuję pana wolę. Niestety nie wiem i prwnie sie już nie dowiem, na czym polega pana obiektywizm i pańska trzeźwość w ocenie sytuacji. Pewnie dlatego, że jako początkujący polemista, nie ma pan zwyczaju uzasadniać i ilustrować swoich opinii.
    Nadmienie, że ja nie dyskutuję z pańskimi gustami, a próbowałem pana zachęcić do rozmowy o faktach, czego pan najwyraźniej nie chce, sięgając po argumenty ad personam.

  97. Radziwillas mówi:

    Problem mniejszosci Polskiej na Litwie juz przerasta sprawy narodowosciowe. W kilku rejonach Panstwa stworzyl sie monopol polityczny jednej partii – AWPL opartej na ideologii etnycznego partykularyzmu jako alternatywy do swiadomosci obywatelskiej. Ta ieologia polskosci jest tylko maska post-kolchozowego feodalizmu w ktorym rzadzi i dobra rozdaje zwarta banda dzialaczy ciagle podsycajaca konflikty, miedzy innym, z pomoca kilku plazopodobnych pariuszy litewskiego nacjonalizmu ktorzy wciagaja sie w glupie dyskusje ktory nacjonalizm ma wieksza racje. Litewski nacionalizm na pewno tez istnieje. Tylko na plaszczyznie politycznej i kulturowej w spoleczenstwie litewskim kazdy Litwin (i litewski Polak) ma wybor miedzy alternatywnymi obcjami liberalizmu, konserwatyzmu, socialdemokracji, nacjonalizmu. Monopol AWPL i agresywnie, w sposob biurokratyczny podtrzymywana skansenowa tozsamosc “bozej podszewki” mozliwosc wyboru w Polskiej spolecznosci na Litwie juz prawie wykluczyla. Kazda inna opcja i opinia,jak pokazuja dyskusje i natym forum, sa uwazane za zdradzieckie albo podsuwane przez Saugume. Najbardziej rozsmiesza entuzjazm ratownikow z Macierzy zazarcie walczacych o wzmocnienie post-kolchozowej monopolii w imie krzewienia Polskosci. Ratownicy wola zamknac oczy na postepujaca rusyfikacje, albo nawet fundamentalna rusofilie zasciankowej tozsamosci, ktora ukrywa sie pod cienkim plaszczykiem Polskosci jako glowny problem mniejszosci Polskiej bo to jest problem chyba nie do pokonania ale umilaja sie Antygarszwizmem i histeryczna propaganda o szczegolnie perfidnym, zupelnie roznym od Polskiego, nacjonalizmem litewskim. Typowy mechanizm psychologicznej kompensacji…

  98. Astoria mówi:

    Niepozbawiona sensu analiza.

  99. Ja mówi:

    do Radziwillas: chłopie, masz rację, też tak myślę. Powiedz mi tylko jaki wybór mają litewscy Polacy i wskaż jakąś sensowną alternatywę dla AWPL, a zaraz zacznę ich przekonywać, by ją poparli. Co proponujesz? Związek Ojczyzny, w którego szeregach znajdziemy tak zasłużonych dla stosunków polsko-litewskich polityków, jak pan Songaila? Socjaldemokratów, odmawiających podczas swych rządów odwołania kochającego Polaków przedstawiciela rządu na powiat wileński, pana Jurkeviciusa? Partię Wskrzeszenia Narodowego pana Valinskasa, której poglądów nie znam do dziś i która w eurowyborach zdobyła nieco ponad 1% poparcia? Czy może partię pana Zuokasa, byłego mera Wilna, bardzo zasłużonego dla miasta? Taki wybór, że człowiek aż nie może się zdecydować. Głupi ci Polacy, że narzekają i nie chcą wchodzić w takie “struktury”.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.