6
„Kobyłkami mnie ojciec do tej szkoły woził”

Wczoraj w pałacyku Księdza Prałata Obrembskiego w Mejszagole znowu było święto. Przybyły tu bowiem władze miasta Ostrów Mazowiecka: burmistrz Mieczysław Szymański, doradca burmistrza Andrzej Mierzwiński, przewodniczący rady miasta Krzysztof Laska oraz aktualny dyrektor Liceum im. Mikołaja Kopernika, którego absolwentem jest ksiądz prałat, Włodzimierz Kazimierski, by wręczyć księdzu dyplom Honorowego Obywatela miasta Ostrów Mazowiecka.

Gdy podjechaliśmy pod pałacyk, drzwi starym dawnym zwyczajem były szeroko otwarte. Tu zawsze, bo we dnie i w nocy — i drzwi i serca były otwarte dla każdego przybysza. Zarówno dostojnika, jak też żebraka w łachmanach. W pokoiku, jak zwykle uśmiechnięty i z pełnym poczuciem humoru otoczony gośćmi siedział ksiądz prałat. Goście uroczyście wręczyli mu dyplom Honorowego Obywatela oraz pełną koszyk smakołyków. A to i polskie kiełbasy, sękacz, czekolady, inne smakołyki i słodycze oraz tradycyjną „żubróweczkę”, wszak kropla dobrego alkoholu nie szkodzi w każdym wieku.

Wizytę gości ksiądz prałat zawdzięczał temu, że Liceum im. Mikołaja Kopernika w Ostrów Mazowiecka w tym roku obchodzi właśnie swoje setne urodziny, a ksiądz prałat jest jego ozdobą, bo najstarszym absolwentem. Dyplom Honorowego Obywatela wręczył księdzu przewodniczący rady miasta Krzysztof Laska.

— Czcigodny księże, z ogromną przyjemnością spełniam tę funkcję, a czynię to w imieniu wszystkich absolwentów liceum, wszystkich mieszkańców miasta i nisko schylam czoła przed księdza wielkim Kapłaństwem i Człowieczeństwem z całego serca dziękując za to, co ksiądz zrobił dla Ziemi Wileńskiej, ludzi i Boga. Za te tysiące większych i mniejszych bohaterskich czynów dokonanych w ciągu całego życia — powiedział Krzysztof Laska.

Dyrektor liceum w telegraficznym skrócie przypomniał historię powstania placówki. A była to najpierw początkowa szkoła prywatna, która powstała z inicjatywy niejakiej pani Klementyny Klaczkowej. Lata leciały i szkoła wyrosła do liceum. W tej chwili szczyci się wieloma swoimi wychowankami. Są wśród nich nauczyciele, lekarze, naukowcy, duszpasterze. Jednym z tych ostatnich jest właśnie ksiądz prałat Józef Obrembski.

I tu zaczęły się wspomnienia. Ksiądz prałat pełen wzruszeń z początku nie bardzo wiedział, co powiedzieć. Mówił, że się nie spodziewał takiego zaszczytu, dziękował za pamięć i zapewniał, że o wszystkich ich pamięta, za wszystkich się modli. Potem myślami powrócił do dzieciństwa, wspominając, jak to ojciec kobyłkami go do tej szkoły woził.

Słowem, były to chwile wielkiej radości, wzruszeń, powrotu do dziecięcych lat. Tymczasem goście nie mogli się nadziwić dobrej kondycji, pamięci i poczuciu humoru księdza. Był jak zwykle uśmiechnięty, umiejący cieszyć się każdą aktualną chwilą i za każdą z nich dziękował Panu Bogu. My, wierni, chyba też musimy być bardzo wdzięczni niebiosom, że zesłały nam takiego Pasterza, że przez tak wiele lat i nadal możemy korzystać z Jego kapłańskich sakramentów, wskazówek, czysto ludzkich mądrości i porad. Dzięki Ci, Czcigodny Seniorze.

6 odpowiedzi to „Kobyłkami mnie ojciec do tej szkoły woził”

  1. kuku mówi:

    w Ostrowi Mazowieckiej;)

  2. ku mówi:

    pelny koszyk

  3. gdzie mówi:

    gdzie jest dobra, gruba ksiazka o ks. Jozefie, o najnowszej historii Wilenszczyzny?

  4. hulc mówi:

    „obchodzi właśnie swoje setne urodzin”

    setne urodziny.

  5. Gość mówi:

    Księdzu Prałatowi pozostaje życzyć
    200 lat w dobrym zdrowiu!!!

  6. Józef mówi:

    Dziękuję Bogu,że dane mi było urodzić się w Mejszagole,która znana jest w całej Polsce.Kochanemu PRAŁATOWI życzę zdrowia fizycznego na kolejne 103 lata a Jego następcy Prałatowi Józefowi Aszkiełowiczowi tyle samo.Sercem i duszą jestem w Mejszagole.Gorąco pozdrawiam Panią Redaktor i dziękuję za każde słowo o Mojej również Mejszagole.Szczęść Boże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.