15
Handlowcy z rynku Kalwaryjskiego bronią swoich miejsc pracy

Na rynku Kalwaryjskim lada chwila wybuchnie akcja protestacyjna niezadowolonych handlarzy Fot. Marian Paluszkiewicz

Na rynku Kalwaryjskim lada chwila wybuchnie akcja protestacyjna niezadowolonych handlarzy Fot. Marian Paluszkiewicz

Handlowcy z rynku Kalwaryjskiego szykują się do walki z samorządem Wilna, który zamierza to targowisko oddać w ręce prywatne. Drobni przedsiębiorcy boją się, że zdrożeją zezwolenia na handel, co sprawi, że będą musieli zawiesić działalność gospodarczą. Rozgniewani zapowiadają protest pod samorządem, w razie potrzeby gotowi są nawet ogłosić głodówkę.

Na rynku panują różne nastroje. Jedni nasi rozmówcy nie wierzą, że samorząd usłucha ich postulatów inni gotowi iść na całego.
— Oczywiście, że słyszeliśmy o planach prywatyzacji. Takie babskie gadania chodzą tu już od kilku lat. Ale co my możemy zdziałać, przecież władze i tak zrobią, co zechcą — powiedziała „Kurierowi” Waleria, jedna ze sprzedawczyń na rynku Kalwaryjskim.

Obok handlująca Danuta włącza się do rozmowy: „A co, to jeszcze niecała Litwa sprywatyzowana? Myślałam, że już dawno wszytko jest sprzedane” — ironicznie zauważa, czekając na klientów.

Zupełnie inaczej  jest nastawiony inny nasz rozmówca  Mindaugas.

— Nie pozwolimy im tego! Brakuje tu porządku, ale nie takim sposobem trzeba do niego dążyć! Pójdziemy pod samorząd, a jak nie pomoże, to i pod Sejm!  — omalże nie krzyczy Mindaugas.

Jak powiedzieli nam handlowcy, kryzys sprawił, że ich klienci od kilku miesięcy masowo jeżdżą po zakupy do Polski. Oprócz tego, obawiają się, że po oddaniu targowiska w ręce prywatne, zdrożeją zezwolenia na handel, co sprawi, że drobni przedsiębiorcy będą musieli zawiesić działalność.

— Nie są już śmieszne żarty o tym, że za wspieranie polskiej gospodarki handlowcy z Suwałk pomnik dla mieszkańców Litwy wzniosą. Ale teraz dla nas najważniejsze jest, co czeka rynek Kalwaryjski  pod skrzydłem prywaciarzy. Myślę, że jeszcze większa bieda  — doradzając klientce w wyborze nowej bluzki, mówi podekscytowana Maria.

— Czujemy się pewniej, dopóki gospodarzem rynku jest  samorząd. Co będziemy robić, gdy nowy gospodarz postanowi zamknąć targowisko, przecież zostaniemy bez środków do życia. Sami w miarę możliwości swoimi rękoma stworzyliśmy te miejsca pracy. Nie chcemy, aby targowisko zostało zamknięte. Jesteśmy gotowi walczyć o swoje miejsca pracy i w  żaden sposób nie ustąpimy — kategorycznie stwierdziła Danutė Aksomaitienė, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników Drobnego i Średniego Przedsiębiorstwa Rynku Kalwaryjskiego.

Jak mówi dyrektor administracji samorządu Wilna Vytautas Milėnas, obecnie rozpatrywanych jest kilka wariantów: samorząd nadal pozostanie właścicielem rynku, ale przy tym musi być zreformowane zarządzanie, rynek wynająć, a nawet sprzedać to popularne wśród wilnian targowisko. Ostateczną decyzję podejmie Rada Miasta.

Przedstawiciele handlarzy zgłosili się do samorządu o pozwolenie na przeprowadzenie akcji protestacyjnej. Jak informował „Kurier” Gintaras Tamašiūnas, kierownik wydziału ds. porządku publicznego samorządu,  odpowiedź otrzymają w ciągu najbliższych dni. Handlarzy 2 tysięczną pikietę pod samorządem planują na 28 lipca.

15 odpowiedzi to Handlowcy z rynku Kalwaryjskiego bronią swoich miejsc pracy

  1. Jan mówi:

    Dziś w Warszawie też była wojna o handel i to całkiem niezła.Najpierw władza obiecuje złote góry a potem się wypina.Pani Prezydent W-wy Waltz wydając oświadczenie “ile to propozycji padło pod adresem kupców” nie miała chyba pojęcia o czym mówiła.Kobieta z “innej bajki” jak i cały rząd.Nie mogę zrozumieć dlaczego po wyborach władza robi się wręcz chamska wobec wyborców i wręcz ignoruje ich postulaty.Mam nadzieję że kupcy z Kawaleryjskiej się nie dadzą.

  2. Polak ze Śląska mówi:

    A u nas tak to wyglądało:
    http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article418553/Prezydent_Warszawy_Czas_rozmow_sie_skonczyl.html

    Armatki,gaz i barykady.Ciekawe czy Litwini też tak powalczą o swoje.

  3. Polak ze Śląska mówi:

    Inna sprawa,że nawet w radiu pewni kupcy mówili,że to nie oni zaczęli tylko jacyś zadymiarze i sytuacja sie wymknęła spod kontroli.

  4. Jan mówi:

    Do Polaka : wejdż na http://www.wp.pl i zobacz “Bitwa w centrum Warszawy”

  5. tim mówi:

    Z tymi kupcami to inna sprawa bo wiedzieli że mają się wynosić i od ponad pół roku handlowali bezprawnie a na tym miejscu ma być druga linia metra więc blokują całe miasto i jeszcze bezczelnie mówią że to ich hala. Całe rodziny utrzymują z jednego stoiska to gdzie było by im lepiej niż w samym centrum. Ci kupcy chcieli tej zadymy bo się na to przygotowali i myśleli że miasto się wycofa by nie stracić w sondażach a tu się przeliczyli i mieszkańcy już mają spokój z tą mafią.

  6. Anna mówi:

    Wydaje mi sie, ze jesli miasto nie ma pomyslu jak zadbac o rynek, to prywatyzacja nie jest zlym pomyslem. Tylko trzeba do tego dobrze sie przygotowac i opracowac korzystne dla obu stron warunki przetargu (np. klauzula zabraniajaca zupelnego zamkniecia rynku).
    Z innej strony wiemy wszyscy, jak przebiega prywatyzacja w krajach postradzieckich… Wiec nie dziwie sie handlarzom.

  7. sajdor mówi:

    tim ma racje.
    Kupcy z Warszawy mieli sporo czasu na zmiane lokalizacji. Miasto chce cos z tym terenem zrobic a maruderzy z blaszaka tkwia w poczatku lat 90. Dostali od miasta propozycje najmu lokali bez przetargu. Czesc madrzejszych skorzystala ale gro upiera sie przy swoim…

  8. Jan mówi:

    Do sajdora : Znasz sprawę obydwu stron czy tylko z telewizji? Bo jak z telewizji tak jak tim to obaj jesteście w błędzie. Pani Waltz wikelokrotnie wymieniała adresy : Bakalarska i “Maximus” .Czy któryś z was był na Bakalarskiej? Centrum “Maximus” znajduje się pod Nadarzynem jakieś 20 km za Warszawą. Handel odbywa się tam teoretycznie cały tydzień,ale obroty tylko sobota i niedziela.Hale “Maximusa” należą do spółki polsko-tureckiej ,ale praktycznie to Turek ma wszystko.Pani Waltz wymieniła że jest tam 300 wolnych miejsc.Zgadza się ,po podwyżkach przez Turka 1m2 o prawie 200% pod koniec ubiegłego roku z najmu zrezygnowali chińczycy,wietnamczycy i polacy.Obecnie coraz więcej boxów jest wolnych.Poza tym : ile może być obok siebie sklepów z tym samym artykułem -5?,10? czy 15? Była propozycja w Ursusie w jednej z hal byłych ZM”Ursus” niedaleko “Faktory”,ale ponoć Prezydent Warszawy nie mógł się dogadać z władzami gminy/też śmieszne/i tak zostało.Handel i obrót to nie tylko sklep,to też i lokalizacja.Przypisywanie winy tylko kupcom to bzdura.Winne są obie strony.Sprawa wyjdzie i tak w “praniu” ocenianie winy na podstawie informaji w telewizji lub opini “GW” to nonsens.

  9. tim mówi:

    do jana
    Akurat nie tylko z telewizji bo mój kolega uczestniczył w tej grotesce i nie jako kibic i już poznał moje zdanie na tym temacie, poza tym nie tylko bakalarska i nie tylko maximus były proponowane. A w Maximusie handel nie odbywa się w sobotę i niedzielę tylko cały tydzień. Osoba z rodziny właśnie się tam wyprowadziła na początku roku i sobie chwali.I to wiem nie z telewizji jak sugeruje jan.

  10. Tadeusz mówi:

    Jurek z B.
    Poniższe dane cytuję z prawda2.info . Dotyczy ono porównania inwestycji z udziałem miasta. KDT- proponowało opłate w nowm obiekcie – na którego budowę spółka KDT wyłoży ok 40% (miasto miało zapewnić grunt) – ok 88 euro za metr miesięcznej opłaty, przy planowanej powierzchni ok 6000k metrów kwadratowych dało by kwotę 1 953 600 miesięcznie.Natomiast miasto chciało 147 euro miesięczmie. ITI – za dzierżawę stadionu + centrum handlowego o łącznej powierzchni 10 000 metrów kwadratowych – płaci miesięcznie ok 301 000 zł, co daje ok 10 euro mieięcznie. Przy czym to miasto wykłada 470 mln na jego budowę.
    O Pandemi i śmiertelnym wirusie, oraz – Liberalizacja = likwidacja polskiego handlu – kliknij moje imię by czytać.

  11. Misiek mówi:

    Handlowcy z rynku Kalwaryjskiego muszą zrozumieć ,ze mafia urzędniczo-biznesowa w dobie kryzysu nie może pozwalać na to,żeby handlowcy tak “bezszczelnie” okradali ją z należnych im zysków.

  12. Jan mówi:

    Do tima: Może są dwa Maximusy? Przecież napisałem że otwarty jest cały tydzień tylko handel/ten dobry/odbywa się w soboty i niedzielę. Tu był cały czas.Tam 2 dni.Na zakupy poza miasto 20km nie jeżdzi się co dzień.Nawet handel hurtowy tam pada po ostatnich podwyżkach czynszu.Zobacz ile osób wyprowadziło się do “Dżidi” tj.chińsko/wietnamskie centrum hurtowe w Wólce Kosowskiej.Na koniec : Gdyby tam był taki rarytas to byłoby 300 wolnych miejsc?

  13. sajdor mówi:

    do Tadeusz:
    Ten art to krzewienie nienawisci i podsycanie do myslenia o “innych” jako o złu, które należy likwidowac. Troche przesada…

  14. Alka mówi:

    oddadzą w ręce prywatne i od razu powstanie budynek mieszkalny, gwarantuję! Po co maja rudery wyburzac, ludziom mieszkania dać…tu wolna pzrestrzeń i mozna kasowac. Development zaopiekuje się placem. Radzę kupcom szukać nowego miejsca…napewno nie bedzie już rynku!

  15. Czytelnik mówi:

    Artykul jest o rynku Kalwaryjskim a nie Warszawskim,jezeli wiec niema rozeznania,to po co zabierac glos.Wiele mogl by o tym napisac,ale to niema sensu,bo wladze jak zechca tak i zrobia,bo przyklad jest z rynku pod Hala.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.