9
Przedjubileuszowa pielgrzymka z Suwałk już w Wilnie

W tegorocznej, już XIX pielgrzymce Suwałki-Wilno bierze udział około 1300 osób Fot. Marian Paluszkiewicz

W tegorocznej, już XIX pielgrzymce Suwałki-Wilno bierze udział około 1300 osób Fot. Marian Paluszkiewicz

W piątek do Wilna dotrze przedjubileuszowa, już XIX pielgrzymka  Suwałki – Wilno.

Około 1300 pątników z Polski, ale też z Rosji, Ukrainy, Białorusi, Niemiec, Albanii oraz innych krajów przybywa, by w modlitwie oddać hołd „Tej, co w Ostrej Świeci Bramie” oraz podziękować Najjaśniejszej za łaski doznane lub o nie prosić.

Zapoczątkowana przed 19. laty przez księży salezjanów pielgrzymka ostrobramska stała się dla tysięcy pątników już tradycyjną swoistą drogą do Boga, a fama o niej głosi na całym świecie.

— W tegorocznej pielgrzymce uczestniczą grupy wiernych z Białorusi, Ukrainy i Rosji. Ale mamy też pątników z wielu krajów Europy oraz Kanady  — powiedział „Kurierowi” ks. Andrzej Barysiak, jeden z kierowników pielgrzymki.

W drodze pątniczej z Suwałk do Ostrej Bramy uczestniczy w tym roku jedna Niemka, która o pielgrzymce dowiedziała się od przypadkowo poznanych we Włoszech w górach ludzi. Ich słowa zachęciły ją do udziału w drodze i w tym roku jest ona jedną z ponad 1260 pielgrzymujących do Ostrej Bramy.

Dla wielu pątników pielgrzymka jest nie tylko drogą do Boga, ale też wezwaniem wobec swoich słabości  Fot. Marian Paluszkiewicz

Dla wielu pątników pielgrzymka jest nie tylko drogą do Boga, ale też wezwaniem wobec swoich słabości Fot. Marian Paluszkiewicz

Tegoroczna pielgrzymka nie jest największą, gdyż rekordowa liczyła ponad 2 tys. osób. Niemniej, zdaniem organizatorów, liczba uczestniczących w drodze jest stabilna. Organizatorzy podkreślają, że znaczna część pielgrzymujących co roku to są nowe osoby.

— Niestety nie mamy rekordzistów, którzy brali udział we wszystkich 19. pielgrzymkach. Jest jednak spora liczba osób, którzy już kilkanaście razy co roku latem wyruszają w drogę do Matki Boskiej Ostrobramskiej  — opowiada nam kierownik pielgrzymki ks. Tomasz Pełszyk.

Suwalska pielgrzymka jest największą regularną, jakie odwiedzają sanktuarium maryjne w Ostrej Bramie.

— Ludzie idą przede wszystkim modlić się przed świętym obrazem i prosić o łaskę. Niektórzy wyruszają w powtórną drogę, by podziękować za już doznane łaski  — opowiadają kierownicy pielgrzymki. I przypominają przykład młodej rodziny, która przez lata nie mogła doczekać się potomstwa. Postanowiła więc prośby swoje zanieść do sanktuarium maryjnego w Wilnie. Niebawem na świat przyszło pierwsze ich dziecko, z którym wyruszyli w powtórną drogę, by rodziną podziękować przenajświętszej za wysłuchanie ich próśb.

— Ich dziecko wtedy miało zaledwie pół roku i było najmłodszym pątnikiem w historii pielgrzymki suwalskiej  — opowiadają księża salezjanie.

Najmłodsza pątniczka Gabrysia na odpoczynku z mamą Anną, tatą Radosławem oraz braciszkiem Arkiem Fot. Marian Paluszkiewicz

Najmłodsza pątniczka Gabrysia na odpoczynku z mamą Anną, tatą Radosławem oraz braciszkiem Arkiem Fot. Marian Paluszkiewicz

Również w tegorocznej drodze do Wilna nie zabrakło pątników, którzy do Wilna przyszli całymi rodzinami. Najmłodszym pielgrzymem jest Gabrysia. Ma zaledwie roczek. Do Wilna przyszła z rodzicami Anną i Radosławem oraz kilkuletnim braciszkiem Arkiem.

— Dzielnie znosi podróż, nie narzeka  — mówi ojciec Gabrysi.

— Też nie narzekamy, bo jest sporo wujków i cioć, którzy pomagają nam w tej drodze  — tłumaczy mama jednorocznej pątniczki. — Jest to nasza pierwsza pielgrzymka, ale na pewno nieostatnia  — dodaje tata Radosław.

— Dla pielgrzymów, oprócz modlitwy, ważne jest też pokonanie swoich słabości, bo wszak nie jest to łatwa droga. Niektórzy nie wytrzymują fizycznie inni moralnie   — mówią organizatorzy pielgrzymki.

Księża salezjanie już tradycyjnie organizują pielgrzymkę do Wilna. Jest to jedna z największych dorocznych imprez sakralnych salezjanów.

— Jest to przede wszystkim duże przedsięwzięcie logistyczne, które wymaga skoordynowanych działań. Dlatego faktycznie organizacja trwa na okrągło. Ledwo skończymy prace organizacyjne przy tegorocznej, a zaraz trzeba zabierać się za organizowanie przyszłorocznej  — tłumaczy ks. Andrzej Barysiak.

Droga pielgrzymów prowadzi przez Suwalszczyznę po polskiej i litewskiej stronie, przez rejon olicki, orański, solecznicki i wileński. Wszędzie pątników spotykają mieszkańcy wsi i miasteczek, przez które pielgrzymi podążają do sanktuarium.

Na terenach, gdzie dominuje ludność litewska, miejscowi mieszkańcy spotykają pielgrzymów, żeby raczej przyjrzeć się bliżej i powitać.

— Nie mają takich tradycji pielgrzymowania, jakie są w Polsce. Dlatego pielgrzymi wywołują przede wszystkim ich zainteresowanie. Zupełnie inaczej jest, gdy przechodzimy przez tereny, gdzie dominuje ludność polska. Chociaż nie raz sami są w trudnej sytuacji, spotykają nas całym sercem z chlebem i solą — opowiada ks. Tomasz Pełszyk.

Pierwszą tzw. polską miejscowością na drodze pątników są Koleśniki na pograniczu rejonów solecznickiego i orańskiego. Mieszkańcy tej wsi już od rana przygotowują się na powitanie pątników.

— Są wśród nich nasi już starzy znajomi,  którymi co roku spotykamy się — mówi nam mieszkanka Koleśnik, która z całą rodziną wyszła na rogatki wsi, by jako pierwsza powitać pielgrzymów.

Dzieci w rękach trzymają skromne bukiety polnych kwiatów, dorośli święte obrazki oraz skromny poczęstunek dla pielgrzymów…, i tak w każdej wsi na Wileńszczyźnie, przez które prowadzi droga pątników.

W Koleśnikach pielgrzymka zatrzymała się na nabożeństwo oraz skromny posiłek. Oprócz powszedniego chleba oraz zupy na obiad były też kanapki i warzywa, od których uginały się stoły na dziedzińcu kościelnym — skromny poczęstunek od mieszkańców Koleśnik.

— Jest to dla nas prawdziwe święto, spotykamy już bliskie nam osoby, razem modlimy się — powiedziała pani Franciszka, która co roku przychodzi przywitać pątników suwalskich. Powitać i też poczęstować skromnymi czekoladkami, na jakie starszą kobietę stać z jej skromnej emerytury.
Takie spotkania są pełne uczuć radości, ale też odkryć.

Odkryty przez pielgrzyma z Gdańska obraz sławnego polskiego malarza Tymona Niesiołowskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

Odkryty przez pielgrzyma z Gdańska obraz sławnego polskiego malarza Tymona Niesiołowskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

— Niesamowite, bo nie wiedziałem. Zresztą nie wiem, czy ktoś o tym wiedział  —  dzieli się z nami swoim odkryciem artysta grafik z Gdańska Andrzej Taranek.  — To jest obraz słynnego polskiego malarza prof. Tymona Niesiołowskiego, który do 1945 roku był związany z Wilnem. Zmarł on w Toruniu w 1965 roku. Jego prace można oglądać w wielu polskich muzeach, również w Muzeum Narodowym w Warszawie. Nie był znany jednak jako malarz obrazów sakralnych, a tu proszę, coś niesamowitego  — gdański grafik nie mógł uwierzyć w swoje odkrycie. Obraz podpisany przez samego malarza w 1945 roku.

— Czyli zaraz przed jego wyjazdem do Polski. Być może dlatego, że nie jest do końca wykończony, a to można sądzić po niektórych elementach. Ale być może autor śpieszył i musiał zakończyć pracę, o czym świadczy podpis autora — wyjaśnia Andrzej Taranek.

Obraz przedstawiający modlącego się przed krzyżem pasterza (zdaniem Taranka, znawcy sztuki musieliby dopiero ustalić, jakiego świętego uosabia pasterz). Z napisu na nim wynika, że został ofiarowany dla kościoła w 1945 roku przez rodzinę Stefanii i Kazimierza Jankowskich, jako upamiętniająca „najokrutniejszą w dziejach świata wojnę”.

Wobec swego odkrycia Andrzej Taranek wyruszał w dalszą drogę pątniczą z przekonaniem, że będzie miał okazję powrócić do Koleśnik, jeśli nie osobiście, to co najmniej myślami, szukając materiałów źródłowych na temat odnalezionej w Koleśnikach pracy Tymona Niesiołowskiego.

Tymczasem dziś, po 10 dniach w drodze, pątnicy z Suwałk dotarli do Wilna przed oblicze Matki Boskiej Ostrobramskiej. W południe będą uczestniczyli w uroczystej Mszy św. przed obrazem Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie.

Pątnicy codziennie pokonywali ok. 30 km, w sumie przemierzyli 270 km. Nocowali w szkołach, namiotach oraz prywatnych domach. W ubiegły czwartek przekroczyli polsko-litewską granicę w Berżnikach. 19 lat temu i w pierwszych latach w pielgrzymkach szło zaledwie po ok. 100 osób. Dziś uczestniczy w nich ponad 1000 osób. Mają ze sobą polowe kuchnie oraz inne zabezpieczenia logistyczne, pomoc medyczną. W tegorocznej pielgrzymce uczestniczą rodziny z dziećmi oraz niepełnosprawni na wózkach jak też grupa osób niewidomych. Od granicy pątników zabezpieczała policja powiatu olickiego. Kierownictwo policji powiatu wileńskiego zażądało od pątników opłaty w wysokości 170 litów za godzinę za jeden wóz. Pielgrzymów nie stać na tak wygórowaną opłatę, dlatego odmówili podpisania umowy. Na razie pielgrzymów zabezpieczają policjanci z rejonowych komisariatów Solecznik oraz Wilna. Powiatowe kierownictwo zagroziło jednak, że jeśli pielgrzymi nie zapłacą za eskortę policyjną, to nie dostaną pozwolenia na wejście do Wilna.

9 odpowiedzi to Przedjubileuszowa pielgrzymka z Suwałk już w Wilnie

  1. andrea mówi:

    No proszę jak gościnnośc litewska. Dobre, że nie zagrozili, że ich wypałują. Kilka lat temu pątnikom odmówiono podania wodu, gdzioeś po drodze, chyba w rejonie olickim. A co na to kuria wileńsk? Znikąd pomocy. Łatwiej nasłac zbirów na wiernych niz wstawic sie za bracmi w wierze.

  2. Gary mówi:

    Około 1300 pątników z Polski, ale też z Rosji, Ukrainy, Białorusi, Niemiec, Albanii oraz innych krajów przybywa, by w modlitwie oddać hołd „Tej, co w Ostrej Świeci Bramie”

    Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy tych, które są na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał, ani im będziesz służył; bom Ja Pan Bóg twój, Bóg zawistny w miłości, nawiedzający nieprawości ojców nad syny w trzeciem i w czwartem pokoleniu tych, którzy mię nienawidzą, A czyniący miłosierdzie nad tysiącami tych, którzy mię miłują, i strzegą przykazania mego.

  3. wilniuk mówi:

    Klasyczny przykład niefachowości dziennikarza. Pielgrzymka jest powodem do napisana rozszerzonej kilkuzdaniowej informacji. Taki tasiemcowy artykuł to nawet dla parafialnej gazetki za dużo.

  4. Grzesiek mówi:

    Każdy poważny przewodnik po Polsce wymienia grupowe pielgrzymki piesze jako zjawisko charakterystyczne dla naszego kraju. Ludzie z zagranicy przyjeżdżają jedni, by tylko z ciekawością obejrzeć, inni, by wziąć udział w tej religijnej imprezie.

    Sam wybieram się do Hiszpanii, by przejść drogę św. Jakuba od Roncesvalles do Santiago de Compostela, a zakończyć nad Atlantykiem w Finis Terrae.

    Nie jest to temat tylko dla gazetek parafialnych. Oglądałem na temat tego szlaku filmy BBC, TVP i w niemieckiej ARD.

  5. wilniuk mówi:

    Do Grzesiek;
    Już starożytni znali zasadę złotego środka. Chodzi o proporcje. Stanowczo za dużo jest w dzienniku pielgrzymek i tekstów o treści religijnej.Czyż nie ma tematów, które obchodzą wszystkich czytelników? Czy dziennikarze nie mogliby się zainteresować, dlaczego z miesiąca na miesiąc rosną opłaty za mieszkanie? Już teraz trzeba płacić za “żmijkę” w łazience 100 litów miesięcznie. A przecież podawano, że naliczenia były zbyt wysokie i jakoś to uregulują. A zamiast tego niemal na 100 proc, drożeje. Może by razem z jakąś kontrolą sprawdzić, na jakich zasadach oblicza się to ogrzewanie. I nie tylko ogrzewanie.
    A tu pielgrzymki i pielgrzymki…
    Jeśli czytelnik ma popierać swoją gazetę, to niech ona jakoś dba o tego czytelnika, pomaga mu. Jest to, między innymi, jej misja.

  6. Gary mówi:

    Alleluja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Punk not death!!!!!!!!

  7. lobo mówi:

    Doszla pielgrzymka czy zatrzymali klausy?

  8. Czytelnik mówi:

    Do wilniuk:napewno sam nigdy nie byl na pielgrzymce,bo tak nie pisal by,sprawy wiary powinne wszystkich ciekawic,inne sprawy musza zalatwiac kompetetne osoby,czyli administracja i deputowani.

  9. tomasz mówi:

    do czytelnik:A moim zdaniem wilniuk ma dużo racji. A co do tych “kompetentnych”.No cóż. Tutaj akurat sie zgdzam że top ich sprawa.Szkopuł w tym że zdarza się iż oni także uważają za swoje kompetencje sprawy wiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.