30
I Zjazd Wilniuków u stóp Pani Ostrobramskiej

Jego Eminencja Henryk Gulbinowicz  pokrapia wodą święconą wszystkich zebranych Fot. Marian Paluszkiewicz

Jego Eminencja Henryk Gulbinowicz pokropił wodą święconą wszystkich zebranych Fot. Marian Paluszkiewicz

W Wilnie trwa Pierwszy Światowy Zjazd  Wilniuków, który w poniedziałek zainaugurowano uroczystą Mszą św. u stóp Matki Bożej Miłosierdzia.

Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił dawny Wilniuk i nasz Rodak wraz z wieloma księżmi, ks. kardynał Jego Eminencja Henryk Gulbinowicz. Gości, korpus dyplomatyczny oraz mieszkańców Wilna serdecznie powitał ks. prałat Jan Kasiukiewicz.

Według różnych statystyk  na świecie jest ponoć rozproszonych od 200 do  300 tysięcy wilniuków. Do Wilna przybyło ich ponad tysiąc — głównie z Polski, ale też ze Szwecji, Wielkiej Brytanii, Austrii, Białorusi. Są to osoby, które urodziły się w Wilnie oraz w rejonach: wileńskim, trockim i solecznickim. W zjeździe biorą także udział dzisiejsi wilniucy. Tak już jest w tym życiu, że ludzie całe wieki wędrowali po świecie i to w większości nie z własnej woli, a poganiani przez los. Mieszkańcy Wileńszczyzny nie są wyjątkiem, bo wyjechali ze swych rodzinnych stron z różnych przyczyn: politycznych, osobistych i Bóg jeden wie jeszcze jakich. Są pośród nich tacy, co to niejednokrotnie odwiedzali Wilno i Wileńszczyznę, ale są i tacy, co po raz pierwszy przybyli  tu po pół wieku. I jedni i drudzy w pokorze klęcząc zanosili modły do niebios. Ludzie w różnym wieku, różnych zawodów i z różnym wykształceniem szeptali tu „zdrowaśki” w różnych językach.

Nawet doskwierający upał nie przestraszył „starych Wilniuków” Fot. Marian Paluszkiewicz

Nawet doskwierający upał nie przestraszył „starych Wilniuków” Fot. Marian Paluszkiewicz

— Przybyliśmy do Ziemi naszego miasta, a gdy się do takich miejsc powraca, szuka się drogich ścieżek, a takim miejscem jest tu Dom naszej Matki. To jedyny Dom, gdzie od wieków zatrzymuje się każdy mieszkaniec Kresów Wschodnich bez względu na narodowość czy wyznanie, bo kulturę tu tworzyło tysiące narodowości. Wilno wypiękniało i zmieniło się, ale jedna rzecz pozostała niezmienna — Ziemia, co rodzi Chleb. Błogosławiona Ziemia i Błogosławiony Chleb. Błogosławione też groby przeszłych pokoleń. Co powinniśmy wywieźć z tego spotkania? Przede wszystkim świętą tradycję naszego rodu, te osobiste rozmowy z Matką Ostrobramską, ciche westchnienia nad grobami naszych przodków — powiedział podczas homilii Jego Eminencja Henryk Gulbinowicz.

Uroczystej Mszy św. towarzyszyły piękne śpiewy  wileńskiego chóru Stella Spei, któremu aktywnie  wtórowali zebrani wierni. Wiele jest pięknych maryjnych pieśni, ale jeśli chodzi o tę ostrobramską, to najrzewniej zawsze brzmi i najrzewniej lud ją śpiewa: „Maryjo, Matko Miłosierdzia…”.

Na klęczkach bym do Polski ruszył
Poprzez kolczaste druty granic,
Gdyby nie Wilno, które z duszy
Nie da się wykołować za nic.

Myślami zdążam więc za Grodno,
A sam wsłuchany w Wilii poszum
Wraz z Ostrobramską w parze zgodnej
Za dwie Ojczyzny modły wznoszę.


Tak to przed laty pisał o Matce Miłosierdzia i Grodzie Giedymina znany wileński poeta Henryk Mażul. Dziś nie ma już granic, nie ma kolczastych drutów, dlatego nie tylko sercem, ale i całą swoją osobowością możemy bez przeszkód się przenosić zarówno nad Wilię, jak i nad Wisłę. O Pani Ostrobramskiej wiele pisali zawodowi poeci i pisarze, jak też amatorzy. Co roku miliony ludzi zarówno wierzących, jak i tych, co praktycznie w nic nie wierzą, odwiedzają to sanktuarium. Wierzący twierdzą, że wiele łask od Niej doznali, niewierzący mówią, że pomimo wszystko jest w tym Obrazie jakaś magiczna siła. Jakaś siła jest także w tej Ziemi, Wileńskiej Ziemi. Jest Ona bowiem Ziemią wielkich  i świętych ludzi: Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Józefa Kraszewskiego, Władysława Syrokomli, Stanisława Moniuszki, Bernarda Ładysza. Ziemią św. Kazimierza,  Andrzeja Boboli, Rafała Kalinowskiego, Jerzego  Matulewicza, s. Faustyny oraz ks. Sopoćko. Ziemią, w której cieniu zrodził się kult Miłosierdzia Bożego.

— Ziemio tak wielu znanych i nieznanych bohaterów i świętych z dawnych czasów i dnia dzisiejszego, przyszliśmy dzisiaj tu, by nisko Ci się pokłonić i oddać hołd Twojej Opiekunce Ostrobramskiej — mówiło wielu  uczestników zjazdu. Jedni, szczególnie starsi, z wielkim sentymentem i niemal ze łzami o tym mówili i napawali oko wileńskimi zabytkami. Młodzi, choć mniej sentymentalni, nie ukrywali swego  zainteresowania miastem i jego historią.

Kto był pierwszym cichym pomysłodawcą tego przedsięwzięcia, nie da się ustalić, bo dojrzewało to przez laty i w niejednej głowie.  Najprawdopodobniej najpierw powstała wielka potrzeba Serca, a dopiero potem znaleźli się konkretni ludzie, organizatorzy, sponsorzy itp. Nie to jest jednak najważniejsze, najważniejsze, że się spotkali. Spotkali się nie tylko po to, by odwiedzić swoje stare kąty, ale także, by poznać nas, aktualnych wilniuków, by poznać dzisiejszy dorobek tego regionu, nową wielonarodowościową kulturę, zwyczaje, obyczaje.

— Przyjechałem, bo tu ziemia mojego dziadka, o której tak wiele mi opowiadał, jak też o życzliwości i gościnności tych ludzi — powiedział „Kurierowi” Peter z Austrii. Z kolei pani Helena z Gliwic jako dziecko biegała tymi wąskimi uliczkami i w Wilnie jest już nie po raz pierwszy, ale pomysł ten tak ją zainteresował, że pomimo dolegliwości wiekowych nie potrafiła sobie odmówić tej uczty duchowej.

— To wspaniały pomysł. Mają swoje zloty i zjazdy Żmudzini, mieszkańcy Suwalszczyzny, a czym gorsza Wileńszczyzna, która jest wyjątkowo kolorowa pod względem narodowościowym i kulturalnym — powiedziała  „Kurierowi” Angelina, studentka Akademii Sztuk Pięknych.

Jako region wielokulturowy ogólnie mamy opinię uprzejmych, gościnnych, ciepłych  ludzi. A jacy na tym tle jesteśmy my, Polacy? — zapytaliśmy ks. prałata, proboszcza parafii Ostrobramskiej Jana Kasiukiewicza.

— Mamy chyba takie same zalety i wady, jak inni. Szczególnych przywar nie mamy. Owszem, brakuje nam czasem wyrozumiałości, cierpliwości, tak jak zresztą wszystkim ludziom naszego wieku. Jesteśmy trochę kłótliwi, trochę zazdrośni itp. Zjazd jednak potwierdza, że otwieramy się na wilniuków Litwinów jak też  wilniuków  innych narodowości. Smutno wprawdzie, że niektórzy się lituanizują, a jeszcze smutniej, gdy w kościele wśród Polaków słyszy się mowę rosyjską, ale mamy też bardzo wiele pięknych przykładów, gdzie i mowa i wiara ojców przez dziesięciolecia była i jest przestrzegana i to nie z tradycji, a z potrzeby serca. Nie jesteśmy więc w niczym gorsi od innych — powiedział „Kurierowi” ksiądz prałat Jan Kasiukiewicz.

— Jeśli zaś chodzi o sam pomysł zorganizowania takiego spotkania, to jest bardzo udany. Jakie będą jego owoce, zobaczymy. Może potrafimy się szerzej otworzyć na siebie i nie z tradycji, a z serca przekazać sobie Znak Pokoju i pomoże nam w tym Pani Ostrobramska — dodał Jan Kasiukiewicz.

O tym, jak pomocną i popularną jest Pani Ostrobramska, świadczą liczne jej sanktuaria na całym świecie. A jeśli chodzi o Znak Pokoju, to myślę, że już go sobie pięknie przekazaliśmy, była nim przed paroma tygodniami pielgrzymka Ejszyszki — Ostra Brama, Znakiem Pokoju jest z pewnością przybywająca w tych dniach do Ostrej Bramy pielgrzymka z Suwałk. Tym Znakiem jest ogromna rola organizatorów i sponsorów z Macierzy, jak też ogromny wkład władz litewskich i to nie tylko od strony finansowej, też po prostu tylko kurtuazyjnie. Litewskie media poświęcają temu wydarzeniu wiele uwagi, dzięki czemu zjazdem wilniuków żyje już spora część litewskiego społeczeństwa i to nie tylko ta starsza, ale i młodzież. Może powoli rzeczywiście stajemy się Europejczykami i chrześcijanami nie tylko z tradycji czy teoretycznie, ale i praktycznie.

30 odpowiedzi to I Zjazd Wilniuków u stóp Pani Ostrobramskiej

  1. Oleniszki mówi:

    Moje serce jest smutne, że mnie tam niema, ale duszą jestem z Wami.

  2. pieknie mówi:

    nasz wielki ziomek znow z nami

  3. stefanos mówi:

    Podpisuję się pod słowami z pierwszego pos.Może na drugi rok się uda razem być na zjeździe,oby.

  4. andrzej mówi:

    Dla czego o 15 00 ? Jako bezrobotny-zawodowy dorwałem “chałturę” i niestety nie mogłem ją zdradzić 🙁 . Gdyby msza była chociaż by o 17 00 – 18 00 …

  5. Walter mówi:

    Porównuję Wilniuków nieco do dawnych Galilejczyków. Też mocny wpływ zaborskiego języku Aramejskiego(język Asyryjczyków). Asyryjski a nie Hebrajski był ojczystym językiem większości tych ludzi, w tym Jezusa). A więc Jezus, napewno mając zauważalną gwarę jak i Piotr (patrz mateusza 26:73) jest nam Wilniukom trochę bardziej zrozumiały.

  6. Teresa mówi:

    Aramejski, nie asyryjski

  7. józef mówi:

    Mimo wszystko, chyba niewielu przyjechało. Szkoda !

  8. Boguś mówi:

    Polacy z Wilna , tam urodzeni sa juz dziś wiekowi. Od zagarnięcia miasta w 1939 mija w tym roku 70 lat. 50 lat zelaznej kurtyny też zrobiło swoje.

  9. Janusz mówi:

    Mimo, że mnie nie ma tam z Wami w Wilnie, sercem jestem zawsze w moim najdroższym, rodzinnym mieście,
    Żołnierz Oddziału Rozpoznawczego Komendy Okręgu Wileńskiego AK uczesynik operacji “Ostra Brama”
    st.ułan “Zawisza”

  10. Czesław57 mówi:

    Gratuluję autorce! Bardzo pięknie napisany tekst o zjeździe wilników.
    Mam małe pytanko do wilnian o rozwinięcie myśli autorki o “wielkim wkładzie” (kurtuazyjnym) władz litewskich w organizację spotkania i żywym oddźwieku w litewskich mediach.

  11. Czesław57 mówi:

    oczywiście, miało być “o zjeździe wilniuków”

  12. Antek mówi:

    Bogus, po co, po takim pieknym artykule i milych wspomnieniach wpychasz “te zelazne kurtyny”zostaw to na inny raz.

  13. Tutejszy mówi:

    Byłem, słuchałem, przeżyłem. Rozmawialiśmy z byłymi Wilniukami. “Zapatrzeni” są w swój smutek i nostalgię po Wilnie, ale nikt z nich nie spytał, jak my tu potrafiliśmy wytrwać. To mnie trochę zabolało. No cóź, każdy (my też) “zapatrzony” jest w swoje przeżycia.

  14. tomasz mówi:

    do Tutejszy: Może nie trzeba było czekać aż takie pytanie padnie? Tylko samemu rozpocząć ten wątek.

  15. Wilniukas mówi:

    To nie Wilniuk, komu Wilno – Kresy Wschodnie!

  16. Jowicz**** mówi:

    Do:Tutejszy. A czy ty pomyślałes jak ci co wyjechali ze swej ojcowizny przeżyli na nowej nie znanej ziemi??? Jak musieli ciężko pracować by się zintegrować z nowym otoczeniem i ludzmi, których zawierucha wojenna przegnała ze wschodu na zachód z północy na południe? To dopiero jest sztuka ułożyć sobie zycie w nie znanym.Ci co pozostali na ojcowiżnie co zrobili by było im lepiej?? Takie pytania sobie zadawajcie.

  17. Gary mówi:

    Taaaa….
    Nasi przyjechali. Juz w nocy z piatku na sobote obudzil mnie choralny spiew wilniukow intonujacych piesni biesiadne “A kto z nami nie wypije…” oraz “I jeszcze jeden i jeszcze raz…”, a rano na msze 🙂
    Obora na maxa.

  18. tomasz mówi:

    do Gary 🙂 : Udając mieszkańca Wilna unikaj zwrotów typu “Obora na maxa”. 🙂

    do Jowicz****: To jest też prawda i racja. Dla mnie najwiekszą wartoscią tego spotkania powinny być rozmowy pomiędzy przyjezdnymi a obecnymi miejscowymi. Rozmowy o współczesności.

  19. Jowicz**** mówi:

    Do:Tomasza. O jakiej współczesnosci chcesz rozmawiac z ludzmi którzy są już u kresu swego życia. Młodzi starych nie słuchali i słuchać nie chcą to jest przwilej młodości. W tego typu spotkaniach jedynym tematem jest nostalgia nad czasem przeszłym. Zobaczyć -stecki z młodzieńczych lat którymi chodziło się do pracy lub za krowami ci co byli ze wsi.Odwiedzic kościół w którym było się chrzczonym,bieżmowanym brało się ślub.Cmentarze na których leżą nasi przodkowie by oddać im pokłon i przekazać następnym pokoleniom by pamietali.Bo jeśli MY nie będziemy pamietać to i o NAS pamiętać nie bedą.

  20. tomasz mówi:

    do Jowicz****: Ludzie u kresu życia mają o współczesności czasem dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia.Młodzi często starych wysłuchują.Owszem postępuja najczęściej po swojemu ale wysłuchują.
    Owszem nostalgia często dominuje ale nie warto ograniczać się TYLKO do niej.

  21. Oleniszki mówi:

    OJCZYZNA!!!
    BÓG! HONOR! OJCZYZNA!
    – ojczyzna triady narodowej
    SOCJALISTYCZNA OJCZYZNA
    – ojczyzna zdrady narodowej
    MAŁA OJCZYZNA
    – próba adaptacji obconarodowej
    NOWA OJCZYZNA
    – ojczyzna miejsca bycia
    Słowa, słowa, słowa…
    Pomijając patos, wulgaryzację i etymologię pojęcia
    Często dokonujemy subiektywnej analizy własnych odczuć tej wartości
    Czy może być
    OJCZYZNA BEZPRZYMIOTNIKOWA
    Czy podzielimy ją na
    OJCZYZNĘ DZIECIŃSTWA I DORASTANIA?
    – do której z lubością wracamy w wieku statecznym
    Czy OJCZYZNA BYTU MATERIALNEGO?
    – w której funkcjonujemy z radościami i troskami dnia codziennego.
    Wszystkie pojęcia można logicznie uzasadnić, lecz jest jedno pojęcie, którego logika nie wyjaśnia
    OJCZYZNA GENÓW
    Bo jak można uzasadnić jakąś niezrozumiałą uczuciową i emocjonalną więź z Wilnem i Wileńszczyzną gdzie się urodziłem i przebywałem jako niemowlę tylko trzy miesiące?

  22. Jowicz**** mówi:

    Do: Oleniszki.Wywód prawie udany.Ale jest też prostszy.Ojczyzna tak jak Ojcowizna.Co do genów to mam mieszane uczucia-jest taki poseł SUSKI który jest GENETyCZNYM PATRYIOTĄ. Czy to nie jest śmieszne??

  23. Jowicz**** mówi:

    Do:Tomasza.Starzy ludzie zawsze maja dużo do powiedzenia to jest przywilej wieku i doświadczenia tyle tylko że o przyszłośc trzeba walczyć coś robić.A tu już sił brakuje.A co do mówienia to przypomina mi się taka anegdota jak pewien Pan w wieku 84 lat twierdził że jeszcze moze uprawiać sex.Zapytany lekarza stwierdził mówić kazdy może.

  24. tomasz mówi:

    Jowicz****:Czasem i rada jest cenna.

  25. wrocławianin mówi:

    Kardynał Gulbinowicz… Wszyscy wiemy tutaj na Dolnym Śląsku, że on z Wileńszczyzny, ale nie przypuszczałem, że mimo swoich podeszłych lat, będzie w stanie jescze tak się angażować tam u was. Wytrzymały był z niego chłop zwłaszcza wtedy, gdy walczył z komuną. Widać na starość chart ducha go nie opuszcza. A tak poza tym to ten człowiek to jeden z żywych symboli Dolnego Śląska

  26. czarek mówi:

    Duzo pieknych slow tutaj padlo.Ja bardziej przyziemnie chcialbym.To byl dobry zastrzyk dla economi miasta i spolecznosci Polskiej w Wilnie.Spali wpolskim hotelu ,jedli w polskich barach ,pamiatki kupowaliw polskich sklepach. Nie zartuje, cos tam pozostawili?

  27. Zbigniew mówi:

    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Moi rodzice pochodzili z Wilna. To cudowne miasto.
    Wierze , ze jego polskość nigdy nie zginie.

  28. Jacek mówi:

    Pozdrawiam wszystkich uczestników I Zjazdu Wilniuków,do zobaczenia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  29. Zabłoccy mówi:

    Gorąco pozdrawiamy uczestników I Zjazdu Wilniuków,w maju 2009 byliśmy śladami naszych pradziadów i ojców, może następnym razem spotkamy się razem.Do zobaczenia

  30. wawa mówi:

    Koncert Marylki na placu ratuszowym byl super. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.