72
Co zabrali „repatrianci”?

Na otwarcie wystawy w licznym gronie przybyli przedstawiciele władz Litwy i Polski Fot. Marian Paluszkiewicz

Na otwarcie wystawy w licznym gronie przybyli przedstawiciele władz Litwy i Polski Fot. Marian Paluszkiewicz

Przez najbliższy miesiąc wchodząc do Domu Polskiego w Wilnie każdy od razu trafia do ogromnej walizki „repatrianta”. Fotografie dworków, zaścianków i wiejskich chałup; dokumenty oraz rzeczy użytku powszedniego — wszystko to można zobaczyć od 10 sierpnia na wystawie „Co kryły walizki „repatriantów”? Edycja wileńska”.

— Jest to wystawa sentymentalno-dokumentalna ukazująca, co zostawili i zabrali ze sobą „repatrianci” — powiedział „Kurierowi” Jan Jarecki, rzecznik prasowy Światowego Zjazdu Wilniuków.

Na wystawę przybył najbardziej znany i zasłużony z żyjących wilniuków ks. kardynał Henryk Gulbinowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Na wystawę przybył najbardziej znany i zasłużony z żyjących wilniuków ks. kardynał Henryk Gulbinowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Na otwarcie wystawy, które było również uroczystym otwarciem I Światowego Zjazdu Wilniuków, w licznym gronie przybyli przedstawiciele władz Litwy i Polski. Swą obecnością zaszczycili: ambasador Rzeczypospolitej Polskiej Janusz Skolimowski, prezes Zarządu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” Jerzy Marek Nowakowski, przedstawiciele władz RP; stronę litewską reprezentowali wicemer Wilna Gintautas Babravičius, poseł do Parlamentu Europejskiego i prezes Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski, mer rejonu wileńskiego Maria Rekść oraz liczni przedstawiciele świata polityki, oświaty i kultury. Przybył również najbardziej znany i zasłużony z żyjących wilniuków ks. kardynał Henryk Gulbinowicz, tuż po odprawionej mszy w Ostrej Bramie. Kardynał powiedział, że Dom Polski wywarł na nim bardzo dobre wrażenie.

Wszyscy goście nie szczędzili miłych słów pod adresem organizatorów imprezy, dziękując za wspaniały pomysł i organizację, akcentując zarazem ogromne znaczenie i wpływ Wilna oraz wilniuków dla kultury Polski i Litwy. Wicemer Wilna Gintautas Babravičius zaznaczył, że miłość wilniuków do stolicy Litwy jeszcze bardziej zbliża historię obu narodów.

„Mało jaka wspólnota może poszczycić się taką liczbą świętych, poetów i pisarzy” — przypomniał zebranym Waldemar Tomaszewski, wymieniając po kolei świętych Faustynę i Kazimierza oraz marszałka Józefa Piłsudskiego. Podkreślił przy tym, że wilniucy obecnie na Litwie mają silną pozycję: działa tu 120 polskich szkół, Polacy są reprezentowani na szczeblu samorządowym i ogólnokrajowym.

— Widząc taką siłę wicemer Babravičius będzie nas chciał w następnej koalicji — na zakończenie zażartował Waldemar Tomaszewski.

Podstawowym celem wystawy było pokazać, co zabierali ze sobą ludzie jadący ze starej ojczyzny do nowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Podstawowym celem wystawy było pokazać, co zabierali ze sobą ludzie jadący ze starej ojczyzny do nowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Pomysł wystawy „Co kryły  walizki „repatriantów?” należy do Wiktorii Blacharskiej z Oddziału Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku, która jest również kuratorem wileńskiej edycji. Pierwsza wystawa odbyła się w Gdańsku w roku 1998, kiedy o Kresach mówiono bardzo mało. Wystawa cieszyła się dużym powodzeniem i była odznaczona nagrodą ministra kultury RP. Podstawowym celem wystawy było uzmysłowienie zwiedzającym tego, jakie dylematy przeżywali ludzie jadący ze starej ojczyzny do nowej. Co zabierali ze sobą w tę podróż w jedną stronę.

Wiktoria Blacharska również jest „repatriantką”, do Polski przybyła jako dwuletnie dziecko. Na pomysł wystawy wpadła po przeczytaniu książki gdańskiego pisarza pochodzącego z Kresów Aleksandra Jurewicza „Lida”, w której autor opisał swoje przeżycia związane z „repatriacją” z punktu widzenia 5-letniego chłopca.

— Aleksander Jurewicz napisał poruszającą książkę, a ja — jako muzealnik — chciałam poprzez przedmioty pokazać tragizm tych wydarzeń — powiedziała zebranym Wiktoria Blacharska. Kuratorka wystawy zaznaczyła, że słowo „repatriant” nie pasuje do tych ludzi, bo opuszczali, a nie wracali do ojczyzny. Termin jednak na tyle ugruntował się w ludzkiej świadomości, że postanowiono go zostawić, ujmując tylko w cudzysłów. Uzupełnieniem imprezy był jazzowy koncert zespołu „Jan Maksymowicz TRIO”.

72 odpowiedzi to Co zabrali „repatrianci”?

  1. Jowicz**** mówi:

    Jak mawiała moja mama- przyjechalismy niby do POLSKI ale na obcą ZIEMIE bez woła bez osła ani żadnej drogiej rzeczy.W bydlęcych wagonach odjechali z Landwarowa szarpneło dmuchneło i całe dzieciństwo i młodość została w tyle.Na punkcie repatryiacyjnym w Białej Podlaskiej dostali dokumenty i czekaj aż dostaniesz przydział w którą strone Polski pojedziesz żyć dalej.

  2. tomasz mówi:

    do Jowicz****:W sumie to przydałoby się jakieś sensowne i obszerne opracowanie tej akcji repatriacyjnej.Może i coś takiego jest ale ja się nie zetknąłem.

  3. Madre mówi:

    Potrzebne jest MUZEUM WYPĘDZONYCH. Czy my ucierpieliśmy mniej od Niemców? Polacy krytykują Steinbach, a przez to sami sobie szkodzą, bo jak Niemcom się odmawia prawa do uczczenia wypędzenia ze swojej ojczyzny, to tym samym odmawia się tego prawa nam samym.

  4. Jan mówi:

    Wg.Słownika Polskiego:Repatriować-“przesiedlać do kraju kogoś przebywającego dłuższy czas na obczyżnie”.
    Ten wyraz więc nie pasuje do tych ludzi.Bardziej:Wygnańcy lub Wypędzeni.Pisanie tego wyrazu w cudzysłowie żeby nie “drażnić strategicznego partnera”to bzdura.Na całym świecie używany jest wyraz Wypędzeni! Jedynie w byłych sowieckich republikach i byłych KDL jest ten wyraz”repatriacja”.Śmieszne.

  5. Jan mówi:

    Do Madre: Kwestia krytyki Steinbach to : Miejsce muzeum i geneza wypędzeń.Steinbach obstaje przy 1945r.Natomiast Polacy przy 1939r.Miejsce Warszawa lub Wrocław.Tu są rozbieżności.

  6. tomasz mówi:

    do Jan post 4:Słusznie.

  7. Krzysiek mówi:

    Ja proponuję aby każdy przeczytał książkę Józefa Mackiewicza “Droga Donikąd” bo moim zdaniem jest to najlepsza – wybitna książka oddająca klimat tamtych parszywych czasów.

  8. Tomek z Warszawy mówi:

    Też uważam, że najlepszą reakcją na niemieckie dążenie do potępienia wypędzeń i założenie cetrum przeciw wypędzeniom powinno być zamiast potępień dołączenie się, ale pod jednym warunkiem-przynajmniej połowa ekspozycji powinna dotyczyć wypędzeń Polaków – dokonanych przez Niemców i Bolszewików. Od razu będziemy widzieli problem we właściwej skali i niemiecko-rewizjonistyczna bomba zostanie rozbrojona.
    A tym Niemcom, którzy domagają się zwrotu majątków trzeba odpowiedzieć: zgoda – pod jednym zasadniczym warunkiem: że najpierw zostaną zwrócone dobra Polaków na Kresach. I będzie koniec dyskusji. Polska nie wykorzystuje dostatecznie moim zdaniem faktu utraty Kresów.

  9. Jan mówi:

    Do Tomka z Warszawy:Gdyby Niemcy nie rozpętali II Wojny Światowej nie byłoby tego problemu.Po drugie:Ani przegrane Niemcy nie miały wpływu na swoje granice,jak również Polska będąca w “koalicji” zwycięzców miała również g…..do powiedzenia.Trzech stretyczałych przygłópów zrobiło swoje.Pies im….lizał.

  10. józef mówi:

    ad 2. Proszę zrobić kwerendę (choćby poprzez google) : Aleksander Srebrakowski i Małgorzata Ruchniewicz (Uniwersytet Wrocławski)

  11. józef mówi:

    ad. 4. Ja, używam od wielu lat pojęcia : expatrianci.

  12. tomasz mówi:

    do Jan:Drobna uwaga.Moim zdaniem taki “stetryczały” itd był tylko jeden.Drugi był już słaby i widział swoją słabość.Zatem ratował co się da dla “siebie”. A trzeci był cynicznym cwaniakiem i wiedział że ma wszystkie asy w ręku. A te całe “rozmowy” to tylko pic na wodę.

  13. Tomek z Warszawy mówi:

    ad Jan: zgoda, masz rację. Mnie chodziło tylko o to, że Polska nie wykorzystuje dostatecznie faktu posiadania własnych wypędzonych oraz konsekwencji utraty ziem wschodnich. To powinien być istotny (choć nie jedyny, podstawowa jest kwestia odpowiedzialności za wojnę) argument w dyskusji historycznej z Niemcami.
    “Rozumiemy, że waszym “wysiedlonym” jest trudno, ale my też mamy swoich wysiedlonych. I ich przypadek jest dla nas priorytetem”.

  14. józef mówi:

    Tomkowi z Warszawy (13.) : polska polityka zagraniczna oraz dyplomacja kulturalna III RP opierające sie na “Micie Giedrojciowym” – U-L-B (por. Z. Kurcz “Polacy na Wileńszczyźnie. Studium socjologiczne”, Wrocław 2005)- wykluczyła jako mozliwość operowania pojęciem “nowych Ziem Zabranych” itd. z uwagi na : “wrażliwość Ukraińców – Litwinów – Białorusinów”. W PRL – u było tak samo ale z zupełnie innego (wiadomego) powodu nie mniej, skutek jest ten sam.

  15. Madre mówi:

    Niemieccy wypędzeni, czy polscy, nie ma znaczenia, problem ten sam, bo i Niemców i Polaków wypędzono nie z ziem okupowanych, ale z ich rdzennych ziem zamieszkiwanych przez te narody od stuleci. My Polacy mamy dodatkowy argument moralny w dyskusji czyli ten, że to nie my rozpoczęliśmy wojnę, ale ten argument, niestety często przywoływany, nie ma nic do rzeczy w kwestii wypędzeń, bo Niemcy nie uważają w cale, że wojny nie rozpętali, chodzi im o sam fakt wypędzenia jako niesprawiedliwości i zła. Przesunięcie granic, wypędzenie Niemców i Polaków nie ma nic wspólnego z faktem rozpoczęcia wojny przez Niemcy. Gdyby nie rozpoczęli jej Niemcy, ktoś inny by to zrobił, np. Stalin, który planował podbić Europę rozlewając na nią falę rewolucji proletariatu. Dowodem na brak powiązania wypędzeń z karą za rozpętanie wojny jest fakt, że ukarano nie tylko tego, kto rozpętał, ale i ofiarę agresora i to taką, która wystawiła do boju 4tą armię pod względem wielkości po stronie aliantów. Dodajmy, że wielu z sojuszników Niemiec nie zostało choćby w części tak ograbiona z terytoriów jak Polska, choćby taka Austria nie straciła nic, nie mówiąc o Włoszech, a z pośród państw Sojuszniczych jedynie Polska została „nagrodzona” utratą ziem i wypędzeniami. Zatem wypędzenia zrealizowano w innym celu niż kara za agresję więc argumentu, kto rozpętał wojnę, nie należy przywoływać, gdyż nie jest on przyczyną wypędzeń. Zatem, my Polacy, jako jedyny naród który walczył z Nazizmem, a który mimo to został jako jedyny z pośród aliantów okradziony z ziem, dziedzictwa narodowego i kopnięty na zachód jak zdechły pies, ma moralny obowiązek upamiętnić fakt wypędzeń i utraty ziem, bo jest to tragedia porównywalną jedynie z rozbiorami, tyle że w tym wypadku nie da się odzyskać utraconej ojczyzny, bo uniemożliwiły to właśnie wypędzenia.
    Z jakiegoś powodu krytykujemy Niemców za ich próby upamiętnienia tragedii wypędzonych, ale bezwiednie stawiamy się przez to za sojusznika Stalina, któremu sami zawdzięczamy utratę ojczyzny. Może trochę z obawy przed Litwą, Białorusią i Ukrainą, może z fałszywie pojętego zrozumienia sprawiedliwości dziejowej, może z małostkowości, a może ze wszystkiego po trochę.
    Dzisiaj Polska zachowuje się jak ten cap, któremu plują w twarz, a on mówi, że deszcz pada. Czas z tym skończyć.

  16. tomasz mówi:

    do Madre:Gratuluje postu.Dzisiaj gdzieś tak od południa się nad tym właśnie zastanawiam.Muszę napisać komentarz do KW i myślę że na ten temat. Bo sprawa ciekawa i bardzo złożona. Choć nie ze wszystkim się w twoim poście zgadzam.

  17. Podlasie mówi:

    Do Madre
    Wg mnie Polska została ukarana duzo mocniej niż Niemcy bo ich tylko wypędzono a w Polsce NKWD robiło czystki przez kilkanaście lat po wojnie, wymordowano przecież całą inteligencję,i wszystkich którzy mieli ( a może i nie mieli) cokolwiek do czynienia z AK ogólnie z ruchem oporu. a kogo nie zabili to zesłali na “białe niedźwiedzie” Polacy nie nadawali sie do skomunizowania a zwłaszcza Kresowiacy zapewne dlatego Ruscy zabrali Polsce Wilno, Lwów i Grodno i sami wprowadzili tam komunizm bo nie wierzyli że Polscy komuniści będą w stanie tego dokonać, zapewne dlatego też stali bezczynnie podczas powstania warszawskiego po to by osłabić ostatni silny ośrodek polskosci bo przecież jeśli mieli juz tworzyc tę Polske to musieli gdzieś zrobić tę granicę ale po wojnie i tak niemal cały aparat panstwa polskiego stworzyli z polskich Zydów którzy przyjęli polskie nazwiska aby stworzyć wrażenie swojej a nie narzuconej władzy.
    A odnośnie wypędzonych to zdaje sie że władza radziecka pozwalała wyjeżdzać tylko mieszkańcom miast ludnosc wiejska była pozbawiona tego “przywileju” mało tego nowa władza nakazała im być ludźmi radzieckimi albo “kwiatki wąchać na cmentarzu”. Znam wielu wypędzonych ale w Polsce nie słyszy sie o nich widać brak im zorganizowania, odnośnie jakiegoś miejsca centrum wypędzonych to wypadało by aby to sami wypędzeni chcieli upamietnić swój los

  18. tomasz mówi:

    do Podlasie:Na początku wcale się nie patyczkowali ze stwarzaniem pozorów z tymi nazwiskami.Każdy wiedział że Polską rządzi trójka: Bierut, Berman, Minc.
    Nie zgadzam się jednak że “cały niemal aparat”.Bo po pierwsze trzeba określić co to jest ten “aparat”. Jeśli całość administracji, władz, posłów itd, itp. To okaże się że Polacy z pochodzenia dominowali. Jeśli przyjmie się że rządził aparat bezpieczeństwa to musimy okreslić czy bierzemy pod uwagę kierownictwo samej góry czy może choćby średni szczebel. Jeśli tylko kierownictwo to faktycznie można przyjąć że ten wpływ był bardzo silny. Chyba jednak nie większościowy – musiałbym bym sięgnąć do źródeł a teraz nie chce mi się 🙂
    Ale jeśli zejdziemy na poziom już średniego kierownictwa to tutaj jednak Polacy dominowali w stopniu znacznie większym niż na samej górze.
    W każdym razie jeśli tylko ująć samą górę aparatu bezpieczeństwa i przyjąć że równie silne wpływy miał aparat partyjny.A to moim zdanie jest jak najbardziej uprawnione. To trzeba przyjąć że wpływy osób narodowości żydowskiej (w stosunku do aktualnej struktury narodowościowej Polski) były bardzo silne ALE bez współdziałania Polaków nie odegrałyby żadnego znaczenia i pozbawione zostałyby “legitmacji”

  19. Madre mówi:

    Dobranoc.

  20. Agatka mówi:

    ad Madre,Tomek z W-wy & Podlasie, jeśli można dorzucić mały wątek do dyskusji.Otóż,w 2006r.został powołany przez samorząd W-wy Instytut Kresowy.Miał się zajmować szeregiem spraw i problemów (również tymi,które podnosicie w waszych wpisach) tj.badaniem,dokumentowaniem,upowszechnianiem tematyki Kresów Wsch.i to w szerokim ujęciu: historycznym,gospodarczym,ludnościowym,kulturowym etc.Piszę miał albowiem od 30 czer.2009 Instytut już nie istnieje!!!”Kontrowersje” (ponoć miał pogorszyć relacje Polski z Lit.,Ukr. i Białorusią) doprowadziły najpierw do drastycznego obcięcia funduszy (kolejne brawa dla prezyd.Gronkiewicz-Waltz) a w maju br. do podjęcia uchwały (przez koalicję PO-LiD) na mocy,której Instytut przestał istnieć.Do powstania i działalności tego Instytutu niezwykle wrogo podeszła Gaz.Wybiórcza (tylko patrzeć jak zaraz odezwią się tu wychowankowie tego szmatławca,ciekawe,który będzie pierwszy).Publicysta (a swego czasu żydowski komandos marca 68) Seweryna Blumsztajna stwierdził ni mniej ni więcej,iż Instytut Kresowy to bękart polityki historycznej!!!

  21. monstrum mówi:

    Jowicz Czterogwiazdkowy, nr.1
    Swedecznie witam!!

    Pana stworzony w kilku słowach obraz, będący wspomnieniem słów Pana Mamy, jest bardzo przejmujący. Dla mnie dwoma symbolami, które znam z powiadań osobistych bliskich mi ludzi, a które po prostu bardzo przeżywam, są następujłące obrazy. Dwa mini-opowiadanka, spisane na poczekaniu przez monstrum pod wrażeniem Pana słów.

    Obraz z Litwy

    Pani Maria Piotrowska (1914 Wilno – 1995 Warszawa) przed wojną pracownik Uniwersytetu Stefana Batorego, w czasie wojny żołnierz AK odpowiadający w Wilnie za pomoc i ratowanie Żydów, kończy na wileńskim dworcu doglądanie pakowania rzeczy, w tym nielicznych zbiorów uniwersyteckich, jakie zezwolono zabrać ze sobą naukowcom. W torebce leży dokument wyjazdowy, gdzie o własnym domu stoi wpis wojskowych władz radzieckich: “Mieszkanie pozostawił(a) w stanie do przyjęcia”. Wreszcie jest koniec prac i formalności przy wagonach towarowego pociągu, do spodziewanego odjazdu zostaje dobrych kilka godzin. Mąż wyjechał do Nowej Polski już wcześniej, by przygotowywać nowy dom. Pani Maria, którą znam jako osobę o niesamowitej serdeczności i mówiącą do końca życia cudownymi intonacjami wileńskimi, wychodzi na plac przed dworcem. Jest późne popołudnie złotej jesieni. Wsiada do dorożki. Wszyscy w Wilnie, rzecz jasna, mówią po polsku. Słyszymy:
    – Proszę, niech pan jedzie gdziekolwiek.
    – Jak pani to znaczy powiedziała, to znaczy gdzie?
    – Przepraszam. Widzi pan, jadę żegnać się z miastem. Ale może najpierw pod Ostrą Bramę, a potem jak pan uważa.

    Obraz z Podola

    Karol Maciura (1901 wieś Nowosiółka na Podolu – 1973 Grodzisk Mazowiecki), widzimy go w tej samej porze dziejowej: jesień 1945. Deszcz mrzy, krowa ryczy, pies szczeka, młodsze dzieci płaczą, żona ma w oczach już wszystko do góry dnem, przy otwartych wrotach wiejskiej gospody stoi obładowany tobołami parokonny wóz, który ma zawieźć rodzinę za parę kilometrów na stację kolejową – stację zbiorczą. Wtem pan Karol zdejmuje zabłocone buciska, siada przy piecu w domu, gdzie się urodził sam i posiadł ośmioro dzieci, i mówi do wszech:
    – Zostawcie wy mnie w spokoju. Nigdzie nie pojadę.
    Ale czas nagli. Staraniami żony i starszych dzieci udaje się jednak na pana Karola założyć buty z powrotem. Nim jednak przeprowadzi rodzinę przez bramę, zatrzymuje się i mówi:
    – Czekajcie. Trzeba jak należy.
    Z żoną stają na kolana i w ziemnym pokłonie całują ustami próg. Potem każą to samo zrobić dzieciom.
    Czas nadszedł. Sąsiadom pozostają krowa i uwiązany zaniepokojony pies. Wóz rusza w ociekający drobnymi łzami mrzący deszcz.

    *

    Znałem tych ludzi osobiście, gościłem w nowych domach w Nowej Polsce, staram się nie zapominać, jak bywam w Polsce, odwiedzać ich groby: pani Maria na Woli, pan Karol na Powązkach.
    Jedynie, co chce się dodać to wręcz powstając:
    Cześć – Ich – Pamięci.

  22. Tomek z Warszawy mówi:

    Tak! Moja rodzina ze strony Mamy też wyjechała w maju 1945. Mieli skierowanie do Gdańska, trafili do Torunia. Tam Mama skończyła Uniwersytet Mikołaja Kopernika (geografię). Potem wyszła za mąż i osiedlili się w Warszawie. Jak już można było – często jeździliśmy do Wilna. Ja też – prywatnie z nimi, lub służbowo. Babcia zmarła w 1992r. A Mama niestety dość niedawno, w lipcu (niespodziewany rak…). Jeszcze w zeszłym roku byliśmy razem w Wilnie.
    Tak nieraz rozmawialiśmy, że jesteśmy patriotami warszawskimi, ale gdyby dzieje inaczej się potoczyły, kto wie, być może mieszkalibyśmy w Wilnie. Do miasta tego stale staram się w miarę regularnie powracać. Bardzo je lubię – podobnie jak inne stolice bałtyckie: Rygę czy Tallinn.

  23. monstrum mówi:

    Tomek z Warszawy, nr.22
    Serdeczny, a to bardzo, uścisk dłoni. Podziwiam piękno starego Tallinna – piękno z północnej baśni – oraz w ogóle Estonię i Estończyków. Relatywnie najmniej znam Rygę, po raz ostatni byłem tam przed półtora rokiem, a przed tym mieło się 33 lata przerwy, chociaż w sumie chyba pięć razy. W Rydze, najbardziej wielkomiejskiej, niezwykle intersująca jest wielepłaszczyznowość narodowa jej historii. Poza tym w przypadku ziem estońskich i łotewskich bardzo silnie czuje się tam wielkie tchnienie morskiej historii Bałtyku. Wilno zaś, Wileńszczyzna i Żmudź – to poza niezaprzeczalnym pięknem przede wsystkim nie do zmierzenia ładunek emocjonalny.

  24. wilniuk mówi:

    Ta wystawa jest rzeczywiście wstrząsająca. Rozmowa Internautów też jej godna. Chyba jedna z najgłębszych na tym forum.
    A mnie cieszy jeszcze jedna rzecz: że w dzienniku zaczęły się pojawiać teksty pana Radczenki. Fachowe, dobrym językiem napisane.

  25. tomasz mówi:

    do Agatka post 20: Zgadzam się z tobą. Także oceniam tę deczyję za skandaliczną.
    do wilniuk: Mi brakuje w związku z tym zjazdem wilniuków artykułu takiego bardziej “żywego”. Czyli krótkich rozmów z jego uczestnikami.

  26. monstrum mówi:

    do Wilniuka, nr.24
    Pana zdanie o wystawie jest dla mnie bardzo ważne. Dołożę starań, by ją zobaczyć. Czy dobrze zrozumiałem, że będzie czynna do 10 września?

    *

    Do Redakcji Kuriera i Autora artykułu
    Dziękuję za informację i ciekawy materiał!

  27. wilniuk mówi:

    Do Tomasz
    Mnie też brakuje sylwetek Wilniuków i wilniuków, którzy przyjechali na spotkanie ze swoim miastem i krajem. Ten pierwszy materiał był niestety, nie o tych, kto przyjechał, a o Matce Boskiej Ostrobramskiej, o Której mamy przecież bardzo bogatą literaturę.
    Ciągle czekam na te rozmowy, wywiady. Ale tego wszystkiego nie można przecież zmieścić w jednym artykule. Mam nadzieję, że pokłosie tego Zjazdu będzie bogate i K.W. udzieli mu należnej uwagi. Zresztą K.W. zapowiadał medialny patronat nad Zjazdem. Poczekamy, zobaczymy.
    Do MM
    O ile wiem, to zgodnie z zapowiedzią wystawa ma potrwać miesiąc.

  28. wilniuk mówi:

    Do MM
    Czy dotarł do Pana wysłany przed kilku godzinami mój mail?

  29. tomasz mówi:

    do Wilniuk: Poczekajmy zatem.

  30. Jowicz**** mówi:

    Do:Wilniuka.Aby opisać sylwetki ludzi i choć po krótce zcharakteryzować należałoby użyc wielkich środków.Ktoś tych ludzi musiałby wysłuchać zredagować ich relacje.To nie jest czas w takim dniu na tak daleko posuniętą rekonstrukcję całego życia.Dzięki temu ,że w dzieciństwie każdorazowo uczestniczyłem z rodzicami w odwiedzinach na wileńszczyżnie.Mogłem być światkiem przekazywanych wspomnień tych co wyjechali i tych co zostali.Szczerze powiedziawszy jestem wdzięczny swoim rodzicom za to, ze zdobyli się na odwagę i opuscili swoją ojcowiznę.Bo chociaż w pierwszych 20-stu latach było bardzo ciężko to u schyłku swego żywota mogą żyć godnie.Co do przebiegu takzwanej repatryiacji to i owszem była ale w latach 50-tych kiedy to Gomułka upomniał się o reszte obywateli Polski na kresach.Tak nawiasem mówiąc to w latch 40-tych Gomułka był ministrem -ministerstwa Ziem Odzyskanych.

  31. tomasz mówi:

    do Jowicz****: Nie wiem co wilniuk miał na myśli. Mi chodziło raczej o krótkie wypowiedzi głównie na temat zjazdu (jak się podoba co jest ok, co nie bardzo), jak się podoba im współczesne Wilno itd.

  32. Jowicz**** mówi:

    Do: Tomasza. Wilno.A reszta wileńsczyzny??Choć by takie Landwarowo-zgroza az sie płakać chce a Troki, Stare Troki.Las tylko pachnie tak jak zawsze i ten łubin kochany.

  33. wilniuk mówi:

    Do Tomasz
    Chyba takie krótkie wypowiedzi też mają rację bytu. Ale z reguły są to wypowiedzi kurtuazyjne.Mnie rzeczywiście chodziło o jakieś obszerniejsze wspomnienia, żebyśmy “zobaczyli” tych naszych dawnych Wilniuków i w tamtych czasach, w tamtych realiach, i w dzisiejszych też. Gdzie są? Jak ułożyli sobie nowe życie z dala od Wilna?

  34. tomasz mówi:

    do wilniuk: Nie zawsze muszą być to wypowiedzi kurtuazyjne. A to o czym piszesz oczywiście także można wpleść (a nawet trzeba) i moim zdaniem nie musi to okazywać się bardzo obszerne.

  35. tomasz mówi:

    do Jowicz****: Pewnie że też.

  36. monstrum mówi:

    do Wilniuka, nr.28

    !! D Z I Ę K U J Ę !!

    Tak, dotarł przed chwilą. Dołożę wszelkich starań, aby odpisać dziś przed północą.

    !

  37. józef mówi:

    do “Agatki” ad 20. Wiem, że powstała kolejna inicjatywa utworzenia “Instytutu Kresowego” w formule stowarzyszenia grupującego naukowców – badaczy ‘wschodnich’ oraz praktyków współczesnego życia polskiego i polonijnego na Wschodzie ze szczególnym uwzgl. b. kresów wsch. II RP. Inicjatywie współprzewodzi prof. Bogumił Grott z Krakowa.

  38. tomasz mówi:

    do józef: Wiesz coś więcej? A może masz jakieś namiary?

  39. Jurgis mówi:

    ad 14 Józef
    Zawsze uważałem żę expatrianci jest określeniem właściwym.Korygowałem i oburzałem się na ogłoszenia dotyczące “repatriantów”
    w Domu Polonii w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu ale nic to nie zmieniło.
    Milczenie ze strony Prezydenta i Rządu RP na temat wysiedleń Polaków z kresów ,w kontekście wypędzonych Niemców moim zdaniem jest niewybaczalne.Stwarza to wrażenie międzynarodowe o pokrzywdzonych Niemcach i powracających z ziem wschodnich do Ojczyzny Polakach.
    Myślę że stąd biorą się następne pretensje że Suwałki są litewskie, Białystok białoruski a Przemyśl ukraiński.
    Jeśli chodzi o nasze krzywdy to warto byłoby stworzyć Zapis Historii Mówionej bo nie każdy potrafi opisać swoje przeżycia wywózek ,prześladowań i pozostawienia ojczyzny na wschodzie,ale wielu potrafiłoby to opowiedzieć co można łatwo nagrać aby ocalić od zpomnienia.

  40. józef mówi:

    p. “tomaszowi” (38.)- stowarzyszenie jest w trakcie rejestracji. Gdy zaistnieje formalnie, oczywiście powiadomię.

  41. tomasz mówi:

    do józef: Będę wdzięczny a może się na coś przydam.Dzięki.

  42. józef mówi:

    “Jurgisowi” – pomysł na taśmotekę kresową przedni, ale niestety b. spóźniony. Tych, którzy najwięcej zapamiętali jest już najmniej. Gdy np. w ub. roku do Iwieńca w pow. wołożyńskim przybyła grupa studentów z zamiarem spisywania doświadczeń Ludzi pamiętających wojnę i ostatnie lata II RP, miejscowa prezeska ZPB odpowiedziała im : ‘spóźniliście się o 10 lat”.

  43. józef mówi:

    PS. (42) przez wiele lat prof. Antoni Kuczyński wydawał serię wspomnieniową (w oprac. naukowym) zat. “Biblioteka Zesłańca”. ‘Wyszło’ kilkanaście książek ; zachęcam !

  44. józef mówi:

    cd. PS (42) rok temu w Wilnie kupiłem wspomnienia Stefanii Romerowej (red. Jan Sienkiewicz) – także b. polecam.

  45. Agatka mówi:

    ad Józef, … powstała kolejna inicjatywa utworzenia “Instytutu Kresowego” w formule stowarzyszenia.Stowarzyszeń ci u nas mnogo.Jedno więcej?czemu nie?Uważam jednak,iż w celu właściwego zajmowanie się tematyką Kresów potrzebna jest duża “struktura organizacyjna” a więc i duże pieniądze.Jedynie państwowy Instytut Kresowy (via Min.Kultury i Dziedzictwa Narod.) podobnie,jak w innym obszarze IPN,będzie mógł należycie,tak jak sobie tego życzymy,zajmować się problematyką kresową.

  46. Agatka mówi:

    Pytanie zasadnicze jakie należy sobie postawić jest proste:czy Kresy są czy nie są naszym Dziedzictwem?Ponieważ są (nawet Gaz.Wybiórcza nie ośmieli się zanegować,deprecjonować jak najbardziej,ale otwarcie zanegować nie może) to Instytut Kresowy powinien istnieć i działać już od dawna.Zestawmy kilka liczb.Z jednej strony: 600 tys.zł w pierwszym roku działalności nieistniejącego już Instytutu,zredukowane do 400 tys.zł oraz 100 tys.zł(!!!) w ostatnim roku.Z drugiej strony: 100 mln zł na Muzeum Żydowskie.Ponoć kosztorys opiewa już na 400 mln zł.(!!!)Połowa tych “kosztów” ma być uregulowana przez m.st.W-wa i Min.Kultury.Sorry,Kresy jak najbardziej ale żydostwo nie jest moim dziedzictwem.

  47. Kaczan mówi:

    Do Jowicz****, nr 1:
    Witam ! Wpisuję się tutaj po raz pierwszy.Pisze Pan o punkcie repatriacyjnym w Białej Podlaskiej, a ja tu właśnie mieszkam od 1978 r.Czy ma Pan więcej wiadomości na ten temat ? Czy mógłby Pan co nieco o tym mi napisać ? Byłbym wdzięczny.Mój mail pryw. http://www.mskal@o2.pl.
    Moja Mama mieszkała we wsi Dzieniewicze nad rzeką Swisłocz – dzisiaj to nad samą granicą po białoruskiej stronie.W 1946 r. wyjechali do Polski. Pozdrawiam serdecznie wszystkich na Forum.

  48. tomasz mówi:

    do Agatka:Zgadzam się że Instytut Kresowy powinien być instytucją państwową. Choć zorganizowanie go w formie stowarzyszenia też ma swoje niebagatelne zalety. Największą z nich jest to że w takiej formie będzie on wolny od kaprysów tej czy innej władzy. Owszem wadą będą zapewne trudności finansowe, przynajmniej na początku. Są jednak przykłady stowarzyszeń które z powodzeniem trudność tę przełamały i mają się dobrze. Co więcej ich obecna pozycja jest o tyle silneijsza ze są właśnie niezależne od dotacji państwowych i moga robić to co uznają za słuszne i zgodne ze swoim statutem.
    Twoje zestwienie tego z Muzemum Żydowskim faktycznie jest wymowne. Nie zgadzam się jednak że nie twoje (podobnie zresztą jak moje i wszystkich Polaków)dziedzictwo. Sama niechęć do Żydów jaką tu demonstracyjnie prezentujesz już świadczy o tym że tak nie jest. Także jeśli chodzi o kresy nie da się przedstawić ich prawdziwego obrazu stwierdzając że dziedzictwo żydowskie ich nie obejmuje.Jeśli oczywisćie chodzi nam o prawdziwy obraz kresów.

  49. Jowicz**** mówi:

    Do: Kaczana.Jeżeli chodzi o punkt repatriacyjny w Białej Podlaskiej to nic o nim nie wiem.Jedyny ślad jaki po nim pozostał to karta repatriacyjna mojej mamy.Jest to taka ksiązeczka ze zdjęciem i danymi osobowymi, potwierdzano w niej również posiadane dzieci,miejsca pobytu, racje zywieniowe.Jeżeli się chcesz więcej dowiedzieć radze zagladną do archiwum urzędu miasta.Moi rodzice pochodzą ze Starotrockiej parafii- ojciec ze wsi Bożyczkowo-Ferma a mama ze wsi Piłołówka.

  50. Kaczan mówi:

    Do Jowicza****.
    Dzięki za odpowiedż. Informacje o tym punkcie w Białej P. mam, myślałem że uzupełnię. Mnie interesuje historia mojego miasta. A czy twoi Rodzice żyją i mogliby powiedzieć jak pamiętają to przekroczenie granicy w Białej ? Jeśli uważasz że zakłócamy gł. wątek to pisz na maila który podałem. Pozdrawiam.

  51. Agatka mówi:

    Komentarz usunięty za złamanie regulaminu.

  52. tomasz mówi:

    do Agatka: W jednym masz rację. Faktycznie zgłoszę to do admina.

  53. Jowicz**** mówi:

    Do.Kaczana.
    Z opowiadań rodziców- przekroczenie granicy można powiedzieć to nic wielkiego.Cóż można zobaczyć z okna bydlęcego wagonu.A sam pobyt na punkcie,no cóż zakwaterowali ich w jakiejś szkole w zbiorowej izbie jakto okreslała moja mama-istna bachadzielnia.Racje żywnościowe były takie by tylko oszukać zołądek.A musze napisać ,ze była w siódmym miesiącu ciąży z moją siostrą która już urodziła się w Polsce.Co ciekawe to do 2006 w starym dowodzie osobistym rodzice mieli zapisane -miejsce urodzenia ZSRR.Moi rodzice byli-repatryiantami bo do Polski przyjechali w 1958 roku.Wiedzieli juz jak funkcjonuje sowiecka władza.A ojciec wiedział jak wygląda służba w sowieckiej armii- służył 3 lata w Sewieromorsku koło Murmańska tuz pod kołem polarnym.

  54. Kaczan mówi:

    Do Jowicz****.
    Dzięki. Mnie bardziej interesowałyby info nie tyle o granicy co o samej Białej Podlaskiej i tym punkcie.
    No tak, 1958 to już trochę inne realia.
    Ja wspomnienia mojej Mamy mam spisane.Jestem w trakcie rysowania komiksu o tym. Czy wiesz że Muzeum Historii Polski zbiera takie wspomnienia ? Niedawno ogłosili taki projekt pn.”Rodziny rozdzielone przez historię”. Chyba na wrzesień szykują w W-wie wystawę z tego. Jeśli Cię interesuje to namiary możesz znależć przez google.Pozdrawiam.

  55. józef mówi:

    “Agatce” (45.)uprzejmie informuję, jest to inicjatywa oddolna akademików (profesorów). Powstała w związku z rozwiązaniem wspominanego I. Kresowego i wobec braku szansy na powstanie podobnej instytucji rzadowej. Krytykę i watpliwości sugerują zachować na czas po powstaniu i ocenieniu (prywatnej !) skąd inad inicjatywy.
    Na podobnej zasadzie powstał i długie lata działał (teraz ma charakter publiczny) znakomity “Instytut Europy Środkowo – Wschodniej” prof. Kłoczowskiego w Lublinie.

  56. józef mówi:

    “Kaczanowi” (47) : polecam w Archiwum Akt Nowych w Warszawie potężny zespół akt : “PUR” a na początek :
    M. Ruchniewicz “Repatriacja ludności polskiej z ZSRR w latach 1955 – 1959” (Warszawa 2000). Na gruncie nauki białoruskiej z kolei pionierskie prace przedstawił ostatnio A.F. Wialiki “Na razdarożży. Biełarusy i paliaki u czas pierasielieńnia (1944 – 1946 hh)”., Minsk 2005. Por. też tenże : “Polszcza u XX stahodździ. Niewiadomaja repatryjacyja. 1955 – 1959 gg”., Minsk 2007

  57. Jowicz**** mówi:

    Do:Kaczana.Działanie punktu repatryiacyjnego w 1958, wcale nie były to inne realia aniżeli w 1946.No chyba ,ze na Ziemiach Odzyskanych które były łupione przez szabrowników z centralnej Polski.Ludzie z Kieleckego,Rzeszowskiego z Warszawy utwalali władzę ludową a przy okazji yumali co sie da.

  58. Oleniszki mówi:

    Moim zdaniem zamiast
    REPATRIACJA powinno buć
    PRZYMUSZENI DO PRZESIEDLENIA

  59. tomasz mówi:

    do Oleszniki:”Wypędzeni” po prostu.A jak ktoś uważa że źle się kojarzy to “Wygnani”.

  60. tomasz mówi:

    A teraz z trochę innej beczki.Nie wiem jak inni ale ja nie zauważyłem w polskiej TV żadnych informacji o tym zjeździe kresowiaków. A obserwując program stacji TV, szczególnie tych informacyjnych, dostrzegam pewien brak ciekawych tematów. Szukanie ich na siłę i robienie z wydarzeń które w tzw “sezonie” zasłużyłyby sobie na krótką wzmiankę; wydarzeń dnia.

  61. Agatka mówi:

    ad Józef, … nie chciałabym być źle zrozumiana.To b.dobrze,że jest taka inicjatywa.Oczywiście należy ją popierać.Uważam jedynie,iż Instytut Kresowy jako instytucja państwowa miałby,siłą rzeczy,inny “ciężar gatunkowy”.Adekwatniejszy do zadań,potrzeb i naszych oczekiwań.

  62. józef mówi:

    p. “Agatka” (61.) Też uważam, że instytucja budżetowa (co, nie znaczy jak Pani pisze ; koniecznie : “państwowa”) byłaby wydajniejsza z uwagi na środki. Poza tym : “ciężar gatunkowy” to, co ? 5 – 7 czy 10 profesorów ?
    PS. czy wolno spytać jakie są “nasze oczekiwania” ? Pytam serio.

  63. Osadnik mówi:

    Wszystkim zainteresowanym tematem expatriacji ludności polskiej z Wileńszczyzny polecam doskonałą pracę p. Aliny Paczoskiej, doktorantki Uniwersytetu Gdańskiego, pt. “Dzieci Jałty”. Solidny dokument, a zarazem świadectwo.

  64. tomasz mówi:

    Znaczy było do nabycia. Kiedyś to widziałem. Teraz jest notatka “Produkt niedostępny”. 🙁
    Przepraszam za wprowadzenie w błąd w poście nr 64. 🙁

  65. Agatka mówi:

    ad Józef, … przepraszam za oczekiwanie.Nie bardzo byłam czasowa (święto+niedz.).Mówiąc o instytucie państwowym miałam na myśli coś a la IPN, z 30 mln budżetem.Ewentualnie inny przykład (z góry ignoruję głupowate aluzje “dyżurnych fachowców”) to Żyd.Inst.Hist.Skoro ŻIH może istnieć i funkcjonować od kilkudziesięciu lat za pieniądze polskiego podatnika to jest dla mnie rzeczą niepojętą,iż nie może (20 lat ponoć wolnej IIIRP!!!) powstać Instytut Kresowy jako instytucja państwowa.Przecież amputowano pół państwa(IIRP),przepędzono całe rodziny na wschód (Syberia,Kazachstan,itd.,setki tysięcy nie wróciło),miliony na zachód (tzw.repatriacja),setki tys.zamęczono na miejscu (ludobójstwo Wołynia,Ponary, itd.).Odnoszę wrażenie,że na siłę chcą wydrzeć Kresy z naszej świadomości a całe to Dziedzictwo wymazać z narodowej świadomości Narodu polskiego.

  66. tomasz mówi:

    do Józef: ŻIH jako państwowa jednostka naukowo badawcza przestał istnieć z końcem 2008r. Teraz jest czymś w rodzaju stowarzyszenia włąśnie i ma status państwowej instytucji kultury. A w związku z tym może ale nie musi dostawać dotacje z budżetu państwa.
    Warto brać wzór.I moim zdaniem to o czym piszesz jest dobrym krokiem w tym kierunku. Skoro władze nie chcą jednostki budżetowej….

  67. maur mówi:

    ad Agatka p.66 i inne. I owszem. Masz rację. Kresy już zostały zatarte w swiadomości namłodszego pokolenia – niemal całkowicie, znacznie też w średnim. Temat trudny politycznie. Tymczasem na tym forum są rozsądne sugestie co do działań np. Eriki Steinbach. Twoja propozycja zinstytucjonalizowania państwowego jest równie słuszna. Można osiagnąć i zamierzony cel i jednocześnie zyskać poparcie Europy. O ile sama Steinbach nie ma prawa do statusu wypędzonego, jako potomek przysłanego do okupacji urzędnika, o tyle całe rzesze tzw. Niemców mają do tego pełne prawo i ich głos zasługuje na poważne potraktowanie.Piszę tzw. Niemców z uwagi na świadomość znaczącego udziału w ich liczbie Pomorzan, Słowińców, Kaszubów,Warmiaków, Mazurów, Prusów, Ślązaków itd, kazdego czyje nazwisko brzmiało z niemiecka dla nowych władz. Inicjatywa E.Steinbach jest okazją dziejącą się na naszych oczach i żal patrzeć jak nasze służby beznadziejnie ją marnują. Z naszego, polskiego, punktu widzenia sprawa też nie rokuje pomyślnie. Należałoby na wzór niemieckich wypędzonych utworzyć analogiczną organizację polską. Ale tu bezwględny akces musiałyby zgłosić wszelkie organizacje kresowe.Byłaby to już siła, której głos trudno byłoby ignorować. Służbom (władzy) jest łatwiej gdy każdy mówi swoim głosem. Wówczas nikt nie dostaje nic gdyż każdy ma inne priorytety. A czas zaciera przeszłość….
    Pozdrawiam 😉

  68. Jarosław z Krakowa mówi:

    NIE MOŻNA DŁUŻEJ UŻYWAĆ SŁOWA “REPATRIACJA”. TO BYŁA EKSPATRIACJA, czyli wypędzenie z własnej ojczyzny w celu dokonania czystki etnicznej. Niewiele pocieszającym jest to że nie Sowieci nie użli sprawdzonych metod z Katynia czy ukraińskiech wzorców z Wołynia.

  69. Bohdan mówi:

    A nie zrobic wystawy ‘Co Polacy zostawili w Wilnie”?

  70. Agatka mówi:

    A po co robić wystawę? CAŁE WILNO JEST POLSKĄ WYSTAWĄ! wystarczy przyjechać.

  71. bobrowniczy mówi:

    Do Agatki.Oczywiście stare WILNO jest nasze bo przez nas polaków zbudowane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.