40
Finał I Zjazdu Wilniuków w rytmie Maryli i folk-jazzu

Fot. Marian Paluszkiewicz
image-3970

Serca wilniuków swoim koncertem rozgrzała madonna polskiej piosenki Maryla Rodowicz Fot. Marian Paluszkiewicz

W przeddzień koncertu Madonny na warszawskim Bemowie, w sercu litewskiej stolicy serca wilniuków swoim koncertem rozgrzała madonna polskiej piosenki Maryla Rodowicz.

W odróżnieniu jednak od warszawskiego koncertu, wileński odbywał się w harmonii z miejscem, czasem i okolicznością.

Koncert Maryli Rodowicz odbywał się w ramach I Światowego Zjazdu Wilniuków oraz był jednym z akcentów imprez projektu Wilno — Stolicą Kultury Europejskiej 2009. Chociaż nie był to pierwszy koncert Maryli Rodowicz w Wilnie, jednak, jak podczas każdego innego i indziej, megagwiazda  polskiej estrady potrafiła znowu zaskoczyć oraz rozbawić i uwieść publikę porywając ją do wspólnej zabawy i śpiewania znanych od lat przebojów. Na uwagę zasługiwało też nieskazitelne wykonanie utworów, zarówno tych sprzed kilkudziesięciu lat, jak też tych najnowszych. Dlatego być może na koncert polskiej gwiazdy przyszło tak wiele osób i w tak różnym wieku.

Fot. Marian Paluszkiewicz
image-3971

Na koncert polskiej supergwiazdy w Wilnie przyszły tysiące jej fanów Fot. Marian Paluszkiewicz

— Wspaniale, tyle można tylko powiedzieć! Po prostu brak słów — wilnianka Krystyna podzieliła się z „Kurierem” swoim wrażeniem z koncertu Maryli Rodowicz. Przyszła na koncert, żeby posłuchać, ale też i pośpiewać razem z Marylą stare przeboje piosenkarki, które jeszcze pamięta ze swego balu maturalnego. Na koncert przyszła z córką Bożeną, która już też lat kilka po maturze, ale podobnie jak jej mama, uwielbia piosenki Rodowicz. Bardziej preferuje jednak te najnowsze hity. Nie zawiodły się obydwie, bo niestrudzona supergwiazda polskiej estrady zaśpiewała zarówno legendarne „Kolorowe jarmarki”, jak i najnowsze przeboje z ostatniego krążka „Jest cudnie”. I było…

Koncert Maryli Rodowicz stał się jednym z finałowych akcentów I Światowego Zjazdu Wilniuków. Przed Marylą, na scenie na placu Ratuszowym publiczność rozgrzewał litewski zespół SKAMP ze wspaniałą wokalistką Ericą Jennings.
Piątkowy koncert kończył cykl przedostatniego dnia I Światowego Zjazdu Wilniuków, a już w sobotę na uczestników imprezy czekała kolejna dawka improwizacji artystycznych. Tym razem folkowo-jazzowych, czyli impresji jazzowych na motywach ludowych.

Tancerze i tancerki z „Wilenki” wspólnie z widzami zatańczyli Wileńskiego Walca Fot. Teresa Markiewicz
image-3972

Tancerze i tancerki z „Wilenki” wspólnie z widzami zatańczyli Wileńskiego Walca Fot. Teresa Markiewicz

Na koncert „Folk-jazz”, który odbył się w sobotę również na placu Ratuszowym w Wilnie, ściągnęły rzesze turystów, mieszkańców stolicy oraz uczestników zjazdu — wilniuków.

Na mieszkańców Wilna i Wileńszczyzny oraz gości stolicy, którzy, pomimo deszczowej pogody w pierwszej połowie dnia, licznie stawili się przed wileńskim Ratuszem, czekali wspaniali artyści z wileńskich zespołów, znakomita muzyka i mnóstwo wesołej zabawy.

Podczas koncertu wystąpili: skrzypek Zbigniew Lewicki, pianista jazzowy Egidijus Buožys, zespoły — „Atalyja”, „Grzegorzanie”, „Jutrzenka”, „Melodia”, „Pogranicze”, „Połuknianie”, „Solczanie”, „Strumyk”, „Truskaweczka”, „Wesołe Wilno”, „Wilenka”, „Wileńszczyzna”, „Wilia”, „Zgoda”. Wszyscy widzowie — i starzy, i młodzi — spragnieni prawdziwej żywej polskiej muzyki, też mogli wyszaleć się do woli, kołysząc się w rytmie lirycznych i melodyjnych piosenek oraz rytmów płynących ze sceny na placu Ratuszowym. Bawiono się hucznie i wesoło. Widzowie, niczym zauroczeni, śledzili feerię tańców, muzyki i dźwięków, które zaprezentowały nasze wspaniałe wileńskie zespoły. Ci, którzy znajdowali się dalej od sceny, przyglądali się obrazom wyświetlanych na olbrzymim telebimie.

Impresje jazzowe w wykonaniu skrzypka Zbigniewa Lewickiego zachwycały swą liryką i nostalgią  Fot. Teresa Markiewicz
image-3973

Impresje jazzowe w wykonaniu skrzypka Zbigniewa Lewickiego zachwycały swą liryką i nostalgią Fot. Teresa Markiewicz

Z kolei prowadząca koncertu ciotka Franukowa — Anna Adamowicz, której towarzyszyli dwaj ubrani w ludowe stroje młodzieńcy, błyskawicznie nawiązała kontakt z publicznością i swoimi żartami jeszcze bardziej podniosła świąteczny nastrój wśród zgromadzonych na placu Ratuszowym. Zapał i dobry nastrój prowadzącej udzielał się zebranym, wesoło podrygującym w takt muzyki, nucącym ulubione melodie. Zadowoleni widzowie oklaskami nagradzali występ każdego dobrze znanego i lubianego zespołu. Huczne brawa od publiczności zbierali wszyscy uczestnicy koncertu. „Zgoda” zauroczyła wszystkich widzów wspaniałym wykonaniem nowego utworu, powstałego z pomysłu kierownika Henryka Kasperowicza oraz kompozytora Zbigniewa Lewickiego. Tą nowością, która wprawiła widzów w zachwyt, był śpiewany fragment z „Pana Tadeusza”. Jak powiedziała prowadząca ciotka Franukowa, takich śpiewanych fragmentów epopei życia narodu polskiego, w tym również kresowego, w repertuarze zespołu będzie wkrótce zapewne o wiele więcej, ponieważ zespół szykuje całe przedstawienie oparte na „Panu Tadeuszu”.

— Koncert mi się spodobał, mimo że — moim zdaniem — jest  skierowany raczej do starszego pokolenia, które tęskni za kresową kulturą, za ludowymi melodiami. Co prawda, nie zabrakło i bardziej współczesnych melodii, np. w wykonaniu „Zgody” czy  Lewickiego — powiedziała „Kurierowi” Alina, przyszła studentka biologii na Wileńskim Uniwersytecie Pedagogicznym. Zdaniem dziewczyny, takie koncerty skierowane do Polaków z Wileńszczyzny oraz tych, którzy ją niegdyś opuścili i rozproszyli się po świecie, a teraz przybyli do rodzimych stron na Zjazd Wilniuków, ponownie jednoczą wszystkich Polaków.


Stanisław Tarasiewicz
Witold Janczys

40 odpowiedzi to Finał I Zjazdu Wilniuków w rytmie Maryli i folk-jazzu

  1. ViP mówi:

    Ukłony dla DKP w Wilnie. To ogromna robota, odkłamujaca Jałtę, Moskwę. Europa jest jedna !!!

  2. Hall mówi:

    kolega z ktorym pracuje wlasnie wrocil z wilna. jest zaachwycony miastem. byl w fajnej knajpie prowadzonej przez litwina i rosjanina, gdzies blisko tego wielkiego placu. byla tam kuchnia, litewska, polska, rosyjska, tatarska, cyganska. ponoc super jedzenie i podobne do naszych ceny. mowil tez ze to jedyna knajpa (a lubi te przybytki i zalicza je hurtowo) w ktorej byl i wktorej bylo menu po polsku. w innych tego nie widzial i powiedzial (byl na litwie 1-szy raz), ze lepiej nie mowic po polsku. to smutne. litwo ojczyzno nie moja, wstydz sie. nie chcesz polskich pieniedzy?

  3. tomasz mówi:

    do Hall: Cześć. 🙂
    Pewnie pomyślisz że znowu się ciebie czepiam.Choć akurat takiego zamiaru nie mam.
    Mam jednak kilka pytań.
    1.Skoro twój kolega wie że tę knajpę prowadzi Litwin i Rosjanin to nie mógłbyś jakoś sprecyzować gdzie ona się znajduje i jak się nazywa? Bo wiesz…placów w Wilnie jest kilka a niektóre to nawet duże są…
    2. Interesuje mnie to dlatego że piszesz o cenach porównywalnych z polskimi. Moje ostanie obserwacje szczególnie jeśli chodzi o centrum Wilna i knajpy; są inne. Jednak jest sporo drożej.
    3. No i po raz kolejny pojawia się teza że „lepiej po polsku nie mówić”. I po raz kolejny przekazywana przez osobą która była na Litwie PIERWSZY raz. Jestem na Litwie kilka razy w roku i zawsze najpierw posługuję sie polskim. Grzecznie oczywiście bo nie uważam żeby warto było mówić po polsku w tym stylu:
    „Grzybową chce!
    Nie kumasz? Cholera po ludzku nie rozumieją! No grzybową dawaj!”
    Owszem, czasem muszę spróbować po rosyjsku albo angielsku ale znowu nie tak często.
    W każdym razie nigdy nie spotkała mnie żadna przykrość. Choćby ostanio. Złamałem przepisy. Skręciłem na skrzyżowaniu w lewo na czerwonym świetle. Zatrzymała mnie policja. Mówiłem tylko po polsku na początku. Jeden policjant mówił słabo (na tyle że to chyba nie był Polak z pochodzenia) a drugi wcale. W efekcie uprzejmie sobie pogadaliśmy tą łamaną polszczyzną/ruszczyzną, nawet bardziej ruszczyzną i dostałem mandat. Mandat w kwocie oszałamiającej czyli 20 lt (słownie dwudziestu litów).
    A może mam szczęście po prostu?

  4. Hall mówi:

    coz, moj kolega byl 1-szy raz na litwie i 1-szy raz w wilnie. ja tez jestem jednorazowym litwinem. i juz lubie to miasto. dzis bylem 1-szy dzien po moim urlopie na naszym kochanym (he he) slasku, czyli w wisle, choc jak mowi nasza praktykantka pochodzaca z bielska-bialej, ten slask na ktorym bylem, czyli okolice wisly, czyli wielkie kxiestwo cieszynskie, to co innego jak grn slask. i ona nie chce autonomii jak niejaki pan gorzelik z ruchu autonomii slaska.
    kolega przywiozl mi pocztowke na ktorej byl ten NAJwiekszy plac wilna z pomnikiem faceta z mieczem i z koniem, czyli kolegi gedyminasa. tez bylem tam, w tle jakas gora. paluchem pokazal, ze w glab, czyli za bydynkiem z filarami, byla jakas uliczka z ta knajpa litewsko-rosyjska z dobra przyjazna obsluga. jutro ew sprecyzuje nazwe przybytku, bo koles zauwazyl przytomnie, ze byla na koncowke jakas litewska, hehe. i pil tak jakies litewskie piwo, ponoc genialne. akurat mu wierze. powiedzial, ze zaplacil, a nie jest majetny, tyle za obiad co w polsce (nie chodzi do drogich knajp), a jak mowi, bylo „duzo wiecej…” musze sie wypytac, bo to lepszy obiezyswiat niz ja. ja sie np od razu obrazilem, ze nie chca rozumiec polskiego i jadlem swietny suchy litewski chleb z kminkiem z marketu. sprobuje ustalic dokladniej, bo mnie kolega zaplodnil do pojechania jeszcze w tym roku do wilna. pozdrawiam.

  5. Hall mówi:

    acha. powiedzial jeszcze ze w wilnie jest cos takiego, jak mobilne jedzenie, gdzie z pojazdu mozna zakupic jedzenie chinskie, gruzinskie, cyganskie do pudeleczka i sobie chodzic i konsumowac… w zeszlym roku tego nie widzialem. ponoc pod wzgledem jedzenia jest lepiej niz w wawie. kolega jest bez kompleksow, nic nie wie o litwie, wilnie, histori pl/lt, to moze to zobaczyl. skupil sie na zarciu i piwie i to otrzymal. ja skupilem sie na historii i nic nie otrzymalem. hehehe.

  6. Hall mówi:

    z tym naszym polskim, ktory probujemy uzywac w wilnie to sie nie wypowiadam, bo bylem w wilnie raz i lubie to miasto, i zauwazylem, ze polskiego nie toleruja. moze przy drugim razie bedzie lepiej. a moze wilenscy polacy nie chca uzywac jezyka ojcow?

  7. tomasz mówi:

    do Hall: Skoro będąc w Wilnie „skupileś sie na historii i nic nie otrzymaleś” to faktycznie ….hehehe……
    A co do reszty to zaczekam na konkrety.Bo jakoś nie bardzo wiem o „jaką to górę w tle” może chodzić i o jaki „budynek z filarami?”
    Czyżby to była góra zamkowa i katedra?
    No to może przy drugiej wizycie skup się bardziej na tej historii? Bez hehehe….

  8. Hall mówi:

    we wrzesniu lub pazdzierniku jade. w tle placu jest gora z jakims zamkiem. tak jestem ignorantem.

  9. anonim mówi:

    A nawiązując do artykulu KW.Nie rozumiem, jak mogła poprzez ten bełkot K.Adamowicz „nawiązać kontakt z publicznoscią”.Jeżeli przez co nie mogę przebrnąć na takich koncertach, tak to jest ten pseudofolklor,który nie tylko jest prymitywny ,ale i żenujący.Telewizja Polska już reaguje na to jako na zło konieczne i przy nagraniach koncertów w Mrągowie zmniejszyła je do minimum.Jak przestaną te wypociny wincukowofranukowe nadawać w Polsce,to i w Wilnie może to ulegnie zapomnieniu.Oby jak najszybciej.

  10. tomasz mówi:

    do Hall: CHrrruuuupppp….coś mi pękło w środku….nie wiem czy ze śmiechu czy z załamki. 🙂 🙂 🙂

    do anonim: Zdawało mi się że ciotka Franukowa to Anna Adamowicz?

  11. Hall mówi:

    tomasz, jesli cos ci chruplo, to mam nadzieje ze na zawsze. ale jako przelamany, jak bedziesz pelnil swa funkcyje wlasciciela forum ? twoje chrupnicie to dobrze dla forum. twoje inwalidztwo sprzyja kurierowi, chlopie. a twoja forumowa smierc, to zycie dla kuriera. ale cie wybrali zatem to ich problem. pozdrawiam. 🙂
    ps. jesli chcesz dobrze dla KW, to sie usmierc forumowo. nie jestes milym facetem. ja to lubie, ale inni cie skreslaja. niedluga bedziesz pisal z samym soba.

  12. józef mówi:

    Pomijając w/w „przegwarzanie” – i, wracając do meritum należy wyrazić wielkie zadowolenie, iz tak wspaniały koncert się odbył.

  13. tomasz mówi:

    do Hall: Rozczarujesz się twoje rady mam tam gdzie zawsze. Czyli oczywiście w głębokim….poważaniu.
    Czytając ciebie już mi nie raz „chrupło” ale się odradzam. 🙂
    A co do tego to czy jestem „miły” czy nie to wolę być nawet „niemiły” niż aż tak….

  14. Hall mówi:

    do tomasz: 🙂

  15. tomasz mówi:

    do józef: Z tego to i ja się cieszę. Uważam ze cały zjazd wilniuków był bardzo dobrym pomysłem. Co prawda nie wiem czy dużo osób przyjezdnych poszło do kina na „Killera”? Wiadomo było że zdecydowana większość osób przyjedzie z Polski. Ja bym nie jechał do Wilna żeby zobaczyć „Killera”. No ale mniejsza.
    Jeśli chodzi o koncerty to akurat ten koncert i zaproszenie M.Rodowicz. Dobrze się wpisywało w koncepję zjazdu.
    Muszę jednak powiedzieć że coraz bardziej ubolewam nad tym że na koncerty z Polski przyjeżdżają raczej …no…”dinozaury”. A one gromadzą publiczność starszą. Młodzi chodzą na koncerty rosyjskich wykonawców bo one trafiają w ich współczesne gusta. Mogli by chodzić na podobną muzykę tylko że z Polski ale nikt im tego nie proponuje. 🙁

  16. ViP mówi:

    Mnie osobiście du gustu przypadły występy polskich zespołów wileńszczyzny. Na „babcię” nie poszedłem.

  17. Gospodarz mówi:

    no i Maryla byla dobra jak na swoj wiek……. alez te panienki zespolow wilenszczyzny….mmmm…pocalowac i umarc…..:D

  18. litwaki mówi:

    po imprezach wilniukow, nastepuja imprezy litwakow

  19. Miss mówi:

    Co do koncertu Pani Rodowicz, to powiem, ze bylo super. Ktos tu mowil, ze wilenska mlodziez woli bardziej koncerty rosyjskich wykonawcow, to ja sie z tym nie zgadzam. Chociazby na koncercie Rodowicz, jak juz bylo podkreslono w artykule, bylo sporo ludzi w roznym wieku, czyli mlodziezy tez. Mlodych ludzi bylo bardzo duzo i oni nie tylko stali, ale tez spiewali piosenki wraz z gwiazda.

    do Hall: sprobuje Panu (i innym, ktorych to interesuje), wytlumaczyc, iz polski w Wilnie jest obecnie nietolerowany przewaznie z jednego powodu. Wilno jest stolica i przyciaga ogromne ilosci mlodziezy z gleboko oddalonych zakatkow Litwy, ktora pojecia nie ma o tym co sie w Wilnie dzieje i ze po polsku tu mowiono, i beda mowic. My, polacy z Wilna tez czesto mamy ten sam problem: jestesmy nietolerowani. Szczegolnie ciezko jest osobom starszym, ktore slabo mowia po litewsku, albo wcale. Wracajac do Pana wrazen z Wilna, mozna zrobic jeden wniosek: Pan po prostu trafil nie na tych ludzi. Wilenscy polacy zazwyczaj nie unikaja mowienia po polsku. A wiec, zycze Panu nowych, tylko pozytywnych wrazen w Wilna. 😉

  20. Amigo mówi:

    „…W odróżnieniu jednak od warszawskiego koncertu, wileński odbywał się w harmonii z miejscem, czasem i okolicznością….” Musieliście od tego zacząć… No ale skoro już musieliście, to niech Wam będzie – w końcu Oni za to Wam płacą. Jak miałbym wybrać koncert Maryli i koncert Madonny, to wybrałbym raczej tę panią od kolorowych jarmarków, tylko dlatego, że muzyka Madonny mnie najzwyczajniej nie rusza. Ale wybrałem sierpniowy koncert Radiohead w Poznaniu i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy 🙂 I na marginesie a propos polskości na Wileńszczyźnie, to mam takie wrażenie, że jakby przyjechał jakiś śpiewający rusek, to zebrałby w Wilnie większą polską publiczność, która jeszcze by zapłaciła za bilety. Także proponuję na kolejny Zjazd Wilniuków zaprosić Gazmanova i zaśpiewać wreszcie bez akcentu „Moi mysli moi skakuny” :)))

  21. Polak ze Śląska mówi:

    To już prędzej tego z zespołu Ivan i Delfin (swoją drogą idiotyczny tytuł – co ma delfin do tego-facet w oceanarium pracował ???). Powody:
    -facet jest Rosjaninem
    -Delfin może się skojarzyć z Delfi co pewnie by mu pomogło .
    Albo tę Rosjankę co z Murzynem śpiewa . The Jet Set czy coś takiego.
    Najlepsza byłaby Doda. Albo Górniak byleby nie śpiewała hymnu. Albo nie ,bo ona jest jakaś dziwna.
    Sumptuastic by pasował – wzrusza do łez .
    A najlepiej gdyby przyjechała jedna z najlepszych kapel muzyki szkockiej Czestochowa Pipes and Drums. Oni są niewiarygodnie niesamowici. Byłem na imprezie gdzie grali. Oryginalne szkockie stroje- szok ,i ta muzyka. No szok – tego się nie da opisać . Wygrywają bez problemów z zespołami o ugruntowanej renomie. Zespół w 100% Polski . Pisze bo jak ktoś widzi jak grają to nie jest w stanie w to uwierzyć i zaczepiają ich po angielsku.

  22. BIN mówi:

    do Amigo: Skad takie zdanie na temat polskosci na Wilenszczyznie? Czy moglbys to jakos skomentowac z uzasadniem?
    Czy jest cos w tym zlego, ze ktos z Polakow wilenskich wybral by sie na Gazmanowa? Przeciez tak duzo „krajowych” poszlo na Madonne. My, wilniucy, nie jestesmy ksenofobami, co nie przeszkadza nam pozostawac Polakami

  23. Amigo mówi:

    do BIN: bez obrazy… na temat polskości na Wileńszczyźnie mam dużo lepsze zdanie niż na temat polskości w „kraju”. Polskość dla Wilniuka – to jednak pewnego rodzaju walka o własną tożsamość, dla „krajowych” stała się już tylko konsumpcją. Pomiędzy tą walką i tą konsumpcją jest cienka linia, przekroczyć którą pomagają niewątpliwie nośniki „polskości” na Wileńszczyźnie, o których wiesz najlepiej. Mogę oczywiście mówić, że jaka wielka szkoda, że Polacy na Litwie są tak namiętnie bombardowani chałą z południa, i że kompletny brak polskojęzycznych alternatyw powoduje właśnie zainteresowanie się tym co jest ruskie albo litewskie. Ale po co? Po prostu odsetek ludzi litewskiej Polonii na koncercie Гребенщикова na pewno byłby mniejszy niż na koncercie Газманова i dlatego właśnie nie wiele osób poszłoby na koncert zespołu Kult, Cool Kids of Death albo Coma i Газманов znowu wygrywa… Może trochę się poprawię i powiem, że tutaj nie chodzi o polskość, tutaj chodzi o jej gust.

  24. Zaranek mówi:

    Autor po raz kolejny nie panuje nad polszczyzną i używa mało fortunnego zwrotu „madonna polskiej piosenki”. Dobrze, że chociaż nie w tytule…

  25. Hall mówi:

    amigo: to kwestia rusyfikacji gustow polakow na litwie. watpie, czy ktos kojarzy np Come, wg mnie jeden z najlepszych polskich zespolow grajacych rocka i to bardziej inteligentnego, ktorego brzmienie jest wrecz swiatowe.
    inna sprawa, ze takie grupy nawet nie pomysla o przyjezdzie na litwe, bo kojarzy sie ona raczej z cepelia niz z odbiorcami. i tak sie utarlo, co jest zle takze ze wzgl. na polska polityke kulturalna wobec wschodu, ze wysyla sie dinozaury, zespoly ludowe itp. wianki,dewocjonalia, akademie. jak ci ludzie maja poznac pelna pl kulture, w tym o alternatywnej nie powiem, bo np maslowska to by polacy na litwie ukrzyzowali…:(

  26. tomasz mówi:

    do Hall: I tutaj masz sporo racji.
    Bo:
    – Możemy sobie mówić o tym że jak ktoś słucha tylko rosyjskiej muzyki (nie mówię o trendach w jej ramach), czyta rosyjskie gazety ogląda TV; to i tak dalej jest Polakiem. Nie mnie osądzać czy jest czy nie. Faktem jednak jest że o współczesnej kulturze polskiej ma małe pojęcie. Mówię tutaj o większości a nie pojedyńczych przypadkach. Możemy sobie na zasadzie solidarności narodowej zaklinać rzeczywistość ale to jej nie zmieni. 🙁

    – Podobnie ma się sprawa z ksenofobią wśród Polaków na Litwie. Trudno też jest mi ocenić czy jest ona powszechna czy marginalna. Wydaje mi się że coś pośredniego. Jednak ona jest. Oczywiście można sobie pogadać o przyczynach tego stanu rzeczy i tutaj pewnie dojdziemny łatwo do porozumienia. Podobnie jak w temacie kto powienien podjąć inicjatywę jej przełamania i jak. Faktu to jednak nie zmienia. Jest takie zjawisko, wystarczy popatrzeć na to forum. Na akcję (ksebofobiczną) jest reakcja (ksenofobiczna) choć nie warto sobie na to pozwalać.

    – Co do przykrych konsekwencji posługiwania się językiem polskim w Wilnie. Dochodzę do wniosku że od kilkunastu lat mam po prostu wręcz niewiarygodne szczęście. Weryfikację przeprowadziłem. Zagrałem w totolotka. 🙂

  27. Hall mówi:

    tomasz: zgoda. szkoda tylko ze na mnie donosisz adminowi. nie kupuje tej twojej schizofrenii.

  28. tomasz mówi:

    do Hall: Przeczytaj sobie uważnie regulamin to może zdanie zmienisz.Choć wątpię.

  29. Hall mówi:

    twoje przywiazanie do pisanych gdzie popadnie regulaminow jest nienormalne. wiesz, ze ustawy norymberskie tez byly spisane i byly prawem w rzeszy? jak chcesz to ci napisze swoj regulamin. bedziesz go tak przestrzegal? przestrzegasz regulaminow pracodawcow, jacy by nie byli. a wiesz dlaczego inni nie wchodza w dyskusje miedzy nami? bo sie ciebie boja!!!

  30. tomasz mówi:

    do Hall: Zatem bardzo strachliwi ci internauci.Jak zawsze luźny kontakt z rzeczywistością. 🙂
    „Wysłanie komentarza jest równoznaczne z akceptacją poniższego regulaminu”.
    Czy ja cię karabinem terroryzuję żebyś tu pisał? A skoro piszesz to akceptujesz.Niby jest to tak logiczne że nie powinno się wyjaśniać, ale sądzę że warto ci to jednak jasno napisać. 🙂
    Swój regulamin to możesz sbie napisac na swoim blogu.Tutaj obowiązuje regulamin forum KW.

  31. Hall mówi:

    tomasz: olewam cie od teraz. to tekst dla ciebie: …

  32. tomasz mówi:

    do Hall:Nie wiem jak to przeżyję. 🙂 🙂 🙂

  33. BIN mówi:

    do Amigo: Ale kultura masowa tez jest najchetniej konsumowana w Polsce. Byla tu mowa o Iwan i Delfin. A czytajac Dorote Maslowska, tez niejeden pewnie sie pluwal. Kultura elitarna czy alternatywna z zalozenia powinna byc w mniejszosci. Ale co mniejszosc wsrod 40 mln, to nie wsrod 250 tys (skoro mowimy o Polakach litewskich). Proporcjonalnie to musza byc jednostki. Ale sa.
    Zreszta, Rodowicz potrafila zaspokoic rozne gusta. I o to chodzilo w tej imprezie

  34. Miss mówi:

    Tak miedzy innymi powiem wam, ze zespol Ivan i Delfin juz gdzies jakich fajnych 2 latka nie istnieje. 🙂 Dziwne, ze nawet w Polsce niektorzy o tym nie wiedza..

  35. Amigo mówi:

    Do BIN: co do Marylki całkowicie się zgadzam – na żywo jest niesamowita. Jeśli chodzi o tego Iwana na Delfinie, to muszę szczerze przyznać, że ciężko to nazwać kulturą, nawet masową, tak samo jak nie można nazwać kulturą Ich Troje i im podobnych partaczy. Jest to sieczka dla głąbów muzycznych. Kultury się nie konsumuje. Skonsumować można kiełbasę śląską z kiszonymi ogórkami i mlekiem, po czym następuję pewien proces w naszym organizmie, który to właśnie można porównać do tego rodzaju „twórczości”. Jeśli chodzi o Wilniuków, to nie dajcie się zalać tym chłamem z Macierzy, bo stać Was na więcej. Tych 40 mln w kraju – to w 90% – zepsuty towar, a zresztą niewiele polskiego w tym kraju już zostało – musicie mieć to na uwadze.

  36. Czytelnik mówi:

    Chetnie bym podzielil sie swymi wrazeniami z tych dwoch koncertow,ale tu chodzi o calosc,niesteyy na innych imprezach Zjazdu Wilniukow nie bylem,chociaz program wiadomy,ale jak narazie organizatorzy nie chca po goracych sladach zbadac opinie uczestnikow,a zeby nastepny Zjazd organizowac jeszcze lepiej.Moim zdaniem bardzo malo bylo Wilniukow z Polski.

  37. Jurgis mówi:

    Czy mógłbym się dowiedzieć jak przebiegał Zjazd Wilniuków.
    Jak szacuję się liczbę uczestników z Litwy i przybyszy z Polski i Świata?
    Jak oceniła Zjazd prasa litewska?
    Jakie są wnioski co do organizowania
    takich spotkań na przyszłość.Co się udało a co warto poprawić?
    Brak mi takiego artykułu w Kurierze Wileńskim .Nie moglem byłem więc żałuje.

  38. Jurgis mówi:

    Przepraszam za błąd w post 37!
    NIE MOGŁEM BYĆ WIĘC ŻAŁUJĘ

  39. andrzej mówi:

    Wspaniały koncert z Sopotu , poświęcony pamięci Czesława Niemena zakończył się przed kilkoma minutami , oglądałem na żywo na kanale TVN . Gdy by mistrz żył , w tym roku ukończył by 70 , na koncercie była Małgorzata Niemen – piękna kobieta . „Dziwny jest ten świat” wykonany na zakończenie zabrzmiał nadzwyczajnie . Kayh , Maryla , Kasia , Ewa Bem , Cugowski junior , Sojka , soliści „Trebunie Tutki” , „Zakopałer” , Urbaniak … jednym słowem super . Szkoda ,że mogłem to obejrzeć tyko dzięki pirackiej antenie . Zgadzam się płacić oficjalnie , tylko bez pośredników , może być Cyfra+ , czy Polsat , obojętnie . Kiedy to stanie się możliwe ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.