11
Szpik ze Szczecinka uratował wilnianina

Dawca szpiku Filip Maciborski (w okularach) i szczęśliwy wzruszony, wilnianin Rajmund Talbevičius Fot. Krzysztof Subocz

Dawca szpiku Filip Maciborski (w okularach) i szczęśliwy wzruszony, wilnianin Rajmund Talbevičius Fot. Krzysztof Subocz

W ubiegłą sobotę Szczecinek (Pomorze Środkowe) był na czołówkach wszystkich mediów. Tu po raz czwarty spotkali się dawcy i ci, którym szpik kostny uratował życie.

— Mnie, jako lekarza, onkologa cieszy właśnie taka promocja mojego miasta. Cieszy, że Szczecinek daje życie innym — powiedział „Kurierowi” burmistrz Szczecinka dr Jerzy Hardie-Douglas.

To prawda, w tym mieście działa fundacja, której prezesem jest człowiek, który osobiście boleśnie odczuł białaczkę, chorobę syna, śmiertelną. Syn nie doczekał przeszczepu, zabrakło kilka tygodni, dosłownie. Dlatego też Henryk Siegert w ogromnej pokorze przed okrutnym losem i doświadczeniem postanowił działać na rzecz innych, tym bardziej, że z akcji ratowania życia synowi zostało trochę środków i to one były zalążkiem tej szczecineckiej fundacji.

Dawcą szpiku może być praktycznie każdy zdrowy człowiek, do czterdziestego roku życia. Dzięki działaniom prezesa Siegerta przebadano prawie dwa tysiące potencjalnych dawców krwi, prawie wszyscy pochodzą albo ze Szczecinka, albo z jego najbliższych okolic. Wszystko też za sprawą, że pan Henryk to także nie tylko moralny ogromny autorytet. Przed laty był dyrektorem Zespołu Szkół Mechanicznych, jednej z największych placówek oświatowych w regionie. Zna młodzież, zna ludzi, a oni znają jego i mu ufają.

Na szczecineckim zjeździe spotkało się bardzo wiele osób. Znana himalaistka Anna Czerwińska już wcześniej poznała biorcę swego szpiku, Dorotę Milner, ale i tym razem było ogromne wzruszenie, ciepło rodzinne, łzy, wielka serdeczna miłość.

Rajmund Talbevičius musiał pokonać prawie 800 kilometrów, by przyjechać z Wilna z żoną i dziećmi i wreszcie poznać swego dawcę nowego życia.
— Dzięki temu człowiekowi, mieszkańcowi Szczecinka, mogę czuć radość rodziny własnej i wychować swoje dzieci, widzieć na własne oczy, jak rosną i jak się cieszą, że mają tatę.

Licznie zebrani w sali widowiskowej SAPiK uczestnicy Zjazdu i zaproszeni goście po takich słowach nie kryli swoich łez, tych szczerych, dobrych, wrażliwych…

Krzysztof Lis, starosta szczecinecki w rozmowie z „Kurierem” mocno podkreślił wieloletnią współpracę z organizacjami, szkołami, środowiskami, ale to wydarzenie — dawanie życia ze Szczecinka do Wilna przeszło największe jego oczekiwania.

— Jestem dumny. Teraz wiem, dlaczego tak smakuje wileński chleb przywożony i przez Pana, i kiedyś przez śp. Senatora Witolda Gładkowskiego. Ten chleb z Wilna jest też pieczony sercem, tak jak i my sercem dajemy życie, możliwość wyjścia z nieuleczalnej choroby — innym, potrzebującym. W Szczecinku — proszę to zaznaczyć — zawsze biły tylko dobre serca, bo tu wilnian jest bardzo dużo — powiedział starosta Lis.

Dawcą szpiku dla wilnianina jest potomek wilniuków Filip Maciborski. W sobotę poznali się osobiście, na scenie, przed kilkusetosobową widownią. Zdjęcie oddaje szczerość intencji, każdej ze stron — dawcy i biorcy.

Żadne pióro nie jest w stanie opisać tego spotkania. Życie jest skarbem najwyższym, a dzielenie się tym skarbem — wartością jeszcze większą.

W najbliższym czasie Filip Maciborski zostanie przedstawiony konsulowi honorowemu Republiki Litewskiej w Szczecinie Wiesławowi Wierzchosiowi. Tak trzeba. Filip został moralnym ambasadorem życia na Litwie, bezinteresownym.

11 odpowiedzi to Szpik ze Szczecinka uratował wilnianina

  1. Tomek mówi:

    Ja tez jestem po przeszczepie szpiku kostnego od dawcy niespokrewnionego z Niemiec.6lat temu mialem przeszczep szpiku i teraz zyje jak bym dostal drugie zycie. Poznalem swoja Dawczynie z Drezna i jest ona moja druga matka. Kiedy pierwszy raz Ja zobaczylem od razu wpadlismy w objecia i ta chwilemam caly czas w mojej pamieci.
    Ja sam staram sie dotrzec do ludzi i namawiac ich do stania sie dawcami szpiku kostnego, co w obecnej chwili nie jest zbyt latwe ze wzgledu na koszty jakie trzeba poniesc celem dostania sie do bazy dawcow szpiku.

  2. Payonk mówi:

    i to jest dowod na to ze wszyscy sa rowni i ze bracmi moga byc polak i litwin. mimo, ze wygralismy z litwa w koszykowke…

  3. Polak ze Śląska mówi:

    Do 2
    Szczera prawda.
    P.S. Ale przegraliśmy z Turcją 🙂
    Choć ta wygrana mnie mocno zdziwiła.Nie dawałem naszym szans.Koszykówka to od jakiegoś czasu sport narodowy Litwy i maja w niej osiągnięcia.Bardzo się zdziwiłem jak się dowiedziałem się,ze wygraliśmy.

  4. Payonk mówi:

    Kosz na litwie to religia. Przegrali z nami, a to dla nich jak przegranie wojny. Niestety koszykowka u nas jest bez znaczenia, mimo, ze mamy wieksze osiagniecia jak w futbolu.

  5. Polak ze Śląska mówi:

    Na tym zapewne polega problem litewskiej histerii.Dla nich to narodowa tragedia.Dla Polaków??? Połowa z nich już o tym nie pamięta. Bo to nie jest nasz “konik”.gdyby to była piłka nożna to jeszcze.Ale znając nasz poziom zainteresowania Litwą to Litwini np. na Delfi nie mają sie naprawdę czym przejmować.My dwa dni po przegranym meczu pamietalibysmy o przegranej ,ale już nie z kim.Dlatego dziwię sie tym histeriom.Po co Litwini tak panikują??? Czy oni myślą,że statystyczny Polak całymi dniami myśli o Litwie?? Statystyczny Polak mysli o Litwie mniej wiecej przez dwie sekundy-gdy zobaczy auto z litewską rejestracją,po czym zapomina o tym natychmiast jako,że jest to tak mało ważne,że szkoda sobie tym zaprzątac głowę.Dlatego Delfi może odetchnąć.Statystycznego naszego obywatela ten kraj nie interesuje w ogóle i w żaden z mozliwych sposobów.Tak więc spokojnie,po co się tak podniecać.
    Oczywiscie mam na mysli statystycznych obywateli czyli zwykłych nie mających żadnych związków z Litwą,nie mających tam rodzin itp.Nie tych co tu zagladają,bo skoro zagladają to ich ten kraj interesuje,a przynajmniej losy polaków z tego kraju.
    Dlatego mogą przestac sie bać.Nikt tu nie wpadał w euforię na wiesć o wygranej w kosza.Mało kogo to obchodziło.Nawet w radiu było więcej o piłkarzach i siatkarzach.

  6. ViP mówi:

    Do Polaka ze Śląska
    Miło czytać takie wypowiedzi, wyważone, szlachetne, zdecydowanie oddające rzeczywistość. Pozdrawiam
    Jamniki mają to do siebie że szczekają głośniej od swych większych pobratymców.

  7. Piast Kołodziej mówi:

    Odnośnie kosza…..rano wisiał mi ten wynik i szczerze nie obchodzi mnie czy Polska coś wygra czy przegra. Co ci Litwini z tym koszem……kogo to obchodzi? Kilku wariatów wrzuca sobie nawzajem piłke do kosza a miliony pobratymców przed TV głupieją i wariują !! Potem poranna prasa wydawana dla tych wariatów pogłebia euforie albo jeszcze bardziej dołuje…Prymitywne zabawy…A nazwa “sport narodowy” jest nadęta i głupia.

  8. Polak ze Śląska mówi:

    BTW:Właśnie na polskiej jedyncer zaczął się Katyń.Piszę,bo a nuż chcecie obejrzeć a temat na czasie.

  9. Piast Kołodziej mówi:

    POLSKA MISTRZEM EUROPY 2009 w SIATĘ !!!!! DZIĘKUJEMY !!!

  10. Polak ze Śląska mówi:

    Własnie oglądam tę dekorację zwycięzców na Polsacie.Myślałem ,że nie zmęczą tych żabojadów.Ciągle jeden punkt przewagi.Ale daliśmy radę 🙂
    I tym właśnie Polska żyje (|w tej chwili).

  11. Reutt mówi:

    Turcy to jednak faktycznie-balaganiarze:( no ale..
    JESTESMY MISTRZAMI EUROPY 😀
    a jutro powitanie w Warszawie

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.