29
Łukaszenka w Wilnie pouczał Litwinów i chwalił siebie

Nazywany ostatnim dyktatorem w Europie białoruski prezydent czuł się w Wilnie jak u siebie w domu Fot. Marian Paluszkiewicz

Nazywany ostatnim dyktatorem w Europie białoruski prezydent czuł się w Wilnie jak u siebie w domu Fot. Marian Paluszkiewicz

Białoruski prezydent, nazywany też ostatnim dyktatorem w Europie, Alaksandr Łukaszenka podczas swojej wizyty w Wilnie czuł się pewien siebie i często pouczał Litwę, Polskę i całą Unię Europejską, jak mają prowadzić siebie, szczególnie w relacjach z Białorusią.

— Nie wolno nas zmuszać, sami wiemy, co mamy robić —powiedział Alaksandr Łukaszenka na otwarciu Białorusko-Litewskiego Forum Gospodarczego w Centrum Wystawienniczym Litexpo. Zarzucił Brukseli, że próbuje wymusić na Białorusi dokonania wyboru między Rosją a Unią Europejską. Zdaniem prezydenta Białorusi, jest to błędna wizja perspektywy relacji białorusko-unijnych.

— Jesteśmy z Rosjanami braćmi i sojusznikami, dlaczego więc musimy wybierać między nimi i Unią Europejską. Sąsiadów się nie wybiera. Są od Boga i tego nikt nie jest w stanie zmienić. Dlatego chcemy ze wszystkimi sąsiadami mieć dobre relacje. Chcemy być strategicznym partnerem dla Unii Europejskiej — mówił Alaksandr Łukaszenka.

Białoruski prezydent powiedział też, że jego kraj chce być pomostem między Wschodem i Zachodem. Przy tym mocno zachwalał walory białoruskiej „demokracji” i „gospodarki wolnorynkowej”, która jego zdaniem jest ukierunkowana na dobrobyt społeczeństwa oraz ochronę podstawowych praw człowieka.

Wszystkie uwagi dziennikarzy dotyczące faktów łamania praw człowieka i scentralizowanej gospodarki Łukaszenka zbywał sarkastycznymi uwagami dotyczącymi łamania praw człowieka w krajach Unii Europejskiej oraz brukselskich regulacji gospodarczych.

— Przecież widzimy, że to w Unii demonstrantów traktuje się gazem łzawiącym. U nas nigdy nie stosowaliśmy gazu łzawiącego wobec demonstrantów, nawet tych, którzy próbowali organizować zamieszki i przewroty. (…) Przecież, żeby za każdym razem nie musielibyście pytać pozwolenia Brukseli, to mielibyśmy znacznie bardziej rozwinięte relacje gospodarcze — białoruski dyktator sypał uwagami na zasadzie znanej z sowieckiej propagandy „a u was Murzynów biją”.
Zapytany o ingerowanie białoruskich władz w sprawy białoruskich Polaków, białoruski prezydent kategorycznie zaprzeczył tym zarzutom. Zaznaczył jednak, że nikt z zewnątrz też nie ma prawa ingerować w sprawy białoruskich mniejszości narodowych, w tym polskiej.

— To są moi Polacy, to są moi wyborcy! Polacy na Białorusi w 100 procentach głosowali za mnie w wyborach — oznajmił Łukaszenka.

Białoruski prezydent wyraził przekonanie, że relacje między Litwą czy też Polską są bardzo dobre i mają perspektywę być jeszcze bardziej intensywnymi, bo władze tych krajów wreszcie „nabrały się rozumu”. Przy tym zauważył, że Białoruś tu nie narzuca się, ale też stawia swoje warunki. Jako pierwszy warunek białoruski prezydent wymienił zmniejszenie opłat wizowych dla Białorusinów podróżujących do krajów Schengen.

— Białoruś jest jedynym krajem, dla którego obywateli  cena wizy wynosi 65 euro. Taka jest decyzja Unii. Jest to najbardziej absurdalna decyzja Unii. Uważam bowiem, że nawet dla demokratycznego narodu litewskiego taka cena byłaby zbyt wysoka. Dlaczego więc Unia, która opowiada się za udrożnieniem relacji międzyludzkich, w ten sposób potraktowała białoruski naród? Jeśli Unia ma do mnie pretensje, to niech stosuje ograniczenia wobec mnie, a nie wobec całego narodu! — oburzał się Łukaszenka zapominając, że to właśnie dzięki opieszałości jego administracji oraz kontrolowanego przez niego rządu nie doszło do podpisania porozumienia między UE i Białorusią odnośnie zmniejszenia taryf wizowych, co z powodzeniem dla swoich narodów wynegocjowały Ukraina i Rosja jeszcze przed rozszerzeniem strefy Schengen. Co więcej, prezydent Łukaszenka zapomina, że drogo za ogólnounijne wizy płacą nie tylko Białorusini, ale również np. Gruzini oraz obywatele innych postsowieckich państw.

Przedstawiciele organizacji broniących praw człowieka zorganizowali pikietę przeciwko wizycie Alaksandra Łukaszenki w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

Przedstawiciele organizacji broniących praw człowieka zorganizowali pikietę przeciwko wizycie Alaksandra Łukaszenki w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

Zaproszenie białoruskiego prezydenta do Wilna wywołało falę protestów organizacji walczących o prawa człowieka. Ich przedstawiciele zorganizowali wczoraj przed Urzędem Prezydenta pikietę.

— Przyjazd Łukaszenki do Wilna w obchodzonym we wtorek Międzynarodowym Dniu Demokracji jest bardzo złym sygnałem dla demokratycznych sił Białorusi. Nie możemy sprzedawać demokratycznych idei za białoruskiego rubla. Tymczasem dla Łukaszenki ta wizyta jest bardzo korzystna, gdyż wykorzystuje ją do swoich doczesnych celów politycznych — powiedział „Kurierowi” jeden z organizatorów akcji protestu, były poseł, Kęstutis Čilinskas.
Pikietujący nie mieli jednak okazji przedstawić swoich postulatów białoruskiemu prezydentowi, ani też nawet litewskiej prezydent. Podejścia do Urzędu Prezydenta były otoczone szczelnym kordonem policyjnym. Za nim prezydent Dalia Grybauskaitė przyjmowała białoruskiego dyktatora. Ich rozmowa trwała dłużej niż przewidywano. Strony nie komentowały tematu spotkania. Jedynie Alaksandr Łukaszenka nie ukrywał swego zadowolenia z rozmów i sypał komplementami wobec Grybauskaitė. Dziennikarzom powiedział, że „we wszystkich sprawach udało się porozumieć”. Apelował też do dziennikarzy litewskich, żeby powstrzymali się od krytyki wobec Grybauskaitė, która zdaniem białoruskiego dyktatora, dba o dobro swojego narodu.

29 odpowiedzi to Łukaszenka w Wilnie pouczał Litwinów i chwalił siebie

  1. krzysztof mówi:

    Wszystko rozumiem, ale po co te usłużne słowa wobec Grybauskaite ? Czy za tym stoją szczere intencje Łukaszenki, czy też jakiś diabelski zamysł zdezawuowania litewskiej prezydent w oczach jej własnych wyborców ?

  2. ViP mówi:

    Nie pada daleko jabłko od jabłoni !

  3. Walter mówi:

    fot nr 2: to do Łukaszenki piszecie po angielsku?…slushiaj, piszy po ruskie!

  4. quinto mówi:

    Zastanawim się, dlaczego Litwini zaprosili do siebie europejska wersje Idi Amina. Maja przecież ogrody zoologiczne.

  5. Thorius mówi:

    A mnie się spodobało to, że wreszcie prezydent sąsiedniego nam państwa przybył na Litwę.Jego wypowiedzi, może i pozbawione dyplomatycznego tonu, ale są szczere i treściwe.

  6. Miss mówi:

    A ja powiem, ze smieszna mi jest ta “ZIMNA WOJNA” XXI wieku. Szczegolnie nagonka Ameryki i UE na Rosje jak na bardzo niebezpiecznego “zwierza”. Zamiast walczyc z wiatrakami, lepiej by troszczyli sie swoimi wewnetrznymi problemami (obie strony).

  7. bobrowniczy mówi:

    Kasił Jaś kaniuszynu pachliadał na działczynu a działczyna żyta żała i na Jasia pachliadała.Może Grybaskautie i Łukaszenka kończyli te same kursy polityczne.

  8. Jorg mówi:

    Jaka Grybauskaitė??? Grzybowska, pani Grzybowska! A swoją drogą te litwinasy to pajacasy, u nich pies As to pewnie piesas Asas, a aktor Savalas to pewnie Savalasas. W grobie by się przekręcił biedak gdyby to usłyszał! A jeszcze lepiej, w Dąbrowie Górniczaj (znam) mieszka pan Asas to pewnie tego “lingwiści” litewscy nazwaliby “ponas Asasas”. O Herr Gott! Od tych asów to chyba w mózgu coś im, że tak powiem – klupie.

  9. Senbuivs mówi:

    do Jorg – “z kogo się smiejecie? z siebie się smiejecie” – znasz to? Boś pajac jest nad pajace – być głupcem to nie bułka z masłem, dlatego ci współczuję.

  10. Jorg mówi:

    do Senbuivs
    Nie musisz mi współczuć, współczuj raczej sobie. Tak, tak! Onomastyka dla litwinasów, to b. poważna sprawa – być albo nie być dla nacji litweskiej doprowadzając swoją radosną “twórczość” do absurdów.
    Odliczając Żmudzinów, Polaków, Rosjan i pozostałych Bałtów, to utworzylibyście jedno, no może dwa miasteczka litewskie. A tak manipulując nazwiskami tworzycie “litwinów”, nazywając zdrajcami, renegatami tych, którzy owym fanaberiom nie chcą się podporządkować. Żałosne, na głupotę nie ma lekarstwa.
    Ciekawe? W Polsce występuje nazwisko “Kut” (ok 1000); jakby się taki znalazł na Litwie to pewnie zapisalibyście go jako “Ponas Kutas”. Rarytas!

  11. Adam81w mówi:

    Mam takie pytanie jak uważacie. Jeśli ktoś urodził się na Litwie ale czuje się Polakiem oraz uprawia sport to w której reprezentacji narodowej powinien grać? Bo mnie się wydaje, że w polskiej skoro czuje się Polakiem. Dziś to nie problem gdzie się mieszka.

  12. bobrowniczy mówi:

    Do adama81w.
    Powinien grać u tych co mu dali buty.

  13. RB mówi:

    tam, gdzie ma szansę zrobić karierę.

  14. Piotr mówi:

    Kilka miesięcy nieobecności na forum KW i nie poznaję jego oblicza. Widocznie rozkaz z góry brzmiał: “Nie rozmawiamy poważnie o Łukaszence”. Oba tematy dot. Białorusi sprowadziły się do zwykłych pyskówek. Poziom forum ostro w dół poszybował. Szkoda.

    Ale do “adremu”. W lipcu odwiedziłem (pierwszy raz w życiu) Białoruś. Kraj biedny – to fakt – ale zmiany na lepsze widać gołym okiem. Jest wiele zjawisk szokujących, ale bardzo wyraźnie widać starania i gesty w stosunku do krajów sąsiednich, do zachodu.

    Zwyczajów dyplomatycznych nie znam, ale sprawę cen wiz do UE uważam za skandaliczną. Nie powinny być tak wysokie dla Białorusinów.

    Kwestie dotyczące dominujących kościołów na Białorusi – dla wielu Polaków z Korony byłyby zaskakujące, gdyby mieli o nich choćby blade pojęcie – ale tutaj potrzebna jest autopsja, nic po moim gadaniu.

    Polacy na Białorusi a Polacy na Litwie: Białoruś nie jest uzależniona od Polski (a w każdym razie mniej niż od Rosji) więc ich nie potrzebuje, stali się marginesem społeczeństwa Białorusi (pod względem znaczenia, a nie poziomu). Kilka lat – wymrą najstarsi, młodzi uciekną do Polski czy UE – i praktycznie Polaków na Białorusi nie będzie.

    Białoruś rozwija się wolno, a większość Białorusinów to “sowieccy” patrioci, choć i białoruskich patriotów się coraz częściej spotyka. Dominuje Nostalgiczna tęsknota do dobrobytu “Zachodu”, ale przy głębszej dyskusji ona łatwo mija. Trudno Białorusinom pojąć, że gdyby nawet zarobione na Zachodzie psie pieniądze wydawali na Zachodzie, to zepsieliby bardzo szybko.

    Generalnie. Jak ktoś jest sterany kapitalizmem, fałszem, obłudą i materializmem – niech jedzie na Białoruś koić nerwy. Tam można naprawdę od tego bagna wypocząć. Tylko niech poprosi zaprzyjaźnionego Białorusina, żeby chodził do sklepu robić za niego zakupy, bo (najczęściej panie) ekspedientki, jak za starych “dobrych” lat, olewają każdego, kto wchodzi do sklepu. To już trochę drażni.

  15. Adam81w mówi:

    @RB narodowości nie można rozpatrywać w kategoriach “zrobienia kariery”.

  16. krzysztof mówi:

    Do Piotra : W swojej ciekawej skądinąd wypowiedzi zawarłeś wiele kontrowersyjnych tez. Chociażby tę na temat bliskiego terminu wymarcia Polaków na Bialorusi, z czym się zwyczajnie nie zgadzam. Mam również duże wątpliwości w kwestii “kojenia nerwów”, gdyż nie czuję tchnienia krwiożerczego kapitalizmu w Polsce. Kapitalizm jako taki ewoluuje na całym świecie. W kierunku socjalizmu zresztą ( czyli społecznej gospodarki rynkowej).
    Najbardziej zainteresował mnie jednak wątek dotyczący kościołów. Rozwiń nieco tę myśl, gdyż nie bardzo mogę się zorientować, co w ich funkcjonowaniu jest takie zaskające. Na Bialorusi nie byłem już kilka lat, więc nie mam głębszej wiedzy na temat aktualnej sytuacji w tym kraju.
    Z góry dziękuję za odpowiedź !

  17. RB mówi:

    do Adam81w:

    jak mówisz o D. i K. Ławrynowiczach – to:
    1. nie wiem, czy znaleźliby miejsce w polskiej reprezentacji (może i tak, ale wcale nie jest to pewne),
    2. żeby być w polskiej reprezentacji musieliby mieć polskie obywatelstwo, a żeby je mieć musieliby zrezygnować z litewskiego, bo Litwa nie bardzo posiadanie podwójnego toleruje.
    Zatem doskonale ich rozumiem.

  18. Piotr mówi:

    Miło mi Krzysztofie (ad.16), że zwróciłeś uwagę na problemy “białoruskie” choć nie mam pewności, że jesteś tym samym Krzysztofem, z którym nawet lubiłem na tym forum podyskutować. Szczególnych wątpliwości nabrałem po “dyskusji” między Tobą(?) a niejakim paynokiem.

    Jeśli kilka lat temu byłeś na Białorusi to sądzę, że sytuacja kościołów nie zmieniła się od tego czasu – a więc stale (z upływem czasu) poprawia się. Są również zasadnicze różnice w relacjach cerkiew prawosławna – państwo i kościół katolicki – państwo.
    Sądzę, ze taktyka jest taka, że kościół katolicki ma zginąć (zaniknąć) samoistnie, w systemie większych preferencji dla cerkwi.
    Przeciętny “koroniarz” Białoruś kojarzy jak komunistyczną Rosję (a więc pełny zakaz religii – obecna swoboda religijna na Białorusi byłaby (jest) dla niego zaskoczeniem.

    Jeśli chodzi o Polaków – no cóż: ci najstarsi, mówiący po polsku (odważnie, płynnie), pamiętający rozmowy rodziców o Polsce sprzed 1939 r. – oni wymierają, a dodatkowo nowe obyczaje “zachodnie” nie znają pojęcia autorytetu człowieka starszego. Natomiast młodzież (spotkana przeze mnie, znajomych) po polsku mówi słabiutko. Coś tam im jeszcze z polskości się odzywa (szczególnie w perspektywie złapaniu kilku euro), ale już ani języka, ani kultury polskiej w nich nie ma. Powtarzam – spotkani przeze mnie, na ulicy, “losowo”.

  19. Piotr mówi:

    Jeszcze to krwiożercze tchnienie kapitalizmu. Zilustruję to poprzez analogię: kiedy zrobiłem w Polsce prawo jazdy od razu (po odebraniu dokumentu) wyjechałem na jakiś czas do Niemiec. Tam w dużym mieście (u nas “prawko” robiłem na “zadupiu”) w miarę spokojnie ćwiczyłem swoje umiejętności “jeździeckie”.
    Kiedy wróciłem do Polski miałem moment załamania – odstawiłem auto, bo … nie umiałem tutaj jeździć. Kilka dodatkowych lekcji jazdy, i wróciłem do normy.

    Kiedy ćwiczyłem i ćwiczę elementy gospodarki kapitalistycznej )kapitalizmu w Niemczech, Austrii a następnie praktykuję to w Polsce mam podobne odczucia. Białoruś to koi. Dlatego polecam tam wypoczynek.

  20. RB mówi:

    do Piotr:

    “Przeciętny “koroniarz” Białoruś kojarzy jak komunistyczną Rosję (a więc pełny zakaz religii – obecna swoboda religijna na Białorusi byłaby (jest) dla niego zaskoczeniem.”

    a to ciekawe. Nie wiedziałem, że tak kojarzy. To co ja kojarzę to depolonizacja Kościoła wbrew woli wiernych i narzucanie białoruskiego, który mało kto z wiernych zna dobrze. No, ale ja przeciętny nie jestem.
    W Rosji chyba nigdy nie było całkowitego zakazu religii.

  21. Antek mówi:

    Poprawka;Litwin nie moze byc panem,bo w gramatyce litewskiej od 1939 roku przyjeto adekwatna forme zwrotu TAMSTA tzn.’wielmozny’jak wiadomo gramatyki litewskiej nikt nie zmienial dlatego ciagle p

    owtazanie sie ‘ponas Stankewiczius’ i inne nazwiska sa poprostu blednie pisane,prosze przyjac to pod uwage.

  22. quinto mówi:

    W nowohebrajskim tez nie może się przyjąć “komputer'” , tak samo, jak w francuskim (ordiateur).sytuacji Litwini maja prawo -tak jak wszystkie narody nowzytne do swoich dziwactw językowych, ale od naszego języka i jego niekonsekwecji, wara Im. Mogą sobie adaptwac Suahili jako język państwowy, tak jak historycznie odpolonzowali litewski, bazujac na dilalekcie baltyckim z Prus Wschodnich (Wenclowa), ale niech się nie wtrącaja do naszej mowy i naszych nazwisk. Zamek Krolewski w Wilniie mogą sobie nazywać “pałacem władców” albo “kuku na muniu”, jednakowoz musza nazywać swój Sejm “Seimas”. Przy okazji nie maja pojęcia, ze termin te pochodzi od czaskiego słowa “sjem”, czyli “związek”.

  23. andrea mówi:

    Myślę, że Litwa popełniła błąd,apraszając tego byłego kołchoźnika do siebie. Przyjmowanei na salonach osoby o zaędach dyktatorskich, eliminującego swoich przeciwników politycznych, to niepotrzebne wyróżnianie.

  24. Piotr mówi:

    do RB:
    ” Kilkanaście lat temu można śmiało rzec, że Kościół katolicki w Rosji właściwie nie istnieje. Naówczas, w kilku parafiach i 4 świątyniach pracowało zaledwie ośmiu księży. Zmiany i związany z nimi rozwój kościoła katolickiego w Rosji nastąpiły jeszcze w czasie istnienia ZSRR. Cezurą był dzień 13 kwietnia 1991 r., kiedy to papież Jan Paweł II ustanowił dwie administratury apostolskie dla katolików obrządku łacińskiego.(…)” wg Bohdana Kostro “O Czicie o świcie” w kwartalniku “Kresowe stanice” nr 3/2009 (46) rok XIII, Warszawa, wrzesień 2009.

    Tam gdzie byłem – na północnym zach. Białorusi dało się zauważyć, że kościół katolicki funkcjonuje od niedawna (choć budowla – na szczęście – przetrwała niemal nietknięta z zewnątrz, wewnątrz była zdewastowana. Przetrwali również (co może ważniejsze) wierni, choć o nich nie można powiedzieć, że wewnątrz, czyli duchowo “nietknięci”.

    Są msze po białorusku i są msze po polsku co uważam za układ normalny i zdrowy, choć rzeczywiście jakieś napięcie wokół języka liturgii się wyczuwa. Nie mogę powiedzieć więc “na Białorusi”, ale tam gdzie byłem jest według mnie o.k., a co będzie później – trudno wyczuć. Myślę, że mocno wejdzie cerkiew, o czym wspominałem wcześniej.

    Z tym białoruskim (językiem) to sprawa również mocno skomplikowana: na Białorusi (Grodno, Mińsk, miejscowości na płn.-zach.) dominuje (rozmowy prywatne, reklamy, nazwy ulic, wydawnictwa kartograficzne) j. rosyjski. Białorusini potrzebują swego własnego języka.

  25. RB mówi:

    do Piotr:

    w Moskwie teraz też są tylko dwa kościoły katolickie. Przybył tak naprawdę jeden – katedra na Małej Gruzińskiej (tzw. polski kościół).

  26. Piotr mówi:

    do RB:

    … a w Rosji ok. 250, a więc postęp jest. Ale oczywiście o wiele za mały na tak duży Naród (Narody)i tak wielkie spustoszenia moralne i mentalne.

  27. Czytelnik mówi:

    O kosciolach na Bialorusi juz byla dyskusja,szkoda tylko ze na naszym forum nikt nie zabiera glosu z samej Bialorusi,czyli znajacy ten temat.Ale trzeba przyznac ze juz nic dzisiaj nie zmieni,nawet najlepsza dyskusja,bo w to,ze dzisiaj do liturgii zostal wprowadzeny bialoruski jezyk jest duza zasluga pracujacych ksiezy z Polski.Jnna sprawa jest to,ze nawet tam,gdzie nabozenstwa sa prowadzone w jezyku polskim,jezyk polski nie ma szans na przetrwanie,bo po wyjsciu z kosciola oraz na codzien wierni rozmawiaja miedzy soba po bialorusku lub rosyjsku,napewno i sami czlonkowie i dzialacze ZPB,dlatego licze ,ze duza wina jest Zwiazku.

  28. RB mówi:

    Nie jestem pewien, czy to wina księży z Polski. Władze kościelne Białorusi (biskupi) to Polacy, ale miejscowi – z terenu obecnej Białorusi lub Litwy (Wileńszczyzna). Chyba mają coś w tej sprawie do powiedzenia?

  29. Czytelnik mówi:

    Do RB:Napewno nie maja nic do powiedzenia,tym bardziej gdy wprowadzano jezyk bialoruski do liturgii w samych parafiach bylo duzo ksiezy z Polski,ktorzy byli bezposrednimi wykonawcami na miejscu,twierdzac ze niema Polakow.Mozliwie sa nabozenstwa w jezyku polskim,ale nie wszedzie,bo osobnie a zeby byly nabozenstwa w dwoch jezykach nie wszedzie jest mozliwe,gdy jest jeden kaplan na kilka parafii.Dlatego jestem swiadkiem,bo bylem na nabozenstwach w kosciele nie tak daleko,tylko w stu km od Wilna,gdzie nabozenstwo jest odprawiane w dwoch jezykach i ta mieszanina jezykowa nie pozwala skupic sie a zeby nalezycie modlic sie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.