12
Budżet na 2010 rok nie rokuje dobrej nadziei

Litewski budżet będzie dziurawy jak szwajcarski ser. Około 8 mld litów — tyle ma bowiem oficjalnie wynieść w 2010 roku niedobór w kasie państwowej. Nieoficjalnie natomiast mówi się, że deficyt budżetowy sięgnie ponad 10 mld przy zakładanych dochodach na poziomie 13,1 mln litów. Wydatki budżetu zaplanowano zaś na poziomie 18,3 mld litów.

— Są to tylko plany, według których deficyt budżetowy razem z deficytem Funduszu Ubezpieczeń Społecznych SoDra ma stanowić około 8 mld litów. Należy do tego dodać około 2 mld — samorządy na pewno będą chciały też tę sumę pożyczyć. W wyniku mamy deficyt państwowy w wysokości ponad 10 mld litów, które będziemy musieli w przyszłości spłacić — wyjaśnia „Kurierowi” lider opozycyjnej Partii Socjaldemokratów, były minister finansów, poseł Algirdas Butkevičius. Zapowiada on też, że opozycja będzie próbowała zmienić założenia budżetowe, a jeśli propozycje zostaną odrzucone, to przynajmniej frakcja parlamentarna jego partii nie poprze w ostatnim głosowaniu w Sejmie rządowego projektu budżetu.

Tymczasem stanowiskiem lewicy w tej kwestii rząd nie powinien raczej zbytnio przejmować się, gdyż w samej koalicji rządowej pojawia się coraz to więcej głosów niezadowolenia z rządowej propozycji wydatków budżetowych, jak też z planów zwiększenia o kolejne 2 proc. składek na ubezpieczenie socjalne.

Szereg polityków koalicji rządzącej, na czele z przewodniczącą Sejmu Ireną Degutienė, uważa, że zwiększenie składek na SoDrę, nie tylko jej nie uratuje przed rosnącym deficytem, lecz jeszcze bardziej pogrąży w kłopoty finansowe. Podobnego zdania jest również prezydent Dalia Grybauskaitė.

Z kolei niektóre resorty sprzeciwiają się przeciwko cięć budżetowych. Minister spraw wewnętrznych Raimondas Palaitis oświadczył wręcz, że nie poprze rządowego projektu budżetu, jeśli nie zostaną w nim uwzględnione potrzeby finansowe jego resortu. Niezadowolenie z propozycji wydatków na 2010 rok wykazuje również ministerstwo spraw zagranicznych, którego przyszłoroczny budżet w porównaniu z tegorocznym został okrojony zaledwie na kilkanaście milionów. Niemniej, przedstawiciele MSZ-u przekonują, że zamiast zmniejszać, rząd powinien zwiększyć o kilkadziesiąt milionów litów asygnacje dla ministerstwa, gdyż w przeciwnym razie zabraknie pieniędzy na realizację „ważnych europejskich projektów”.

Były minister finansów uważa jednak, że proponowane cięcia dla poszczególnych resortów są niedostateczne.

— W proponowanym projekcie są źle rozstawione akcenty, gdyż rząd nie rezygnuje z inwestycji, które w obecnej sytuacji nie są priorytetowymi. Przede wszystkim wszystkie środki należy skierować najpierw na zabezpieczenie potrzeb ubezpieczeń socjalnych, oświaty i opieki zdrowotnej. Kolejnym priorytetem powinno być utrzymanie miejsc pracy. Tu, zresztą, w ramach trójstronnej współpracy można byłoby pozyskać środki na ten cel z banków komercyjnych. Niestety, nasz system bankowy jest zdominowany przez szwedzkie banki, a ostatnie oświadczenia premiera Szwecji sugeruje, że z ich strony nie należy spodziewać się inwestycji w krajach bałtyckich, zanim tu nie minie zagrożenie kryzysowe — powiedział nam poseł Algirdas Butkevičius.

Jego zdaniem, dobrym rozwiązaniem w tym kierunku byłoby założenie państwowego banku, lecz propozycja ta spotkała się z kategorycznym sprzeciwem rządu i samego premiera Andriusa Kubiliusa.

— Dziwi mnie takie stanowisko rządu, który tłumaczy się, że nie ma wolnych środków. Ale nie trzeba tu pieniędzy, gdyż swoje udziały w tym projekcie państwo może zapewnić, wnosząc nieruchomości oraz przenosząc do tego banku konta instytucji i urzędów państwowych. Przecież możliwy też udział w tym przedsięwzięciu prywatnego kapitału, który zapewniłby na początek płynność finansową banku — tłumaczy Butkevičius. Zauważa jednak, że wobec nastawienia rządu projekt narodowego banku raczej nie zostanie zrealizowany.

Zdaniem ekspertów, kondycję finansową państwowego budżetu wesprą w przyszłym roku środki z funduszy unijnych. Planuje się, że razem z unijnymi dotacjami budżet 2010 roku wyniesie ponad 22 mld litów, zaś budżetowe zobowiązania będą powyżej 26 mld litów.

12 odpowiedzi to Budżet na 2010 rok nie rokuje dobrej nadziei

  1. wrocławianin mówi:

    Gwoli sprawiedliwości odnotujmy pewien postęp. O to okazuje się, że wbrew obiegowym opiniom, panoszącym się tym forum, Litwa ma jednak coś wspólnego z szanującą wielokulturowość i wielojęzyczność Szwajcarią. Dziurawy ja ser szwajcarski budżet.

  2. Jan mówi:

    Do Pana Tarasiewicza:Zakradł się błąd w artykule sygnowanym pana nazwiskiem :”przychody 13,1mln.litów a wydatki 18,3mld.litów”.Dziura budżetowa wyniesie wtedy 18mld.litów a nie 10mld.Jedna literka a wiele zmienia.

  3. Jan mówi:

    Z kąd taki decyfit? Ostatnio podniesiono VAT i podatki na Litwie oraz akcyzę.Po tych podwyżkach pisano że to dla dobra finansów państwa oraz pracowników tzw.budżetówki.Obecnie “obcina” się pensje,być może i emerytury.Gdzie te pieniądze podatników? Chyba że gdzieś przeciekają.

  4. Czesław57 mówi:

    Jeśli rząd litewski w budżecie przeznaczy więcej pieniędzy na szkolnictwo polskie na Litwie, będzie to bardzo korzystne, również ekonomicznie, dla samych Litwinów.
    porównaj:
    http://biznes.onet.pl/litwin-w-polsce-pracuje-i-kupuje,18491,3043540,1,prasa-detal

  5. ViP mówi:

    Do wrocławianina

    Z tą Szwajcarią to fakt. Posmak sera i nic więcej, bo dziury nie da się zjeść ( tej z sera). Kiedyś mówiłem: Litwa może być Szwajcarią Północy, ale co z tego? Zbyt wielu kucharzy przy jednym kotle.

  6. bobrowniczy mówi:

    Litwa to nie Szwajcaria ale Holandia miał być.Kraj mlekiem i miodem płynący.

  7. Prosektor mówi:

    do znawcow: ile wynosi srednia pensja litwina w budzetowce? ile w prywatnym biznesie? pytam w swietle info, ze litwini pracuja w polsce, ale i kupuja.

  8. ViP mówi:

    Litwini podejmują pracę w Polsce. To fakt. Można ich spotkać w supermarketach w Białymstoku, Suwałkach, na stacjach paliw, także jako gosposie czy opiekunki dzieci . Nic zdrożnego. Praca nie hańbi. W/g nieoficjalnych danych w RP pracuje juz ok. 50 tys. obywateli Litwy !!!

  9. Kmicic mówi:

    VIP: Czyli co 60-ty obywatel Litwy. I wygląda na to, że będzie ich znacznie więcej. Może , przynajmniej niektórzy , uodpornią się na chory pseudo nacjonalizm litewski .

  10. Ja mówi:

    do Jan: no więc właśnie między innymi stąd, że podniesiono podatki jest deficyt. Zawsze istnieje pewien “punkt krytyczny”, po którego przekroczeniu podatki stają się zbyt wysokim obciążeniem i obywatele nie są w stanie ich zapłacić. Wtedy wyższe stawki oznaczają mniejsze wpływy do budżetu. W czasie kryzysu ten “punkt krytyczny” jest bardzo nisko, co oznacza, że stawki podatkowe też powinny być utrzymywane na jak najniższym poziomie.

  11. Markowski mówi:

    Do VIP
    Pracę w Polsce może uzyskać praktycznie tylko osoba ze znajomością j.polskiego, więc oferta skierowana jest raczej do Polaków z Wileńszczyzny,rzeczywiście stwierdzam większe zainteresowanie firm pracownikami z Litwy, szczególnie władającymi biegle językiem rosyjskim i litewskim.

  12. Markowski mówi:

    A przy okazji pozwolę się zapytać na forum, gdzie można dać ogłoszenie o chęci zatrudnienia w Polsce osób władających biegle językiem polskim , rosyjskim litewskim?, KW czy raczej wileński urząd pracy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.