145
Przestrzeganie praw mniejszości polskiej na Litwie. Raport Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”

.

.

.

Raport przygotowany przy współpracy ze Związkiem Polaków na Litwie i Macierzą Szkolną — Stowarzyszeniem Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie


Warszawa, maj 2009

Wstęp

Polacy są największą mniejszością narodową na Litwie. Według ostatniego spisu ludności (2001 r.), nasi rodacy stanowią niemal 7 proc. ludności Litwy (235 tys.). Z czego w rejonie solecznickim mieszka 31 tys. Polaków (80 proc. ogółu ludności), trockim — 12 tys. (33 proc. ludności). Najwięcej Polaków — 104 tys. mieszka w Wilnie (19 proc.). Co piąty mieszkaniec Wilna deklaruje więc polską narodowość. Zdecydowana większość (85 proc.) posługuje się na co dzień językiem polskim.

Podpisany w 1994 r. Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy jednoznacznie mówi o prawach mniejszości. Mniejszość polska spełnia też wszystkie kryteria Konwencji ramowej Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych (ratyfikowanej przez Litwę w 2000 r.), takie jak autochtoniczność, zwartość zamieszkania, czy liczebność mieszkańców, by stosować wobec niej standardy europejskie w pełnym zakresie. Niestety, tak nie jest.

Z troską i zaniepokojeniem obserwujemy sytuację Polaków na Litwie. W dalszym ciągu polska oświata jest dyskryminowana, nie udaje się wprowadzić języka polskiego, jako języka pomocniczego, polskie nazwiska nie mogą być pisane po polsku, a ulice nie mogą mieć polskich nazw. Przy zwrocie ziemi Polacy są traktowani dużo gorzej niż Litwini. Ordynacja wyborcza tworzona jest tak, by zmniejszyć siłę polskich głosów. To tylko kilka przykładów łamania praw polskiej mniejszości. Niestety, odnosimy wrażenie, że polityka władz litewskich faktycznie zmierza do depolonizacji Wileńszczyzny. Dla porównania warto spojrzeć na zamieszkały przez Litwinów polski Puńsk, w którym litewskość jest widoczna na każdym kroku, wszędzie znajdują się napisy w języku litewskim, a dzieci uczą się w szkole podstawowej i liceum z wykładowym językiem litewskim. W szkołach, które są lepiej finansowane niż sąsiednie szkoły polskie.

Dostrzegamy również pozytywne działania ze strony władz litewskich. Z zadowoleniem przyjmujemy decyzję rządu Litwy z roku 2008 o zwiększeniu „koszyczka ucznia” o 10 proc. dla szkół mniejszości narodowych i zgodę na powołanie filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie.

Władze polskie i litewskie często podkreślają, że nasze kraje łączy strategiczne partnerstwo. Jednak, pomimo kilkunastoletnich starań kolejnych polskich władz i zapewnień o dobrej woli ze strony litewskiej, problemy opisane w tym raporcie wymagają pilnego uregulowania.

„Wspólnota Polska” zwraca się do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów, Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu o zintensyfikowanie działań i podjęcie odpowiednich kroków w celu rozwiązania opisanych problemów. Wyrażamy nadzieję, że zdecydowane działania polskich władz doprowadzą do przestrzegania praw polskiej mniejszości na Litwie w zgodzie z postanowieniami Konwencji i Traktatu. W Unii Europejskiej prawa mniejszości należą do podstawowego katalogu praw obywatelskich, a ich przestrzeganie jest wspólną troską wszystkich władz i obywateli. „Wspólnota Polska” będzie monitorować sytuację mniejszości polskiej, a w razie potrzeby interweniować zarówno u władz Polski i Litwy, jak i w instytucjach europejskich. W przyszłym roku zostanie wydane uaktualnienie niniejszego raportu.

1. Dyskryminacja oświaty polskiej na Litwie

Konstytucja Republiki Litewskiej i ustawodawstwo litewskie (Ustawa o mniejszościach narodowych, Ustawa o oświacie) gwarantują mniejszościom narodowym prawo pobierania nauki w języku ojczystym na poziomie szkoły średniej. Jednak w praktyce uczniowie szkół polskich na Litwie nie mają takich samych warunków do otrzymania wykształcenia średniego jak uczniowie szkół litewskich.

1. W rejonach wileńskim i solecznickim, zwarcie zamieszkanych przez mniejszość polską, jako jedynych rejonach na Litwie tworzone są obok szkół samorządowych również szkoły rządowe z litewskim językiem nauczania finansowane z budżetu państwa (w rejonie wileńskim istnieje 17 szkół rządowych, solecznickim — 5). Decyzja o ich utworzeniu, wielkości oraz profilu podejmowana jest bez konsultacji z zainteresowanym samorządem oraz mieszkańcami. Szkoły rządowe mają większe budżety, jako nowe placówki są bardzo dobrze wyposażone, posiadają sale sportowe, których brakuje w szkołach samorządowych. Polityka rządu nie zmierza do wzmocnienia już istniejących polskich placówek samorządowych, ukierunkowana jest na zniechęcanie rodziców do wysyłania do nich dzieci. Dochodzi do absurdalnych sytuacji, gdy dla niewielkiej grupy dzieci litewskich tworzy się znakomicie wyposażoną szkołę, podczas gdy znajdująca się obok polska szkoła boryka się z problemami finansowymi.

2. Szkoły polskie znajdują się w znacznie gorszej sytuacji finansowej. Tak zwany „koszyczek ucznia” dla szkół polskich w porównaniu ze szkołami litewskimi jest większy jedynie o 20 proc., gdy tymczasem realne wydatki na funkcjonowanie szkoły mniejszościowej są o 40 proc. wyższe na wsi i 30 proc. w mieście (droższa realizacja programu nauczania) w porównaniu z wydatkami na funkcjonowanie szkoły litewskiej.

3. W toku prowadzonej w ostatnich latach reorganizacji sieci placówek oświatowych w rejonie trockim zamknięto 6 szkół polskich, w rejonie szyrwinckim jedną z dwóch działających, co tłumaczone jest zmniejszeniem liczby uczniów w klasach. Żądania społeczności polskiej na Litwie dotyczące ustalenia dla szkół polskich, jako szkół mniejszości narodowej, niższej liczby uczniów przy kompletowaniu klas/grup nie zostały uwzględnione. 12 marca 2008 r. podjęto uchwałę rządu (nr 257), która zakłada zwiększenie liczby uczniów w klasach i pozbawia samorządy prawa utrzymania klas z mniejszą liczbą uczniów, a co za tym idzie, prowadzi do likwidacji wielu klas i szkół, które nie będą miały wymaganej w uchwale liczby uczniów. 27 marca 2009 r. Rada Samorządu Rejonu Wileńskiego zatwierdziła plan organizacji roku szkolnego 2009/2010 ze 100 naruszeniami wyżej wymienionej uchwały, uważając jej realizację za szkodliwą dla polskiej oświaty.

4. Stale prowadzi się działania ukierunkowane na uszczuplenie używania języka ojczystego w szkołach z polskim językiem nauczania, pomniejszenia jego roli poprzez:
— skreślenie egzaminu z języka polskiego (ojczystego) na maturze z listy egzaminów obowiązkowych;
— likwidację w roku 2010 egzaminu z języka polskiego na małej maturze (po zakończeniu szkoły podstawowej);
— wymóg prowadzenia w języku litewskim informacji wewnętrznej, zebrań, a nawet protokołów posiedzeń samorządu uczniowskiego szkoły, w której proces nauczania odbywa się po polsku.

Sytuację komplikują nowe posunięcia władz litewskich skierowane na dalsze utrudnienie funkcjonowania szkoły polskiej. Podjęta uchwała Ministerstwa Oświaty i Nauki Litwy zakłada z rokiem 2012 ujednolicenie na maturze egzaminu z języka litewskiego dla szkół litewskich i szkół mniejszości narodowych. Jest to nieuzasadnione ze względów pedagogicznych i praktycznych. Dla uczniów szkół z litewskim językiem nauczania jest to język ojczysty, dla uczniów szkół z polskim językiem nauczania jest to język wyuczony. Nauka języka litewskiego w szkołach litewskich i polskich jest prowadzona na podstawie różnych programów i podręczników, natomiast tygodniowo liczba godzin lekcyjnych w klasach 1-10 w szkołach polskich jest o 29 godzin mniejsza.

Naruszenia:

Traktatu między RP a RL o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy oraz Konwencji Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych

Art. 14 Traktatu:
Mniejszości narodowe mają prawo do „uczenia się języka swojej mniejszości narodowej i pobierania nauki w tym języku” oraz „zakładania i utrzymywania własnych instytucji, organizacji lub stowarzyszeń, w szczególności kulturalnych, religijnych i oświatowych, w tym szkół wszystkich szczebli”.

Art. 15 Traktatu:
Strony w szczególności „zapewnią odpowiednie możliwości nauczania języka mniejszości narodowej i pobierania nauki w tym języku, w przedszkolach, szkołach podstawowych i średnich”.

Art. 12 Konwencji:
3. „Strony zobowiązują się popierać równy dostęp osób należących do mniejszości narodowych do oświaty na wszystkich poziomach”.

Art. 14 Konwencji:
1. „Strony zobowiązują się uznać prawo każdej osoby należącej do mniejszości narodowej do nauki jego/jej języka mniejszości”.

2. „W rejonach zamieszkanych tradycyjnie lub przez znaczącą liczbę osób należących do mniejszości narodowych, o ile jest na to wystarczające zapotrzebowanie, Strony będą starać się zapewnić, na tyle, na ile to możliwe — w ramach swoich systemów oświatowych, osobom należącym do tych mniejszości odpowiednie możliwości uczenia się języka mniejszości lub nauki w tym języku”.

Porównanie z sytuacją w Polsce:

W Polsce nauczanie języka mniejszości finansowane jest z budżetu państwa. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 grudnia 2006 r. w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego w roku 2007 (Dz. U. nr 246, poz. 1799) organy prowadzące (dotujące) szkoły dla mniejszości narodowych otrzymują z budżetu państwa subwencję na zadania oświatowe, zwiększoną o 20 proc. w przeliczeniu na każdego ucznia mniejszości narodowej w dużych szkołach i o 150 proc. w przeliczeniu na każdego ucznia w szkołach małych (tzn. takich, w których liczba uczniów nie przekracza 84 w przypadku szkoły podstawowej i 42 w przypadku gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych).

Uczniowie szkół, w których język mniejszości jest językiem wykładowym mogą przystępować do sprawdzianów po szkole podstawowej i egzaminów po gimnazjum przeprowadzanych w języku mniejszości.

Nauczanie języka i w języku litewskim zorganizowane jest na wszystkich poziomach nauczania. W szkołach mniejszości litewskiej w Polsce język litewski na maturze jest obowiązkowy. Przyjęta w 2001 roku „Strategia rozwoju oświaty mniejszości litewskiej w Polsce”, uzyskała pełną aprobatę organizacji mniejszości litewskiej, podczas gdy strategia dla oświaty polskiej przyjęta została dopiero w 2005 r. bez konsultacji.

2. Problemy z publicznym używaniem języka mniejszości

Do najbardziej opornych w praktycznej realizacji należy sprawa publicznego używania języka mniejszości jako pomocniczego obok państwowego języka litewskiego w urzędach i instytucjach administracji publicznej na terenach zwarcie zamieszkanych przez przedstawicieli tych mniejszości.

Społeczność polska na Litwie, która zwarcie zamieszkuje rejony wileński (ponad 61 proc.), solecznicki (ponad 79 proc.) oraz częściowo trocki (ponad 33 proc.) i święciański (ponad 28 proc.), od lat zabiega u władz państwa, by na terenach zwarcie zamieszkanych przez litewskich Polaków móc publicznie (również w urzędach administracyjnych) używać swego języka jako pomocniczego wobec państwowego języka litewskiego. Chodzi o to, by obok języka państwowego litewskiego na określonych prawem terenach w urzędach i instytucjach administracji publicznej można było używać również języka polskiego ustnie i pisemnie. Tzn. na ustne bądź pisemne zapytanie interesanta urzędnik odpowiednio ustnie bądź pisemnie miałby obowiązek udzielić mu odpowiedzi w tym języku. Z kolei wszystkie oficjalne urzędowe dokumenty mają być sporządzane wyłącznie w języku litewskim.

Polacy na Litwie niejednokrotnie zabiegali o prawo do publicznego używania swego języka m. in. zbierając ponad 50 tys. podpisów osób uprawnionych do głosowania (co stanowi znaczącą część całej populacji) pod petycją o zachowanie aktualnie obowiązujących na Litwie art. 4 i 5 Ustawy o mniejszościach narodowych. Ustawa gwarantuje przedstawicielom mniejszości narodowych na Litwie prawo do publicznego używania ich języków w urzędach administracyjnych: art. 4 „Na terenach administracyjno-terytorialnych zwarcie zamieszkanych przez jakąkolwiek mniejszość narodową w urzędach lokalnych i organizacjach obok języka państwowego używa się języka tej mniejszości narodowej (lokalnego)” i art. 5 „Na terenach administracyjno-terytorialnych zwarcie zamieszkanych przez jakąkolwiek mniejszość narodową napisy informacyjne obok języka litewskiego mogą być i w języku mniejszości narodowej (lokalnym)”.

Niekorzystne rozwiązania prawne w tym zakresie rozpoczęły się w roku 1995 wprowadzeniem Ustawy o języku państwowym, której założenia są sprzeczne z art. 4 i 5 Ustawy o mniejszościach narodowych (przyjętej w roku 1991). Wszelkie wątpliwości w tym zakresie oficjalne władze traktują na korzyść Ustawy o języku państwowym. Polityką państwa jest stopniowa eliminacja używania języka polskiego w życiu publicznym, zmierzająca do ograniczenia jego używania do kręgu rodzinnego i koleżeńskiego.

30 stycznia 2009 r. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, iż nazwy ulic w rejonie wileńskim powinno się pisać wyłącznie po litewsku, bez użycia (obok litewskiego) języka polskiego. W uzasadnieniu sąd powołał się na Ustawę o języku państwowym nie uwzględniając zapisów Ustawy o mniejszościach narodowych. W marcu 2009 r. samorząd rejonu wileńskiego usunął tablice z polskimi nazwami ulic. Podobna sytuacja w październiku 2008 r. zaistniała w rejonie solecznickim. Tam również nakazano władzom rejonu zdjęcie tabliczek z polskimi napisami. Na dyrektora Administracji Samorządu Solecznickiego Państwowa Inspekcja Językowa nałożyła grzywnę za pisanie nazw ulic w języku polskim.

Naruszenia:

Art. 14 Traktatu:
Mniejszości mają prawo do „swobodnego posługiwania się językiem mniejszości w życiu prywatnym i publicznie”.

Art. 15 Traktatu:
Obie strony „rozważą dopuszczenie używania języków mniejszości narodowych przed swoimi urzędami, w szczególności w tych jednostkach administracyjno-terytorialnych, w których dużą część ludności stanowi mniejszość narodowa zapewnią mniejszościom narodowym dostęp do publicznych środków masowego przekazu”.

Art. 10 Konwencji:
„Strony zobowiązują się uznać prawo każdej osoby należącej do mniejszości narodowej swobodnie i nieskrępowanie, prywatnie i publicznie, ustnie i pisemnie używać języka swojej mniejszości, (…) stworzyć warunki do używania języka mniejszości w obcowaniu w urzędach z władzami administracyjnymi”.

Art. 11 Konwencji:
„Strony (…) usiłują też robić w języku mniejszości napisy tradycyjnych nazw miejscowości, ulic oraz innych nazw topograficznych”.

Porównanie z sytuacją w Polsce:

Zgodnie z art. 9 ustawy z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym (Dz. U. 2005 nr 17, poz. 141; nr 62, poz. 550) w gminach, w których mniejszość stanowi nie mniej niż 20 proc. ogółu mieszkańców, można używać języka mniejszości jako języka pomocniczego przed organami gminy w formie pisemnej lub ustnej. W gminach tych zgodnie z art. 12 ustawy obok nazw w języku polskim zezwala się na używanie nazw miejscowości i ulic w języku mniejszości. W gminie Puńsk w większości zamieszkanej przez Litwinów, nazwy ulic i miejscowości pisane są w obu językach, a język litewski jest językiem pomocniczym w urzędach.

3. Brak uregulowań pisowni imion i nazwisk w dokumentach tożsamości Polaków

Przedstawiciele społeczności polskiej na Litwie wielokrotnie publicznie żądali, by obywatele Litwy polskiej narodowości swe imiona i nazwiska mogli pisać w oficjalnych dokumentach w oryginale, czyli zgodnie z pisownią języka polskiego z odpowiednimi znakami diakrytycznymi. Uważają oni, że imię i nazwisko osoby jest dobrem osobistym. Państwo nie może w sposób administracyjny zmuszać swych obywateli do wyrzeczenia się prawa do swego imienia i nazwiska.

Obecnie mogą je pisać tylko w wersji zlituanizowanej. Np. w imieniu Anna nie mogą napisać dwóch liter „n”, muszą pisać „Ana”, co po litewsku znaczy… „tamta”. Z przysłowiowego Kowalskiego robi się Kovalskis lub Kovalski (w alfabecie litewskim nie ma „w”). Problem ten dotyczy wszystkich, którzy w nazwisku mają litery: „ł”, „ć”, „ź” i „ś” (których też nie ma w litewskim alfabecie). Kłopotem są również nazwiska z „cz” i „sz”. Zdarza się, że przy rejestracji imion i nazwisk dzieci urzędnik dodaje do nazwisk końcówki litewskie dla rodzaju męskiego „us” i ius” i dla rodzaju żeńskiego „aitė”.

Dotychczas brak jest odpowiednich szczegółowych rozwiązań prawnych w ustawodawstwie litewskim. Pomimo upływu wielu lat przepisy zawarte w Konwencji i Traktacie nie są na Litwie realizowane.

We wrześniu 2008 r., Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przyjął skargę Samorządu Rejonu Wileńskiego przeciwko Litwie. Sprawa dotyczy nadania imienia hrabianki Emilii Plater szkole z polskim językiem wykładowym w podwileńskich Ławaryszkach. Skarga dotyczy formy brzmienia nazwiska patronki. Litewskie sądy nie zgodziły się, by szkoła nosiła imię Emilii Plater, lecz Emilijos Platerytės. Po wyczerpaniu drogi sądowej na Litwie, gdy sądy wszystkich instancji orzekły, że polska szkoła powinna nosić imię Emilijos Platerytės, rada Samorządu Rejonu Wileńskiego zwróciła się do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Sprawa w toku.

Naruszenia:

Art. 14 Traktatu:
Mniejszości mają prawo do „używania swych imion i nazwisk w brzmieniu języka mniejszości narodowej; szczegółowe regulacje dotyczące pisowni imion i nazwisk zostaną określone w odrębnej umowie”.

Art. 11 Konwencji:
1. „Strony zobowiązują się uznać, że każda osoba należąca do mniejszości narodowej ma prawo do używania jego/jej nazwiska (patronimiku) i imion w języku mniejszości oraz ich oficjalnego uznania zgodnie z trybem przyjętym w ich ustawodawstwie”.

Porównanie z sytuacją w Polsce:

Art. 7 ust. 1 polskiej ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym jednoznacznie przesądził, że: „Osoby należące do mniejszości mają prawo do używania i pisowni swoich imion i nazwisk zgodnie z zasadami pisowni języka mniejszości, w szczególności do rejestracji w aktach stanu cywilnego i dokumentach tożsamości”. Zgodnie z ust. 2 tego artykułu „imiona i nazwiska osób należących do mniejszości zapisane w alfabecie innym niż alfabet łaciński podlegają transliteracji”. Na podstawie zawartego w ustawie upoważnienia Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji wydał rozporządzenie, w którym określił taki sposób transliteracji, aby uwzględnione zostały zasady pisowni języka mniejszości. Prawo do używania imion i nazwisk w brzmieniu języka mniejszości narodowej jest także zagwarantowane w traktatach o przyjaźni i dobrosąsiedzkich stosunkach z Republiką Federalną Niemiec, Ukrainą, Republiką Białorusi oraz Republiką Litewską.

4. Ograniczanie praw wyborczych polskiej mniejszości narodowej na Litwie

1. W pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych w niepodległej Litwie jesienią 1992 r. dla organizacji mniejszości narodowych nie obowiązywał próg wyborczy. Lista Związku Polaków na Litwie uzyskała w nich 8 mandatów. W 1996 r. wprowadzono 5-procentowy próg wyborczy również dla organizacji mniejszości narodowych. Lista polska zdobyła 2 mandaty.

2. Siłę polskich głosów próbuje się zmniejszyć także przez odpowiednie ustalanie granic okręgów wyborczych.
Podział na obwody (okręgi) wyborcze jest bardzo niekorzystny dla polskiej społeczności. Rejony wileński (70 tys. wyborców) i solecznicki (30 tys. wyborców) zostały podzielone na 5 części, z których 3 zostały dołączone do sąsiednich rejonów zamieszkanych w większości przez ludność litewską. W wyniku takiego podziału tylko w jednym okręgu wileńsko-solecznickim (20 tys. wyborców rejonu wileńskiego i 20 tys. wyborców rejonu solecznickiego) Polacy stanowią większość. Główna Komisja Wyborcza podjęła również decyzję o dołączeniu do okręgu wileńsko-trockiego dalszych dzielnic Wilna (Soleniki), zamieszkanych w większości przez Litwinów, co jeszcze bardziej zmienia proporcje narodowościowe na niekorzyść rdzennej ludności polskiej. W przypadku podziału na okręgi wyborcze — zgodnego ze standardami europejskimi — w 4 okręgach Polacy stanowiliby większość.

Mimo tych trudności, w wyborach parlamentarnych w październiku 2008 r. Akcja Wyborcza Polaków na Litwie osiągnęła sukces, uzyskując 4,79 proc. głosów i 3 mandaty. Gdyby przekroczyła 5-procentowy próg prawdopodobnie zdobyłaby 7 mandatów.

Naruszenia:

Art. 14 Traktatu:
Mniejszości narodowe mają prawo do „uczestnictwa w życiu publicznym bezpośrednio lub za pośrednictwem swobodnie wybranych przedstawicieli na szczeblu władz państwowych i lokalnych oraz dopuszczenia do służby publicznej na równi z innymi obywatelami”.

Art. 4 Konwencji:
2. „Strony zobowiązują się do przyjęcia, tam gdzie to konieczne, odpowiednich środków w celu popierania, we wszystkich sferach życia ekonomicznego, społecznego, politycznego i kulturalnego pełnej i rzeczywistej równości pomiędzy osobami należącymi do mniejszości narodowej a osobami należącymi do większości. W tym względzie wezmą pod uwagę specyficzne warunki osób należących do mniejszości narodowych”.

Porównanie z sytuacją w Polsce:

Ustawa z dnia 12 kwietnia 2001 r. Ordynacja wyborcza do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. nr 46, poz. 499, z późn. zm.) przewiduje preferencje dla przedstawicieli mniejszości narodowych. Komitety utworzone przez wyborców zrzeszonych w zarejestrowanych organizacjach mniejszości narodowych (art. 134 Ordynacji wyborczej) nie obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy. Podobne rozwiązania przewidywały także wcześniejsze ordynacje wyborcze przyjęte po 1989 r.
Podczas konstruowania nowego podziału administracyjnego kraju, który wszedł w życie 1 stycznia 1999 r., jednym z istotnych argumentów na rzecz utworzenia powiatu sejneńskiego była struktura narodowościowa tego obszaru, zamieszkałego w znacznej części przez Litwinów. Z kolei przy tworzeniu województwa opolskiego brano pod uwagę m. in. liczebność mniejszości niemieckiej na tym obszarze.

5. Dyskryminacja w reprywatyzacji ziemi na Wileńszczyźnie, skutkująca rozpraszaniem zwartych skupisk mniejszości polskiej

Na Litwie trwa proces „wsiedlania” osób narodowości litewskiej na tereny Wileńszczyzny, dotychczas zwarcie zamieszkane przez mniejszość polską. Taki proceder stał się możliwy dzięki temu, że na Litwie w ramach Ustawy o prawie obywateli do zachowanych nieruchomości (ustawa reprywatyzacyjna) każdy obywatel Litwy, były właściciel ziemi, może ją odzyskać niekoniecznie tam, gdzie przed wojną ją posiadał. Może więc ubiegać się o realizację praw do byłej własności ziemskiej w dowolnym zakątku kraju. Taki zapis ustawy pozwala prawo do ziemi na prowincji realizować w rejonie Wilna, gdzie przed wojną właścicielami ziemi byli głównie Polacy. Warto nadmienić, że aktualna wartość rynkowa ziemi pod Wilnem jest wielokrotnie wyższa od wartości ziemi w głębi kraju. Tereny pod Wilnem zajmują bardzo często osoby pozamiejscowe, gdy tymczasem miejscowym, byłym właścicielom (najczęściej obywatelom Litwy polskiej narodowości) proponowane są w innych miejscach. Dzieje się tak, mimo że litewskie ustawodawstwo pierwszeństwo do zwrotu nieruchomości przewiduje miejscowym właścicielom.

Naruszenia:

Art. 15 Traktatu:
Strony zobowiązują się, że „powstrzymają się od jakichkolwiek działań mogących doprowadzić do asymilacji członków mniejszości narodowej wbrew ich woli oraz zgodnie ze standardami międzynarodowymi powstrzymają się od działań, które prowadziłyby do zmian narodowościowych na obszarach zamieszkałych przez mniejszości narodowe”.

Art. 16 Konwencji:
„Strony powstrzymają się od czynności, które powodują zmiany składu narodowościowego na obszarach zamieszkanych przez mniejszości narodowe”.

Porównanie z sytuacją w Polsce:

W Polsce nie ma problemu reprywatyzacji mienia obywateli polskich narodowości litewskiej.

6. Dysproporcje we wspieraniu kultury i zachowaniu tożsamości narodowej mniejszości

Podstawowym dysponentem środków finansowych na wspieranie tożsamości mniejszości narodowych jest Departament Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa przy rządzie Republiki Litewskiej. Niestety, rozdysponowanie środków finansowych pomiędzy mniejszości narodowe na Litwie a litewskie wychodźstwo jest bardzo zachwiane na niekorzyść mniejszości.

Budżet wspomnianego Departamentu w roku 2008 wyniósł 18.300 tys. Lt. Na działalność programową wszystkich mniejszości narodowych na Litwie została przewidziana kwota 616.500 tys. Lt, mniejszości polskiej — 90.040 tys. Lt.

Strony Traktatu z 1994 roku miały zapewnić mniejszościom narodowym dostęp do publicznych środków masowego przekazu. Wydawana na Wileńszczyźnie prasa polska dla prawie 300 tys. mniejszości nie otrzymuje od rządu litewskiego żadnego wsparcia finansowego. W litewskiej telewizji polska mniejszość uzyskała 15-minutowy program emitowany raz w tygodniu. Ułatwieniem dla obywateli z mniejszości narodowych powinny być oficjalne strony litewskich organów państwowych. Na stronie litewskiego Sejmu dowiadujemy się o jego działalności w językach: angielskim, francuskim, rosyjskim, niemiecki i… chińskim. Nie ma informacji w języku polskim.

Naruszenia:

Art. 13 Traktatu:
2. „Osoby należące do mniejszości polskiej w Republice Litewskiej, (…), mają prawo, indywidualnie lub wespół z innymi członkami swej grupy, do swobodnego wyrażania, zachowania i rozwijania swej tożsamości narodowej, kulturowej, językowej i religijnej bez jakiejkolwiek dyskryminacji i przy zachowaniu pełnej równości wobec prawa”.

Art. 15 Traktatu:
Obie strony w szczególności „zapewnią mniejszościom narodowym dostęp do publicznych środków masowego przekazu”.

Art. 5 Konwencji:
1. „Strony zobowiązują się wspierać tworzenie warunków koniecznych do utrzymywania i rozwijania przez osoby należące do mniejszości narodowych ich kultury, jak również zachowania zasadniczych elementów ich tożsamości, to jest ich religii, języka, tradycji i dziedzictwa kulturowego”.

Porównanie z sytuacją w Polsce:

W Polsce na potrzeby litewskiej mniejszości, której liczebność sięga 6 tysięcy osób, Wydział Mniejszości Narodowych i Etnicznych w MSWiA, przeznaczył w 2008 r. 637 tys. zł. Dotacje otrzymują między innymi: dwutygodnik „AUŠRA”, miesięcznik dla dzieci „AUŠRELE” i kwartalnik „ŠALTINIS”.

Polityka depolonizacji Wileńszczyzny

Komentarz prezesa Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”

27 marca Rada Samorządu Rejonu Solecznickiego, broniąc polskiej oświaty, zmuszona była przyjąć uchwałę o organizacji nowego roku szkolnego w stu punktach niezgodną z uchwałą rządu w tej sprawie. Uchwała rządu z 2008 r. stwarza zagrożenie dla przyszłości polskiej oświaty. We wrześniu 2008 r. Samorząd Rejonu Wileńskiego po przegranych bojach w litewskich sądach skierował do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu skargę na nakaz zmiany imienia patronki szkoły polskiej Emilii Plater na Emilijos Platerytės.

To ciąg dalszy kilkunastoletniej walki o prawo do pisania polskich nazwisk po polsku. Gdy dołączymy do tego ewidentną dyskryminację Polaków w zwrocie ich ziemi, kształtowanie geografii wyborczej tak, by maksymalnie zmniejszyć siłę polskich głosów, czy ostatnią „wojnę” o Kartę Polaka, to mamy inny niż tak często przywoływany przez polityków obu krajów, mówiących o „strategicznym partnerstwie”, obraz stosunków polsko-litewskich. Inny, bo widziany z perspektywy zwykłego obywatela Litwy polskiej narodowości. Zgoda, że niepełny i że przez to przerysowany, ale ten ze strategicznej przyjaźni też jest nieprawdziwy.

Warto szukać odpowiedzi, dlaczego kwestie od lat sporne są nierozwiązywalne. Czy brak jest podstaw traktatowych? Nie, z zawartego w 1994 r. Traktatu polsko-litewskiego i ratyfikowanej przez Litwę bez zastrzeżeń w roku 2000 europejskiej konwencji o ochronie mniejszości narodowych jednoznacznie wynikają prawa mniejszości polskiej, m. in. do polskiej szkoły, nazwiska pisanego po polsku czy do języka polskiego używanego publicznie.

Czy brak jest rozmów na najwyższych szczeblach władzy? Nie, od 1990 r. każdy polski prezydent, premier, marszałek Sejmu i Senatu w ciągu roku spotyka się wielokrotnie ze swoimi litewskimi partnerami. Zawsze jednym z tematów rozmów są sprawy Polaków na Litwie. W programie każdej wizyty jest spotkanie z liderami Związku Polaków na Litwie.

Czy realizacja tych zapisów jest niemożliwa z racji trudności budżetowych Litwy? Nie, rozwiązanie spraw spornych nie wymaga dodatkowych wydatków.

Z czego więc wynika ten pat? Sądzę, że Litwini bardzo szybko zauważyli, że polskie władze nie traktują spraw Polaków na Kresach priorytetowo. Że są gotowe łatwo poświęcać je na ołtarzu spraw według nich strategicznych jak NATO, Unia Europejska, koalicja antyrosyjska czy poparcie czyjejś kandydatury do instytucji międzynarodowych. Dochodzi do tego również naiwność wielu polskich ekip, biorących deklaracje władz litewskich za dobrą monetę i z „dobrymi obietnicami” chętnie wracających do kraju. W kolejnych kadencjach litewskiego Sejmu oczekiwane przez nas zmiany ciągle są w trakcie prac legislacyjnych i zawsze brakuje ich finału przed końcem kadencji. Kilka dni temu prezydent Valdas Adamkus złożył prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu kolejną obietnicę, że sprawa pisowni polskich nazwisk zostanie rozwiązana. Oby, tylko że prezydent Adamkus już za miesiąc kończy swoją drugą kadencję.

Litwini potrafią dbać o swoje sprawy. W 2000 r. nasz rząd postanowił zwiększyć obsadę strażnicy granicznej w Puńsku. Strona litewska rozpoczęła ostry protest, włączając w spór swojego prezydenta, premiera, marszałka Sejmu, oskarżając nas o próbę zmiany proporcji narodowościowych w Puńsku poprzez przyjazd 20 polskich funkcjonariuszy. Polska się wycofała.

Wśród polskich elit nierzadkie jest obecne przekonanie, że trzeba zrozumieć „mały naród” i jego historyczne kompleksy w stosunku do „wielkiego sąsiada”, że trzeba mu się dać „wyszumieć”. Przy okazji mówi się chętnie o obawach o polski nacjonalizm, o nieantagonizowaniu stosunków polsko-litewskich, o konieczności tolerancji, nawoływaniu do zgodnej „jagiellońskiej” współpracy, poświęcając nie własne przecież prawa obywatelskie.

Myślę, że istotny odłam środowisk opiniotwórczych pojmuje suwerenność państwa jak za starych, przed unijnych czasów. W Unii Europejskiej prawa mniejszości nie są elementem wyłącznie polityki wewnętrznej danego państwa, ale częścią polityki wewnętrznej całej Unii. Interwencja polskiego polityka w obronie praw obywatelskich Polaka na Litwie nie jest więc mieszaniem się w sprawy wewnętrzne Litwy. To troska o respektowanie wspólnych unijnych standardów prawnych, w których prawa mniejszości narodowych to część katalogu podstawowych praw obywatelskich. Czy się komuś to podoba, czy nie, wszyscy podjęliśmy takie zobowiązanie, tworząc Unię.

Pamiętam dobrze trudności z wprowadzeniem ustawy o mniejszościach narodowych w Polsce. Trwało to długo, budziło wiele emocji, padały nawet słowa o narodowej zdradzie, ale w 2005 r. ustawę przyjęliśmy. Jej gorącym zwolennikiem był Donald Tusk (ja również). Dziś nikomu nie przeszkadzają niemieckie nazwy ulic na Opolszczyźnie czy język kaszubski w szkołach i urzędach na Pomorzu. Podobnie jak litewska oświata i nazwy ulic w Puńsku. Czy też polska szkoła i napisy po polsku na Zaolziu. Tego samego oczekujemy od naszych litewskich sąsiadów, a od rządu Donalda Tuska twardej postawy. Współczesnym „europejskim” sposobem na wygaszanie narodowych konfliktów jest zrobienie kroku naprzód. Nawet, jeśli trzeba go zrobić wbrew własnej opinii publicznej.

Niestety, Litwini wybrali inną drogę. Od kilkunastu lat prowadzą politykę zmierzającą do depolonizacji Wileńszczyzny. Niedostrzeganie tego jest naiwnością.

Maciej Płażyński


Odpowiedź Departamentu ds Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa Republiki Litewskiej na raport Stowarzyszenia “Wspólnota Polska”

145 odpowiedzi to Przestrzeganie praw mniejszości polskiej na Litwie. Raport Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”

  1. wilniuk mówi:

    Te mądre rady pana Astorii nie trzymają się kupy.
    Punkt 3: mieć w nosie kulturę bieżącą kulture polską(??), mówić źle albo nie mówić wcale po polsku;
    punkt 4: kultywować polskość, świecić przykładem;
    punkt5:być relewantnym wobec młodzieży, która ma w nosie folklor, rocznice kościelneitd.
    No to, przepraszam bardzo, my mamy w nosie takie mądre rady. Zwłaszcza, że bez sensu. Wyraz relewantny jest terminem językoznawczym, który nie odnosi się do człowieka, tylko do języka.

  2. Astoria mówi:

    P. wilniuk:

    ad 3. Tak mi się skojarzyło z własnym doświadczeniem: Pracowałem kiedyś w żydowskiej agencji na Manhattanie, reprezentującej artystów kalibru Pendereckiego i Woody Allena. Otóż Allen, nie mówiący po hebrajsku, nie interesujący się kulturą izraelską w swojej twórczości raczej w ogóle, Amerykanin pełną gębą, w tejże agencji sponsorował i sygnował nazwiskiem zbiórki pieniędzy dla Izraela – miliony dolarów od Żydów kulturowo, językowo całkiem niezwiązanych z Izraelem. Kiedy ważyło się przyjęcie Polski do NATO, Kongres Polonii Amerykańskiej, skupiający ludzi rzadko mówiących po polsku, bronił interesu Polski. Można więc reprezentować interesy etniczne w różny sposób, różnie tę etniczność sobą reprezentując.

    ad 4. Czyż “KW” – jedyny polskojęzyczny dziennik na Litwie – nie powinien świecić przykładem profesjonalizmu? Że nie świeci, zbyt często odstawiając dziennikarską i językową fuszerkę, dla mnie jest ewidentne.

    ad 5. Czemu polska młodzież grawituje do kultury rosyjskiej? Bo to kultura aktualna. Bo to, co jej “KW” i polskie organizacje oferują, to oberki, święta kościelne, romantycy i spory narodowe w sosie historycznym.

    Podstawowe znaczenie przymiotnika “relewantny” podaje Słownik PWN:

    “relewantny «ważny dla czegoś lub z jakiegoś punktu widzenia»”

    http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=relewantny

  3. krzysztof mówi:

    Panie Astoria : Nie po raz pierwszy przejawia Pan wielką troskę o tę polską młodzież na Wileńszczyźnie. Szczególnie leży Panu na sercu, że ci młodzi Polacy preferują kulturę rosyjską zamiast polskiej. Byłby to nawet wzruszający przykład patriotyzmu rodaka zza oceanu, gdyby nie fałsz aż bijący w oczy z ekranu komputera.
    Daj Pan sobie spokój z tymi obłudnymi radami dla ludzi, których w gruncie rzeczy masz za oszołomów i głupców. Czyżby Panu zależało na utrzymywaniu polskości na Wileńszczyźnie ? Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia.

  4. Astoria mówi:

    Komentarz usunięty.

    Od admina:
    Panowie, doprawdy.

  5. wilniuk mówi:

    Do Astoria:
    Ani Mały słownik języka polskiego PWN, ani Słownik poprawnej polszczyzny PWN, ani kilka innych słowników nie podają tego znaczenia, o którym Pan pisze. Natomiast trzytomowy Słownik Języka polskiego PWN podaje tylko znaczenie związane z lingwistyką: Cechy, opozycje istotne dla funkcji komunikatywnej języka.
    Podobnie podaje nowy Słownik wyrazów obcych.
    Co do błędów w “K.W.” i fuszerki dziennikarskiej, tu się zgadzam z Panem całkowicie. Pozostawia wiele do życzenia. Bardzo wiele. Jeśli Pan często zagląda na to forum, to pewnie zauważył, że czasem poruszam ten temat.Wstyd mi za tę bylejakość językową.
    Nie rozumiem, dlaczego polska młodzież na Litwie ma mieć w nosie polską kulturę bieżącą? I dlaczeo nie jest ważne, czy się zna język ojczysty.
    Przytoczył Pan przykład z Żydami. Ale to zupełnie inna sprawa. Żydzi, mimo że w jakimś sensie są obywatelami świata, zawsze pozostają Żydami, nawet jeśli zmienią nazwisko, język, a nawet religię. I mają taką wspaniałą cechę, jak żydowską lojalność. Niestety, Polakom tego brak.
    Trudno zgodzić się z Pańską radą, żeby mieć w nosie język, “bieżącą kulturę”. I jakoś dziwnie dzieli Pan nas na tych, kto ma dbać o język i tych, kto może go nie znać. My pragniemy, by wszyscy Polacy na Litwie uważali swój język ojczysty za najwyższe dobro.
    Skąd Pan wie,mieszkając w Ameryce, że polskie organizacje oferują młodzieży tylko oberki? Jeśli taki wniosek wysnuwa Pan z “Kuriera”, to się Pan myli.
    Niestety, jest już późno, więc to by było na tyle.

  6. Artur mówi:

    Do ‘krzysztof’:
    Nie jestem nowym, dawno już komentuję tutaj. Wpisało mi automatycznie imię Artur to nie chciałem zmieniać.
    Chcesz merytorycznych dowodów? Tego jest tak dużo, że aż nie wiem, od czego zacząć. Najlepszym sposobem, by się przekonać, to czytanie powiedzmy przez jakiś miesiąc-dwa polską prasę.
    Mogę ci Krzysztofie przysiąc: dostaniesz tak jak ja szału.

  7. Astoria mówi:

    Admin:

    Przepraszam. Czy tak przejdzie? –

    krzysztof:

    Powiedz Pan coś do rzeczy, zamiast snuć hipotezy ad personam.

    Od admina: przejdzie jak najbardziej. Dziękuję 🙂

  8. Astoria mówi:

    P. wilniuk:

    Napisałem: “Być relewantnym dla współczesnej młodzieży polskiej na Litwie” – czyli, zgodnie z definicją z linku, który podałem: “być ważnym, albo istotnym, dla młodzieży polskiej, albo takimż z jej punktu widzenia. To przyjęty anglicyzm, jak sądzę, a tak go definiuje szczegółowiej Słownik Wyrazów Obcych Kopalińskiego:

    http://www.slownik-online.pl/kopalinski/FD743719B31B6F81C12565850080D5EA.php

    “Nie rozumiem, dlaczego polska młodzież na Litwie ma mieć w nosie polską kulturę bieżącą?”

    Nie mówię, że ma mieć, ale stwierdzam, że ma. Pana zdaniem polska młodzież na Litwie uczestniczy w bieżącej polskiej kulturze, tworzy ją, czyta polskie książki, “KW”?

    “I dlaczeo nie jest ważne, czy się zna język ojczysty”

    Nie piszę, że nie jest ważne. Piszę o tolerancji dla tych, dla których jest mniej ważne i np. nie posyłają dzieci do polskich szkół. Dlaczego ich tracić? Dlaczego polski ma być koniecznym wyznacznikiem polskości? A jeśli dla kogoś jest, jak dla czytelników “KW”, to postuluję świecić przykładem rzetelności i profesjonalizmu.

    “My pragniemy, by wszyscy Polacy na Litwie uważali swój język ojczysty za najwyższe dobro.”

    My – to znaczy kto? Że Pan tak uważa, “KW” też – to wiem. Ale ilu czytelników ma polska prasa na Litwie – 3%? 97% Polaków na Litwie, jak podejrzewam, niczego po polsku nie czyta. Połowa posyła dzieci do niepolskich szkół. Wybierają więc inne drogi. Dlaczego ich tracić? Bo jeśli Pan chce ich zmienić za pomocą 3-tysięcznego nakładu “KW”, to raczej utopijna droga.

  9. d mówi:

    Dyskusja wciąż schodzi na manowce przetargów personalno-lingwistyczno-małostkowych.

    Ponawiam pytanie do szanownego grona dyskutantów: jakie widzicie szanowni państwo drogi rozwiązania problemów, o których mowa w Raporcie?

  10. Kmicic mówi:

    do d i do wszystkich czujacych po Polsku : politycy litewscy liczą się tylko z opinią międzynarodową , którą przez wiele lat udawało im się oszukiwać. Należy nagłaśniać, gdzie się tylko da, cały pakiet (6-8 pkt.)podstawowych problemów . Swoich posłów, europarlamentarzystow, prezydentów miast,marszałków województw angażować do działań. Zadawać im konkretne pytania , co zrobili i co zrobią w obronie mniejszości polskiej na Litwie, ..I ROZLICZAĆ PRZY WSZYSTKICH, KOLEJNYCH WYBORACH . Skuteczna aktywność w tej ponadpartyjnej,ogólnonarodowej i ogólnoeuropejskiej sprawie winna stać się OBLIGATORYJNA dla każdego polityka i osoby publicznej. Nagłaśniać w mediach, prasie, telewizji. Rozmawiać o tym w stowarzyszeniach, klubach,w swoich środowiskach i rodzinach.. i rozmowy zamieniać w konkretne działania . Pisać listy, petycje do premiera,prezydenta,MSZ, posłów,Buzka,europarlamentarzystów, Parlamentu Europejskiego, Rady Europy . Organizować wszelkiego rodzaju akcje, współpracować z polskimi szkołami na Litwie. Organizować pikiety, kompromitować antypolskich polityków litewskich. Tworzyć w internecie rosnące grono odbiorców i informować przesyłając aktualności. Tworzyć Lobby w Pl i w środowiskach polonijnych. Należy oczywiście robić wszystko co się da, ale niech każdy chociaż robi coś konkretnego. STWORZYĆ MODĘ NA POLSKOŚĆ na Litwie, zrobić z niej POWSZECHNĄ OGÓLNONARODOWĄ SPRAWĘ(!). Bez polskiej kultury na Wileńszczyżnie, bez jej oddechu i wdzięku Polskość coś bezpowrotnie utraci….

  11. maur mówi:

    … w każdym razie niedzielne (wczorajsze) wiadomości rozpoczęły się od tej właśnie sprawy. Wypowiedzi polityków wszystkich opcji były twarde i zdecydowane za równym traktowaniem mniejszości. Oczywiście pokazano przykłady traktowania MN w Polsce np. Niemców i Litwinów. Cóż, była też zapowiedź bardziej dynamicznego ruszenia sprawy na forum PE. No i oczywiście nacisk na prezydenta RP aby w najbliższym spotkaniu z prezydent Lt (za parę dni) zaczął w ogóle od tej sprawy. Tak więc sądzę, że politycy litewscy po wczorajszych wiadomościach w polskiej TV raczej mieli ciężką noc. Mam nadzieję na, wreszcie, poważne potraktowanie sprawy…

  12. wilniuk mówi:

    Do Astoria:
    Znów jest Pan, delikatnie mówiąc, niedokładny. Najpierw utrzymywał Pan, że takie znaczenie wyrazu relewantny podaje słownik PWN. Kiedy udowodniłem, że kilka słowników PWN ( a więc najbardziej miarodajnych) nie podaje tego znaczenia, to się z kolei zsyła Pan na Słownik wyrazów o0bcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego. Bardzo lubię słowniki Kopalińskiego i specjalnie jeździłem po nie do Warszawy, jednak ten słownik, wydany prze Wiedzę Powszechną, nie jest “firmowany” przez Polską Akademię Nauk.Poza tym w słowniku Kopalińaskiego jest (zgodnie z jego nazwą) dużo zwrotów obcojęzycznych, które nie weszły powszechnie do słownictwa polskiego. Wierzę Panu, że po angielsku tak się mówi.
    Nie odpowiedział Pan na pytanie, skąd Pan, mieszkając za oceanem, wie, co polska młodzież lubi, co czyta, czego nie czyta?
    Znowu Pan wykręca kota ogonem: “nie piszę, że nie jest ważne znać język polski”. A, nieprawda! Pisze Pan, przy tym w sposób nieprzyjemny, bo idiom “mieć coś w nosie” oznacza lekceważenie.
    Skoro Pan, nie będąc Polakiem ( takie odnoszę wrażenie czytając Pańskie wypowiedzi)tak bardzo interesuje się sprawami polskimi, to jaki cel Panu przyświeca i skąd czerpie Pan taką fałszywą wiedzę o naszym życiu, o tym, co czytamy, jak myślimy itd.?

  13. Kmicic mówi:

    do Wilniuka; Dlaczego nie powstało jeszcze światowe lobby Wilniuków ( wielopokoleniowe, z dziećmi i wnukami Wilniuków),mające za cel pilne załatwienie wszystkich (6-8pkt.)podstawowych problemów mniejszości polskiej na LT(?).

  14. VladimirasKr mówi:

    http://www.delfi.lt/news/ringas/lit/article.php?id=22803036
    Czy nazwisko ulic litewskich est potrzeba pisac w polskim tak jak Witautas.To nie polskie imiona i ich niema potrzebi przerabiac.
    Litwa też nie jest zadowoliona z decyzji polskiej instytucji. Našim zdaniem imię i nazwisko litewskie w polskim paszporcie powinno być pisane takže wyłącznie w języku litewskim.
    Wielu Polakow mieszkajacych poza granicami Polski ma paszporty krajow w ktorych mieszkaja i ani w brytyjskich, amerykanskich, niemieckich czy francuskich paszportach polskich liter Pan tam nie znajdziesz i nikt nie podnosi z tego powodu krzyku.

  15. wilniuk mówi:

    Do d:
    Po pierwsze, pisownia nazwisk wcale nie jest problemem małostkowym, jak to już nie pierwszy raz na tym forum czytamy. Po drugie, ani AWPL, ani polskie organizacje społeczne on niczym nie mogą decydować.
    Na razie zaczekamy, co się będzie mówiło na ten temat podczas wizyty pani prezydent LR w Warszawie.
    Panie “d”, sprawy językowe są bardzo ważne. Dlatego nie można milczeć, kiedy ktoś chce nam wmówić czy tu na Litwie, czy w Ameryce, że można mieć je w nosie.
    Chyba Pan rozumie, że w gruncie rzeczy w tym sporze z Astorią nie o jakiś wyraz chodziło, tylko o co innego.
    Należy się zastanowić, dlaczego ten amerykański Astoria zamiast poświęcać czas na sprawy bardziej mu znane, np. żydowskie, ( w każdym razie tak wynika z jego wypowiedzi)wmawia nam, że polska młodzież nie chce polskości. Skąd on o tym wie i dlaczego uparcie powtarza ten fałsz?
    Właśnie przed chwilą na Jedynce TVP oglądałem film o Zułowie, miejscu rodzinnym Józefa Piłsudskiego. Nie tylko ś. p. Jerzy Surwiło mówił o tym, czym dla nas jest polskość. Szczerze i pięknie o polskości i potrzebie posługiwania się ojczystym językiem mówili też harcerze.Naprawdę mamy dużo wspaniałej młodzieży.

  16. d mówi:

    do Kmicica:
    Światowe Lobby Wilniuków nie powstało, bo nie znalazł się pomysłodawca i organizator. Pomysodawcę mamy w Pańskiej osobie. Może Pan podejmie się również spraw organizacyjnych?

  17. Kmicic mówi:

    A Litwini W Polsce (kto chce) mają nazwiska wyłącznie po litewsku i Polacy na Litwie też będa się pisali po polsku. Bo takie jest prawo . A Ci, którzy będą występowali przeciwko prawu zostaną ukarani – sądownie. Za obrażanie uczuć narodowych, za dyskryminację mniejszości narodowych, za zastraszanie, za występowanie przeciwko najswiętszemu prawu- do własnego nazwiska w czystej postaci, bez żadnych kleksów…

  18. wilniuk mówi:

    Do Kmimcic:
    Istnieje Europejska Unia Wspólnot Polonijnych, której przewodniczy pani Helena Miziniak. Czy jest światowy odpowiednik – nie wiem. Polacy obu Ameryk mają swoje zrzeszenia, ale przed paru laty były jakieś problemy, więc w Polsce mało się o nich mówi.
    To bardzo dobre hasło:Moda na polskość. I myślę, że ta moda już się powoli robi. Przy tym w najważniejszych puntach: ekonomicznych.
    Ot, taki mały, śmieszny obrazek. Przed kilku dniami syn moich sąsiadów 13-letni Mindaugas przychodzi ze szkoły i mówi: W szkole wszyscy mówią, że tylko w Polsce nie ma kryzysu. Okazało się, że ci “wszyscy” – to koledzy. Widocznie ich rodzice tak mówią w domu. A więc to też jakaś moda na polskość.

  19. zybedeusz mówi:

    Wilniuk:
    Tak, Litwini też mają “dowcip” o kryzysie:

    Co z tego, że w Polsce nie ma kryzysu? Za to pełno tam Polaków.

    Nie czarujmy się — wśrod Litwinów mody na polskość nigdy nie będzie. Co do potrzeby tworzenia mody na polskość wśród młodych Polaków — tu w pełni się zgadzam.

  20. wilniuk mówi:

    Do Vladimiras:
    No to mamy jeszcze jednego Kalego.
    Imienia Vytautas nie można pisać Witautas, bo to litewskie imię i nie można przerabiać.
    Ale nasze polskie imiona i nazwiska to szanowni Litwini mogą przerabiać, tak?
    Właśnie tak rozumował Murzyn Kali.

  21. ciekawski mówi:

    Kmicic:p.64,”Raport był już opublikowany pół roku temu”…Pytanie:Gdzie już był opublikowany majski Raport WP?

  22. wilniuk mówi:

    Do Zybedeusz:
    Niech sobie nie lubią, ale z koszyczkami po zakupy całe lato jeździli, a i teraz też.
    Kiedyś Nietzsche przytoczył taki żart:
    – Dlaczego ty mnie tak nienawidzisz ? – sptytał magnes żelaza.
    – Dlatego, że mnie stale przyciągasz – odpowiedziało żelazo.
    Coś w tym jest.

  23. Zbyszko mówi:

    Do Artur
    tyle tu mowy o języku polskim,a u Ciebie w poscie: ‘czytanie … polskĄ prasĘ’ (…polskiej prasy!)

  24. bobrowniczy mówi:

    VladimirasKr, Listopad 9, 2009 at 12:55 – Zgłoś komentarz

    http://www.delfi.lt/news/ringas/lit/article.php?id=22803036
    Czy nazwisko ulic litewskich est potrzeba pisac w polskim tak jak Witautas.To nie polskie imiona i ich niema potrzebi przerabiac.
    Litwa też nie jest zadowoliona z decyzji polskiej instytucji. Našim zdaniem imię i nazwisko litewskie w polskim paszporcie powinno być pisane takže wyłącznie w języku litewskim.
    Wielu Polakow mieszkajacych poza granicami Polski ma paszporty krajow w ktorych mieszkaja i ani w brytyjskich, amerykanskich, niemieckich czy francuskich paszportach polskich liter Pan tam nie znajdziesz i nikt nie podnosi z tego powodu krzyku.

    Dorogoj Władimiras.
    Tak toczno ty razpisywajesz.No tolko padumaj- litovskije liudi toże imiejut swoi imienia napisany pa anglisku ili germansku a nie w 100% pa litovsku.
    A tak poważnie to chodzi przcież nie o to że gdzieś ktoś ale akurat ci co tam żyją od kilku set lat nie mogą sie nazywać tak jak ich przodkowie.
    Jeżeli koś sie urodził jako Sawicki to nie moze umrzeć jako Savickij lub Savickas.Tym bardziej jego dzieci.

  25. maur mówi:

    ad. VladimirasKr;
    1.w Polsce jestmniejszość niemiecka. W oklolicach Opola. Nie dość, że mają nazwy w jezyku i polskim i niemieckim, mają też nazwy miejscowości w obu językach to jeszcze z uwagi na tę mniejszość utwożono województwo. Małe bo małe, zbędne z innych punktów widzenia. Ale przeważył argument znacznego odsetka mniejszości. Podobnie z mniejszością litewską. Starostwo Sejneńskie właśnie z uwagi na mniejszość litewską zostało utworzone.
    2. Polacy w tej części Litwy byli zawsze. Tam stanowią większość. Ktoś inny przyszedł do ich domu i twierdzi, że to jego bo mu podarowali go bandyci. (Vide :Europa; Historia Rosji etc.)Moi rodzice urodzili się w Polsce. Na Wileńszczyźnie. W polskich dowodach osobistych mają wpisane miejsce urodzenia, np. Bujwidy, Wilno. W rubryce “Powiat” maja wpisane “ZSRR”. Ale metryki chrztu maja polskie. Chcieli być dalej w Polsce -to musieli opuścić rodzinne strony. Czyli żeby była jasność. Polacy na Wileńszczyźnie są u siebie w domu. Przez wieki była to Polska. Oni nie są żadną Polonią. Natomiast Polacy wyjeżdżający za granicę dobrowolnie i świadomie zgadzają się, że wkraczają w “Nowy Świat”, nowa kultura, nowy język, nowe prawa. Karol Burzyński też wyjechał z Wileńszczyzny. I wszyscy znają go jako Chalres Bronson.
    Można więc analizować i porównywać to co jest porównywalne… to tyle. Do głębszego przemyślenia…

  26. Kmicic mówi:

    jednostronnie ciekawski post 121: Sam w maju miałem kilka ładnie wydanych książeczek Raportu, również w wersji angielskiej. Był dostępny m.in. w biurach Wspólnoty Polskiej, był w obiegu w czasie zjazdu Wilniuków. Opublikowany na wielu stronach internetowych. Niestety , za mały nakład – tylko kilka tysięcy egzemplaży. Uaktualniona wersja ( a przez te pół roku oj , działo się) ukaże się już w większym nakładzie. I tak będzie dopóki Litwa nie zagwarantuje Polakom tych samych praw, którymi cieszą się Litwini w Polsce. Ale wybacz , Jednostronnie Ciekawski, nie chce mi się z Tobą gadać.

  27. Kmicic mówi:

    126: poprawnie- “egzemparzy”

  28. Kmicic mówi:

    126:do trzech razy sztuka-poprawnie “egzemplarzy” }:-)

  29. Astoria mówi:

    P. wilniuk:

    “Skoro Pan, nie będąc Polakiem ( takie odnoszę wrażenie czytając Pańskie wypowiedzi)tak bardzo interesuje się sprawami polskimi, to jaki cel Panu przyświeca”

    Tutaj jestem dyskutantem i nie bardzo rozumiem, co moja etniczność ma do rzeczy. Ale jeśli to Panu ułatwi rozmowę: tak, jestem Polakiem, urodzonym i wychowanym w Krakowie, gdzie spędzę najbliższą wigilię z rodzicami, również Polakami, jak podejrzewam. Niestety musi Pan to przyjąć na wiarę (lub nie), bo nie zamierzam tego Panu udowadniać. Co do mojego celu, czy raczej motywu, to kibicuję Polakom na Litwie, ale nie z patriotycznych, czy emocjonalnych, powodów, tylko ludzkich: mniejszość etniczna na Litwie jest dyskryminowana w jakimś stopniu i jest to łamanie praw człowieka, co mi się nie z uniwersalnych racji. Być może Pana dziwi, że jestem często krytyczny wobec Polaków, ale to naprawdę całkiem normalne, to znany i zdrowy nurt w polskim podejściu do polskości. Dedykuję Panu wiersz Andrzeja Bursy, Krakowianina jak ja:

    “Modlitwa dziękczynna z wymówką

    Nie uczyniłeś mnie ślepym
    Dzięki Ci za to Panie

    Nie uczyniłeś mnie garbatym
    Dzięki Ci za to Panie

    Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika
    Dzięki Ci za to Panie

    Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem
    Dzięki Ci za to Panie

    Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem
    hermafrodytą koniem mchem ani niczym z fauny i flory
    Dzięki Ci za to Panie

    Ale dlaczego uczyniłeś mnie Polakiem?”

    “skąd Pan, mieszkając za oceanem, wie, co polska młodzież lubi, co czyta, czego nie czyta?”

    Dowiedziałem się o tym niedawno, z lektury “Kuriera” – np. z artykułu o tylko dwóch polskich księgarniach w Wilnie, które ledwo dyszą, z artykułu o polskiej młodzieży, która preferuje kulturę rosyjską, z charakteru tej gazety – o znikomym nakładzie i profilu całkiem nieatrakcyjnym dla jakiejkolwiek młodzieży, etc. Wcześniej, zanim przypadkiem trafiłem na “Kuriera” on-line, który otworzł mi oczy na sprawy polskie na Litwie, wydawało mi się, że Polacy na Litwie połykają polskie książki, żyją polską kulturą – ale teraz wiem, że się myliłem. Wczoraj ukazał się w “Rzepie” felieton Haszczyńskiego “Koniec marzeń o partnerstwie z Litwą”, pod którym była taka wymiana opinii – między dyskutantami, jak sądzę, mieszkającymi na Litwie:

    “Do nerwowy: Pisze:

    07/11/2009 o 22:59
    Niech Pan nas, Polaków na Litwie, nie obraza swymi wywodami i niech się Pan odczepi od Redaktora Haszczyńskiego, który-jako jeden z niewielu- zajmuje się naszą tematyką.
    Nie Panu zabrano ziemię, nie Panu przekręcono imię i nazwisko, nie Pana dzieci z godziny na godzinę się lituanizują…”

    “cuchullain Pisze:

    08/11/2009 o 12:55
    “…nie Pana dzieci z godziny na godzinę się lituanizują…”
    A litunizują się zapewne przy oglądaniu “Slavianskij Bazar” bądź kolejnej części serialu “Menty” lub “Ubojnaja Sila” na kanale ORT, “1 Baltijskij” i innych kanałach rosysjkich, czytaniu sobotniego wydania gazety “TeleNedelia”, słuchaniu “Russkoje Radio”, wypadu do Forum Cinemas na premierę kolejnej rosyjskiej superprodukcji oraz uczęszczaniu na koncerty Dimy Bilana, Filipa Kirkorova etc. – czyli podczas typowych ulubionych rozrywek polskiej młodzieży wileńskiej. Nawiasem mówiąc, czy zastanawiał się pan kiedykolwiek dlaczego osiągnięcia polskiej prasy na Litwie są tak mizerne, w stosunku do rosyjskiej? Radzę przestudiować upodobania prasowe znacznej części mieszkańców Wileńszczyzny (chociażby wspomniana już tu TeleNedelia), zarówno jak wybór kanałów TV, zapewne wiele dadzą do myślenia. Z tej samej przyczyny nie ma polskiego dubbingu filmów animowanych wyświetlanych w Forum Cinemas – chociaż jest rosyjski. Dlaczego? Przecież Polaków ponoć statystycznie jest więcej od Rosjan. Jedyny logiczny wniosek -Polacy na Litwie, zwłaszcza ci z rejonu wileńskiego i solecznickiego są w znaczącej wielkości zaliczani do “rosyjskojęzycznych”, za ich zresztą nieświadomym przyzwoleniem, co więcej – im to widocznie wcale nie przeszkadza. Taka jest codzienność, i dopóki tak jest, proszę sobie darować bajki o lituanizacji.”

    Nie mam powodu sczególnie drugiej opinii nie ufać, szczerze mówiąc. Pan ma?

    “Najpierw utrzymywał Pan, że takie znaczenie wyrazu relewantny podaje słownik PWN. Kiedy udowodniłem, że kilka słowników PWN ( a więc najbardziej miarodajnych) nie podaje tego znaczenia”

    Przecież podałem Panu link do oficjalnej strony PWN, na której widnieje definicja słowa “relewantny”, którą zacytowałem. Czy Pan linku nie dostrzegł, nie otworzył go, nie przekonał się na własne oczy, że tak to słowo definiuje Słownik PWN? Podaję link ponownie:

    http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=relewantny

  30. Bury mówi:

    Astoria

    [kibicuję Polakom na Litwie, ale nie z patriotycznych, czy emocjonalnych, powodów, tylko ludzkich: mniejszość etniczna na Litwie jest dyskryminowana w jakimś stopniu i jest to łamanie praw człowieka]

    Racja.

  31. wilniuk mówi:

    Do Astoria:
    O ile pamiętam, wcześniej pisał Pan, że pochodzi z innego miasta, a teraz to już Kraków. Ale nie obchodzi mnie to.
    Wniosek, że nie jest Pan Polakiem (w sensie narodowości, a nie obywatelstwa) wysnułem z jednego postu, w którym pisał Pan, że pracował w organiazcji żydowskiej.Również stosunek Pana do polskości jak najbardziej potwierdzał to przypuszczenie.
    Co do tego nieszczęsnego wyrazu ‘relewantny’,udowodniłem Panu swoje racje cytując kilka słowników PWN. Obecnie do języka polskiego przenika bardzo dużo wyrazów, wyrażeń angielskich, które jednak nie są w powszechnym użyciu i słowniki ich jeszcze nie rejestrują. A że słownik internetowy już zarejestrował, no to miło, że ma Pan powód do radości. Może będzie to mała rekompensata za krzywdę, jaką Bóg wyrządził Panu stwarzając Polakiem. Tę “dziękczynną modlitwę z wymówką” proszę zachować sobie i codzennie odmawiać. Mnie jej dedykować nie trzeba. Ja nie odczuwam polskości jak garbu. Ja się cieszę, że jestem Polakiem i nikim innym nie chciałbym być. Gdybym wierzył w reinkarnację, powtórzyłbym za Słowackim:
    “Jakiego kraju i jakiego nieba
    Światło powita mię w progu żywota?
    Nie wiem, lecz rad bym żyć z polskiego chleba”.
    A na podstawie kilku artykułów z “Kuriera” sądzić o wszyskich Polakach Wileńszczyzny – to niepoważne i śmieszne. Niestety, poziom gazety – choć się ostanio nieco polepszył – pozostawia wiele do życzenia.

  32. Zbigniew mówi:

    do Wilniuk
    popieram.są osoby gardzące Polską,polskością.Cieszę się ze są ludzie pokroju wilniuka
    miło mi czytac Ciebie.

  33. wilniuk mówi:

    Do Zbigniew:
    Dziękuję.

  34. Astoria mówi:

    wilniuk:

    Grzecznie się Panu przedstawiam, a Pan nadal wątpi. Pana sprawa, ale w realu Pana zachowanie można by uznać za nie na miejscu. Dziwi mnie, jak Pan godzi odmawianie mi polskością, a oburza się, gdy Panu odmawia polskość jakiś litewski nacjonalista, uważając Pana za spolonizowanego Litwina.

    “Wniosek, że nie jest Pan Polakiem (w sensie narodowości, a nie obywatelstwa) wysnułem z jednego postu, w którym pisał Pan, że pracował w organiazcji żydowskiej”.

    Rozumiem, że Anglik pracujący w fabryce kajaków, której właścicielami są Eskimosi, jest Eskimosem. A może się Pan nie wyspał?

  35. wilniuk mówi:

    Do Astoria:
    Pół prawdy nie jest prawdą. Zacytował Pan tylko jeden mój argument, a ten drugi, dość istotny,został przemilczany. Chodziło o stale i ochoczo demonstrowaną niechęć do wszystkiego, co polskie. Widzi Pan, my tu na Wileńszczyźnie, choć nie zawsze mówimy poprawną polszczyzną, mamy nieco staroświeckie pojęcie o patriotyzmie. Niejednego z nas nadal wzruszenie łapie za gardło na dźwięk ” Z dymem pożarów”, “Czerwonych maków na Monte Casino”, “Pierwszej Brygady”, czy widoku warty honorowej przy Grobie Nieznanego Żołnierza.A kiedy przed paru laty Małysz zwyciężał, na moim osiedlu mieszkaniowym wzlatywały w niebo rakiety radości.
    Niech się Pan nie dziwi, że czytając Pana wpisy jakoś nie potrafiłem w ich autorze zobaczyć Polaka.
    A teraz o eskimoskich fabrykach łódek. Świat żydowski jest światem tak bardzo hermetycznym, że mimo iż od czasów pisarza Szoloma Alejchema, który ten hermetyzm genialnie przedstawił, wiele się zmieniło, nadal w organizacjach żydowskich raczej nie ma miejsca dla nie-Żydów. Przecież nie pisał Pan, że pracuje w fabryce, a tylko że w organizacji. A to różnica.
    Fakt, że jest Pan Polakiem, który, podobnie jak Bury, tak tej Polski nie lubi (nawet Kochanowski jest wg. niego wierszokletą) nastraja mnie na smutne myśli. Rządy i rządzący się zmieniają, ale jak pamiętamy z “Wesela” Wyspiańskiego, “Polska to jest wielka rzecz”.
    Na tym, jeśli Pan pozwoli, zakończymy tę dyskusję, bo już chyba wszystko sobie powiedzieliśmy.

  36. Astoria mówi:

    P. wilniuk:

    Nie pisałem o organizacji żydowskiej, ale o agencji, zwykłej firmie, reprezentującej artystów, której właścicielem był akurat Żyd. Jego ubocznym hobby były zbiórki pieniędzy na Izrael. Mam nadzieję, że to sprawę wyjaśnia.

    Hermetyzm Żydów? Hmm. Nawet nie wiem, czy przypisałbym go ortodoksom, skłóconych między sobą i z całą bardziej postępową resztą. W USA ortodoksów jest stosunkowo dużo, ale i tak tylko 1/5 wszystkich Żydów. Pozostałych nie uważają nawet za Żydów; nie uznają też państwa Izrael. Tylko połowa Żydów amerykańskich jest religijna. Wśród Żydów toczą się odwieczne, zacięte spory o to, kto jest Żydem. To bardzo zróżnicowana i otwarta grupa. Często, kiedy nie mogą sobie poradzić sami ze sobą, angażują pozażydowską opinię publiczną, sądy. Np. tydzień temu w Anglii sąd zdecydował, że praktykujące judaizm dziecko żydowskie było dyskryminowane przez szkołę żydowską, która odmówiła mu przyjęcia, uznając, że nie jest Żydem, gdyż matka przeszła na judaizm w synagodze postępowej, a nie ortodoksyjnej.

    Ja Polskę bardzo lubię i też cieszłbym się, gdyby Małysz odzyskał formę. Ale romantyczna wizja Polski jest mi całkiem obca. Uważam, że pasowała do XIX w., i tamtej walki o niepodległość. A dzisiaj chodzi raczej o budowanie mocnej, dobrze funkcjonującej i przychylnej dla obywatela Polski, a w Pana wypadku Litwy. W tym pomaga realizm, którego istotnym składnikiem jest krytyka złego, słabego, niedudacznego, .

    Tym, co mnie najbardziej dziwi w postawie niektórych Polaków na Litwie, to odnoszenie się do Rzeczypospolitej i jej tradycji, zamiast do Wielkiego Księstwa i jego tradycji. W końcu Polacy na Litwie, to Polacy z Litwy, a nie Polacy z Polski. Myśląc o Polsce jako o przysłowiowej macierzy, negują swoją genezę: bo macierzą Polaków na Litwie nie jest Polska, ale Litwa z jej przepiękna wieloetniczną, wielokulturową tradycją Wielkiego Księstwa. Tę tradycję przywłaszczyli sobie nacjonalistyczni Litwini, utożsamiający Księstwo niesłusznie z etnicznymi Litwinami, rugując z niej Rusinów i Polaków.

  37. Kmicic mówi:

    Sa Polacy z Macierzy(ew. z Korony), na Litwie i na Zaolziu. I to jest ładne, prawdziwe i polskie.

  38. Czesiek mówi:

    Panie Astoria, pan bardzo mądrze mówi, tylko,że zapomina ,że niepodległa Litwa nie przewidziała miejsca w przestrzeni państwowej dla polskojęzycznych Litwinów, takim to sposobem Polaków na Litwie zmusiła do identyfikacji z Macierzą, a nawet z brakiem identyfikacji z niepodległą Litwą, która nie chce być ojczyzną dla Polaków zamieszkujących od wieków Litwę.

  39. ciekawski mówi:

    Majski Raport WP,jak celnie zauważył “Thorius” (p.16),Litwinom nic nie mówi.Jakaś tam organizacja pozarządowa.To podtwierdza i fakt,że odpowiedż Departamentu ds Mniejszości Narodowych pojawiła się dopiero w pażdzierniku. Raport żadnych rewelacyjnych treści nie zawiera.Wszystkim wiadomo o co tam chodzi,ale zastanawia co innego. Majski Raport opublikowany w listopadzie? Dalej,wygląda na to,że został niejako przygotowany na zamówienie.Maj.czerwiec – wybory Prezydenckie i wybory do Euro parlamentu.Kto tam kandydował wszystkim wiadomo.Jak zawsze w takich sytuacjach,miał dostarczyć kolejnych argumentów,zmobilizować opinię i wzmocnić kondycję polityczną kandydata. Rozpowszechniany przez agitatorów i aktywistów w sztabach wyborczych AWPL,przed oczami opinii publicznej ukazał się dopiero w listopadzie. Możliwe niewygodne dyskusje npd.w sprawach zwrotu ziemi(o czym niżej) przeniesiono na okres powyborczy,a i Rosjanom nie było to ciekawe. WŁAŚNIE SPRAWY ZWROTU ZIEMI (Raport p.5) Można zgodzić się z każdym słowem.Tylko jest jedno ale.Kto jest współodpowiedzialny,że “na Litwie trwa proces “wsiedlania” osób narodowości litewskiej na tereny Wileńszczyzny”.Ile razy już mówiono,że przeniesienie ziemi skądś na tereny podwileńskie jest nieprawomocne dopóty,dopóki te dokumenty nie będą zatwierdzone przez władze miejscowe rejonowe Cisza.Kto rządzi i współzarządza rejonami podwileńskimi wszystkim wiadomo. Jeszcze,dla zainteresowanych,parę faktów o procedurach,jak “strategiczny partner”i przyjaciel Tomaszewskiego,b.prorosyjski prezydent Paksas,dzielił z kolesiami ziemię wileńską. A więc,według chronologii: 1.Na 63 ha ziemi,na których przy sowietach w 1978 roku było zaplanowane urządzić park rozrywki (między ulicami Kalvariju,Ozo i Geleżinio Vilko w Wilnie) dzisiaj rozmieściła się Siemens Arena,Park Wodny icentrum handlowe Ozas. 2.Powróćwy do czasów niepodległościowych.W pażdzierniku 1998 roku konkurs na urządzenie parku ogłoszony przez samorząd m.Wilna(gdy w stolicy na zwrot ziemi czekało około 5 tys..włscicieli)wygrała (jak konkursy są wygrywane wszyscy słyszeliśmy)należąca do liberałdemokraty Vytautasa Galvonasa (kolesia Paksasa)ZSA “Ogmios astra pramogu centras”.Obowiązki mera m.Wilna pełnił R.Paksas. 3.30 lipca 1999 roku decyzją kierowanego przez R.Paksasa Rządu działka (63 ha) pod park rozrywki była przekazana Wileńskiemu samorządowi,kierowanemu przez liberałdemokratę J.Imbrasasa(osoba nam znana)Kto policzy ile działek do zwrotu mażna było sformować? 4.Parę lat nic się nie działo,a w 2001 roku spółkę “Ogmios astra pramogu centras” od Galvonasa (dzisiaj zasiada w sejmowej frakcji Tvarka ir tejsingumas” obok Narkiewicza i Mackiewicza) za grube miliony odkupiła grupa inwestycyjna “Rubicon group”Ta sama,która wybudowała Siemens Arenę,Park Wodny i centrum handlowe Ozas.Krąg zamknął się. Tomaszewski przegrał moralnie i politycznie batalię o zwrot ziemi na Wileńszczyżnie.Musi przeprosić Rodaków i podać się do dymisji.Niestety,tak się nie dzieje i nic dobrego to nam na przyszłość nie wróży. Tyle dzisiaj.Czas nagli.Samolot do Londynu czeka.Ciąg dalszy w następnych odcinkach za parę dni,jeżel naturalnie,w międzyczasie, nie przymkną stroniczkę…

  40. Kmicic mówi:

    absurdas: do dymisji ,jak na razie,zostanie zmuszony rząd Kubiliusa-(7%poparcia). Tomaszewski, rzeczywiście, był zbyt uczciwy i nie wykorzystał wieloletniej bytności w sejmasie , większość jego ojcowizny zagrabili Litwini ,a on otrzymał , po sześciu latach starań (!) 1/3 należnej ziemi. A teraz mamy wybory w okręgu jednomandatowym, ciekawie się zapowiada.

  41. wilniuk mówi:

    Ależ przewrotny ten Litwin( Senas, ciekawski, z Polski, Bury – to prawdopodobnie jedna chora z nienawiści osoba).Okazało się że to nie Litwini, tylko Polacy sami od siebie ukradli i przekazali Litwinom z innych regionów swoją ziemię. No i złodziejską uchwałę w Sejmasie też przyjęli Polacy.

  42. wit mówi:

    Vladimiras Kr: Każdy ma prawo do zapisu swojego nazwiska w alfabecie narodowym,niezależnie gdzie mieszka. Polacy na Litwie jako ludność od wieków zamieszkująca tereny Wileńszczyzny mają nie tylko do tego prawo, powinni walczyć o więcej. Jeżeli Litwini zachowują się tak wrednie, powinni walczyć o autonomię.

  43. Senas mówi:

    @ wilniuk 141
    Ależ przewrotny ten Polak (wilniuk, andrea, Kmicic, krzysztof – to prawdopodobnie jedna chora z nienawiści osoba). Okazało się, że nie rozumie, lub udaje, że nie rozumie co w poście nr 139 napisał ciekawski. Zwłaszcza fragmentu: “…jest nieprawomocne dopóty,dopóki te dokumenty nie będą zatwierdzone przez władze miejscowe rejonowe…”

  44. Czesiek mówi:

    Polskie doświadczenia ostatnich kilkunastu lat w stosunkach z rządem litewskim i Litwinami, dobitnie wykazują,że zaspokojenie uzasadnionych roszczeń Polaków na Wileńszczyźnie może jedynie nastąpić w ramach Autonomii Wileńszczyzny. System prawny i konstytucyjny LR nie przewiduje praw obywatelskich dla mniejszości narodowych, dlatego jedyną formą zaspokajającą uzasadnione żądania praw może być tylko autonomia.

  45. remake mówi:

    jak najbardziej i to propozycja polubowana dla kobylarzy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.