21
Przewodnicząca Sejmu popiera skrócenie liczby roboczych dni

Krótszy o dzień tydzień pracy ma przyczynić się do zachowania miejsc pracy kosztem mniejszego wynagrodzenia Fot. Marian Paluszkiewicz

Krótszy o dzień tydzień pracy ma przyczynić się do zachowania miejsc pracy kosztem mniejszego wynagrodzenia Fot. Marian Paluszkiewicz

Irena Degutienė, przewodnicząca Sejmu, zamierza ratować nasz kraj przed kryzysem gospodarczym, skracając liczbę roboczych dni w tygodniu z pięciu do czterech. Przewodnicząca doszła do wniosku, że 4-dniowy tydzień pracy jest środkiem, który ma pomoc Litwie po konsultacji z Rimantasem Rudzkisem, analitykiem banku DnB Nord.

— Na ustawie o skróceniu tygodnia pracy do czterech dni bardziej skorzystają państwowe urzędy, które obecnie z powodu zmniejszającego się finansowania z budżetu muszą zwalniać pracowników niż biznesmeni. Prywatni pracodawcy mają więcej możliwości na dostosowanie się do obecnych warunków, w jakich funkcjonuje gospodarka kraju — powiedział „Kurierowi” Giedrius Kadziauskas, wiceprezydent oraz ekspert Instytutu Wolnego Rynku Litwy.

Zdaniem Kadziauskasa, przyjęcie takiej ustawy może okazać się  pomocne urzędom, które dzięki temu zaoszczędzą znaczne środki finansowe. Wzrośnie również wydajność pracy pracowników, którzy w ciągu 4 dni pracy będą  aktywniej pracować za mniejsze wynagrodzenie. Co prawda, ekspert jest przekonany, że o wiele  niezbędniejszym i skuteczniejszym środkiem, który potrzebuje litewska gospodarka, to zmiana w Kodeksie Pracy, na mocy której  zliberalizowano by ustawę określającą dozwoloną liczbę godzin pracy w ciągu tygodnia. Kadziauskas jest przekonany, że właśnie po takiej liberalizacja Kodeksu Pracy, biznesmeni w naszym kraju  szybciej będą mogli reagować na zmiany rynku, zwiększając bądź zmniejszając liczbę godzin pracy swoich pracowników.

Ta propozycja  jest tylko roztrząsaniem jednego z gospodarczych analityków banku, który, zapewne, pracuje w ciągu 5 dni w tygodniu, zajmuje się doradztwem prywatnym oraz dla państwowych instytucji — powiedział „Kurierowi” Algirdas Sysas, członek parlamentarnego Komitetu ds. Socjalnych. Zdaniem posła na Sejm, podobna inicjatywa jest raczej próbą lobbingu pewnych grup, aby przyjąć przychylną dla biznesmenów ustawę, na mocy której  będą w stanie jeszcze bardziej narzucić pracownikom swoją wolę niż instrumentem do ratunku państwa z kryzysu gospodarczego. — Ustawy obecnie zezwalają pracodawcom zarówno w prywatnych firmach, jak i państwowych instytucjach na zawieranie  umów zespołowych  z pracownikami, w tym określających również liczbę przepracowanych przez nich godzin oraz  dni — mówił Sysas. Parlamentarzysta zaznacza, że z tytułu skróconego tygodnia pracy do budżetu państwa wpłynie mniej podatków, fundusz ubezpieczeń socjalnych „SoDra” również nie doczeka się zapewne  solidnych kwot pieniężnych.

Z propozycją skróconego z pięciu do czterech dni tygodnia pracy również stanowczo się nie zgadza Artūras Černiauskas, prezes Konfederacji Litewskich Związków Zawodowych (KLZZ)  — jednego z największych zrzeszeń pracowniczych naszego kraju. — Pomysł czterech dni pracy w ciągu tygodnia  przywędrował do nas z Europy i Stanów Zjednoczonych, co prawda, należy zaznaczyć, że wynagrodzenia w tamtych krajach są o wiele wyższe niż u nas i pracownicy nie muszą zastanawiać się, jak mają utrzymać siebie i rodzinę z pensji, która wynosi  690 litów — powiedział „Kurierowi” Černiauskas.

Zdaniem Černiauskasa, żaden z ekspertów i analityków, autorów projektów  ratowania gospodarki nie otrzymuje minimalnego wynagrodzenia i ma zaledwie szczątkowe pojęcie o sytuacji, w jakiej obecnie znajdują się ci, których dochody nie przekraczają siedmiuset litów.

Krytycznie o propozycji Rudzkisa, analityka banku DnB Nord wypowiedział się również Andrius Kubilius, premier Litwy. — Moim zdaniem, nie należy śpieszyć się z aprobatą skrócenia roboczego tygodnia. Wydaje się, że ani sektor państwowy, ani sektor prywatny nie jest zbyt dobrze przygotowany na to, że liczba roboczych dni może się zmniejszyć z pięciu do czterech — powiedział premier.

21 odpowiedzi to Przewodnicząca Sejmu popiera skrócenie liczby roboczych dni

  1. Edmuk mówi:

    Spaceruje sobie taki analityk finansowy po plaży na urlopie w egzotycznym kraju i widzi, że pod palmą kokosowa leży sobie w cieniu powiedzmy, Murzyn. Podchodzi do niego i mówi:
    – co tak sobie leżysz, wziąłbyś się do roboty.
    – a co mam niby robić?
    – leżysz pod palmą kokosową, na niej są owoce – orzechy kokosowe, zacząłbyś je zbierać i sprzedawać. Po pewnym czasie miałbyś swój interes – wynająłbyś innych do zbierania i sprzedawania, miałbyś forsę, dom, samochód.
    – a po co?
    – jak to po co? Leżałbyś sobie wygodnie na plaży, w cieniu palmy…
    – a niby co ja robię?

    Może coś w tym jest?

  2. krzysztof mówi:

    A może zamiast tego wprowadzić więcej świąt państwowych ? Zrobić świętem dzień 3 maja, 15 sierpnia, 11 listopada. Mogą być jeszcze inne. Co wy na to, drodzy internauci z Litwy ?

  3. SKA mówi:

    Inne swieta to na przyklad: dzien budowlanego, dzien kierowcy, dzien bezrobotnego itd. I to koniecznie kazdy piatek.

  4. Albert mówi:

    krzysztof: trochę nie tak. w tym pomysle generalnie chodzi o to, by urzędnikom panstwowym z mocy ustawy zostal wprowadzony czterodniowy tydzien roboczy, proporcjonalnie zmniejszając wynagrodzenie (tzn., o 20 proc.). to by pozwolilo uniknąc redukcji etatow. urzędnikom panstwowym przysluguje wynagrodzenie, okreslone wysokoscią miesięczną, nie stawki godzinowe, więc ilosc swiąt panstwowych wplywu na wynagrodzenie nie ma. zwiększa się tylko tzw. srednie wynagrodzenie, na podstawie ktorego są naliczane urlopowe i zasilek chorobowy, ktory placi pracodawca.

  5. tomasz mówi:

    Mój sposób na sprawdzenie czy ktoś plecie bzdury lub kłamie czy nie. To szukanie w uzasadnieniu, bezsensów, pobożnych życzeń, nielogiczności. I proszę bardzo mam jak na tacy: “Wzrośnie również wydajność pracy pracowników, którzy w ciągu 4 dni pracy będą aktywniej pracować za mniejsze wynagrodzenie.”
    A skąd niby ta pewność???? Czy jak ktoś się obija prze pięć dni w tygodniu to jak będzie cztery, to zacznie zasuwać jak mrówka? 🙂
    Zresztą nie słyszałem jeszcze żebyś ktoś aktywniej pracował za mniejsze pieniądze. 🙂
    Kolejny “wybitny litewski ekonomista”. Wy to macie cierpliwość na tej Litwie…

  6. Kmicic mówi:

    1 dzień pracy w tygodniu, a w pozostałe dni święto zpolonizowanego Litwina.

  7. krzysztofowi mówi:

    15 sierpnia w Litwie jest swięto

  8. andrzej mówi:

    A taki poseł Stoma za państwowe pieniądze kupuje książki swego autorstwa , zdaje się , że 300 egzemplaży(?) . Ciekaw jestem na co wydawany jest budżet państwowy przez innych parlamentarzystów i urzędników ? Naród za wszystko zapłaci .

  9. Thorius mówi:

    A jak będzie z naliczaniem stażu pracy, przecież ilość przepracowanych godzin będzie mniejsze. Nie prościej by było obniżyć wynagrodzenie o te 20%.

  10. andrzej mówi:

    Thorius , a jak lepiej , kijem czy palka ? ( nie moge wlaczyc polskiego alfabetu) .

  11. Thorius mówi:

    do andrzej: Lepiej jest tym co ma mniej sęków, lepiej 4 dni pracy niż bezrobocie, ale czy te cztery dni robocze lepiej niż 20% zniszka, to tego nie wiem.

  12. Albert mówi:

    Thorius: na Litwie niepelny wymiar czasu pracy raczej wplywu na staz pracy nie ma. nie do konca tak, ale nie bardzo wiem, co konkretnie masz na mysli, więc nie chcę wnikac w szczegoly. moglibysmy podyskutowac.
    15 sierpnia na Litwie jest swięto – Zielna (Wniebowzięcie Najswiętszej Maryi Panny). krzysztof raczej mial na mysli swięto bitwy warszawskiej z 1920 roku (“cudu nad Wislą”) – Dzien Wojska Polskiego.

  13. Thorius mówi:

    Dokładnie nie wiem, ale przypuszczam, że mniejsza ilość przepracowanych godzin tygodniowo może wpłynąć na naliczanie stażu pracy.

  14. andrzej mówi:

    Thorius , moim zdaniem , lepiej było by aby za obecny stan ponieśli karę jego sprawcy , czyli rząd , który nas okrada , dla czego ich nie można posadzić na minimum , a my tu wybieramy , czym lepiej chcemy zostać pobici , kijem , czy pałką . Czy koniecznie , jak przedszkolaki musimy odpowiadać na postawione pytanie ? Wygórowane podatki są przyczyną pogłębiającego się kryzysu . To podatki zrujnowały handel i przedsiębiorczość . Co z tego , że są duże , kiedy nie ma komu je płacić ? Obecna ekipa coś tam bredzi o 1,5 mld Lt , że niby to dzięki jej działaniom zostały wniesione do budżetu . Nie wiem ile w tym prawdy , ale jestem pewien , że kryzys pogłębił się z nieudolności rządu . Wykrecają się tym , że nie oni go spowodowali , ale przecież oni powiększyli .

  15. Albert mówi:

    dzisiaj mniej więcej rocznica początku kryzysu na Litwie. postęp duzy, nie?
    Thorius: jezeli wynagrodzenie jest większe od minimalnego, to nie strasznie. po prostu mniejsze wynagrodzenie i urlopowe. jezeli mniejszy – ucierpi staz emerytalny.

  16. Thorius mówi:

    do Andrzej: Za kryzys ogólnie jako zjawisko ekonomiczne, rząd nie niesie odpowiedzialności, to jest wyższe od niego.Zgadzam się, że nie najlepiej wywiązuje się natomiast w tym jak zapobiega minimalizacji jego wpływu dla kraju. Podobno parlamentarzyści chcą sobie okroić wydatki na tzw wydatki kancelarskie, benzynę. Ale tym sposobem da się zaoszczędzić około 1,5mln Lt, co jest kroplą w morzu (dziurze budżetowej).
    do Albert: Możliwie, że staż zależy od min wynagrodzenia.

  17. zbyslaw mówi:

    Uwaga, na Litwie zbliza sie RAJ. I kto by do niego poprowadzil, jak nie konserwatysci!!!!!

  18. zbyslaw mówi:

    I co nam Japonczycy , ktorzy po wojnie zasuwali jak nienormalni, budujac swoj kraj….Litwa teraz bedzie wskaznikiem NOWEGO SWIATA!!!!

  19. andrzej mówi:

    Właśnie o tym pisałem , że rząd nie spowodował kryzysu , tylko swoimi działaniami go pogłębił . Te 1,5 mln , owszem , to tak wygląda , ale jestem pewien , że jesteśmy oszukiwani , pieniądze po prostu znikają w kieszeniach ministrów , parlamentarzystów i różnych szarych eminencji , nam są podsuwane tylko takie dane , z których zadanie na temat sytuacji gospodarczej można rozwiązać tylko w ten sposób , czyli z kieszeni prostych ludzi . Ta banda czuje się bezkarna , jestem pewien , że każdy fachowy ekonomista potrafił by udowodnić , że matematyka rządu jest fikcją , tylko że on rozdaje karty , a my w tą grę gramy .
    do zbyslaw : niestety masz rację , raj jest dla bogatych , bo z powodu kryzysu , kosztem biedoty pomnażają swoje bogactwa , darmowa siła robocza i różne akcje , zniżki . Tylko na te zniżki też trzeba mieć pieniądze , więc kto je ma , to się wzbogaca .

  20. Teresa mówi:

    A moze i jesc bedziemy tylko cztery razy w tygodniu A co i jak wytlumaczyc dzieciom,ze nie mam co,bo kryzys jak to zabawnie.

  21. Ja mówi:

    “Irena Degutienė, przewodnicząca Sejmu, zamierza ratować nasz kraj przed kryzysem gospodarczym, skracając liczbę roboczych dni w tygodniu z pięciu do czterech”

    No pewnie, nic tak dobrze nie robi gospodarce ogarniętej kryzysem jak mniej pracy. Jak ludzie będą pracować o 20% mniej niż teraz, to PKB natychmiast wzrośnie. Przynajmniej niektórym politykom tak się wydaje.

    “Wzrośnie również wydajność pracy pracowników, którzy w ciągu 4 dni pracy będą aktywniej pracować za mniejsze wynagrodzenie”

    Aaa, już rozumiem. To ludzie nie mają pracować wcale mniej, ludzie mają pracować tyle co dotychczas ( bo choć krócej, to aktywniej ), tyle, że za mniejsze wynagrodzenie. Już widzę jak wszyscy po cięciu płac rzucają się do aktywniejszej niż kiedyś roboty.

    “Na ustawie o skróceniu tygodnia pracy do czterech dni bardziej skorzystają państwowe urzędy”

    No to teraz już wszystko rozumiem. Chociaż nie, nie wszystko. W jaki sposób, według pani przewodniczącej i panów analityków bankowych, zmiany w czasie pracy urzędów mają wpłynąć na walkę z kryzysem? O kryzysie mówi się zwykle wtedy, gdy PKB spada ( ewentualnie wcale lub bardzo powoli rośnie ), bezrobocie utrzymuje się na wysokim poziomie, a przedsiębiorstwa mają kłopoty. Czy czas pracy urzędów ma wpływ na którąkolwiek z tych rzeczy? Nie. Nie ma wpływu na wielkość bezrobocia, na zmiany PKB, ani na sytuację przedsiębiorstw. Nawet jeśli urzędnicy faktycznie zaczną pracować aktywniej za mniejsze pieniądze, to w sferze realnej gospodarki praktycznie nic się nie zmieni.

    Jeśli już Litwa tak bardzo potrzebuje pakietu antykryzysowego, to mam jeden pomysł. Proponuję zwiększyć kilkukrotnie pensje posłom, członkom rządu, i urzędnikom banku centralnego, ale pod jednym warunkiem: zostawią gospodarkę w spokoju i nie będą próbowali jej ratować. Podobne rozwiązanie można zastosować w innych krajach. Kryzysy staną się wtedy znacznie rzadsze i łagodniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.