51
„Tajemnica Westerplatte”: polskie serce i rozum

Robert Żołędziewski, odtwórca głównej roli i współproducent filmu Fot. Marian Paluszkiewicz

Robert Żołędziewski, odtwórca głównej roli i współproducent filmu Fot. Marian Paluszkiewicz

„Dziesięć metrów w prawo! Dziesięć metrów w lewo!”. Ostatnie rozporządzenia. Na planie filmowym już są główni bohaterzy oraz litewscy statyści w polskich mundurach.

Jest spore opóźnienie. Zdjęcia miały się rozpocząć kilka godzin temu. Wszyscy podenerwowani. Reżyser przeklina. Klnie i operator. Przeklinają wszyscy pozostali.

Kręcona jest właśnie scena, w której Mieczysław Słaby (Piotr Adamczyk) odbiera pistolet kapitanowi Franciszkowi Dąbrowskiemu (Robert Żołędziewski). Zajmie to około minuty filmowego czasu. Ale na jej realizację zejdzie nawet pół dnia filmowego.

Dla człowieka nieobeznanego z realiami filmowymi plan zdjęciowy może wydać się kompletnym chaosem. Duża grupa osób — wałęsająca się z miejsca na miejsce, non stop pijąca kawę oraz paląca papierosy; dyskutująca na odległe od kina tematy: od globalnego ocieplenia po zajścia w dyskotece ostatniej nocy — przywoływana co jakiś czas do porządku przez reżysera oraz jego licznych asystentów.

Paweł Chochlewa wydaje ostatnie komendy  Fot. Marian Paluszkiewicz

Paweł Chochlew wydaje ostatnie komendy Fot. Marian Paluszkiewicz

„Tajemnica Westerplatte”, debiut filmowy Pawła Chochlewy, która już na stadium scenariusza wywołał liczne kontrowersje w Polsce, obecnie jest kręcony na Litwie, na byłym poligonie w Wismalukach. Dyskusja nad filmem była prowadzona na najwyższym szczeblu państwowym. Swoje opinie o projekcie wyrazili najwyższej rangi osobistości. Film został oskarżony o antypatriotyzm, szkalowanie obrazu polskiego żołnierza, zakłamywanie historii Polski.

Sławomir Nowak, szef gabinetu premiera RP, oświadczył:

— Scenariusz nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. To fikcja literacka, która w dodatku uderza w godność i honor polskich żołnierzy.

W obronie młodego reżysera stanęli jednak tacy filmowcy jak Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Feliks Falk czy Krzysztof Krauze, którzy we wtrącaniu się polityków do kultury dopatrzyli się pewnych cech cenzury politycznej.

Plan filmowy Fot. Marian Paluszkiewicz

Plan filmowy Fot. Marian Paluszkiewicz

„Piszemy ten list w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych. Jednym z najważniejszych ówczesnych postulatów było zniesienie cenzury prewencyjnej” — napisali twórcy w swym oświadczeniu. Dzięki interwencji uznanych reżyserów filmowi nie cofnięto państwowego finansowania. Budżet wynosi 14 milionów złotych.

— Awantura była wywołana przez polityków, którzy chcą odwrócić uwagę od swojej nieudolności — wytłumaczył „Kurierowi” Paweł Chochlew.

Reżyser jest przekonany, że tworzy dzieło patriotyczne i oparte na faktach.  Podobnego zdania jest odtwórca roli Franciszka Dąbrowskiego oraz współproducent filmu Robert Żołędziewski.

Paweł Chochlewa i Piotr Adamczyk na planie Fot. Marian Paluszkiewicz

Paweł Chochlew i Piotr Adamczyk na planie Fot. Marian Paluszkiewicz

— Media przedstawiły jako zło to, że żołnierz robi siku w spodnie. A to jest normalne w czasie wojny. Oni byli ludźmi. Żołnierz, który zrobił siku, bierze karabin, idzie do ataku i jest gotów zginąć za ojczyznę. I to jest właśnie bohaterstwo — opowiedział „Kurierowi” o przesłaniu filmowym Robert Żołędziewski. Żołędziewski ma nadzieję, że uda się zrobić dobry film wojenny na skalę światową, coś w rodzaju „Szeregowca Ryana” czy „Helikoptera w ogniu”. Zarzutów nie rozumieją również inni odtwórcy głównych ról. Wszyscy podkreślają, że opowiadana historia jest bardzo ciekawa i przejmująca.

Pomimo faktu, że jest to praktycznie debiut reżyserski Pawła Chochlewa, który a propos ma aktorskie, a nie reżyserskie wykształcenie i dotychczas pracował jako drugi reżyser, a na swoim koncie ma tylko jedno dzieło offowe „Takie życie” z 2004 roku, producentom filmu udało się przyciągnąć do współpracy całą rzeszę uznanych polskich twórców filmowych. Majora Henryka Sucharskiego gra Bogusław Linda, największa gwiazda polskiego kina ubiegłej dekady. W rolę lekarza Mieczysława Słabego wcielił się Piotr Adamczyk, który przed kilkoma laty zagrał samego papieża Jana Pawła II. Scenografię zaprojektował zdobywca Oscara w filmie Stevena Spielberga „Lista Schindlera” Allan Starski, natomiast muzykę skomponował kolejny polski laureat Oscara Jan A. P. Kaczmarek.

— Scenariusz, który napisałem, przemówił do tych wszystkich ludzi. Temat spowodował, że oni wyrazili chęć i ochotę. Mój osobisty urok, w który czasami wierzę, nie miał tutaj nic do rzeczy — wytłumaczył „Kurierowi” Paweł Chochlewa.

Dla osób spoza świata filmu plan filmowy może wydać się kompletnym chaosem Fot. Marian Paluszkiewicz

Dla osób spoza świata filmu plan filmowy może wydać się kompletnym chaosem Fot. Marian Paluszkiewicz

We wrześniu 1939 roku obrona Westerplatte stała się symbolem walki Polaków z hitlerowską agresją. Właśnie na kanwie pierwszych 7 dni drugiej wojny światowej oparty jest film Pawła Chochlewa. Jednym z podstawowych motywów filmu jest konflikt dwóch postaw wobec zagrożenia: majora Henryka Sucharskiego, który reprezentuje trzeźwe, pozytywistyczne podejście do obrony, oraz kapitana Franciszka Dąbrowskiego, który reprezentuje romantyczną odsłonę polskiego żołnierza, gotowego walczyć do ostatku nie zważając nawet na to, że  dalsza obrona nie ma większego sensu. Twórcy filmu nie dają odpowiedzi, która postawa jest lepsza. Podkreślają, że zarówno Sucharski jak i Dąbrowski są patriotami i wielkimi Polakami. Robertowi Żołędziewskiemu obie postacie są bardzo bliskie, uważa, że w ich postawach trzeba znaleźć „złoty środek”.

— Wczoraj kręciliśmy taką bardzo znamienną scenę, tu przed koszarami. „Pożegnanie majora Sucharskiego z żołnierzami”, gdzie on na końcu mówi, że „jeszcze Polsce się przydacie”. I to jest klucz do zrozumienia tej postaci, która chciała chronić ludzkie życia — powiedział „Kurierowi” Paweł Chochlew. Dodając, że „polskie serce, to jest Dąbrowski, a rozum — to Sucharski”.

Początkowo większość zdjęć miała być kręcona w Polsce, a tylko nieliczna ich część na Litwie. Jednak gdy na Litwę przybył scenograf filmu Allan Starski, plany się zmieniły.

— Postanowiliśmy, że w Polsce będziemy mieli tylko trzy dni zdjęciowe, pozostałą część kręcimy na Litwie — powiedział „Kurierowi” Robertas Urbonas, dyrektor „Baltijos Filmų Grupė”, która jest koproducentem filmu. Na litewskiej ekipie leży cała odpowiedzialność za ustawienie dekoracji i efekty specjalne. Z ponad 100 osób na planie 60 to Litwini, przede wszystkim obsługa techniczna, asystenci oraz statyści. Epizodyczne role zagrali również znani litewscy aktorzy Andrius Bružas, Liubomiras Laucevičius. Do wzajemnych relacji na planie jest używana przedziwna mieszanka polsko–rosyjsko–angielsko–litewskojęzyczna.

— Polski? Rosyjski? — pyta asystent reżysera litewskiego statystę.

— Da. Po ruski ponimaju — odpowiada tamten.

— To idź do garderoby przeubrać się — rzuca szybko po polsku z rosyjskim akcentem asystent, pozostawiając zdumionego  statystę w niepewności: co ma robić? Dokąd ma iść? Takie epizody należą jednak do rzadkości, generalnie relacje są jak najbardziej poprawne.

— Mówimy po polsku, rosyjsku, angielsku… Po litewsku mało, ale podstawowe zwroty opanowaliśmy. Bardzo trudny język… — powiedział „Kurierowi” Robert Żołędziewski.

Wszyscy rozmówcy podkreślali duży profesjonalizm litewskich kolegów po fachu.

Najlepiej współpracuje się z miejscowymi Polakami, uważa Andrzej Szejnach Fot. Marian Paluszkiewicz

Najlepiej współpracuje się z miejscowymi Polakami, uważa Andrzej Szejnach Fot. Marian Paluszkiewicz

— Z Litwinami współpracuje się bardzo fajnie, zwłaszcza z miejscowymi Polakami — powiedział „Kurierowi” Andrzej Szejnach, który tworzył kostiumy dla Andrzeja Wajdy, Romana Polańskiego czy Volkera Schloendorffa. Na Litwie Andrzej Szejnach pracował już kilkakrotnie, przed kilkoma laty przy włosko-rosyjskiej koprodukcji „Wojna i Pokój” według Lwa Tołstoja.

— Wilno bardzo mi się podoba. Miałem to szczęście, że przyjechałem tu dwa miesiące temu, kiedy było słońce, kwitły ogródki na mieście. Bardzo ładne miasto, bardzo ładne dziewczyny, bardzo dobre piwo! — opowiadał o swoich wrażeniach Robert Żołędziewski. Dodając, że Wilno zwiedził również od strony zabytkowej, a nie tylko rozrywkowej. Mniej szczęścia miał Piotr Adamczyk, bowiem zmiany w planie zdjęciowym spowodowały, że słynny aktor nie mógł dokładnie zwiedzić Wilna.

—  Mam nadzieję, że mi się jeszcze uda i że to nie ostatni mój przyjazd do Wilna. Zresztą do Wilna nie jest daleko, apetyt na zwiedzanie tego miasta tylko mi się zaostrzył. Na pewno przyjadę tutaj kiedyś turystycznie — zapewnił „Kurier” aktor.

Premiera filmu w Polsce ma się odbyć we wrześniu następnego roku. Planowana jest również premiera na Litwie, chociaż jak dotychczas film nie ma jeszcze litewskiego dystrybutora. Dotychczas do litewskiej oficjalnej dystrybucji udało się przebić tylko „Katyniowi” Andrzeja Wajdy. Robertas Urbonas jest jednak dobrej myśli. Z jego doświadczenia wynika, że wszystkie filmy, które były kręcone na Litwie, później cieszą się dużą popularnością wśród miejscowych widzów.

— Jest to film o ogólnoludzkich stosunkach. O pierwszym dniu wojny. Film ten może zaciekawić nie tylko Litwę i Polskę, ale również inne kraje — uważa Robertas Urbonas.

51 odpowiedzi to „Tajemnica Westerplatte”: polskie serce i rozum

  1. pšv mówi:

    Gdyby zsikany wojak w rogatywce nagle ze strachy zaczął się modlić po litewsku, a za plecami kapitana Schleswig-Holsteiunu stał Kałmuk w mundurze NKWD to z litewską dystrybucją nie było by najmniejszych kłopotów! A i finansowanie by było z budżertu IPN, i filmowano by na planie autentycznym.

  2. Bury mówi:

    Lepiej by nakręcili film o moim dziadku, który gdy zaczęła się ta cała wojenka czmychnął do lasu olewając mobilizację. Kiedy było już po wszystkim wrócił do domu i miał spokój. Po wojnie też się go nie czepiali. Czyż postawa mojego dziadka nie jest z ludzkiego punktu widzenia prawdziwym bohaterstwem? W pewnym sensie prowadził on walkę na dwa fronty, ukrywał się bowiem w lasie i przed obcymi, i przed swoimi. Mimo iż dziadek był tylko prostym chłopem i nie sądzę by kiedykolwiek słyszał o Szwejku osiągnął on najwyższy rodzaj świadomości ludzkiej: nie widział sensu ani w ginięciu “za ojczyznę”, ani też w mordowaniu takich on ja zwyczajnych ludzi.

  3. Kmicic mówi:

    Bury: czy mam rozumieć ,że dzielny dziadziuś jest Burego idolem.

  4. Bury mówi:

    Bury to człowiek duchowo wolny, nie mający potrzeby posiadania idoli. A podobnie jak mój Dziadek zrobił podczas wojny niejeden człowiek, dzięki czemu być może ktoś nie stracił swego życia.

  5. Czesiek mówi:

    Nie darze “bezbrzeżna pogardą” ludzi, którzy w czasie wojny starali się “normalnie żyć” , jestem nawet w stanie zrozumieć brak zaangażowania w walkę, nie każdy się rodzi bohaterem, każdy chce przeżyć, ale też ich nie cenie, być może dlatego,że jestem pierwszym pokoleniem od 200 lat w mojej Rodzinie , które nie musiało wyciągać “szabelki”.

  6. Wojtek mówi:

    Nowi historycy pisza historie po swojemu . Grunwald to Witold zwyciezca Sucharski to zdrajca na Westerplatte ! Kto nastepny do poprawki ??? Moze Mieszko z Dubrawka ??? Historycy pracuja ciezko i wciaz odkrywaja nowe zaskakujace fakty !

  7. RB mówi:

    do 2:

    tak, bohaterstwo najwyższego stopnia.
    Możesz iść w jego ślady i też uciec do lasu, najlepiej od razu i do tajgi. 😀

  8. krzysztof mówi:

    Ciekawe “mądrości” serwuje nam tutaj Bury, nieodrodny, jak widzę, wnuk tchórzliwego dezertera. Gdyby tak wszyscy Rosjanie, Anglicy, Amerykanie itd. postąpili jak dziadek Burego, to pewnikiem Bury w najlepszym wypadku byłby dzisiaj niewolnikiem – analfabetą, gdzieś w wielkim folkarku niemieckim na dalekiej Ukrainie albo na Kubaniu.
    Gdyby się dziadkowi trochę mniej poszczęściło, jego niemiecki pan życia i śmierci powiesiłby go za jakieś drobne przewinienie na gałęzi najblizszego drzewa przydrożnego i nasz kochany Bury w ogóle nie ujrzałby tego padołu łez. Strata prawdopodobnie niewielka. To prawda.

  9. Czesław57 mówi:

    Antypolski film, kręcony w antyposlkm otoczeniu, za ntypolskie pieniądze. Nic dodać, nic ując.
    Lindę już dosiągła kara!

  10. wilniuk mówi:

    Do Czesław 57:
    Trudno mówić o filmie, którego się nie widziało, ale z tej recenzji, a i z innych informacji również, jakoś trudno o entuzjazm.
    A co do antypolskich pieniędzy, to bym się nie zgodził. Są, niestety, bardzo polskie, skoro rząd te miliony wydzielił.
    Jeśli chodzi o wspomnianą reżyser Agnieszkę Holland,niejednokrotnie słyszałem w TV i czytałem jej bardzo krytyczne opinie o Polsce.

  11. wilniuk mówi:

    Do Bury:
    “Gdy zaczęła się ta cała wojenka…”
    Tak, tę “całą wojenkę” Polacy zaczęli dla zabawy i tylko mądry Pana dziadek nie dał się nabrać i czmychnął do lasu.
    Nie wydaje się Panu, że to jest cyniczne, że nie użyję tu bardziej mocnego określenia?
    Ta “cała wojenka” – bandycka napaść dwóch zbojów, Niemiec i ZSRR.
    Myślę, że za takie słowa powinien Pan przeprosić wszystkich piszących tu internautów – Polaków, bo bardzo obraził Pan nasze uczucia narodowe.

  12. Czesiek mówi:

    Bury to schizofrenik, opisujący siebie w jednym z postów jako “Polak z krwi i kości” jednocześnie “bezbrzeżnie pogardzający” polskimi wybitnymi dowódcami, “Ojcem” polskiej poezji, a jednocześnie nazywający bohaterstwem, dezercje i dekownictwo.
    Zupełnie mu się wszystko w głowie pomieszało.

  13. Tomek z Warszawy mówi:

    Uważam, że na poważną ekranizację zasługują zwłaszcza osoby takie, jak rotmistrz Pilecki, Pani Sendlerowa czy Pani generał Zawadzka (Zo). Też wileńska AK i gen. Anders ze swoją armią.
    Jakoś dziwne, że te tematy w ograniczonym tylko zakresie doczekały się ekranizacji, wszak mogłyby się stać konkurencją dla “Listy Schindlera”. Czy nie stało się tak tylko z braku funduszy, czy może i z braku woli?

  14. Bury mówi:

    krzysztof

    [tchórzliwego dezertera]

    Mój dziadek nie uczynił tak z tchórzostwa, lecz z dogłębnej wiedzy na temat tego, czym w istocie jest wojna. Każda wojna. Nie mógł być poza tym tchórzem, skoro jego rodzony brat, czyli można rzec – krew w krew, w tym samym mniej więcej czasie walczył jako bojownik Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii.

    Co się zaś tyczy samej kampanii wrześniowej, różnych jej aspektów, bardzo rzadko lub zgoła wcale nie prezentowanych przez oficjalną wersję historii, to odsyłam do wspomnień zwykłych uczestników, szarych żołnierzy (np. Franciszka Kłaputa). Dowiesz się z nich wielu ciekawych rzeczy.

    [Gdyby tak wszyscy Rosjanie, Anglicy, Amerykanie itd. postąpili]

    Wystarczyłoby gdyby postąpili tak wszyscy Niemcy. Albo chociażby większość. Żywię jednakże nadzieję, że kiedyś ludzkość dostrzeże, iż wszelakie wojny i wojenki to nic innego poza wzajemnym rozłupywaniem sobie czaszek, puszczaniem farby, wypruwaniem wnętrzności – dodatkowo w nieswoim interesie. Dostrzeże, otrząśnie się i ostatecznie rozliczy tych, którzy dla własnych korzyści ją w to bagno co jakiś czas wpędzają.

    —-
    @ wilniuk
    Doprawdy nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazić, w czym wzmianka o moim dziadku mogła urazić czyjekolwiek odczucia narodowe. Zabij – nie pojmę. Czy np. czytając “Przygody dobrego wojaka Szwejka” albo oglądając film “Dezerterzy CK” też odnosisz podobne wrażenia???

    —-
    @ Czesiek
    Przyznać musisz, że jednak jakieś to bohaterstwo było. Gdyby wpadł w łapska jednych lub drugich groziłoby mu praktycznie to samo. Można zatem powiedzieć, że o swoją Wolność walczył jednocześnie z dwoma wrogami, na dwóch frontach.

  15. RB mówi:

    do Bury:

    to twój dziadek był swoim własnym bratem? Tak wynika z twojej logiki:

    “Nie mógł być poza tym tchórzem, skoro jego rodzony brat, czyli można rzec – krew w krew, w tym samym mniej więcej czasie walczył jako bojownik Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii.”

    A mój pradziadek nie uciekł do lasu i brał udział w kampanii wrześniowej. Uciekł co prawda z niemieckiego obozu jenieckiego, ale tego w rodzinie nikt się nie wstydzi, bo nie ma czego.

  16. joe mówi:

    Każdy postrzega świat przez pryzmat własnej osoby. Jak ktoś jest tchórzem to usiłuje przypisać tchórzliwe zachowania nawet największym herosom. Czyli jak ktoś uważa, że bohater posikałby się ze strachu, to osoba tak uważająca posikałaby się ze strachu. Mnie osobiście widok gołych męskich i do tego żołnierskich tyłków na ekranie przeszkadza. A przeszkadza mi bo jestem facetem hetero. Jak ktoś nie jest hetero to będzie się tym zachwycał. Urynofilem też nie jestem więc przeszkadza mi szczanie na ekranie. Jak ktoś jest tchórzem albo homoseksualistą to będzie tym filmem zachwycony. A urynofile to będą wniebowzięci, że ktoś wreszcie o nich pomyślał w kulturze masowej

  17. joe mówi:

    A tak w ogóle to Bogusław Linda podobno jest chory i w tym roku nie wróci na plan. Zdjęcia miały zakończyć się 21 listopada. Każde opóźnienie oznacza koszty na dalsze wynajęcie poligonu, opłacenie ekipy etc. Na dodatkowe koszty ta ekipa nie może sobie pozwolić bo już mieli problemy z dopięciem budżetu. Dość powiedzieć, że musieli zmniejszyć budżet o 3 mln złotych po wycofaniu się jednego ze sponsorów. Dodatkowo muszą rozliczyć się z PISFem z dotacji. Jeżeli Linda rzeczywiście się rozchorował a ma do zagrania jeszcze jakieś istotne sceny, to istnieje realna szansa, że to filmidło może najzwyczajniej w świecie nie powstać. Jeżeli nie powstanie to będzie to wielki dzień dla polskiego kina bo będzie to oznaczało, że nie można bezkarnie pluć na historię polskiego narodu ani hańbić pamięci jego bohaterskich obrońców.

  18. krzysztof mówi:

    Bury : Te Brygady Międzynarodowe w Hiszpanii wiele mi powiedziały, chociaż wcale nie zaskoczyły. Zbyt długo żyję już na tym świecie, żebym nie był świadomy tego, iż największy wpływ na poglądy polityczne danej osoby ma wychowanie w środowisku rodzinnym. Nie chcę dyskutować o wojnie domowej w Hiszpanii, ani oceniać wyborów ideowych członków Międzynarodowych Brygad, ale teraz jest dla mnie zupełnie oczywiste, dlaczego nie znosisz szlachty, a także przedwojennej Polski, generała Sikorskiego oraz patriotyzmu polskiego jako takiego.
    I powiem więcej : Nie warto dalej prowadzić tej dyskusji, gdyż wiem – znowu z doświadczenia życiowego – że nie osiągnięmy żadnego konsensusu ideologicznego (konsensus doraźny, w sprawach nie innych osiągnąć można zawsze). Nie wiem jak to odczytasz, ale ja uważam, że dzieli nas wręcz przepaść mentalna i jej zasypywanie jest z góry skazane na niepowodzenie. Ja nigdy nie stanę się lewicowcem ( nie chcę używać pejoratywnego słowa “lewak”, ale o tego rodzaju lewicowość wlaśnie mi chodzi), ty zapewne nigdy nie będziesz tradycjonalistą.
    Lepiej zatem mieć do siebie ( jako taki przynajmniej ) szacunek i wyłączyć się z dalszej, beznadziejnej dyskusji, niż walczyć tutaj do upadłego.
    Ja w każdym razie tak zrobię !

  19. Bury mówi:

    RB

    [Uciekł co prawda z niemieckiego obozu jenieckiego, ale tego w rodzinie nikt się nie wstydzi]

    No, ale złamał prawo. W każdym bądź razie na pewno jakiś regulamin oflagu lub stalagu 🙂

  20. emkey1 mówi:

    Hmm fajne mundury mają ludzie na zdjęciach. Najlepszą kombinację ma ten grający Dąbrowskiego. Każda część inny kolorek. Miodzio. A tak przy okazji, wrześniowe mundury miały kolor brązowy lub jak kto woli brązowo-zielony czyli tzw polski khaki. Nie były to zatem mundury ani beżowe ani zielone. Inne kolory niż te wrześniowe, wskazują na komunistyczny rodowód tych mundurów. Nie było na planie przypadkiem pepesz?

  21. RB mówi:

    do Bury:

    no tak, jak uciekali niektórzy z Auschwitz to też łamali prawo… 😉

  22. Bury mówi:

    @ krzysztof (18)

    W odpowiedzi przytoczę ci pewną historyjkę. Zwolennicy ONR (lata 30.) spytali lidera organizacji Bolesława Piaseckiego, dlaczego nazwał swój ruch Obozem Narodowo-Radykalnym. Ten zaś odparł mniej więcej tymi słowy: a jak byście chcieli? wolelibyście od razu Narodowo-Komunistyczny?

    Myślę, że bez trudu zrozumiesz moją intencję, szczególnie w kontekście dzisiejszych czasów (a także owego konsensusu).

  23. wilniuk mówi:

    Do Bury:
    Pan Bury udaje głupiego. Nie interesuje mnie jego dziadek ani on sam. Chodziło o wyrażenie “gdy zaczęła się ta cała wojenka”. Właśnie to było obraźliwe i cyniczne i wyraźnie o tym pisałem.
    Więcej z tym panem rozmawiać nie będę.

  24. Bury mówi:

    @ RB
    Widzę RB, że zaczynasz coś rozumieć.

  25. RB mówi:

    do Bury:

    tyle rozumiem, że podstaw logiki nie znasz.

  26. Bury mówi:

    @ wilniuk
    A jak inaczej nazwać działania wojenne, które trwały jakieś góra 3 tygodnie? (nie wnikając w same przyczyny tegoż).

  27. wilniuk mówi:

    Do RB:
    Nie wydaje Ci się, że to kolejne wcielenie któregoś z ferajny Senasa? W każdym razie Polak zupełnie inaczej tę wojnę odbiera. Dla Polski ta wojna trwała nie trzy tygodnie. Żołnierz polski walczył i ginął na różnych frontach Europy przez wszystkie sześć lat wojennych.

  28. RB mówi:

    do wilniuk:

    tym razem chyba nie. Wydaje mi się, że wiem, kto to jest. Ale poglądądy są kosmosu faktycznie a i działalność tutaj nie wiem, w jakim celu.

  29. krzysztof mówi:

    Wilniuk : Moim zdaniem Bury to Bury, a Senas to Senas. Co do proweniencji ideowej Burego wyraziłem swój pogląd w poscie numer 18. Niewielu Polaków ma taki rodowód, ale się zdarzają. Sam studiowałem na jednym roku z synem byłego członka KPP. Ten mój kolega sam już na studiach ( na pierwszym roku !) zapisał się do PZPR. Co robił po studiach, tego nie wiem, bo mieszkał daleko ode mnie. Oczywiście częściej można było spotkać dzieci powojennych komunistów, w tym również wysoko postawionych ubeków. Ci bardzo często śladami ojców wstępowali później do SB. Nie wiem jednakże, czy ci ojcowie mieli powiązania z ruchem komunistycznym jeszcze przed wojną, więc traktuję ich jako swoistą “podgrupę” w ramach tego ruchu.
    Bury : Bolesław Piasecki nie był nigdy moim idolem, chociaż nie potępiam go w czambuł, jak to mają w zwyczaju rozmaici “michnikowcy”.

  30. Czesiek mówi:

    Do Krzysztofa
    O Bolesławie Piaseckim można różnie mówić, większość negatywnych opinii nie jest prawdziwa, był patriotą a braku odwagi, a nawet bohaterstwa nie można mu zarzucić.

  31. Bury mówi:

    Co do samego filmu. Z jednej strony niewątpliwie warto dokonać demitologizacji polskiej historii (i oczywiście każdej innej). Z drugiej jednakże zastawiające, albo może nawet niepokojące jest, kto się za to w Polsce bierze.

  32. Bury mówi:

    @ krzysztof (29)

    Słuchaj no krzysztof. Ja (i moja rodzina) nie mam nic wspólnego z żadnym partyjniactwem ani tym bardziej ubecją. Bo gdyby tak było, to dziś nie głosiłby tego, co głoszę, lecz przeciwnie – piałbym z zachwytu nad obecną rzeczywistością. Wszem i wobec wychwalałbym tzw. wolny rynek i tę jego niby demokrację. Głosiłbym neoliberalizm, różne tolerancje, szerokie płaszczyzny dialogu, jednocześnie np. nienawidząc katolicyzmu. Czynię jednak dokładnie odwrotnie i ty dobrze o tym wiesz. Odnoszę więc wrażenie, że poprzez wywieranie pewnych sugestii celowo próbujesz mnie tu szkalować.

  33. krzysztof mówi:

    Bury : Za młody jesteś, abyś był w przeszłości członkiem PZPR. Ot i cała tajemnica Twojej bezpartyjności.

  34. krzysztof mówi:

    Bury : Jesteś zbyt młodym człowiekiem, aby mieć za sobą przeszłość pezetpeerowską. Ot, cała tajemnica Twojej bezpartyjności.

  35. Bury mówi:

    @ krzysztof
    No dobra, niech ci tam będzie. Powiedz mi w takim razie, czym szeregowa przynależność do PZPR jest gorsza od takiej samej do obecnych partii?

  36. Czesiek mówi:

    Do Krzysztofa
    Może i Bury był zbyt młodym człowiekiem ,żeby wstąpić do KPP,ale wystarczająco dojrzały, aby wstąpić w szeregi KPZR.

  37. bobrowniczy mówi:

    Tak sobie czytam i myślę ,że ten BURY to i czasami choć coś głupiego chlapnie to też i prawde napisze.Z moich badań nad genealogią rodziny mozna powiedzieć wyłobnił sie dziwny związek przyczynowo skutkowy.Otóż po roku 1963 na terenach wiejskich wileńsczyzny w większości przypadków głową rodziny była kobieta i jej starszy syn.Z opowiadań starszych ludzi przykłąd na jaki się powołuje Pan BURY nie był wcale taki odosobniony i z tym patryiotyzmem różnie bywało.Pragmatyzm to to co cechowało ludzi na tych terenach.Dostosowanie do sytuacji by przeżyc.Dlatego nie sciemniajcie z tym heroizmem za wszelką cenę.Dla Pana BUREGO była sobie wojenka śmieszna i dla wielu była też piosenka… polaki,polaki wielkije Pany, szokolady jeli i wino pili.Prapili prajedli etu swoju Polsku na kaniec sami zbiedli.Jakoś to tak było z tego co jeszcze pamietam.

  38. bobrowniczy mówi:

    bład-chodzi o rok 1863.

  39. Bury mówi:

    Tajemnica Westerplatte

    Przypuszczam, że taką “tajemnicę” to kryje każde wydarzenie, przez oficjalną historiografię uznane za wielkie, heroiczne, bohaterskie itp. Opowiastki o tych wszystkich bohaterstwach służą bowiem władzy do robienia ludziom wody z mózgu. Czytajcie (ze zrozumieniem) Szwejka.

  40. Czesiek mówi:

    Podważać bohaterstwo żołnierzy Wesetrplatte, to to samo co obrzucać epitetami typu “wierszokleta” Kochanowskiego.
    Bury brzydko! Fe!

  41. Bury mówi:

    @ Czesiek

    Tu nie chodzi o żadne Westerplatte czy Osterplatte. Na wojnie nie ma bohaterów. Nie ma też zwycięzców, są sami przegrani. Każda wojna to zło, zbrodnie, gwałty i zabijanie. Ogrom krzywd, niezliczone nieszczęścia. Wojna stanowi kontynuację rządzenia ludźmi przy pomocy innych, można powiedzieć – bardziej bezpośrednich środków. Wywołują ją będące u władzy śmiecie w białych kołnierzykach, a giną w nich zwykli obywatele. Na Zachodzie ludzie mają już tę świadomość, stąd też wielosettysięczne, niezwykle burzliwe demonstracje antywojenne, gdy rządzący uzurpatorzy szykują ludzkość do kolejnej makabry.

    —-
    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,
    Gdy “do ludności”, “do żołnierzy”
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W ODWIECZNE KŁAMSTWO ICH UWIERZY,
    Że trzeba iść i z armat walić,
    Mordować, grabić, truć i palić;
    Gdy zaczną na tysięczną modłę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,
    I judzić “historyczną racją”,
    O piędzi, chwale i rubieży,
    O ojcach, dziadach i sztandarach,
    O bohaterach i ofiarach;
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
    Że za ojczyznę – bić się trzeba;
    Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
    A stado dzikich bab – kwiatami
    Obrzucać zacznie “żołnierzyków”. –
    – O, przyjacielu nieuczony,
    Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
    Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
    Króle z pannami brzuchatemi;
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
    Gdy ci wołają: “Broń na ramię!”,
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;
    Że coś im w bankach nie sztymuje,
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj broniąc swej krwawicy:
    “Bujać – to my, panowie szlachta!”

    Julian Tuwim, Do prostego człowieka

  42. Czesiek mówi:

    Widzisz Bury, na różnych wierszach byliśmy wychowani.
    Ja znam taki:

    Pieśń o żołnierzach z Westerplatte

    Kiedy się wypełniły dni
    i przyszło zginąć latem,
    prosto do nieba czwórkami szli
    żołnierze z Westerplatte.

    (A lato było piękne tego roku).

    I tak śpiewali: Ach, to nic,
    że tak bolały rany,
    bo jakże słodko teraz iść
    na te niebiańskie polany.

    (A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety.)

    W Gdańsku staliśmy tak jak mur,
    gwiżdżąc na szwabską armatę,
    teraz wznosimy się wśród chmur,
    żołnierze z Westerplatte.

    I śpiew słyszano taki: — By
    słoneczny czas wyzyskać,
    będziemy grzać się w ciepłe dni
    na rajskich wrzosowiskach.

    Lecz gdy wiatr zimny będzie dął
    i smutek krążył światem,
    w środek Warszawy spłyniemy w dół,
    żołnierze z Westerplatte.

    Konstanty Ildefons Gałczyński

  43. Bury mówi:

    Po nakręceniu tego filmu będziesz miał okazję przekonać się, czy rzeczwywiście “słodko było im iść
    na te niebiańskie polany”.

  44. Czesiek mówi:

    EEE! Bury, nie mów ,że nie rozumiesz przenośni poetyckiej. 🙂
    Myślę, że nikt o zdrowych zmysłach nie popiera wojny, a szczególnie ludzie , którzy odczuli ją na własnej skórze.

  45. Bury mówi:

    Panie Prezydencie!
    Piszę do pana list
    Może będzie przeczytany w jakiejś wolnej chwili
    Właśnie otrzymałem kartę powołania
    By w środę po południu stawić się na wojnie

    Panie Prezydencie!
    Ani mi to w głowie
    Nie po to żyję, by zarzynać biedaków
    Proszę się nie gniewać, lecz muszę być szczery
    Powziąłem decyzję – będę dezerterem

    Jutro wcześnie rano drzwi zatrzasnę mocno
    Tuż przed nosem pańskich ludzi
    Pójdę żebrać o życie na gościńcach świata
    I rozkażę ludziom: “nie idźcie na wojnę!”
    A jeśli trzeba krwi, niech pan odda własną
    Panie Prezydencie,
    niezgorszy gagatku

    Jeśli będzie mnie pan ścigał, uprzedź pan żandarmów
    Nie będę uzbrojony, niech strzelają śmiało
    Panie Prezydencie!
    Ani mi to w głowie
    Nie po to żyję, by zarzynać biedaków
    Proszę się nie gniewać, lecz muszę być szczery
    Powziąłem decyzję – będę dezerterem!

    Dezerter

  46. Czesiek mówi:

    Ktoś , kiedyś pisał o “wojnach sprawiedliwych…”
    No pomyśl Bury, jeśli ktoś przychodzi do twojego domu zamordować twoją rodzinę , a teściowa ratując się ucieka przez okno krzycząc,że nic ją to nie obchodzi i pokazuje oprawcom drogę,to nie jest warta kuli w łeb? 🙂

  47. Czesiek mówi:

    Mówiąc szczerze bardziej odpowiada mi ten wiersz, mimo,że Broniewskiego nie za bardzo lubię

    Broniewski Władysław

    Bagnet na broń

    Bagnet na broń

    Kiedy przyjdą podpalić dom,

    ten, w którym mieszkasz – Polskę,

    kiedy rzucą przed siebie grom

    kiedy runą żelaznym wojskiem

    i pod drzwiami staną, i nocą

    kolbami w drzwi załomocą –

    ty, ze snu podnosząc skroń,

    stań u drzwi.

    Bagnet na broń!

    Trzeba krwi!

    Są w ojczyźnie rachunki krzywd,

    obca dłoń ich też nie przekreśli,

    ale krwi nie odmówi nikt:

    wysączymy ją z piersi i z pieśni.

    Cóż, że nieraz smakował gorzko

    na tej ziemi więzienny chleb?

    Za tę dłoń podniesioną nad Polską-

    kula w łeb!

    Ogniomistrzu i serc, i słów,

    poeto, nie w pieśni troska.

    Dzisiaj wiersz-to strzelecki rów,

    okrzyk i rozkaz:

    Bagnet na broń!

    Bagnet na broń!

    A gdyby umierać przyszło,

    przypomnimy, co rzekł Cambronne,

    i powiemy to samo nad Wisłą.

  48. Bury mówi:

    Świetny wiersz, też go lubię. Choć bliższa jest mi poezja rewolucyjna Broniewskiego, np. Elegia o śmierci Ludwika Waryńskiego, Poemat “Komuna paryska”, Prawodawcom, Łódź, czy Zagłębie Dąbrowskie:

    Powiedz, ziemio surowa,
    komu ty jesteś ojczyzną?
    Groźnie milczy Dąbrowa
    w noc głodu, kryzysu, faszyzmu.

    Milczy błotnista ulica,
    wiedzą górnicy, kto wróg.
    Na rogu stoi policjant,
    nad policjantem – bóg.

    Kryzys w ciężkim przemyśle,
    płace górników głodowe,
    ich twarze – nieprawomyślne,
    ich domy – antypaństwowe!

    —-
    Co do wojen sprawiedliwych. To jasne, że czymś innym jest wojna Rzymu z Kartaginą, a czymś zupełnie innym powstanie Spartakusa.

  49. Czesiek mówi:

    “.. Maszyniście
    zakutemu w żelazo,
    górnikowi rwącemu pokłady rud
    kadzisz,
    kadzisz w niemej ekstazie,
    wysławiasz ludzki trud.
    A jutro
    święty
    z swych kopuł hydry
    błagalnie odtrąca wściekłą grę luf,
    twoich sześciocalówek tępodziobe świdry..”

    ” … Mówią: budujemy socjalizm.

    I mają rację, chociaż kłamią…

    Myśli swoje,

    Uczucia, wyobraźnię nauczyli

    Czołgania się; pełzają w tej szczelinie,

    Którą brzuchami wydrążyli w próżni.

    Każdego katechizmu nauczą się

    Na pamięć!”

    Tak, praca w Zagłębiu Dąbrowskim nie była łatwa, ale jakże inna niż w…

  50. asta mówi:

    Piosenka Kazika “Wszyscy artyści to prostytutki” wydaje mi się bardzo a propos tego artykułu. Za dużą kasę grają nawet w antypolskim filmie. Co z tego, że to obrazoburcze kłamstwa, jak na koncie 130 tys zł? Osobiście nie pójdę już na żaden film, w którym zagrają odtwórcy ról w tym filmie. Będą mi się kojarzyli z tym cytatem Żołędziewskiego o sikaniu w spodnie. Skojarzenia z fekaliami raczej nie będą sprzyjały rozwojowi kariery tych panów.

  51. Steyr mówi:

    Westerplatte 1939. Prawdziwa historia

    “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” autorstwa Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego to książka, na którą czekało od dawna środowisko miłośników historii II w.ś. Przygotowywana przez cztery lata, 664 stronicowa publikacja z niezwykłą dbałością o szczegóły pokazuje nie tylko obraz walk w ciągu siedmiu pierwszych dni września, ale i historię Wojskowej Składnicy Tranzytowej, a także powojenne losy półwyspu Westerplatte. Pod wieloma względami jest to niemal analityczne studium historyczno-wojskowe poświęcone obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej.
    Autor książki jest dobrze znany miłośnikom historii II w.ś., a w szczególności przedwojennego Wojska Polskiego. Od kilku lat intensywnie zajmuje się ratowaniem i ochroną zabytków Westerplatte, a także poszukiwaniem pamiątek związanych z obroną Składnicy. W dążeniu do zachowania legendy Obrońców i należytego upamiętnienia pola bitwy ma na tym polu szereg spektakularnych sukcesów. Jest również inicjatorem powołania Muzeum Westerplatte. Jego działania na rzecz zachowania złotej legendy Obrońców i należytego upamiętnienia pola bitwy odbijają się zazwyczaj dużym echem w mediach.
    Pierwszą publikacją autora był paradokumentalny komiks “Westerplatte. Załoga śmierci”. I tym razem jego “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” jest kolejnym niezwykle ciekawym przykładem skutecznego popularyzowania historii, w oparciu o szczegółowy i rzetelny warsztat wsparty bogatą bazą źródłową.
    W “Westerplatte 1939. Prawdziwa historia” ta właśnie szczegółowość wysuwa się na plan pierwszy. Mamy tu do czynienia z kompletną pracą, ukazującą m.in. na podstawie nieznanych wcześniej relacji, prywatnej korespondencji i pamiętników obrońców, niemieckich raportów wojskowych i dzienników okrętowych, obraz siedmiodniowych walk z dokładnością w zasadzie co do minuty. Na uwagę zasługuje analiza źródeł, w tym np. kilku relacji tej samej osoby dotyczącej jednego zdarzenia, ale spisanych w różnych okresach czasu. Dzięki niezwykłej szczegółowości, epizody znane wcześniej, jak i te odkryte przez autora, zyskały wreszcie precyzyjne umiejscowienie w czasie. Zwraca uwagę też niespotykana we wcześniejszych publikacjach dokładna analiza taktyki stron walk o Westerplatte zestawiana m.in. z przedwojennymi podręcznikami taktyki piechoty, czy wojskowymi instrukcjami.
    Książka ujawnia kilkadziesiąt nieznanych szerzej historii związanych z Westerplatte, jak choćby m.in. fakt zakupu półwyspu Westerplatte z rąk niemieckich przez Polaków po I w.ś. Poznajemy wreszcie kto i dlaczego strzelił na przedpolu Składnicy 1 IX o godz. 0430. Dowiadujemy się o nocnej walce z Niemcami w kasynie podoficerskim, czy próbie uratowania ciężko rannego strz. Ussa przez niemiecki patrol. Niezwykle istotny jest dla całości książki demontaż mitu o rzekomym rozkazie obrony mającej trwać tylko 12 godzin. Wspiera w tym autora załącznik z sensacyjną korespondencją płk. S. Fabiszewskiego, komendanta Składnicy w l. 1933-38, który po wojnie walczył z właśnie z tym mitem szkodzącym legendzie Obrońców. Prowadził on również prywatne dochodzenie mające ustalić dlaczego obrona Westerplatte trwała tak krótko (Składnica była przygotowywana do 3-4 tygodniowej walki).

    Mariusz Wójtowicz-Podhorski, znany jest z wieloletniego badania konfliktu pomiędzy dwoma najwyższymi oficerami, przebywającymi podczas obrony na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej – mjr. Sucharskim i kpt. Dąbrowskim. Wątek ten nie jest jednak dla autora pierwszoplanowy. W publikacji Wójtowicza-Podhorskiego poznajemy innych bohaterów, którzy choć wcześniej znani, to ukazywani byli na drugim lub trzecim planie. W książce bez wątpienia na pierwszym planie jest doświadczony weteran, chor. Jan Gryczman, dzięki któremu tak naprawdę zaczęła się siedmiodniowa obrona, a nie klęska polskiego garnizonu w pierwszej godzinie wojny. Szczególną uwagę autor poświęca też bohaterskiemu lekarzowi kpt. Mieczysławowi Słabemu, zakatowanemu po wojnie przez Informację Wojskową.
    Obraz historii Westerplatte uzupełniony jest gigantyczną ilością aż 691 fotografii (!) archiwalnych, jak i współczesnych, aranżowanych specjalnie dla zilustrowania książki z udziałem grup rekonstrukcji historycznych. Jest to ilość dotychczas niespotykana w żadnej innej podobnej publikacji. Monografia składa się z przedmowy, dwunastu rozdziałów, załączników, dodatków, planów, kalendarium, bibliografii i indeksu nazwisk oraz nazw. W 27 dodatkach i załącznikach mamy ponadto efekt benedyktyńskiej kilkuletniej pracy autora, czyli m.in. szczegółowy spis nazwisk i stopni polskich żołnierzy oraz ich przydziały na stanowiska bojowe w dniach 1-7 IX 39 r., prawdopodobny przydział żołnierzy WST na Westerplatte na stanowiska bojowe rankiem 1 IX, wykazy polskich i niemieckich żołnierzy zabitych, ciężko i lekko rannych w trakcie walk o Westerplatte. Książkę uzupełniają szczegółowe dane oraz ilustracje uzbrojenia i sprzętu obydwu stron bitwy. Interesujące jest poglądowe porównanie sił zaangażowanych w walki o Westerplatte, czy załącznik „Westerplatte po wojnie – krajobraz po bitwie” opisujący dzieje Westerplatte od 1945 r. aż do dnia dzisiejszego.
    Książka zawiera ponadto 28 perfekcyjnie przygotowanych map, które zostały wykonane w oparciu o bardzo szczegółową mapę topograficzną z 1934 r. obejmująca m.in. położenie pojedynczych latarni, umocnień polowych, posterunków. Mapy obrazujące poszczególne etapy działań pokazują nie tylko przebieg natarć z udziałem poszczególnych plutonów, ale nawet ważne epizody np. z udziałem zaledwie dwóch żołnierzy (rozkręcenie toru przez Polaków). Ciekawostką jest też nigdy wcześniej nie publikowany plan współczesnego wyglądu Westerplatte nałożonego na plan z 1934 r. To czego wcześniej nie było w innych monografiach bitew to m.in. trójwymiarowe wizualizacje obiektów fortyfikacyjnych z dołączonymi planami i wykazem żołnierzy na danym stanowisku bojowym. Rzuty poziome i zdjęcia wykonane przez autora w miejscach niedostępnych zwiedzającemu Westerplatte znakomicie uzupełniają wizualizacje umożliwiając czytelnikowi “poruszanie się” po Składnicy w trakcie lektury książki.
    Publikacja opatrzona jest bardzo dokładnymi przypisami autora, których jest łącznie 2699! W przypisach autor umieścił często wyniki własnych badań, gdzie wielokrotnie podkreśla, że pojawiające się sprzeczności w różnych źródłach pozostawia do wyjaśnienia w przyszłości. Zastrzega, że być może ich rozwiązanie może się okazać już niemożliwe.
    Cennym uzupełnieniem jest kalendarium wydarzeń zaczynające się od 1919 r., a kończące na 2009 r. Książkę zamyka bibliografia z wykazem źródeł, książek, planów i map, opracowań, tytułów prasowych, audycji radiowych, materiałów filmowych, instrukcji wojskowych, która obejmuje aż 19 stron.
    Książka jest dobrze skonstruowana, więc dobrze się z niej korzysta i czyta, miejscami jak fascynującą paradokumentalną opowieść. Podkreślić należy w tym miejscu bardzo wysoki poziom edytorski wydawnictwa. Jedynymi grzechami publikacji jest swobodna miejscami interpretacja faktów, a także przedstawienie przez autora opinii mogących powodować ostrą polemikę.

    Tak czy inaczej, praca Wójtowicza-Podhorskiego, zwłaszcza ze względu na swoją szczegółowość, ma niewątpliwie wyjątkowy charakter. Absolutnie predestynujący ją do miana bezprecedensowej na współczesnym rynku wydawniczym. Ze względu jednak na wielość komentarzy oraz wysuwanie przez autora, do czego ma prawo, wielu hipotez, jest to jednak pozycja skierowana do świadomego i wyrobionego czytelnika, który ma już własny osąd i porusza się samodzielnie oraz z własną wiedzą po wielu z zamieszczonych w niej kwestiach dotyczących Westerplatte.

    Bartosz Gondek, Marcin Tymiński

    Militarny Magazyn Specjalny “Komandos” nr 6 (204) 2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.