30
Pasjans z Ojcem


Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska

Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska

.

Rozmowa z Jadwigą Piłsudską-Jaraczewską, córką Marszałka Józefa Piłsudskiego


Jakie są Pani najwcześniejsze wspomnienia związane z ojcem?

Mój ojciec bardzo lubił dzieci, lubił z nimi rozmawiać i zawsze coś zabawnego do nas mówił. Bardzo lubił robić niespodzianki. Kiedy wyjeżdżał, to zawsze wracał z jakimś prezentem. Na przykład znad Morza Czarnego przywiózł wstążkę z dokumentem zaświadczającym, że wstążka niebieska zanurzona w Morzu Czarnym pozostaje niebieska. Z Genewy, to była jakaś ważna polityczna delegacja, przywiózł śmieszne piszczące bułeczki. Dużo mam takich wspomnień.


A czy Pani lubi układać pasjanse?

Z ojcem układałam. Bardzo to lubiłam. Niektóre jeszcze pamiętam. „Ogonki”, „piramidka”, „prześcieradło”, „warkocz Wenery”…

Czy to byt dla Pani ojca sposób na odprężenie?

Chyba tak. Był człowiekiem, który bardzo dużo myślał. Na ogół chodząc. Po pokojach lub po ogrodzie przed dworkiem w Sulejówku.

Czy sytuacja polityczna przekładała się w jakiś sposób na atmosferę w domu?

Nie, ponieważ rodzice starali się nas trzymać z daleka od spraw politycznych. Przekazali nam jednak, że zaangażowanie w politykę to służba publiczna. Mama była bardzo aktywną osobą i społecznie zaangażowaną. Z kolei ojciec pracował głównie nocami, więc wtedy już z siostrą spałyśmy. Ale za dnia zawsze miałyśmy wstęp do jego pokoju, nigdy nie dał nam odczuć, że przeszkadzamy mu w pracy.

Nawet kiedy był zdenerwowany?

Na nas nigdy się nie denerwował, a wychowanie pozostawiał żonie. Gdy przebywał z nami, był wesołym człowiekiem, dużo się śmiał. Mieliśmy dużą rodzinę. Było wiele kuzynek, żadna już, niestety, nie żyje. One wprowadzały do domu młodzieżowy nastrój. Bardzo lubił ich towarzystwo. Bardzo lubił też kino. Wypożyczano filmy, często komedie, które były pokazywane w Belwederze w dużym salonie na dole, na które przychodzili też bliscy znajomi, a potem była wspólna kolacja przy okrągłym stole w pokoju jadalnym i było zawsze dużo śmiechu.

A jak traktowali Panią nauczyciele?

Dobrze. Ale nie przypominam sobie, żebym miała w szkole taryfę ulgową. Zawsze lepiej mi szło z przedmiotów ścisłych. Chciałam iść na politechnikę na wydział mechaniczny. Bardzo interesowałam się lataniem.

Kiedy miała Pani 12 lat, zrobiła pierwszy model samolotu…

Tak, kółka modelarskie były wtedy popularne.

Potem zdobyła Pani lotnicze uprawnienia i pilotowała samoloty w Anglii. Skąd ta pasja?

Nie wiem. Chyba z powietrza (śmiech). Panował wtedy wielki entuzjazm związany z tym, że człowiek może latać.

Czy odwagę odziedziczyła Pani po ojcu?

Kobiety nie mogły latać w lotnictwie bojowym, więc nie mówmy o jakiejś wielkiej odwadze. Ale owszem, bywało groźnie. Czasem to były samoloty wymagające naprawy, które transportowałam do warsztatów. Szczególnie lubiłam latać na słynnych Spitfirerach. Latało się też przy złej pogodzie, bez radia. Człowiek polegał tylko na sobie.

To jakie cechy ojca Pani odziedziczyła?

Na pewno przywiązanie do rodziny, do miejsc, do cudownej atmosfery, która była w domu. Ojciec był tak wyjątkowym człowiekiem, że gdybym odziedziczyła po nim choćby jedną setną, to już byłoby bardzo dobrze.

Ale Pani rodzina to także wielkie tradycje artystyczne. Pani dalekim krewnym byt Stanisław Ignacy Witkiewicz…

Pamiętam, jak przyjeżdżał do Sulejówka. Namalował mnie i siostrę Wandę, która nie była tym faktem specjalnie zachwycona. Miała akurat imieniny, bawiła się z dziećmi, a on ją wywołał z pokoju. Na jej portrecie widać było potem to niezadowolenie. Mój portret powstał kiedy indziej, byłam malowana przy świecach, bo w Sulejówku zgasły wtedy akurat wszystkie światła.

Józef i Aleksandra Piłsudscy z córkami w Sulejówku	  Fot. Muzeum Wojska Polskiego, Zbiory Rodziny Piłsudskich

Józef i Aleksandra Piłsudscy z córkami w Sulejówku Fot. Muzeum Wojska Polskiego, Zbiory Rodziny Piłsudskich

Spędzała Pani wakacje z rodzicami?

Na wakacje letnie jeździliśmy całą rodziną do Pikieliszek koło Wilna, gdzie mieliśmy kawałek ziemi. Tam, nad jeziorem, pływałyśmy z ojcem łódką. Ojciec lubił obserwować przyrodę, a szczególnie dzikie kaczki. Ale często chorował na grypę i potrzebne było leczenie klimatyczne. Zawsze go wysyłali na południe Polski albo do Rumunii. To ciepłe powietrze miało go leczyć. Zwykle sam wyjeżdżał na te kuracje.

Czy wtedy mówiło się o szkodliwości palenia papierosów?

Nie.

Pani ojciec dużo palił…

To prawda. Ja do dziś bardzo lubię zapach papierosów. Sama kiedyś próbowałam palić, ale jakoś nie wyszło.

A czy odziedziczyła Pani po ojcu zamiłowanie do mocnej herbaty?

Niespecjalnie. W Anglii piłam zawsze z mlekiem.

Czy Pani jako córka Marszałka mogła się swobodnie poruszać po Warszawie?

Nie mogłam i to było krępujące. Ale z drugiej strony wiem, że przychodziło do Sulejówka wiele listów z pogróżkami. Oczywiście, nikt wtedy o tym mi nie mówił. Później, po śmierci ojca, gdy już byłam starsza, dużo chodziłam sama bez ochrony.

Kim byli Pani rodzice chrzestni?

Moim ojcem chrzestnym był Czesław Świrski, towarzysz ojca z czasów niepodległościowej konspiracji. Bardzo lubiany, także przez dzieci. Tyle lat samotnie w więzieniu przesiedział, a nic nie stracił z pogody ducha. Często grał na fortepianie, lubił towarzystwo.

A czy zetknęła się Pani kiedyś z jawną niechęcią osoby, która była przeciwnikiem ojca?

Nie, nigdy nie odczułam szykan ze strony jego przeciwników.

Pamięta Pani ten moment, kiedy dowiedziała się o jego śmierci?

Ja byłam przy śmierci ojca. Nie jest to łatwy temat do rozmowy. Pamiętam pogrzeb. Dla mnie to była wielka tragedia. A jak jest wielka tragedia, to się człowiek zamyka w sobie. Czasem ktoś mnie pyta, kto był wtedy obecny. Nie wiem, nie rozglądałam się.


Czy kiedy umarł Pani ojciec, z siostrą i matką przeniosłyście się do Sulejówka?

Nie, mieszkałyśmy na Klonowej. Ten dom jeszcze stoi, taki mały domek za Ministerstwem Obrony Narodowej, nad skarpą. Dziś są tam jakieś biura Ministerstwa.

Jak potem Pani wspomina już późniejszą ewakuację z Polski — w 1939 roku przez Litwę, Łotwę i Szwecję do Anglii?

Części wydarzeń nie pamiętam, inne — tak, ale nie chcę do nich wracać. Kiedy dzieje się taka tragedia, lepiej wspomnień nie  pielęgnować. Proszę mnie zrozumieć.

Spędziła pani w Anglii 50 lat — od 1940 do 1990 roku. Czy państwo rozmawialiście z mężem o możliwości powrotu do Polski?

Tak. Zawsze chcieliśmy wrócić do Polski, ale byliśmy uchodźstwem politycznym i na powrót czekaliśmy 50 lat.

A moment, kiedy Pani wróciła do Polski. Jak układały się Pani pierwsze dni w ojczyźnie?

Byłam witana przez ówczesnego premiera Tadeusza Mazowieckiego, a także przez rodzinę, więc od razu miałam środowisko bliskich ludzi. Niektóre z tych spotkań były bardzo emocjonujące, ale na ogół rodzina do nas do Anglii wcześniej przyjeżdżała, więc mieliśmy ciągły kontakt. Odwiedziliśmy też miejsca, z którymi byliśmy związani i od razu czuliśmy się u siebie.

Czy dziś Panią coś drażni albo irytuje, kiedy mówi się i pisze o Pani ojcu? Coś wywołuje w Pani odruch protestu?

Naturalnie, że tak. Trudno to ująć w parę stów. Wydaje mi się, że jest bardzo dużo niezrozumienia — i jego osobowości, i ówczesnej polityki.

Czy dziś interesuje się Pani bieżącą sytuacją w Polsce? Ogląda Pani czasem wiadomości?

Oczywiście, że oglądam.

Jak się Pani podoba polskie społeczeństwo?

Rośnie nowe pokolenie. Oprócz moich dzieci, mam siedmioro wnuków. Chciałabym im przekazać te wartości, w których same wzrastałyśmy i które w naszej rodzinie idą z pokolenia na pokolenie. A z drugiej strony ci młodzi ludzie muszą być inni. Świat się zmienił i trzeba to zaakceptować. Dziś nastawienie takie, że przede wszystkim trzeba sobie zapewnić podstawy materialne. Ale nie powinniśmy zapominać o wartościach, o zaangażowaniu w sprawy Polski.

Na jakim etapie jest Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku? Czy odnajdują się kolejne rzeczy?

Od momentu powołania muzeum 10 listopada było kilka zgłoszeń, które w nowym roku zaczną się wyjaśniać. Są rodziny, które przez kilkadziesiąt lat ukrywały pamiątki po moim ojcu. Pamiętają jeszcze strach, że to się może wydać. Teraz czują, że mogłyby swoje skarby przekazać naszemu muzeum.

Jak Pani przyjęła projekt „Rzeczpospolitej” — specjalnego dodatku w odcinkach poświęconego Pani ojcu?

Cieszę się, że będą te zeszyty, że ten temat jest poruszany. To bardzo ważny wkład w rozwijanie i zgłębianie znajomości korzeni naszego współczesnego państwa. Mam nadzieję, że państwa cykl stanie się zaczynem głębokiej dyskusji o dorobku i ideach mojego ojca. Bo taka dyskusja jest ciągle potrzebna.

rozmawiał Krzysztof Feusette
współpraca Katarzyna Jaruzelska–Kastory
„Rzeczpospolita”


JADWIGA PIŁSUDSKA–JARACZEWSKA

Urodzona 28 lutego 1920 w Warszawie — córka Aleksandry i Józefa Piłsudskich. Młodość spędziła głównie w Warszawie, gdzie mieszkała z rodziną w Belwederze, oraz w Sulejówku w dworku Milusin podarowanym Piłsudskiemu przez żołnierzy. Uczęszczała do Szkoły Rodziny Wojskowej, a potem do Gimnazjum W. Posselt-Szachtmajerowej. W 1937 r. zaczęła latać na szybowcach. We wrześniu 1939 r. wraz z matką i starszą siostrą Wandą przedostała się przez Litwę, Łotwę i Szwecję do Anglii. Będąc zbyt młoda, by pełnić służbę wojskową, podjęła studia w Newnham College na Uniwersytecie w Cambridge na Wydziale Architektury, które ukończyła dopiero po wojnie z dyplomem inżyniera architekta w 1946 r. w Polskiej Szkole Architektury na Obczyźnie przy Uniwersytecie w Liverpoolu. Studiowała również urbanistykę i socjologię. W lipcu 1942 r. jako trzecia Polka (obok por. Stefanii Wojtulanis i por. Anny Leskiej) wstąpiła do Air Transport Auxiliary, służby pomocniczej Royal Air Force. Służyła tam dwa lata w stopniu „second of-ficer”. Transportowała różne rodzaje samolotów z fabryk na lotniska bojowe w całej Wielkiej Brytanii oraz uszkodzone samoloty do remontu. W 1944 r. wyszła za mąż za Andrzeja Jaraczewskiego, oficera Marynarki Wojennej. Po wojnie przebywała w Anglii na uchodźstwie. Pracowała tam jako architekt, a także prowadziła z mężem firmę projektującą meble. Jesienią 1990 r. po zmianach politycznych w Polsce powróciła do kraju na stałe. Ma dwoje dzieci, córkę Joannę (obecnie żonę Janusza Onyszkiewicza) i syna Krzysztofa. Wraz z rodziną angażuje się w działalność Fundacji Rodziny Józefa Piłsudskiego, którą założyła ze starszą siostrą Wandą.


30 odpowiedzi to Pasjans z Ojcem

  1. ViP mówi:

    Bóg tak chce, ze trzyma przy życiu świadków Tworzenia II RP. Autorytety w skundlonych krajach tak bardzo potrzebne. 200 lat Jaśnie Pani Jadwigo!

  2. Kmicic mówi:

    Szanowna Pani Jadwigo. Moja mama Wanda wspominała , że bywała Pani często, również z ojcem, w Dobrzyniu nad Wisłą. Jeżeli Pani chciała by spotkać się z przyjaciółką z dawnych lat ..

  3. z Polski mówi:

    A jej matka to Litwinka czy Polka?

  4. Wilno mówi:

    Miałam zaszczyt spotkania z córką Marszałka. Niesamowicie piękna, ciepła kobieta…

  5. Zbyszek mówi:

    Piękne wspomnienia.Moja Mama /ur.3.05.1919 r./ do chwili obecnej wspomina jak spotkała Panie Jadwigę i Wandę na zakupach,oraz jak specjalnie podplywali z Wierzbiszek na drugą stronę jeziora, aby podpatrywać bawiące się dziewczynki.Życzę 200 lat PANI JADWIGO.

  6. Boguś mówi:

    Do z Polska
    Ojciec był Litwinem, a kazdy prawdziwy Litwin to Polski Patriota,a nie czerwony kundel.

  7. z Polski mówi:

    Boguś
    Wiem dokładnie kim był jej ojciec, ale nic nie wiem o matce.

  8. prawdziwy litwin mówi:

    tak tak – pilsudski byl az taki litwin, ze podobnie jak car czyli hitler nawet imie Litwy zabranil (chociaz by tak zwanej “srodkowej”)

    prawdziwy litwin to ten, kroty aneksuje czesc Litwy i zabrania jego imienie i roby z Litwy i jej imienia jakos “pogranicze tatarskie” zwane ne liachskij manier “KRESY”.

    BRAWO LIACHSKIE REZONIORY

  9. krzysztof mówi:

    Jej matka to Aleksandra z domu Szczerbińska, urodzona w Suwałkach. Nie wiem jak to zakwalifikują litewscy nacjonaliści, ale ona sama czuła się Polką.

  10. prawdziwy litwin do kristofor mówi:

    litewskie “nacjonalisci” bardzo ciesza sie ze polskie nacjonalisci i terzas przecuwa, ze przynaleznosc Suvalkai do Polski potrzebuje dodatkowych “kwalifikacij”. Do dobryt znak na przyszlosc

  11. krzysztof mówi:

    Do 10 : Nie rób sobie jakichkolwiek nadziei.

  12. z Polski mówi:

    Suwałki są współcześnie na polskim, mazurskim terenie etnicznym. Kiedyś pewnie było inaczej, bo i nazwa “Suwałki” jest pochodzenia Litewskiego.
    http://tiny.pl/hxrcw

    Wymieszanie ludności litewskiej, polskiej i białoruskiej w oklicach Suwałk odbyło się z przewagą mazurską albo z przewagą wcześniej spolszczonej pochodzenia rusko-litewskiego plus czysto mazurskiego.

  13. Czesław mówi:

    Szkoda tylko , ze nazwisko naszego Ziuka ginie, jak sie nie mylę siostra pani Jadwigi jest ostatnią osobą w Polsce żyjącą, która nosi nazwisko Piłsudski.

  14. Edward mówi:

    O ile wiem, w wiekach 18-19litew ska aristokracja,inteligencija i nie tylko, swobodnie posługiwali się językiem polskim. Osobowości z geograficznie litewskich terenów bardzo pozytywnie wyrużniali się wśród obywateli Królewstwa Polskiego. “Litwin” w Królewstwie Polskim,- to brzmiało wynośnie i honorowie jak i “Polak” na Litwie. Tym mogliby się szczycić i dzisieisi Litwini. Niestety, rosyjsko-niemieckie targi za tereny na zachód i wschód – na tyle wykorzystały Litwę, oby ją skłócić z Polską, że wiek 20 zrobił swoje. Oczywiście, że nie należy wszystkiej winy składać na Niemców i Rosjan (chociarz ona ogromna), ale każdej stronie należałoby zrobić rachunki swego własnego (społecznego) sumienia i zachowania,w wyniku którego obie strony “dali się nabrać” i zepsuli odwieczną honorową przerzłość między zrodnionymi, braterskimi narodami.Pierwsze kroki ku temu należałoby zrobić stronie większej. Zdawałoby się, teraz, gdy siły zewnętrzne mniej oddziaływują na stopień skłucenia, – stara, dobra przeszłość w stosunkach musiałaby powrócić. Jakież to byłby wielki przyjemny cód, żeby słowa Polak na Litwie, a Litwin w Polsce znów nabrały takiego znaczenia, jakie te słowa mieli w dalekiej przeszłości. Składam najserdeczniejsze gratulacje Pani Jadwidze, której jej rodu głębokie korzenie są na Litwie, a los skierował jej życie w stronę Anglii, Polski.

  15. do edward mówi:

    ale w zrodlach historycznych widziemy odwrotne fakty. Ja juz niemowie o obrazie litwina w Polsce (byc litwinem chlopomanem bylo rownorzedne pruskiemu spisku przeciw Najswietszego pan-slawizma i misji polskiego “ciwilizatora”). Ale nawet ci ludzi z gurbernii wilenskiej, minskiej czy kowienskiej, ktore mianowali sobie “polakami” w Polsce byli uwazane przez samych polakow za OBCYCH i to z wielka pogarda mowiono o nich “jaki on polak?” Poczytaj chocby wspomnienia “polaka” Bułharyna. Unijina propoganda jest jedno, a spoleczna opinija – to drugie.
    To chyba niemiec z rosjaninem malowal biedna reka lacha faszystska “linije dmowskiego”? To chyba niemiec z rosjaninem teroryzowal litwinow w kosciolach?

  16. Jesteś niewyleczalnie chory. Twoja “opinia społeczna” opiera się na opinię niewyrozumiałych, zacofanych ludzi, często wynajętych prowokatorów. Ja miałem na uwadze ludzi dostojnych typu Adam Mickiewicz, a jak chcesz to Adomas Mickevićius, Joachim Lelewel

  17. Kmicic mówi:

    Edward: Tych gestów ze strony “większego” było mnóstwo , przez całe 20 lat, i co mamy (?), ostrą politykę wynarodowiania i jawnej dyskryminacji Polaków na Litwie. Litwę można tylko zmusić, sama nigdy nie pozwoli na uzykanie pełnych praw przysługujacych mniejszościom narodowym w krajach UE. Po uzyskaniu wszystkich PODSTAWOWYCH praw, można będzie mówić o normalnej koegzystencji dwóch państw i narodów. Na razie jest to walka o przetrwanie Polaków na Litwie, te 5-6 spraw są już tak bolesne, ze nie ma czasu na cierpliwość(20lat).Liczy się każdy miesiąc. Pilnie prosimy wszystkich Koroniarzy o mocne i skuteczne działania.To już nie czas na teoretyczne rozważania i dyskusje..

  18. bratanek mówi:

    Jesce Litwa niezgynela,
    Ale zgynanc musi.
    Siedzi polak na kamieniu,
    I litwina duszi

  19. Kmicicowi mówi:

    Obserwuję, że “Ostra polityka wynarodowienia” – to “hobbi” naprzeciw nastawionych radykalnych, ale politycznie i intelektualnie “niedorosłych” “działaczy” po obu stronach, marzących właśnie na tym “koniku” wjechac na jakieś ciepłe krzesełko pod skrzydełkiem im podobnych, bo naprawdę tak nie mają dostatecznie wysokiego poziomu intelektu, dostatecznego dla zrobienia karjery i osiągnięcia uznania w systemie ogólnoludzkich wartości.Naprawdę, istnieją skryte i bardziej otwarte chwyty uszkodzic przeciwnej stronie, ale podliczanie “paciurek”, kto komu zrobił więcej świństwa prowadzi donikąd, a raczej do “nieskończonego tuzgania podgniłej skury”, podobno psom, którzy taką skórę nie podzieliły. Zupełnie iniej sytuacja wygląda na powszechnym bytowym poziomie między ludzmi różnych narodowości, a mianowicie między Polakami i Litwinami na Litwie. Tu, jak zwykle, panuje wzajemne poszanowanie i zgoda.Żadna impreza świąteczna, jubileuszowa, weselna nie bywa bez obecności wśród gości przedstawicieli obojga narodów. Każda rodzina litewska ma w korzeniach i terażniejszości polskie osoby, każda polska rodzina na Litwie łączy w sobie spokrewnionych lub zaprzyjażnionych Litwinów. Nie ma między nimi niezgody w sensie narodowości. Politykierstwo w tej dziedzinie boleśnie wpływa na duszę wielu ludzi, dla których Litwa i Polska jednakowo są drogie. Przykro odczuwać, gdy ktoś dopatruje się w takim człowieku zdrajcy jednej lub innej strony.Dążymy do Europy jakby do świątyni, ale do tej “swiątyni” chcemy wejść w “brudnych zabłoconych butach”.

  20. x mówi:

    bratanek: Zmień na ohydek

  21. Kmicic mówi:

    Kmicicowi: Z tą ZASADNICZĄ różnicą ,że jedna strona kradnie , ogranicza i niszczy drugą , a ta tylko broni PODSTAWOWYCH praw ,które jej się należą.Nie muszę chyba nazywać obu “stron ” po imieniu.. i to jest zasadnicza różnica.A działaczom Polskim chwała , ktos musi te prawa wywalczyć, i to szybko. Przez 20lat Państwo Litewskie zachowywało się jak okupanw stosunku do własnych obywateli.

  22. Jan mówi:

    kmicic: Jedna strona – chwała swoim, druga zaś swoim, a co dalej? Warianty:-

  23. Piotr mówi:

    9.Krzysztof: Słyszałem, że matka Józefa Piłsudskiego była ze słynnego litewskiego rodu Bilewiczów, natomiast o żonie, matce Pani Jadwigi, nie wiedziałem nic.Mile by przyjęłem informację o linii żeńskiej rodu Piłsudskich.

  24. macenas mówi:

    Piotr: Słynny filozof i poeta Johan Wolfgang fon Goethe także miał zajadłego przeciwnika, krytyka wszystich utworów Goethego. Gdy spotkali się na wązkiej dróżce w parku, – przeciwnik podniósł głowę i krzyknął “Nie ustąpię durniu drogę”- na co Goethe spokojnie odpowiedział: – “A ja zawsze” i zrobił krok w stronę na trawnik parku. Myślę, że to najbardziej skuteczny sposób wyjścia z tych polsko-litewskich przesądów.Polacy: na niechęć litewskich polityków i zajadłych polonofobów, – spokoinie odpowiadajmy taką samą niechęcią do nich. Niech to odczuwają na każdym kroku. Niech sobie zbliżają się ze skandynawami, wracają do wikingów, niech Arvydas Juozaitis połączy Litwinów z Łotyszami,jak to projektuje, niech Garszwa dyktuje dla rządu politykę nacionalistyczną, niech mają to co chcą. Litewscy Polacy nie zginą i Garszwa ich nie wynarodowi, jeżeli same tego nie zechcą. A że nie zechcą, – to niema żadnego wątpienia. Jeżeli wytrwali dotąd, wytrwają i dalej. Przez siłę lubiany nie będziesz.

  25. krzysztof mówi:

    Piotr : To byla druga żona Marszałka. Aleksandra z domu Szczerbińska, 15 lat młodsza od męża. Jej matka była z domu Zahorska, a babka ( po kądzieli) Truskolaska. Aleksandra Szerbińska była aktywną działaczką PPS, uczestniczyła także w akcjach bojowych PPS – Frakcji Rewolucyjnej. Była aresztowana, siedziała m.in. na Pawiaku. Później mieszkała w Galicji, była członkinią oddziału kobiecego Związku Strzeleckiego, jeszcze później w POW.
    To tyle w skrócie.

  26. macenas mówi:

    krzysztof: Dziękuję bardzo. A może Pan coś wie o pierwszej żonie i o matce Marszałka?

  27. krzysztof mówi:

    Mecenas : Obydwie są pochowane na Rossie.

  28. macenas mówi:

    krzysztof: To ja wiem, przecierz napisano na mauzoleum “matka i serce syna”, a na wzgórzu grób żony, ale mi chodzi o bardziej szczegółową wiedzę o ich rodzinach, o losie… Zreszta sprobuje znależć coś na wyszukiwarce Google.pl,kłaniam się

  29. krzysztof mówi:

    mecenas : Pierwsza żona Marszałka, z domu Koplewska, primo voto Juszkiewiczowa, pochodziła z Wilna. Aby uzyskać rozwód z Juszkiewiczem zmieniła wyznanie na kalwińskie, gdyż w Rosji prawo małżeńskie było wyznaniowe, a Kościół katolicki nie dopuszczał i nadal nie dopuszcza rozwodów. Dlatego też Józef Piłsudski chcąc poślubić Panią Marię Juszkiewiczową, musiał również formalnie zmienić wyznanie i przejść na kalwinizm. Na łono Kościoła katolickiego powrócił w okresie I wojny światowej. Niemniej, Aleksandrę Szczerbińską mógł poślubić dopiero jako wdowiec, co rzeczywiście uczynił po śmierci pierwszej żony, z którą od lat pozostawał w separacji. Jego obydwie córki urodziły się zatem w konkubinacie, chociaż później rodzice zawarli legalny związek małżeński.

  30. macenas mówi:

    krzysztof: -:) To poco ja przepatrzyłem koło tysiąca stron w Google.pl, żeby dowiedzieć się szczegółowo o tym samym co Pan tu napisał? (Żart)Dodam, że pierwsza żona J.P Maria Piłsudska (Juszkiewiczowa z Koplewskich) zmarła w 1922 roku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.