Białorusini — „paradoksalna świadomość narodowa”


Akcja młodych Białorusinów na Placu Łukiskim

Akcja młodych Białorusinów na Placu Łukiskim

Wiosną tego roku w kawiarni na Zarzeczu odbył się, w dużym stopniu improwizowany, wspólny happening artystów z Polski, Litwy i Białorusi, w czasie którego swój występ miała legenda białoruskiego rocka Pit Pawłow.

— Bardzo lubię to miasto, które przez 800 lat było białoruskie, a tylko przez 20 lat nad Ostrą Bramą wisiała polska flaga, a teraz wisi litewska — wyznał wówczas ten wykonawca, po raz kolejny udowadniając, że spór o Wilno dotyczy nie tylko narodów polskiego i litewskiego…

Wilno było stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego, które Białorusini uznają za „swoje”, argumentując, że językiem oficjalnym księstwa był starobiałoruski i słynne Statuty Litewskie były napisane w tym języku. Po 1905 r., gdy rozpoczęło się na dobre białoruskie odrodzenie narodowe, Wilno odegrało swoją kluczową rolę dla białoruskiej kultury, między innymi dlatego, że Wilno chociaż należało do Rosyjskiego Imperium, było mniej zrusyfikowane niż Mińsk. Tu działali i tworzyli klasycy białoruskiej literatury: poeta Janka Kupała (Iwan Łucewicz) czy publicysta, pisarz i reżyser teatralny Franciszek Alachnowicz. Tu zaczęto wydawać pierwszą białoruską gazetę — „Nasza Niwa”. Gazeta ukazywała się w Wilnie aż do wkroczenia armii radzieckiej w 1939 r. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości została reanimowana, ale po kilku numerach redakcja przeniosła się do Mińska. Obecnie jest to jedno z nielicznych niezależnych pism na Białorusi o orientacji liberalno – konserwatywnej.

Sporo racji w wypowiedzi Pita Pawłowa widzi Galina Siwołowa, dyrektorka jedynej na Litwie szkoły z białoruskim językiem nauczania im. Franciszka Skoryny. — Nie chcę być adwokatem tego człowieka, ale częściowo z nim się zgadzam. Uważam jednak, że zapomniał dodać tylko jedno słowo „i”. Wilno jest miastem „i białoruskim”. Wilno — to Mekka dla wielu narodów, w której bez większej krwi oni mogli współżyć i rozwijać się — tłumaczy Galina Siwołowa. Dla dziennikarki „Radia Swobody” z Białoruskiego Towarzystwa Oświatowego (Baltarusių švietimo draugija) na Litwie Tatiany Pokład jest czymś oczywistym, że wielu Białorusinów w Wilnie czuje się jak „u siebie”. — Tak naprawdę od wieków tutaj nigdy nie było granicy. Dlatego dla ludzi z Oszmiany, Lidy czy Grodna Wilno zawsze było bliższe niż Mińsk — twierdzi Tatiana Pokład. Wilno z zasady nie może nie podobać się, uważa Wiktorija Ignatenko, Białorusinka studiująca w Wilnie oraz kierowniczka studenckiego teatru „EST”. — Jest to miasto, o którym dorośli mówili najczęściej, czy to kontekście historycznym, czy w kontekście własnych wspomnień — przyznała się nam Wiktorija Ignatenko.

Białorusini są jednym z tych narodów, którym w XX wieku po prostu się nie powiodło. Ogłoszona 25 marca 1918 r. Białoruska Republika Ludowa przetrwała zaledwie kilka miesięcy. Próba federacji z Polską nie powiodła się m. in. dlatego, że część elit białoruskich obawiała się, że Białorusini jako słabszy element zostaną pochłonięci przez Polaków. Z perspektywy lat można stwierdzić, że ich obawy nie były całkiem bezpodstawne. O błędnej polityce II Rzeczypospolitej wobec mniejszości białoruskiej pisał wielce znany polski pisarz Józef Mackiewicz. Zarazem świadomie podawała się za Białorusinów tylko nieduża grupa inteligencji, skupiająca się w kilku większych miastach, niemająca oparcia w zwykłych ludziach. Sytuacja nie zmieniła się również po upadku Związku Radzieckiego, zwłaszcza po dojściu do władzy na Białorusi Aleksandra Łukaszenki, który przywrócił sowiecką symbolikę i język rosyjski jako drugi państwowy. Dlatego obecnie niezależne białoruskie życie kulturalno – społeczne rozwija się przede wszystkim poza jej granicami: na Litwie, w Polsce czy Wielkiej Brytanii. — Sądzę, że zagranica będzie tym potencjałem, który pomoże odrodzeniu w kraju — nie traci nadziei Tatiana Pokład.

Oficjalnie na Litwie Białorusinów jest prawie 43 tysięcy, co stanowi ok. 1,2 proc. mieszkańców. W odróżnieniu od Polaków nie mieszkają w zwartym skupisku, a raczej są rozsiani po całej Litwie. Prezes Stowarzyszenia Organizacji Społecznych Białorusinów Litwy (Lietuvos gudų visuomeninių organizacijų susivienijimas) Roman Woinickij uważa, że litewskich Białorusinów można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to są tak zwani autochtoni, czyli ludzie, którzy mieszkają na tych terenach od dziada pradziada, tych najwięcej jest w Wilnie, w rejonach wileńskim i solecznickim. Druga grupa — to element napływowy z Białorusi; ludzie, którzy przyjechali tutaj po wojnie do pracy. Najprężniejsze ośrodki ich są w Wisagini i Kłajpedzie. — Między tymi dwoma grupami są pewne różnice. Autochtoni są bardziej przywiązani do białoruskiego języka i tradycji. Natomiast dla tych, którzy przybyli po wojnie te rzeczy często są obojętne. Sam pochodzę z Zachodniej Białorusi, ale bliżsi są mi autochtoni — powiedział „Kurierowi” Roman Woinickij, który na Litwę przybył w 1981 roku. Spod Grodna pochodzi również Galina Siwołowa, która o sobie mówi, że jest typową „ofiarą miłości” jak wiele obecnych litewskich Białorusinek. Na Litwę przybyła pod koniec lat 70. na dwa lata, aby nauczyć się strzelać z łuku i języka polskiego. Los jednak chciał, aby przed samym wyjazdem spotkała swego przyszłego męża. O ile odrodzenie Białorusinów na Litwie pod koniec lat 80. ubiegłego wieku zapoczątkowali „miejscowi”, w dużym stopniu absolwenci przedwojennego gimnazjum białoruskiego w Wilnie, to obecnie większość działaczy białoruskich — to „przybysze” z Białorusi.

W ciągu ostatnich kilku lat można zaobserwować jeszcze jedną grupę Białorusinów na Litwie, są to studenci Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego. Europejski Uniwersytet Humanistyczny (EUH) założyła w 1992 r. w Mińsku grupka intelektualistów jako alternatywę wobec skostniałego sowieckiego systemu edukacyjnego. W 2004 r. białoruskie władze zamknęły uczelnię, więc w roku następnym EUH przeniósł się on do Wilna. Wykłady tutaj odbywają się po białorusku, po rosyjsku i po angielsku. — Większość studentów mówi między sobą po rosyjsku, ale ze znajomością białoruskiego nie ma problemu. Gdy ktoś zaczyna rozmawiać po białorusku, to nie ma problemu, generalnie panuje u nas atmosfera liberalno-demokratyczna — powiedział „Kurierowi” Kirił Atamanczik, student III roku Kulturowego Dziedzictwa i Turystyki oraz członka akademickiej organizacji StudAliance. Chociaż na Litwę przybywa dużo młodzieży z Białorusi, to raczej nie planuje tutaj osiedlić się na stałe. — Albo jadą dalej na Zachód, bo uniwersytet jest dobrym startem przed Europą, albo wracają do kraju, bo trzeba pamiętać, że wyjazd z Białorusi za granicę nadal jest kłopotliwy — wyjaśniła sytuację Tatiana Pokład.

Stosunki między nowymi „przybyszami z ojczyzny” a istniejącymi organizacjami białoruskimi są poprawne, ale do serdecznych na pewno nie należą. — Spotykamy się, pomagamy sobie nawzajem, ale wielkiej przyjaźni w naszych relacjach nie ma — powiedział „Kurierowi” Roman Woinickij. Dla Tatiany Pokład taka sytuacja jest naturalna i nie widzi tu żadnego problemu. — Te organizacje stały się zbyt tradycyjne. One mają swoją niszę i zbytnio nie idą na kontakt. Jednak młodzież sama zaktywizowała się — mówi Tatiana Pokładt. Wadzim Wileita z Zjednoczonego Centrum Inicjatyw Białoruskich (Jungtinis Baltarusijos Iniciatyvu Centras) przyczynę pewnej nieufności między młodymi a starszymi przedstawicielami białoruskich działaczy na Litwie widzi we wrodzonym „białoruskim konserwatyzmie”. — Coś sobie robię, coś robią inni, nie wiem jednak co, ale ze sobą kontaktujemy rzadko. To musi się zmienić — uważa Wadzim Wileta.

Reklama

Druga przyczyna dotyczy poglądów politycznych. O ile starsza część działaczy białoruskich nie jest być może wyraźnie „prołukaszenkowska”, jest jednak za współpracą z władzami w Mińsku, natomiast młodzież pod tym względem jest bardziej radykalna w swych poglądach. — To są propaństwowe organizacje, mają stały kontakt z białoruską ambasadą, więc nasze stosunki z zasady nie mogą być zbytnio przyjazne — tłumaczy, na czym polega różnica między studentami EHU i miejscowymi działaczami Kirił Atamanczik. Obecnie na Litwie działa kilka młodzieżowych organizacji białoruskich. Jedną z najbardziej prężnych jest wyżej wspomniany Zjednoczone Centrum Inicjatyw Białoruskich, które organizuje koncerty białoruskich zespołów rockowych i bardów. Zorganizowali szereg akcji, które miały zwrócić uwagę świata na liczne fałszerstwa, których dopuściła się władza w Mińsku podczas ostatnich wyborów. — Nie jesteśmy organizacją białoruskiej mniejszości na Litwie, dążymy do zjednoczenie ludzi różnych narodowości, zawodów oraz przekonań politycznych, których podstawowym celem jest demokratyczna Białoruś — wyłuszcza podstawowe założenia Centrum Wadim Wileta. Przy EHU działa też klub filmowy oraz studencki teatr eksperymentalny „EST”. Teatr powstał w 2006 r., dotychczas wystawiono tylko jeden spektakl, ale teatr przeprowadził masę happeningów na wileńskich ulicach czy stołecznych klubach.

Obecnie Stowarzyszenie Organizacji Społecznych Białorusinów Litwy, które powstało przed 12 laty, zrzesza 19 organizacji. Są to przede wszystkim oddziały regionalne Stowarzyszenia. Prezes Stowarzyszenia jest również członkiem Rady ds. Mniejszości Narodowych przy Rządzie RL. Stowarzyszenie Białorusinów nie prezentuje jakiejś jednej opcji politycznej, co prawda kilku posłów z ubiegłej sejmowej kadencji — Wacław Stankiewicz czy Wiaczesław Wołcziok — przyznawało się do białoruskich korzeni, to jednak władze tej organizacji raczej stronią się od polityki, za główny cel stawiając kulturę i oświatę. Z kolei Stowarzyszenie Języka Białoruskiego im. F. Skoryny aktywnie uczestniczy w życiu politycznym Litwy. Przedstawiciele tej białoruskiej organizacji od lat startują w wyborach zarówno parlamentarnych, jak i samorządowych z listy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

— Rozmawiamy zarówno z władzami w Mińsku, jak i z opozycją. Są w naszych szeregach ludzie o różnych poglądach politycznych — wytłumaczył „Kurierowi” Roman Woinickij. Kontakty i pomoc z Mińska są regularne, ale raczej należą do sztywnych i oficjalnych. — Jesteśmy dla nich trochę politycznie podejrzani — dodaje z uśmiechem Galina Siwołowa.

Szkoła im. Franciszka Skoryny jest jednym z ważniejszych ośrodków życia miejscowych Białorusinów, tu działa kilka dziecięcych zespołów ludowych, tu odbywają się liczne białoruskie imprezy kulturalne. Obecnie do szkoły uczęszcza 164 uczniów, jest zatrudnionych 30 pedagogów. Lekcje są prowadzone po białorusku i częściowo po litewsku. W języku państwowym naucza się matematyki i fizyki w starszych klasach. Do szkoły uczęszczają uczniowie nie tylko z Wilna i okolic, ale niektórzy dojeżdżają z takich odległych miejsc jak Wisaginia, Troki czy Soleczniki. Pod tym względem dużą pomocą służą dwa podarowane przez mera Mińska mikrobusy. — Prawdziwy problem — to paliwo, bo o nie musimy zadbać sami. Coś dają rodzice, coś białoruscy biznesmeni — opowiedziała „Kurierowi” Galina Siwołowa.

Białoruska szkoła powstała w roku 1994, za nim jednak do tego doszło, na początku lat 90. Galina Siwołowa razem z innymi działaczami białoruskimi zaczęła prowadzić białoruskie szkółki niedzielne. Później powstały białoruskie klasy przy dwóch szkołach rosyjskich. W 1994 dla wspólnoty białoruskie zostały przekazane pomieszczenia po byłym przedszkolu. Komputery przysłano z Mińska, a państwo litewskie dało pieniądze na szkołę. Pomieszczenie potrzebowało jednak gruntownego remontu, a środków katastroficzne nie brakowało. Nieoczekiwanie z pomocą przyszli Żydzi, którzy wynajęli część pomieszczeń pod swoje przedszkole. Dzięki ich pieniądzom białoruska szkoła przetrwała i mogła normalnie funkcjonować. — Bardzo dobrze nam się współpracowało. Przez pięć lat miałam całkowity spokój. Nikt nas się nie czepiał, natomiast gdy oni przenieśli się do własnych pomieszczeń, to w ciągu następnego roku miałam 17 wszelkiego rodzaju inspekcji. Wtedy zrozumiałam jak jest ważne przyjaźnić się z Żydami —żartuje dyrektorka.

Współpraca białorusko–żydowska ma zresztą dłuższą historię. 1 lutego 1919 roku, gdy w Wilnie powstało białoruskie gimnazjum — niezamożnym Białorusinom nieoczekiwanie z pomocą przyszli wileńscy Żydzi. W zamian mieli nieograniczony wstęp i całkowitą tolerancję w białoruskim gimnazjum, czego nie było w innych wileńskich szkołach. — Gdy się o tym dowiedziałam, to zrozumiałam, że historia lubi się powtarzać — powiedziała Galina Siwołowa.

Przedwojenne gimnazjum białoruskie w Wilnie funkcjonowało aż do roku 1944. Jednym z powodów do zamknięcia gimnazjum posłużył fakt, że część profesorów w czasie wojny kolaborowała z hitlerowcami. Duża część kadry pedagogicznej oraz uczniów była represjonowana: aresztowana, zesłana na Sybir lub nawet rozstrzelana. Przy gimnazjum działały muzeum i seminarium nauczycielskie. — Po wojnie unikalne zbiory muzeum zostały podzielony między trzy kraje: Litwę, Polskę i Białoruś. Dlatego dotychczas bardzo ciężko jest znaleźć pewne rzeczy — ze smutkiem wyznaje Galina Siwołowa.

Język jest jednym z podstawowych kryteriów, które wyróżnia naród lub grupę etniczną. Z tym na Litwie Białorusini mają pewien problem. Bardzo często w rodzinie czy dzieci w szkole między sobą rozmawiają po rosyjsku. Do rzadkości należą dzieci, które zarówno w domu, jak i z rówieśnikami rozmawiają tylko w ojczystym języku. — Wielki wpływ na to ma fakt, że oni nie słyszą na co dzień pięknego języka białoruskiego, którego na Litwie, a i często na Białorusi dziś nie usłyszysz. Zgoła inna sytuacja jest w Polsce, gdzie nadal można usłyszeć prawdziwą białoruską mowę — mówi „Kurierowi” Galina Siwołowa, dodając przy tym, że według niej polonizacja Białorusinów w Polsce jest jednak dużo szybsza niż na Litwie. Z Galiną Siwołową zgadza się Tatiana Pokład, twierdząc, że białoruska świadomość narodowa jest bardzo skomplikowana i często niezrozumiała dla obcych. —Na przykład, w ostatnim spisie ludności na Białorusi, aż 74 proc. zadeklarowało, że ich rodzimą mową jest język białoruski, ale po białorusku na co dzień rozmawia tylko 34 proc. Jest to bardzo ciekawy i paradoksalny przykład świadomości narodowej — powiedziała „Kurierowi” Tatiana Pokład.

Nie patrząc na dużą rusyfikację ludności białoruskiej, brak styczności z oryginalną mową ojczystą, liczne problemy chociażby z dojazdem, wielu rodziców Białorusinów oddaje jednak swoje latorośle do białoruskiej szkoły. Roman Woinickij dostrzega w wyborze rodziców nie tylko patriotyzm, ale i pewne względy pragmatyczne. Bo szkoła im. Franka Skoryny oferuje bardzo dobre wykształcenie, 80 – 90 proc. absolwentów tej uczelni trafia na studia wyższe. Mają ułatwiony dostęp do wyższych uczelni na Białorusi. — Nasza szkoła należy do 10 najlepszych na Litwie. Tu panuje prawie rodzinna atmosfera — uważa Roman Woinickij, który jest również dyrektorem do spraw technicznych w tej szkole. Dobry poziom oraz możliwość studiowania na Białorusi są czymś bardzo ważnym, według Tatiana Pokład, ale ona nie bagatelizuje również aspekt moralny. — Na Litwie, czy w ogóle za granicą, aby być kimś, trzeba się określić, kim się jest — uważa Tatiana Pokład.

These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Y!GG
  • Digg
  • del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • email
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Facebook

Komentarze

173 komentarzy do “Białorusini — „paradoksalna świadomość narodowa””

  1. a to ciekawe, Listopad 27, 2009 at 20:49 -

    Mnie jeden Białorusin mówił, że Wilno to odwieczne ich miasto i oni Białorusini mają znacznie większe prawa do Wilna niż jacyś przyjezdni Żmudzini ze Żmudzi.

    Zgłoś komentarz

  2. marek, Listopad 27, 2009 at 20:50 -

    Wreszcie Białorusini zaczynają mówić o swojej historycznej stolicy.

    Zgłoś komentarz

  3. Stanisław, Listopad 27, 2009 at 20:57 -

    Organy u św. Teresy, w katedrze, a jakie są u św. Ducha?…

    Zgłoś komentarz

  4. Vidol, Listopad 27, 2009 at 21:08 -

    do marek: A jak inaczej przecież Białorusini Wilno założyli… Rosjanie, Polacy i Żydzi rozbudowali. A Litwini-Żmudzini po polskiej repatriacji do Polski zajęli domy Polaków i wymordowanych Żydów.

    Zgłoś komentarz

  5. czarek, Listopad 27, 2009 at 22:24 -

    Do tego pardoksu Bialoruskiego dodalbym jeszcze fragment powyrzszego artykolu ;”prawdziwa mowe Bialoruska mozna uslyszec w Polsce -Bialorusini sie szybciej polonizuja w Polsce niz na Litwie .¿’?
    Z cala moja sympatia dla tych ludzi(o niebo wieksza niz dla ich sasiadow zPolnocy lub Polodnia) Bialorus potrzebuje czasu aby sie otrzasnac z nagle otrzymanej niepodleglosci.

    Zgłoś komentarz

  6. czarek, Listopad 27, 2009 at 22:28 -

    Wlasnie odszyfrowalem to co na zdjeciu ,na plakacie maja napisane “za naszu y waszu svobodu” Do diaska cosmi to przypomina?

    Zgłoś komentarz

  7. Czytelnik, Listopad 27, 2009 at 22:32 -

    Dobry przyklad jak powinne byc stworzone warunki i dla Polakow na Bialorusi.Autor zapomnial dodac ze w kosciele na Zarzeczu jest nabozenstwo w jezyku bialoruskim.

    Zgłoś komentarz

  8. Bury, Listopad 27, 2009 at 22:45 -

    @ czarek
    A co ci to przypomina? Poza zbiorem bajeczek.

    Zgłoś komentarz

  9. marek, Listopad 27, 2009 at 23:21 -

    “Zgoła inna sytuacja jest w Polsce, gdzie nadal można usłyszeć prawdziwą białoruską mowę — mówi „Kurierowi” Galina Siwołowa, dodając przy tym, że według niej polonizacja Białorusinów w Polsce jest jednak dużo szybsza niż na Litwie”.

    Dla porządku można powiedzieć, że w Polsce można usłyszeć 2 odmiany białoruskiej mowy. Mówi się bowiem o “Lićwinach” i “Pudlaszach”.
    Co do polonizacji, to jest ona bardziej naturalna niż lituanizacja. Po prostu kulturowo i językowo bliżej Białorusinom do nas, niż do Litwinów. Zresztą, dzisiaj Białorusinom polskim chyba bardziej zagraża ukrainizacja, niż polonizacja.
    Generalnie pozytywnie odbieram artykuł. Myślę, że wartało by na łamach KW przybliżyć też i inne mniejszości na Litwie. Wszak ich los nie odbiega od sytuacji Polaków. Chyba nie?
    Jeszcze zainteresował mnie EUH. Jaki jest stosunek władz litewskich do tej uczelni? Zwłaszcza w kontekście problemów stwarzanych fili Uniwersytetu Białostockiego.

    Zgłoś komentarz

  10. dla, Listopad 27, 2009 at 23:25 -

    tych ,co się tą tematyką ciekawią oraz umieją po rosyjsku, warto popatrzeć na forach historycznych białoruskich.Takie się toczą dyskusje z Litwinami że hej.

    Zgłoś komentarz

  11. Vidol, Listopad 27, 2009 at 23:36 -

    dla: Podaj nazwy tych forum.

    Zgłoś komentarz

  12. wiadomo, że S_s, Listopad 28, 2009 at 00:44 -

    Ot, ciekawostka. Prawo do Litwy mają Polacy, Biełorusy, Rosjanie i nie wiedzieć kto jeszcze. Natomiast na pewno nie Litwini!!!? Proponuję sprzymierzyć się V polskiej kolumnie w LR z Putinem i Łukaszenką i dokonać rozbioru Republiki Litewskiej pomiędzy sąsiadów.

    Senas

    Zgłoś komentarz

  13. Stary_czyli S%%%s, Listopad 28, 2009 at 00:50 -

    Ot, ciekawostka. Prawo do Litwy mają Polacy, Biełorusy, Rosjanie i nie wiedzieć kto jeszcze. Natomiast na pewno nie Litwini!!!? Proponuję sprzymierzyć się V polskiej kolumnie w LR z Putinem i Łukaszenką i dokonać rozbioru Republiki Litewskiej pomiędzy sąsiadów.

    Senas

    Zgłoś komentarz

  14. Astoria, Listopad 28, 2009 at 01:40 -

    Senas:

    Nie chodzi o rozbiór Litwy, ale o rzecz odwrotną – o zbiór Litwy w jej naturalną wieloetniczną całość.

    Zgłoś komentarz

  15. Przecież S., Listopad 28, 2009 at 01:58 -

    Astoria,

    Mój post nr 13 był tylko ironicznym komentarzem do sąsiedzkich pretensji wobec Litwy.

    Oczywiście jestem gorącym zwolennikiem wieloetnicznej Litwy. Bo takie było WXL i taką w gruncie rzeczy jest LR. Jest tylko jeden problem, niektóre mniejszości narodowe muszą sobie uświadomić, że nie mają wyjątkowych przywilejów.
    Powyższe słowa nie znaczą, iż nie zdaję sobie sprawy z negatywnych, możliwe, że nacjonalistycznych działań administracji litewskiej.
    Jednak jestem, w gruncie rzeczy emigrantem i moje spojrzenie może różnić się, czasem skrajnie, od oglądu Litwinów mieszkających w Kraju.

    Senas

    Zgłoś komentarz

  16. test, Listopad 28, 2009 at 02:33 -

    Vivamus luctus dolor sit amet

    Zgłoś komentarz

  17. Astoria, Listopad 28, 2009 at 03:27 -

    Senas:

    Czy byłby Pan łaskaw podać o jakie wyjątkowe przywileje zabiegają Polacy na Litwie, bo mam trudności w ich dostrzeżeniu? Czy wyjątkowym przywilejem jest zapisywanie własnego nazwiska w formie historycznie przyjętej na tej ziemi? Czy jest nim zwrot ziemi prawowitemu spadkobiercy? Czy jest nim dwujęzyczna tabliczka na terenie spójnie zamieszkałym przez mniejszość, zgodnie z prawe europejskim?

    Zgłoś komentarz

  18. Astoria, Listopad 28, 2009 at 03:28 -

    Zapomniałem: dobry artykuł :-)

    Zgłoś komentarz

  19. Prywatyzacyjny*S~~~s, Listopad 28, 2009 at 03:54 -

    @ Astoria – 17

    A to ciekawe, że moje słowa o niektórych mniejszościach odniósł Pan akurat do mniejszości polskiej.
    Od pewnego czasu piszę na tym forum, iż nie mam nic przeciwko zapisywaniu nazwisk po polsku, tak samo jak nie mam nic przeciwko tablicom dwu-, trzy-, pięciojęzycznym, ba uważam nawet, że dla świętego spokoju władze litewskie powinny zrobić wszystko żeby tak było. Niestety mój wpływ na władze LR jest dość nikły, można nawet zaryzykować tezę, że w tych sprawach mam do powiedzenia tyle co Żyd na Gestapo.
    Co do ustawy reprywatyzacyjnej. Moja rodzina i ja nie narzekamy. Mimo, że moi dwaj przyrodni bracia są zadeklarowanymi Polakami ( zaznaczam to ponieważ podobno Polacy mają trudności) a tylko siostra Litwinką otrzymaliśmy prawie wszystko o co się staraliśmy. Wydaje mi się, że w LR nie jest tak tragicznie. Zwłaszcza, iż słuchałem niedawno w programie 3 PR audycji p. Legowicza o prywatyzacji z której wynikało, że Polska jako jedyne państwo postkomunistyczne nie ma ustawy reprywatyzacyjnej.

    Zgłoś komentarz

  20. Astoria, Listopad 28, 2009 at 05:27 -

    Senas:

    Czyli nie potrafi Pan wymienić wyjątkowych przywilejów, o które ubiegają się Polacy.

    Co do oddawania ziemi, to przyznam, że się opieram na narzekaniach strony polskiej i mam na temat rzeczywistego stanu rzeczy blade pojęcie.

    Zgadzam się, że w Polsce jest z reprywatyzacją gorzej niż na Litwie. Majątek najłatwiej odzyskuje Kościół, a dla obywatela wolnego kraju ciągle prawem jest Reforma Rolna komunistów.

    Zgłoś komentarz

  21. Obiektywnie!?S###s, Listopad 28, 2009 at 05:47 -

    Astoria – 20

    Mam wrażenie, że większość Polaków w LR wcale nie domaga się żadnych szczególnych praw. Tych praw domagają się za nich szaleni politykierzy w rodzaju Kmicica. Oczywiście tacy ludzie są marginesem, jednakowoż żądania by każdy litewski urzędnik znał jęz. polski są dość nośne, zarówno dla szowinistów polskich jak i litewskich.

    Zgłoś komentarz

  22. Žopo-Špolita, Listopad 28, 2009 at 05:48 -

    Czy wyjątkowym przywilejem jest zapisywanie własnego nazwiska w formie historycznie przyjętej na tej ziemi?

    ……………………..

    Na 1/3 ziemi tak zwanej “Žopo-Špolity” historycznie przyjęta forma nazew i nazwiskow jest na DEUTSCHE SPRACHE, ktora przyniesla w ten pierwotny slowianski balagan cyzilizacje. + (do tego) dwojezycznosc (deutche und polisch-liachisch) musi byc w Krakau i okolicah, ktore dla sobie zbudowali niemcy.

    Zgłoś komentarz

  23. NOAWPL, Listopad 28, 2009 at 05:57 -

    @ Astoria – 20

    “Co do oddawania ziemi…” nie bardzo chcę się na ten temat wypowiadać. Temat, generalnie czysty z wyjątkiem Wileńszczyzny i Solecznickiego Rejonu. Tam faktycznie miały miejsce jakieś wsiedlenia ludzi z innych rejonów Litwy. Problem polega jednak na tym, że nikt nie mógł się wsiedlić bez zgody samorządu a tak się składa, że w tych samorządach rządzi AWPL. Oczywista zaraz tu psy na mnie powieszą za ten “antypolski atak”.

    Zgłoś komentarz

  24. 333, Listopad 28, 2009 at 06:04 -

    @23
    oczywiście to ja, Senas

    Zgłoś komentarz

  25. bialorusini-puliaki, Listopad 28, 2009 at 06:18 -

    Jedno z najwiekszych skupowisk “puliakoff” w Litewskim panstwie jest w okolicach Maišiagala (mejszegola). A czy jest wam wiadomo skąd jest ci “puliaki”? Okolo 1910 roku tu byli osiedlone bialorusini z pod gubernii grodzienskiej w miejscowosciach Dūkštos, Airėnai, Geisiškės. Teraz w tym kraju zostali tylko “puliaki” i malenka cerkiew z tych czasow. Podobny przypadek w litewskiej Paberžė (Podbrzezie). W 1863 roku kosciol w Paberžė przerobiony w cerkiew. eks-ksiadz a teraz juz prowoslawny pop Petkevičius przepisal ksiegi kazan na litweskim jezyku na cyrylyce. Potem z litwinow robili ruskich (czy wedlog “zachodniorusizmu” – belorosow), a poznej z nich robili “puliakoff”. Teraz tam jedynie “puliaki”. Ta sama “procedura” (najpierw rusifikacja, potem polonizacija) powtarzona w Semeliškės (tylko ze nie zdazyli do pierwszej wojny swiatowej i teraz Semeliškės jest litewskie, any jednego “puliaka”). I tak dalej i tak dalej… Wielkie mnostwo takiej genezy “polsczyzny” w Litwie.

    Zgłoś komentarz

  26. ****S===s+, Listopad 28, 2009 at 06:22 -

    @ Žopo-Špolita – 22

    Neblogai :-D .

    Senas

    Zgłoś komentarz

  27. :), Listopad 28, 2009 at 06:24 -

    dar žodis lietuviškai ir išmes tave iš čia :)

    Zgłoś komentarz

  28. Zdumiony=S^^^s, Listopad 28, 2009 at 06:37 -

    Majszegoła to skupisko Polaków!!!??? Byłem tam w sierpniu, czegoś szukałem, kogo zapytałem, jakieś 5 osób, wszyscy odpowiadali po rusku. Pytałem najpierw po polsku, później po litewsku.

    Zgłoś komentarz

  29. Nacion+S```s, Listopad 28, 2009 at 06:47 -

    @ 27

    Nacionalinės Misija

    @25
    Mejszagoła to skupisko Polaków!???
    Byłem tam w sierpniu, czegoś szukałem. Pytałem 5-ciu osób, wszyscy mówili po rusku. Pytałem najpierw po polsku, następnie po litewsku. Auto mam firmowe na polskich numerach więc nie mogli bać się Litwina, gadali tak jak umieją.

    Zgłoś komentarz

  30. ciekawski, Listopad 28, 2009 at 07:14 -

    Do Žopsenasów: Czy wiecie kim był Rascislav Razvaldovič? I czym jest dla Wilna 1070 rok?

    Zgłoś komentarz

  31. Maiši++S&&&s, Listopad 28, 2009 at 07:17 -

    @ 25

    Nie kwestionuję jednak, iż w okolicy Maišiagalai żyje kilkunastu Polaków, osadników z czasów carskich i piłsudskowskich

    Senas

    Zgłoś komentarz

  32. ciekawski, Listopad 28, 2009 at 07:38 -

    Stolica Lietuvisów-Żmudzinów – to Telsze. Wilno stworzyli Krywicze, którzy założyli tutaj miasto nazywane Krywiczgrodem (później Krzywym Grodem) w 1070 roku.

    Zgłoś komentarz

  33. Kryw_S####s, Listopad 28, 2009 at 07:48 -

    @ ciekawski 29 & 31

    OOOO!!!!????

    Zgłoś komentarz

  34. OLENISZKI, Listopad 28, 2009 at 07:49 -

    “Bóg wiedział, że lud tej ziemi będzie się modlił wieloma językami, i by nie wyróżniać żadnego z nich, polecił msze odprawiać po łacinie i przysłał Matkę Boską do Ostrej Bramy”

    Oraz rygor moralno – kulturowy, przeniesiony wraz z kulturą śródziemnomorską, na tą ziemie, przez język i kulturę polską

    Pruskie i ruskie demony historii nie mogły ścierpieć wielowiekowej zgodnej Wileńszczyzny, zaczęły sączyć jad nienawiści w dusze, dotąd bogobojnego ludu, poprzez nacjonalizm litewski, antysemityzm niemiecki a w końcu komunizm sowiecki.

    Zgłoś komentarz

  35. %%%S(((s, Listopad 28, 2009 at 07:57 -

    @ ciekawski – 29 & 31

    OOOO!!!???

    @ OLENISZKI – 32

    Łaskawca zapomniał o nacjonalizmie polskim i sączeniu przez AWPL nienawiści do Litwy w serca prostego ruskiego ludu.

    Senas

    Zgłoś komentarz

  36. ##SVVVs, Listopad 28, 2009 at 08:02 -

    @ ciekawski – 29 &31

    OOO!!!???

    @ OLENISZKI – 32

    Łaskawca zapomniał o nacjonalizmie polskim podstepnie sączonym przez działaczy AWPL w serca prostych ruskich ludzi.

    Zgłoś komentarz

  37. hm, Listopad 28, 2009 at 09:17 -

    Senasiku: Nieprzeżywaj. Lepiej zatroszcz się o ludzkie stosunki ze swymi przyrodnimi braćmi (19. post), którzy deklarują się Polakami. Gdyby oni dowiedzieli się co ty tutaj wypisujesz ciągle sycząc na Polaków….My tutaj na Wileńszczyźnie żyjemy z Białorusinami i Rosjanami w zgodzie, co niemożna powiedzieć o “niektórych” podstępnych i kłamliwych Lietuvisach w stosunku do nas Polaków, Białorusinów i Rosjan siejących nienawiść na codzień.

    Zgłoś komentarz

  38. žaltyS```s, Listopad 28, 2009 at 09:41 -

    @ hmiczku,

    Co miałbym przeżywać? O moją rodzinę nie musisz się martwić. Bracia znają moje przyjazne nastawienie do Polaków, co zresztą nie jest dziwne, bo ja tak w ogóle lubię ludzi. Ja na Polaków syczę (rozumiem, że to ma jakiś związek z świętymi wężami – dzięki)? Gdzie, kiedy i jak? To raczej na mnie się, nie tyle syczy, co opluwa jadem nienawiści. Rozumiem jednak pewne ograniczenia mentalne niektórych uczestników tego forum, więc urazy nie chowam. ;-)

    Zgłoś komentarz

  39. marek, Listopad 28, 2009 at 09:52 -

    Posty 25 i 28 typowe dla lietuviskiego szowinizmu. Azjatyckiej mentalności grzebania w prywatnej świadomości.
    Tak, niektórzy uzurpują sobie prawo do decydowania kim ktoś jest, bądź nie jest. Pan Senas i Vidoq to autorytatywnie orzekną podpierając się “wiedzą” i własnymi obserwacjami i badaniami lingwistycznymi. Warto te jakże oryginalne,a nawet swoiście cenne sądy upublicznić na szerszym forum.
    Wracając do artykułu. Dobrze, że nie zapominamy o Białorusinach. Powoli, powoli, ale zwrócą się do tradycji WKL. Bo to było przede wszystkim ich państwo. Może w końcu dziedzictwo WKL, znajdzie godnych następców i skończy się schizofrenia w które z jednej strony deklaruje się jako spadkobierca WKL, a z drugiej się ten dorobek niszczy.

    Zgłoś komentarz

  40. do Vidol, Listopad 28, 2009 at 10:07 -

    http://forums.tut.by/showflat.php?Board=istetno&Number=9340334&page=0&view=collapsed&sb=5&o=&fpart=

    Zgłoś komentarz

  41. norus-S,,,s, Listopad 28, 2009 at 10:13 -

    @ marek – 36

    Ze wstydem przyznaję, to moja azjatycka mentalność odpowiada za to, że ludzie których spotkałem w Mejszagole nie mówili po polsku. Na szczęście ta moja azjatycka mentalność pozwala mi na dopuszczenie do świadomości, iż byli to Polacy posługujący się językiem ruskim.

    Pomijam drobny fakt, iż nie uzurpuję sobie żadnych praw do decydowania kto jest kim, są to dziwne, nieuprawnione wnioski. Ale skoro chce Pan to tak widzieć…

    Zgłoś komentarz

  42. marek, Listopad 28, 2009 at 10:32 -

    Senas:
    1/”Mejszagoła to skupisko Polaków!???”

    2/”Nie kwestionuję jednak, iż w okolicy Maišiagalai żyje kilkunastu Polaków, osadników z czasów carskich i piłsudskowskich”

    To są właśnie te przykłady. Obraża Pan polskich mieszkańców Mejszagoły.

    Zgłoś komentarz

  43. miejscowy, Listopad 28, 2009 at 10:42 -

    Dzisiejszy język litewski – nazywa się litewskim dopiero od XX wieku. Wcześniej tym językiem posługiwali się Żmudzini (Bałtowie), a językiem “litewskim” nazywano język używany przez Krywiczów, założycieli Wilna. – Wschodnich Słowian, potomków Białorusinów, dziś nazywamy językiem białoruskim.
    A dla litewskich patriotów trzeba wiedzieć, że Krywy Gorod (Krzywogród – Vilna) założyli i władali przedstawiciele Płockiej księżęcej dynastii. W 1070 roku Rascislav Ragvaldovič, a później jego synowie i wnukowie wśród których byli David Raścislav, Rascislav David II, Vicien….
    I może ktoś wytłumaczy, dlaczego Litwini nie dopuścili białoruskich archeologów do dalszego badania fundamentów Pałaca Władców w Wilnie -może dlatego, że tamci stwierdzili, że fundamenty są wybudowane na podstawie słowiańskiej kładki i nie w 14 wieku, a na kilka stuleci wcześniej…

    Zgłoś komentarz

  44. wrocławianin, Listopad 28, 2009 at 10:48 -

    Senas
    Dodam coś od siebie. Azjatycka mentalność Pana odpowiada za coś zupełnie innego niż Pan sam sobie wmawia. Odpowiada za Pana relatywizm, psedonaukowe prawdy i zwyczajne bzdury głoszone przez Pana na tym forum. Honorowy człowiek nie pokazywałby się tu, co najmniej do czasu kiedy skończyłby się mu “ban” nałożony przez administratora. Zasada ta w Pana przypadku nie ma zastosowania?

    Zgłoś komentarz

  45. Vil-SXXas, Listopad 28, 2009 at 10:53 -

    @ marek – 38

    Widzę, że oburza Szanownego Pana moje zdziwienie nazwanie Majszegoły skupiskiem Polaków. Jednak skoro na pięciu spotkanych ludzi nikt nie posługiwał się jęz. polskim to chyba moje zdziwienie jest uzasadnione?

    Czy kwestionuje Łaskawy Pan fakt osadnictwa polskiego na Wileńszczyźnie w XIX w. i za czasów II RP? Niewątpliwie osadnicy ci mają jakiś potomków i kilkunastu z nich niewątpliwie żyje w Mejszegole oraz okolicach. Nie widzę w tym nic obraźliwego. Ostatecznie żeby być pełnoprawnym mieszkańcem tej okolicy nie trzeba być autochtonem. No chyba, że uważa Szanowny Pan inaczej.

    Zgłoś komentarz

  46. Br-U-S&&&s, Listopad 28, 2009 at 11:04 -

    @ 40
    Dobry człowieku, piszesz bzdury niestety i nie Ty będziesz mi mówił czym jest honor. Gdyby ban nałożony był zgodnie z regulaminem, pewnie bym się zastosował.

    Mam duży sentyment do Wrocławia i do ludzi z stamtąd. Zdaję sobie jednak sprawę, iż nie wszyscy są tam doskonali.

    Zgłoś komentarz

  47. miejscowy, Listopad 28, 2009 at 11:07 -

    Do Senas: W Maiszagole może pan napotkał potomków Krywiczów – autochtonów mówiących na miejscowym – tutejszym podobnym do polskiego i białoruskiego, ale jako pan jest Żmudzinem to skąd może znać język WŁADCÓW Wielkiego Księstwa Litewskiego?

    Zgłoś komentarz

  48. wrocławianin, Listopad 28, 2009 at 11:39 -

    Senas
    Wcale się nie dziwię, że lubi Pan ludzi z Wrocławia. Mieszka tu dużo potomków Polaków przesiedlonych z wieloetnicznych i wielokulturowych kresów II RP (także Polacy z terenów obecnej Litwy i Wilna). Są oni więc ze swojej natury tolerancyjni. Z tego też powodu sam Wrocław jest miastem tolerancyjnym i otwartym. Nie dziwię się zatem, że nawet ludzie o azjatyckiej mentalności czują się tu dobrze.
    Proszę nie udawać pokrzywdzonego. Na “bana” sam Pan “ciężko” zapracował i dalej pracuje. Proszę darować sobie kolokwializmy typu “dobry człowiek”, bo na nie nie zasłużyłem.

    Zgłoś komentarz

  49. Wroclove_S@@as, Listopad 28, 2009 at 11:58 -

    @ wrocławianin – 44

    Przepraszam, skoro nie zasłużył Pan na to by nazywać Pana dobrym człowiekiem, współczuję. We Wrocławiu studiowałem, mam też tam rodzinę.

    Zgłoś komentarz

  50. nieregul-S^e^^s, Listopad 28, 2009 at 12:09 -

    @ wrocławianin – 44

    “…Na “bana” sam Pan “ciężko” zapracował i dalej pracuje…” A który pkt Regulaminu wg Pana złamałem i łamię!?

    Zgłoś komentarz

  51. krzysztof, Listopad 28, 2009 at 12:20 -

    Senas : Powoli stajesz się coraz mniej litewski. Dotychczas wiedziałem, że Twój ojciec jest Polakiem, dwaj przyrodni bracia są Polakami, że studiowałeś w Polsce jeszcze w latach 80-tych ( nie wiedziałem, że akurat we Wrocławiu). Teraz dowiaduję się dodatkowo, że masz we Wrocławiu rodzinę.
    Biorąc to wszystko razem pod uwagę, myślę, że Twoja litewskość jest bardziej kwestią osobistej autodeklaracji niż pochodną obiektywnych czynników.
    Oczywiście masz do tego pełne prawo. Nie kwestionuję twojego wyboru. Niemniej, znasz chyba syndrom neofity ?

    Zgłoś komentarz

  52. MultiKulti_Se==s, Listopad 28, 2009 at 12:56 -

    @ krzysztof – 51

    Dla mnie to naturalne. Wiele rodzin litewskich czy białoruskich jest multietnicznych. Nie jestem pewien czy “neofitą’ można się urodzić. Moja Matka była Litwinką i razem z siostrą byliśmy wychowywani raczej na Litwinów, chociażby dlatego, że większy kontakt mieliśmy z rodziną Matki niż Ojca, aczkolwiek od dziecka, to idiotycznie brzmi ale byłem dwujęzyczny ;-) .

    Zgłoś komentarz

  53. LIT-S55as, Listopad 28, 2009 at 13:07 -

    @ krzysztof – 51

    Nie dokonywałem żadnych wyborów. Po prostu tak zawsze było. Nie było momentu w którym postanowiłem być Litwinem a nie Polakiem. Nawet mój Ojciec gdy byłem dzieckiem mówił do mnie “ty mój mały Litwinie”.

    Zgłoś komentarz

  54. marek, Listopad 28, 2009 at 14:04 -

    Senas
    Równie dobrze mogę napisać: “nie kwestionuję, że w Wilnie spotkam kilkudziesięciu potomków kolonistów ze Żmudzi, którzy się kiedyś w Wilnie osiedlili dzięki Stalinowi.
    Nie będzie to wcale obraźliwe, no i oczywiście będzie tak samo odpowiadać prawdzie, jak pański wpis dotyczący Mejszagoły.

    Zgłoś komentarz

  55. przesadzisty_SEEEs, Listopad 28, 2009 at 14:28 -

    @ marek – 54

    Pewnie uważa Pan, że przesadziłem ze złośliwością. Ma Pan rację, nadmiar jest bez sensu. Ale opisywany przypadek miał miejsce i szczerze napisawszy wprawił mnie w konsternację.

    Zgłoś komentarz

  56. OLENISZKI, Listopad 28, 2009 at 14:53 -

    O tak bez związku!

    W okolicach Kozakiszek w wielu domach w czasie wojny ukrywano Żydów.
    W jednej z rodzin przebywała matka z córką, pod fałszywszym nazwiskiem krewnych gospodarzy.
    Prawie wszyscy wiedz o tym

    Jak mówi moja mama
    “Gdy odmawiała różaniec w kościele to tak przesuwała paciorki różańca, że kobiety uśmiechały się bo widać było, że to było na pokaz”
    W owej rodzinie był chłopak w wieku młodej Żydówki.
    Gdy przyszli sowieci wcieli chłopaka do wojska i zamierzali wysłać na mandżurski front. Chłopak zdezerterował. Przez pewien czas nawet ukrywał go mój ojciec.

    Dzięki staraniom Żydówek załatwiono mu fałszywe dokumenty pobrawszy się z córką (chyba miłość rozkwitła w czasie wspólnego przebywania) wyjechali do Polski, gdzie mieli córkę i żyli długo i szczęśliwie.
    I byłoby to piękne i miłe gdyby nie jeden drobiazg.

    By chronić córkę przed władzami PRLu wychowano córkę w przekonaniu, ze z dziada pradziada jest Litwinką.
    Rodzice zmarli nim nastała wolna Polska.

    Dziś owa osoba nie świadoma swego prawdziwego pochodzenia, jest bardziej litewska niż Litwini na Litwie.

    Gdy czytam posty Senasa to mi się przypomina ta osoba.
    Nie wiem dlaczego?

    Zgłoś komentarz

  57. OSTOJA, Listopad 28, 2009 at 15:27 -

    @ OLENISZKI – 56

    Błąd, niestety błąd, nie jestem żydem, ani chłopem. Posiadam swój wywód z deputacji kowieńskiej i wileńskiej moim herbem jest Ostoja. I znam wszystkich swoich przodków tak daleko, że nawet nie jesteś sobie tego w stanie wyobrazić.

    Senas

    Zgłoś komentarz

  58. miejscowy, Listopad 28, 2009 at 15:42 -

    Senas: To kim ty jesteś? Połowa w tobie krwi polskiej a może i więcej (bezsmertnyj tot mużczina kotoryj porodił syna) właśnie to mężczyźni rozmnażają się a kobiety tylko wynaszają ich dzieci, tak powiadał mój dziadek. Na konto matki to też wątpliwość czy rzeczywiście była czystą Żmudzinką, przecież w obecnej Litwie około 70% ludzi ma słowiańskie lub o słowiańskich rdzeniach nazwiska. I nie trzeba plątać Żmudzinów z Litwinami – to są zupełnie dwa różne narody jeden bałtycki drugi słowiański. Ciekawie kim będą twoje dzieci? Ja tak rozumiem, że Niemcami – rodzinna tradycja.

    Zgłoś komentarz

  59. Fucktyczny_S!!!s, Listopad 28, 2009 at 15:50 -

    @ OLENISZKI – 56

    Żeby mi chłop, nawet herbowy zarzucał żydowskie pochodzenie!!!?
    A kim Ty jesteś? Drobnym szlachetką, chłopem, mieszczuchem?
    Fuck, nawet nikt nie wie gdzie są te Koziekiszki i OLENISZKI. Chłopie weź się za pług może będą jakieś efekty.

    Zgłoś komentarz

  60. Swobodny_S)))s, Listopad 28, 2009 at 16:05 -

    @ miejscowy – 58

    Współczuję Ci, bo miejscowy to chyba z Korony, a mózg przeżarty przez nienawiść. Od mojej Matki odczep się. A zresztą, czepiaj się skoro tak Twoja polska etyka nakazuje.
    Mój Ojciec swobodnie mówił po polsku, litewsku, rosyjsku, rusku i angielsku. Ja mówię swobodnie po litewsku, polsku, niemiecku i angielsku, jestem w stanie porozumieć się po hiszpańsku, moje dzieci posługują się swobodnie jęz. niemieckim, litewskim, angielskim, potrafią też porozumieć się po polsku, uczą się hiszpańskiego. Myślę, że moje dzieci będą europejczykami.
    W odróżnieniu od Ciebie.

    Zgłoś komentarz

  61. Sorry-Srrrs, Listopad 28, 2009 at 16:16 -

    @ OLENISZKI

    Przepraszam. Niepotrzebnie się uniosłem. Proszę wybacz.

    Zgłoś komentarz

  62. MIKE, Listopad 28, 2009 at 16:26 -

    A, fe, Senas.
    Mydlisz nam tu oczy europejskoscia, a piszesz tak, jakby posiadanie zydowskich korzeni bylo czyms nagannym. Nikt tu twojej matki nie obrazal. Podobnie nie wiem, jakie znaczenie ma to, ze ktos pochodz z takiej, a nie innej klasy spolecznej. To mialo znaczenie w Europie, ale 150 lat temu.

    Zgłoś komentarz

  63. miejscowy, Listopad 28, 2009 at 17:06 -

    Senas: No waśnie MIKE ma rację. Jeden mój znajomy z pracy włada 12 językami – taki już on poliglota, ale wie kim jest – Polakiem. A że jesteśmi Europejczykami to fakt. Tylko niestety twoja żona Niemka pół Europy nie uważa za Europę, a za Azję. Współczuję jej – myślę, że ty też współczujesz…
    Jestem miejscowym z pod Wilna. Nienawiści nie mam, ale mam honor być tym miejscowym bo tutaj jestem urodzonym nie tylko ja ale i moje pradziadkowie. Moje dwie babci i dwoje moich dziadków byli też miejscowymi i uważali się za Polaków – katolików. Jeden dziadek rozmawiał po polsku, białorusku i rosyjsku, drugi po polsku, rosyjsku i niemiecku. Niestety żaden z nich po Żmudzku (litewsku) nie rozmawiał.

    Zgłoś komentarz

  64. Czesław, Listopad 28, 2009 at 17:24 -

    Wczoraj na TV Polonia był reportaż z Afryki, rodzina z wschodnich terenów II RP wywieziona do Archangielska, później przez Iran, Pakistan , Indie , angielskim statkiem przewieziona do Afryki, tam mieszkają do dziś dnia, część z przedstawianej rodziny zamieszkała po wojnie w Anglii, Kanadzie, Australii i w Polsce. Rodzina mojej matki wywodzi się z okolic Mejszagoły, jedni tam zostali inni wywiezieni zostali na tak zwane ziemie odzyskane. Piszę o tym dlatego, że wszyscy oni mieli poczucie bycia obywatelami Wielkiego Księstwa Litewskiego, tereny polskie nazywali Koroną, mieli jeszcze poczucie tożsamości narodowej. Uważam , że to co robił Stalin było celowym rozbiciem, wyniszczeniem , zatarciem pamięci tożsamości narodowej obywateli WXL. Ziemie księstwa podzielono między Łotwę, Rosję, Litwę, Białoruś, Ukrainę i Polskę. Utworzono granice, ograniczenia w przemieszczaniu się i co dalej ? Moim zdaniem należy uszanować powstałe zmiany graniczne jak i przyjąć do wiadomości zaszłe nie z woli własnej zmiany etniczne. Szczególnie mieszkańcy Kowna, Wilna i Mińska , miast kumulujących inteligencję mają piękną okazję do budowania przyszłości bazując na dorobku kulturalnym byłego WXL. Potęga militarna , gospodarcza, intelektualne księstwa to korzenie, których nie należy podcinać we wzajemnych animozjach. To co było to się nie wróci. Litwini i Polacy przerabiają przyspieszoną lekcję demokracji, stają się narodami od których można już wymagać powściągliwości w poglądach nacjonalistycznych, Białorusinom moim zdaniem brakuje tego budującego naród nacjonalizmu i pozwalałbym im na więcej. Ukraina to inny temat.

    Zgłoś komentarz

  65. OLENISZKI, Listopad 28, 2009 at 17:31 -

    O tak bez związku!

    W mieście w którym mieszkam, żył człowiek który był sprzedawcą w sklepie.

    Obok mego miasta był duży garnizon sowieckich wojsk okupacyjnych.

    W latach 60 miasto obiegła wiadomość, że jeden z sowieckich oficerów rozpoznał w sprzedawcy, ukrywającego się po fałszywym nazwiskiem, jednego z litewskich morderców Żydów.
    Po aresztowaniu rodzina owego Pana wyjechała z mego miasta.

    Tylko dręczy mnie pytanie
    Jak zostały wychowane jego dzieci?

    Czy jako Polacy pochodzenia litewskiego?

    Czy możne jak zamaskowani Litwini nienawidzący wszystkiego i wszystkich co się wiążę z Polską?
    Czy może jako

    “Szybkostrzelna kłapataczka fałszująca w polskim chórze,
    Mocna w gębie słaba w piórze!”

    Zgłoś komentarz

  66. OLENISZKI, Listopad 28, 2009 at 17:58 -

    O tak bez związku!

    Mój śp Ojciec mawiał jak wspominał jak to przodkowie tracili swoje ojcowizny i jak komuna rozkułaczała.

    “Synu od biedy materialnej jest gorsza bieda moralna
    Bo z biedy materialnej można się podnieść a z biedy moralnej nie nawet gdy się ma dziesięć herbów rodowych”

    Zgłoś komentarz

  67. hirek, Listopad 28, 2009 at 18:40 -

    do Senas
    Twój ojciec to był osadnik z czasów carskich, czy dopiero osadził się za Piłsudskiego?

    Zgłoś komentarz

  68. wrocławianin, Listopad 28, 2009 at 18:58 -

    Do Senas:
    Może i studiował Pan we Wrocławiu ale chluby mojemu miastu Pan nie przynosi. Szkoda, że nauczył się Pan tutaj tolerancji i szacunku do innych narodowości. A tak w ogóle to chyba jednak narusza Pan regulamin forum. Dostał Pan bana i chyba nie powinien Pan brać udział w dyskusji pod jakimkolwiek nickiem. Na forum zakazane jest ponoć używanie imion (nicków), mogących wprowadzać innych użytkowników w błąd. Niestety, ale obowiązują jednak jakieś zasady (co pewnie Pana jako relatywistę zdziwi). Zgłaszam więc Pana komentarze.

    Zgłoś komentarz

  69. krzysztof, Listopad 28, 2009 at 19:22 -

    Do Astoria 20 : Jedyną ustawą rzeczywiście reprywatyzacyjną, uchwaloną w III RP była ustawa z dnia 20 lutego 1997 r. o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w RP (Dz.U. Nr 41, poz. 251). A zatem nie Kościół katolicki był beneficjentem reprywatyzacji, lecz gminy żydowskie. Jeżeli wyrazi Pan takie życzenie, mogę napisać na ten temat więcej. W każdym razie Pańskie sugestie są mocno naciągane.

    Zgłoś komentarz

  70. Melania, Listopad 28, 2009 at 20:03 -

    Do Krzysztofa:
    Mylisz sie, kochanieńki, największym beneficjentem i to bez ustawy jest kościoł katolicki, bo odzyskuje nawet to, co kiedyś car zabrał. A decyduje o tym Komisja RZĄDOWO-KOŚCIELNA bez podstaw prawnych!

    Zgłoś komentarz

  71. wilniuk, Listopad 28, 2009 at 20:28 -

    Jest to bardzo ciekawy artykuł. Zawiera dużo informacji. Temat dla dziennika niemal dziewiczy.
    Oczywiście, nie ze wszystkimi opiniami rozmówców można się zgodzić. To nieprawda, że tylko do białoruskiej szkoły Żydzi mieli wolny dostęp, a do polskich nie. Jest taka ksążka o tytule “Była taka szkoła” o wileńskiej szkole im Elizy Orzeszkowej. Otóż jest tam wykaz nazwisk maturzystek, nauczycieli ostatnich lat przedwojennych. Dużo jest nazwisk żydowskich, czy też nazwisk spolszczonych, lecz imion żydowskich. Są poza tym wspomnienia absolwentek tej szkoły – i Żydówek, i Polek, które świadczą o tym, że stosunki między nimi były dobre. Niektóre koleżanki Żydówki zawdzięczają życie koleżankom Polkom.
    Tego typu nieprawdziwe stwierdzenia są złe i szkodliwe. Utwierdzają fałszywy stereotyp o polskim antysemityzmie.
    Powyższa moja uwaga nie dotyczy autora artykułu, który przekazał to, co mu rozmówca powiedział.
    Byłoby bardzo dobrze, gdyby idąc śladem tego artykułu porozmawiać jeszcze raz z tą panią i poprosić o fakty: gdzie, kiedy, kto.
    Bardzo możliwe, że takie fakty miały miejsce, ale tu jest podane ogólnie, a takie generalizowanie jest ze strony tej pani brakiem odpowiedzialności.

    Zgłoś komentarz

  72. krzysztof, Listopad 28, 2009 at 21:31 -

    Mylisz się najdroższa Melanio. Nie rozumiesz znaczenia podstawowych pojęć prawnych, ale się wymądrzasz. Powtórzę raz jeszcze : REPRYWATYZACJI majątku kościelnego w okresie III RP nie było. Działalność komisji miesznanej nie ma z tym nic wspólnego. Tam chodzi o inny tryb odzyskiwania majątku. No, ale na tym trzeba się trochę znać.

    Zgłoś komentarz

  73. gryffit, Listopad 28, 2009 at 23:44 -

    Fajny artykuł, gratulacje dla autora. Przybliża nam trochę rozumienie i specyfikę białoruskiej tożsamości narodowej – do tematu warto wracać.

    Zgłoś komentarz

  74. zle, Listopad 29, 2009 at 08:06 -

    zlem jest to, ze przepustka do okradania Wilenszczyzny jest deklarowanie swojej litewskosci.

    Zgłoś komentarz

  75. Polak ze Śląska, Listopad 29, 2009 at 11:19 -

    Do Melania
    http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080708/REGION/51103778

    Zgłoś komentarz

  76. Polak ze Śląska, Listopad 29, 2009 at 11:21 -

    Mały cytat:
    “Siostry zakonne z Warszawy stały się właścicielkami wartych miliony terenów w Opolu.

    Siostry dostały najlepsze grunty. Jeśli zechcą, Mogą blokować każdą inwestycję

    (fot. stock)
    Strefa jest oczkiem w głowie władz Opola. Ponad 61 hektarów uzbrojonych przez ratusz kosztem kilkunastu milionów złotych to dziś najcenniejsze tereny inwestycyjne miasta.

    Tymczasem kilka tygodni temu urząd dowiedział się, że właścicielem działek w strefie zostało Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo z Warszawy. Nieoficjalnie wiemy, że miejscy urzędnicy byli zszokowani. Podobnie jak zarząd Specjalnej Wałbrzyskiej Strefy Ekonomicznej, zarządzający opolską podstrefą.

    - Wiemy, że zgromadzenie otrzymało 16 hektarów w ramach rekompensaty za ziemie odebrane kiedyś przez PRL-owskie władze – mówi Maciej Wujec, naczelnik wydziału gospodarki i promocji Urzędu Miasta w Opolu. – Przyznanie terenów, należących wcześniej do Skarbu Państwa, odbyło się poza nami. Zdecydowała tak komisja majątkowa przy ministerstwie spraw wewnętrznych (zasiadają w niej przedstawiciele ministerstwa i episkopatu – red.). Komisja miała takie prawo. Nie będę jej orzeczenia komentował…

    Zakonnice otrzymały ziemię wartą kilkanaście milionów złotych za darmo.

    Zgłoś komentarz

  77. OLENISZKI, Listopad 29, 2009 at 13:30 -

    “ZIEMIA MATKA NASZA A MATKĄ KUPCZYĆ NIE MOŻNA”
    Mało kto wie, że slogan ten został ukuty przez sowietów.
    Najpierw zabrali ziemie tak zwanym obszarnikom i kułakom dali na chwilę chłopom by mieć poparcie a później im zabrali do kołchozów i sowchozów zgodnie zgodnie z tą maksymą.

    “WŁASNOŚĆ JEST RZECZĄ ŚWIĘTĄ”
    Drugie hasło związane z pierwszym zwulgaryzowane obecnie nie rozumieniem RZECZ ŚWIĘTA.
    RZECZ ŚWIĘTA – nie oznacza że mogę z tym robić co zechcę lecz świętość to służebność innym.

    Jeżeli będziemy o tym pamiętali to może inaczej zobaczy zwrot zabranej lub “przekazywanej za darmo” jak to niektórzy to nazywają.

    Zgłoś komentarz

  78. józef, Listopad 29, 2009 at 13:46 -

    Ad. niezwykle interesujący artykuł i równie ważna dyskusja (częściowo – poza typowymi pyskówkami, ale …) – zamiast komentarza wyimek merytorycznego tekstu ad rem. Za jakiś czas prześlę drugi wyimek a później spróbuję skomentować. Bo ; włączenie (nareszcie) do dyskusji polsko – litewskiej niedostrzeganego lub lekceważonego wątku białoruskiego ma ogromne znacznie polityczne (współcześnie !). A zatem wyimek :

    „… prezentystyczna modernizacja posuwa się do tak daleko idącej tezy, że jak piszą autorzy (naukowcy: G. Sahanowicz, M. Jermałowicz i W. Arłou) popularnego opisu odnoszącego się do historii Białorusi pt. „100 pytań i odpowiedzi z historii Białorusi” publikowanego jako specjalna rubryka edukacyjna na łamach wysoko nakładowego dziennika Zwiazda, że do końca istnienia Rzeczypospolitej (Polski przedrozbiorowej – Z.J.W.) : istniały dwie Rzeczpospolite ; polska i białoruska (nie litewska! w dzisiejszym rozumieniu tego pojęcia)”(…)

    Tym większe znaczenie dla podobnego podejścia ocennego mają ustalenia samych badaczy białoruskich. Zaznaczmy od razu, że są to przypadki zupełnie odosobnione na tle rozpowszechnionej metodyki białoruskiej „narodowej koncepcji”. Taką odosobnioną ocenę dał w roku 1998 – a więc w czasie gdy „rynek” publikacji historycznych na Białorusi zaczął się wypełniać, – przywoływany już pracownik akademicki Uniwersytetu Grodzieńskiego Dymitr Kariew (Karieu). W ciekawym, wartościowym i bardzo obszernym studium o dziejach i etapach rozwoju (zastoju i cofania się) historiografii białoruskiej od końca wieku XVIII -go, obok szczegółowego wymienienia badaczy i ich prac a także scharakteryzowania prądów i kierunków badań – autor ten, niezwykle krytycznie odniósł się do współczesnych tendencji „reanimacji narodniczeskiej wersji historiograficznej z początków XX wieku z jej wszystkimi mocnymi i słabymi stronami”. Kariew ma tutaj na myśli te wszystkie zastrzeżenia i uwagi krytyczne, które w pełni podziela autor niniejszego opracowania i na które wskazuje w niniejszym szkicu oraz przywoływanych w przypisach innych tekstach. Kariew podkreśla ponadto, brak warsztatu źródłowego (przede wszystkim archiwalnego) w powstających syntezach, monografiach i przyczynkach współczesnego historiograficznego piśmiennictwa w Republice Białoruś. „Do czego to może prowadzić” ukazuje Kariew, enumeratywnie odnosząc się do głośnego w swoim czasie, „nowego” opracowania „takiej programowej [wytyczającej] publikacji jak „100 pytań i odpowiedzi z historii Białorusi”, o którym wzmiankowaliśmy wyżej, opublikowanego w Mińsku w roku 1993. Z uwagi na ważkość stwierdzeń krytycznych D. Kariewa przywołujemy je przykładowo gdyż Kariew pisze jednoznacznie „do czego to może prowadzić” i stwierdza, że „poraża to polotem fantazji i wzbudzającej bicie serca niewiedzy …oraz dowolnego traktowania faktów historycznych…”. Kariew nie poprzestaje na krytyce. W załączonym do swego tekstu wykazie podaje kilkaset pozycji dotąd nie wykorzystanych źródeł archiwalnych oraz prezentuje wybór kilkuset publikacji (podręczniki, monografie, artykuły, przyczynki : białoruskie, rosyjskie i polskie – dodajmy – nie kompletne, przede wszystkim gdy idzie o piśmiennictwo polskie) jakie ukazały się od końca XVIII wieku do czasów współczesnych a traktujących o historii Ziem Białoruskich.
    Powyższe wywody i przykłady przytoczyliśmy obszernie w przypisie gdyż były wówczas odosobnionym ewenementem (pozytywnym) w ocenie tutejszej historiografii przez nią samą. Nie mniej białoruscy historycy coraz częściej kontaktujący się z naukowymi środowiskami zachodnimi (w tym litewskimi i polskimi) zaczynają zauważać istotę różnicy metodologicznej badań własnych i badaczy spoza kręgu historiografii własnej (i rosyjskiej – najlepiej im znanej). Dowodem jest dyskusja w prestiżowym, naukowym i kulturotwórczym czasopiśmie białoruskim „ARCHE”.
    W listopadzie 2003 roku redakcja tego czasopisma przeprowadziła modną do dziś na Białorusi tzw. dyskusję „okrągłego stołu w sprawach problemów historiografii białoruskiej”. W dyskusji uczestniczyli (także przywoływani wyżej) znani historycy i dziennikarze białoruscy z kręgów „niezależnych” : Hienadź Sahanowicz, Zachar Szybieka, Juraś Lichtarowicz, Wacłau Areszka (Orzeszko – Z.J.W.), Aleś Smalianczuk, Pawał Cieraszkowicz, Waliancin Hołubieu (Gołubiew – Z.J.W.), Wiaczasłau Nasiewicz, Uładzimir Arłou (Orłow – Z.J.W), Ihar Lialkou, Andrej Dyńko i Walier Bułhakau (Bułhakow – Z.J.W.).
    Tezy dyskusji sprowadziły się do stwierdzeń, których wybór przytaczamy ilustracyjnie (uważamy, że potwierdzają główne tezy wynikające z przytoczonych wyżej ustaleń)

    - zawodowi historycy na Zachodzie obwiniają historyków białoruskich o nacjonalizm, jaki uważają za charakterystyczny dla białoruskiej metodologii,
    - odczuwamy różnicę, która wynika raczej nie ze stanu rozwoju nauki lecz stopnia rozwoju społeczeństwa, – na Białorusi istnieje poważne zadanie jakim jest potrzeba rozwoju narodowego, dlatego nasza metodologia i siatka pojęciowa różnią się (Sahanowicz) [od Zachodniej - Z.J.W],
    - narodowa historiografia stanowi immanentną część narodowego projektu wytworzenia narodowości białoruskiej, tak jak literatura i sztuka (Bułhakau),
    - co dotyczy jakości [naukowej - Z.J.W] … nasze opracowania historyczne nie budzą uwagi oraz poważania zachodnich historyków gdyż samodzielna historiografia białoruska to efekt ostatnich 10 – 12 lat (Hołubieu),
    - jesteśmy wychowani w tradycji historiografii sowieckiej i po raz pierwszy zetknęliśmy się z przedstawicielami historiografii europejskiej … wyartykułowanie naszych pierwszych poglądów [metodologii] na historię nie mogły być u nas inne jak narodowe… [ale] zrozumieliśmy, że każdy kraj ma prawo do swego własnego oglądu historii … przeskoczyć pewnych etapów nie sposób, mamy jeszcze tak wiele problemów w rozwoju własnej historiografii, zę osiągnięcie poziomu międzynarodowego jest jeszcze bardzo trudne … brakuje nam nie tylko pełni wiedzy ale także profesjonalizmu i zwykłego warsztatu na poziomie rzemiosła naukowego … ponadto nie upowszechniamy naszych osiągnięć za granicą … a nacjonalizm ? jest niezbędny naszej historiografii bo występuje w każdej z europejskich historiografii (Szybieka),
    - gdy bliżej poznałem i porównałem naszą historiografię z opracowaniami polskimi doszedłem do wniosku, że nasza jest znacznie bardziej nacjonalistyczna … i porównaniu z polską sprawia wrażenie mitotwórczości [ponadto] Polacy piszą otwarcie [absaliutna adkryta],
    - mogę przywołać mit do jakiego powstania sam bezpośrednio się przyczyniłem uznając Bobrowskiego [Pawła] i Daniłowicza jako twórców narodowej ideologii białoruskiej … po pobycie w Lublinie znalazłem wiele listów Bobrowskiego ,z których wynika jasno ; nie mamy faktów stwierdzających by był on liderem [białoruskiego] ruchu narodowego … (Cieraszkowicz),
    - A ten mit został utrwalony w „Encyklopedii Historii Białorusi” i w podręczniku encyklopedycznym „Białoruś” (Arłou),
    - sumując naszą dotychczasową dyskusję winniśmy skoncentrować się na naszych celach wewnętrznych [białoruskich] jakie stawiamy sobie jako profesjonalni naukowcy historycy ; czy zajmujemy się pracą nad odradzaniem świadomości narodowej czy będziemy zbliżali się do metodologicznego poziomu europejskiego. Z metodologicznego punktu widzenia klasycznych historyków niemieckich [D. Bairau, R. Lindner] wszystko co napiszemy o naszych sprawach wewnętrznych będzie odebrane jako „nacjonalizm”. Trzeba zatem byśmy się zdecydowali ; czy ‘robimy’ historię na poziomie światowym – czy ‘robimy” swój naród [ci my robim swaju nacyju]. Trzeba ustalić co jest dla nas ważniejsze [darażejsze] (Nasiewicz) – podkr. Z.J.W.,
    - osobliwością białoruskiej mentalności jest swoiste ukrywanie i niedomówienia. To też mitotwórczość i ta część samoświadomości, która nie pozwala [hamuje] na tworzenie prac według metodologii uznanej na świecie. Bo jest uwikłana w ‘robienie’ polityki i budowanie narodowego państwa. Sam nie wiem czy możemy to jasno [szczyra] oświadczyć naszemu społeczeństwu za to między sobą możemy mówić bez ogródek (Nasiewicz),
    - nacjonalizm [w historiografii] uważam za czasowy lecz niezbędny etap a nie specyfikę naszej metodologii … mity można natomiast traktować jako swoiste hipotezy naukowe [Szybieka],
    - prace o historii Białorusi jakie powstały za granicą w większości opierają się o oryginalne źródła u nas nieznanych [Szybieka].

    Powyższe tezy i stwierdzenia pozwalają upoważniają nas do postawienia ostrożnej opinii o tym, że narodowa historiografia białoruska (współczesna) sama zaczyna dostrzegać własne ułomności, nadal pozostając na rozdrożu pomiędzy obiektywnym (naukowym) i subiektywnym (politycznym) wyborem tego czemu powinna służyć….

    Zgłoś komentarz

  79. józef, Listopad 29, 2009 at 14:09 -

    cd. ad. post. nr. 78.
    Cd. wyimek (ad opracowanie na temat tez : Mikoła Jermałowicz Pa sliadach adnaho mifa, Minsk 2002) :

    (…..) Opracowanie Jermałowicza, o którym mowa, podobnie jak praca Łastouskiego jest niewielkie. Formatu A – 5, liczy 86 stron (analizowane tutaj IV – te wydanie) w tym 20 ilustracji. Jak podkreśla w Posłowiu Anatol Hryckiewicz, Jermałowicz pracował nad nim 20 lat. O znaczeniu jakie wywołała Hackiewicz napisał „… niemal od razu po wyjściu w świat doczekała się wznowienia wydania. Książka ukazała się w 1989 roku w niemałym jak na wydawnictwo naukowe nakładzie i w mgnieniu oka znikła z półek księgarskich przekształcając się od razu w bibliofilski unikat”. Pracę tę Jermałowicz pisał w latach 1966 – 1968 i do roku 1987 -go jeżdżąc jak zaznacza Hackiewicz niemal codziennie przez dwadzieścia lat do Państwowej Biblioteki BSSR (im. Lenina). Wcześniejsze próby publikowania części ustaleń spotkały się z ostrym protestem środowisk naukowych ówczesnej BSSR. Dopiero w roku 1988 czasopismo „Maładość” opublikowało jego pracę „Starażytnaja Biełaruś” gdzie jak zaznacza autor Posłowia, „Jermałowicz zaproponował czytelnikom swoją koncepcję przeszłości Białorusi” i dodaje „Męstwo Jermałowicza jako historyka polegało na tym, że wziął on na siebie skomlikowane zadanie – obalenia mitu jaki na trwałe wszedł do oficjalnej nauki historii, utrwalony nie tylko pracami dyplomowanych historyków posiadających stopnie naukowe oraz wysoką pozycję zawodową. Tym samym M. Jermałowicz powtórzył drogę takich uczonych jak U. Piczeta i M. Ułaszczyk lecz na szczęście zaznał aż takich prób życiowych jak oni” – oraz w konkluzji : „Ale najwyższy sędzia – Czas już wypowiedział swoje słowo. Dzisiaj pisarz i historyk Mikoła Jermałowicz jest dobrze znany szerokim kręgom czytelniczym na Białorusi i za granią dzięki swym pogłębionym badaniom oraz nietradycyjnym poglądom na naszą historię”. Kończąc Posłowie A. Hryckiewicz podkreśla, że Koncepcja M. Jermałowicza ma perspektywę. Daje bowiem możliwości dalszego rozpracowania przez historyków, rozjaśnia dzieje naszej dawnej przeszłości oświetlając ją kagankiem historycznej prawdy, światło którego winno przezwyciężyć jeszcze nie jeden mit”. Swoje posłowie Hryckiewicz napisał w roku 1990 – tym. Od tego czasu mimo, iż „koncepcja” Jermałowicza nadal funkcjonuje w naukowym i politycznym zwłaszcza, obiegu na Białorusi, spotkała się z tam także z ograniczoną krytyką. W pierwszy rzędzie krytyka ta odnosi się do koncepcji terytorialnego usytuowania przez Jermałowicza „Litwy” o jakiej pisze, że stała się „jądrem” późniejszego WXL. Wreszcie, i to jest zarzut raczej metodologiczny, że autor „nie jest historykiem na poziomie akademickim” lecz „popularyzatorem”. Sformułowanie takie wyraził Juraś Lichtarowicz w trakcie cytowanej wyżej dyskusji „Okrągłego stołu odnośnie do problemów białoruskiej historiografii” w roku 2003 – cim. Krytyki pryncypialnej nie odnotowaliśmy co każe uznać, jak to już sygnalizowano, że „koncepcja Jermałowicza i jego zwolenników” traktowana jest w środowiskach naukowych na Białorusi co najmniej jako równoprawna.
    W oparciu o co wywiódł wnioski Mikoła Jermałowicz w trakcie swej jak to podkreśla Hryckiewicz „dwudziestoletniej pracy badawczej” ?. Odpowiedział na to sam konceptualista zamieszczając wykaz wykorzystanych przez siebie „Źródeł i literatury”. Za jedyne źródła w przytoczonym wykazie, w dodatku źródła drukowane można uznać „Pełne Zebranie Ruskich Letopisów” których kolejne tomy ukazywały się od lat 60 – tych XX wieku w Moskwie oraz Kronikę Stryjkowskiego (traktowaną przez Jermałowicza jako źródło litewskie a nie polskie. Pozostałe to „literatura” historyczna rosyjska, białoruska (Włast i Ignatowicz), białorusko – sowiecka, nieliczna polska i litewska oraz (dominująca) rosyjsko – sowiecka. Z autorów rosyjskich są to przykładowo : Daszkiewicz, Dmitrijew, Borysow, Tatiszczew, Koczubinskij, Batiuszkow, z litewskich (doby sowieckiej) to m. in. Volkaite – Kulikauskiene, Gudaviczius. Opracowania polskojęzyczne to : autorstwa Stryjkowskiego wspomniana Kronika oraz O początkach a następnie : Słownik geograficzny Warszawa 1884, T. Narbutt Dzieje starożytne narodu litewskiego, Ochmański Litewska granica etniczna na wschodzie. Ponadto kilka niemieckojęzycznych z Livlaendische Reimchrik jako głównym.
    Metodą jaką przyjął autor (prawdopodobnie, tak jak Łastouski, poszukując potwierdzeń do z góry wyobrażanej jako prawidłowa, tezy) co można wywnioskować z lektury opracowania to analiza wskazanych pozycji z punktu widzenia poszukiwań białorutenistycznych w dzisiejszym rozumieniu tego pojęcia, z pojęciem niemalże świadomego narodu białoruskiego włącznie, w okresie wczesnego średniowiecza. O księstwach Połockim, Mścisławskim, Nowogródzkim i innych ówczesnych księstwach ruskich i litewskich (traktując te ostatnie jako ruskie – białoruskie) obszaru dzisiejszej Białorusi i południowo – wschodniej Litwy pisze jako o „Białorusi”. Także w odniesieniu do XII – XIII wieku.
    Tezy (zasadnicze) Jermałowicza są zatem następujące :

    a/ wszelkie utrwalone w nauce rosyjskiej, polskiej i sowieckiej – tezy o zawojowaniu ziem ruskich (tutaj : „Białorusi”)późniejszego WXL przez „Litwinów” tj. książąt żmudzkich, którzy owładnęli tymi obszarami wskutek i osłabnięcia wobec znacznego rozdrobnienia oraz spustoszenia przez tatarów (tataro – mongołów) są nieprawdziwe,
    b/ tak sformułowane tezy uzasadniały ze strony „litewskiej”, zawojowanie „Białorusi” a następnie Ziem Ukraińskich jako objęcie obszaru w zasadzie bezpańskiego oraz uratowały go od dalszego wyniszczania przez Tatarów a także (następnie) : Moskwę i Zakon Krzyżacki. Doktrynalne uzasadnienie powyższego – według Jermałowicza – zawiera napisana dla celów politycznych „Kronika Stryjkowskiego” tj. na polityczne zamówienie (i finansowana) biskupa Giedroycia „… ideologa nacjonalistycznej [nadodowej - tu ; nacyjanalnaj] partii żmudzkiej w drugiej połowie XVI stulecia”, Jermałowicz zarzuca wprost Stryjkowskiemu „falsyfikację historii w kierunku przewyższenia siły litewskiej”,
    c/ doktryna moskiewska (rosyjska) w tym także nauka przedrewolucyjna bazowały na ugruntowanych poglądach Stryjkowskiego traktując „Litwę” jako wroga niemal równego zagrożeniu tatarskiemu, która zawojowała „ziemie białoruskie” w dodatku przeszkadzając ich „naturalnemu zbieraniu [ziem ruskich]” przez uprawnione do tego ruskie jądro czyli Państwo Moskiewskie. Jermałowicz dodaje, iż „trzeba stwierdzić z wielkim żalem, że kwestia utworzenia Wielkiego Księstwa Litewskiego … była skutkiem … litewskiego zawojowania Białorusi w historiografii radzieckiej została utrzymana bez zmian”,
    c/ proces zjednoczenia ziem białoruskich oraz powstanie białoruskiej narodowości oraz kultury „wbrew przyjętemu w nauce dogmatowi, że nastąpiło to w wieku XVI – tym” zaistniał dużo wcześniej a „jądrem formowania terytorium Białorusi była Ziemia Połocka … Połock zbierał Ziemie Białoruskie … a występujący już wówczas [przełom wieków XII i XIII] feudalny system Kraju sprzyjał temu procesowi”. Obok Połocka ogromną rolę odgrywało w tym samym procesie „wysoko rozwinięta [ustrojowo i gospodarczo] Ziemia Nowogródzka : w efekcie – w XIII wieku „centrum życia politycznego Białorusi [sic!] z Połocka przeszło do Nowogródka …[a wspomniany proces kształtowania narodowości białoruskiej] stał się podstawą dla utworzenia Wielkiego Księstwa Litewskiego”,
    d/ opisywana w letopisach „Litwa” nie ma nic wspólnego z współczesnym pojmowanie terytorium Litwy. Ta właściwa (lietopisnaja] znajdowała się pomiędzy Mińskiem a Nowogródkiem na „białoruskim Górnym Poniemniu” obejmując teren pomiędzy miejscowościami : Połoczany i Wygonicze na północy, Słonim na południu, Ruta (tuż przed Nowogródkiem) na zachodzie i początek biegu rzeki Uszy na wschodzie. Nazwa „Litwa” rozprzestrzenia się dopiero po przeniesieniu stolicy z Nowogródka do Wilna, które wcześniej było miastem słowiańskim założonym przez ówczesnych Białorusinów – Krywiczów (stąd Krewo) i występującym pod wczesną nazwą „Krywgorod” lub „Krzywy Gród”,
    e/ Jermałowicz zamiennie pisze o Litwie lietopisnej i Litwie w ogóle (?) czasem dla podkreślenia inności nazwy późniejszej, pisze litwa z małej litery, twierdzi, iż na obu tak przedstawianych obszarach trwała słowiańska (białoruska) kolonizacja w wyniku jakiej nastąpiła asymilacja „żywiołu bałtyckiego” tj. litwy – w trakcie narracji czytelnikowi trudno uchwycić, o której Litwie i jakich Litwinach pisze Jermałowicz, tym bardziej, że pojęcie nacji ; Litwini – Lićwini przypisuje kolejnemu (np. po Krywiczach) samonazwaniu Białorusinów,
    f/ Medog nie podbił Nowogródka (był jak pisze Jermałowicz „litewskim uchodźcą) lecz został tam „zaproszony przez nowogródzkich feudałów”, którzy przez to liczyli na podbój ziem żmudzkich i auksztockich. To stało się początkiem budowy WXL, w którym kulturowo dominował element słowiański w wyniku czego „kultura białoruska stała się dominującą a język białoruski językiem państwowym”. To miało spowodować, że politycznie i kulturowo WXL było przede wszystkim „państwem białoruskim” (autor ponadto poddaje w wątpliwość litewskie – żmudzkie pochodzenie wielu książąt litewskich utożsamiając ich rodowód ze słowiańskim. W efekcie nie podbój litewski lecz podporządkowanie litwy słowiańskiemu jądru jakie wyszło z Nowogródka było początkiem struktury państwowej WXL,
    g/ ostateczny kształt państwowemu zrębowi WXL nadał syn Mendoga książę Wojszałek, który podporządkował sobie (różnymi kolejami w tym jak pisze autor przyjmowaniu zwierzchnictwa książąt halicko – wołyńskich) zarówno lietopisną Litwę jak i wszystkie domeny swego ojca Mendoga a także Mińsk, Turów, Pińsk, Witebsk i Połock. A to, stanowiło zasadnicze „zjednoczenie ziem białoruskich” i umożliwiło ich narodową, kulturową i państwową konsolidację w WXL, nadając temu ostatniemu charakter białoruski. To właśnie, wynikło z „interesów białoruskich feudałów”.

    Point’a jest następująca : „… zjednoczenie było wynikiem historycznego procesu ekonomicznego, politycznego i kulturowego zbliżenia ziem białoruskich w basenie rzek Dźwiny, Dniepru i Niemna na podstawie czego trwało formowanie terytorium Białorusi”.
    Państwo o ukształtowaniu jakiego pisze Mikoła Jermałowicz według jego oceny (wywieść ją można z lektury całości analizowanego tekstu) nie miało charakteru ani „zachodniego” ani „wschodniego” chociaż sympatie autora leżą wyraźnie po stronie kulturowo – ideowej roli jaką odgrywało tam prawosławie – religia naturalna wschodnich Słowian jak uważa większość badaczy tak białoruskich jak i rosyjskich. Ocena taka jest zatem niemal identyczna jak ta, którą zarysował w 1910 roku ojciec białoruskiej historiografii Wacłau Łastouski.

    * * *

    Kolejne cztery (od 1989 roku do roku 2002) wydania Pa sliadach adnaho mifa ukazywały się bez zmian w jej tekście co dowodzi, że Jermałowicz „koncepcji” swojej nie zmienił mimo jak wskazywaliśmy, śladowej krytyki naukowej z jaką spotkał się na Białorusi. Jak na to wskazuje jego ostatnie opracowanie, które ukazało się tuż przed jego śmiercią w roku 2000, utrwalił się w swym poglądzie. Opublikował bowiem stricte białorusocentryczną książkę o jednoznacznie brzmiącym tytule Biełaruskaja dziarżawa Kniastwa Litouskaje. W pracy podtrzymał nie tylko wszystkie swoje poprzednie wywody ale także, podobnie jak w roku 1910 Łastouski odniósł się do relacji polsko – białoruskich przyznając tym, jednoznacznie szkodliwy wpływ na interesy Białorusinów i „Białorusi” (jako białoruskiego państwa Wielkiego Księstwa Litewskiego). W piśmiennictwie polskim „przeciwpolskie” tezy Jermałowicza zauważył jedynie Krzysztof Jabłonka. Tezy te w szczególności brzmią następująco :
    - unia horodelska stanowiła celowe wzmocnienie katolicyzmu i była przebiegłym działaniem kurii rzymskiej, która po klęsce grunwaldzkiej przeniosła swoje poparcie z zakonu krzyżackiego na Królestwo Polskie, mające odtąd rozszerzać ‘wiarę rzymską’ na wschodzie „…nowa unia odsłania w sobie dalsze zrastanie się polskiej władzy państwowej z katolicyzmem i umożliwia ich wspólne stopniowe przenikanie w głąb Wielkiego Księstwa” rugującprawosławie i rodzimą (tu : białoruską) kulturę bizantyjsko – ruską,
    - Polacy parli na Wschód „… prześladując niemiłosiernie białoruską mowę i wiarę i zastępując ją swoją mową i wiarą katolicką”,
    - konstytucja 3 Maja była zamachem na białoruską państwowość Wielkiego Księstwa,
    - skutkiem unii lubelskiej była „… ostra polonizacja Białorusi, ciągnąca się także po rozbiorach Rzeczypospolitej, a zatrzymana dopiero stłumieniem powstania 1830 – 1831 przez władze carskie i zamieniona na nie mniej niebezpieczną rusyfikację” a chłopi białoruscy popadli w podwójną niewolę polskich i rosyjskich obszarników.
    Jabłonka komentuje całość opracowania następująco : „Ogromna popularność tej książki [podobnie jak poprzedniej - Z.J.W.] wśród inteligencji białoruskiej świadczy o wielkim zapotrzebowaniu na odrębne dzieje. Szkoda tylko, że przy ich wyodrębnianiu nie ustrzegł się autor skrajności, tak charakterystycznej dla mitotwórczego prezentowania własnych dziejów. Choć, zastrzega się, że ‘czas mitów minął’, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy oto nowy mit białoruskiej odrębności. Niewątpliwe słuszne jest podkreślenie i dowartościowanie roli Białorusinów w Wielkim Księstwie, ale może się to przecież odbyć bez odbierania Litwinom ich nazwy i Polakom dobrego imienia, za to, że tworzyli jedyną, jaka na owe czasy była możliwa, wspólnotę polityczną z Litwą i Białorusią”.
    Przedstawione wyżej poglądy („koncepcje”) stały się niezwykle silnym punktem odniesienia w kolejnym na Ziemiach Białoruskich procesie poszukiwania źródeł wszechstronnie pojmowanej białoruskości w celu utwierdzenia współczesnych Białorusinów w ich własnym poczuci narodowym.
    Do poglądów Jermałowicza odwołują się wszyscy tutejsi badacze a politycy opcji narodowej przyjmują je jako doktrynalne (…).

    Zgłoś komentarz

  80. hirek, Listopad 29, 2009 at 14:44 -

    No i Senasowi jakoś nie sporo idzie odpowiedzieć na pytanie o ojca.
    A przecież skoro pisze, że on Polak, a na Litwie są albo osadnicy, albo spolonizowane Litwini, to musi że ojciec – osadnik. :) :):)
    Senas, też jest jakiś mieszaniec, pół-litwin, pół-polak. Można powiedzieć jest zlitwiniały Polak, a nie żaden Litwin.

    Zgłoś komentarz

  81. Bury, Listopad 29, 2009 at 14:46 -

    Czesław (64)

    [mieli poczucie bycia obywatelami Wielkiego Księstwa Litewskiego]

    Mieć to sobie oni mogli nawet poczucie związku z Niemiecką Afryką Wschodnią. Póki co jednak byli obywatelami (poddanymi) najpierw carskiej Rosji, potem ZSRR.

    —-
    [tereny polskie nazywali Koroną]

    Rewelacyjne spostrzeżenie! To mówisz, że tak je “nazywali”?

    —-
    [mieli jeszcze poczucie tożsamości narodowej]

    Interesujące. Zwłaszcza to “jeszcze”. Bo zdaniem większości światowych historyków świadoma tożsamość narodowa to dopiero XIX wiek. We wschodniej części Europy proces ten (jak zresztą wszystkie inne) był opóźniony o dobre kilkadziesiąt lat.

    —-
    [Uważam , że to co robił Stalin było celowym rozbiciem, wyniszczeniem , zatarciem pamięci tożsamości narodowej obywateli WXL]

    Taaaa. Stalin na pewno nie miał nic innego do roboty, jak zajmowanie się nieistniejącym od 200 lat WKL.

    —-
    [Ziemie księstwa podzielono między Łotwę, Rosję, Litwę, Białoruś, Ukrainę i Polskę. Utworzono granice, ograniczenia w przemieszczaniu się]

    Akurat w okresie ZSRR granice między republikami były łatwo przekraczalne. Praktycznie rzecz biorąc – nie było ich wcale.

    —-
    [Moim zdaniem należy uszanować powstałe zmiany graniczne]

    Taaaa. Twórcy powojennego ładu nie mogą się już doczekać uznania tych zmian przez Czesława.

    Zgłoś komentarz

  82. do hirek, Listopad 29, 2009 at 15:05 -

    a co to nie! Senas nie jest Mieszańcem , on jest Mensch-Hybrid!

    Zgłoś komentarz

  83. Albert, Listopad 29, 2009 at 16:37 -

    wielka szkoda, ze w najblizszych latach nie zostanie wprowadzony ruch bezwizowy dla mieszkancow Litwy i Bialejrusi w promieniu 50 km od granicy. Litwini na razie nie są do tego przygotowani infrastrukturalnie (obywatele runęliby masowo do BY po tanszą zywnosc i towary, a kazdego nalezy sprawdzic na granicy, powstalyby niesamowite kolejki), a Lukaszenka nie chce tego z przyczyn politycznych – poszedl na zblizenie z Rosją i Kazachstanem, a z UE zblizac się nie będzie, bo ta go ignoruje.
    moze jaki sianas odpowie, dlaczego Litwini na forach ciągle domagają się od Polski zwrotu Suwalszczyzny jako “etnicznie litewskiej ziemi”, a nigdy nie wysuwają podobnych ządan względem Bialorusi?

    Zgłoś komentarz

  84. Mariusz, Listopad 29, 2009 at 17:16 -

    Czy komus cos mowi slowo Poleszuk?
    Kto to wymyslil?

    Zgłoś komentarz

  85. Belyrus, Listopad 29, 2009 at 17:28 -

    Jaszcze Vilnia budzie bialaruskim horadam u miazach Belaruskaje Narodnaje Respubliki

    http://bnr.belinter.net/mapabnr.gif

    Zgłoś komentarz

  86. Bury, Listopad 29, 2009 at 17:48 -

    @ Belyrus
    Nie będzie. W interesie rządzącego dziś światem ponadnarodowego megakapitału nie leżą bowiem żadne zmiany granic. Pomijam tu oczywiście wszyskie inne, nazwijmy to lokalne kwestie, wykluczające ewentualny “powrót” Wilna do Białejrusi.

    Zgłoś komentarz

  87. bialoruskie niebiosa z kosami, Listopad 29, 2009 at 18:37 -

    “obywatele runęliby masowo do BY po tanszą zywnosc i towary”

    ………………………….

    kiedy Lukaszenko przyjedzial 2006 roku w litewskie Gervėčiai – 80 km na wschod od Wilna – to on tam zrobil “niebianska pakazuche”. Litwinow, polytycznie zawodnych, kazal zakluczyc w ich chatach, a do kamer telewizijnych przywiezli szczieslywych sowieckich ludzi z Molodeczna i Szczuczyna – bialo-rusow z Bialej Rusi. Wtedy stare traktory byli wywiezione … w las (tak tak panowie – W LAS), a w zamiast byli przywieziony z blizlezoncych kolchozow nowe traktory ze by jiedzili “tuda siuda” przez kamerami BTV 1. Wtedy Lukoszenkowscy wyposazili miejscowy sklepik w Gervėčiai KOSAMI – TAK TAK PANOWIE – KOSOW PRZYWIEZLI, BO MIEJSCOWE LUDZI NIEMOGLI ICH KUPIC. Po wyjazdu Lukaszenki sklepik znow byl zamknienty.

    o to taki “raj produktowy”

    Zgłoś komentarz

  88. o to Mikoła Jermałowicz, Listopad 29, 2009 at 18:47 -

    Mikoła Jermałowicz – luzer i dyletant. Alumnus sibirskiego nieby instituta pedagogicznego, emerytowany nauczyciel podstawowki z Mołodeczna, starczeski marazmatyk … ale tez wielki wielki “revolutioner” w naukach humanistycznych nazego kontynentu.

    Zgłoś komentarz

  89. Belyrus, Listopad 29, 2009 at 19:19 -

    U Lietuvisau nietu kosau ni traktorau, tamu i ceła Lietuva travaj dy liesam zarastaje. A za charczavanniem u Polszczu jezdziac.

    Zgłoś komentarz

  90. Įkyrus do Belarus, Listopad 29, 2009 at 19:22 -

    …nu chatiaby neradiaktivnym lesam :)

    Zgłoś komentarz

  91. krzysztof, Listopad 29, 2009 at 19:23 -

    Do Polaka ze Śląska – post 76 : Skoro grunty przekazane siostrom zakonnym należały do SKARBU PAŃSTWA, to opolski samorząd gminny nie miał tam nic do powiedzenia. To NIE BYŁA WŁASNOŚĆ MIASTA OPOLA. Te “najcenniejsze tereny inwestycyjne miasta” do miasta nie należały. Czym innym jest własność Skarbu państwa, a czym innym własność jednostek samorządu terytorialnego. Autor tych lamentów mógłby zgłębić nieco ten problem. No i rzecz najważniejsza : Jest to rekompensata za grunty odebrane kiedyś Zgromadzeniu Zakonnemu przez PRL-owskie władze. Gdyby autor artykułu lepiej znał problematykę prawną z tym zwiazaną, dopowiedziałby rzecz najistotniejszą : Tutaj mogło chodzić TYLKO I WYŁĄCZNIE o grunty odebrane przez komunistów NIEZGODNIE Z ICH WŁASNYMI AKTAMI PRAWNYMI. Najważniejszy akt prawny wydany w czasach komunistycznych, jakim jest w tej materii ustawa z dnia 20 marca 1950 r. o przejęciu przez Państwo dóbr nmartwej ręki (Dz.U. Nr 9, poz.87) nadal obowiązuje w zakresie skutków prawnych. Tak samo, jak nadal obowiązuje w zakresie skutków prawnych dekret PKWN o reformie rolnej. Dzieje się tak własnie dlatego, że nie weszła w życie ustawa reprywatyzacyjna.
    Kościołowi katolickiemu i innym związkom wyznaniowym zwracane są nieruchomości zabrane wbrew przepisom wyżej wskazanej ustawy. Jeżeli zaś taka nieruchomość ma dzisiaj innego właściciela niż publiczna osoba prawna, wówczas możliwa jest rekompensata w postaci przekazania koscielnej osobie prawnej innej nieruchomości.
    Dopowiem, że taki sam tryb odzyskiwania bezprawnie przejętego mienia dotyczy m.in. konfiskowanych przez komunistów prywatnych hoteli, młynów, tartaków itp. W Bydgoszczy już na początku lat 90 oddano w ręce prawowitych właścicieli bezprawnie ( czyli wbrew przepisom dekretu nacjonalizacyjnego z 3 stycznia 1946 r., który, podobnie jak dekret o reformie rolnej, nadal obowiązuje w zakresie skutków prawnych) największy wówczas i bez wątpienia najładniejszy w mieście hotel “Pod Orłem”. W Toruniu, w tym samym czasie i w tym samym trybie, zwrócono prawowitym właścicielom hotel “Trzy Korony”, położony przy Rynku Staromiejskim.

    Zgłoś komentarz

  92. Albert, Listopad 29, 2009 at 19:23 -

    mialem na mysli paliwo, alkohol i papierosy.

    Zgłoś komentarz

  93. do Albert, Listopad 29, 2009 at 19:36 -

    ale i prawda – co wiecej dla chrzescijanina potrzebno?… – paliwo, alkohol i papierosy. Tylko dla litwonow poganych to za malo dla szcieszlywej doli.

    Zgłoś komentarz

  94. quinto, Listopad 29, 2009 at 19:51 -

    Bardzo dobry text. Białorusini niestety od zawsze mieli kłopoty z samoidentyfikacją narodową. W I Rzeczypospolitej Białoruś nie funkcjonowała w ogóle nawet jako nazwa geograficzna. Wszyscy mieszkańcy WXL nazywali siebie Litwinami i tak też określali ich mieszkańcy Korony (czasem żartobliwie “Boćwinkami”. Cudzoziemcy nazywali ich Polakami lub Sarmatami. Językiem zaś przeważającym wśród ludu w WXL był język ruski. Język, który nazywamy dziś litewskim, znany był jako język żmudzki, co wynika między innymi z Pamiętników Jana Chryzostoma Paska. Językiem ruskim posługiwali się dzisiejsi Ukraińcy, którzy nazywali siebie wtedy Rusinami. Ukraina była raczej nazwą geograficzną, bo obejmującą tylko Województwa Kijowskie, Bracławskie i Czernihowskie. Województwo Lwowskie nazywało się Województwem Ruskim. Ze względu na wczesną umiejętność nazywania siebie po narodowości (Rusini)należy uznać, że Ukraińcy uzyskali świadomość narodową wcześniej, niż Litwini i Białorusini. Litwini to opóźnienie szybko nadrobili w drugiej połowie XIX w., ale Białorusini borykają się z tym do tej pory. Nie wiedzą tak naprawdę, czym się różnią od Rosjan, a w części zachodniej od Polaków.

    Zgłoś komentarz

  95. marek, Listopad 29, 2009 at 20:21 -

    józef:
    Dyskusja na ten temat trwa, np. http://pawet.net/book/kraucewicz/vkl.html

    Trudno powiedzieć, czy świadomość Białorusinów pójdzie w kierunku afirmacji WKL, czy też pozostanie dalej w kręgu zachodniego odłamu Rosjan, podstępnie oderwanych od jednej Matki – Rusi.
    Trudno też powiedzieć, czy hipotetyczna afirmacja WKL, nie będzie równie wybiórcza, jak w tym zakresie jest wybiórcza mitologia litewska. Takie niebezpieczeństwo widać choćby w konkluzjach M. Jermałowicza.
    Dlatego bez wzgledu w którym kierunku będzie ewoluowała świadomość białoruska, zawsze podstawą naszego interesu jest istnienie polskiej, dobrze zorganizowanej mniejszości na Białorusi.
    Ale jest jeszcze jedno, na co Białorusini winni zwrócić uwagę. Prawdą jest, że elity WKL się spolonizowały. Ale też prawdą jest, że istnienie WKL uratowało etnos białoruski, zachowany wśród ludu, ale przecież też i drobnej szlachty. Szlachty, która choć czuła się częścią “narodu szlacheckiego”, to przecież w jakiś sposób do końca podtrzymywała związki z “ruskością”. Szlachty, której przedstawiciele zapoczątkowali XIX wieczne odrodzenie białoruskie.
    Zastanawia mnie także, czy istnieje jakaś choćby minimalna świadomość odrębności mieszkańców Zachodniej Białorusi (zwłaszcza katolickiej przeważnie Grodzieńszczyzny) w stosunku do Wschodniej Białorusi. To też może być interesujące w kontekście walki idei WKL z ideą zachodniorosyjską.

    Zgłoś komentarz

  96. ViP, Listopad 29, 2009 at 20:33 -

    Otwieraja się groby po takich wpisach. Nie dziwi więc ujadanie. Hau hau w kazdym języku oznacza – to samo!

    Zgłoś komentarz

  97. blialo-luzery, Listopad 29, 2009 at 20:45 -

    jeden luzer za drugim luzerem… Tworcosc retro-utopisty jermalowicza przedluzyl kraucewicz – archeolog z “doktoratem” historyka w obwodowym “universitecie” grodna. w odroznienie od jermalowicz ten wogole nawet nie humanista (wiem personalnie jak malo wspolnego jest pomiedzy archeologia i drugimi naukami humanistycznymi). Wach Wach, co za facet ten kraucewicz. Pisal o Litwie XIII wieka nieumiejac laciny – tylko w cytatach tam jedna chochma zwycieza druga. Niedawno wyjasnial ze Kalinowski – to wlasciwy bialorusin, a lojalnosc koronie tylko chitra konspiracja. i tak dalej…

    Zgłoś komentarz

  98. o dziwo, Listopad 29, 2009 at 21:17 -

    “Język, który nazywamy dziś litewskim, znany był jako język żmudzki”

    ………………..

    O-ooo, ja nie wiedzial ze naprzyklad Bieniakoni to Zmudz (dzisiaj w Bialrusi), a zyjacy w Bieniakoniach – zmudzini.

    http://img225.imageshack.us/img225/4609/dscn6322ei9.jpg

    Ale nie tylko ja taki nieuk. Maryla Wereszczakowna tez byla by wiele zdziwiona, kiedy uznala ze jego Bieniakonie to naprawde Zmudz {!!!} I nawet jej kochanej – taki niejieden Adam Mickiewicz tez bylby zdiwiony, bo wiele pisal o slowianach i litwinach, ktore nie slowianie.

    Zgłoś komentarz

  99. quinto, Listopad 29, 2009 at 21:31 -

    O Dziwo: najpierw przeczytaj sobie dla ten stary text (jeden z wielu), a potem możesz się dziwić: “Chorągiew by tam była bardzo stała rada, ale nie pozwolono ex ratione, że daleko od wojska, żeby jej nie ułowiono, bo to już 10 mil od Kopenhagen morzem, co jest tak snadny przejazd nieprzyjacielowi jak milę iść lądem. Wysyłają tam tedy mnie na deputacyją, a najbardziej respektem języka łacińskiego, bo tam lada chłop po łacinie mówi , a po niemiecku rzadko kto, po polsku nikt, i taka właśnie dyferencyja mowy Jutlandczyków od niemieckiej jako Łotwa albo Żmudź od Polaków”.

    Zgłoś komentarz

  100. co do nazwy Benekainiai, Listopad 29, 2009 at 21:32 -

    ja juz pisal, jak miejscowy niedo puliaki, niedo bialorusini wyjasniaja litewskie nazwy Litwy Wschodniej (jak Geranony-Geranainiai nieby pochodzi od miejscowych bogin Gery i Nony; a litewskie Parsai (Swinie) czyli Porsai – od bialoruskich Romeo i Juliji: Porsa i Aji. W tym razie bialorusko-kresowo-miejscowo-puliacka “baijka” o nazwie Benekainiai.

    Nieby nazwa ta pochodzi od zyda Beni i jego zakochanego konia – to jest “Benia-konia”.

    TEN MANKURTYZM I NOMADZTWO – TO KWINTESENCJA “KRESOWOSCI”.

    Zgłoś komentarz

  101. józef, Listopad 29, 2009 at 21:40 -

    Panu “markowi” ad 95. Cytat z literatury (w odpowiedzi na zadane pytanie o status “Zachodniej Białorusi”
    PS. proponuję nie używać tej ideologicznie wymyślonej nazwy):
    (…..) L.W. Tierieszkowicz , autor wstępu do tomu Grażdanskije dwiżenije w Biełorusii (Moskwa 1991), pisał: „rozwój procesów aktywności odrodzenia i rozwoju narodowości polskiej wyraził się w powstaniu w 1991 r. Związku Polaków na Białorusi [...] znaczącą rolę w rozwoju ruchu polskiego odgrywa Kościół. Zdecydowaną większość kapłanów katolickich stanowią etniczni Polacy, uznający wszystkich katolików na Białorusi za Polaków. Popularność katolicyzmu, który w odróżnieniu od prawosławia zawsze był w opozycji wobec reżimu komunistycznego, szczególnie wśród młodzieży, jest znacząca. Powodzeniu prowadzonej przez księży polonizacji sprzyja znaczne rozprzestrzenienie się nastrojów polonofilskich, wzmocnionych oczywistymi w porównaniu z Białorusią, sukcesami Polski na drodze odchodzenia do totalitaryzmu i zachodzącymi tam zmianami ekonomicznymi. W takiej to sytuacji oraz w warunkach deetnizacji na Białorusi, licz¬ba mieszkańców uważających się za Polaków może znacząco wzrosnąć. W peł¬ni realną staje się perspektywa polonizacji, w przyszłości nawet swoiste rozdarcie północno-zachodniej Białorusi od reszty kraju”. W podobnym tonie, a nawet jeszcze bardziej alarmistycznym, wypowiadają się białoruscy działacze opozycyjni, a także publicyści związani z różnymi kręgami władzy. W. Zadalja, dziennikarz i radny grodzieński, w miejscowym tygodniku „Pahonia” (kwiecień, 1993) pisał: „na Grodzieńszczyźnie rozgrywa się obecnie rosyjską i polską kartę … w miejsce byłych komitetów KPB, w każdym rejonie obwodu utworzono regularne organy Związku Polaków na Białorusi … musimy dać temu odpór”.
    Przykładów takiego właśnie oglądu sprawy można przytaczać mnóstwo. Świadczą one o negatywnej nerwowości wobec faktu tak eksplozywnego ujawniania się i powszechnego zasięgu polskiego odrodzenia narodowego. Jednakże wbrew owym głosom nie odnotowano większych konfliktów na tle narodowościowym i nic nie wskazuje na to, by miały one powstać w przyszłości. Poza lokalnymi szykanami, wynikającymi raczej z mentalności sowieckiej niż nacjonalizmu, nie ma na współczesnej Białorusi konfliktu choćby tej miary, jak w stosunkach litewsko-polskich na Wileńszczyźnie litewskiej. Istotne zadrażnienia występują na niwie kościelnej i dotyczą głównie języka liturgii. Niektórzy duchowni wbrew woli wiernych wprowadzają do nabożeństw język białoruski. Charakterystyczne, że nie poddają się temu miejscowi księża, Dotąd (2002r.)czynili to przede wszystkim „nowinkarze” z Polski, słabo orientujący się w miejscowych stosunkach. Ostatnio natomiast, wykształceni już w seminarium grodzieńskim niektórzy duchowni o narodowej orientacji białoruskiej. Zwłaszcza w centralnych i wschodnich regionach Kraju….”

    Zgłoś komentarz

  102. do quinto, Listopad 29, 2009 at 21:52 -

    byla taka ksiezka – wydawana ona byla 5 raz w ACADEMIAE ET UNIVERSITAS VILNENSIS SOCIETATIS IESU od 1620 (pierwsze wydanie) do 1713 (to jest akurat w tych czasach, kiedy rypal sie ten pijaka z koltunem “Pasek”, i nawet w tedy wydawano, kiedy on juz pod darnina pierdzial sie). Ta ksiazka nazywala sie “Dictionarium trium linguarum” – slownik litewsko-polsko-lacinski. Tego litewskiego bialorusini nierozumieli i dzis nieruzomieja. Ja juz niewiem, kto czytal te ksiazke w tych czasach, ale chyba czytali, jezeli 5 raz wydawano. I nikt nienaprawial(nawet sam Pasek) ani wydawcow, ani Wilenskiego Universyteta, ze to jest zmudzki, a nie litewski.

    Zgłoś komentarz

  103. marek, Listopad 29, 2009 at 22:22 -

    józef:
    Użyłem pojecia “Zachodnia Białoruś” świadomie. Per analogiam do ewidentnych różnic, jakie występują na Ukrainie, których wyróżnikiem jest przedwojenna granica.
    O tym,ze istnieje potencjalnie silny ośrodek identyfikacji katolickiej (w domyśle polskiej) w opozycji do identyfikacji prawosławnej, jest faktem. Niemniej jednak mnie bardziej interesowały ewentualne różnice w obrębie osób o niepolskiej identyfikacji. Czy w ogóle istnieje coś takiego, jak tożsamość regionalna w Obwodzie Grodzieńskim i Brzeskim, wzmocniona doświadczeniami okresu międzywojennego podziału.
    Zdaję sobie sprawę, że pisanie dzisiaj o tożsamości narodowej na Białorusi, jest na wyrost. Być może w ogóle nie będzie białoruskiej świadomosci narodowej na wzór świadomości środkowoeuropejskiej.
    A może jest możliwe powstanie kilku wersji, np. poleszuckiej, czy nadniemeńskiej.
    Nie mam niestety w tej materii wielu wiadomości.

    Zgłoś komentarz

  104. do mareka, Listopad 29, 2009 at 22:33 -

    dla polskich wschodnich aneksow bardziej dokladna byla by nie ukrainska analogia (przeciez Austria – to ciwilizacja, o Polska-B – to jakby polnocna Afrika). Dla okupowanych prze Polske obszarow pasuje analogia Karelii. Takie same wynardowienie jak finow, tak i bialorusinow.

    Zgłoś komentarz

  105. Astoria, Listopad 29, 2009 at 23:06 -

    Mnie się wydaje, że gdyby zapytać kogoś, kto mieszka na Białorusi i się z tym krajem identyfikuje, kim jest, to odpowie, że jest Białorusinem, niezależnie od tego, czy czuje się też Polakiem, Rosjaninem, czy Białorusinem mówiącym w domu po rosyjsku, czy po białorusku. Słowem, ci ludzie posiadają przecież tożsamość, jakkolwiek by ją nie nazwać – narodową, społeczną, kulturową, “tutejszą” i zasadniczo też językową, bo się nawzajem zwykle rozumieją w różnych miejscowych językach. Więc nie sądzę, by Białorusini mieli problem z tożsamością białoruską, i żeby istniała potrzeba jej budowania. Bo ona już jest taka, jaka jest.

    Ta tożsamość może się wydać padaroksalna, ale tylko z punktu widzenia nacjonalistycznego, z punktu widzenia konceptu państwa narodowego. Współczesna Litwa jest przykładem państwa zbudowanego na podłożu narodowym i promuje tożsamość narodową pojętą wąsko, ograniczoną do etnicznych Litwinów, do tylko ich języka, do tylko ich (zmyślonej zresztą dla potrzeb nacjonalistycznej ideologii) historii. Czy do tego mieliby pretendować Białorusini?

    Obecna tożsamość białoruska przypomina tę z czasów WKLu, otwartą, inkluzywną, podkreślającą mieszkańca, obywatela, a nie jego przynależność etniczną, językową, czy religijną. Gdyby tylko Białorusinom udało się odsunąć od władzy reżim Łukaszenki i wprowadzić demokrację, to mogliby zbudować pierwsze w Europie państwo nienarodowe. Czego im serdecznie życzę.

    Zgłoś komentarz

  106. krzysztof, Listopad 29, 2009 at 23:40 -

    To nie jest do końca takie proste, jak przedstawia Astoria. Na Białorusi bywałem wielkrotnie, częstokroć uczestnicząc w dyskusjach w prywatnych domach. Pamiętam zwłaszcza imprezę rodzinno-towarzyską, gdzie zebrało się rodzeństwo, ich matka oraz żona jej syna ( czyli jednego z trójki rodzeństwa). Nie byli to żadni działacze spoleczni, nie należeli w ogóle do jakichkolwiek organizacji. Matka była prostą chłopką, a jej dzieci oraz synowa mieszkali w miastach, ale nie stanowili tam żadnej elity. Dla porządku dodam, że działo się to w obwodzie grodzieńskim, w rodzinie katolickiej. Otóż dwoje z rodzeństwa stanowczo deklarowało polską przynależnośc narodową, wykluczając równoczesną przynależność do narodu białoruskiego. Ich matka oraz żona syna były w tej kwestii niezdecydowane, chociaż w zasadzie przychylały się do opinii tamtej dwójki. Tylko jedna z sióstr stanowczo deklarowała się jako Białorusinka i za Polkę w żadnym stopniu się nie uważała. Dodam jeszcze i to, że językiem polskim władała, i to bezbłędnie, wyłącznie matka. Znajomość wyniosła przede wszystkim z przedwojennej szkoły. Z dziećmi i z synową rozmawiała po białorusku ( ściśle mówiąc miejscową gwarą), natomiast dzieci oraz synowa w rozmowach pomiędzy sobą używali języka rosyjskiego. Język polski rozumieli piąte przez dziesiąte, ale w sumie bardzo mało.
    Oczywiście nie była to jedyna moja rozmowa w prywatnym gronie na Grodzieńszczyźnie. Inne przebiegały podobnie, chociaż miałem też sporo kontaktów z członkami i aktywistami ZPB, a oni za Białorusinów wcale się nie uważali.

    Zgłoś komentarz

  107. do mareka, Listopad 29, 2009 at 23:48 -

    “otwartą, inkluzywną, podkreślającą mieszkańca, obywatela” bla bla bla….

    chyba ta “otwartosc” zniszcyla JEDYNY JEDNIUTKY w Minsku gimnazjum bialoruski. To chyba “inkluzywnosc” tworza ta atmosfere niecheci w stolicy Bialorusi do tych, ktore mowi w publicznym miejscu na bialoruskim jezyku.

    “to mogliby zbudowacz pierwsze w Europie państwo nienarodowe” bla bla bla…

    tak tak… obowiazkowo “nienarodowe” i bezklasowe – same same pierwsze, jak uczyl Lenin – zeby byla “v perei planety vsej”.

    Zgłoś komentarz

  108. Czytelnik, Listopad 30, 2009 at 00:01 -

    DoAstoria:Dziwne to rozwarzania ze gdyby to zapytac mieszkanca Bialorusi i juz za niego odpowiadac,najlepiej spytac sie a nie odpowiadac za kogos.Jak to jest teraz i dlaczego tak jest z ta swiadomoscia bialoruska,jezeli wogolie taka istnieje,do tego rownac to z czasem WKL moim zdaniem jest nie powaznie.Mieszkaniec WKL mial mozliwosc rozmawiac w ojczystym jezyku,dzisiaj na Bialorusi jezeli to istnieje to tylko teoretycznie.Gdyby bylab u wladzy w Bialorusi opozycja akurat bylob to panstwo czysto narodowe.

    Zgłoś komentarz

  109. krzysztof, Listopad 30, 2009 at 00:04 -

    Do 107 : Ten post ( nr 107) powinien być adresowany nie “do mareka”, ale
    do “astoria”.

    Zgłoś komentarz

  110. Astoria, Listopad 30, 2009 at 00:16 -

    krzysztof:

    Dzięki, sam bym pewnie nie wymyślił lepszego przykładu na piękną tożsamość białoruską. Oto bowiem jedni uważają się za Polaków, inni za Białorusinów, akurat wszyscy są katolikami, a jedni być może wolą mówić w domu po polsku, a czytać gazety po rosyjsku, albo jakkolwiek inaczej, a mimo to wszyscy są jedną białoruską rodziną.

    Zgłoś komentarz

  111. krzysztof, Listopad 30, 2009 at 00:24 -

    Tak Panie Astorio , ale ci, którzy uważali się za Polaków jasno deklarowali, że woleliby zostać obywatelami RP, a nie Białorusi. Na tym tle doszło do najsilniejszego spięcia pomiędzy bratem- Polakiem, a siostrą – Białorusinką. W rzeczywistości zatem o żadnej białoruskiej idylii mowy być nie mogło.
    Naprawdę Białoruś to USA. Pod każdym względem.

    Zgłoś komentarz

  112. Astoria, Listopad 30, 2009 at 00:38 -

    Czytelnik:

    “Mieszkaniec WKL mial mozliwosc rozmawiac w ojczystym jezyku”

    Znaczy, w jakim? Bo ojczystych języków było wiele: białoruski, żmudzki, polski, jidysz i co tam jeszcze. Oczywiście, że porównanie WKLu do obecnej Białorusi jest przerysowaniem, choćby dlatego, że obecnie wpływy kultury rosyjskiej są dominujące.

    “Gdyby byla u wladzy w Bialorusi opozycja akurat bylob to panstwo czysto narodowe”

    To straszne. Co by się tam działo? Rosjan by wypędzili, Polaków zmusili do przejścia na prawosławie? Białorusinów mówiących nie po białorusku palili na stosach za niepoprawność lingwistyczną?

    Zgłoś komentarz

  113. józef, Listopad 30, 2009 at 00:50 -

    Panu “markowi” ad. 103. Świadomość białoruska rośnie i to wyraźnie. Prawie 20 – to letnie istnienie suwerennego (sic!) państwa już zrobiło swoje. I, to nie język jak się wydawało białoruskim narodowcom na pocz. lat 90 – tych a właśnie utrwalanie się państwowości buduje białoruską świadomość państwową a na jej podstawie – narodową. I nie ma znaczenia, że jest to państwo rządzone autorytarnie. Po prostu Białorusini już uwierzyli w istnienie oraz trwałość tego państwa.
    Co do regionalizmów ; oczywiście są takowe przejawy w RB. Nie idzie mi przy tym o np. “poleszuckość” (nb. bliżej jej gwarowo do ukraińskości). Nadal w świadomości starszych ludzi istnieje podział na “zapadników” i “wostoczników” zaś niemal wszyscy na Grodzieńszczyźnie (i Polacy i Białorusini) uważają, że obwód ten (skąd innąd sztuczny , ale znów : utrwalony przez 60 lat !) jest bardziej gospodarny, czystszy i w ogóle najbardziej “zachodni” na dzisiejszej Białorusi. Bo ; m.in. dlatego, że “tutaj była Polska” a własność prywatna trwała najdłużej. Oraz “bo tutaj najwięcej katolików” itd.

    Zgłoś komentarz

  114. quinto, Listopad 30, 2009 at 00:55 -

    Od Quinto do Pseudo Quinto: O “Dictionarium trium linguarum” Konstantego Szyrwida w “Historii Literatury Polskiey” dedykowanej Iaśnie Oświeconemu Xiążęciu Adamowi Czartoryskiemu powiedziane zostało, że “iest prostym wokabularzem” i z kontekstu wynika, że należy do kategorii “Idiotisma Polonica”. Pan Pasek zaś był człowiekiem swojej epoki, którego “Boćwinkowie” zapamiętali nie tylko z biegłego władania łaciną, ale także szablą (czytaj jego Pamiętniki”). O jego talencie literackim nie masz nawet co marzyć. Twoja polszczyzna do jego ma się tak, jak układ scalony do średniowiecznego, litewskiego cepa. Skoro on uważał, że nie ma języka litewskiego, to go wtedy nie było.Przynajmniej dla Polaków i Europejczyków. Jego przekonanie było bardzo uzasadnione. Ze zrozumiałych względów nie ma języka szwajcarskiego, belgijskiego i kanadyjskiego. Jest równie oczywistym, że nie było wtedy dla Polaków i Ewuropejczyków, bo do takich zaliczał się Pasek, języka litewskiego. “Wielkie Xięstwo” mówiło po rusku, po łotewsku i po żmudzku, jeśli chodzi o pospólstwo, a po polsku, jeśli chodzi o elity. Pasek i jemu współcześni nie mogli mówić o języku litewskim, bo dla nich taki nie istniał. “Xięstwo” było wielojęzyczne, wielonarodowe i wielokulturowe. “Etniczni” Litwini utożsamiani byli ze Żmudzinami. Przede wszystkim uważam, że nie powinno to być dla Was Litwinów obraźliwe. W czym są gorsi od Was?

    Zgłoś komentarz

  115. Bury, Listopad 30, 2009 at 00:56 -

    Brawo Astoria (112)!

    Zgłoś komentarz

  116. Astoria, Listopad 30, 2009 at 01:02 -

    krzysztof:

    “Naprawdę Białoruś to USA. Pod każdym względem.”

    I dlatego Białorusi wróżę piękną przyszłość, jeśli zrzuci jarzmo Łukaszenki i nie pójdzie drogą budowania tożsamości narodowej w nowoczesnym europejskim wydaniu, jakie reprezentuje Pan, ze strony polskiej, i Vidoq, ze strony litewskiej.

    Czytam właśnie w nowojorskim “Timesie” o Joe Bidenie, wiceprezydencie, odwiedzjącym żołnierzy amerykańskich w Kosowie, jak wiadomo zwaśnionym etnicznie: Biden, obserwując kobietę pułkownika, czarnego kapitana, białego sierżanta i meksykańskiego szeregowca, mówi do swojego albańskiego kierowcy nieco patetycznie: “That’s America. And until you understand that here, you’ll never be free.”

    Zgłoś komentarz

  117. Bury, Listopad 30, 2009 at 01:04 -

    krzysztof 106
    [Język polski rozumieli piąte przez dziesiąte, ale w sumie bardzo mało]

    Musiałeś trafić za ludzi mocno ograniczonych (sorry za określenie), bo piąte przez dziesiąte to każdy inteligentniejszy Polak rozumie po czesku czy słowacku, a zdarza się że nawet w języku serbochorwackim. Chyba, że jakoś inaczej interpretujesz “5/10″.

    Zgłoś komentarz

  118. Bury, Listopad 30, 2009 at 01:08 -

    @ Astoria 116
    By the way – są inne, znacznie ważniejsze aspekty Wolności, niż to co, chciał przekazać ten Biden (czy jak mu tam).

    Zgłoś komentarz

  119. Bury, Listopad 30, 2009 at 01:22 -

    “niż to co, chciał”

    Oczywiście: “niż to, co chciał”.

    Zgłoś komentarz

  120. Adam81w, Listopad 30, 2009 at 06:05 -

    “Gdyby tylko Białorusinom udało się odsunąć od władzy reżim Łukaszenki i wprowadzić demokrację, to mogliby zbudować pierwsze w Europie państwo nienarodowe. Czego im serdecznie życzę.”

    Bzdury. Każde państwo poprzez to, że istnieje buduje coś takiego jak swoją narodowość. Właśnie po to one są. A co do ludzi mieszkających urodzonych w państwie narodowym no bo jakim innym a nie uważających się za ludzi z narodu tego państwa to w zasadzie każdy tak powie: Litwin powie, że Litwin poza Litwą jest Litwinem choćby był obywatelem Polski, Polak mieszkający na Litwie zostanie uznany przez Polaka za Polaka i słusznie bo obywatelstwo jest mniej ważne. Ważne jest za kogo się człowiek uważa za Polaka to jest Polakiem kropka. I to jest w porządku. Zresztą Polak z Wileńszczyzny nie musi odczuwać związków z Litwą. On ma swój region i co go Litwa obchodzi. Większy związek jako Polak będzie odczuwał z Polską.

    PS I co takiego super miało by być w państwie nienarodowym? W ogóle coś takiego nie może powstać i nie mogło by istnieć. To jakieś fanaberie.

    Zgłoś komentarz

  121. krzysztof, Listopad 30, 2009 at 06:58 -

    Astoria 116 : No to jesteś Pan typowym fantastą z tymi pięknymi wróżbami dla Białorusi.
    Ameryka natomiast została zbudowana przez EMIGRANTÓW. Przez ludzi jak Pan, którzy po to opuścili swoje dawne ojczyzny, by za oceanem budować nową tożsamość.
    Jest to państwo zamieszkałe ( w znacznej mierze) przez ludzi wykorzenionych, z własnej woli zresztą. Europa ma inną historię, inne oblicze. Tutaj,jak na razie, narody jeszcze się tak bardzo nie wymieszały i wobec tego tożsamość (ogólno)europejską trzeba budować na nieco innych zasadach. Na takich właśnie, na jakich powołano do życia wzmiankowane przez Pana Kosowo, gdzie Biden patetycznie przemawia do swoich umundurowanych Latynosów i Murzynów, odrywając jednocześnie od Serbii dużą część
    państwa. Z czasem jednakże również Serbowie i Albańczycy z Kosowa nauczą się żyć w pokoju obok siebie w ramach integrującej się UE, z tym, że zarówno Serbia właściwa jak i w Kosowo będą równoprawnymi, autonomicznymi członami tejże UE.
    A swoją drogą gratuluję Panu tego przykładu z Kosowem w tle ! Przykład na tolerancyjną multietniczność w realnym wydaniu ( pod opiekuńczymi skrzydłami USA) zaiste wspaniały. Tylko pogratululować. Panu, Joe Bidenowi i wszyskim czytelnikom “NYT”. Zwłaszcza Serbowie będą cmokali z zachwytu !

    Zgłoś komentarz

  122. krzysztof, Listopad 30, 2009 at 07:16 -

    Bury 117 : Na wyrafinowanych intelektualistów rzeczywiście nie natrafiłem, co zaznaczyłem zresztą w opisie tego spotkania. Najważniejsze jednak było to, że wzajemnie rozumieliśmy się w 100 procentach, gdyż ja dość długo uczyłem się języka rosyjskiego. Określenia “piąte przez dziesiąte” nie można tutaj odrywać od całego kontekstu. Chodziło przecież o ludzi o polskich korzeniach, określających się ( poza jedną osobą) jako Polacy, których matka na dodatek rozmawiała z całkowitą swobodą zupełnie poprawną polszczyzną. Ludzie ci oczywiście rozumieli język polski znacznie lepiej niż przeciętny Chorwat, a nawet Słowak, ale ja w ocenie stopnia znajomości przez nich naszego języka zastosowałem znacznie bardziej wygórowane wymagania ( punkty odniesienia).

    Zgłoś komentarz

  123. Māra, Listopad 30, 2009 at 10:47 -

    Marekam: “Myślę, że wartało by na łamach KW przybliżyć też i inne mniejszości na Litwie.”

    Piemēram, latviešus, vai nē? Tikai kurā valodā runāsim?

    Zgłoś komentarz

  124. marek, Listopad 30, 2009 at 12:15 -

    Astoria
    “Gdyby tylko Białorusinom udało się odsunąć od władzy reżim Łukaszenki i wprowadzić demokrację, to mogliby zbudować pierwsze w Europie państwo nienarodowe.”
    Ach jaki świat byłby piękny. Obalić “tyrana” i wprowadzić demokrację, by żyło się lepiej. Nie wiem atoli, czy sami Białorusini są tym aż tak bardzo zainteresowani.
    Można budować autoidentyfikacje w oparciu o państwo z pominięciem etnosu, tak się dzieje, np. w Afryce, gdzie procesy narodotwórcze jeszcze się nie skończyły, a państwa, ze sztucznymi granicami już są. Czy przez to ci ludzie są szczęśliwsi? Przykład wielu państw pokazuje, że nie bardzo. Ostatecznie to jednak walka klas pochłonęła więcej ofiar, niż nacjonalizm.

    Zgłoś komentarz

  125. Ejszyszki, Listopad 30, 2009 at 12:19 -

    Do Vidol
    “A Litwini-Żmudzini po polskiej repatriacji do Polski zajęli domy Polaków i wymordowanych Żydów”
    Masz racje. Najlepszy przyklad Ejszyszki, gdzie wywieszono tablice, ze udzial w mordzie na Zydach brala miejscowa ludnosc, a nie Litwini. Jestem tym oburzony. O ile mi wiadoma nikt i nigdy z wladzy “miejscowej” nie zglosil w tej sprawie protestu.

    Zgłoś komentarz

  126. Czesiek, Listopad 30, 2009 at 12:34 -

    Czy to prawda,że dzisiejszy napis na fasadzie ambasady RP w Wilnie “Polacy won z Litwy” wymalowali policjanci ochraniający budynek?

    Zgłoś komentarz

  127. Bury, Listopad 30, 2009 at 13:13 -

    @ Czesiek 126
    Ogólna uwaga: takowe rzeczy często są czynione pod auspicjami państwa. Państwu po prostu zależy na prowokowaniu, dzieleniu, skłócaniu ludzi. U was na Litwie owo skłócanie idzie po linii narodowościowej. U nas w Polsce mniejszości narodowych rzecz jasna nie da się do tego wykorzystać, stąd też tworzone są inne linie podziału, np. napuszcza się jedne grupy zawodowe na drugie. W obu przypadkach zasada taka sama.

    Zgłoś komentarz

  128. bobrowniczy, Listopad 30, 2009 at 13:17 -

    Do Cześka.
    Napisali po litewsku w myśl ustawy o języku narodowym.Bo jak by to wyglądało gdyby napisali po Polsku.
    A tak nawiasem- to jak to bedzie po litewsku won z Litwy?

    Zgłoś komentarz

  129. Czesiek, Listopad 30, 2009 at 13:24 -

    Bury
    Jeśli nie jest to wybryk podpitych debili, to oznacza ,że Litwa ma potężne problemy społeczno-gospodarcze i władze chcą uaktywnienia “tematu polskiego” dla odwrócenia uwagi społeczeństwa litewskiego od błędów, zaniechań, afer,pandemii, problemów dnia codziennego zwykłego obywatela. Ryzykowna gra, ale może i desperacja ekipy rządzącej ogromna.

    Zgłoś komentarz

  130. marek, Listopad 30, 2009 at 13:27 -

    józef:
    Tak język pewnie nie będzie wyznacznikiem białoruskości. Być może lingwistycznie Białoruś będzie przypominać w przyszłości Irlandię, pod względem językowym.
    Poleszucy to sprawa odrębna. Być może mieli szansę na budowę swojej odrębności co najmniej regionalnej. Potem eksperymentowali z nimi Litwini ( ruch Jetvingów) Teraz kto wie, czy nie będą tam wchodzić Ukraińcy, podobnie, jak próbują wchodzić na Podlasie (z sukcesami).
    Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie Grodzieńszczyzny. Na ile dla Polaków i Białorusinów wspólne miejsce zamieszkania w obwodzie tworzy solidaryzm w stosunku do władz centralnych, jakie by one nie były. Po drugie, interesuje mnie co Pan myśli o Milinkiewiczu.
    W rozmowach z Polakami z Grodna zauważyłem, że nie są oni do niego negatywnie nastawieni. Argumentowali, ze on też pochodzi z Grodzieńszczyzny.

    Zgłoś komentarz

  131. kris, Listopad 30, 2009 at 13:28 -

    A na onecie informacja o miłości Litwinów do Polaków
    ht tp://wiadomosci.onet.pl/2086936,12,znak_satanistow_i_ostre_grozby_polacy__won,item.html

    Zgłoś komentarz

  132. Czesiek, Listopad 30, 2009 at 13:32 -

    bobrowniczy
    Nie wiem czy sprawcy złamali ustawę językową ale po litewsku brzmi to:
    “Lenkai laimėjo Lietuva”

    Zgłoś komentarz

  133. RB, Listopad 30, 2009 at 13:34 -

    do marek:

    “…Teraz kto wie, czy nie będą tam wchodzić Ukraińcy, podobnie, jak próbują wchodzić na Podlasie (z sukcesami).”

    z jakimi sukcesami?

    Zgłoś komentarz

  134. Bury, Listopad 30, 2009 at 13:46 -

    @ Czesiek 129
    Przypuszczam, że tak to właśnie wygląda. Władza dla ratowania swojej d.py (sorry za zwrot) zawsze szuka kozła ofiarnego. Wy, Polacy na Litwie, jesteście pod ręką.

    Zgłoś komentarz

  135. józef, Listopad 30, 2009 at 14:21 -

    Panu “markowi” ad. 130. Można by (i należy !) o tym wiele. Ale odpowiem tak : w swoim czasie najwięcej głosów na Grodzieńszczyźnie uzyskiwał Zenon Poźniak bo : choć zdeklarowany białoruski narodowiec to był klojarzony jako swój czyli katolik. Głosowali na Niego w znacznej mierze Polacy uważający Go za … Polaka. Milinkiewicz : to porządny facet a zatem w ewentualnej demokratycznej Białorusi nie ma żadnych szans poza Grodzieńszczyzną. Mimo, że jest umiarkowanym nacjonalistą to fakt, że od pokoleń Jego rodzina pochodzi z Grodzieńszczyzny jest mocno osadzony także w kulturze polskiej, którą zna i ceni. Na “wschodniej” właśnie z tego powodu uważany jest potocznie za … Polaka (choć prawosławny !). Tam nie ma i nie będzie mieć żadnego poparcia. Zdeklarowane poparcie ma wśród znacznej części grodzieńskich Polaków orientujących się na linię polityczną Tadeusza Gawina. Grupa Gawina uczestniczy czynnie w Ruchu “Za Swabodu”, którego liderem jest właśnie Milinkiewicz.

    Zgłoś komentarz

  136. marek, Listopad 30, 2009 at 15:29 -

    RB
    Taki link:
    http://nadbuhom.free.ngo.pl/art_1036.html
    i jeszcze
    http://sonca.org/grzenie-tygla.html
    oraz taki:
    http://nadbuhom.free.ngo.pl/art_0451.html

    Zgłoś komentarz

  137. RB, Listopad 30, 2009 at 16:14 -

    do marek:

    rzuciłem okiem na pierwsze – czysta teoria, nie znajdująca powtwierdzenia w danych statystycznych (nawet wyniki spisu powszechnego). Ponoć są takie przypadki w obrębie jednej rodziny: dziadkowie – Białorusini, rodzice – Ukraińcy, ale dzieci – już Polacy.

    Zgłoś komentarz

  138. RB, Listopad 30, 2009 at 16:25 -

    Zresztą ten artykuł to zamierzchła już historia. Teraz jest trochę inaczej.

    Zgłoś komentarz

  139. Senas, Listopad 30, 2009 at 17:49 -

    @ wrocławianin – 68

    “…chluby mojemu miastu Pan nie przynosi…” Możliwe, że takie jest Pańskie zdanie, jednak posiadam dowody przeciwstawnej postawy.
    “…Dostał Pan bana i chyba nie powinien Pan brać udział w dyskusji pod jakimkolwiek nickiem…” Pomijając już Pańskie sugestie, iż używam nicków mogących kogokolwiek wprowadzić w błąd, no chyba, że ktoś jest skrajnym debilem, to informuję, że zaangażowanie Szanownego Pana w zgłaszanie moich komentarzy jest cokolwiek spóźnione gdyż admin zniósł mojego bana.

    W tym miejscu chcę podziękować adminowi. Wreszcie nie będę musiał stosować idiotycznych sztuczek, co niewątpliwie ułatwi mi życie.
    Mam również nadzieję, że gdy następnym razem pojadę po brzytwie to przynajmniej przez chwilę zaświeci żółte światełko a nie od razu czerwone ;-)

    Zgłoś komentarz

  140. wrocławianin, Listopad 30, 2009 at 19:50 -

    Senas 139:
    Używanie innych nicków, pomimo otrzymanego bana, jest wprowadzaniem w błąd. Pana sugestie, że jest inaczej są nieprawdziwe no chyba, że ktoś jest moralnym relatywistą. Kiedy pisze Pan “o skrajnym debilu” to rozumiem, że mierzy Pan innych według swojej miary? Zgłaszam Pana za używanie wobec mnie określeń obraźliwych.

    Zgłoś komentarz

  141. józef, Listopad 30, 2009 at 20:49 -

    ad 124 wpis p.”marka” – ci spośród Białorusinów, którzy są w opozycji wobec obecnego reżimu a zatem popierani m.in. finansowo przez Polskę w odniesieniu do Polaków na Wileńszczyźnie maja pogląd identyczny jak Litwini z tym, że uważają wileńskich Polaków za “spolonizowanych Białorusinów”. Oto reprezentatywny pogląd – cytat : Białorusini a Wileńszczyzna i Polacy na Wileńszczyźnie :
    (…)Kilka dni [po wkroczeniu Sowietów do Wilna we wrześniu 1939 r.] trwała zatem wspomniana przez Iwanowa „iluzja”. Anton Łuckiewicz wyraził te nastroje i przekonania publicznie 24.09.1939 r. na zebraniu w białoruskim (przedwojennym) gimnazjum w Wilnie; „… dziś, ciężar pańskich [sic] prześladowań i ucisku narodowego został zrzucony na zawsze. Białoruś znów została zjednoczona. Żadne granice nie będą dzieliły jednolitej ziemi białoruskiej. Pracujący [lud pracy - Z.J.W.] Białorusini będą żyli w braterstwie. Wielka praca przed nami, praca nad odbudowaniem tego wszystkiego co przez całe lata niszczyli polscy panowie. Trzeba ponownie odrodzić zagnaną do podziemia sztukę białoruską, język i kulturę….powstanie zjednoczonej, wolnej [sic] Białorusi Sowieckiej dla białoruskiej kultury oznacza początek szybkiego postępu. Nigdy już pracującemu Białorusinowi nie zagrozi znęcanie się nad nim oraz nieludzki wyzysk ”. Autor tych słów oraz inni białoruscy działacze z tego terenu w kilka dni później zostali aresztowani i w większości zamordowani jako „wrogowie ludu” najprawdopodobniej w tym samym miejscu gdzie ich poprzednicy, w podmińskich Kuropatach. Ich poglądy na białoruskość oraz Wileńszczyzny kontynuowane są współcześnie, włącznie z tak oryginalnymi tezami jak ta, o celowej polonizacji podwileńskich Białorusinów przez władze radzieckie w latach 50- tych („po uzgodnieniach Stalina z Bierutem [sic]”), co miało się przejawiać w tym, iż „wśród Białorusinów rejonu wileńskiego prowadzono aktywne propagandowe działania ukierunkowane na ich polonizację”. Autor tych stwierdzeń powołując się dane wyjściowe zawarte w rosyjskim spisie ludności z roku 1897 odnośnie do mieszkańców tej części Wileńszczyzny, którą ZSRR przekazał Litwie w 1939r., mówiące o istnieniu tam (w 1897 r.) około 90 tysięcy Polaków stawia za tym tezę, iż do 1945r.,uwzględniając przyrost naturalny , ludności polskiej nie mogło być więcej niż 150 tys., zaś po masowej ekspatriacji w latach 1945-1946 „na Litwie (Litewskiej SRR – Z.J.W.) praktycznie nie zostało w ogóle Polaków”. Przytaczając jako dodatkowy argument, dane o deportacjach „na Syberię” w latach 1939-1941, wspomniany autor dodaje: „uwzględniając ten ostatni fakt, mówienie o jakiejkolwiek znaczącej ilości Polaków na Litwie, jest niepoważne”. Wykazywaną w spisach radzieckich liczbę „ponad 260 tys. Polaków” na Litwie, Sziriajew uważa za „jawny fałsz” [por. Sziriajew J.J., „Biełaruś, Ruś Biełaja, Ruś Czornaja i Litwa w kartach” Minsk 1991r. por. też. W.S. Smiatannikau „Biełarusaznaustwa” Minsk 20000] (…..)

    Zgłoś komentarz

  142. Senas, Listopad 30, 2009 at 20:54 -

    @ wrocławianin – 140

    Zechce Pan wybaczyć lecz nigdzie nie określiłem Pana jako “skrajnego debila”, “debila pełnego” a nawet połowicznego, że nie wspomnę o ćwierć debilu. Napisałem, że tylko skrajny debil nie był w stanie mnie nie zidentyfikować po stosowanych podpisach. To, że na tym forum mam do czynienia z ludźmi inteligentnymi świadczy to, że nikt nie miał problemu z identyfikacją autora żadnego postu sygnowanego przez mnie różnymi, jednak dość podobnymi podpisami. No, ale skoro Pan był jedyną osobą którą wprowadziłem w błąd… serdecznie przepraszam i spieszę wyjaśnić, iż wszystkie podpisy z różnymi znaczkami/literkami z przodu zawierające Duże “S” cokolwiek w środku i małe “s” na końcu to byłem ja Senas. Jeszcze raz przepraszam jeśli moje różne podpisy wprowadziły Szanownego Pana w Błąd.

    Zgłoś komentarz

  143. wrocławianin, Listopad 30, 2009 at 22:48 -

    Senas:
    Nie mogę się na Ciebie obrazić ze względu na brak u Ciebie zdolności honorowej, co sam przyznajesz. Miałeś bana, a uczestniczyłeś w dyskusji. Podano Ci “czarną polewkę”, a ty pchasz się na siłę między “inteligentych ludzi”. Cóż to mi przypomina styl ludzi, którym słoma z butów wyłazi. Po prostu szkoda mi dla Ciebie czasu i takie pyskówki. I tak zgłaszam kolejny twój inteligetny komentarz o “skrajnym debilu”, “debilu pełnym”, a nawet “połowicznym” lub “ćwierć debilu”, choć naprawdę nie wiem, których jest dla Ciebie pierwowzorem. Stwierdzam tylko, że z każdym dniem jest z tobą coraz gorzej. Czyżbyś wybrał zbyt twardą deskę?

    Zgłoś komentarz

  144. Bury, Listopad 30, 2009 at 23:21 -

    Respect for Senas!

    Zgłoś komentarz

  145. marek, Listopad 30, 2009 at 23:33 -

    józef:
    “ci spośród Białorusinów, którzy są w opozycji wobec obecnego reżimu a zatem popierani m.in. finansowo przez Polskę w odniesieniu do Polaków na Wileńszczyźnie maja pogląd identyczny jak Litwini z tym, że uważają wileńskich Polaków za “spolonizowanych Białorusinów”.

    Tak, to są właśnie typowe błędy naszej polityki wschodniej, o których wielokrotnie pisałem. Nie ważny jest interes polskiej mniejszości, ale ważne jest “szerzenie demokracji”.
    Białoruskiej opozycji nie zamierzam w tej chwili oceniać, robi co uważa za stosowne, natomiast mam prawo oceniać,aoceniam negatywnie, polskie władze.
    Ponieważ siedzi Pan w temacie jeszcze jedno pytanie, jakie są szanse odbudowy ZPB pod kierownictwem Siemaszki.

    Zgłoś komentarz

  146. marek, Listopad 30, 2009 at 23:45 -

    RB
    Pożyjemy zobaczymy. Myślę, że sytuacja jest dynamiczna. Czy opcja proukraińska ma na Podlasiu szanse, to się okaże. W każdym razie Ukraińcy mają na pewno większe wsparcie z Zachodu, bo są tam daleko lepiej zorganizowani niż Białorusini.

    Zgłoś komentarz

  147. Olek, Listopad 30, 2009 at 23:51 -

    Kochani strona Związku Polakow na Białorusi (Andżeliki Borys)jest taka http://www.zpb.org.pl Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie z kresowej Lidy. A kto będzie w naszych stronach to serdecznie zapraszam do Lidy . Aleksander Siemionow. sana06@o2.pl

    Zgłoś komentarz

  148. Senas, Grudzień 1, 2009 at 00:27 -

    @ Bury – 144

    :-o !!!

    Zgłoś komentarz

  149. józef, Grudzień 1, 2009 at 00:28 -

    ad. 145 Panie “marku” Siemaszko to figurant. Szansy zatem nie ma żadnej. Jedyny sensowny ruch to wrócić do rozmów rządowych nt. jakiegkolwiek (sic !) zjednoczenia obu struktur (pod nadzorem jakiegoś uznanego arbitra). Inaczej wszystko przepadnie a Ludzie z terenu, wierni ZPB niełukaszenkowskiemu zostaną zmiażdżeni i nikt w bliższej perspektywie nie odważy się publicznie działać na rzecz polskiego Odrodzenia. Grupa Pani Borys choć w intencjach zapewne szlachetna – obecnie obiektywnie szkodzi najszerzej pojętym polskim sprawom na Białorusi. Nie pojmuje bowiem, że gra w opozycyjność z ustrojem autorytarnym to zagłada dla małych, mimo chwały dla grupy powszechnie znanych (dużych) działaczy nb. chronionych przez Państwo Polskie i media. W terenie za to, tych ostatnich wiernych spotykają szykany o jakich mało komu się śni ! Tych Ludzi i ich sprawy trzeba ratować a nie “demokrację na Białorusi”. Niech się zajmą tą ostatnia przede wszystkim Białorusini (nb. w znacznej mierze za polskie pieniądze : radio “Racja” i TV Bieł – sat).

    Zgłoś komentarz

  150. Senas, Grudzień 1, 2009 at 00:29 -

    @ Bury – 144

    For you też ;-)

    Zgłoś komentarz

  151. Senas, Grudzień 1, 2009 at 00:43 -

    @ Bury

    Swoją drogą ciekawostka? Ja piszę, że na tym forum mam do czynienia z osobami inteligentnymi które bez problemów odgadują mój nick, mimo, że z przyczyn banickich zmieniony, kadzę jakiemuś wrocławianinowi, że nie jest ćwierć debilem, ani pół ani pełnym, czyli całkowitym a nawet skrajnym a on te moje, co tu dużo mówić przylizywanie się traktuje jako obrazę. Kurczę chyba popełniłem omyłkę

    Zgłoś komentarz

  152. wrocławianin, Grudzień 1, 2009 at 10:03 -

    Józef i marek:
    Lech Kaczyński w wywiadzie dla kresów24 ostro skrytykował pomysł połączenia organizacji Borys i Siemiaszki. Sam jednak przyznał, że w polityce wobec Białorusi nie osiągnięto (także za rządów jego brata) żadnych zamierzonych celów (w przeciwieństwie – a to jest chyba wyraz jego mitomanii – do sukcesów osiągniętych w polityce wobec Litwy w latach 2005 – 2007). Nie wiem, ale twarda polityka wobec Białorusi i próby niesienia kaganka demokracji naszym współbraciom Białorusinom, nie dało Polakom nic. Nie daje żadnych gwarancji,że w razie demokratyzacji tego kraju, uchronimy naszych rodaków przez dyskryminacją (np. taką jak na Litwie). Dziś polityka Polski tylko wzmaga represje aparatu Łukaszenki,urażonego wspieraniem białoruskiej opozycji i Polaków głoszących hasła o “reżimie” Łukaszenki. Sami polscy politycy podgrzewają tą atmosferę.
    Przypomina się mi przykład Żydów, którzy przetrwali w diasporze przez tysiące lat dlatego, że zawsze byli lojalnymi poddanymi, co nie przeszkadzało im bogacić się i rozwijać swoją kulturę. Nie wiem, czy nie należy właśnie tak działać jak oni. Polska powinna chyba zrezygnować ze wspierania białoruskiej opozycji w tak jawny sposób jak to czyni obecnie. Przynajmniej nie powinni angażować się w to politycy i rządowe agendy. Dodać do tego można byłoby jeszcze różne działania realizowane w ramach tzw. Partnerstwa Wschodniego. Oczywiście podziwiam Panią Borys i ludzi z nią związanych. Jednak uważam,że Polacy na Białorusi powinni wyrzec się, przynajmniej na dziś, antyłukaszenkowskich haseł i marzeń o niezależności ZPB, w imię wyższych racji – przetrwania polskości. Trzeba być realistą i mierzyć zamiary na siły. W zamian można byłoby wynegocjować z Łukaszenką ustępstwa w zakresie polskiej oświaty i kultury, co jest ważniejsze niż realizacja politycznych haseł.

    Do administratora:
    Czy używanie wobec innych internautów, przez neofitę Senasa, określeń typu: “skrajny debil”, “debil pełny”, “a nawet połowiczny” lub “ćwierć debil”, jest już zwyczajną, tolerowaną przez administratora językową praktyką na tym forum?

    Zgłoś komentarz

  153. marek, Grudzień 1, 2009 at 10:55 -

    józef, wrocławiak:
    Jeżeli Pani Borys chce walczyć o “demokrację”, to rzeczywiście nie powinna to robić pod szyldem organizacji społeczno – kulturalnej jaką jest ZPB.
    W pełni się zgodzę, że nie możemy jako państwo w imię takich czy innych interesów narażać polskiej mniejszości na konfrontację z autorytarnym reżimem. Zwłaszcza, że nie mieliśmy żadnej koncepcji udzielenia jej w tym starciu pomocy.
    Co do zjednoczenia ZPB, to oczywiście jest możliwe, tylko na jakich warunkach? Łukaszenka ma niestety w tej grze, póki co mocniejsze atuty. Tymczasem naszym władzom, aż tak bardzo na takim rozwiązaniu chyba nie zależy.
    Być może rozwiązaniem byłoby podjęcie bezpośrednio rozmów nawet z Siemaszką. To że ma on niewiele do powiedzenia w istniejącej sytuacji to fakt, ale może przynajmniej mielibyśmy jakiś wpływ na to co się dzieje w jego związku. Może nawet osiągnęlibyśmy to niewielkim kosztem (zniesienie zakazu wjazdu do RP).Możeteżtrzeba szukać innych instrumentów pomocy polskiej mniejszości, niekoniecznie przez istniejace związki. Pomocy niesionej teraz, do czasu, aż sytuacja w ZPB jakoś się ustabilizuje.

    Zgłoś komentarz

  154. Bury, Grudzień 1, 2009 at 16:26 -

    @ Senas 151
    Nie wiem jak na Litwie, ale w Polsce ciekawostek (zoologicznych) w rodzaju wrocławianina jest sporo.

    Zgłoś komentarz

  155. RB, Grudzień 1, 2009 at 16:33 -

    W Polsce natomiast ciekawostek przyrodniczych w stylu “Bury” jest natomiast na szczęście niezmiernie mało i stanowią margines. W sumie można by oddać takie jednostki do muzeum. Może w Grūtas by przyjęli? ;)

    Zgłoś komentarz

  156. wrocławianin, Grudzień 1, 2009 at 17:21 -

    RB 155.
    Nie wiem jak w Grūtas ale we Wrocławiu jest kilka muzeów. Są to jednak szanujące się instytucje i byle eksponatu, choćby był człekokształtny, nie przyjmą. No może poza Arsenałem, gdzie jest już jedna taka starożytna mumia.;););)
    Mamy natomiast we Wrocławiu ZOO i nowego dyrektora Pana Ratajszczaka. Radzi sobie bardzo dobrze. Ciągle poszerza i uatrakcyjnia ofertę. Na pewno przyjmie nowe egzemplarze, zwłaszcza jeśli są to gatunki w Polsce zagrożone lub ginące. Jako że to on jest specjalistą, sam rozstrzygnie gdzie umieścić nowe ciekawostki przyrodnicze: może na wybiegu Bantengów, w pawilonie człekokształtnych, razem z Mango czy może w terrarium?;););)

    Zgłoś komentarz

  157. Vidol, Grudzień 1, 2009 at 18:42 -

    Do Eiszyszki: Naprzód to my musimy zgłosić swoje niezadowolenie dla władzy, a wtenczas i władza będzie zabowiązana mając pretekst do działania. Na tej niwie jest jeszcze sporo do zrobienia po sowiecko-litewskiej ideologii. Ale prawda raniej czy później wypłynie na jaw.

    Zgłoś komentarz

  158. Vidol, Grudzień 1, 2009 at 18:47 -

    Do Ejszyszki: Trzymajcie się i śmiało działajcie. Jeszcze chciałbym zapytać wasze gimnazium już wybrało sobie patrona?

    Zgłoś komentarz

  159. do Vidol, Grudzień 1, 2009 at 20:11 -

    “mając pretekst…”

    ty KGB’ista, w sprawie “pretekstow” specjalista. Nu coz, tlucaj sie.

    Zgłoś komentarz

  160. Czytelnik, Grudzień 1, 2009 at 22:34 -

    Do Olka: A ja Aleksandrze zapraszam do Wilna,napisalem ci,zajrzyj na swoj adres internetowy.Pozdrawiam Bogdan.

    Zgłoś komentarz

  161. Vidol, Grudzień 2, 2009 at 22:05 -

    do anonimka 159: Tak, ja nie tylko KGB’ista JA nawet coś więcej i z taką pestką jak ty to mi szkoda nawet buty zakurzyć.

    Zgłoś komentarz

  162. andrzej, Grudzień 6, 2009 at 20:26 -

    Nie czytałem komentarzy , ale gdy by Wilno sowieci oddali by Białorusi , to by była większa sprawiedliwość , tylko nie wiadomo czy by Polacy na tym więcej nie ucierpieli . Takie jest moje zdanie . Na korzyść polskości tych ziem podał bym taki fakt , że w okresie carskiego terroru i zakazu wszelkich przejawów polskości , przetrwaliśmy , a łatwo było by się zasymilować z Białorusinami .

    Zgłoś komentarz

  163. andrzej, Grudzień 6, 2009 at 20:49 -

    Przypadkiem przeczytałem pewien komentarz , który mnie rozśmieszył : z Litwina zrobili Rosjanina , możliwe , ale z Rosjanina zrobić Polaka , za 20 lat !!! ? Tacy “nowo-nawróceni” po przyjściu sowietów ze szkodą dla siebie mieli by kurczowo trzymać się polskości ? To , że mowa nasza jest koślawa , to że niektórzy lubią rosyjską sztukę bardziej niż polską jest wynikiem nie dziedzictwa , a tylko izolacji od Macierzy . Ale rozumiem jak litewscy nacjonaliści zakłamują własny naród . Pół-prawda , to najlepszy środek : modne użalanie się jak to cierpiał litewski naród w czasie zaborów i ani słowa o tym , że Polacy też byli pod tym samym ponad stuletnim zaborem , potem dorzucić epitet Polak-okupant i w głowie zostaje tylko to , że Polacy , to odwieczni wrogowie . Niby jest jakaś logika , jak ktoś się nie wgłębia , dla tego Litwini boją się dyskusji , bo każdą ich wyssaną z palca teorię , można obalić na sto sposobów . Np. sposób drugi : a gdzeż to są te rosyjskie cmentarze ? bo polskie to proporcjonalnie są nie porownywalne z każdym innym zamieszkującym tuy narodem . Szkoda gadać .

    Zgłoś komentarz

  164. józef, Grudzień 8, 2009 at 23:13 -

    Panu “wrocławianinowi” ad 152 : pełna zgoda ! Ponadto :
    Białoruś to klasyczny przykład państwa po huntingtonowsku “rozszczepionego”. Większość Białorusinów to cywilizacja rosyjsko – prawosławna a większość Polaków : Zachodnia (d. łacińska). Mało kto zwraca uwagę na to zagadnienie. Cyw. ros. – pr. jest w RB silniejsza i wszelka walka z nią skazana jest na co najmniej odwet. Jak tego nie zrozumiemy to po jednym pokoleniu będą nas tam, resztki. Już dawno temu wspaniały, mądry Edward Woyniłłowicz, jeszcze w latach 1905 – 1914 twierdził : ‘my Polacy na Kresach musimy być jak żółw. Iść powoli ale wytrwale. Jak trzeba, stanąć i schować się do swej skorupy. A potem znowu iść powoli, wytrwale’. Diagnoza współczesna może nie powinna być aż taka. Nie mniej wszelki rewolucjonizm prowadzi tam w RB do klęski. A poza tym ; warszawskie mądrale zdają się wierzyć, że demokracja załatwi wszystko. Po pierwsze cywilizacja rosyjsko – prawosławna nie zna i nie potrzebuje demokracji. Po drugie na Litwie jest nie demokracja ale i UE a … jak wygląda status publiczny polskiej mniejszości ?

    Zgłoś komentarz

  165. józef, Grudzień 8, 2009 at 23:16 -

    coll ad 164 ; winno być : “na Litwie jest nie tylko demokracja …”

    Zgłoś komentarz

  166. józef, Grudzień 13, 2009 at 17:08 -

    Prezentuję wypis jednego z najnowszych poglądów niełukaszenkowskiej (narodowej) historiografii białoruskiej nt. narodowości Ofiar Katynia. Wg. zał. autora : 1/4 stanowili Białorusini a Polacy (odjąwszy mieszkańców “Zachodniej Białorusi” [w domyśle też Białorusini] oraz oficerów Żydów : Polaków w Katyniu zginęło ok. 2 tysiące. W konferencji na której to głoszono był prof. Oleg Łatyszonok z U w Białymstoku :

    16:25 12.12.2009ОБЩЕСТВО

    ” …11 декабря в Минске в ходе дискуссии, посвященной 70-летию начала Второй мировой войны, исследователь советских репрессий в Беларуси Игорь Кузецов заявил, что почти четверть расстрелянных НКВД в Катыни офицеров польской армии были белорусами.

    Историк утверждает, что из 4.421 офицера польской армии, расстрелянного НКВД в Катыни под Смоленском (Россия) в апреле-мае 1940 года, 1.059 являются белорусами. По его словам, если к этой цифре добавить жертв Катыни – евреев и поляков из Западной Беларуси, то общее количество расстрелянных под Смоленском офицеров польской армии – выходцев из Беларуси – может составить около 2 тысяч человек…”

    Powyższe dedykuję podatnikom finansującym białoruską opozycje oraz YV Bieł – ast.

    Zgłoś komentarz

  167. RB, Grudzień 14, 2009 at 11:26 -

    do józef:

    jak Pan tłumaczy, to proszę to robić dokładnie, bo jednak dosyć znacząco zmienił Pan sens tej wypowiedzi…

    Zgłoś komentarz

  168. józef, Grudzień 14, 2009 at 13:10 -

    Panu “RB” (167) – to b. proszę o korektę !

    Zgłoś komentarz

  169. RB, Grudzień 14, 2009 at 15:26 -

    Jedyne, co napisano to, że:
    - zdaniem historyka – 1059 oficerów rozstrzelanych pod Katyniem było Białorusinami.
    - uwzględniając Polaków i Żydów łączna liczba rozstrzelanych oficerów pochodzących z terenu Zachodniej Białorusi może wynosić około 2 tysięcy.
    I tyle.
    Nie wiem, ile jest w tym prawdy, ale to trochę co innego, niż to co Pan napisał…

    Zgłoś komentarz

  170. józef, Grudzień 14, 2009 at 21:46 -

    ad. 169 : faktycznie “poleciałem” skrótem ale : wg. historiografii białoruskiej urodzony “na Białorusi jest Białorusinem”. W tym konkretnym przypadku Kuziecow uznał “Zachodnią Białoruś” czyli zaanektowane polskie województwa za “Białoruś” (nie BSSR ?). Odjąwszy zatem 2 tys. (“wychodcew iz Biełarusi” – ładne określenie !?) od liczby 4421 : mamy ok. 2 tys. Taki był zamysł tezy Kuziecowa. Więc co do idei nie podałem nieprawdziwej pointy.
    PS. Wg. współczesnej doktryny białoruskiej (nie mylić z łukaszenkowską ideologią państwową RB) : “na Białorusi nie ma Polaków. Są spolonizowani Białorusini”. Wypowiedź Kuziecowa idealnie wpisuje się w w/w koncepcję. pozdr.

    Zgłoś komentarz

  171. Wacio, Grudzień 25, 2009 at 23:21 -

    Oj chłopcy, nieszta Wy zagubilisia u getaj spreczcy. Dauniaje WXL geta nasz supolny dom. Litoucy, Litwiny, Bełarusy, Polacy, Żydzi usie tutaka adczuwajem siabie dobra. Woś kab getuju Waszuju bunczucznuju energiju skirawać suprać Maskalou! Woś geta byłaby super! A tak pustaja łajanka pamiż susiedziami…

    Zgłoś komentarz

  172. Staralitva, Grudzień 29, 2009 at 12:09 -

    dla: Vidol, Listopad 27, 2009 at 23:36 – Podaj nazwy tych forum.
    ———-
    http://forums.tut.by/showflat.php?Board=istetno&Number=83696&page=5&view=collapsed&sb=5&o=&fpart=9&vc=1

    po-rosyjsku :)

    Zgłoś komentarz

  173. Staralitva, Grudzień 29, 2009 at 15:47 -

    jozef:
    “my Polacy na Kresach musimy być jak żółw. Iść powoli ale wytrwale. Jak trzeba, stanąć i schować się do swej skorupy. A potem znowu iść powoli, wytrwale”.
    ——–

    (?) Mesjanizm i kolonializm – to jest ta sama “europejska”, “demokratyczna”, “progresywna” mentalnosc, o ktorej tak chetnie nam mowi EU??
    Dziwne reczy czujuc Bielorusy od Polakow!!

    Zgłoś komentarz

Wiadomości

12 03 2010, 14:41
UE/ Inicjatywa obywatelska – raj dla lobbystów, koszmar dla KE?
Komentarze: 0
12 03 2010, 14:34
Nord Stream porozumiał się z bankami w sprawie finansowania
Komentarze: 0
12 03 2010, 14:08
Rasmussen: Przyjęcie Rosji do NATO nierealistyczne
Komentarze: 0
12 03 2010, 08:32
Lietuvos Energija dementuje informacje dziennika “Kommiersant”
Komentarze: 0
12 03 2010, 08:30
Białoruś/ Sąd utrzymał decyzję ws. Domu Polskiego w Iwieńcu
Komentarze: 2
12 03 2010, 08:27
Polska oddaje Rosji wypalone paliwo jądrowe
Komentarze: 1
11 03 2010, 12:42
Litwa może zaproponować Rosji budowę mostu energetycznego do Polski
Komentarze: 5
11 03 2010, 12:39
Litwa/ L.Kaczyński: Akt Niepodległości wymagał szczególnej odwagi
Komentarze: 3
9 03 2010, 18:48
USA/ W Pentagonie spór o system obrony rakietowej
Komentarze: 1
9 03 2010, 17:37
Parlament Europejski zażąda legalizacji ZPB Andżeliki Borys
Komentarze: 6
9 03 2010, 16:31
Ukraina/ Tymoszenko jednoczy opozycję przeciwko Janukowyczowi
Komentarze: 2
9 03 2010, 15:42
Rosja/ Gazprom żąda od Litwy odszkodowania wys. 191 mln USD
Komentarze: 5
9 03 2010, 15:42
Litwa/ Prasa o Ignalinie: miliard euro wydany, nic nie zrobione
Komentarze: 7
9 03 2010, 15:33
Białoruś/ Odłożono posiedzenie dwustronnej komisji w sprawie ZPB
Komentarze: 4
9 03 2010, 07:38
Litwa/ Prokuratura odrzuciła wniosek samorządu rejonu wileńskiego
Komentarze: 8
8 03 2010, 17:37
KE: Studenci będą częściej zdobywali wiedzę za granicą
Komentarze: 5
8 03 2010, 13:41
USA/ “The Hurt Locker” najlepszym filmem, Konopka bez Oscara
Komentarze: 5
5 03 2010, 18:15
Niemcy/ Plany Nord Stream nie satysfakcjonują strony polskiej
Komentarze: 9
5 03 2010, 18:10
Janukowycz chce odebrać Banderze tytuł Bohatera Ukrainy
Komentarze: 7
5 03 2010, 16:46
Rosja/ Romanczuk: sytuacja wokół ZPB to fiasko polityki Polski
Komentarze: 8

Gorące tematy

11 03 2010, 12:45
100. rocznica urodzin mjr. Zygmunta Szendzielarza “Łupaszki”
Komentarze: 10
11 03 2010, 12:41
Prezydent RP skrócił wizytę na Litwie
Komentarze: 13
8 03 2010, 17:41
PKN Orlen spodziewa się rozmów z rządem Litwy ws. Orlen Lietuva
Komentarze: 15
8 03 2010, 13:46
Litwa/ Prezydent zaprosiła Łukaszenkę na 20-lecie niepodległości
Komentarze: 23
8 03 2010, 13:38
Wspólnota Polska/ Trwają prace nad projektem ustawy o repatriacji
Komentarze: 15
4 03 2010, 17:39
Rosja/ “Nowaja Polsza” podejrzana o szerzenie ekstremizmu
Komentarze: 13
1 03 2010, 18:21
30 lat temu zmarł Jarosław Iwaszkiewicz
Komentarze: 16
26 02 2010, 17:51
Borys: ZPB chce porozumienia z władzami i legalizacji działalności
Komentarze: 23
26 02 2010, 16:50
Polska/ Radosław Sikorski rozpoczyna w niedzielę kampanię przedwyborczą
Komentarze: 22