14
Organmistrz Bernard Termion: „Chwalmy Pana na tympanie i organach”

Przy tych organach musiałem się sporo napocić – mówi Bernard

Przy tych organach musiałem się sporo napocić – mówi Bernard

Zacznijmy naszą rozmowę od Pana „pacjentów”, czyli od organów. Kiedy się pojawiły i kto jest ich wynalazcą?

Organy są jednym z najstarszych instrumentów świata. Ich historia sięga czasów starożytnego Egiptu i Grecji. Ich wynalazcą jest aleksandryjski inżynier Ktesibios żyjący w III wieku przed naszą erą. 500 lat temu instrument ten towarzyszył już spektaklom w Rzymie. Okres największych doskonaleń organów przypada na wiek XIV-XV. Natomiast szczyt popularności tego instrumentu przypadł na okres twórczości Jana Sebastiana Bacha. Organy są najbardziej efektownym, najgłośniejszym i najbardziej zróżnicowanym ze wszystkich instrumentów. Aby grać na organach, trzeba poznać ich duszę. W liturgii najpierw organy pojawiły się w kościele austriacko-habsburskim, a jako pierwszy wprowadził je Martin Luter. Za mistrza muzyki organowej do dziś uważany jest Bach. Na Litwę pierwsze organy przywędrowały w 1408 roku i jest ich już w tej chwili około 500.

Organy ponoć są dwóch rodzajów: kościelne i koncertowe. Czym się różnią?

Generalnie jest dużo rodzajów brzmienia organów, ale wszystkie one rzeczywiście głównie dzielą się na koncertowe i kościelne. I jednych, i drugich konstrukcja jest taka sama, tylko koncertowe są zwykle duże, a kościelne mogą być małe. Początkowo były to tylko pozytywy, które nie miały nawet pedału.

Organiści dzielą jeszcze organy na romantyczne, w których dominują głosy niskie, i to daje siłę mistyczną oraz organy barokowe, gdzie dominują głosy wyższe. Dzisiaj próbuje się budować organy neoromantyczne, gdzie jest równowaga głosów niskich i wysokich. Osobiście bardziej lubię organy romantyczne. Ale zarówno jedne, jak i drugie, czyli wszystkie organy, bez względu na różne trendy i mody muzyczne, zawsze są nazywane królem instrumentów.

Często pracuje i gra w duecie z ojcem Piotrem

Często pracuje i gra w duecie z ojcem Piotrem

Organy — jak Pan powiedział — mają duszę, a skoro tak, to i organista powinien mieć tę „organową” duszę. Czy to znaczy, że organistów też można podzielić na mających duszę kościelną (wierzących) i koncertową (o świeckich poglądach)?

Można by i tak powiedzieć, ale każdy organista powinien przede wszystkim mieć duszę muzyka. Skoro gra, to ma tę duszę, tam gdzie muzyka, tam jest miłość, a gdzie miłość, tam, moim zdaniem, jest i modlitwa. To właśnie św. Paweł mówi o różnych rodzajach modlitwy i o tym, że musimy się modlić całym swoim życiem, wszystkim cokolwiek robimy w każdej chwili, bo cokolwiek robimy całym sercem i z miłością to już jest modlitwą.

Jeśli natomiast mówimy o muzyce i śpiewie, to w każdym okresie, w każdej religii i ustroju odgrywały one dużą rolę. Wystarczy sięgnąć po najbardziej popularną książkę w życiu ludzkości — Biblię (przetłumaczona w tej chwili na 2403 języki), to zobaczymy, jak wiele uwagi tam poświęca się śpiewom i muzyce. W owe czasy lud wielbił Boga najczęściej różnego rodzaju psalmami, a psalmy te były najczęściej śpiewane. Muzyka i śpiew do dziś nie utraciły swojej wielkiej wagi. Przy muzyce bawimy się, tańczymy, przy muzyce odpoczywamy, przy niej też odbywają się różne religijne obrzędy, w tym też pogrzeby. Całemu naszemu życiu towarzyszy muzyka, zmieniają się tylko jej gatunki w stosunku do okoliczności. Muzyka leczy choroby ciała i ducha. We współczesnej medycynie coraz częściej muzyki używa się jako środka rehabilitacji przy ciężkich chorobach, depresjach itp. Ptaki i te witają wiosnę śpiewem, a las muzycznym szumem. W muzyce zawarta jest wielka siła dobroci, miłości, pogody i hartu ducha. Ludzkość bez muzyki byłaby bardzo uboga duchowo i psychicznie.

To jakby teoria, a jak Pan się czuje, kiedy gra w kościele. Jak się Pan czuje kiedy stroi organy, odnawia je?

Każda muzyka odmienia człowieka i czyni, że człowiek zaczyna inaczej myśleć, innymi kategoriami, inaczej czuć i widzieć. Otwierają się przed nim bramy z innym horyzontem. Podczas grania człowiek wchodzi w siebie, w swoją duszę, odkrywa coś nowego, otwiera piękniejszy świat. Muzyka świecka jest zwykle bardziej wesoła, skoczna i głośna. Tymczasem muzyka liturgiczna jest bardziej uduchowiona, poważna, majestatyczna, taka, co to człowieka trochę w obłoki unosi, która bardziej niż świecka oczyszcza duszę człowieka. Tak jak się mówi, że człowiek kochający kwiaty nie może być złym, podobnie człowiek kochający muzykę też nie może być złym człowiekiem bez względu na to, czy jest wierzący, czy nie.

Osobiście jestem wierzący, a więc modlę się nie tylko, gdy odmawiam pacierze, ale gdy gram w kościele, modlę się w pracowni, gdy remontuję organy, gdy w pracowni układam jakieś piszczałki. To właśnie wtedy czuję najbliższy kontakt z Bogiem i tak sobie z nim gadam.

Wiele organów naprawiał w Polsce, te są jedne z nich

Wiele organów naprawiał w Polsce, te są jedne z nich

Organmistrzostwo w Pana przypadku, to ulubiony zawód, czy może styl życia? Jak dawno Pan pracuje w swoim zawodzie?

Nie bardzo lubię pytania, które dotyczą dość osobistych spraw i dlatego nie od razu zgodziłem się na naszą rozmowę. Ale skoro już się zgodziłem, to muszę być szczery. Organy to mój zawód, moje hobby i mój styl życia. Nie wyobrażam siebie w jakiejkolwiek innej sferze. W tym zawodzie pracuje już prawie 20 lat.

U mnie to rodzinne, po dziadku Wincentym, który w Wilnie uczył się w szkole organistowskiej i już jako student grał w kościele pw. Wszystkich Świętych, stroił też pianina. W ślady dziadka poszedł mój ojciec Piotr, który też ukończył szkołę muzyczną w Wilnie. Do dzisiaj organistuje, zajmował się też naprawą organów. Kiedy byłem uczniem 7 klasy, zacząłem z ojcem jeździć do kościołów i towarzyszyłem mu przy naprawie organów. Pierwsze lekcje muzyki też u niego pobierałem. Organmistrzostwo ukończyłem w Polsce w Mazowieckiej Izbie Rzemieślniczej. Pierwszy kontrakt organowy miałem w Warszawie z firmą Kamińskich, którzy mnie bardzo wielu rzeczy nauczyli. Wspierała remonty organów na Wileńszczyźnie „Wspólnota Polska”, Ministerstwo Kultury Polski. Naprawiałem organy i grałem w wielu parafiach w Polsce. Pierwsza moja samodzielna praca była w 1989 roku. Był to kapitalny remont organów w parafii Iwije na Białorusi.

Na Litwie ponoć też prawie w każdej parafii Pan stroił organy? Jakie jeszcze prace Pan przy organach wykonuje?

Zajmuję się projektowaniem, budową, intonacją, konserwacją, rekonstrukcją i remontem organów zarówno kościelnych, jak też koncertowych. Owszem, przynajmniej na Wileńszczyźnie prawie nie ma parafii, gdzie coś mniej lub więcej nie majstrowałbym przy organach. Mógłbym tego wymienić długą listę zarówno na Litwie, jak i w Polsce, ale przecież nie o wyliczankę tutaj chodzi.

Z powyższego widać, że jest Pan dobrym i dość szeroko znanym fachowcem w swoim zawodzie. W którym z wileńskich kościołów są najlepsze organy?

Nie stawiałbym tak pytania, bo w tej dziedzinie można wyliczać wiele zalet, przedstawiać wiele argumentów, można wiele dyskutować, nawet się sprzeczać i nie dojść do wspólnego mianownika. Owszem, każde dobre organy muszą mieć pewne określone parametry, spełniać określone wymogi, ale w organach jest coś jeszcze. Organy muszą „pasować” do organisty, a organista do organów. Muszą ich dusze zlewać się w jedno. Dlatego każdy dobry organista ma swoje organy. Ja jestem wychowany na organach kościoła św. Teresy i dla mnie są one najlepsze i najpiękniejsze. Dobre organy są też w Katedrze, w kościele św. Kazimierza i w wielu innych.

Jest Pan fanem organów i muzyki organowej. Obecnie do kościołów coraz częściej wchodzi muzyka bardziej nowoczesna — na gitarze i innych instrumentach. Dobrze to czy źle, Pana zdaniem? Czy te instrumenty nie wyprą organów?

Na pewno nie wyprą. Organy były, są i pozostaną królem instrumentów. To, że wchodzą inne instrumenty, nie uważam ani za dobre, ani za złe. Po prostu pewna zmiana i to całkiem nie dlatego, że organy odchodzą na „emeryturę”. Dzieje się tak raczej z powodu trudnego życia. Mamy coraz to większy postęp techniczny w każdej dziedzinie, w muzyce też. Człowieka już nie zadowala byle jaka muzyka. Chcecie się dobrej muzyki, a organowa nie może być słaba. Tymczasem nie jesteśmy jeszcze tak bogaci i parafie zazwyczaj nie stać na dobre organy i stąd mamy te zmiany. Kiedy tak rozmawiam z księżmi, młodzieżą, wielu z nich wzdycha do dobrych organów, ale sytuacja na to nie pozwala. Tymczasem więc chwalimy Boga tak, jak potrafimy, bo wszak najważniejsze w tym wszystkim, na jakich tonach grają te nasze organy, organy serca.

Rozumiem, że Pan jest szczęśliwy w swoim zawodzie. Szczęśliwy też chyba w życiu rodzinnym?

Mam kochaną żonę Elżbietę. Wspaniałą trójkę dzieci: Basię (5 lat), Łukasza (3 latka) i niespełna 2-letnią Justynę.

Żona jest również po szkole muzycznej. Co dotyczy dzieci, nic jeszcze nie mogę powiedzieć. Owszem, Basia już orientuje się w nutkach i łapie oddzielne tony gamy, ale na jakiekolwiek prognozy jest stanowczo za wcześnie. Jeśli pójdą w moje ślady, bardzo się ucieszę, ale do niczego nie będę zmuszał.

14 odpowiedzi to Organmistrz Bernard Termion: „Chwalmy Pana na tympanie i organach”

  1. Stanisław mówi:

    Organy u św. Teresy, w katedrze, a jakie są u św. Ducha?…

  2. Czytelnik mówi:

    Jezeli Pan jest miejscowym to powinian wiedziec jakie sa tam organy i w jakim one sa stanie.

  3. Wiadomo, że S...s mówi:

    Msza w św. Rycie Trydenckim, organy i chorał gregoriański, czy jest coś bardziej wzniosłego???

  4. Stanisław mówi:

    No właśnie… jakoś bardzo dawno dzwięku organów u sw. Ducha nie słyszałem…

  5. ##S###s# mówi:

    Msza św. w Klasycznym, Nadzwyczajnym Rycie Rzymskim (św. Ryt Trydencki) w Wilnie nd. godz. 10,00 w kościele pw. Św. Krzyża, S. Daukanto a. 1

  6. ks mówi:

    szanuje bardzo te rodzine… z Bogiem! Symbol rodzin znad Wilii dla nas z Polski i Wilenszczyzny…

  7. pšv mówi:

    A czy nie jest krewnym organisty Léon Theremin (Lew Siergiejewicz Termien, 1886-1993), inżynier, wynalazca instrumentu muzycznego swego imienia, agent GPU, businessman amerykański, współtwórca pierwszych systemów TV, systemów sygnalizacji (w tym dla Sing Sing Correctional Facility i Alcatraz), autor prac o omłodzeniu et cetera…?

  8. Maria mówi:

    Jestem wdzięczna losowi, że dał poznać Bernarda, jak również Jego Ojca, Pana Piotra. Wspaniali ludzie i profesjonaliści. Pozdrawiam

  9. Czytelnik mówi:

    Szczegolnie mi spodobaly sie wypowiedzi mlodego Termiona o muzyce ,szczegolnie tej koscielnej,ktora ostatnio jest bardzo zaniedbana,malo chetnych jest do spiewania w chorach koscielnych,jakos nie powaznie sa traktowane chory koscielne,do tego same chory,lub jak teraz sa popularne schole nie wykorzystuja wszystkich mozliwosci prawdziwego spiewania w odpowiednim miejscu przy organach.

  10. Stanisław mówi:

    Te wszystkie tzw. schole młodzieżowe zazwyczaj nie reprezentują wysokiego poziomu artystycznego, a o modliwę i skupienie bardzo trudno gdy słucha się ich “produkcji”. To muzyka raczej dobra przy ognisku.

  11. Stanisław mówi:

    Mistrzowie! Dlaczego macie tak zaniedbane organy w Kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia?! ( Ostra Brama).Miejcie sumienie i oddajcie należne Matce Bożej za swój dobrobyt i bierzcie sie do pracy, jeżeli siebie nazywacie organmistrzami.
    Ps. Wygląda tak , jakby szewc bez butów.

  12. Michał mówi:

    Jeśli szanowny Panie Bernardzie coś Pan skorzystał w czasie swoich wizyt w Warszawie to dziękujemy za pamięć.

  13. Tomasz mówi:

    Beniu!
    Jak wspaniale,że masz rodzinę. Nic się nie zmieniłeś. Zapraszam do Jeleniej Góry! chciałbym zaśpiewać raz jeszcze z Tobą Ave Verum Corpus. Jak słyszę tę melodię to zawsze myślę o Tobie.
    Tomek Żukiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.