18
Rośnie liczba zuchwałych i błyskawicznych kradzieży

Wystawione na pokaz w witrynach wyroby jubilerskie nie tylko kuszą klientów, ale też często padają łupem złodziei   Fot. Marian Paluszkiewicz

Wystawione na pokaz w witrynach wyroby jubilerskie nie tylko kuszą klientów, ale też często padają łupem złodziei Fot. Marian Paluszkiewicz

W kraju zwiększa się liczba zuchwałych i błyskawicznych kradzieży ze sklepów. Za cel złodzieje najczęściej wybierają salony sprzętu RTV, komputerowego, telefonów komórkowych oraz sklepy jubilerskie, salony futer i odzieży markowej.

— Złodzieje wybierają te rzeczy, które mają dużą wartość oraz można je bez trudu sprzedać paserom — na wczorajszej konferencji prasowej zaznaczył Andrius Valeika, naczelnik III wydziału I Zarządu Śledczego Departamentu Policji.

Złodzieje nie stronią się  jednak od sklepów ze sprzętem do obróbki drewna i metali oraz bankomatów, które próbują wywieźć w całości z miejsca lokalizacji, bo gotówka, według statystyk, „cieszy się” największym wzięciem u złodziei.

— Około 28 proc. błyskawicznych kradzieży dotyczy pieniędzy. Ale również sprzęt komputerowy — 22 proc. oraz wyroby jubilerskie — 13 proc., często padają łupem błyskawicznie działających i zuchwałych złodziejów — powiedział Tomas Nenartavičius, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Majątkowych spółki ubezpieczeniowej „Ergo Lietuva”, która wspólnie z policją opracowała analizę tendencji błyskawicznych kradzieży. Andrius Valeika zauważa jednak, że określenie „kradzież błyskawiczna” jest wyłącznie produktem myśli dziennikarskiej, gdyż Kodeks Karny nie rozróżnia kradzieży według czasu trwania.

— Dlatego z ogólnych statystyk policyjnych trudno wyodrębnić konkretną liczbę kradzieży błyskawicznych. Obliczamy wstępnie, że jest to około 5 proc. od ogólnej liczby kradzieży, która obejmuje wszystkie przestępcze działania przeciwko mieniu — wyjaśnia Andrius Valeika. W rozmowie z „Kurierem” naczelnik III wydziału I Zarządu Śledczego Departamentu Policji zaznaczył, że chociaż liczba błyskawicznych, czy też inaczej określanych szybkich kradzieży nie jest wysoka w kontekście ogólnym, przestępstwa te mają jednak duży rezonans w społeczeństwie i taki też wpływ na ogólne poczucie bezpieczeństwa.

— Liczba kradzieży z domków letniskowych, czy przyblokowych składzików jest niewątpliwie większa niż brawurowych kradzieży ze sklepów i salonów, jednak te ostatnie stanowią większe niebezpieczeństwo dla ogólnego poczucia bezpieczeństwa — wyjaśnia nam Andrius Valeika.

Eksperci ostrzegają, że w przyszłości należy spodziewać się wzrostu zarówno ogólnej liczby kradzieży, jak też tych zuchwałych i błyskawicznych. Sugerują to również coraz częstsze brawurowe napady na sklepy w centrum Wilna, Kowna czy Kłajpedy. Ostatnio doszło nawet do użycia broni podczas napadu złodziei na sklep jubilerski przy ulicy Trockiej (Trakų) na wileńskiej starówce. Złodziejami okazali się młodzi ludzie, z których jeden miał zaledwie 16 lat.

Policja ostrzega, że oprócz tzw. przypadkowych złodziei (narkomani, osoby z marginesu społecznego, osoby zdesperowane swoją sytuacją materialną), którzy działają na doraźną potrzebę chwili, działają też zorganizowane gangi, które specjalizują się w kradzieżach błyskawicznych.

— Zanim dojdzie do kradzieży, gangi te uważnie analizują sytuację i planują kradzież. Wcześniej obserwują obiekt napadu, jak też skrupulatnie planują drogę ucieczki z miejsca kradzieży — wyjaśnia nam Andrius Valeika.

Z danych policyjnych wynika, że ostatnio złodzieje najczęściej działają według scenariuszu znanego z filmów kryminalnych.

— Najpierw kradną samochód, którym dosłownie wjeżdżają przez witrynę, czy też drzwi, szybko zwijają upatrzony wcześniej towar oraz również szybko znikają wcześniej zaplanowaną drogą ucieczki — mówi Andrius Valeika. Zaznacza jednak, że jeśli policja dobrze wie, w jaki sposób działają przestępcy, to zapobiec błyskawicznym kradzieżom mogą przede wszystkim same osoby, których mienie jest narażone na niebezpieczeństwo. Zdaniem ekspertów, najważniejszą zasadą jest to, żeby nie ułatwiać złodziejom zadania i zatroszczyć się o zabezpieczenie przed włamaniem oraz nie zostawiać na noc w witrynach sklepowych cennych towarów, które należy zastąpić atrapami.


STATYSTYKA KRADZIEŻY

W ciągu 10 miesięcy 2009 roku na Litwie dokonano 33,3 tys. kradzieży, w odpowiednim okresie ubiegłego roku — 31,9 tys.. Kradzieże stanowią ponad 47 proc. od ogólnej liczby przestępstw. Brawurowe napady rodem z filmów kryminalnych stanowią około 5 proc. od ogólnej liczby kradzieży. Błyskawicznego okradania sprawcy najczęściej dokonują w godzinach nocnych od 1.00 do 5.00. Taka kradzież trwa najwyżej 1-2 minuty.


18 odpowiedzi to Rośnie liczba zuchwałych i błyskawicznych kradzieży

  1. bobrowniczy mówi:

    Tak sobie czytam i myśle że to teraz taka złodziejska nowa odmiana szał-lisa.Nie ma BOGA,wiary,dekalogu.To hulaj dusza piekła nie ma.

  2. Senas mówi:

    “…Nie ma BOGA,wiary,dekalogu…”
    Na całe szczęście są w RP. I dlatego napady na banki, hurtownie, kantory itd. w ogóle się nie zdarzają. A te o których tak często mówią i piszą w mediach zdarzają się w innej rzeczywistości.

  3. Albert mówi:

    Senas, jestes przewrazliwiony jak panienka.

  4. hm mówi:

    Senas: Do RP nawet grypa świńska dotarła….

  5. Czytelnik mówi:

    Co miejscowi zlodzieje beda robic gdy na Litwie nie bedzie ci krasc.

  6. Polak ze Śląska mówi:

    Żebyś wiedział,ze sie zdarzaja rzadko.O takiej z wjazdem w witrynę to nie słyszałem nigdy.
    U nas jest plaga kradziezy,ale z reguły wg kalkulatora.chodzi o to aby nie przekroczyć sumy 250 złotych ,bo wtedy to wykroczenie:
    Cytat:
    “Wystarczy, że łup złodziei nie przekroczy 250 zł. W razie wpadki ich czyn jest klasyfikowany jako wykroczenie i grozi im jedynie wniosek do sądu grodzkiego, a tam grzywna – podaje Dziennik Łódzki.
    Zazwyczaj sprawy nie są nawet zgłaszane policji, bo wiadomo, że sprawca i tak nie zostanie ukarany. Złapany złodziej oddaje towary i strony rozchodzą się bez żalu.

    Wielu złodziei, którzy przekroczą kwotę 250 zł, zrzuca winę na… market, który inną cenę wywiesił na półce, a inna była przy kasie.

    – Różne ceny w kasie i na półce zawsze są z winy sprzedawcy – mówi Radosław Gwis z policji. – Jeśli sprzedawca odmówi oddania różnicy w cenach, należy wezwać policję, która stwierdzi wykroczenie.

    “Kamery, alarmy, a nawet pracownicy ochrony nie są w stanie powstrzymać złodziei, którzy wybierają się na ,,łowy’’ do sklepów. Na największe starty narażone są głównie supermarkety.

    – Kradną dzieci, ich rodzice, a nawet dziadkowie z wnuczkami- mówi Wojciech Wańka, kierownik sklepu Nomi S.A. – Kilka dni temu chłopak ukradł kilka paczek kleju. Wybiegł ze sklepu i zaczął uciekać. W pościg ruszyli ochroniarze oraz pracownicy sklepu. Udało się go złapać po 500 metrach.

    Czasami odstawiając delikwenta na kmisariat można usłyszeć z ust policjanta ,,o to znowu pan’’.

    Kradzieże nie omijają też mniejszych sklepów. Sieć Enico w Kaliszu, jako pierwsza w mieście wprowadziła specjalne klipsy zabezpieczające towar.

    – Koszt inwestycji zwrócił się po około pół roku- mówi Andrzej Bydałek, współwłaściciel sieci. – Obecnie kradzieże zdarzają się tylko przypadkowo. Wcześniej wpadali nawet nauczyciele.
    – Najcześciej giną gazety i czasopisma- mówi Remigiusz Ciupek, ochroniarz w kaliskim Empiku. – Jednym z najciekawszych przypadków kradzieży, była próba wyniesienia kilku książek. Sprawca wyrzucał je przez okno na piętrze. Drugi czekał na dworze. Obu udało się złapać.

    Co grozi za kradzież?

    Jeśli wartość skradzionego mienia jest mniejsza niż 250 zł, wówczas ,,występek’’ jest traktowany jak wykroczenie. Dawniej sprawa kierowana była do kolegium. Kradzież towaru o większej wartości jest już przestępstwem, zagrożonym karą pozbawienia wolności.”
    Po co zaraz wjeżdżać w witrynę sklepu.Mało tego-złodzieje są tak bezczelni,ze potrafią dconieść na sklep,ze cena ukradzionego produktu była inna i sklep obrywa za wykroczenie.

  7. Czesiek mówi:

    Sposób “na witrynę” był dosyć popularny przed kilkoma laty w Niemczech przed kilkoma laty wśród napływowych bandziorów, obecnie stał się tam mniej popularny z powodu większej mobilności patroli policji i całodobowego monitoringu dużych obszarów miast, widoczniej bardziej się opłaca działać na własnym podwórku, ale bandziorki muszą pamiętać ,że obiad w pierdlu na Litwie nie jest dwudaniowy z deserkiem.

  8. Czesław57 mówi:

    Żeby nieco odpolitycznić temat, podam ciekawą, a nawet humorystyczną informację z dzisiejszej GL :http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091203/POWIAT04/870877448,
    o włamaniu i kradzieży ….wibratorów!

  9. bobrowniczy mówi:

    A propo wibratorów.
    Przychodzi klient do sexhopu i rozgląda sie po sklepie.Ekspedient pyta czy sobie czegoś życzy.
    Gość odpowiada-tak- wskazując palcem wybrany wibrator- ten model poprosze.
    Ekspedient wyciagając z pod lady pyta- zapakować?? Pochylony w pół klient odpowiada- tak poprosze.

  10. Bury mówi:

    Przykład idzie z góry.

  11. Senas mówi:

    W piątkowym wydaniu Gazety Wyborczej na lokalnych stronach- “Piętnasty, tym razem nieudany napad na bank w Krakowie”, Chodzi o piętnasty napad na bank w tym roku w jednym mieście.
    Gdyby coś takiego miało miejsce w Wilnie “KW” dałby tytuł – “Bezprecedensowa w skali świata fala napadów na banki. Paraliż państwa.”

  12. czesław57 mówi:

    Senes, nikt o zdrowych zmysłach nie będzie napadał na banki, w których do wzięcia są jedynie …długi!, ot i wszystko na ten temat!

  13. Senas mówi:

    @ czesław57 – 13

    Poraża mnie Twoja błyskotliwość. Idąc Twoim tokiem rozumowania, najwięcej napadów na banki powinno być w Szwajcarii, ewentualnie w państwach w których banki nie udzielają kredytów i w związku z tym nie mają dłużników.

  14. czesław57 mówi:

    Idąc moim tokiem rozumowania znaczy to, że w polskich bankach jest co kraść (niektóre zachodnie centrale robią to nawet w świetle prawa). Ponadto otwartość i liberalizm Polaków przy postępującemu wzrostowi ich zamożności sprawia, że zjeźdźa się do nas coraz więcej kasiarzy z dawnych “demoludów”. I nic więcej!

  15. Polak ze Śląska mówi:

    U nas też była epidemia napadów na banki i punkty kasowe.A dokonywał ich strażnik miejski 🙂

  16. Bury mówi:

    [dokonywał ich strażnik miejski]

    Takim chyba wolno, nie? 🙂

  17. Senas mówi:

    @ czesław57 – 15

    Tak się składa, że tych napadów nie dokonywali przybysze z dawnych “demoludów” lecz Polacy. W ostatnim przypadku był to zdesperowany człowiek który nie mógł już dostać kredytów na spłatę poprzednich. Tak przynajmniej donosi prasa. Ale rozumiem, im więcej napadów na banki, tym państwo zamożniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.