16
Ubóstwo do potęgi

Za oficjalną granicą ubóstwa znajduje się około 20 proc. społeczeństwa, tymczasem nieoficjalnie mówi się, że z problemem nędzy boryka się nawet co trzecia osoba. Według litewskich standardów, minimum egzystencji wynosi od lat 150 litów, czyli po 5 litów dziennie na wyżywienie, opiekę zdrowotną i inne niezbędne czynności psychofizyczne, tymczasem, na przykład, na Łotwie minimum to wynosi około 700 litów.
image-7949

Za oficjalną granicą ubóstwa znajduje się około 20 proc. społeczeństwa, tymczasem nieoficjalnie mówi się, że z problemem nędzy boryka się nawet co trzecia osoba. Według litewskich standardów, minimum egzystencji wynosi od lat 150 litów, czyli po 5 litów dziennie na wyżywienie, opiekę zdrowotną i inne niezbędne czynności psychofizyczne, tymczasem, na przykład, na Łotwie minimum to wynosi około 700 litów.

Unia Europejska jakby w przyszłość zajrzawszy, ogłosiła przed kilkoma laty rok 2010 rokiem ubóstwa. Na Litwie to „święto” dotknie szczególnie wiele osób, zwłaszcza po ostatnich cięciach emerytur, zasiłków socjalnych i wynagrodzeń.

— Nie mamy na razie oficjalnych badań o granicach ubóstwa w społeczeństwie, ale z pośrednich danych możemy przypuszczać, że za granicą ubóstwa już żyje połowa, jeśli nie większa część społeczeństwa. Wskazuje na to wzrost bezrobocia w ciągu ostatniego roku oraz zmniejszające się stałe dochody społeczeństwa, które najbardziej uwarunkowują granice nędzy — wyjaśnia w rozmowie z „Kurierem” Martinas Žaltauskas, prezes Centrum Wsparcia i Informacji Organizacji Pozarządowych (CWIO). Organizacja ta, podobnie, jak i kilkaset innych organizacji pozarządowych od kilku lat tworzą Narodową Sieć Organizacji Zwalczających Ubóstwo (NSOZU). Zrzeszenie to wchodzi też w skład międzynarodowej sieci organizacji walczących z ubóstwem. I chociaż w litewskiej sieci działają takie organizacje jak „Maisto bankas” skupiające swoją działalność na wspieraniu potrzebujących paczkami żywnościowymi, Martinas Žaltauskas przekonuje, że taka działalność charytatywna absolutnie nie wpływa na pomniejszenie granic ubóstwa.

— Niestety, jest to tylko jednorazowa lub periodyczna pomoc dla osób potrzebujących, od której liczba osób żyjących w ubóstwie absolutnie nie zmniejsza się. Jest to wsparcie tymczasowe, ale gdy osoba skonsumuje tę pomoc, wcześniejsza sytuacja znowu powraca. Żeby skutecznie zwalczać ubóstwo, trzeba realizować długoterminowe programy walki z nędzą, a do tego potrzeba większego zaangażowania państwa — mówi nam Martinas Žaltauskas. Przyznaje jednak, że z tym zaangażowaniem, to różnie bywa.

— Jako sieć skupiająca kilkaset organizacji mających doświadczenie i znających realia, bo z ubóstwem mamy do czynienia na co dzień, mamy dobre relacje z instytucjami rządowymi, głównie z Ministerstwem Opieki Socjalnej i Pracy, które zawsze pozytywnie ustosunkowuje się do naszych opinii. Ale żeby ta współpraca była skuteczna w efektach, potrzeba ogólnego zrozumienia problemu, uczulenia na niego zarówno urzędników, jak i polityków, od których zależą końcowe decyzje — zaznacza szef CWIO i dodaje, że jednak dla wielu z nich, same zrozumienie sedna problemu, już jest problemem.

Dlatego też, eksperci organizacji pozarządowych wiele czasu podczas współpracy z instytucjami państwowymi poświęcają na wyjaśnienie samego określenia ubóstwa. Przyznają, że dla niektórych z nich tłumaczenia te stanowią pewne zaskoczenie.

Według standardów europejskich, czy też Organizacji Narodów Zjednoczonych można bowiem mówić o dwóch rodzajach ubóstwa — ubóstwo absolutne oraz ubóstwo względne.

— Różnica jest oczywista, jeśli bowiem ludziom brakuje środków na wyżywienie, odzież, leki, czy też dachu nad głową, uważa się to za ubóstwo absolutne. Tymczasem, jeśli po zapewnieniu podstawowych potrzeb człowiekowi nie pozostaje środków na zapewnienie pełnowartościowego funkcjonowania w społeczeństwie, czyli na standardowe potrzeby bytowo-konsumpcyjne, a także dla utrzymania minimum więzi społecznych, to uważamy, że to za granicę ubóstwa względnego — tłumaczy nam Martinas Žaltauskas.

Granice ubóstwa mają też bardziej określone granice wyrażane w kwocie wydawanej miesięcznie na zaspokojenie egzystencji, czy też funkcjonowania socjalnego, obliczanych na podstawie ustalanych przez rząd na podstawie tzw. minimum socjalnego (MGL — lit.). Na Litwie jednak ta kwota jest niezmienna od lat, toteż, zdaniem wielu ekspertów, jest nie logiczna, bo nie odzwierciedla realnych potrzeb. Nie mniej, minimum wynoszące do dziś 150 litów miesięcznie jest podstawą do obliczania innych płatności socjalnych, w tym również emerytur oraz minimalnego wynagrodzenia.

Tymczasem eksperci z Instytutu Pracy i Badań Socjalnych (IPiBS) obliczyli niedawno, że same minimum egzystencji, za którym zaczyna się granica ubóstwa skrajnego (absolutnego), wynosi dziś na Litwie 1092 lity. Stanowiło 450 litów w 2007 roku oraz 975 litów w roku ubiegłym.

— Jeśli władze przyjmą te obliczenia, to okaże się raptem, że większość społeczeństwa żyje dziś poza granicą ubóstwa skrajnego — mówią nasi rozmówcy z CWIO i sugerują, że z tej przyczyny władze nadal będą trzymały się kurczowo kwoty 150 litów.

Jak udało się nam ustalić, podczas jednej z dyskusji radiowych w 2007 roku przedstawiciele rządów przyznali, że minimum dawno nie odpowiada realiom, ale też nie może być zwiększone, gdyż automatycznie zwiększałoby dwa razy więcej wynagrodzenia, emerytury i inne świadczenia socjalne, na co, jak wtedy argumentowali urzędnicy, państwo po prostu nie stać. Warto jednak zauważyć, że stać natomiast było naszych sąsiadów Łotyszy, którzy w ubiegłym roku zwiększyli minimum do poziomu 700 litów, aczkolwiek ich sytuacja gospodarcza była wtedy i jest dziś na podobnym poziomie co litewska.

Badania statystyczne wskazują, że nie zważając nawet na skostniałe litewskie minimum socjalne, granica ubóstwa poszerza się w zastraszającym tempie, ponieważ w ciągu roku liczba osób żyjących w „oficjalnej” nędzy zwiększyła się z około 160 tys. osób do ponad 450 tys. Stosując jednak metodykę nieoficjalną, należy przyznać, że w nędzy dziś żyje ponad połowa litewskiego społeczeństwa. Zaliczyć do nich należałoby zdecydowaną większość emerytów, gdyż z ponad 923 tys. litewskich emerytów prawie 90 proc. otrzymuje emerytury mniejsze niż 1092 Lt. Do emerytów doliczyć należy ponad 250 tys. bezrobotnych oraz osoby pracujące, które otrzymują minimalne wynagrodzenie (około 660 litów netto) oraz wynagrodzenie poniżej 1092 litów.

Przedstawiciele organizacji pozarządowych zwalczających ubóstwo mówią, że wszystkie te osoby potrzebują pomocy. Przyznają jednak, że nawet jeśli ją otrzymują, jest ona nieracjonalnie wykorzystywana.

— Na Litwie od lat są wydzielane środki na pomoc socjalną według klucza instytucjonalnego. Czyli są instytucje państwowe, czy samorządowe, którym z roku na rok wydzielane są środki budżetowe na pomoce socjalne. Przyznawanie tych środków nie zależy jednak o skuteczności niesionej pomocy. Apelujemy więc do władz o przyznawanie środków na zasadzie programowej, również organizacjom pozarządowym, które, jak doświadczenie międzynarodowe wskazuje, bardziej skutecznie wykorzystują te środki — wyjaśnia Martinas Žaltauskas.


MINIMUM SOCJALNE

Wskaźnik określający koszty utrzymania gospodarstw domowych na podstawie tzw. koszyka dóbr służących do zaspokojenia potrzeb bytowo-konsumpcyjnych na niskim poziomie. Przyjęte składniki koszyka wystarczają nie tylko dla podtrzymania życia, lecz dla posiadania i wychowania dzieci, a także dla utrzymania minimum więzi społecznych. Zaliczane są wydatki na mieszkanie, żywność, odzież, obuwie, ochronę zdrowia i higienę, koszty komunikacji i łączności (np. dojazdy do pracy), wydatki na kształcenie i wychowanie dzieci, na kontakty rodzinne i towarzyskie oraz skromne uczestnictwo w kulturze.



MINIMUM EGZYSTENCJI

Koszyk dóbr, niezbędnych do podtrzymania funkcji życiowych człowieka i sprawności psychofizycznej. Uwzględnia on jedynie te potrzeby, których zaspokojenie nie może być odłożone w czasie, a konsumpcja niższa od tego poziomu prowadzi do biologicznego wyniszczenia i zagrożenia życia. W skład koszyka minimum egzystencji wchodzą potrzeby mieszkaniowe i artykuły żywnościowe. Łączny koszt nabycia (zużycia) tych dóbr określa wartość koszyka, która stanowi granicę ubóstwa skrajnego.


16 odpowiedzi to Ubóstwo do potęgi

  1. Astoria mówi:

    Kraj w kyzysie ma dwie opcje: ciąć wydatki albo stymulować gospodarkę. Cięcie wydatków zmniejsza deficyt budżetowy i czyni kraj wypłacalniejszym i stabilniejszym finansowo, ale też powiększa nędzę i opóźnia wyjście z kryzysu. Tę drogę wybrała Litwa. Druga opcja to zwiększyć dziurę budżetową, co potencjalnie grozi bankructwem, ale też daje nadzieję na szybkie wyjście z kryzysu i załatanie dziury. Tę drogę wybrała większość krajów w kryzysie: Stany, Anglia, Francja, Chiny, i wydają się ona słuszna, bo z kryzysu powoli większość z nich wychodzi.

    Cięciami budżetowymi Litwa zabija własną konsumpcję, a przez to produkcję, gdy usługi w tym kraju to 64% PKB, a przymysł 32%. Zasadniczo więc Litwa wprowadza całą gospodarkę w stan przedłużonej hibernacji. Z kryzysu najpewniej wcześniej czy później wyjdzie, ale o wiele później od krajów stymulujących gospdarkę i jako kraj biedny, pewnie jeden z najuboższych w UE.

    Litwie bardziej się opłacało być odważniejszą i, zamiast ciąć wydatki, wprowadzić pakiet stymulujący konsumpcję i produkcję. Gdyby pakiet zadziałał, Litwa wyszłaby z kryzysu szybciej i z mocniejszą gospodarką, zdolną z czasem załatać dziurę w budżecie. Gdyby nie zadziałał i Litwa znalazła się na skraju bankructwa, to UE i tak by nie dopuściła do bankructwa swojego członka, szczególnie że jest to kraj niewielki, więc tani do naprawy.

  2. gds mówi:

    Podobno od 1 stycznia za 1 Euro 5 litów. Prawda to czy plotka ?

  3. niewtemacie mówi:

    całkowicie nie w temacie ale niezwykle pilnie potrzebna jest mi informacja o komunikacji między Mińskiem Białoruskim a Wilnem,chodzi mi o jakieś połączenia koleją bądź autobusem,chcialbym wyjechać 27.12. z Mińska i dotrzeć gdzieś w godzinach południowych do Wilna.Może zna ktoś strone z odpowiedniymi rozkładami jazdy.Z gory dziękuje i przepraszam za odciaganie uwagi od szalejacego kryzysu.

  4. Ja mówi:

    do Astoria: owszem, kraje „stymulujące gospodarkę” wyjdą z kryzysu szybciej, a co potem? Nie wiem, czy zauważyłeś, ale w USA dług publiczny w ciągu ostatniego roku powiększył się o prawie dwa biliony ( nasze, nie amerykańskie biliony ) dolarów, baza monetarna została podwojona, a ilość gotówki w obiegu ( zapewne na „rynkach finansowych”, bo CPI wykazuje deflację ) wzrosła kilka razy bardziej niż PKB. Myślisz, że to nie będzie miało żadnych konsekwencji? Jeśli tak, to przypomnij sobie, co władze amerykańskie robiły przed kryzysem: Fed obniżył stopy procentowe prawie do zera, a rząd powiększał zadłużenie kraju, by mieć pieniądze na prowadzenie wojen. To wszystko osłabiało dolara i stwarzało po prostu cieplarniane warunki dla spekulacji na nieruchomościach, czy na ropie. Tym bardziej cieplarniane, że w 1998 Fed skrzyknął banki i zorganizował pomoc dla upadającego funduszu LTCM, który przegrał ryzykując grę na gigantycznej „dźwigni finansowej”. Wtedy wielkie fundusze i banki nabrały przekonania, że też mogą „bawić się” w ryzykowną spekulację, bo w razie czego też dostaną pomoc. Krótko mówiąc każde kolejne działanie „ratunkowe” przyczyniało się do spekulacji na „rynkach finansowych”, surowcowych, czy na rynku nieruchomości. Bańki spekulacyjne rosły, ale gdy dopływ łatwego pieniądza się skończył, to popękały, jak to bańki i zaczął się kryzys. Kryzys, który wziął się z nadmiernie rozbuchanego popytu i z wielkiego zadłużenia. Jesteś więc absolutnie pewien, że najlepszym lekarstwem będzie w tym wypadku dalsze „stymulowanie” popytu i dalsze powiększanie zadłużenia?

  5. Ja mówi:

    do Astoria: a jeśli chodzi o Litwę, to problem polega NIE na tym, że rząd nie „stymuluje” popytu ( to akurat bardzo dobrze, a poza tym do udzielania kredytów Litwie jest raczej mniej chętnych niż do kredytowania RFN, czy USA ), tylko na tym, że go sztucznie ograniczył, podnosząc VAT i akcyzę. Na szczęście ostatnio rząd Kubiliusa zrobił coś pozytywnego i zmniejszył podatek dochodowy dla firm, co na pewno pomoże przynajmniej części z nich złapać oddech i wyjść z kryzysu. To zresztą jedyna rozsądna droga wyjścia z kryzysu dla Litwy. Natomiast wielkim problemem, znacznie większym od braku bezsensownej „stymulacji”, jest sztywny kurs lita wobec euro, który był główną przyczyną załamania na Litwie i z którego nie da się teraz obronną ręką wyjść.

  6. RB mówi:

    do 3:

    wyjazd Mińsk – 6:30;
    przyjazd Wilno – 11:08.

    relacja: Mohylew – Wilno.

  7. RB mówi:

    do 3:
    Mińsk – wyjazd 6:30,
    Wilno – przyjazd 11:08.

    relacja: Mohylew – Wilno.

  8. RB mówi:

    do 3:

    Mińsk – wyjazd 6:30;
    Wilno – przyjazd 11:08.

    relacja: Mohylew – Wilno.

  9. Marius mówi:

    do gds: plotka

  10. RB mówi:

    do 3:

    Mińsk wyjazd 6:30
    Wilno przyjazd 11:08
    relacja Mohylew – Wilno.

  11. RB mówi:

    przepraszam za mnogość tego wątku (można skasować duplikaty), ale przez dłuższy czas nie mogłem wysyłać komentarzy. Nawet myślałem, że zostałem zabanowany. 🙂

  12. Boguś mówi:

    Przepowiadano na lato dewaluację a tu zima za pasem i nie ma.
    Currency Board Widoka zadziaławszy jak widać.

  13. Boguś mówi:

    Kryzys może wrócić nad Bałtyk
    08:50 11.12.2009
    piątek

    (fot. Jupiterimages)

    Kraje bałtyckie mogą stać się ofiarami kolejnego kryzysu gospodarczego, jeżeli ich rządy nie zdołają przeforsować odpowiednich działań oszczędnościowych – głosi poufny dokument Europejskiego Banku Centralnego.

    Jedną z przyczyn następnego kryzysu może być też powiązanie ich narodowych walut z euro w ramach mechanizmu ERM 2 (przygotowującego do przyjęcia wspólnej unijnej waluty).

    – Doświadczenia państw bałtyckich sugerują, że dla krajów, które ciasno powiązały narodowe waluty z euro, istnieje poważne ryzyko, że stosunkowo niskie stopy procentowe doprowadzą do nadmiernego zaciągania kredytów oraz pojawienia się baniek na rynkach – napisali eksperci EBC.Na Litwie, Łotwie i w Estonii po ich przystąpieniu do Unii Europejskiej w 2004 r. doszło do boomu kredytowego. Znaczna większość pożyczek była zaciągana tam w euro. Banki centralne krajów bałtyckich utrzymywały zaś i utrzymują bardzo sztywne kursy narodowych walut w ramach ERM 2.

    Łotewski trzyma się np. pasma wahań wynoszącego jedynie +/- 1 proc., choć mógł wynegocjować z EBC granicę pasma wynoszącą do 15 proc. Gdy na bałtyckich rynkach nieruchomości pękła bańka spekulacyjna, a światowy kryzys uderzył w eksport tych państw i zmniejszył przepływy finansowe do nich, sztywne kursy stały się problemem dla krajów bałtyckich.

    Według ekspertów EBC, sprawiły one, że ich gospodarki stały się o wiele mniej konkurencyjne od gospodarek innych państw regionu. Bez zmniejszenia wydatków budżetowych i ograniczenia nierównowagi ekonomicznej cały cykl może się powtórzyć. Kraje bałtyckie zostały najmocniej w UE dotknięte kryzysem. W minionym kwartale PKB Łotwy spadł aż o 19 proc., Estonii o 15,6 proc., a Litwy o 14,2 proc.

    Bloomberg, Hubert Kozieł
    PARKIET

  14. Senas mówi:

    @ Astoria

    „Kraj w kyzysie ma dwie opcje: ciąć wydatki albo stymulować gospodarkę…”
    Wybacz, że się nie zgodzę. Kraj w kryzysie ma jedną opcję. Ciąć wydatki stymulując gospodarkę obniżkami podatków. Niestety rząd Kubilisa będąc związany ERM II i w związku z tym sztywnym kursem Lita do Euro wielkiego wyjścia nie miał. D… musiał dać albo wyjść z programu. Najlepszym przykładem jest gospodarka polska, jedyna duża/średnia europejska nie związana z Euro. To jest zresztą memento, każdemu kto Wam Polakom będzie plótł bzdury, że jedynym dla Was wyjściem jest wstąpienie do strefy Euro, możecie z czystym sercem i portfelem powiedzieć – ” A pocałuj ty mnie w Jewro” 😉

  15. Boguś mówi:

    To nie waluta ale kredyty graja pierwsze skrzypce. Nie bedzie rozwoju gospodarczego jak wszyscy wezma kredyty kupią sobie za nie coś a potem zaczna spłacać. Nic nie kupuja tylko spłacają, spłacają. Producenci nie moga nic sprzedać i tak koło się zamyka.Jesli do tego zaczna spadac ceny to potem nic sie już nie opłaca…

  16. niewtemacie mówi:

    Dzięki,pociąg idealnie pasuje!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.