93
Kwestia polska, czyli jak się załatwia partnera strategicznego

Mimo że litewscy Polacy stale upominają się o swoje prawa, jak wynika z przedstawianych raportów, ich sytuacja prawna pogarsza się z roku na rok Fot. Marian Paluszkiewicz

Od początku roku litewska prasa oraz polskie media na Litwie związane blisko z otoczeniem premiera Andriusa Kubiliusa rozpoczęły głośną kampanię propagandową przedstawiając sprawę pisowni polskich nazwisk jako prawie już załatwioną.

I chociaż informacja dotyczy zaledwie tego, że rząd przygotował projekt ustawy deklaratywnej treści o pisowni nazwisk. Samą zaś pisownię będą reglamentowały akta wykonawcze przyjęte przez rządowych urzędników. Pomijając fakt, że jak dotychczas żaden z przygotowanych przez tychże urzędników projektów aktów wykonawczych (czy to dotyczący sprawy pisowni nazwisk, czy oświaty, czy też używania języka polskiego jako pomocniczego w instytucjach samorządowych na Wileńszczyźnie) nie spełniał oczekiwań polskiej mniejszości, można oczekiwać, że również w sprawie pisowni nazwisk przychylności nie będzie.

Już z samego założenia rządowego projektu ustawy wynika, że z prawa będzie mogła skorzystać nieliczna grupa litewskich Polaków. Projekt wprawdzie dopuszcza pisownię nazwisk w języku oryginalnym, ale wyłącznie na podstawie dokumentu źródłowego, jaki litewski Polak będzie musiał przedstawić urzędnikowi. Powstaje zasadnicze pytanie, jak wielu Polaków ma w posiadaniu owy dokument źródłowy?

Można jednak spodziewać się, że w sprawie pisowni nazwisk litewska strona dłużej nie będzie już zwodziła polską mniejszość i swoich partnerów strategicznych w Warszawie. Urzędnicy przygotowujący akta wykonawcze chyba będą na tyle wyrozumiali, iż uznają za dokument źródłowy zwyczajne świadectwa chrztu wystawione przez miejscowego proboszcza, w których nazwiska Polaków zapisywane najczęściej są po polsku (przynajmniej były). Jak bowiem powiedział nam jeden z litewskich komentatorów, że robiąc dwa kroki naprzód i jeden wstecz litewska strona od ponad 15 lat igra sprawą pisowni nazwisk, gdyż jest ona wdzięcznym materiałem przetargowym w relacjach z polskimi partnerami oraz wywołuje duży rezonans w mediach, co sprawia też wrażenie, że sprawa jednak nie stoi w miejscu i coś wokół tych nazwisk się robi.

— Nie wykluczam nawet, że w końcu sprawa pisowni nazwisk zostanie załatwiona po myśli Polaków, bo faktycznie nie kosztuje ona wiele wysiłku ani pieniędzy i najważniejsze, że jest do zaakceptowania przez narodowców, gdyż podobna ustawa obowiązywała w przedwojennej Litwie — wyjaśnia nam litewski kolega dziennikarz znający zakulisowe rozgrywki litewskich polityków.

Na potwierdzenie racji naszego rozmówcy należy przypomnieć słowa byłego wicemarszałka polskiego Sejmu, a obecnie europosła Jarosława Kalinowskiego. Przed prawie dwoma laty doczekał się on od litewskich partnerów propozycji załatwienia sprawy pisowni nazwisk w zamian za większe zaangażowanie się polskiej strony we wspólne projekty energetyczne, głównie w budowę łączy energetycznych między Litwą a Polską. Świadczy to o tym, że litewskim władzom (niezależnie od ich opcji politycznej) wcale nie stanowi problemu załatwienie sprawy pisowni nazwisk. A o czym może świadczyć propozycja złożona dwa lata temu Jarosławowi Kalinowskiemu, czy chociażby zapewnienia sprzed 1,5 roku ówczesnego marszałka Sejmu Česlovasa Juršėnasa, że „pisownia nazwisk zostanie załatwiona jeszcze w tej kadencji”, czyli do końca 2008 roku.

Polacy na Litwie stanowią nie tylko największą mniejszość narodową, ale też najbardziej zorganizowaną Fot. Marian Paluszkiewicz

Ale jeszcze wcześniej, w czerwcu 2002 roku ówczesny premier Algirdas Brazauskas zaproponował, aby polskie nazwiska były pisane w litewskich dokumentach po polsku, jednak w nawiasach i obok litewskiej transkrypcji. We wrześniu miało wtedy nawet dojść do podpisania odpowiedniego porozumienia dwustronnego (jeszcze jednego!), jednak premier Brazauskas w ostatniej chwili zrezygnował z wizyty w Warszawie, a o jego propozycji zapomniano na długie lata. Propozycja Brazauskasa wtedy oraz targowanie się z Kalinowskim przed dwoma laty, czy obietnice Juršėnasa sprzed półtora roku i wreszcie obecny projekt rządu Kubiliusa (już nie wspominając o wielokrotnych zapewnieniach i deklaracjach prezydentów Valdasa Adamkusa i Dali Grybauskaitė) dobitnie świadczą, że rozwiązanie sprawy pisowni nazwisk nie wiąże się z kwestią prawną nawet mimo dwóch negatywnych orzeczeń Sądu Konstytucyjnego, a jest wyłącznie sprawą polityczną, a raczej kartą przetargową lub zasłoną dymną w strategicznych rozgrywkach politycznych oficjalnego Wilna.

Co więc stoi za tą zasłoną dymną, skoro dziś puszczono ją ze zdwojoną siłą używając do tego również polskie media na Litwie, niech nawet blisko związane z otoczeniem litewskiego premiera?

Jak niejednokrotnie publicznie wypowiadali się polscy parlamentarzyści oraz ludzie z otoczenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wałkowana z roku na rok sprawa pisowni nazwisk często przyćmiewa sprawy znacznie bardziej ważniejsze dla litewskich Polaków. A chodzi tu głównie o restytucję praw majątkowych litewskich Polaków oraz o polskie szkolnictwo.

Z naszych obserwacji wynika, że te dwie sprawy mogą być również załatwione razem z nazwiskami w ciągu najbliższego roku, ale w tym przypadku bynajmniej nie po myśli polskiej mniejszości na Litwie.

W odróżnieniu bowiem od pisowni nazwisk te dwie sprawy — zwrot ziemi i szkolnictwo (jest jeszcze trzecia — polskie nazewnictwo ulic i miejscowości, ale tę sprawę wydaje się już załatwiono nakazami sądowymi usunięcia tablic z polskimi nazwami) — są sprzeczne z ogólnopolityczną koncepcją depolonizacji Wileńszczyzny, do czego w swoim czasie w liście do towarzyszy partyjnych namawiał patriarcha konserwatystów prof. Vytautas Landsbergis, apelując o zwarcie szeregów i dokonanie „historycznego zwycięstwa” nad Polakami na Wileńszczyźnie. I choć profesor miał na myśli głównie politycznego rywala w postaci Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, jednak sformułowanie „nad Polakami” w tym miejscu, wydaje się, jest nieprzypadkowe.

Pomijając stronę finansową restytucji mienia oraz szkolnictwa skupmy się na stronie politycznej, chociaż relacje majątkowo-prawne i oświatowe, wydaje się, nie mają nic wspólnego z polityką.

Ale nie na Litwie, a tym bardziej na Wileńszczyźnie.

Na wstępie jednak należy wspomnieć jeszcze o jednym ważnym aspekcie. A mianowicie o tym, że z dniem 1 stycznia 2010 roku wygasła Ustawa o mniejszościach narodowych, która w bardzo ułomny i zazwyczaj nierespektowany przez władze centralne sposób, ale dawała mniejszościom narodowym pewne gwarancje. Zwłaszcza w zakresie szkolnictwa i używania języków mniejszości narodowych. Bez tej ustawy dzisiejsze spory o polskie nazewnictwo chociażby ulic traci podstawę prawną, bo jedyne, na co Polacy walczący o polskie tablice mogą dziś się opierać, to międzynarodowe akta prawne, głównie tzw. Konwencja Ramowa oraz Traktat polsko-litewski. Obydwie strony sporu zdają jednak sprawę, że te międzynarodowe dokumenty mają bardziej charakter deklaratywny(przynajmniej dla władz i sądów w Wilnie) i nie mogą być skutecznie wyegzekwowane. Być może dlatego litewscy Polacy, mimo zapowiedzi, nie śpieszą z pozwami do Strasburga, a litewskie władze konsekwentnie z uporem realizują politykę depolonizacji Wileńszczyzny. Co bez ustawy o mniejszościach narodowych pójdzie znacznie łatwiej. Zresztą w Wilnie nikt nie ukrywa, że ustawa ta, przyjęta wprawdzie tuż przed upadkiem systemu sowieckiego, pozostawała dziś zbędnym balastem prawnym, którego jeszcze do niedawna termin ważności prolongowano z roku na rok. Tym razem, przed upływem kolejnego terminu, nikt nawet nie próbował jego przedłużyć.

— Była to jedna z dwóch ustaw obowiązujących na Litwie jeszcze z okresu sowieckiego, więc czas najwyższy, by przestała ona istnieć. Wygasł jej termin ważności. Poza tym, miała ona raczej charakter deklaratywny i tak naprawdę była potrzebna do funkcjonowania Departamentu Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa. A ponieważ Departament został zlikwidowany, a jego funkcje przejęły odpowiednio resorty spraw zagranicznych oraz kultury, więc nie było większej potrzeby przedłużania terminu ważności tej ustawy — tłumaczy nam poseł Arminas Lydeka, przewodniczący Sejmowego Komitetu Praw Człowieka. Zauważa przy tym, że brak ustawy o mniejszościach narodowych może przyśpieszy proces przyjęcia nowej, której projekt jest wałkowany w Sejmie już od wielu lat.

— Projekt ten po kolejnych poprawkach zostanie przedstawiony na głosowanie w podczas wiosenno-letniej sesji parlamentarnej — informuje nas przewodniczący Komitetu. Na marginesie jednak mówi, że sam nie wierzy, aby ta ustawa została przyjęta w tym roku, jeśli nawet kiedykolwiek…

— Mieliśmy ponad 130 zgłoszonych poprawek do projektu tej ustawy. Należy oczekiwać, że dojdą kolejne, gdy projekt będzie omawiany w Sejmie. Wywołane to jest głównie tym, że z tego projektu niezadowoleni są przedstawiciele mniejszości narodowych, głównie Polacy z jednej strony, a z drugiej zaś niezadowolenie wykazują narodowcy. Trzeba więc szukać kompromisu, ale w tym przypadku nie jest to łatwe — tłumaczy poseł Lydeka. Jego zdaniem nic też strasznego nie wydarzy się, jeśli ustawa w ogóle nie zostanie przyjęta.

— Przecież mamy międzynarodowe akta reglamentujące prawa mniejszości narodowych. Są one częścią składową litewskiego systemu prawnego, więc na pewno prawa mniejszości nie pozostają bez gwarancji — mówi szef Sejmowego Komitetu Praw Człowieka.

Również przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė jest zdania, że ustawa o mniejszościach narodowych jest zbędna wobec obowiązujących na Litwie porozumień międzynarodowych.

Obowiązujących, ale czy respektowanych? Sprzeczne z międzynarodowymi porozumieniami rozwiązanie sprawy polskich nazw ulic świadczy jednak, że nie.

Czy wobec tego należy Polakom na Litwie obawiać się również negatywnych decyzji również w sprawie restytucji mienia oraz oświaty? Wygląda na to, że tak. A podstaw do tego jest kilka.

W sprawach szkolnictwa zagrożenie polskiej oświacie przedstawia przygotowywana od dłuższego czasu nowa ustawa o oświacie, która ma zreformować obecny system szkolnictwa, ale największe zmiany (czyt. spustoszenia) może poczynić w szkolnictwie polskim.

Chociaż na Litwie mniejszości narodowe stanowią około 20 proc. ludności, oficjalne Wilno lansuje ideę budowania państwa narodowego, w którym hasło „Litwa dla Litwinów” uznano za poprawne prawnie Fot. Marian Paluszkiewicz

— Nowy projekt zakłada likwidację szkół średnich. Przewiduje on, że będą gimnazja, szkoły podstawowe 10-letnie, progimnazja od 5 do 8 klasy oraz podstawówki. Jak widać w systemie nie zostało miejsca dla szkół średnich. Będą one musiały ubiegać się o status gimnazjum albo degradować do szkoły podstawowej, czy też progimnazjum. Problem polega jednak na tym, że ustawa nie zna pojęcia szkoły mniejszości narodowych i stawia tym szkołom takie same wymagania jak szkołom litewskim. Wobec tego szczególnie są zagrożone polskie szkoły średnie na Wileńszczyźnie, które często nie mogą spełnić ogólnych wymagań, głównie posiadania dwóch równoległych klas w starszym pionie. Miejskie szkoły natomiast będą miały inny problem, bo jeśli spełnią warunki akredytacji gimnazjum, to ustawa nie przewiduje możliwości pod jednym dachem istnienia gimnazjum i progimnazjum, czy też szkoły podstawowej. Dokąd więc będą musiały pójść dzieci z młodszych klas?

— Projekt ustawy jest więc nieprzemyślany, zresztą i niepotrzebny — stwierdza w rozmowie z „Kurierem” Józef Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”. Zaznacza on przy tym, że mimo iż projekt nie jest nawet zaakceptowany przez ministerstwo, to np. samorządowe władze Wilna nadgorliwie śpieszą z wdrażaniem nowości w stołeczny system szkolnictwa, a urzędnicy z resortu oświaty naciskają na podwileńskie samorządy, żeby śpieszyły z wprowadzaniem zmian jeszcze przed przejęciem ustawy.

— Stawiamy pytanie, a po co śpieszyć, jeśli jeszcze nie jest znana końcowa forma ustawy? — mówi prezes „Macierzy Szkolnej”. Faktycznie, chociaż plany zakładają, że reforma zacznie obowiązywać już od następnego roku szkolnego, ale jak się okazuje, w ministerstwie dopiero niedawno powołano kolejną grupę roboczą, która ma na nowo przygotować projekt ustawy. W jakim kierunku pójdą przygotowania, można jedynie się domyślać, bowiem do złożonej z urzędników różnych resortów grupy roboczej nie zaproszono ani jednego przedstawiciela mniejszości narodowych. Polskie organizacje o pracy grupy dowiedziały się prawie przypadkowo i teraz aktywnie przygotowują swoje propozycje. Jak zauważa prezes Kwiatkowski, znowu te same, jakie już nieraz były składane przy pracach wcześniejszych grup roboczych. Są to zresztą nie propozycje, a raczej pilnowanie, aby kolejna grupa robocza nie przeforsowała niekorzystnych zmian dla szkolnictwa polskiego, co zresztą raz za razem jest robione.

— Chodzi głównie o sławetny paragraf 29, który zakłada wprowadzanie w szkołach polskich nauczania przedmiotów po litewsku. Już wcześniej przedstawiliśmy swoje argumenty poparte opiniami ze szkół, jak też wynikami nauczania i wydaje się, że było już zrozumienie po tamtej stronie. Ale znowu jest nowa grupa robocza i znowu trzeba przedstawiać wciąż te same argumenty i ponownie tłumaczyć — mówi Józef Kwiatkowski. Zauważa przy tym, że nie tylko zmiany w samej ustawie niosą zagrożenie dla szkolnictwa polskiego, ale też dokumenty wykonawcze, które reglamentują warunki akredytacji gimnazjów, kompletowania klas i nakładają inne obowiązki na szkoły mniejszości narodowych na równi ze szkołami litewskimi.

Prezes Kwiatkowski uważa jednak, że mimo presji i mataniny oraz częstych zmian ustawodawstwa reglamentującego szkolnictwo Polacy nie muszą poddawać się i wciąż powinni walczyć o swoje szkoły, których liczba i tak z roku na rok z natury rzeczy się zmniejsza, jak też liczba uczniów w nich.
Według ostatnich danych obecnie stan posiadania polskiego szkolnictwa stanowią nieco ponad 110 szkół, z czego 42 są średnie i 40 podstawowe. Uczy się w tych szkołach ogółem około 16 tys. uczniów.

— Po proponowanej reformie szkolnictwa liczba tych szkół na pewno się zmniejszy w następnym roku i później. Trudno dziś ocenić, o ile będzie ich mniej, ale możemy stracić nawet do 20 procent — zauważa Józef Kwiatkowski.

Jego zdaniem sytuację mogłoby uratować nadanie szkołom statutu placówek mniejszości narodowych. Zauważa zresztą, że jeszcze w 2002 roku ministerstwo zatwierdziło Założenia Oświaty Mniejszości Narodowych, które mogłyby stanowić podstawę prawną szkołom mniejszości narodowych. Jednak Założenia opierały się głównie na nieobowiązującej już Ustawie o mniejszościach narodowych, które gwarantowało mniejszościom nauczanie w języku ojczystym od klas początkowych do klas gimnazjalnych. Dziś żadna z ustaw tego już nie gwarantuje, a Założenia, jako oparte na nieistniejącej już ustawie, są dziś nic niewarte.

Wciąż warta jednak pozostaje ziemia — ojcowizna miejscowych Polaków, którą jednak większość ich nie może odzyskać, chociaż od uzyskania przez Litwę niepodległości i powrotu do państwa prawa minęło już 20 lat. Jak zauważa polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w swoim Raporcie o sytuacji Polonii i Polaków za granicą w 2009 roku, „dla wielu Polaków mieszkających na Litwie zwrot należnej im ziemi to kwestia najważniejsza. Stan obecny powoduje bowiem ekonomiczno-społeczną degradację Wileńszczyzny i jej polskich mieszkańców”.

O tym widocznie od dawna wiedziały władze w Wilnie, dlatego z takim uporem nie tylko nie zwracały miejscowym Polakom należnej im ojcowizny, ale też wymyślili niespotykaną w skali światowej praktykę przenoszenia nieruchomości z jednego końca kraju na drugi. W ciągu 20 lat niepodległości najwięcej ziemi na Wileńszczyźnie odzyskali nie miejscowi Polacy, ale mieszkańcy przybyli z innych miast i regionów Litwy. Wymyślono cyniczną, ale bardzo prostą, „sprawiedliwą” zasadę — za ar dobrej gleby pod Poswolem otrzymujesz kilka arów nieurobów pod Wilnem.

Przy tym cena rynkowa ziemi, czasami z różnicą kilkadziesiąt, a nieraz kilkaset(!) razy nie na korzyść tej spod Poswola, nie była brana pod uwagę w tych przenosinach.

Wobec tego ziemia byłych właścicieli w Wilnie i na Wileńszczyźnie, w większości Polaków, stawała się własnością obcych ludzi przybyłych na te tereny. Ten proces zresztą trwa do dziś, choć już nie na taką skalę, jak wcześniej, bo po prostu brakuje już ziemi również dla przybyszów. Oficjalne władze nie chcą przyznać, że proces restytucji ziemi jest krzywdzący głównie wobec Polaków. Twierdzą, że wysoka wartość rynkowa ziemi w Wilnie i wokół miasta zachęca różnych aferzystów do robienia przekrętów, co utrudnia proces zwrotu ziemi. Niemniej, nie pomniejsza to faktu, że w wyniku i tak najbardziej pokrzywdzonym pozostaje miejscowy Polak. Żeby nie tylko nie oddać mu ziemi, ale też nie dopuścić do jej przydzielania w 90. latach wymyślono kolejny przekręt, a mianowicie przekazano opiekę nad restytucją praw własności ziemi powiatom podporządkowanym władzy centralnej, a nie samorządom. Po dojściu do władzy przed rokiem konserwatystów zapowiedzieli oni, że powiaty zostaną zlikwidowane. U miejscowych Polaków pojawiła się iskierka nadziei, że sprawy zwrotu ziemi zostaną przekazane samorządom, na Wileńszczyźnie kontrolowanym głównie również przez Polaków.

Nadzieja, jak się okazuje, nie tylko umiera ostatnia, ale też bywa przedwczesna. Rząd rozważa bowiem możliwość przekazania spraw zwrotu ziemi w rejonach nie samorządom lokalnym, lecz Narodowej Służbie Ziemskiej, której nazwa być może zostanie zmodyfikowana. W założeniach rządowych przywiduje się, że jak wcześniej powiat, tak od połowy tego roku Narodowa Służba będzie decydowała o zwrocie ziemi. Samorządom rejonowym pozostanie tylko „przywilej” formowania planów wolnych działek do zwrotu, ale komu — o tym zadecydują w Służbie.

— Taka propozycja jest nie tylko krzywdzącą wobec samorządów, ale też nielogiczna z prawnego punktu widzenia. Bo w przypadku chociażby kwestii spornych do sądu będzie pozywany naczelnik Służby, aczkolwiek on tylko podejmuje decyzję o zwrocie, a nie o kształcie przedmiotu sporu, czyli sformowanej przez samorządowe służby parceli — mówi nam Grzegorz Sakson, prezes Stowarzyszenia Prawników Polaków na Litwie. Jego stowarzyszenie, dzięki wsparciu finansowemu z Polski, od lat udziela miejscowym Polakom nieodpłatnej pomocy prawnej przy zwrocie ziemi. Jak przyznaje prezes Sakson, potrzebujących takiej pomocy wciąż jest wielu. Świadczą o tym również dane z procesu zwrotu ziemi. Jak wynika z nich, do 1 grudnia 2009 roku w Wilnie ziemię zwrócono niespełna 14 proc. byłym właścicielom. Znacznie więcej w rejonie wileńskim, bo prawie 80 proc. Ale jak zauważa Grzegorz Sakson, nawet te dane nie są precyzyjne, gdyż zwierają też informację o przeniesieniu ziemi. Dlatego w rzeczy samej liczba prawowitych właścicieli, czyli miejscowych mieszkańców, którzy otrzymali swoją ojcowiznę, jest jeszcze mniejsza niż wskazują dane statystyczne. Czy będzie ich więcej? Wątpliwie. Chociażby dlatego, że wolnej ziemi faktycznie już prawie nie pozostało i z każdym dniem jest jej coraz mniej. Pretendenci mogą oczywiście odebrać rekompensatę w postaci pieniędzy, papierów wartościowych, czy też zadłużenia państwa wobec obywatela. Niemniej proponowane rekompensaty najczęściej nie przedstawiają realnej wartości ziemi. Wszystko wskazuje jednak na to, że większości jej właścicieli, głównie z Wilna nie dane już będzie poznać tej wartości.

Całą przedstawioną sytuację najlepiej podsumował jeden z mieszkańców Wilna, który od prawie 20 lat walczy o odzyskanie swej ojcowizny. Zauważył on w tym kontekście, że „niebawem Polacy na Litwie zostaną bez ziemi, szkół i języka, a najwyżej z polskim nazwiskiem w litewskim paszporcie”.

93 odpowiedzi to Kwestia polska, czyli jak się załatwia partnera strategicznego

  1. tomasz mówi:

    No proszę. Jaki długi artykuł. I bardzo cenne podsumowanie sytuacji.
    Jednego tylko nie rozumiem.Które to sę te :”…polskie media na Litwie związane blisko z otoczeniem premiera Andriusa Kubiliusa”?
    Ktoś się domyśla?

  2. Jan mówi:

    Też zastanawiam się co to za polskie medią?No chyba że za media uważa się rzecznika p.Prezydenta,ale to jest głos garstki żyjących w “wirtualnym świecie” i “wirtualnych sojuszach”.Zresztą rząd na czele z jaśnie panującym nam p.Premierem też żyje w świecie iluzji i baśni braci Grimm.

  3. room mówi:

    czy nie chodzi tu o radio doradcy premiera, zresztą wielu premierów i prezydentów Litwy? Bo o ile wiem dziennikarze tego radia nadają też na Polskę do PAP, IAR WP i chyba jeszcze do jakiejś telewizji? Inaczej trudno zrozumieć o jakie media chodzi… a tak w ogóle bardzo trafnie rozstawione akcenty, szkoda tylko, że nic po nich, bo wsio jak było tak i będzie, wystarczy spojrzeć na notkę jak prezydent Kaczyński porozmawiał z Grybauskaite… 🙁

  4. Kmicic mówi:

    Świetny artykuł mówiący o sednie “polskiej sprawy”.To już prawdziwa wojna wypowiedziana polskiej mniejszości. Co robią europarlamentarzysci? Czy wreszcie nie nadszedł czas na pozew państwo przeciw państwu?!

  5. tomasz mówi:

    do room: Mówisz że to Radio znad Wilii? Nie zauważyłem aby tam te sprawę uważano za prawie już załatwioną ale faktem jest że słucham okazjonalnie.

  6. Kmicic mówi:

    Polskim szkołom koniecznie przyznać status placówek mniejszości narodowych. Taki projekt już w przyszłym tygodniu powinien być złożony w sejmasie.Wiadomo, że nie przejdzie, ale trzeba się na czymś opierać w żądaniach i mieć co nagłośnić w mediach.

  7. Marius mówi:

    moim zdaniem litwini zrobio swoje, i nic tut zmienic Polakom nie uda sie, martwa sprawa.

  8. tomasz mówi:

    do Marius: Nie byłbym takim pesymistą.

  9. room mówi:

    ja nie mówię, a tylko podejrzewam z sugestii autora…

  10. tomasz mówi:

    do room: I tego specjalnie nie lubię. Szczególnie w dziennikarstwie. Jakieś tam sugestie zawoalowane wypowiedzi itd. Tak uważasz czy coś wiesz? To napisz.

  11. kalina mówi:

    Autor już nie pluje na Tomaszewskiego?

  12. Kmicic mówi:

    do Marius 9
    a może Marius konkretnie coś zrobi, zamiast marudzić:-)

  13. room mówi:

    to tomasz: czepił się jak rzep ogona psiego… ja tylko podejrzewam, a co autor miał na myśli to jego i zapytaj, tobie bliżej. a ja tu tylko ze swoją opinią, co już nie wolno?
    to kalina: 🙂 a czemu ma pluć? toż artykuł nie o Tomaszewskim? czy ja czegoś nie wiem?

  14. tomasz mówi:

    do room: Gdybyś przeczytał uważanie mój post zamiast od razu się rzucać może by ci zaświtało że odnosiłem to właśnie do redaktora.Z całym szacunkiem ale twoich postów (zresztą moich też) dziennikarstwem bym jednak nie nazwał.

  15. room mówi:

    to room: a ja już pomyślałem, że “Tak uważasz czy coś wiesz? To napisz” to do mnie te sugestie :((( a to tylko do tarasiewicza… ale to i dobrze, więc jak będziesz tam w redakcji to wytłumacz jak trzeba podawać wiadomości i przy okazji opieprz autora za niekonkretność w tym konkretnym przypadku… w moim skromnym imieniu też. 🙂

  16. Kmicic mówi:

    świetny,wyrazisty i opisujacy sedno problemów artykuł. Jeden z niewielu, które się chętniej czyta niż komentarze:-)

  17. tomasz mówi:

    do room: Nie wiem z jakiej racji miałbym niby kogoś w redakcji opieprzać na dodatek jeszcze w cudzym imieniu.
    Szczególnie że zgadzam się z Kmicicem. Oprócz tej jednej sprawy cały artykuł mi też bardzo się podoba.

  18. room mówi:

    pod warunkiem, że kmicicem nie jest sam autor, a opieprzyć może pan w imieniu Internautów, czyli moim też, których przedstawicielem chyba pan jest? chyba że ja nie jestem internautą? ale proszę wtedy podać kryteria rozpoznawcze, którym musiałbym odpowiadać… postaram się sprostać 🙂

  19. tomasz mówi:

    do room: Nie jest.
    Jak na razie to tylko TRZY osoby wyraziły soje wątpliwości. Moim zdaniem jest to wystarczające jedynie do wyrażenia swojej opinii co zresztą robimy.
    Śpieszę cię uspokoić twoje obawy co do swojej osoby sa niepotrzebne. Już lepiej? 😉

  20. alex mówi:

    Panie tomaszu i Panie room,prosilibysmy jednak o pewna autocenzure. Otoz panowie juz calkiem starcili (?) poczucie wstydu(?) i wala w poscie 17 i 18 z grubej rury, np “opiep….” Dorosli wiedza, co to slowo znaczy. Prosilibysmy o nieuzywanie wulgaryzmow. I nie tylko panow tomasza i room.Jezeli Panow i innych ta prosba obrazilem – przepraszam.

  21. room mówi:

    jest już pora późna, więc mam nadzieję, że dzieciaki nas nie czytają 🙂 a jeśli czytają , to trzeba opieprzyć ich rodziców, że pozwalają na te czytanie i to o takiej porze… :))) zresztą dla dzieci temat ten jest baaaardzo nudny więc wątpię, żeby któreś tu zajrzało, a tym bardziej o takiej porze, bo nie ma tu seksu, narkotyków i innych rzeczy jakie interesują młodzież 🙂

  22. alex mówi:

    Panski “zart”, Panie room, post 21, nie jest smieszny. Te strone czytaja rowniez Litwini i na podstawie jezyka dyskutantow sadza o nich. Gorsze, ze sadza na podstawie jezyka stamtad rowniez o Polakach na Litwie… Dobranoc.

  23. Wera Raksztelis mówi:

    A ja uważam, że na szczęście rok 2010 przyniesie kompletne przewartościowane polskiej , pożal się Boże, “polityki wschodniej”:

    na Ukrainie, najwięszym sąsiedzie RP wygra Janukowycz 🙂 i co, obrazić się na niego? Nie – i Prezydent, i narcyz Sikorski grzecznie przełkną tę pigułkę i będą szukać jakiegoś porozumienia 🙂

    Białoruś – rozważa się zaproszenie Łukaszenki na 600 lecie bitwy pod Grunwaldem: czyli zimny prysznic po latach durnego bojkotu 🙂

    A Litwa – a któż by się nacjonalistycznym , malutkim krajem, ze zrujnowaną ekonomią przejmował?

  24. tomasz mówi:

    do alex: Też jestem za jakością języka i poziomem dyskusji. Może jednak nie przesadzajmy. Nawet najlepszy pomysł i najlepsze chęci można sprowadzić do absurdu i staną się one najgorszymi pomysłami.
    Dlatego uwagę twoją przyjmuję ale specjalnie się nie poczuwam. Skoro jednak prosisz to się postaram. 🙂

  25. room mówi:

    dobranoc panie alexie, a na dobranoc razem z Litwinami poczytaj komentarze na Delfi, to dopiero poznasz “kulturę” pewnego narodu, przy której moje “pieprzyć” jest kołysanka, kolędą i bogurodzicą… ups przepraszam, to już herezja… ale co najmniej kołysanką jest!
    Rozumiem, że to my i oni… no cóż powiem po światowemu “fuck”… to chyba każdy naród rozumie i odbiera jako swoje?… bez obrazy…

  26. tomasz mówi:

    do room: I po co?

  27. room mówi:

    to tomasz: obejrzyj dowolny film zaprzyjaźnionego nam państwa NATO i zrozumiesz, że dla ogólnego dokształcania się i przyjaźni ogólnonatowskiej 🙂

  28. tomasz mówi:

    do room: Nie wiem czy przyjaźń i dokształcanie się polega na przekazywaniu sobie “fucka”. Może niedobre filmy oglądam?

  29. romm mówi:

    to zacznij oglądać dobre 🙂

  30. alex mówi:

    Raz jeszcze, tym razem ostatni, pisze do room, post 25. Nie interesuje mnie delfi. Natomiast Panskie porownanie slowa “pop…” do koledy, kolysanki lub bogurodzicy (Pan pisze to mala litera) mowi o Panskim,przepraszam DEBILIZMIE. Bez szacunku – alex.

  31. tomasz mówi:

    do room: To dawaj listę tych “dobrych”. Czy wyznacznikiem jakości będzie częstotliwość używanych “fucków”?

  32. romm mówi:

    sam takoi! jak mówią na Wileńszczyźnie! A ja jeszcze próbowałem z nim jak z inteligentem! Sklichasofskij…. a jak ci nie pasuje delfi to poczytaj posty na Kurierze ( za neimeniej na innych polskich), to może uspokoisz się i zrozumiesz, że twoje uczuciowość na “Pop” to się leczy…

  33. ted mówi:

    za zapiekloscia Litwinow,w sprawach polskich,stoi jakis”promotor”,ktory ma wszystkie sznurki w reku.Trudno zakladac,ze Litwini stali sie zakladnikami,wlasnych kompromitujacych i glupich decyzji.Trudno zakladac tez,ze Litwini to w 100proc.szow-nacjonalisci.Ta niepodleglosc Litwy,gdyby byla notowana na Gieldzie,jej kurs, bardziej by zalezal od wahan rubla niz euro. z

  34. Astoria mówi:

    “Jednego tylko nie rozumiem.Które to sę te :”…polskie media na Litwie związane blisko z otoczeniem premiera Andriusa Kubiliusa”?
    Ktoś się domyśla?”

    Mam to samo pytanie. W 33 postach nikt na nie odpowiedział. Czy Polacy z Litwy też nie znają na nie odpowiedzi?

  35. Pomorze mówi:

    @23
    “Polska polityka wschodnia” totalna porażka. Nasi wschodni sąsiedzi nie czują do Nas respektu.
    Kaczyński co sobie wybrał za cel polityki? Obrona interesów Ukraińców czy Litwinów zapomniał chyba że jest Prezydentem Polaków?
    Dobrze że jego kadencja dobiega końca. Oby skończyła się fikcja z popieraniem różnych postradzieckich republik. Jaki mamy interes w tym by robić na złość Rosji? Tylko na tym traci Polska gospodarka.

  36. zozen mówi:

    co autor miał na myśli pisząc o “zasłonach dymnych w polskich mediach z otoczenia premiera” to nie wiem. Pod te stwierdzenie można podciągnąć każdą informację o pisowni nazwisk i w KW i w RzW.
    Raczej sądzę, że autor w taki sposób reklamuje swój portal informacyjny jako jedyny niezależny i wolny od wpływów oligarchów.

  37. Połaniec mówi:

    Błąd w założeniu. Jeśli coś przeszkadza to trzeba zmienić Konstytucję RL.Tłumaczenie problemów wyrokiem sądu konstytucyjnego nie jest rozwiązaniem sprawy. Niech ten sąd Konstytucyjny rozstrzygnie czy Litwa leży w Europie, bo ja mam wątpliwości!!!!. Lietuviński rząd uprawia politykę chciejstwa – a w oczach swoich obywateli też jest niewiarygodny.
    Zresztą myśląc i działając jak Letuvini w ten sposób prosta droga do wyprodukowania paszportów dla Polaków, tyle że z rosyjskimi nazwiskami.

    W Polsce mamy prawo do zmiany nazwiska, można sobie zmienić prawie na dowolne – i tak było też – o dziwo – za za PRL-u.
    jestem pewny, że Lietuvini- którym przejściowo “zmiękła rura” – dalej mają nieczyste intencje i bolszewickie myślenie!!!!! Ile jeszcze wody w Wilii czy tzw. “Nerisie” musi upłynąć ?????

  38. octopus mówi:

    do Polaniec: kultury troche, co za Lietuvini? nowotwór jakiś, chcesz być oryginalny? A jakby cię ktoś nazwywał np Polskaczem? bo mnie jest szczerze wstyd za wypowiedzi takich Polakó jak ty

  39. Polak ze Śląska mówi:

    Do 28 i 29.
    Lepiej juz w ogóle nie oglądajcie żadnych>Słowo kur… ,ja pier… itp. weszły do naszej kultury(tylnymi drzwiami).
    Obejrzyjcie np. “Lejdis” czy “Dzień Świra” i zacznijcie liczyć.Oba sa na YouTube. I tak jest w prawie kazdym filmie.Jeżeli w żadnym nie ma przynajmniej jednego kur.a to znaczy,że oglądaliście “Shreka”,albo “Pingwiny z Madagaskaru” albo “Film o pszczołach”,albo…. albo inny dla dzieci.

  40. hm mówi:

    Tam miały być nie polskie, a litewskie media. Pan dziennikarz powinien to sprostować…
    do octopus: Nu co tobie nie jasno?Lietuvis to ten co mówi lietuviskai, a Litwin to ten co mówił po białorusku, polsku, rosyjsku i lietuviskai w Wielkim Księstwie Litewskim.

  41. Polak ze Śląska mówi:

    Albo tu:
    http://www.youtube.com/watch?v=lg–P7jzCag
    Pytanie brzmi co zatem oglądać?? Wszystko sprzed 1989.W “Stawce wiekszej…” “4 pancernych””Miś-iu” nie klęli.”Piłkarski poker”-a nie tam juz zaczeli.”Seksmisja”-taka fajna komedia-ale… nie-też nie
    Choćby tu:
    http://www.youtube.com/watch?v=L-WKdm-ryvQ
    Chyba nie da sie oglądac nieodpowiednich filmów,bo wszystkie są nieodpowiednie.

  42. Kmicic mówi:

    Polszczyzna na Litwie jest wolna od polskich chamskich i nie mających znaczenia wulgaryzmów używanych jako “przerywniki”.Jest to zjawisko bezcenne i warte pielęgnowania i świadczy o wyższości Naszej kultury . Doda, i Madonna wszędzie znajdą swoich naśladowców i fanów,podobnie jak popisywanie się swoim chamstwem. Chamskie wypowiedzi po prostu dyskredytują rozmówcę i wykluczają z normalnego towarzystwa. Tak przynajmniej powinno być. Na szczęście Mc.Donaldy na Litwie nie odniosły sukcesu i budzą raczej pogardę i politowanie.

  43. RB mówi:

    popieram post 38. Też zauważyłem już wcześniej i myślałem, że to literówka, ale skoro się powtarza to jednak nie… Trochę niekulturalnie, fakt.

  44. RB mówi:

    do Kmicic.

    ale od rosyjskich wolna nie jest (niektóre brzmią identycznie).

  45. Kmicic mówi:

    I tak chamstwo zawsze będzie chamstwem i warto z niego kpić, traktować ze zdziwieniem i z politowaniem. Nie mówię oczywiście o literackiej “krwistości” języka, kiedy użycie wulgaryzmów ma naprawdę sens znaczeniowy i literacki.Oczywiście w pewnych środowiskach inna mowa była by niezrozumiana, ale to tylko w niektórych środowiskach.Część moich znajomych po usłyszeniu “przerywnika” robi po prostu zdziwioną minę i prosi o przetłumaczenie:-)

  46. tomasz mówi:

    do room 32: Przeginasz. Alex po prostu zwrócił się z PROŚBĄ.Widocznie mu na tym zależy. Ja co prawda nie czuję w naszych zwrotach jakiegoś szczególnego wulgaryzmu. No ale skoro ktoś prosi to czemu się nie dostosować? Czy coś na tym tracę? Nic. A alexowi będzie przyjemnie.

    do pomorze 35: Pomysł był w sumie nie najgorszy. Odgrodzić się od wschodu państwami przyjaznymi. Tylko ta realizacja. 🙁
    Za wysoka cena za tę przyjaźń. Szczególnie że trudno to nazwać “przyjaźnią”.

    do octopus 38: Zgadza się. Niepotrzebne to jest.

    do Polak ze Śląska 39: No i co z tego wynika? Ty to nazywasz elementem “kultury” a ja nie. Raczej opisem zjawiska.Odzwierciedleniem nieciekawej rzeczywistości.

    do Kmicic 41: Twoja wypowiedź potraktuję jako żart. 🙂

    A co do kwestii tej aluzji w artykule to faktycznie trzeba jednak o tym pogadać.

  47. Kmicic mówi:

    do Tomasz;
    oczywiście żart nie dotyczył Ciebie:-) Tak sobie napisałem o zjawisku jako takim.

  48. Kmicic mówi:

    Artykuł nadaje się do rozpowszechnienia w PL i PE.

  49. z Polski mówi:

    wy puljaki kresowe żyjecie polskimi książkowymi mitami. Prawdziwego Polaka to – c..j i k…a jego mać.

  50. tomasz mówi:

    do Kmicic: Jako żart traktuję opis polskiej społeczności co to nie używa wulgarnych przerywników. 🙂
    Nie wiem jakie “zjawisko” opisywałeś ale chyba coś jakby UFO. 🙁

  51. Kmicic mówi:

    Jakoś tak jednak mniej słyszę “przerywników” na ulicach w Wilnie w porównaniu z Warszawką, może to rzeczywiscie UFO? To forum też zdobywa sobie nowych czytelników z RP poprawnością języka(mimo wszystko).

  52. grzesiek mówi:

    ty z Polski,
    czyli z szawelskiego kurnika, na odległość cuchnie od ciebie szowinizmem litewskim; takich jak ty należałoby wysyłać na Madagaskar. Tylko psujesz miernoto opinię uczciwym Litwinom.

  53. z Polski mówi:

    Grzesiek, ty tak po polsku powiedz, bo taka jest polska codzienność:

    http://www.joemonster.org/download.php?d_op=getit&lid=1417

  54. RB mówi:

    do Kmicic:

    ???… raczej tematyką…
    (wiem, że cel uświęca środki, ale przesada niewskazana).

  55. z Polski mówi:

    51
    oho, jak się litewscy Puljacy wywyższają nad swych mazowieckich “rodaków”! Dlatego zapewne, po pochodzą od szlachetnych brańców, a chamy na Mazowszu zostały się
    hahaha

  56. tomasz mówi:

    do Kmicic: Pewnie że słychać na ulicach. Może zdejmij słuchawki z uszu. Poprawność języka na tym forum?????
    Może zdejmij różowe okulary?

    A teksty o “Warszawce” tylko zaprzeczają temu co sam twierdzisz…

  57. pšv mówi:

    Artykuł o Litwinach – że są Litwinami typowymi i że to się przejawia w okradaniu Polaków i nagonkach na polskość. A tu jakieś ukrywanie ryjów w batystowych koronkowych chusteczkach i udawanie dziewiczych fraucymerów… Wróćmy może do tematu?

  58. grzesiek mówi:

    z Polski,
    co ty jadasz, że tak głupio gadasz, kałakutasie? Co ty możeesz wiedzieć o Polsce z perspektywy swojej litewskiej nory, albo bani?
    Czy może pomoc lekarska potrzebna?

  59. Tutejszy. mówi:

    Artykuł bardzo dobry, ale co z tego? Ile już było podobnych? Czy ktoś jeszcze nie rozumie, że klika władzy litewskiej ani kroku nie ustąpi do pełnej depolonizacji Wileńszczyzny? Chyba i władze naszej kochanej Ojczyzny, też to zrozumiały, bo jak narazie to ich “protestacyjne kroki” są raczej żałosne. Zostajemy jak zawsze zdani tylko na własną wytrwałość. I będziemy stać do ostatku, jak żołnierz na placówce!(A nasi rodacy tym czasem posprzeczają się o używaniu brzydkich wyrazów, wytkną jeden drugiemu chamską wypowiedź, czy o jakichś tam dyrdymałkach. Wyrażam współczucie.)

  60. RB mówi:

    do Tutejszy:

    nie znam się osobiście ani z Kubiliusem ani z Tuskiem ani z Kaczyńskim ani z Grybauskaite… To co ja mam, Twoim zdaniem, zrobić?

  61. Broda mówi:

    tak faszym na litwie ma sie dobrze. Litwini jak widac to banda faszystow przesladujacych jak hitler mniejszosci i przepraszam jak to dotknelo tych nielicznych uczciwych a wiem ze sa tacy nawet jednego takiego spotkalem. Rozwiazanie jest jedno wywalic ich z UE niech rosja zrobi z nimi porzadek a ona potrafi

  62. Gość mówi:

    Chciałbym spytać, jak to według statystyki PAP mniejszość Polska na Litwie stanowi 325 tys, podczas gdy oficjalne dane statystyki na Litwie podają 205 tys ? Ktoś mógł by mi to wytłumaczyć?

  63. Anonymous mówi:

    Postępowanie “wadzy” litewskiej jasno i dobitnie dowodzi, że nie można być spolegliwym wobec innej nacji, gdyż biorą to za słabość, a człowiek jest taką istotą, “że dając mu palec, on zje całą rękę”

  64. adsenior mówi:

    Nie wpisałem mojego pseudonimu i wyszedł mi “anonim” w moim wpisie z 7:34.

  65. RB mówi:

    do Gość:

    też nie wiem, ale opierają się zapewne na wynikach spisu z 2001 roku (235 tys.) + założone matematyczne tempo asymilacji (jakiś współczynnik) – tak, żeby udział Litwinów w składzie narodowościowym stale wzrastał (chociaż mniejszości narodowe nie wymierają chyba w szybszym tempie 😉 ). Następny spis coś pokaże tak naprawdę.

  66. Broda mówi:

    Gość 62

    RB 64

    w spisie powszechnym uwzglednia sie roznice pomiedzy faktycznie “spisanymi” a danymi urzedow statystycznych. Bo np. kogos nie bylo w domu, wyjechal ect. A 2 w spisie powszechnym bierze sie pod uwage osoby dorosle a te maja zwykle dzieci ktore w wieku 18 lat staja sie dorosle ect.

  67. Albert mówi:

    na Wilenszczyznie obywatele narodowosci litewskiej stanowią mniejszosc, a mniejszosci nalezą się szczegolne prawa. przeciez to elementarne. poza tym, jak zauwazyl premier Kubilius, Wilenszczyzna jest najbardziej zacofanym regionem, co nalezy zrozumiec, ze AWPL nie potrafi rządzic, więc zeby nie bylo gorzej, w gestie samorządow nie powinny byc przekazywane tzw. strategiczne kwestie.

  68. Albert mówi:

    warty uwagi jest stosunek “prawdziwych” Litwinow do sprawy polskich szkol. z jednej strony na arenie międzynarodowj niby się szczycą, ze takie szkoly są, co swiadczy o wielkiej uwadze i szacunku, jakim jest darzona mniejszosc polska, a z drugiej strony nie ustają proby lituanizacji tych ze szkol, i to, ze dotychczas to się nie udalo, jest traktowane jako porazka.

  69. Broda mówi:

    Albert, Styczeń 17, 2010 at 12:22 –

    “premier Kubilius, Wilenszczyzna jest najbardziej zacofanym regionem”

    Z tego co ja czytalem to mocno sie rzady na litwie straja zeby tak bylo a po drugie mozesz mi przyblizycz ile to faktycznie wladzy ma AWPL na Wilenszczyznie ?

  70. Albert mówi:

    Broda: w rejonach wilenskim (podwilenskim, bez m. Wilna) i solecznickim AWPL w radach samorządowych ma bezwzględną większosc. ale trzeba pamiętac o tym, ze samorządy na Litwie mają ograniczone prawa.

  71. Broda mówi:

    Albert, Styczeń 17, 2010 at 13:28 –

    no wlasnie o tym pisze. Jakie znaczenie ma samorzad z ktorego regionow zbiera sie podatki a inwestuje sie w innym ? Poza tym ciekawi mnie co mial na mysli (nie znam litewskiego,realiow Litwy ) ow mowiac o “zacofaniu”? Z tego co sie zorientowalem rzad litewski od 20 lat pakuje kase, inwestycje ulgi tam gdzie ma wiekszosc “narodowosciowa” litewska. Ale ja widze tylko od strony inwestycji w infrastrukture ulatwienia dla biznesu itp. lokowane sa zdecydowanie na polnocy kraju

  72. Tutejszy. mówi:

    Do RB:
    Szkoda, że nie znasz osobiście prezydentów i premierów. Ale może mógłbyś jakoś nagłaśniać w Polsce o naszych prześladowaniach pośród ludzi, którzy znają prezydentów i premierów, i mogliby im to wbić w łepetyny.
    Do Gościa: A czy wiesz, żę w czasie ostatniego spisu ludności w ankietach rubrykę “Narodowość” musieliśmy zapełniać ołówkiem? Jak myślisz, po co?

  73. Broda mówi:

    72. Tutejszy., Styczeń 17, 2010 at 17:34

    “Do Gościa: A czy wiesz, żę w czasie ostatniego spisu ludności w ankietach rubrykę “Narodowość” musieliśmy zapełniać ołówkiem? Jak myślisz, po co?”

    -zartujesz ?

  74. GUS mówi:

    Do Broda:
    poczytaj sobie na początek…
    http://www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=pwko94

  75. GUS mówi:

    Do biednego Tutejszego:
    jeżeli masz jakąś fobią spisów powszechnych, to mozesz już teraz zaczynać ćwiczenia. W marcu 2010 odbędzie się próbny spis przed spisem 2011. A swoje ćwiczenia możesz rozpocząć od dokładnego przestudiowania ankiety, którą czeba będzie wypelnić pod czas spisu. Oto ona:

    http://www.stat.gov.lt/uploads/docs/2010_band_%20gyv_ir_bustu_sur_%20lapas.pdf

    I bardzo uwąznie przeczytaj załącznik nr 2, gdzie jasne jest powiedziane, że ankietą trzeba wypelnić czarnym lub niebieskim długopisem (czyli tuszem). W oryginale:
    “7.1. Juodu ar mėlynu rašikliu.” (nie “pieštuku” (ołowkiem))

  76. Broda mówi:

    do GUS, Styczeń 17, 2010 at 23:18

    przyznam ze podczas spisu nigdy nie czytalem tego co tam jest drobnym druczkiem, to nie umowa w koncu Poza tym od tego jest ankieter i jakby mi powiedzial o tym ze mam to wypelnic “mazakiem” to bym wypelnil mazakiem – pytanie dlaczego ankieterzy tak mieli powiedziane zeby z tym “olowkiem” ludziom ciemnote wciskac ?

  77. pien. mówi:

    Dla wiekszosci pofigu jakimi literkami beda pisane ich nazwiska.

  78. GUS mówi:

    do Broda.
    “pytanie dlaczego ankieterzy tak mieli powiedziane zeby z tym “olowkiem” ludziom ciemnote wciskac?”

    – a czy mieli? i czy w ten sposób pisali?
    Moja rada – więcej dystansu przydało by się mieć do tego, co tu i na innych forach jest czasem pisane…

  79. Anonymous mówi:

    do GUS

    “- a czy mieli? i czy w ten sposób pisali?”

    a skad mam wiedziec nie mieszkam na Litwie.Oprzec sie moge tylko o zdanie tych co mieszkaja.Ale wyznaje zasade ze jak mi jedna osoba powie ze jestem pijany to moge to “olac” ale jak 5 osob powie mi ze jestem pijany to klade sie spac

  80. Broda mówi:

    p.s. ow “Anonim, Styczeń 18, 2010 at 14:03

    to ja nicka nie wpisalem

  81. GUS mówi:

    do Brody i innych.

    Polacy na Litwie:
    w 1970 – 240,200 (7,7 proc.); w 1979 – 247,000 (7,3 proc.); w 1989 – 258,000 (7,0 proc.); w 2001 – 235,000 (6,7 proc.); w 2007 (liczą na 1 stycznia) – 212,100 (6,3 proc.); w 2008 – 208,300 (6,2 proc.); w 2009 – 205,500 (6,1 proc.).

    W 2008 – minus 3800 w porównaniu z 2007
    W 2009 – minus 2800 w porównaniu z 2008
    Średnio liczba Polaków na Litwie zmniejsza się o około 3 tys., czyli stosunkowo trochę więcej, niż średnio ubywa mieszkanców Litwy.

    Prognoza:

    W 2010 będzie, a raczej było 1 stycznia 2010, około 202 tys. (minus 3500, bo w 2009 roku była duża emigracja).
    W 2011 obliczenia mogą wskazać około 198-199 tys., a wyniki spisu, który ma pokazać sytuację na 1 marca 2011, mogą różnić się o około 5 tys. w tą lub inną stronę. In plus, jeżeli do polskości przyzna się część tych, którzy „nie podają” swojej narodowości, aczkolwiek to samo mogą zrobić i w ankiecie spisu. Wśród „nie podających” narodowości absolutną większość stanowią osoby pochodzenia rosyjskiego. Po bardziej wnikliwej analizie tej grupy – „niepodających swojej narodowości” – można dojść do wniosku, że to Rosjanie, a nie Polacy, nadal stanowią drugą co do liczebności grupą narodowościową na Litwie, bo tak drastyczny spadek Rosjan w statystykach równa się podobnemu wzrostowi gupy „niepodających swojej narodowości”. To samo podtwierdzają analiza wspomnianej grupy pod kątem miejsca zamieszkania i języka ojczystego. Wśród „nie podających” stosunkowo dużo jest osób, należących do „nieprestyżowych” grup etnicznych – np. Romów, oraz – „nie terytorialnych”, czyli tych, komu nie zależy na wynikach statyski, lecz traktują tą sprawą, jako „prywatną” (Żydzi, ci sami Rosjanie, ale też różni imigranci z ostatniego 20-lecia, dla których istotne jest tylko „obywatelstwo”). In minus od wspomnianej oczekiwanej liczby Polaków, to znaczy 198-199 tys., wyniki spisu będą ewentualnie odbiegać, jeżeli bieżąca statystyka nie uchwytuje przemian w świadomości narodowej.

  82. Broda mówi:

    do GUS, Styczeń 18, 2010 at 14:24

    a ja mysle ze ten “wyzszy” statystycznie spadek jest spowodowany nagonka na mniejszosci prowadzana przez rzad i media. Szczegolnie mlodzi ludzie jak slysza ze “jestescie zacofani” , “jestes wywrotowcami” itp. Ukrywaja wlasna narodowosc.Kiedys np. w w szkocji do swej narodowosci przyznawalo sie mniej niz 30% mieszkancow tej wyspy.A jak rzad UK przestal wiele lat temu stosowac faszystowskie nagonki na dzis przyznaje sie prawie 80% (dolicz ze w szkocji jest mase emigrantow)

  83. GUS mówi:

    do Broda.
    A Ty dolicz tą okoliczność, że co drugi Polak na Litwie zawiera małżeństwo z osobą z innej grupy etnicznej. Np. w 1989, kiedy Polaków na Litwie było 258,000, rodzin, gdzie wszyscy członkowie rodziny były Polacy, bylo 49,684. Średnia wielkość polskiej rodziny nie odbiega od średniej krajowej, czyli w 1989 stanowiła 3.2 osoby (dokładnie tyle, co średnia krajowa i średnia rodzina litewska). W 1990 z 100 noworodków, urodzonych przez matki narodowości polskiej, 45 mieli ojców nie Polaków. Obecnie takie tendencje tylko wzmocniły się, choć oficjalnej statystyki pod takim “etnicznym” kontem nie ma. Jeżeli chodzi o “psychologiczne” aspekty statystyki, to one są i dzialają we wspomnianym kierunku – ich odzwierciedleniem jest grupa “nie podająca swojej narodowości”. I dotyczy to w pierwszej koleji Rosjan.

  84. Broda mówi:

    do GUS

    no ja akurat pisalem o mniejszosciach narodowych na Litwie nie konkretnie o polakach choc to iich narbardziej dotyka nagonka rzadowa i medialna z tego co czytam i slysze.

    a z innej beczki. To z mieszanymi malzeństwami to nie zgodze sie bo co wczesniej takowych nie bylo ? A po drugie czy dziecko ktore ma matke litwinke i ojca polaka z gory deklaruje sie po stronie jednej albo drugiej narodowosci ? – no przy nagonce medialnej jaka ma miejsce na mniejszosci pewnie tak, bo kto lubi zeby nazywac go “zacofancem” ect.Ale w normalnym kraju nie ma pewnosci jaka narodowosc sobie czlowiek wybierze kiedy dorosnie

  85. a propos mówi:

    “To z mieszanymi malzeństwami to nie zgodze sie bo co wczesniej takowych nie bylo ”

    byly, spojrz raz jeszcze na statystyki – rownanie jest ciagle do dolu.

    “Ale w normalnym kraju nie ma pewnosci jaka narodowosc sobie czlowiek wybierze kiedy dorosnie ”

    na 100 proc. pewnosci nie ma, ale na jakies 80 – tak, wybierze narodowosc wiekszosci, a nie mniejszosci, czego dowodem stale zmniejszajaca sie liczba np. Litwinow w Polsce czy Serbow Luzyckich w Niemczech.

  86. Broda mówi:

    “byly, spojrz raz jeszcze na statystyki – rownanie jest ciagle do dolu.

    ale nie wynika to przeciez z mieszanych zwiazkow. Czy ja wiem ostanio polska odtworzyla sobie parenascie tysiecy kaszubow bo “cool jest byc kaszubem” -taka moda co prawda z tych kaszubow to 90% to taka “10ta woda z pieczek” ale pojawili sie W ostanich 20 latach 1000% wzrostu

  87. filia zamierza bankrutowac? mówi:

    Tyle było pochwałek, że studia na wileńskiej filii UwB są najtańsze na Litwie, a tu czytam, że cała ta filia leży finansowo i straszy, że przerwie swoją działalność…
    Patrz:
    :” Pod znakiem zapytania stoi działanie filii białostockiego uniwersytetu w Wilnie. Brakuje pieniędzy na jej utrzymanie. Władze Uniwersytetu w Białymstoku prosiły o pomoc polityków.
    Filia powstała 3 lata temu. Kształci 450 studentów na dwóch kierunkach: informatyce i ekonomii. Białostockiej uczelni brakuje jednak pieniędzy na jej utrzymanie. Kanclerz uniwersytetu Tomasz Zalewski powiedział, że jeśli sytuacja finansowa się nie zmieni, to w przyszłym roku trzeba się będzie zastanowić nad likwidacją filii. Jej utrzymanie kosztuje rocznie około 3 milionów złotych. Jedną czwartą tych pieniędzy uczelnia otrzymuje z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Tomasz Zalewski powiedział jednak, że ministerstwo płaci na każdego litewskiego studenta tyle, co na studenta polskiego, podczas gdy kształcenie na Litwie jest o 70% droższe, niż w Polsce.

    Władze Uniwersytetu w Białymstoku prosiły o pomoc polityków. W tegorocznym budżecie parlament zarezerwował jednak pieniądze dla Uniwersytetu Warszawskiego na działanie Instytutu Studiów Wschodnich.

    Wileńska filia białostockiego Uniwersytetu kształci Polaków mieszkających na Litwie. Mniejszość polska jest tam najgorzej wykształconą grupą narodową. Tylko 63 Polaków na 1000 ma wykształcenie wyższe. Średnia litewska jest dwa razy wyższa.”

    http://polonia.wp.pl/title,Filia-bialostockiego-uniwersytetu-w-Wilnie-blaga-o-pomoc,wid,11867737,wiadomosc.html

  88. Żałosne :( mówi:

    Najpierw Tarasewicz, białorusin pluje na łamach KW na Litwę a potem prosi swego koleżkę Kmicica, albo sam nim jest, żeby popierał jego plwociny. Żenua, dno, i 100 metrów mułu. Gratuluję towarzystwa. A durni dają się na takie plewy wziąć? 😀

  89. Broda mówi:

    “Tylko 63 Polaków na 1000 ma wykształcenie wyższe. Średnia litewska jest dwa razy wyższa.”

    swoja droga zastanawia jakie sa przyczyny tego ze tak malo osob z mniejszosci polskiej na Litwie? Jest to nie tylko duzo nizsza niz w Polsce ale rowniez niz srednia litewska – ktos wie moze?

  90. zybedeusz mówi:

    Broda:

    wynika to z kilku czynników. Jeden to taki, że Polacy na Litwie są wspólnotą niezamożną. Wielu na studia, szczególnie po “reformie”, nie stać.

    Inna sprawa to wybór — Litwini mają większy. Ogółem na Litwie działa chyba ponad 50 wszelkiej maści wyższych uczelni. Polacy jednak bardzo rzadko decydują się na studia w mieście innym, niż Wilno — ze względów kulturowych, ale też materialnych. Natomiast studiujący w Polsce nierzadko tam zostają, nie widząc na Litwie dla siebie perspektyw.

    Trzeci motyw to też taki, że studenci-Polacy mogą być na litewskich uczelniach szykanowani i z tego powodu niektórzy nie kończą studiów. Jednak kwestia ta nie była poddawana żadnym badaniom, zatem nie jest znana ani jej skala, ani w ogóle sam fakt istnienia — to po prostu przypuszczenie, wysnute na podstawie traktowania Polaków w innych dziedzinach.

  91. Kmicic mówi:

    Generalnie zaczyna się na Litwie moda na Polskość.Polski zaczyna być cool.To już słychać na ulicach Wilna.Ta moda niczym nie zagraża Litwie, czego nie chcą pojąć pseudonacjonaliści litewscy istniejacy tylko dzięki konfliktom narodowościowym.
    Od kilku lat, znacznie większy odsetek maturzystów po szkołach polskich dostaje się na wyższe uczelnie niż maturzystów po szkołach litewskich.Wiadomo komu to przeszkadza.
    prowokator żałosne89:
    Pana Tarasiewicza nie znam osobiście ,ale z pewnością poznam.A artykuł ujmujący sedno problemu i boleśnie prawdziwy,nieprawdaż?:-))

  92. OLENISZKI mówi:

    “Nie czytałem wypowiedzi (polskich polityków)(…) Ale troska o interes Litwy, obrona zasad patriotyzmu i zdrowego nacjonalizmu nie jest czymś złym” – powiedział Kubilius w wywiadzie dla radia Żiniu Radijas.”

    “Nacjonalizm (z łacińskiego natio – naród), ideologia i ruch polityczny, a także postawa społeczno-polityczna podporządkowująca interesy innych narodów celom własnego. Według tej ideologii wszelkie działania polityczne podejmowane są w celu podniesienia siły własnego narodu, a także oceniane przez pryzmat jego dobra i interesów.

    Jako ideologia polityczna nacjonalizm ukształtował się w XIX w. Pojęcie nowoczesnego narodu zdefiniowane zostało po raz pierwszy w czasie rewolucji francuskiej, a przez M. Barrèsa w 1892. Naród rozumiany jest jako wspólnota duchowa i moralna, a w mniejszym stopniu jako wytwór historii. Zgodnie z ideologią nacjonalizmu przynależność jednostki do danego narodu jest nieodzownym warunkiem jej rozwoju. Interesy narodów, jako sprzeczne, są nie do pogodzenia ze sobą. W tym kontekście interes narodowy jest celem wszelkich działań politycznych, a metodą realizacji tego interesu – egoizm narodowy. W kategoriach politycznych oznacza to konieczność budowy przez każdy naród własnego państwa.

    Dążenie do rozwoju kosztem innych narodów prowadzi do ksenofobii (uprzedzenia narodowe), wrogości i nietolerancji, tzw. etnocentryzmu. Często nieodłącznym składnikiem nacjonalizmu jest elitaryzm kreujący na przywódców bardziej świadomą narodowo elitę. Skrajną postacią nacjonalizmu jest szowinizm, który uznaje prawo własnego narodu do podbojów i panowania nad innymi narodami. Tak rozumiany, stał się składnikiem nazizmu i faszyzmu.”

    W cywilizowanym świecie taka Pani minister byłaby zdymisjonowana

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.