13
Unijny kaganiec nad dymiącymi kominami

Nad bazarem w Gariunai i częścią Wilna każdego dnia kłębią się dymy z elektrociepłowni Fot. Marian Paluszkiewicz

Nad zadłużonym po uszy stołecznym samorządem zawisło nowe widmo finansowej zapaści. Obecny 750–milionowy dług samorządu może się powiększyć o miliard litów, które miasto będzie potrzebowało wydać na poskromienie dymiących kominów elektrociepłowni obok wileńskiego bazaru w Gariunai.

— Czy przeszkadza ten dym? Już piętnaście lat tu handluję. Ale od pewnego czasu lekarze mnie namawiają, żebym znalazła inną pracę, bo tu zachorowałam na astmę. Myślę, że przez tę elektrownię, ale gdzie ja teraz pracę znajdę… — mówi Alina, czterdziestoletnia mieszkanka wileńskich Lazdynai.

Dymem z kominów elektrociepłowni dyszą też mieszkańcy pobliskich domów. Powiewy dymu czuć też w dzielnicy Ladynai.
Za filtry, które mają redukować emisję zanieczyszczeń z wileńskiej elektrociepłowni, trzeba będzie wydać prawie miliard litów. Zdaniem wynajętych przez samorząd ekspertów, po zamontowaniu na siłowni filtrów cena ogrzewania w stolicy może skoczyć w górę o co najmniej 14 proc. Tańszą o 400 milionów litów alternatywą jest zakup urządzeń i wyposażenia, dzięki któremu w elektrociepłowni do produkcji ciepła i prądu będą wykorzystywane biopaliwa.

— To, czy zainwestujemy miliard litów w nowe filtry, czy też urządzenia do spalania biopaliw, będzie zależało od naszych podstawowych udziałowców z Paryża. Jesteśmy świadomi, że jeżeli do czasu, zanim wejdzie w życie nowa dyrektywa Unii, urządzenia filtrujące czy też do spalania biopaliw w elektrociepłowni się nie znajdą, to zostanie ona zamknięta — powiedział „Kurierowi” Rimantas Germanas, dyrektor ds. komercji spółki „Vilniaus energija”. Jak się dowiedzieliśmy w „Vilniaus energiji”, elektrociepłownia jest jednym z największych i podstawowych źródeł zaopatrzenia miasta w energię cieplną. Mimo tego, zdaniem dyrektora elektrociepłownię może spotkać los siłowni jądrowej w Ignalinie, która mimo iż w pełni sprawna, na mocy zobowiązań wobec Unii Europejskiej w ostatnich dniach grudnia 2009 roku została zamknięta.

— Władze miasta musiały zacząć szukać pieniędzy przed kilkoma laty, a nie teraz, gdy w zasadzie pozostało zbyt mało czasu — powiedział Germanas. Tymczasem władze Wilna, którego budżet obciąża ponad 750-milionowe zadłużenie dla banków i instytucji komercyjnych, aktywnie poszukują sposobu na modernizację elektrowni.

— Siłownię na pewno nie zamkniemy, ale będzie to nam, czyli samorządowi, kosztować wiele pieniędzy, które przyjdzie płacić Unii za zanieczyszczenie — powiedział „Kurierowi” Romas Adomavičius, wicemer Wilna. Adomavičius twierdzi, że obecnie stołeczne władze współpracując z konsultantami naradzają się co do zaistniałej sytuacji.

— Jeżeli właściciele „Vilniaus energiji” nie będą skłonni zainwestować w modernizację elektrowni, będziemy szukać innego inwestora. Niestety, sytuację komplikuje to, że na mocy wcześniej zawartej umowy z „Vilniaus energiją”, dzierżawa elektrociepłowni przez spółkę wygasa dopiero w 2017 roku — tłumaczył nam Adomavičius. Tak więc potencjalny inwestor nie dość, że musiałby odpowiadać stawianym przez samorząd warunkom, ale również uzyskać pozwolenie właścicieli „Vilniaus energiji”, należącej do międzynarodowego koncernu „Dalkia”. Wnioski konsultujących stołeczne władze prawników oraz biznesmenów, zdaniem wicemera, do samorządu mają wpłynąć po tygodniu. Po czym zostaną przedstawione Radzie samorządowej.

— Nie mamy zbyt wiele czasu na dyskusje. Jeżeli chcemy znaleźć inwestora, uzgodnić z nim dalszy los elektrociepłowni, następnie zamontować filtry lub urządzenia, aby wykorzystać biopaliwa, musimy działać teraz — podsumował Adomavičius.

Tymczasem mieszkańcy tej dzielnicy od dawna narzekają nie tylko na donoszący się na ich zdaniem nieznośny odór wydobywający się ze stołecznej oczyszczalni ścieków, którą administruje samorządowa spółka „Vilniaus vandenys”.

Ale to nie wszystko. Nieopodal dzielnicy ma się pojawić również spalarnia odpadów komunalnych. Biznesmeni, którzy popierają budowę spalarni, obiecują, że dzięki temu zostanie rozwiązany problem utylizacji odpadów oraz pojawi się dodatkowe źródło zaopatrzenia miasta w prąd.  Energia powstała ze spalania odpadów, miałaby służyć do produkcji energii elektrycznej. Autorzy tego projektu nie bacząc na sprzeciw organizacji społecznych oraz samych mieszkańców przylegających ku tym terenom dzielnic stolicy są coraz bliżsi rozpoczęcia budowy spalarni, argumentując, że m. in. do tego będą wykorzystywane ekologiczne technologie. Tymczasem ekologiczne technologie kosztują.


UNIA WYMAGA REDUKCJI ZANIECZYSZCZEŃ

Obecnie obowiązujące dyrektywy unijne, reglamentujące emisję szkodliwych związków do środowiska wygasną w 2016 roku. Po czym w życie wejdzie nowa dyrektywa, na mocy której kwota zanieczyszczeń, jaką może emitować elektrociepłownia, będzie zredukowana ponad trzy razy.

13 odpowiedzi to Unijny kaganiec nad dymiącymi kominami

  1. tomasz mówi:

    Po pierwsze to faktycznie od dawna było wiadomo że takie wymogi spełnić trzeba będzie. Teraz jak jest mało czasu to …płacz. Tak samo jak z Ignaliną.

    Po drugie to umowa z miastem spółki “Vilniaus energija” została wadliwie skonstruowana. Wystarczyłby zapis np:”Dzierżawca oświadcza że będzie prowadził działalność zgodnie z wszelkimi wymogami uznawanymi na terenie Republiki Litewskiej. W przypadku ich nie stosowania wszelka odpowiedzilność (także finansowa) jest po stronie dzierżawcy.”

    I tyle. Nie wydaje mi się żeby było tak trudno na taki zapis wpaść.

  2. Jan mówi:

    Bizmesmeni popierają budowę spalarni odpadów.No pewnie że tak,bo bizmesmeni mieszkać będą/lub mieszkają/ parę lub parenaście km.od spalarni.Oni będą czerpać zyski,a okoliczni mieszkańcy ze smrodu i oparów będą chorować.Przecież w odpadach komunalnych jest cała tablica Mendelejewa.

  3. zozen mówi:

    Filtry w elektrociepłowni powinny były być zainstalowane od dawna, wymogi Unii są znane. Podejrzewam też, że jakiś system oczyszczania już tam stoi, bo inaczej by nie dopuszczono jej do eksploatacji. Pewnie chodzi o zmniejszenie ilości CO2 – taka jest najnowsza moda.
    Elektrociepłownia stoi w niefortunnym miejscu – przeważają wiatry zachodnie i dlatego znosi wszystko nad miasto, ale raczej na dalsze okolice (komin wysoki), a nie na Gariunai czy Lazdynai.

    Całej tablicy Mendelejewa na pewno w odpadach komunalnych nie ma. A robić z odpadami coś trzeba. Spalarnia jest wyjściem z sytuacji. Spalarnie działają w wielu miastach europejskich i wszystko zależy od technologii spalania i filtrów. Można tak zrobić, żeby nic nie śmierdziało.

  4. Jan mówi:

    Do zozen: Podstawą ekologi jest recykling,ale to problem nie tylko Litwy.80% odpadów można z powodzeniem przetworzyć.

  5. ViP mówi:

    To problem wszystkich demoludów. Trudno się mentalnie przestawić na wyższą kulturę osobistą – bo od tego należy zacząć ! ( rzucanie niedopałków papierosów, plucie, gdzie popadnie, opalanie mieszkań czym popadnie, etc.etc.).

  6. zozen mówi:

    no piękna rzecz recycling. I w niektórych krajach działa. Tylko nie u nas – często do pojemników ze szkłem jest wrzucany plastik i odwrotnie. Potem przyjeżdza śmieciarka i wszystkie posegregowane śmieci ładuje do jednego wozu.
    Bo i tak nie ma zbytu na śmieci, nikomu te szkło czy plastik nie jest potrzebne (taniej wyprodukować nowe niż bawić się z tymi z recyclingu).
    Czyli czeka nas jeszcze długa edukacja społeczeństwa+przedsiębiorcom musi się opłacać brać z recyclingu (więc albo ulgi albo dopłaty).

  7. Jan mówi:

    Przetworzony/zgranulowany plastik jest używany z powodzeniem jako dodatek do mas bitumicznych/asfalt do układania dróg.poprawia jakość drogi asfaltowej.Zarówno chodzi o drogę hamowania,jak również jest mniej poddatna na słoneczne temperatury – koleiny.Obecnie ten regranulat jest stosowany do produkcji rur drenarskich przy pracach melioracyjnych i nie tylko.Powinno więcej działać takich sortowni odpadów w krajach jak RP czy RL.Po pierwsze są duże unijne dopłaty.Po drugie – mniejsze zanieczyszczenie środowiska a trzecie i najważniejsze to nowe miejsca pracy.Od czegoś trzeba zacząć i to szybko.

  8. kurcze pieczone mówi:

    własnym oczom nie wierze, same fachowcy tu piszo i zastanawiam sie dlaczego jest do okoła tyle bałaganu kiedy tyle mondrych ludzi tu takie mondre rady daje.To te mondre żyjo osobno od tych gupich?

  9. Jan mówi:

    Do 8 :Piszemy jak inni z tym problemem sobie radzą.Duża zasługa w tym jest partii politycznych oraz lokalnych samorządów w innych krajach UE.Ludzi z zasady nie ma głupich.Są mniej lub więcej aktywni społecznie lub zawodowo,dlatego jest potrzebny mądry urzędnik gminny,powiatowy,wojewódzki i państwowy żeby stworzyć odpowiednie warunki dla osób które chcą dla środowiska coś dobrego zrobić.

  10. Piotr mówi:

    Drodzy Mieszkańcy Wilna,

    ELEKTROCIEPŁOWNIA

    Nic takiego złego się nie dzieje – 750 milionowy dług samorządu Wilna wcale nie jest duży – na pewno wiele jest możliwości oszczędzania – stara śpiewka samorządowców: nie ma na remonty chodników, nie ma na pomoc społeczną – ale jakoś zawsze jest na wystawne przyjęcia, prelekcje itp.
    Ten miliard litów za wysokowydajny system filtrowania spalin (dymów) elektrociepłowni to wydatek w ludzkie zdrowie (wszystkich bez wyjątku mieszkańców Wilna).
    Lepiej to wydać, a zmniejszyć wydatki na wystawne kolacyjki dla urzędników, na kiczowatą sztukę i antypolskie posunięcia!

    Durna (lub perfidna) komuna miała taką właściwość, że elektrociepłownie budowała przy dużych miastach od strony, z której najczęściej wieje wiatr. Taki prezent od komunistów dla mieszkańców dużych miast – w tym jak słyszę mieszkańców Wilna.

    Jeśli natomiast władze samorządu Wilna nie potrafią samoograniczyć swoich rozbuchanych wydatków i będą straszyć mieszkańców podwyżkami cen – to niech pod magistrat zajadą wyborcy z taczkami – i wyjazd z ratusz (chodzi mi referendum i skrócenie kadencji tych samorządowców. Wszyscy mieszkańcy Wilna: Litwini, Polacy, Rosjanie i inni, biali, czerwoni, zieloni i jacy tam jeszcze mieszkają). Szybko wtedy sprawę rozwiążą.

    Piotr
    biuropis1@wp.pl

  11. Piotr mówi:

    Drodzy Mieszkańcy Wilna,

    SPALARNIA ODPADÓW

    Zróbcie wszystko co w waszej mocy i nie dopuście do wybudowania w pobliżu Wilna spalarni odpadów.

    Wilno leży w obniżeniu terenu otoczonym wzgórzami – taka konfiguracja terenu powoduje dość często zjawisko inwersji temperaturowej a w konsekwencji zaleganie dymów ze spalania w powietrzy w mieście (tzw. z angielska smog).

    Inwestorzy – wiadomo: tak kombinują, żeby jak najmniej wydać pieniędzy. Na papierze (w projektach) będzie wszystko w porządku, ale zawsze a to wyłączą filtry, a to przesłonią czymś kontrolującą je automatykę, a w tym czasie spalą (np w ciągu 2-3 godzin z soboty na niedzielę w nocy) jakieś szczególne trujące paskudztwo. Dym pójdzie na Wilno i Wilnian.

    Dlatego w tej sprawie nie patrząc na płeć, kolor skóry, oczu, barwy polityczne i narodowość – zjednoczcie się i nie dopuście do budowy spalarni w Wilnie i jego bezpośrednim sąsiedztwie. Standard dla takich obiektów to min 40 – 60 km od miasta w kierunku , z którego najrzadziej wieją wiatry. Żeby było jeszcze ekologiczniej i taniej – przy linii kolejowej – wywóz odpadów koleją.

    Zainteresowanym (mail) udostępnię symulacje kosztów – są rewelacyjne: zwrot nakładów inwestycyjnych (w Polsce) po 1,5 roku. A więc Wilnianie – stwórzcie komunalna spółkę akcyjną – za każde włożone w nią 100 litów za 1,5 roku zaczniecie odbierać zyski.
    Po pierwsze w ten prosty sposób zaczniecie zarabiać,
    po drugie – zaczniecie chronić swoje zdrowie i środowisko ekologiczne wokół miłego miast
    po trzecie – pogonicie inwestorów-postkomuchów i różnych krętaczy.

    Wybierzcie spośród siebie najmądrzejszych do rady nadzorczej spółki zabezpieczycie sie w ten sposób przed nieudolności urzędników miejskich.
    Inwestorzy
    Piotr
    biuropis1@wp.pl

  12. Czytelnik mówi:

    Do Piotr:Zgadzam sie w pelni z ostatnim zdaniem o nieudolnosci urzednikow miejskich.Ale ci sami urzednicy nie dopuszcza do zalozenia komunalnej spolki akcyjnej,do tego jezeli jak pan pisze na tym mozna bedzie zarabiac i to stale,bo odpady zawsze beda.Dlaczego nie chca w to inwestowac istniejace takie spolki za granica,naprzyklad i z Polski.

  13. Piotr mówi:

    do Czytelnik: a kto powiedział, że nie chcą?

    Ale będą inwestować (sam bym się zapisał na takie akcje) tylko wtedy, kiedy taka spółka zostanie założona na miejscu – jej władze to muszą być Wilnianie – cieszący się zaufaniem Wilnian.

    Dlaczego? To trochę tak, jak z odpowiedzią dlaczego kierowcy TIR – ów jeżdżących do Rosji to powinni być Rosjanie…

    I jeszcze jedno – jeśli piszę o nieudolności władz (tutaj np. Wilna) to nie chodzi mi o te konkretne władze, a o władze takich instytucji w ogóle. Oni (urzędnicy, biurokraci) są od przekładania papierków – inicjatywy gospodarcze – a spalarnia do takich należy – powinni robić fachowcy pod silną społeczną kontrolą – dlatego komunalna spółka akcyjna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.