6
Uhonorowanie laureatów tytułu „Polak Roku 2009”

W najbliższą niedzielę, czyli 24 stycznia br. o godz. 16.00 w Domu Kultury Polskiej odbędzie się uroczyste wręczenie pamiątkowego pucharu laureatowi „Polak Roku 2009”. Nagrody otrzymają również wszyscy ci, którzy weszli do honorowej dziesiątki. Za udział w typowaniu laureatów zostaną też nagrodzeni wytypowani przez Kapitułę czytelnicy.

Przypomnijmy, że jest to już XII plebiscyt, który z każdym rokiem cieszy się coraz większą popularnością. Cieszy, że w tym roku rywalizowali ze sobą bardzo poważni konkurenci. Na liście znalazło się też sporo nowych nazwisk. Nie lada gratkę mieli więc czytelnicy decydując, na kogo oddać swój głos.

Krótkie sylwetki wytypowanej dziesiątki przedstawialiśmy już czytelnikom. Dziś każdemu z tej dziesiątki zadaliśmy jedno i to samo pytanie: Co znaczy być Polakiem na Litwie?


Władysław Wojnicz, organizator I Światowego Zjazdu Wilniuków

Władysław Wojnicz

Być Polakiem na Litwie dla mnie osobiście jest połączeniem dwóch szczególnie ważnych elementów.

Po pierwsze, oznacza to bycie obywatelem, który zna swoje obowiązki wobec kraju, w którym mieszka.

Drugim takim elementem, szczególnie ważnym dla mnie, jest to tożsamość narodowa, przynależność do polskiego narodu, społeczeństwa.

Jestem Polakiem, czuję dumę z tego powodu, że należę do polskiego narodu. Mimo że w minionym stuleciu los rozproszył Polaków z Wilna i ziemi wileńskiej, nadal jesteśmy wspólnotą. Wspólnotą, której członkowie są Polakami i wilnianami, chociaż często ich od Wilna oddzielają setki i tysiące kilometrów.

Cieszę się, że urodziłem się i mieszkam na Litwie. Tu jest moja Ojczyzna. Kocham ten kraj, szanuję ludzi, którzy w nim mieszkają. Zarazem jestem świadom tego, że jako obywatel mam pewne obowiązki wobec swej Ojczyzny, które zawsze staram się spełnić. Moim zdaniem, będąc uczciwymi obywatelami i patriotami kraju, musimy również pamiętać o naszych rodzicach, dziadkach i dalszych przodkach — Polakach. Przodkach, z których wielu, gdy było trzeba, nie zawahało się poświęcić swego życia za Ojczyznę — Litwę. Niestety, często ludzie, którzy, mimo iż są Polakami, wychowali się pod wpływem innego środowiska i nie mieli okazji poznać historii Wilna i Wileńszczyzny. Przez to zatracają swoją przynależność narodową, na skutek czego są nękani poprzez kompleks niedowartościowania. Tymczasem człowiek, który wie o swej przeszłości, potrafi czerpać z tego siłę duchową i jest w stanie zmierzyć się z wszelkimi wyzwaniami, które stawia życie.


Witold Janczys


Tadeusz Jasiński, ksiądz wikary kościoła pw. św. Rafała, wieloletni redaktor gazety „Spotkania”

Tadeusz Jasiński

„Wpisanie się” do dziesiątki Polaka Roku jest dla mnie w pewnym sensie zaskoczeniem, aczkolwiek dość przyjemnym. Miło, że ludzie docenili mój skromny wysiłek — duszpasterstwo w parafii, pracę z dziećmi.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest to obiektywne. Wszak bardzo wielu ludzi po cichu robi dużo wspaniałych rzeczy i przez społeczeństwo są wciąż nie dostrzegani. Niemniej jednak, dobrze, że redakcja organizuje takie konkursy, bo to trochę dopinguje ludzi zarówno do większej pracy społecznej, jak też do lepszego poznania swoich rodaków.

Żartobliwie dodam, że jest to lżejszy konkurs niż „Dziewczyna Kuriera”, bo przynajmniej nie trzeba popisywać się swoimi zdolnościami publicznie.

A tak, na poważne, to jeszcze bardziej bym się cieszył, gdyby wierni nie tylko pozytywnie oceniali moją im służbę, ale też częściej przysłuchiwali się słowu głoszonej Ewangelii. Pamiętać musimy wszyscy, że zarówno pozytywne, jak i negatywne ludzkie oceny dla wierzącego człowieka praktycznie nic nie znaczą.

My wszyscy szukamy szczęścia, często na skróty: w takich lub innych radościach, w internecie. Tymczasem największe szczęście zawiera się w Miłości i tylko z niej będziemy rozliczani przez Stwórcę i według Miłości będzie wymierzana nagroda. Można oczywiście mówić, że będzie to kiedyś tam, potem, ale na każde „potem” zarobić trzeba już dziś. I nie łudźmy się, że to panu Bogu na naszym dobru powinno zależeć. To przecież nie Boga, ale mój, człowieka, biznes: za dobro — nagroda, za zło — nagana i dlatego nam musi na tym „interesie” najbardziej zależeć.

A wracając do konkursu, jako stały i wieloletni czytelnik, chcę podziękować redakcji za trud włożony w organizację tego i innych konkursów, za pomysły, życzyć wielu dalszych pomysłów twórczych pod każdym względem. Dziękuję też wszystkim tym, którzy za mnie oddali swe głosy. To mnie zobowiązuje, ale i dopinguje. Postaram się nie zawieść okazanego zaufania moich wiernych, w tym młodzieży.


Julitta Tryk


Krystyna Adamowicz, była wieloletnia zastępczyni redaktora naczelnego „Kuriera Wileńskiego”

Krystyna Adamowicz

Co znaczy być Polakiem na Litwie — pytanie niby proste, a jednak wymagające głębszej refleksji. Wydaje mi się, że Polaków, czy to na Litwie, czy w Stanach, czy też w samej Polsce łączą te same cechy — duma narodowa, honor, godność osobista. Słowa „Bóg, Honor, Ojczyzna” są bliskie dla każdego z nas.

Na Litwie jesteśmy urodzeni, tu żyjemy z dziada pradziada. Nic dziwnego, że kochamy tę ziemię, kochamy wielonarodowość i wielokulturowość Ziemi Wileńskiej, nie zapominając, że jesteśmy Polakami. A to zobowiązuje.

Po wojnie, kiedy przyszłość nie była pewna, mama nie wahając się, posłała mnie do szkoły polskiej. Dzięki temu w moim życiorysie znalazła się wspaniała wileńska „Piątka”. Po latach, gdy nadszedł czas wybierać drogę zawodową, wybrałam tę, najbardziej pociągającą — codzienną polską gazetę. Z dziennikarstwem nie rozstaję się do dziś.

Pytasz o moim udziale w „Wilii”. Tak, gdy powstał polski zespół pieśni i tańca nie pozostałam na uboczu. Wiele lat śpiewałam w chórze. I teraz nie rozstaję się z zespołem, chociaż już w innym wymiarze — wspomnienia o dawnym jego życiu pasjonują mnie nadal, jak zresztą uczestników wielu pokoleń, zrzeszonych w Klubie Weteranów „Wilii”. Staram się te wspomnienia i cały niezwykły szlak artystyczny tego 55-letniego zespołu opisywać, aby zachować dla historii.

W pracy dziennikarskiej przez długie lata, zarówno okresu sowieckiego, jak i teraźniejszego, głównym tematem było szkolnictwo polskie. Naświetlałam jego osiągnięcia i problemy, w miarę możliwości opisywałam ogromny trud nauczycieli szkół polskich na Litwie, którzy z ogromnym oddaniem służyli rozwojowi polskiej oświaty.

W minionym roku przeszłam na nieco inny styl pracy, bardziej niezobowiązujący, nazwijmy to tak. Z dziennikarki „Kuriera Wileńskiego” stałam się dziennikarzem z wolnej ręki. I tak się stało, że pracy mam wcale nie mniej, a może nawet więcej niż gdy pracowałam etatowo. Jako wygraną losu zawodowego i czysto ludzkiego uważam swój cykl „Zawsze wierni „Piątce”, drukowany w „Tygodniku Wileńszczyzny”.

Pytasz o mojej obecnej współpracy z„Gazetą Olsztyńską”. Tematycznie również jest związana z losami Polaków z naszych stron, bo są to „Rodowody Wileńskie na Ziemi Warmii i Mazur”. Jakże ciekawych ludzi spotykam, życie wielu z nich warte jest dużej księgi.

Na zakończenie chcę gorąco podziękować wszystkim Czytelnikom, którzy poparli moją kandydaturę w plebiscycie „Polak Roku 2009”. Zdaję sobie sprawę, że to zaufanie jest oceną mojej pracy nie tylko ubiegłego roku, lecz też wielu lat poprzednich. Dziękuję.


Jadwiga Podmostko



Renata Brasel, kierownik artystyczny i dyrygent zespołu „Wilia”

Renata Brasel

Na początku chciałabym podziękować serdecznie administracji szkoły–przedszkola „Wilia” za to, że wytypowali mnie na „Polaka Roku 2009”. Jestem wdzięczna również dla tych, którzy za mnie oddali swój głos. Gratuluję również wszystkim, którzy tego roku trafili do „dziesiątki” i życzę im dalszych sukcesów.

Sądzę jednak, że Polakiem Roku powinna zostać osoba, która swoją aktywną działalnością w ciągu roku „konkursowego” przyczyniła się na rzecz polskości.

Ja natomiast uważam, że po prostu od lat wykonuję swoją pracę. Od lat na co dzień poprzez piosenkę i taniec staram się dzieci wychowywać w tradycji polskiej, w tradycji Wileńszczyzny. Pracuję z zespołami ludowymi „Wilia” i „Solczanie”, uczę śpiewać dzieci szkoły–przedszkola „Wilia” oraz przedszkola „Kluczyk”. Praca z polskimi zespołami — to mój styl życia. Moje życie zawodowo–artystyczne przeplata się z prywatnym, bo też moja córka Ewelina udziela się w „Wilii”, tańczy w grupie średniej.

Być Polakiem na Litwie, to ogromne zobowiązanie przed ludźmi, którzy we mnie wierzą i też wiele ode mnie oczekują. Dziękuję tym, którzy podtrzymują moje twórcze idee, kto w potrzebie pocieszył dobrym słowem, dodawał otuchy, ponieważ właśnie życzliwość i serdeczność dobrych ludzi pomaga człowiekowi odnieść sukces. Wiele zrobiłam i zamierzam jeszcze więcej zrobić, ponieważ mam wiele pomysłów na przyszłość, żeby tylko zdrowie dopisywało i zgodność międzyludzka była.

Dziękuję także redakcji i życzę wszelkich pomyślności w realizacji podobnych przedsięwzięć jak „Polak Roku” oraz „Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego”, oby pomysłów było i sponsorów nie brakowało.


Barbara Chikashua



Jarosław Narkiewicz, poseł na Sejm RL

Jarosław Narkiewicz

Być Polakiem dla mnie znaczy być sobą. Żyć według ustalonych przez ojców zasad. Cenić i przekazać swoim dzieciom wartości, które były wpajane mi jeszcze w dzieciństwie.

Polskości nie ma sensu ukrywać ani się jej wstydzić. Nie polega ona też na publicznym ogłaszaniu. Po prostu dla mnie jest to sposób życia. Być może inni polskość odbierają, rozumieją inaczej. Dla naszych rodziców, dziadków było trudno być Polakami. Musieli żyć w ciągłym strachu, że mogą zostać skazani na tułaczkę za to, kim byli.

Dzisiaj czasy są inne. Litwa stała się krajem demokratycznym, a więc za swoją polskość teraz ludzie nie są deportowani w najdziksze regiony Związku Sowieckiego, z których wówczas większość nie wróciła. Jednak mimo podstawowych wartości demokratycznych, takich jak wolność, równość, które przyjął nasz kraj, nieraz widzimy niezadowolenie innych z naszej polskości.

Przyznam, że nie odczuwałem nigdy dyskryminacji ze względu na narodowość, chociaż pracując w stołecznym samorządzie zauważałem, że moja polskość dla niektórych sprawia trudności i niewygody. Mimo to jestem z niej dumny i szczycę się, że jestem Polakiem mieszkającym na Litwie.


Ewa Gedris


Halina Rawdo, dyrektorka Szkoły Średniej w Bujwidziach

Halina Rawdo

Być Polką — to przede wszystkim przekazać młodszemu pokoleniu tradycje naszych ojców, krzewić miłość języka polskiego. Nie tyle jest ważne, że moi rodzice byli Polakami, że ja jestem Polką, ważne, aby moje dzieci i wnukowie zachowały polskość. Zależy mi na tym, aby nasze dzieci miały polskie imiona i nazwiska, a biorąc pod uwagę, że obecnie wciąż więcej zakłada się rodzin mieszanych, jest to kłopotliwe. Nieraz dzieci z takich rodzin kształcą się nie w polskich szkołach, nie znają języka ojczystego. Być Polakiem na Litwie, znaczy nie wstydzić się, a szczycić się swoją polskością. Musimy być dumni, ponieważ tu, na Litwie, zawsze jesteśmy bogatsi o jeden język. Pamiętam, jak podczas jednej z rozmów ze znajomymi z Polski, ktoś chwalił się, że jego matka pochodzi z Wileńszczyzny, którą musiała w okresie II wojny światowej porzucić. Moim zdaniem, prawdziwy Polak nie zostawi swojej ziemi, miejsca, gdzie się urodził. Owszem, były trudne, nieprzyjazne dla nas czasy, jednak prawdziwi Polacy zawsze przetrwają.

Ewa Gedris


Bronisława Siwicka, lekarz, była wieloletnia prezes Polskiego Stowarzyszenia Medycznego na Litwie

Bronisława Siwicka

Jedną z tych, która weszła do dziesiątki konkursu „Polak Roku 2009” jest wszystkim bardzo dobrze znana i ceniona lekarz pani Bronisława Siwicka. Jako lekarz służyła ludziom w przeciągu 42 lat, pochylając się nad każdym szpitalnym łóżkiem. A ileż razy wyjeżdżała do chorych do domu i to całkiem nie z obowiązku służbowego, a z potrzeby duszy. Tych ostatnich razy chyba nie da się zliczyć. Jej zawód lekarza, to nie tylko powołanie, to potrzeba serca i styl życia.

Na pytanie: Co dla Pani znaczy wejście do dziesiątki Polaka Roku, odpowiada skromnie: „Cieszę się, że dzięki zbieranym na mnie kuponom trochę się przyczyniłam do zwiększenia prenumeraty gazety, no i nie ukrywam, że jest przyjemnie, że już nie pracując w szpitalu, ludzie mnie jeszcze pamiętają”.

To niemożliwe, żeby ktoś mógł zapomnieć tyle dobra, przywróconego zdrowia, podtrzymanych sił, wzmocnionych serc zarówno w sensie anatomicznym, jak też duchowym. Trzeba bowiem nadmienić, że pani Bronisława miała wyjątkowy dar podejścia do ludzi, pocieszenia ich nawet w najtrudniejszych chwilach.

Dziś, pomimo że pani Bronisława już nie pracuje w szpitalu, całkiem nie oznacza, że tak sobie latem odpoczywa na działeczce, a zimą siedzi przed telewizorem. Wręcz odwrotnie, teraz bardzo wiele udziela się społecznie. Ma jeszcze pół etatu zawodowo, pracuje społecznie w radzie Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych, jest członkiem Komitetu Rady Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych. Obecnie jako przewodnicząca pracuje nad Statutem Federacji. Jest też członkiem Naukowego Komitetu Polonii Medycznej i szykuje się do Światowego Kongresu Polonii. Który w tym roku odbędzie się w Toruniu.

— Jestem pracoholikiem, nie umiem odpoczywać. Mam jeszcze sporo pomysłów i projektów. Czasem wydaje się, że dopiero zaczynam swoją karierę lekarską — mówi pani Bronisława.

Taka to właśnie jest nasza Pani Doktor, taką Ją zawsze wszyscy znali i nadal znają.

Julitta Tryk


Romuald Grzybowski, dyrektor szkoły w Starych Trokach, członek zarządu ZPL rejonu trockiego

Romuald Grzybowski

Dla mnie być Polakiem — przede wszystkim oznacza pracę, ciężką pracę. Pracę na rzecz polskości, podczas której czasami trzeba zapomnieć o sobie, wyrzec się ambicji, a ciągle pamiętać o innych. Działać na rzecz rozwoju kultury polskiej na Litwie i Wileńszczyźnie. Propagować bogaty dorobek polskiej kultury. Aktywnie brać udział w pracy polskich organizacji społecznych i kulturowych. Tak, aby nasze społeczeństwo tu, na Wileńszczyźnie, nie zaniknęło i ciągle się poszerzało.

Uważam, że bycie Polakiem również oznacza to, że przez całe życie należy pamiętać o swoich korzeniach, pochodzeniu, nie wyrzekać się swej tożsamości narodowej na rzecz przynależności do innego narodu. Należy również szanować i dbać o rodzinę. Moim zdaniem, właśnie od rodziny rozpoczyna się droga, jaką musi przebyć dziecko, aby zostać Polakiem. W rodzinie rozpoczyna się formowanie polskiej mentalności i świadomości. Dziecko bez kształtowania przez rodziców powoli zatraca poczucie swej narodowości, staje się kimś innym, a nie Polakiem.

Tak więc raz jeszcze chciałbym zaznaczyć, że aby być Polakiem, trzeba pracować. Pracować nad polskością w rodzinie, w pracy, w swoim otoczeniu.

Witold Janczys


Antoni Jundo — przedsiębiorca z rejonu święciańskiego


Antoni Jundo

Być Polakiem na Litwie to przede wszystkim mowa ojczysta, język polski, którym na co dzień posługujemy się w domu, wśród najbliższych, krewnych i znajomych, wiara katolicka oraz przepiękne kościoły Wileńszczyzny. Właśnie te trzy czynniki uważam za główne elementy tradycji polskiej na Wileńszczyźnie, to jest właśnie nasz największy honor, o który powinniśmy pieczołowicie dbać i szanować.

Tutaj jest Wileńszczyzna, to nasza Ojczyzna, to nasza Ziemia, na której i za którą nasi ojcowie siedzieli w więzieniach, przeszli Workutę… Dzisiaj naszym zadaniem jest zachować to, co poprzez ciężką pracę, ogromny wysiłek, a nawet i życie, poświęcone nam zostało, zachować to, co dzisiaj mamy, o co nasi przodkowie walczyli.

Być Polakiem na Litwie to oznacza być prawdziwym patriotą, starać się pielęgnować polską mowę, także tą śpiewaną, zachować szkołę polską, która jest i powinna zostać kolebką polskich tradycji, matką młodego pokolenia, które w przyszłości nas zastąpi. Również wiara katolicka, jej kultywowanie. To ona jest podstawą tradycji polskich, to ona napawa duchem patriotyzmu, dodaje wiary na dobrą przyszłość Narodu Polskiego.

Barbara Chikashua


6 odpowiedzi to Uhonorowanie laureatów tytułu „Polak Roku 2009”

  1. tomasz mówi:

    Generalnie bardzo fajne wystąpienia. Mi najbardziej podoba się wystąpienie Wojnicza, może dlatego że był moim faworytem.
    Przy okazji – gratulacje. 🙂

    Szanuję poglądy dotyczące wyznania innych osób. Z zaskoczeniem się jednak dowiedziałem że kto nie jest katolikiem to nie jest Polakiem. Może tylko Polakiem na Litwie? W każdym razie wychodzi na to że od 1899r do 1916r Józef Piłsudski Polakiem nie był. Dziwne nie?

  2. o tempora... mówi:

    do tomasz

    jeżeli jeteś obrzezany
    to ja ciebie toleruję i tyle.
    Ale jako POLAKOWI z POLSKI
    nie daruję, że słowo “mi”
    stawiasz jako pierwsze w zdaniu.
    Najpierw się pan naucz lachickiego,
    a doppiero potem
    leź ze swoimi koszulamui
    do Kuriera Wileńskiego!

  3. o tempora... mówi:

    Przepraszam,

    1. za dop-p-iero,
    bo się tak wkurzyłem
    na tego “wsioznajkę”,
    że MI SIĘ OMSKŁO!

    2. a koszulam(u)i dla VIPów
    teraz podobno pan już tylko
    z więźniami handluje?

  4. Ursus mówi:

    do o tempora…,

    nie zrozumiałem tylko czegoś Pan tak się na tomasza wkurzył? Dlaczego on ma być obrzezany, a gdyby to co Panu do tego?
    Piłsudzki faktycznie przez pewien czas był protestantem, ale chyba Polakiem nie przestał być. Napadłeś Pan, chociaż wypowiedź była całkiem spoko.

  5. tomasz mówi:

    Mowa moja będzie krótka. Spie…sz się do innego ogródka.

  6. tomasz mówi:

    post nr 5 oczywiście do znanego dobrze na tym forum….no niech mu będzie “o tempora”. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.