14
Ziemia w Wilnie jest, ale na sprzedaż

image-9567

Fot. Marian Paluszkiewicz

Władze Wilna zamierzają wystawić na sprzedaż ponad 200 hektarów wolnej ziemi wartej ponad 300 mln litów, nie zważając na to że w stolicy brakuje ziemi dla byłych właścicieli, którym pieniężna rekompensata za mienie utracone nie jest dla nich przewidziana w ogóle.

Tonący w długach samorząd wileński zamierza łatać dziurę w budżecie, odsprzedając nieduże parcele wolnej ziemi. Będą mogli je odkupić od miasta właściciele posiadłości, do których te parcele przylegają. Wielkość sprzedawanej parceli nie może jednak przekraczać 6 arów, jak też ziemia ta nie może leżeć w strefie ochronnej dróg i komunikacji, jak również nie bliżej niż 50 metrów od brzegu rzek i zbiorników wodnych. Według wstępnych obliczeń samorządu, na tej sprzedaży miasto może zarobić około 40 mln litów jeszcze w tym roku. Jak podaje stołeczny magistrat, w sumie w mieście może być do 220 hektarów wolnej ziemi, zaś jej wartość rynkowa wstępnie szacowana jest na około 320 mln litów, co stanowi prawie 1/3 zadłużenia budżetowego Wilna.

Zdaniem byłych właścicieli ziemi, którzy już od prawie 20 lat starają się o odzyskanie swojej ojcowizny, z części przewidzianej na sprzedaż ziemi można byłoby formować działki na rekompensatę dla byłych właścicieli ziemi. Tam zaś gdzie nie jest to możliwe (uwarunkowania topograficzne, kształt parceli), ta ziemia mogłaby faktycznie być sprzedawana, lecz przynajmniej część pieniędzy ze sprzedaży powinna byłaby trafiać na rekompensaty pieniężne dla byłych właścicieli nieruchomości. Problem polega jednak na tym, że czegoś takiego nie przewidują ustawy.

— Niestety, ustawy nie pozwalają byłym właścicielom zajętych parceli na przeniesienie ich na wolną ziemię, jak też nie jest przewidziana rekompensata pieniężna za utraconą ojcowiznę w mieście — wyjaśnia „Kurierowi” Grzegorz Sakson, prezes Związku Prawników Polaków na Litwie, który od lat zajmuje się pomocą prawną dla byłych właścicieli ziemi. Tłumaczy też, że obowiązujący system prawny nie uwzględnia interesów byłych właścicieli przy zagospodarowaniu wolnej ziemi w mieście.

— Owszem, samorząd mógłby formować na wolnej ziemi parcele na rekompensaty w naturze dla byłych właścicieli. Lecz w tym przypadku najczęściej zwycięża interes finansowy miasta, gdyż ze sprzedaży wolnej ziemi do budżetu trafia 50 proc. jej ceny, zaś druga połowa zasila budżet państwowy. Dlatego zadłużona władza najczęściej decyduje się na sprzedaż wolnej ziemi, a nie na formowanie działek w ramach rekompensaty dla byłych właścicieli.

Że „wsio zakonno”, ale jednak niesprawiedliwie wobec byłych właścicieli uważa również Kęstutis Mozeris, wiceprezes wileńskiego oddziału Związku Właścicieli Ziemskich.

— Od lat walczymy o to, żeby najpierw i bezapelacyjnie byłyby zaspokojone potrzeby byłych właścicieli ziemi, a dopiero potem władze miejskie mogłyby handlować wolną ziemią. Niestety, w tym przypadku prawo nie jest po naszej stronie, gdyż wolna ziemia, która nie jest byłą własnością, nie podlega reprywatyzacji, więc miasto może formować tam parcele na sprzedaż — mówi nam Kęstutis Mozeris. Przyznaje jednak, że obszary wolnej ziemi mogą zaspokoić potrzeby byłych właścicieli zarówno w naturze, jak też w ekwiwalencie pieniężnym tylko w nieznaczny sposób.

— Dziś na potrzeby procesu reprywatyzacji potrzeba jest kilka tysięcy hektarów, czy też kilka miliardów litów w ekwiwalencie pieniężnym — zauważa wiceprezes Związku Właścicieli Ziemskich.

Przypominamy, że obecnie w Wilnie na restytucję praw własności na ziemię czeka ponad 6 tys. byłych właścicieli. Wśród nich najwięcej jest miejscowych Polaków oraz ich potomków. Dotychczas swoją własność odzyskało zaledwie nieco ponad 13 proc. byłych właścicieli. Wobec czego, po 20 latach reformy rolnej, proces reprywatyzacji w Wilnie faktycznie dopiero się zaczyna, gdy w tym samym czasie w całym kraju dobiega końca, a w poszczególnych rejonach został zakończony jeszcze kilka lat temu.

Nie brakuje w Wilnie również chętnych na dokupienie kilku dodatkowych arów do już posiadanych działek. Jak poinformował dziennikarzy mer Wilna Vilius Navickas, w ubiegłym roku podania o dokupienie ziemi złożyło nieco ponad 140 osób, tymczasem tylko w styczniu tego roku takich podań jest już prawie 90. Korzystając z możliwości dokupienia ziemi, niektórzy właściciele posiadłości mogą nawet podwoić swoją posiadłość. Czasami też dochodzi do nieprawidłowości podczas sprzedaży wolnej ziemi. W ich wyniku właściciel kilkuarowej działki może z czasem powiększyć ją kilkakrotnie. Jak udało się nam dowiedzieć, schemat takiego działania jest prosty, pod warunkiem, że obok posesji kupującego jest większy obszar wolnej ziemi. W takim przypadku właściciel dokupuje najpierw działkę dopuszczalnej wielkości 6 arów, a po zakończeniu transakcji powtarza proces „dokupienia” kolejnych kilku arów. Faktycznie nie powinno do tego dochodzić, ale urzędnicy miejscy kontrolujący ten proces często na to przymykają oko. Były już przypadki, kiedy w ten sposób nieduża parcela rozrastała się do rozmiarów dużej działki budowlanej, na której potem powstawały pokaźne apartamentowce, jak na przykład ten w pobliżu mostu Króla Mendoga.

14 odpowiedzi to Ziemia w Wilnie jest, ale na sprzedaż

  1. bo mówi:

    No i co na to Pani Prezydent? Prędzej wszystkiego przymknie oczy, jak to robili jej poprzednicy….

  2. Wera Raksztelis mówi:

    ZŁO-DZIE-JE !

  3. zozen mówi:

    ano złodzieje śpieszą się sprzedać kradzione. A inni złodzieje biegną kupować. I te 50m od brzegu to między bajki można włożyć. W prasie litewskiej było info, że Lubys dokupuje ziemię do działki na Zwierzyńcu, czyli tym miejscu dostępu do rzeki już nie będzie.

  4. Zlodzieje mówi:

    Zlodzieje. Polakom ziemi nie zwracają, krzyczą, ze wolnej juz nie ma. A tu się okazuje, ze jest i to duzo! Kolejny raz wladze Wilna pokazują swoj pogląd na zwrot ziemi na Wilneszczyznie.

  5. Walter mówi:

    Dawno już nie pisałem. Nie wydaje się państwu dziwnym, że sprzedają ziemię właśnie, gdy zapowiada się wzrost cen na nieruchomość? Kolejny podstęp władzy Litewskiej.

  6. ViP mówi:

    Zwróćcie się do mecenasa Cz. Okińczyca. On wie jak odzyskać polskie mienie! Przecież na tych akcentach wypłynął i jako sygnatariusz niepodległej Litwy i jako poseł, a teraz …ambasador. Mecenas moralnie jest to winien swoim wyborcom i Polakom zamieszkałym tu i na świecie!

  7. pin kod mówi:

    ziemia nie moze byc wlasnoscia prywatna tak nauczal nas papiez Jan Pawel II

  8. tomasz mówi:

    do pin kod (pień): Już ci raz wykazałem że bzdury pleciesz ale chyba potrzebna ci powtórka:
    „Wobec dążeń socjalistycznych i komunistycznych do obalenia własności prywatnej, magisterium Kościoła potwierdziło prawo człowieka do posiadania własności prywatnej, a także znaczenie tego prawa dla prawdziwego rozwoju ekonomicznego i dla porządku społecznego, i uczyniło to dokładnie w encyklikach papieskich począwszy od Rerum novarum Leona XIII aż do Soboru Watykańskiego II i w Liście apostolskim Pawła VI Octogesima adveniens, jak również w encyklikach i całym nauczaniu Jana Pawła II.”

  9. Žilvinas Radavičius mówi:

    No nie, prosze posluchac, že tego jusz za dužo. Ja tesz jusz dziesiąc lat nie moge odzyskac ziemi w Wilnie.
    Czeba organizowac protest, czy co??? Czemu cysza?

  10. Żemutines Silezijas mówi:

    Ciekawe czy ziemia w PONARACH tez na sprzedaż?Bo akurat tam sa ci co ich ziemie teraz sprzedają.

  11. Žilvinas Radavičius mówi:

    To czemu cisza? Co robi polityki, ktorych wybrali na Sejm? Czemu niema protestu??? Takl ma byc, ze jakasc bydla-mafia kierujie te sprawy???

  12. ciekawe mówi:

    Celne spostrzeżnie mafia poprzez Navickasa teraz chce zawładnąć ziemią niezwróconą, parkiem autobusowym i parkiem trolejbusowym…..no no…, ale naród to widzi i splajtuje ten Navickas razem ze swymi konserwatystami.

  13. Kmicic mówi:

    do Żilvinas..:
    gdzie nasi posłowie,ZPL, protesty dopiero jak sprzedadzą ziemię?!Wszyscy poszkodowani zorganizujcie sie i mocno protestujcie.

  14. Kmicic mówi:

    masz rację Wera, szkoda słów.
    ZŁO-DZIE-JE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.