12
Kaziuki Wileńskie niepodatne na kryzys

Oblicza Kaziuka Wileńskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak co roku na przedwiośniu do Wilna zawitał Kaziuk Wileński — doroczny jarmark rzemieślników, kupców i twórców ludowych. I chociaż pogoda za oknem wcale nie jest wiosenna, a sytuacja gospodarczo-finansowa wciąż pozostaje kryzysowa, tegoroczne wileńskie święto jest jeszcze bardziej okazałe niż w poprzednich latach tzw. prosperity i często też prawdziwie wiosennej pogody.

Kilometry straganów, tysiące handlujących nie tylko zresztą z Litwy, ale też z Polski, Białorusi, Łotwy i innych krajów, setki wyrobów garncarskich, kowalskich, a nad wszystkim króluje palma wileńska — tradycyjna i niepodważalna gospodyni targów kaziukowych. Przeplatane suche kwiaty i rośliny tworzą niepowtarzalne barwne kompozycje palm wileńskich od najprostszych do wysublimowanych i od najmniejszych po rekordzistki o wysokości 6 metrów.

Kaziuki Wileńskie tradycyjnie odbywają się na początku marca na św. Kazimierza, patrona Litwy Fot. Marian Paluszkiewicz

Obok tych cudownych wyrobów rękodzieła niestety z każdym rokiem na jarmarku coraz więcej pojawia się tzw. chińszczyzny — tanich podróbek rzemieślniczych. Stoiska z nimi są z daleka zauważalne, gdyż zazwyczaj są przy nich pustki, zaś kupujący najczęściej oblegają stragany z tradycyjnymi wyrobami rzemieślniczymi.

Jarmark kaziukowy potrwa do niedzieli. A jego symboliczne otwarcie zainaugurowano przed południem w piątek, 5 marca. Uroczystość otwarcia targów odbyła się na alei Giedymina przed gmachem Teatru Narodowego, gdzie swoje „przygotowanie bojowe” zebranej publiczności demonstrowali rycerze z klubu rekonstrukcji historycznej „Antikos karys”, gości jarmarku zabawiali iluzjoniści z grupy znanego maga Jonasa Zilelisa.

Tegoroczne Kaziuki Wileńskie odbywają się nie tylko na starówce i wokół Placu Katedralnego, ale również na alei Gedymina od Katedry aż do Mostu Zwierzynieckiego Fot. Marian Paluszkiewicz

A tymczasem na Placu Łukiskim po południu ruszył „Alternatywny Kaziuk Wileński”, którego organizatorami jest żakeria wileńska. I chociaż słowo „alternatywny” nawiązuje do współczesności, tym niemniej lokalizacja  studenckiego „kaziuka” nawiązuje do przedwojennych tradycji wileńskiego jarmarku, który od początku ubiegłego stulecia do wojny był organizowany właśnie na Placu Łukiskim, wtedy największym placu w Wilnie. Po wojnie jarmark kaziukowy był wyrugowany z placów i ulic wileńskich. Jego prowizoryczną kontynuacją były dni handlowe na targowiskach wileńskich, głównie przy ulicy Kalwaryjskiej. Właśnie tu w owym okresie na początku marca pojawiali się rzemieślnicy ze swoimi wyrobami, a podwileńskie palmiarki przywoziły palmy. Władze sowieckie zezwoliły na sprzedaż palm dopiero w latach 70.

Od odrodzenia niepodległości Kaziuk Wileński tradycyjnie odbywa się na starówce, na ulicach Zamkowej i Wielkiej aż do Placu Ratuszowego. Swoje stragany rzemieślnicy i kupcy ustawiają również przy ul. B. Radvilaitės i Maironio (byłe Królewska i św. Anny) oraz na odcinku alei Gedymina od katedry do ulicy Wileńskiej. Na jarmarku będzie można nie tylko nabyć wyroby rękodzieła, ale też samemu spróbować ulepić garnek z gliny, czy wystrugać z drewna łyżkę, bowiem w sobotę i niedzielę przy ulicy św. Michała będzie działała wystawa rekonstrukcji dawnych rzemiosł „Dwór rękodzieł”. Chętni będą tu mogli spróbować ulepić garnek i wypalić go w prawdziwym piecu garncarskim; spróbować swoich zdolności kulinarnych przy wypiekaniu chleba, czy też wcielić się w rolę czeladnika kowala lub któregoś z pracujących tu rzemieślników z klubu rzemieślników „Mistrzowie Dworscy”.

Szanująca siebie gospodyni na kaziukach musi obowiązkowo sprawić sobie nowy „sprzęt” do kuchni Fot. Marian Paluszkiewicz

Tymczasem w sobotę w południe aleją Gedymina od Placu Niepodległości do Placu Katedralnego przejdzie barwny korowód kaziukowy. Nawiązuje on do tradycji sprzed wieków pochodów ulicami Wilna ku czci patrona Litwy św. Kazimierza, czyli Kazimierza Jagiellończyka. Zmarł 4 marca 1484 roku. W 1602 roku został kanonizowany. Kilkadziesiąt lat później — praktycznie od 1636 roku — zaczęto w Wilnie organizować kaziukowe pochody i jarmarki. Rozpoczynały się zawsze w dniu św. Kazimierza, 4 marca. Pochodom towarzyszył orszak przebierańców. Później dołączyli też handlarze.

Od kilkudziesięciu lat palma wileńska jest główną atrakcją i atrybutem Kaziuków Wileńskich Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak poinformowano „Kurier” w spółce „Concept events & media“, która już drugi rok z rzędu organizuje Kaziuki Wileńskie, tegoroczny jarmark jest wyjątkowy pod względem zarówno swego terytorium, jak też liczby uczestników. W tym roku jarmark będzie „gospodarzył” nie tylko tradycyjnie na starówce oraz wokół Placu Katedralnego — stragany rzemieślników i kupców zajmą całą aleję Gedymina od Katedry aż do Mostu Zwierzynieckiego. Ceremonia zamknięcia Kaziuków Wileńskich odbędzie się w niedzielę, 7 marca, o godzinie 15.00 na Placu Ratuszowym.

12 odpowiedzi to Kaziuki Wileńskie niepodatne na kryzys

  1. andrzej mówi:

    Byłem , oglądałem , ale moje myśli nie były “jarmarczane” . Przypomniały mi się lata 60-70 , Litwini pojęcia nie mieli o tym święcie , wtedy tylko pod Halą i na Kalwaryjskim było bardziej gwarno , bardziej świątecznie . Prawie obumarłe zimą targowiska nabierały życia , wyroby z drewna : grabie , łopatki , zabawki na kółkach wirujące w takt popychania , pistolety “powietrzno-kurkowe” , cukierki , pierniki , nawet palmy (bo te pojawiały się masowo bliżej Palmowej) . Jednym słowem : gdy by nie miejscowi Polacy , to “Kaziuki” odeszły by do lamusa . To upór “tutejszych” (w dobrym tego słowa , naturalnym , znaczeniu ) zachował tradycję . W latach 80-ych dołączyli się studenci handlując pokracznymi wronami (były całkiem sympatyczne) , nieśmiało wykonując utwory muzyczne aż to obecnie przerodziło się w prawdziwy festyn . Jest święto , jest wesoło ( chociaż goło ) , ale mnie to jakoś nie cieszy . Dla czego ? Bo znów zapomniano o autochtonach . Rozumiem , sami moglibyśmy zadbać o siebie , ale brakuje mi tego dobrego słowa , że to dzięki tutejszym Polakom zachowała się piękna tradycja . Smuci mnie ignorancja obecnych gospodarzy , co tam ignorancja , raczej uzurpacja , w której nie ma nam miejsca na godną egzystencję .

  2. Zbyszko mówi:

    Skąd się wzięły ‘Kaziuki’? To jakiś neologizm. Zawsze był ‘Kaziuk’, tak w zastosowaniu do jarmarku i oczywiście jako imię.

  3. Czytelnik mówi:

    Slusznie Andrzeju,ale nikt za nas nic nie zrobi i nas nie pochwali,trzeba samym siebie pokazac,narazie tylko jedne palmy mamy,ale pokazujemy zato innym,czyli wywozimy Kaziuka do Polski,moze niektorym jest to wygodne,a tu na miejscu nas niema,czy robimy swego w Niemenczynie.W podobny sposob jest z innymi imprezami,robimy osobnie rozne imprezy.Kiedys pamietam jedyny zespol polski uczestniczyl w Swiecie Piesni,a teraz mamy duzo zespolow,ale chcemy oddzielnie.

  4. Wtar mówi:

    Witam !
    Piękna tradycja tylko pozazdrościć… Godna naśladowania i rozpropagowania. U nas w ,,Koronie” jak o nas mówicie jest bardzo podobny klimat na Kurpiach w Łysem – tam byłem. Chciałbym kiedyś wybrać się do Wilna na Kaziuki widzę że warto.

  5. andrzej mówi:

    do Czytelnik : Nie o to mi chodziło , że ktoś musi coś za nas zrobić , nie o to , że nie ma w Wilnie na Kaziuka polskich akcentów , ale brodząc wśród straganów rozmyślałem o tym , że Litwini nie chcą zauważyć polskiego wkładu w kulturę i życie Litwy . Nigdy nie słyszałem , aby ktoś z Litwinów wypowiedział się publicznie , o wkładzie Polaków dla uratowania pewnych tradycji i wartości . Kaziuk zachował się w dużej mierze ( może nawet wyłącznie ) dzięki Polakom . A palmy , kult Obrazu Miłosierdzia , w ogóle nie tak dawno wileńskie kościoły na litewskich mszach były prawie puste . Pod czas dużych świąt Polacy często chodzili na msze litewskie , bo na polskich był straszny ścisk , popieraliśmy koścół w czasach sowieckich , za to zakazano nam obecnie nabożeństw w Katedrze . A Studniówki , może nawet wiele innych rzeczy , to polska tradycja , którą miło , że przyswajają inni , ale chciało by się czasami usłyszeć dobre słowo . Niestety cisza , nawet odwrotnie , bardzo często oszczerstwa , zakłamania , dla tego nie czuje się świątecznie , dla tego zamiast myśli o wspólnych tradycjach , kręci mi się w głowie jedno słowo : uzurpacja i nie wdzięczność .

  6. Piast mówi:

    Nie można od nacjonalistów oczekiwać czegoś dobrego, tym bardziej jakiegoś podziekowania, czy też szacunku.Dziwne ale mlodzi Litwini / nawet ze Żmudzi / ktorzy wyjeżdzają za pracą do Wielkiej Brytanii i Irlandi prawie zawsze mówili gdy z nimi rozmawialem że maja korzenie polskie, albo są Polakami Dziwne??? bo tu neguja wszystko co ma związek z Polską.

  7. room mówi:

    “Tradycja jarmarków kaziukowych świadczy o tym, że Litwini są pomysłowym narodem” – coą takiego powiedziała ostatnio prezydent Grzybowska. I trudno jej nie przyznać rację, bo Litwini właśnie są wyjątkowo pomysłowi w przyswajaniu cudzych pomysłów, ale też osobowości, np. Mickevicius…

  8. ciekawa jestem mówi:

    tradycje…hmmmm….chyba litwini mają swoje tradycje, ale oczywiście z wielką przyjemnością małpują innych wydając za swoje, jednak mnie oburza ten fakt, iż “małpują” i wszystko “przekręcają” i już nie ma mowy o tradycjach religijnych. Dlaczego właśnie “Studniówka” w szkołach litewskich musi koniecznie odbywać się w końcu lutego, a to jest okres Wielkiego Postu, w Wielki Piątek -urządzają wesela, już nie mówię o prywatnych imprezkach, wystarczy w jakiś weekend przejść obok knajpki większej czy mniejszej, gdzie aż dudni od zabaw, śpiewow i dyskotek.
    Hmm.. przypomnijmy fakt, kiedy to Polska śledziła ostatnie dnie, godziny i sekundy życia papieża. Litwa – śledziła show jak to para dokonywała rekordu zamarzając w bryle lodowej i to tuż przy katedrze w stolicy na ogromnych telebimach, ale potem co prawda ktoś przymoniał o uczczeniu pamięci już zmarłego paieża stawiąc znicz i kwiatki na PLACU PAPIEŻA- jakże to brzmi dumnie, pomijąjąc fakt, że ów PLAC jest niczym innym jak parking :((
    Więc o jakie tradycje chodzi???? tradycje chyba każdy naród musi mieć swoje, szanować, pielęgnować, a nie tylko podkradać innym i ślepo naśladować. tak właśnie czy “Kaziuk wileński” to miejsce gdzie można kupić palmy, wyroby garncarskie, rzeczy z drewna, czy to kolejne miejcse gdzie można wypić po browarku, a na pamiątkę przynieść do domu takie chińskie coś nie to nie owo z Maximowskiej półki wzięte…. Kto ma zachować resztki tradycji….???

  9. Czytelnik mówi:

    Jak te tradycje zachowac,jezeli nowoczesnosc je rujnuje,bo dla wielu jak zauwazylem bylo najwazniejsze popic piwka i winka,oraz dobrze zjesc,a tego dobra bylo pelno,widocznie jednak przeplatali kaziuka z zapustami,w taki sposob te tradycje sa niszczone.

  10. // mówi:

    nas tszymaju w gece ,nech poliak rozmawia po rosiisku ,tylko ne po litewsku ato wyliezi zaraza litewskosci idowidzenia polskosc jak u kudirki. zatym poliakuw inewidzim wystempojoncym z litewskimi zespolami. towypowedz ksendza.

  11. krystyna mówi:

    Byłam wlaśnie na stronie kuriera i widziałam bardzo ładne zdjęcie z kaziuków. Chciałam się dowiedzieć czy moglabym dostać takie zdjęcie do publikacji do artykułu w miesieczniku Kobieta i Życie o Litwie? Oczywiście odpłatnie.Szukam zdjęć z kaziuków,
    kolorowych , wesołych. Będę bardzo wdzięczna za pomoc. Pozdrawiam serdecznie kpągowska

  12. Ryszard mówi:

    Byłem na kaziukowym jarmarku i brakowało mi jakiegokolwiek napisu w języku polskim na sercach z piernika.Zaskoczony też jestem,że nikt nie poruszył tematu usunięcia polskiego napisu na obrazie miłosierdzia.Jest to skandaliczne postępowanie Litwinów.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.