19
Bezpośrednie wybory merów straszą partie polityczne

Do kolejnych wyborów samorządowych pozostaje niespełna rok, a politycy wciąż dyskutują o potrzebie wprowadzenia bezpośrednich wyborów merów Fot. Marian Paluszkiewicz

Politycy krytykują pomysł wprowadzenia bezpośrednich wyborów merów w obawie, że personalizacja wyborów osłabi wpływy partii politycznych. Za herezję polityczną uważają też pomysł wprowadzenia bezpośrednich wyborów starostów gmin.

— Jeśli będziemy wybierali starostów, to będzie coś w rodzaju tworzenia 500 niedużych samorządów. W tym przypadku starostowie w pewnym sensie stawaliby się politykami — powiedział wieloletni mer Druskiennik Ričardas Malinauskas podczas odbywającej się wczoraj w Sejmie dyskusji o bezpośrednich wyborach merów.

Zdania uczestników dyskusji w tym temacie wyraźnie się podzieliły. Politycy, głównie z partii rządzących na poziomie samorządów lokalnych lub parlamentarnych, generalnie wypowiadali się przeciwko wprowadzeniu bezpośrednich wyborów burmistrzów miast i rejonów. Przynajmniej w najbliższym czasie nie chcieliby zmieniać ordynacji wyborczej, żeby zbliżające się wybory przeszłyby jeszcze według starego modelu wyborczego.

Nie brakowało jednak głosów za zmianami ordynacji i to jak najszybciej, żeby wybory samorządowe na początku przyszłego roku odbywałyby się już według zmienionej ordynacji. Za taką decyzją opowiedziała się przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė, która stwierdziła, że jeszcze przed wyborami należy zmienić ordynację, żeby w najbliższych wyborach mieszkańcy mogliby wybierać merów w wyborach bezpośrednich.

Wcześniej stanowczo też opowiedziała się za tym prezydent Dalia Grybauskaitė. Podczas spotkania w ubiegłym tygodniu z przedstawicielami koalicji rządzącej powiedziała ona, że należałoby pilnie zmienić ordynację.

Tymczasem konserwatyści — największe ugrupowanie koalicji rządzącej — nie chcą śpieszyć ze zmianami ordynacji. Konserwatyści dyskutowali o tym na posiedzeniu Rady partii w ubiegłą sobotę. Honorowy lider partii oraz prezes Rady Politycznej, europoseł Vytautas Landsbergis, oświadczył w sobotę, że pośpieszne zmiany ordynacji mogą doprowadzić do pojawienia się „dynastii merów“. Jego zdaniem, bezpośrednich wyborów merów nie należy wprowadzać również ze względu na Wileńszczyznę, gdzie tradycyjnie dominuje polska partia Akcja Wyborcza Polaków na Litwie.

— Musimy zastanowić się, co będzie się działo w Litwie Wschodniej (na Wileńszczyźnie — przyp. red.), gdzie jest problem narastającego polskiego nacjonalizmu i mniejszości litewskiej. Musimy (o tym — przyp. red.) mówić i być może ustawowo bronić mniejszość litewską — powiedział Vytautas Landsbergis w nawiązaniu do planów wprowadzenia bezpośrednich wyborów merów.

Jego słowa spotkały się z ostrą krytyką byłego doradcy prezydenta Valdasa Adamkusa, a obecnie dyrektora Instytutu Społeczeństwa Obywatelskiego Dariusa Kuolysa.

— Według Landsbergisa, w obawie przed Polakami nie możemy pozwolić mieszkańcom na prawdziwą samorządność. Ale dajmy również Polakom na Litwie Wschodniej realną samorządność — powiedział Kuolys w nawiązaniu do sobotniej wypowiedzi europosła. Zaznaczył też, że wybory samorządowe odbywające się z klucza partyjnego oddalają władzę lokalną od społeczeństwa.

Tymczasem politycy, głównie z rządzącej partii konserwatywnej obawiają się, że wprowadzenie bezpośrednich wyborów merów oddali merów od partii, co osłabi też same partie, jak też cały system polityczny.

19 odpowiedzi to Bezpośrednie wybory merów straszą partie polityczne

  1. Kmicic: mówi:

    I tak skompromitowanego litewskiego polityka zaprasza się jeszcze na salony i do mediów ?!
    Dla przypomnienia:
    1* jest on jednym z głównych beneficjentów przenosin(czytaj grabieży) ziemi podwileńskich Polaków. Miejscowi pamietają jak nocą, po złodziejsku , mierniczowie mierzyli mu najsmakowitsze kąski najdroższej podwileńskiej ziemi.
    2* “słynny” apel o masowe meldowanie się Litwinów na Wileńszczyznie, przed wyborami, w celu odniesienia historycznego zwycięstwa na Polakami.
    3* Kartę Polaków określił jako zagrożenie dla państwa litewskiego
    48* mówienie o podstawowych prawach przysługujacych autochtonicznym mniejszościom narodowym nazywa polskim nacjonalizmem a politykę wynaradawania Polaków obroną mniejszości litewskiej na Wileńszczyżnie ,na Litwie (!) itd.,itd.

  2. pšv mówi:

    A jaki stosunek AWPL do tego problemu?

  3. Czytelnik mówi:

    Mimo takiej wypowiedzi Landzbergisa AWPL jak i inne partie polityczne napewno jest przeciwna wprowadzeniu takich wyborow,oczywiscie szkoda ze nikt z AWPL nie zabiera glosu oraz nie uczestniczy w dyskusji.Nawet z racji tego wystapienia Landzbergisa trzeba zabrac glos,mozliwie Tomaszewski z nim osobiscie porozmawia w europarlamencie,lub naswietli tam jego wystapienie. Bo to ze partie polityczne sa przeciwne demokratycznym wyborom powinno byc wziete pod uwage w unii,bo krytykuja innych,a sami sa przeciwne demokratycznym wyborom.Slusznie zauwazyl D.Kuolys ze prawdziwa samorzadnosc potrzebna wszystkim,a ze to oslabi partie,jak niektorzy twierdza moze i lepiej,bo zostana tylko te prawdziwe,dbajace o interes ludzi i panstwa,narazie partie dbaja tylko o swoj interes,o tym mowi i to,ze ciagna czas,mimo ze powinni wiedziec,ze raniej lub pozniej to powinno sie skonczyc ize zmiany powinne byc.Juz czas najwyzszy polozyc kres cyrkowi,ktory odbywa sie w sejmie Litwy.

  4. zozen mówi:

    dla wszystkich partii (również AWPLu) bezpośrednie wybory nie są na rękę, bo tracą możliwość osadzenia na stołkach swoich aktywistów.
    I tu Landsbergis nie ma racji, bo wybory mógłby wygrać każdy kandydat, i Litwin, i Polak, obiecujący rozwiązać bieżące problemy regionu.

  5. Walter mówi:

    Wątpię, by np. w Solecznikach na bezpośrednich wyborach wybrano jakiegoś…Navickasa, zamiast przedstawiciela AWPL. Landsberg też to rozumie.

  6. Nie-infopol mówi:

    No to zaserwował Pan Stanisław Tarasiewicz przyklad manipulacji dziennikarskiej, pod tytułem – “Landsbergis chce ograniczenia praw wyborczych dla Polaków” (polskie kresy. info), “Litewski polityk: odebrać prawa wyborcze Polakom”(Wirtualna Polska) i “Europoseł chce ograniczenia praw wyborczych dla Polaków na Wileńszczyźnie” (Infopol), które nasz drogi Kmicic sumiennie tu i w Macierzy popularyzuje. W K.W. to już tak bezczelnie nie popisuje się, aby na proces sądowy szanownej gazety nie narazić.
    Jaw związku z tym mam pytanie – w którym miejscu Pan Stanisław Tarasiewicz dopatrzył się nawoływania do tego, aby – “odebrać prawa wyborcze Polakom”? Nie chce Landsbergis bezpośrednich wyborów merów, a chce, aby były wybierani przez rady rejonowe. Tak, jak dotychczas jest. Bo obawia się, że na Litwie powstanie “56 dziedzicznych merowstw”, w tym 2 – na Wileńszczyżnie, z namaszczenia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. I tyle. Nie fakt, że sama AWPL życzy tych bezpośrednich wyborów merów, bo i tak ma dla siebie zastrzeżone te stanowiska na Wileńszczyznie… A potem znów będzie płakał, że nie dostał rządowych dotacji na gazetę, czy swój portalik…

  7. Czytelnik mówi:

    Do Nie-infopol:Nie bylbym tak pewny ze AWPL ma zastrzezone te stanowiska,w kazdym badz razie musial by wysuwac powazne kandydatury,mozliwie nie zwiazanych z rzadna partia.

  8. YYYYYYYY mówi:

    Do Walter
    Navickasa to nie wiem, a Nowickego to jest mozliwe, ale jedno i drugie ma polskie korzenie

  9. Ja mówi:

    W Polsce wybory na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast są bezpośrednie i nie doszło z tego powodu do powstania jakichś lokalnych “dynastii”. Za to w niektórych gminach wójtami lub burmistrzami zostali wybrani przedstawiciele mniejszości narodowych ( m. in. w Puńsku ) i nie doszło z tego powodu do żadnej katastrofy – nikt nie oderwał tych ziem od Polski, nie było fali nacjonalizmu, ani innych plag egipskich. Ciekawi mnie natomiast na czym ma polegać “ustawowa obrona” Litwinów na Wileńszczyźnie. Na dalszym zakazywaniu Polakom wpisywania swoich nazwisk w oryginalnej wersji do paszportów i na nasyłaniu komorników na zamieszkane przez nich miejscowości, by zdejmowali tablice z dwujęzycznymi nazwami ulic? A może na wprowadzeniu prawnego obowiązku meldowania się podczas wyborów samorządowych na Wileńszczyźnie, by litewskie partie mogły tam odnieść “historyczne zwycięstwo”? To już łatwiej byłoby przywrócić zarząd komisaryczny z początku lat 90., wtedy litewscy Polacy nie mieliby żadnego samorządu, przed którym trzeba byłoby “chronić” ich litewskich sąsiadów.

    Najciekawszy w artykule wydaje mi się jednak ten fragment:
    “politycy ( … ) obawiają się, że wprowadzenie bezpośrednich wyborów merów oddali merów od partii”
    I to jest dla niektórych największy problem. W Polsce w wielu miastach rządzą samorządowcy niezwiązani z żadną z głównych partii politycznych. Są od nich po prostu niezależni i nie muszą obawiać się, że jak będą prowadzić politykę nie po linii partii, to stracą stanowisko, bo o obsadzie tego stanowiska decydują bezpośrednio wyborcy, a nie sztabowcy układający listy partyjne.

  10. Radziwillas mówi:

    Znowu klamczuszkow – Tarasiewicza i Kmicica przylapano… alez Panie Nie-Infopolu klamstwo swiecie sluzy sprawie obrony Polskosci i dla tego to juz nie jest klamstwo ale wysoka kultura rdzennie polskiego dziennikarstwa.

  11. Jaro z Roztocza mówi:

    Landsbergis lamentuje – Putin się cieszy ! Dobrana para dwóch zuchów, których działania idą, tak naprawdę, w tym samym kierunku !

    Jak zwykle w przypadku działań litewskich nacjonalistów można przypomniec powiedzenie – “gdyby głupota miała skrzydła to by fruwała “!

  12. Walter mówi:

    Bezpośrednie wybory niezależnych merów drastycznie osłabiłyby wpływy klanów politycznych na działania samorządów.

  13. Jaro mówi:

    bez jaj wybory bezpośrednie są jedyną formą wyborów na które wyborca ma jakikolwiek wpływ i tylko takie wybory mogą odsiać ziarno od plew. To moje skromne zdanie 🙂

  14. hp mówi:

    Po wyborach bezposrednich mer bedzie mial odpowiedzialnosc nie przed partia, ktora go usadzila w tym krzeselku, jak to jest obecnie, a przed wyborcami.No i oczywiscie musi byc rozpracowany mechanizm odwolania mera przez wyborcow.

  15. a propos mówi:

    bezposredni wybor merow to pestka, natomiast bezposredni wybor starostow (wojtow) – to by dopiero byla radykalna zmiana. ale wlasnie na to zadna partia nie pozwoli, bo by faktycznie utracila wladze w gminie.

  16. Kmicic: mówi:

    w http://www.znadwilii.lt i w polskiekresy.info
    między innymi o :
    grzywnach za niewywieszanie flagi państwowej na urzędach i blokach mieszkalnych(tzw. patriotyzm wymuszony)
    o odrzuceniu przez prokuraturę oskarżenia Songajły o podsycanie waśni na tle narodowościowym , co jest karane.
    Oczywiście prokuratura litewska nie doszukała się znamion tego przestępstwa w oczywistych oszczerstwach i próbach zastraszania mniejszości narodowych przez wspomnianego “pseudonacjonalistę”

  17. Czytelnik mówi:

    Do a propos:Mozna pomyslec ze partii tak bardzo potrzebna wladza w gminie,w ktorej nic sie nie dzieje.

  18. hp mówi:

    Bezposredni wybor starostw (seniunasow) moglby miec sens gdyby starostwa mialyby troche wiecej wladzy, a teraz wszystko nalezy do rejonu.W czasach radzieckich to nawet slub mozna bylo wziac w apilince, a i wiekszosc sprawek i dokumentow mozna bylo otrzymac w sielsowiecie, a teraz za kazdym glupim papierkiem trzeba zwracac sie do rejonu.

  19. Ja mówi:

    do Pień: racja. Poza tym w czasach radzieckich każdy miał pracę i nikomu niczego nie brakowało, a teraz tłumy żebraków grzebią po śmietnikach i umierają z głodu na ulicach. I po co komu było obalać stary ustrój? To chyba od tego socjalistycznego dobrobytu ludzie się tak rozwydrzyli i wyszli na ulice protestować, czyż nie? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.