18
Przed nami długie wyjście z dołka

Kryzys gospodarczy położył kres nadziejom mieszkańców naszego kraju na dobrobyt i opiekę socjalną, z których się cieszą mieszkańcy starych krajów Unii Fot. Marian Paluszkiewicz

Mimo że władze naszego kraju co rusz ogłaszają, że gospodarka powoli wychodzi z dołka, co jej zdaniem, mają sugerować coraz to lepsze wskaźniki makroekonomiczne, eksperci ds. gospodarki oraz sami mieszkańcy kraju uważają, że na odbicie się od dna ekonomicznego należy zaczekać. Zaczekać, co najmniej, kilka lat.

— Czy odczuwam — jak mówi premier — że wychodzimy z dołka? Nie, nie odczuwam, bo już od miesiąca, po reformie szkolnictwa straciłem pracę i jestem na zasiłku bezrobotnego — powiedział „Kurierowi” Paweł, trzydziestolatek, który jeszcze do niedawna pracował jako nauczyciel. Paweł twierdzi, że ofert pracy dla nauczycieli na giełdzie pracy jest jak na lekarstwo, a zmieniać zawód i pracować w oczekiwaniu na to, że życie w kraju zmieni się na lepsze, nie ma zamiaru. Woli więc w poszukiwaniu pracy wyjechać do Wielkiej Brytanii, do krewniaka, który od kilku lat z rodziną osiedlił się tam na stałe.

— Jesteśmy mocno do tyłu w porównaniu z tym samym okresem w latach 2007 i 2008. Najlepiej słowa rządzących weryfikuje wskaźnik bezrobocia, który ciągle rośnie. Na razie wysiłki rządu, aby zahamować wzrost bezrobocia, są bez skutku — powiedział „Kurierowi” Vytautas Žukauskas, ekspert litewskiego Instytutu Wolnego Rynku (IWR). Słowa eksperta potwierdzają dane z Giełdy Pracy.

W lutym br. stopa bezrobocia wzrosła o 0,6 pkt proc. i wynosiła 13,9 proc. 1 marca br. bez pracy było 299,5 tys. osób.

W lutym br. do terytorialnych giełd pracy w poszukiwaniu zatrudnienia zwróciło się 26,6 tys. osób. Tymczasem za pośrednictwem giełd pracy zatrudnienie w lutym znalazło zaledwie 8,9 tys. osób. O tym, że w kraju mimo dobrej miny do złej gry, prezentowanej przez premiera oraz panią prezydent dzieje się źle, świadczą nie tylko gospodarcze wskaźniki, ale również i badania opinii społecznej.

Z sondaży opinii społecznej wykonanych przez spółkę „Prime consulting” na zamówienie tygodnika „Veidas” wynika, że 77 proc. mieszkańców dużych miast nie dostrzega żadnych oznak polepszenia sytuacji gospodarczej kraju, z kolei 11,8 proc. respondentów jest przekonanych, że sytuacja nie tylko się nie polepsza, ale wręcz przeciwnie — pogarsza się. Jedynie 8,6 proc. mieszkańców dużych miast jest zdania, że gospodarka powoli wychodzi z dołka. 2,2 proc. z 500 osób ankietowanych przez pracowników spółki „Prime consulting” twierdzi, że dopatrują wielu zmian na lepsze. Z sondażu opinii społecznej wynika, również, że 65,2 proc. respondentów skarży się na mniejsze dochody, 11,2 proc. twierdzi, że na skutek kryzysu grozi im ubóstwo, 8,8 zaznacza, że wzrosło ich zadłużenie, 6,2 — mówi o tym, że zmniejszyła się wartość ich majątku, 4,8 proc. ankietowanych straciło pracę.

— Jeżeli zwrócimy uwagę na wzrost zadłużenia państwa, to z łatwością się przekonamy, że tu również nie ma powodów ku temu, aby spodziewać się poprawy. Dług państwa rośnie bardzo szybko, a przecież wszystkie te pieniądze, które rząd teraz wydaje, będziemy w przyszłości spłacać my, mieszkańcy Litwy — mówił Žukauskas. O tym, że dług rośnie szybko i wkrótce może przysporzyć problemów rządowi, wymownie świadczą dane z Ministerstwa Finansów. Wynika z nich, że dług państwa w końcu 2009 r. wynosił 27,104 mld litów, co stanowi 29,3 proc. PKB. W ciągu 2009 r. zadłużenie państwa wzrosło prawie o 10 mld litów, z kolei stosunek zadłużenia do PKB uległ podwojeniu. W końcu 2008 r. zadłużenie wynosiło 17,375 mld litów, co stanowiło 15,6 proc. PKB.

— Żadnej nadziei na gospodarczy cud i błyskawiczne odbicie się od dna nie ma, brakuje ku temu źródeł i możliwości. Najwyżej możemy mieć nadzieję na powolny, ciągnący się przez kilkanaście lat powrót na ten poziom, który osiągnęliśmy w roku 2008 — podsumował Žukauskas.

18 odpowiedzi to Przed nami długie wyjście z dołka

  1. Czesiek mówi:

    Brytyjskie Home Office zanotowało w tym roku w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku wzrost ilości imigrantów z Litwy i Łotwy o kilkadziesiąt procent przy równoczesnym praktycznym ustaniu napływu nowych imigrantów z Polski.
    Kryzys jest nie tylko w szkolnictwie, ale i w dyplomacji i służbie zdrowia, skoro lekarze idą do polityki, a dyplomaci na fotele dyrektorski w zamkniętej elektrowni za jedyne 26 tys litów miesięcznie.Bidaaaa! zagląda w oczy, prawdziwy kryzys!

  2. Qip mówi:

    Kapec Litwie

  3. Ja mówi:

    Tak bywa, gdy ktoś próbuje budować dobrobyt za pomocą taniego kredytu i sztywnego kursu waluty.

  4. Ja mówi:

    PS. “Taniego” powinno być oczywiście w cudzysłowie 🙂

  5. hp mówi:

    Ot sumy i ot tiur’my nie zariekajsia. Od znalezienia sie na bruku nikt nie jest ubezpieczony.

  6. Czesiek mówi:

    Tak się zastanawiam po co Litwie plany połączenia energetycznego z Polską , Szwecją, plany budowy EA, przecież niedługo wystarczy ustawić parę agregatów prądotwórczych w okolicach Wilna i Kowna.

  7. Czesiek mówi:

    hp
    Zgadzam się w 100% z Tobą.
    Sława…,że ludzie mają możliwość wyjechania i zarobienia na chleb.

  8. ViP mówi:

    Od koniczka do rzemyczka – mawiała moja Mama. Potwierdza się to w demokratyczno kapitalistycznej łapczywości Litwy. Większe zamiary niż siły (możliwości). “Rozkwit” RL był tylko kwestią czasu.
    Teraz nastąpi prywatyzacja lasów, potem sprzedaż miejscowości letnikowych i tak aż na dno. Komisja Ekonomiczna UE musi błyskawicznie podjąć decyzje, bo inaczej rośnie kolejna Grecja, a Rosja już zaciera ręce.

  9. jez mówi:

    Czeka nas szczesliwy koniec rozkwitu kapitalizmu na lad Ameryki Lacinskiej,gdzie jeden zdycha z obzarcia a tysiecy puchna z glodu.

  10. Czesiek mówi:

    Masowa emigracja to jest jedna z najtragiczniejszych rzeczy, które mogą się zdarzyć państwowości, krajowi powodując zastój i społeczną traumę na wiele lat.
    Jak żywa może to być pamięć przekonałem się w rozmowach ze Szwedami, którzy zadają sobie retoryczne pytanie, gdzie mogłaby być dzisiaj Szwecja, gdyby nie emigrowała z niej na przełomie XIX i XX wieku 1/3 populacji.
    Polacy też sobie zadają pytanie, jaka Polska byłby, gdyby nie rozbiory.

  11. Czesiek mówi:

    Ale z drugie strony trzeba zadać sobie pytanie, w którym miejscu i jakie byłyby Stany Zjednoczone bez masowej imigracji z Europy.

  12. bobrowniczy mówi:

    Co ma wisieć nie ucieknie.I nie ma co biadolić.Migracja ludności za chlebem jest czymś naturalnym.Szczególnie na terenach jałowych gdzie pojemność rynku pracy jest ograniczona.Jak by dobrze popytać to w każdej rodzinie na Wileńsczyżnie końcem wieku XIX i początkiem XX ktoś wyemigrował do Ameryki.Jedni wrócili do wolnej Polski a inni do wolnej Litwy.Ten sam scenariusz mamy dzisiaj choć przywiązanie do ziemi już mniejsze.

  13. bobrowniczy mówi:

    Drogi Cześku, bez migracji ludności w przeszłości byłbyś teraz czarny i mieszkał w chacie z patyków.Nosił kolec w nosie i ganiał muchy.

  14. Czesiek mówi:

    bobrowniczy
    O ile wiem , to “Ziemią Obiecaną” na przełomie wieków dla terenów dzisiejszej Litwy była Odessa.
    Przed I wojną na tych terenach mieszkało ponad 200 000 Polaków, no może ogólniej, katolików.

  15. pruss mówi:

    jeszcze rok takich rzadow i tempa zadluzenia to Litwa sie nie podniesie…wtedy przyjdzie czas na nas, trzeba cierpliwie poczekac i nie potrzeba dzisiaj wysylac czolgow,zolnierzy itd.aby osiagnac cel

  16. bobrowniczy mówi:

    @pruss.
    A jaki Ty chcesz CEL osiągać w tym jałowym kraju.W Polsce jest dość nie urodzajnych terenów by o nie zadbać.Na co nam ten strup?

  17. yy mówi:

    Litwa miała w ciągu trzech lat szybki wzlot na kredytach wszystko aż się pieniło. Ale głupiemu radość szybko się skończyła, gdyż skrzydła zasłabe, a banki już mają biedaka w swojej garści.

  18. Walter mówi:

    Pan Paliuszkiewicz ma jawne utalentowanie w fotografii realizmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.