3
Nasz wspólny spadek kulturalny

Rozmowa z Sauliusem Špokevičiusem, Wojciechem Piotrowiczem i Rimantasem Šalną — autorami książki „Stanisław Morawski. Fizyognomistyka kobiet” wydanej w dwóch językach — po polsku i litewsku.


Kto był inicjatorem powstania tej książki?

image-11497

Autorzy książki: S. Špokevičius, R. Šalna, W. Piotrowicz Fot. Wiktor Denisenko

S. Špokevičius: Moim zdaniem, wszyscy trzej byliśmy inicjatorami wydania książki o Stanisławie Morawskim. Wspólnie gromadziliśmy i układaliśmy materiał krytyczny.

Pierwszą znajomość, za pośrednictwem Redy Griškaitė, zawarłem z Rimantasem Šalną. Byłem zaproszony do wygłoszenia referatu o Adamie Mickiewiczu i jego przyjacielu Morawskim na konferencji poświęconej Wieszczowi. Następnie miałem okazję wraz z Wojciechem Piotrowiczem zbierać materiały do artykułu o przyczynach śmierci A. Mickiewicza. Ponieważ nasz artykuł doczekał się uznania publiczności, postanowiliśmy kontynuować naszą współpracę. Wkrótce dowiedzieliśmy się o istnieniu nigdzie jeszcze niepublikowanego rękopisu Stanisława Morawskiego.

Czy Państwo mieliście kłopoty z odczytaniem tego rękopisu?

R. Šalna: Ponieważ byłem swoistym centrum całego tego procesu, wraz z W. Piotrowiczem przewidziałam pewien sposób odczytania rękopisu. Jedną i tą samą część dzieła Morawskiego szyfrowałem ja i W. Piotrowicz oraz nasi przyjaciele — Tomasz Jędrzejewski z Emilią Kolinko, a następnie dokonywaliśmy porównania wyników pracy i stwarzaliśmy ogólny obraz przeczytanego materiału.  Jesteśmy niezmiernie wdzięczni naszym przyjaciołom z Warszawy za ich altruistyczną pomoc. Uważam jednak, iż podstawowy ciężar pracy nad rękopisem legł na ramiona Wojciecha Piotrowicza.

Muszę też zaznaczyć również, że mieliśmy do czynienia z brudnopisem rękopisu. To jeszcze bardziej utrudniało pracę nad jego szyfrowaniem. Gdyby teraz ktoś nas zapytał o to, jaką książkę było najtrudniej nam napisać i przetłumaczyć, długo nie zastanawiając się, odpowiedziałbym, iż tą ostatnią.

Panie Wojciechu, co nowego dla Pana jako poety i pisarza przyniosła praca nad daną książką?

W. Piotrowicz: Z twórczością Morawskiego byłem zapoznany już wcześniej. Znałem jego wspomnienia poświęcone wileńskiemu okresowi w jego życiu. Kiedy zetknąłem się z tekstem o fizjonomice kobiet, znalazłem wiele wspólnego z jego twórczością czysto literacką. We wspomnieniach przedstawiona jest bogata galeria postaci kobiecych. Świat kobiecy Morawski poznał jako lekarz, jako uczestnik życia salonowego. Ten bogaty życiowy materiał widocznie zachciał później uogólnić w postaci studium medycznego, utrwalając się we wniosku, że z wyglądu zewnętrznego kobiet, z rozmieszczenia pewnych części ciała można głębiej poznać kobiecą naturę. Właśnie to wszystko autor spiął w swojej pracy „Fizyognomistyka kobiet”, która jest główną częścią naszej książki.

Dlaczego dzieło St. Morawskiego, napisane przed 150 laty, jest unikalne?

S. Špokevičius: Dzieło to analizuje anatomię, fizjologię i psychologię kobiety. Jest to dość rzadki przypadek w ówczesnych pracach o charakterze medycznym. Praca ta może więc pretendować do miana studium fizjologicznego (genologicznego) o chorobach kobiet tamtych lat, gdyby była wydana drukiem. W żadnej literaturze ówczesnych lat nie znaleźliśmy tak dokładnego opisu zmieniającej się anatomii kobiecych piersi. Tym to dzieło jest dla mnie unikalne.

Czym ta praca St. Morawskiego się różni od innych jego dzieł literackich?

R. Šalna: To dzieło Morawskiego można nazwać studium naukowym. Nie ma już w nim beletrystyki, którą odnajdujemy w innych jego pracach, natomiast pojawiają się pewne prawidłowości, tj. wykorzystanie podczas pisania tego dzieła doświadczenia w zakresie medycyny, stosowanie uogólnień. Nie jest on jednak kategoryczny, opisując budowę ciała kobiety i nawiązując ją do jej moralności, charakteru. Przyznaje istnienie pewnych wyjątków od reguły. Jeszcze raz, jako historyk, pragnę zaznaczyć to, że w połowie XIX wieku Morawski swoim myśleniem filozoficznym bez wątpienia górował nad większością lekarzy i wyraźnie się wyróżniał spośród ich szarej masy.

Co będzie znaczyć ta książka dla współczesnego czytelnika? Dlaczego powinien on po nią sięgnąć?

S. Špokevičius: Dopełniliśmy spuściznę pisemną Morawskiego i ujawniliśmy jego wszechstronnie wykształconą twórczą osobowość.

W. Piotrowicz: Czytelnik z tej książki zaczerpnie wiedzę o St. Morawskim jako lekarzu, jako człowieku tamtego czasu. Nie ograniczyliśmy się tylko udostępnieniem publiczności jego studium, lecz każdy z naszej trójki dodał od siebie po artykule. Więc w sumie czytelnik będzie miał do oglądu filaretę, który przeniósł przez całe życie ideały tamtego czasu, jak również uczestnika bogatego życia społecznego.

R. Šalna: Społeczeństwo, które lepiej poznało Morawskiego, również lepiej pozna Mickiewicza oraz okres filomatów i filaretów. Jest to bowiem nasz — Polaków i Litwinów — wspólny spadek kulturalny.

Rozmawiała Leokadia Maluszewskaja

3 odpowiedzi to Nasz wspólny spadek kulturalny

  1. Astoria mówi:

    Co za brednie. Gdzie był edytor, gdzie korektor, przed dopuszczeniem tego nieinteligibilnego badziewia do publikacji?

    Autorzy książki szyfrowali dzieło Morawskiego? W alfabecie Morsa? Podobnym kuriozum jest to zdanie po polskiemu:

    Muszę też zaznaczyć również, że mieliśmy do czynienia z brudnopisem rękopisu.

    Jak się nie zna polskiego na tyle, żeby w nim publikować samodzielnie, droga Pani Maluszewskaja, to się prosi o pomoc edytora i korektora.

  2. sor mówi:

    pppppppp

  3. józef III mówi:

    Szpakiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.