34
W Landwarowie znów straszy – tym razem w pałacu

image-12946

W ciągu niespełna trzech lat pałac w Landwarowie miał odrodzić dawną świetność Fot. Marian Paluszkiewicz

Puste oczodoły powybijanych okien, wyłamane drzwi, kupy śmieci i gruzu zalegające dawne sale balowe… A przecież ten okazały pałac w Landwarowie w ciągu niespełna trzech lat miał odzyskać dawną świetność…

Przed niepełna rokiem na łamach „Kuriera Wileńskiego” zamieściliśmy publikację pt. „Do Landwarowa zjawa zawitała”. Ta nieziemska, bardzo tajemnicza, jasna, biała, przejrzysta postać jakby ludzka została utrwalona na zdjęciu, które nam wówczas nasi czytelnicy do redakcji przekazali. Po bardzo dokładnym zbadaniu tego tematu nie otrzymaliśmy nawet najmniejszego sygnału, by wyrządziła ona komukolwiek jakąkolwiek krzywdę. Napędziła co prawda strachu dwóm młodym mieszkankom tego miasteczka, które ją na zdjęciu utrwaliły.

Tymczasem od dobrego już czasu ogromną krzywdę tak cennemu zabytkowi historycznemu, jakim jest pałac w Landwarowie, wyrządzają inne, ale jakże ludzkie „zjawy”. Niszczą go, demolują. A przecież w ciągu niespełna trzech lat miała się odrodzić jego dawna świetność i miał być dostępny do zwiedzania dla każdego. Tak przynajmniej deklarował nowy jego właściciel, który na okres 99 lat pałac wynajął.

I dotrzymał słowa — teraz pałac „stał się dostępny” doslownie dla każdego. Do przedpołudnia dnia 20 kwietnia, kiedy to odwiedziliśmy ten zabytek — każdy mógł tu robić co mu się żywnie podobało. Celowo podkreślamy nie tylko datę, ale nawet porę dnia, albowiem na naszych oczach bramę zamknięto, zamek powieszono i zagrożono, że jeżeli będziemy po prywatnym terenie chodzić, to i nas zamkną…

Ale od początku o tej niedawnej historii, która się zapowiadała na jakże piękną bajkę. Oczywiście, ze szczęśliwym końcem.

Jeden z najbogatszych magnatów branży budowlanej naszego kraju — prezydent „Ranga group” Laimutis Pinkevičius nie tylko ten zabytek wraz z częścią parku na okres 99 lat wydzierżawił, ale tu też po ślubie z prześliczną Astą Valentaitė jesienią roku 2008 gratulacje od krewnych i znajomych przyjmował.

Starzy i mali landwarowianie w tym dniu pod swój (bo tak ten zamek zawsze określali) przybyli, by obejrzeć nowego dziedzica, a przy okazji i jego o 20 lat młodszą wybrankę, która do czasu zamęścia pracowała jako modelka.

image-12947

Niektóre ramy okienne, jak też drzwi już powyrywano Fot. Marian Paluszkiewicz

Wtedy to nowy, szczęśliwy dziedzic zapowiedział, że w ciągu trzech lat pałac (mocno zniszczony przez rozlokowanie w nim w latach sowieckich fabryki dywanów) odrodzi i sam wraz z młodą żoną tu zamieszka.

Nie mogli się nacieszyć mieszkańcy miasteczka, jak na teren zamku zaczęli przybywać robotnicy — jedna brygada po drugiej. Ustawiono ogrodzenie, zatrudniono ochronę wraz z groźnym psem.

Landwarowianin Wiktor, którego spotykamy w parku, od dzieciństwa łapiacego ryby w tutejszych stawach, mówi:

—Uwierzyliśmy wszyscy, że ten zabytek wreszcie się odrodzi. Zamek w ciągu wieków widział niemało. Ale takiego, jak obecnie opuszczenia — chyba nigdy.

Wiktor się zamyśla na chwilę i dalej kontynuuje:

— Narzekaliśmy, że w czasach sowieckich tu najpierw składnicę zboża urządzono, a potem na wiele lat zadomowiła się fabryka dywanów. Przez tę fabrykę, a raczej przez barwniki tak mocno żrące, rybę w stawach wytruto. Strach, co się działo na wodzie: w zależności od koloru barwnika — jeden dzień woda w stawie była czerwona, drugi np. fioletowa. Ryby tego nie wytrzymały. Ale na szczęście, kiedy działalność fabryki przerwano — ryba znowu się odrodziła. Ale pałac odwrotnie — niszczeje.

Wiktor o pałacu może snuć wspomnienia bez końca. Zna dobrze historię i wie, że był tu młyn wodny, czynna wieża ciśnień i inne obiekty, w tym starym, a tak nowocześnie według gospodarza hrabiego Władysława Tyszkiewicza urządzonym pałacu. Była tu i kanalizacja, i elektryczność, i wodociąg.

image-12948

Fot. Marian Paluszkiewicz

— A czy pani wie — mówi nasz rozmówca — że kiedy syn Władysława, hrabia Eugeniusz Stanisław Tyszkiewicz (ur. w 1901r.) do Landwarowa przyjechał z Ameryki, to go i na teren pałacu nowy właściciel nie wpuścił. Za to teraz chodzi tu każdy, kto tylko chce! — spluwa ze złością i dalej kontynuuje: „Ileż tu wesel przyjeżdżało się fotografować, ile kanałów telewizyjnych audycje robiło, ba, sam o mało do filmu, jaki kręcili tu kinematografowie z Moskwy nie trafiłem. Na ryby szedłem. Teraz cisza, pustka i zaniedbanie”.

Wychodzimy z parku. Na nasze spotkanie idzie jakiś mężczyzna z grabiami. Ano, jednak będzie sprzątanie. Ale jak za chwilę się okaże, radość nasza jest przedwczesna.

Czesław Żardelewicz mówi:

— Owszem, idę sprzątać, ale groby rodzicielskie na tym cmentarzu niedaleko Landwarowa. Kosiłem trawę w parku i to nieraz, kiedy zlecano prace sezonowe. Bo tak się życie ułożyło, że zostałem na starość z niczym. Pracowałem wiele lat w tartaku, tu miałem wypadek. Zostałem inwalidą. 630 litów miesięcznie otrzymuję. Z tego 150 za mieszkanie (wynajmowane) muszę co miesiąc zapłacić. Dom rodzicielski spłonął. Zostałem bez zdrowia, bez pracy, bez pieniędzy. Podjąłbym się chętnie każdej pracy (oczywiście w miarę swego zdrowia), ale nikt nie proponuje. Pieniędzy jakoby na to nikt nie ma. Nawet taki bogacz jak nowy właściciel. Ludzie gadają, że i jego bieda dotknęła. Ale ja to tam tak mówię: dopóki tłusty schudnie, to chudy zdechnie. Macha ręką Czesław i idzie dalej.

My zaś udajemy się na teren pustego w ciągu ostatnich kilku miesięcy pałacu. O dziwo, w pobliżu pałacu kilka samochodów, a na domku ochroniarza montowany jest reflektor oświetleniowy.

Robotnik chętnie się wdaje z nami w rozmowę i mówi:

— Wejdźcie do wnętrza, tam są bardziej kompetentni ludzie — oni wam udzielą informacji, co do tego opuszczenia i tej ostatnio pustki.

Panowie nie tylko, że nie chcą się nam przedstawić, ale zaczynają nas besztać:

— Po co robicie zdjęcia, po co podburzacie ludzi, ochrona tu jest i będzie. Już jutro, z jeszcze groźniejszym psem, żeby tu tacy nie łazili.

I nie tylko że odprowadzają nas do bramy, ale zaraz zawieszają tu kłódkę.

Ale, jak za chwilę mamy okazję się przekonać, z tej kłódki to na razie przysłowiowe nici, bo siatka ogrodzeniowa jest co rusz dziurawa, więc kto zechce — to nadal tu przyjdzie na „wycieczkę”.

image-12949

Fot. Marian Paluszkiewicz

Mieszkająca nieopodal zamku starsza pani nie chce ani swego imienia, ani nazwiska podać.

— Wybaczy pani, ale jestem doświadczona losem, wiele przykrości w swoim czasie miałam. Czy jest tu ochrona? Ostatnio nie, wiem dokładnie, bo mój syn nawet w niej pracował. Teraz ani słuchu.

30 lat pracowałam w tutejszej fabryce i mimo że nie była to odpowiednia adaptacja tego budynku, tym niemniej porządek był. Przynajmniej pomieszczenia administracyjne były czyste, zadbane, odbywały się tu koncerty. A co jest teraz, lepiej nie mówić. Wybrałam się jakoś teraz tam na spacer, ale więcej nie pójdę, serce się kraje, jak niszczony jest pałac i park. Kiedyś był nasz — to go nikt z landwarowian by nie ruszył — teraz niby ma właściciela, ale jest bezpański — zżyma się kobieta.

Diana Varnaitė, dyrektor Departamentu do Spraw Dziedzictwa Kultury Litwy jest niby obeznana z tym pytaniem i zapewnia, że sama jest zdziwiona, że tak sprawa z tym pałacem się potoczyła. Albowiem początek zapowiadał się pomyślnie. Wydzierżawiając taki zabytek historyczny każdy nowy właściciel powinien podpisać zobowiązania, jakie stawiane są wobec takiego obiektu. Doskonale wie, jakie sankcje oczekują go, jeżeli nie będzie ich przestrzegał.

Pinkevičius przeprowadził wszystkie niezbędne badania archeologiczne, polichromiczne itd. Wyglądało, że lada dzień prace ruszą dalej. Tymczasem przyszedł kryzys…

— Jeżeli w ciągu najbliższego tygodnia nie zostanie zapewniona należyta ochrona, jeżeli pałac będzie nadal dewastowany, to sprawa może się okazać w sądzie — tyle od dyrektor tej tak poważnej instytucji.

Można by na tym postawić kropkę, ale dodajmy jeszcze jeden fakt: na wszystkie te przeprowadzone już badania nowy właściciel otrzymał z tegoż Departamentu 100 tysięcy litów.  Teraz na dalsze prace ma wyłożyć ze swego portfela…


HISTORIA PAŁACU TYSZKIEWICZÓW

Po 1861r., kiedy Landwarów znalazł się na trasie budowy kolei warszawsko-petersburskiej, hrabia Józef Tyszkiewicz wybudował tu neogotycki pałacyk. W latach osiemdziesiątych XIX w. pałacyk został przebudowany przez jego syna Władysława. Przebudowę nadzorował architekt belgijski de Waegh, współpracował z nim Polak Tadeusz Rostworowski. Pałac został wybudowany w stylu późnego gotyku angielskiego. Był bardzo bogato wyposażony.


34 odpowiedzi to W Landwarowie znów straszy – tym razem w pałacu

  1. tomasz mówi:

    Dobrze że KW kontynuje swoje tematy. Szkoda że nie wszystkie. Jak np „remont” kaplicy w Ostrej Bramie. Kuria Wileńska ma usunąć szkody i dostała karę pieniężną.

  2. Tomaszu gadaj zdrów mówi:

    A co z kontynuacją Twojego tematu Tomaszu.Szkolenia dla nauczycieli, remont kaplicy cmentarnej.A co z tablicą pamiątkową co miała zawisnąć na ścianie ku pamięci.Ciebie wszak karą pieniężną nie można ukarać.No nie?

  3. DTP mówi:

    @ tomasz. Wiem, że nie rozmawiasz ze mną ale to wcale nie jest pretekst do nawiązania rozmowy. 😉
    KW nie kontynuuje wątku Ostrej Bramy właśnie dlatego bo Kuria dostała karę. No, to jakże tak? Skoro Litwini z definicji są źli a Kuria i Departament opanowane są przez złowieszczych Litwinów to kara ta mocno nadwyręża nieco tezę o chęci niszczenia zabytków polskości na Litwie. No chyba, że ukarany zostałby ks. Kasiukiewicz. To już zupełnie inna sprawa, można rzec, narodowa. Wtedy z zaprzańca i złodzieja wotów zmieniłby się w kryształowego i uciśnionego bohatera walczącego na reducie o polskość Wileńszczyzny.

  4. tomasz mówi:

    do DTP: Nie gadam. Piłka po twojej stronie.

  5. DTP mówi:

    @ tomasz:
    Czytaj powoli i ze zrozumieniem.
    „Wiem, że nie rozmawiasz ze mną ale to wcale nie jest pretekst do nawiązania rozmowy.”
    I to by było tyle.

  6. Adam81w mówi:

    Mam takie pytanie nie związane z tematem artykułu. Jutro Polonia Wilno zagra pierwszy mecz w tym roku. Tymczasem Kurier nic o tym nie pisze. Powinniście wspierać klub i drużynę. Dajcie jakąś zapowiedź i relację z meczu. Ja wiem, że to może niezbyt wysoki poziom ale liczy się, że klub jest, działa i można na trybunach poafirmować polskość. Taka Pogoń Lwów dopiero czeka na mecze ligowe na trawie.

    2010 m. balandžio 24 d.
    Baltoji Vokė 13.00 „Polonija“

    http://www.vaff.lt/

  7. tomasz mówi:

    do DTP: Nie piszę do ciebie i niech cię nie zmyli to: „do DTP” lub „@ DTP” 🙂 🙂 🙂

    do Adam81w: Popieram.

  8. DTP mówi:

    niektórzy to mają chyba problemy bo pisząc „do” lub „@” czyli „at” w tym wypadku też „do”, wcale nie piszą do kogoś. Niestety nie znam się na psychiatrii. 😉

  9. tomasz mówi:

    No i dobra. Dialogu nie będzie. DTP jak chce to wygrał. 🙂

  10. józef III mówi:

    Tak to bywa gdy państwo/samorząd kupczy cudzym mieniem. Zamiast oddać własność Tyszkiewiczom i Innym, sprzedaje się tj. stosuje paserstwo – różnym białoskarpetkowym Pinkiewiczom / Pinkusom. W Polsce jest jeszcze gorzej ! W ogóle nie ma żadnej reprywatyzacji (poza dobrami związków wyznaniowych).

  11. ViP mówi:

    Od dziesięcioleci na remont, na rekonstrukcję czeka też i inna perełka architektury, no może raczej naszej polskiej kultury. Mowa tu o pałacu Balińskich w Jaszunach.
    Były zapowiedzi, były ogłazane propozycje i …? I nic. budunek stoi zabity deskami by nie rozebrano go z cegieł. Czy pani starosta Zofia Griaznowa odpuściła? Napiszcie proszę jakie są teraz problemy, kto blokuje przywrócenie obiektu do życia?
    Przed laty interesował się pałacem o. T. Rydzyk, ale jak usłyszał, że ma zapłacic i to słono, to od razu sie wycofał.

  12. tomasz mówi:

    do 2: A tak po za tym to już nic ci nie dolega? 🙂

  13. kk mówi:

    to ViP
    W roku ubiegłym Litwa (w osobach jakichś tam funduszy i agencji od podziału europieniędzy i Ministerstawa Gospodarki) przyznała na pałac Balińskich forsę- ok. 4,5 miliona litów. Samorząd też miał coś tam dokładać, ale szczegółów nie pamiętam. W lipcu-sierpniu odbył się konkurs na remont, bodajże w październiku podpisano umowę z wykonawcami (PST, ci sami co budowali/budują bubel Pałacu Władców). W marcu 2010 „Agencja” anulowała przyznanie środków, motywując to tym, że rekonstrukcja pałacu Balińskich w Jaszunach nie ożywi turyzmu krajowego i zagranicznego oraz nie posłuży ochronie zabytków i dziedzictwa kultury. Rejon protestuje, gmina zebrała podpisy pod listem z protestami, ależ to Litwa…

  14. Adam81w mówi:

    2010 m. – 4 lygmuo (VAFF pirmenybių reguliarusis sezonas)
    1 turas

    2010 m. balandžio 24 d. 13.00 val.

    Baltoji Vokė

    Baltosios Vokės FK

    0 : 0

    Vilniaus „Polonija“

    Rungtynių eiga

    Pirmas kėlinys 0:0

    Rungtynių teisėjai

    Teisėjas: Jurijus Paškovskis
    Asistentas: Aleksandr Radiuš
    Asistentas: Stanislav Sevruk

    Rungtynių įvykiai

    Jevgenij Nesteruk (gelt.) …
    Aleksandr Skarina (gelt.) …

    … (gelt.) Mindaugas Mikulskis
    … (gelt.) Viktor Frizel

    Tabela:

    Komanda Rng. Skrt. Tšk.
    1. „Granitas“ 1 +4 3
    2. Naujieji Verkiai 1 +3 3
    3. „Rotalis“ 1 +3 3
    4. „Širvinta“ 1 0 1
    5. Trakų FK 1 0 1
    6. „Polonija“ 1 0 1
    7. Baltoji Vokė 1 0 1
    8. „Gariūnai“
    9. „Klevas“ 1 -3 0
    10. Elektrėnų FK 1 -3 0
    11. „Troleibusas“ 1 -4 0

    —-

    A więc remis w pierwszym meczu i 6 miejsce w tabeli.

  15. Kmicic mówi:

    VIP:
    Strona litewska wycofała sie z projektu,traktując zaplanowany remont jako „niepriorytetowy”.Oczywiście olbrzymią część koniecznych środków fundowała UE, Litwa miała się tylko skromnie dorzucić. Bardziej priorytetowy jest betonowy koszmarek budowany na miejscu historycznego pałacu wybudowanego przez obu naszych królów Zygmuntów.

  16. ViP mówi:

    Do „Kmicic”
    Szok. Litwa koszmarkami wpędza się na drogę Grecji. To tylko kwestia czasu, najbliższego czasu.
    Dzięki za info.

  17. Astoria mówi:

    Kolejny rodzynek gazety. Ja już niczego, co pisze „Kurier”, poważnie nie biorę. Czy Redakcja sprawdziła ten artykuł merytorycznie przed dopuszczeniem do druku? Oczywiście, że nie.

    Jaki jest sens cytować starszą panią z oklicy, która twierdzi, że żadnej ochrony pałacu nie ma: Czy jest tu ochrona? Ostatnio nie, wiem dokładnie, bo mój syn nawet w niej pracował. Teraz ani słuchu, gdy autorka parę zdań wcześniej pisze o własnym spotkaniu z ochroną?

    Z przypisu dowiadujemy się, że pałac postawił Józef Tyszkiewicz po 1861 r., a już w latach osiemdziesiątych tegoż wieku – czyli po kilkunastu latach – przebudował go jego syn Władysław. Wydało mi się to mało wiarygodne, więc sprawdziłem Wikipedii. Pałac został wybudowany przez Józefa w 1850 r. a przebudowany przez Władysława blisko 50 lat później.

    „Lataj Lotem, będziesz potem”.
    „Czytaj „Kuriera”, a trafi cię cholera”.

  18. tomasz mówi:

    No i niestety Astoria ma rację.
    Czy to tak ciężko wstukać w google hasło: „Pałac w Landwarowie”???

    Co do wątku ochrony to akurat pretensji nie mam. Jest przedstawiona i opinia miejscowych i spotkanie Pani Heleny.No i stan zabezpieczeń. Zdanie niech sobie każdy wyrobi sam.

  19. krzysztof mówi:

    Panowie Astoria i Tomasz : Czytajcie Wikipedię nieco uważniej. Zarówno w haśle „Landwarów” jak „Pałac Tyszkiewiczów w Landwarowie” zawarta jest informacja, że w roku 1850 Tyszkiewicz zakupił te dobra. Pałac wybudował później. W tamtych czasach nie budowano takich pałaców w kilka miesięcy.

  20. tomasz mówi:

    Co nie zmienia faktu że przebudowa w stylu neogotyckim była w 1899 roku. Trudno to uznać za lata „osiemdziesiąte”. Skoro nie ma danych dokładnych o tym kiedy budowę zakończono to warto zastosować formułę że rozpoczęto budowę po 1850. A nie podawać 1861 i że PO TYM roku rozpoczęto budowę. Bo to trochę nie tak.Nie ma co robić afery w stylu :“Czytaj “Kuriera”, a trafi cię cholera”. Jednak nieścisłość jest.

  21. krzysztof mówi:

    W uzupełnieniu : Proponuję wyszukać w internecie Przewodnik po Litwie autorstwa Tomasza Krzywickiego (2005). Jest tam m.in.
    mowa o Landwarowie. Informacje tam zawarte pokrywają się z tymi, które podał „Kurier Wileński”.

  22. tomasz mówi:

    do krzysztof: W takim razie jest problem bo informacje w wikipedii oparte są na: Mieczysław Jackiewicz Litwa – podróż sentymentalna, wyd. Ex Libris Galeria Polskiej Książki, Warszawa 2006, ISBN 83-89913-79-8.

    Pana Jackiewicza miałem okazję poznać osobiście i w jego rzetelność wierzę.Co nie oznacza, że nie mógł popełnić błędu.

    Proponuję zatem pozostawić sprawę jako nierozstrzygniętą. Będzie ona jednak zwróceniem uwagi dla redakcji KW że czytelnicy jednak uważnie czytają artykuły i warto informacje sprawdzać. A w końcu o to chodzi.

    ps: Jeśli „krzysztof” tak podaje a jestem przekonany że wie co mówi i jeszcze to sprawdzi aby potwierdzić; to znaczy że on ma rację.

  23. krzysztof mówi:

    Tak, jest problem i być może wart definitywnego rozstrzygnięcia na łamach „Kuriera Wileńskieg” ( w formie krótkiego artykułu). Poza źródłem, które podałem w poscie 20, proszę zwrócić uwagę za treść zapisu „Zabytki” w haśle wikipedii „Landwarów”. Na drugim miejscu figuruje tam „Pałac Tyszkiewiczów z 1885”.
    Powszechnie znaną słabością wikipedii jest to, że hasła redagują tam na ogół amatorzy.
    W tym przypadku sytuacja jest wręcz śmieszna. W haśle Landwarów piszą, że pałac został ( w domyśle przebudowany) w roku 1885, a po przekierowaniu tego zapisu otrzymujemy informacje w odrębnym haśle „Pałac w Landwarowie”, że przebudowa nastąpiła w roku 1899.

  24. tomasz mówi:

    Otóż to. Warto to wszystko zweryfikować. Ot tak dla samej ciekawości i satysfakcji. Kiedyś dzięki takiej dociekliwości wymyśliłem urządzenie do pomiaru prędkości samolotu. Okazało się że po raz drugi. 🙁 To urządzenie rurka Pitota się nazywa. 🙂 🙂 🙂

  25. Adam81w mówi:

    Założyłem forum klubu Polonia Wilno. Zapraszam na nie: http://www.poloniawilno.fora.pl/

  26. Astoria mówi:

    krzysztof:

    Jeśli informacja pod artykułem jest oparta na Przewodniku po Litwie Tomasza Krzywickiego – na co wygląda – to też nie jest ścisła. W książce czytamy, że Józef Tyszkiewicz (1830 – 90) kupił Landwardów ok. 1850 r. i wybudował pałac „kilka lat po zakupie” – więc raczej nie po 1861 r. Zgodna z książką jest data przebudowy przez syna Józefa, Władysława – lata 80. Niemniej, żadne inne źródło takiej daty nie podaje (podają 1899), i wydaje się ona wątpliwa, gdyż Józef żył do 1890 r., więc wszelkie zmiany byłyby przypisane jemu, jako właścicielowi, a nie synowi, następnemu właścicielowi. Co do daty wybudowania pałacu mamy:

    rosyjska wiki – 1885
    litewska wiki 1861 – 69
    polska wiki – pałac z 1885 wybudowano po zakupie w posiadłości w 1850 (nie ma to raczej sensu)

    Czyli groch z kapustą, co skłania mnie niniejszym do wycofania się z: Czytaj „Kuriera”, a trafi cię cholera, i zastąpienia go: Dowcip przedni – z Wikipedii 🙂

    tomasz:

    Co do wątku ochrony to akurat pretensji nie mam. Jest przedstawiona i opinia miejscowych i spotkanie Pani Heleny

    Jeśli autorka na własne oczy widziała ochronę, choćby dziurawą, to czemu służy cytowanie osoby lokalnej, że ochrony nie ma? Wykazaniu, że miejscowi kłamią?

  27. tomasz mówi:

    do Astoria: Faktycznie dialbli wiedzą jak to było.

    Co do ochrony. Tak jak napisałem :niech sobie wnioski wyciąga każdy sam. Sprawą redaktora jest przedstwić relację.

  28. bezdomny mówi:

    noi sobie pogadaliście-jeden mądrzejszy od drugiego, a rudera jak stała tak stoi moze duchy wywołajcie to wam powiedza kiedy ten pałac był budowany

  29. tomasz mówi:

    Polecam dzisiejszą Angorę nr 18. Na stronie 75 ciekawy artykuł pt. „Vilnija w natarciu”.

  30. krzysztof mówi:

    Astoria : Dodać jeszcze trzeba angielską wersję wikipedii (hasło „Landwarów”). Tam jako rok przebudowy pałacu podany jest 1885. Nie podano natomiast, w którym roku pałac został pobudowany.

  31. krzysztof mówi:

    W uzupelnieniu : Jest jeszcze w internecie artykuł Pani Alwidy Bajor „Landwarów”. Z artykułu tego wynika, że pałacyk w Landwarowie wybudował Józef Tyszkiewicz wkrótce po nabyciu włości w roku 1850. Niemniej, tenże Józef Tyszkiewicz nie mieszkał tam do końca życia. Opuścił Landwarów i wrócił do Kretyngi. Pałac przez kilka lat stał pusty. Dzieła przebudowy podjął się syn Władysław. Przebudowa trwała kilka lat i zakończyła się przed rokiem 1899.

  32. Jan J. mówi:

    Dzień dobry Państwu.
    Jestem potomkiem po kądzieli rodów Jurewicz i Zdanowicz z Litwy, które były bardzo blisko spokrewnione z rodem Tyszkiewiczów z Litwy.
    podczas mojego ostatniego pobytu na Litwie miałem możliwość obejżenia ruin pałacu landwarowskiego, to straszny widok, dobrze,że moja mama tego nie widziała.
    Jan Jakubowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.