67
O prawach mniejszości polskiej na litewsko-białoruskim pograniczu

Zacznijmy od trzech prawd: Polacy na Litwie i Białorusi — to system naczyń połączonych.

Przestrzeganie praw mniejszości polskiej na Litwie ma bezpośrednie przełożenie na popularność wartości demokratycznych w całym regionie.

Sytuacja Polaków na Litwie (ok. 0,25 mln) jest bacznie obserwowana przez ich licznych krewnych po stronie białoruskiej (ok. 0,5 mln) i bezpośrednio przekłada się na utrwalanie opinii o (nie)przestrzeganiu wolności obywatelskich w UE.

Tam, gdzie graniczą ze sobą dwa światy — ten demokratyczny (unijny) i tamten (pozaunijny) — wśród ludności tych ziem istnieje naturalna tendencja do stosowania porównań co do jakości życia po obydwu stronach granicy.

Takim szczególnym, cywilizacyjnym pograniczem jest Litwa (6 lat członkostwa w UE) i Białoruś (kraj spoza UE, ostatnio bardzo modny ze względu na represjonowanie działaczy tamtejszego ZPB). W takich przygranicznych rejonach trudno o neutralność, jak w magnesie istnieją zawsze dwie siły: odpychająca i przyciągająca.

Na tym litewsko-białoruskim pograniczu zjawisko porównywania jest szczególnie nasilone. Ludność tego regionu została sztucznie rozdzielona granicą — pomimo że to ten sam naród i te same, liczące czasami ponad sto osób, rodziny. Na szeroko rozumianej Wileńszczyźnie nadal kultywowany jest wspaniały obyczaj wspólnego obchodzenia wszelkich świąt, ślubów, rocznic ślubu, chrzcin, komunii, pogrzebów i urodzin. Okazji do integracji rodzin jest mnóstwo, a każdy telefon, e-mail, każde takie odwiedziny to również okazja do przekazywania sobie opinii „jak to u nas jest”.

I czymże owa „wymarzona” UE, uosobiona w Republice Litewskiej, może Polakom na Białorusi zaimponować?

Na Białorusi biednie, ale równo u wszystkich. I jak się siedzi cicho, to ma się i pracę, i co do garnka włożyć, dobrych sąsiadów i spokój.

A prawo do własności, wolności kojarzące się z demokracją?

A po co nam to w wydaniu litewskim?

W tej (litewskiej) Unii Europejskiej i tak Polakom bezprawnie zabierają ziemię, zamykają polskojęzyczne szkoły, karzą grzywnami za dwujęzyczne tablice, manipuluje się granicami okręgów wyborczych, trwa bezustanna nagonka na polskie organizacje, polityków, prasę. Ogólnie, publiczne okazywanie polskości i domaganie się o swoje prawa jest na cenzurowanym.

A międzynarodowe konwencje, międzypaństwowe traktaty? I tak litewskie sądy i litewscy politycy mają te papierki w głębokim poważaniu (ew. lekceważeniu). A Europa na to (na razie) pozwala…

Więc gdzie są te wartości, które stanowią podwaliny Unii Europejskiej? Tylko na papierze?

Jeżeli tak, to po co się szarpać? Za taką „demokrację” z góry dziękujemy — coraz częściej słychać zza białoruskiej granicy, a wtórują tym głosom polscy krewni po litewskiej stronie.

Republika Litewska, niestety, ale jest wyraźnym unijnym liderem w niewywiązywaniu się z dobrowolnie przecież przyjętych zobowiązań. Mało tego, międzynarodowe i międzypaństwowe akty prawne, pod którymi się podpisała, realizuje często na opak: zamiast chronić, rozwijać tożsamość narodową mniejszości narodowych — planowo tę tożsamość niszczy i ogranicza. Zamiast każdą decyzję dotyczącą zainteresowanych mniejszości narodowych szeroko i szczerze z nimi konsultować, wykazując szczególną wrażliwość i troskę, wręcz przeciwnie — odgórnie, bezceremonialnie narzuca restrykcyjne prawo, które, po wielu protestach, ew. nieznacznie i łaskawie załagodzi.

A jednocześnie władza chwali się i poczytuje sobie za własny sukces to wszystko, co zdeterminowanym Polakom udało się wyrwać, ocalić i zachować. Stwarza pozory, że to dzięki niej Polacy odzyskują ziemię, mają szkoły, samorządy, zespoły folklorystyczne, domy kultury, ZPL i AWPL, posłów w Sejmasie, filię polskiego uniwersytetu i europosła w PE.

Ale jak to zwykle bywa, prawda zaczęła docierać do europejskiej opinii publicznej i nagle okazało się, że „król jest nagi”.

Wielonarodowa Republika Litewska, zamiast w tym regionie służyć za wzór, stała się antywzorem. Zamiast przyciągać — odpycha. Zamiast sprzyjać przyjaznemu współistnieniu — dyskryminuje, konfliktuje, roznieca waśnie narodowościowe.

I w ten sposób litewskie państwo przyczynia się do znacznego obniżenia standardów europejskich wśród wszystkich krajów członkowskich.

W Parlamencie Europejskim często i intensywnie obraduje się nad dyskryminacją grup narodowościowych i kulturowych w najdalszych zakątkach świata, powołując się przy tym na wartości europejskie i normy cywilizacyjne. A jednocześnie lekceważy się naruszanie, tych unijnych przecież, praw w krajach członkowskich.

Jak można wymagać prawa od innych, jeżeli samemu się go nie przestrzega?

Przecież, żeby zauważyć bałagan u innych, trzeba mieć wzorowy porządek na własnym podwórku.

Powstała jednak nadzieja — w instytucjach europejskich zauważa się początki zmian w świadomości o tym, co w kraju nad Niemnem dzieje się naprawdę. Narasta przekonanie o konieczności wyegzekwowania od władz Litwy przyjętych przez nią zobowiązań. Sprzyja temu obecność naszego europosła w PE, wzrastająca aktywność polskich posłów w Sejmasie, narastająca desperacja społeczności polskiej w obronie swoich niezbywalnych praw, coraz bardziej widoczna obecność tego tematu w mediach i Internecie. Zresztą niektórzy przedstawiciele litewskich władz i instytucji w tym nagłaśnianiu są bardzo pomocni: Europa, czytając o ich wyczynach, nie może się nadziwić, kogo to przyjęła do swojej rodziny.

I nic tu nie pomogą postulaty niektórych posłów w Sejmasie będące niczym innym jak próbą zakneblowania ust tym, dla których prawa mniejszości narodowych są tak naturalne i bezdyskusyjne jak to, że mamy wiosnę, kwitną wonne bzy i konwalie, a za chwilę roztańczą się w bieli kwietne sady.

Wiosenny zachwyt i upojenie jest również niezbywalnym prawem człowieka i natury…

Andrzej Stanisław Piwnicki
Polska

67 odpowiedzi to O prawach mniejszości polskiej na litewsko-białoruskim pograniczu

  1. maur mówi:

    Brawo Panie K….. ! Wspaniały artykuł. Nic dodać nic ująć. Artykuł powinien być przedrukowany we wszystkich gazetach w Polsce… a może i Europie…

  2. miejscowy mówi:

    Bardzo dobry i treściwy artykuł. Dziękuję autorowi. Takim Songałom i Garszwom i dla wielu im podobnym w Litewskim Państwie – jest zielone światło i pozwola się im ciągle atakować i angażować struktury państwowe do dyskryminacji, litwinizacji i zastraszania polskiej mniejszośći narodowej na Wileńszczyźnie.
    Pytam więc czy my rzeczywiście wstąpiliśmy do Wolnej Europy, w której wszystkie narody mają być równe i mają jednakowe prawa, a mniejszości narodowe (np: polska mniejszośc na Litwie 6%)być pod podwójną opiekę – Państwa w którym mieszka i najwyższych władz UE.

  3. uwazam mówi:

    Uwazam, ze Litwa wkrotce zrozumie swe blędy i sytuacja się zmieni…

  4. tomasz mówi:

    Dobry artykuł. Autorowi gratuluję debiutu. 😉

    Trochę moich refleksji.

    – Po pierwsze nie lubię kiedy w artykułach ktoś wyraża “wolę ludu” a tym bardziej jego emocje. Typu : “Europa, czytając o ich wyczynach, nie może się nadziwić, kogo to przyjęła do swojej rodziny.”
    Jest to moje osobiste odczucie a nie zarzut pod adresem ASP, bo wielu uznanych publicystów ma taką manierę.

    – Po drugie nie przekonuje mnie absolutnie to: “Na Białorusi biednie, ale równo u wszystkich. I jak się siedzi cicho, to ma się i pracę, i co do garnka włożyć, dobrych sąsiadów i spokój.”
    O swoją “michę” już dawno nauczyłem się dbać sam i uważam to za najlepsze z możliwych rozwiązań. A już “siedzieć cicho” za cenę “michy” zamiaru nie mam i nikomu nie polecam. Trudno zatem o pozytywny wzorzec z tą Białorusią. To ja już wolę kulawą litewską demokrację. Mimo wszystko. To także nie jest zarzut do autora. Bo sam wiem że tego rodzaju opinie są na Białorusi popularne. Wśród Polaków też. Ostetecznie poparcie dla Łukaszenki z niczego się nie bierze.
    Tylko to wydaje mi się dziwne: Co autor miał na myśli z tymi “dobrymi sąsiadami” to nie mam pojęcia.

    – Po trzecie w artykule przeplata się myśl iż UE nie powinna zajmować się sprawami łamania praw mniejszości w krajach spoza UE bo u siebie nie ma “wzorowego porządku”. Nie wiem na czym autor opiera jednoznaczne stwierdzenie że parlament UE zajmuje się takimi przypadkami “często i intensywnie”. Bo akurat jakoś takiego odczucie nie mam. Owszem zajmował się sprawami Białorusi czy krajów byłej Jugosławii lub innych państw Afryki. Tylko że chodziło o aresztowania, krawe rozpędzania pokojowych demonstracji lub o masowe mordy. Na Litwie takich przypadków nie ma. Stawianie takiej tezy oznacza ni mniej ni więcej tylko to :
    Jeśli u ciebie kapie z kranu, nie masz prawa wzywać policji gdy sąsiad z góry zalewa cię potokiem wody.
    Z takim stawianiem sprawy się nie zgadzam.

    – Po czwarte artykuł potrzebny bo wyżej wspomniany “kran” naprawić trzeba jak najszybciej.

    – Po piąte artykuł potrzebny bo wyżej wspomniany “kran” ma tendencję do już nie tylko “kapania”. Mandaty za tabliczkę w autobusie czy na prywatnym domu.To już niedaleko do….. 🙁

  5. józef III mówi:

    cytat ad rem :
    ” … Bezkrytyczna wiara w to, że wraz demokratyzacją a być może przystąpieniem RB do Rady Europy (lub w jakiejś przyszłości do Unii Europejskiej) ustaną problemy z jakimi borykają się białoruscy Polacy jest nieuprawnionym mitem. Napisała o tym ostatnio Iwona Kabzińska prezentując wyniki wieloletnich badań zmian jakie zaszły w odniesieniu do Polaków na Litwie, Białorusi i Ukrainie. Stwierdziła między innymi : „Przykład Polaków w Republice Litewskiej wskazuje, że nie należy się spodziewać radykalnych zmian w sytuacji polskiej mniejszości, nawet gdyby Białoruś została przyjęta do Unii. Członków tej grupy, podobnie jak ich rodaków w RL, czeka zapewne rozczarowanie. Wielu z nich kieruje się wyobrażeniami na temat europejskich standardów dotyczących polityki wobec mniejszości etnicznych i narodowych, wielokulturowości, społeczeństwa obywatelskiego, nie dostrzegając, że są to jedynie lansowane przez elity, nieosiągalne w pełni w praktyce społecznej, ideały” . Tym bardziej więc oczekiwanie na zmiany wobec ZPB w obecnym kształcie ustrojowym RB jest czekaniem na Godota i dlatego należy bezzwłocznie przystąpić do działań sanujących to co jest możliwe…”

  6. józef III mówi:

    PS. por. :
    Iwona Kabzińska “Między pragnieniem ideału a rzeczywistością. Polacy na Litwie, Białorusi i Ukrainie w okresie transformacji systemowej przełomu XX i XXI stulecia” Warszawa 2009,s. 150.

  7. Zbigniew mówi:

    Brawo.Więcej takich artykułów,więcej takich myśli,wiecej ,więcej

  8. Cenzor Carski Walter mówi:

    tomaszu, jak już pisałem wcześniej, Litwa to nie demokracja, ani nawet kulawa. To czysta oligarchia.

  9. Adam81w mówi:

    Na pewno państwo litewskie nie zachęca ludzi spoza Unii do Unii.

  10. HolgerTolger mówi:

    @uwazam, a ja uwazam ze Litwa wkrotce podzili los Polski i zdaje sie,że także i swój z końca XVIII wieku.Ruski juz czekają i chetnie do rozbioru sie właczy Białoruś.Mnie to nie cieszy bo im wieksza granica z Ruskami tym wiecje klopotów, ale..wtedy sie skonczy ‘zdrowy litewski nacjonalizm’.

  11. tomasz mówi:

    do Cenzor Carski Walter: Jednak zostanę przy swoim określeniu.

  12. krzysztof mówi:

    Do Holgera : Jeśli spojrzysz uważnie na mapę, to zapewne dojdziesz do wniosku, że istnienie granicy polsko-litewskiej na krótkim, zaledwie 71-kilometrowym odcinku ( w linii prostej byłoby jeszcze krócej)nie ma dla Polski żadnego znaczenia z punktu widzenia strategii wojskowej. My mamy grabicę z Rosją już na przedpolach Braniewa, w niewielkiej odleglości od Elbląga oraz ujścia Wisły. Tajemnicą poliszynela jest to, że właśnie w obwodzie kaliningradzkim stacjonują duże, po zęby uzbrojone rosyjskie jednostki wojskowe. Broń nuklearna i rakiety przenaszące również się tam znajdują.
    Po wschodniej stronie Suwalszczyzny mamy natomiast Białoruś, czyli państwo satelickie wobec Rosji. Rosjanie wraz Białorusinami przeprowadzają tam wspólne manewry wojskowe.
    Jaka jest zatem korzyść dla samej Polski z tego, że graniczy z Litwą ?

  13. krzysztof mówi:

    Powyżej wkradła się literówka. Oczywiście “granicę”, a nie “grabicę”.

  14. Bronislaw mówi:

    artykul ja liczę bardzo dobry bo opisuje tak jak jest obiektywnie,mam znaiomych z Bialorusi wlasnie tak widzą Litwę,jak kto woli pierw byc najedzony a potem rowny albo naodwrut,wladza Litewska od 20 lat robila milionerow sztucznie po kosciach prostych ludzi czyli obkradala swoimi istatimasami,jak mowili z trybuny pagrindinie kajnas europietškas,a zarobki litewskie,zato w dziesiec razy mają slugi narodu to nazwano prestiženis lietuvos,znalezli się Ensztejny,czyli na Litwie tyle nie sprawidliwosci i z mniejszosciami i z materialnej strony bet visko ira pardotuvie i co z tego jak kupic nie možno každemu dla wybranych czy co,ile się psuje i wyžuca się,oddaliby albo ceny zmniejszyliby a nie czekają že i tak kupią,tak pomyslac ogulnie co dobrego w tym že ja mogę tu mowic co chcę chleba nie będzie więcej,wesoly jak sytny i bawi się jak wesoly za jutrzejszy dzien a jego nie widac jak komunizmu w 1980rgdzie mial byc,to jaka ružnica w režimach Lukaszenki a Litewskim.

  15. Wilno mówi:

    Do Tomasz nr 5: spędziłam w Europarlamencie 2 miesiące, i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że PE nie zajmuje się wystarczająco problemami mniejszości narodowych w Europie. Zajmował się brakiem wody w Strefie Gazy, innymi podobnymi kwestiami, ale – ani razu – mniejszościami narodowymi w Europie:) Mylić Szanownych Komentatorów może fakt, iż każdy taki “akt” zajęcia się “naszymi” kwestiami jest naświetlany w mediach, które Państwo akurat czytają:) Zgodzi się Pan?

  16. Zagłoba mówi:

    Trafna analiza i wnioski.
    Cyt: “Takim szczególnym, cywilizacyjnym pograniczem jest Litwa.” Patrząc jak w RL traktują prawa mniejszości, czyli prawa człowieka, można by dodać, że cywilizacja (we współczesnym pojęciu) już tam właściwie nie sięga…

  17. tomasz mówi:

    Do Wilno: Nie zgodzę się bo nie taki był sens mojej wypowiedzi.

  18. A.St. Piwnicki mówi:

    @Tomasz 5
    Dziękuję Panu, ale to nie mój debiut na tych kartach,w 2008r KW opublikował moje dwa artykuły “Kilkanaście kilometrów a inny świat” z fotoreportażem z Puńska i okolic ,jeszcze wtedy podpisywałem się pseudonimem.
    ad. po pierwsze:

    Kto w Europie spotka się z podanymi wprost, wyczynami litewskimi, ten nie może wyjść z zadziwienia.Sam Pan szczerze zdziwił się formą ostatnich siedmiu “postulatów” w litewskim Sejmie, podobnie odebrał Pan żądanie Saugumy ujawnienia przez KW nicków Internautów. Oczywiście nie jest Pan Europą, ale dla wielu światłych ludzi takie reakcje są symptomatyczne. Miał Pan tego drobny przykład w wypowiedziach uczestników zjazdu MIDAS np.”w dziesięcioletniej historii nigdy nie zdarzyło się ” itd,o służbowej “antyetycznej” atakującej europosła nie wspomnę.
    ad. po drugie:

    W artykule nie jest przedstawiona Pana czy moja opinia, nie mają one nic do rzeczy. Czy lepiej jest żyć w nawet kulawej demokracji w wydaniu litewskim czy w postkomunistycznym skansenie Europy ? To oczywiste, że też wybrałbym, nawet w najgorszym wydaniu, UE. W art. zwracam uwagę na negatywny wpływ antymniejszościowej litewskiej polityki na procesy demokratyzacji w całym regionie. A ponieważ PE i polski sejm dosyć intensywnie zajęły się Białorusią, to wskazuję, że do zmian na Białorusi droga wiedzie również przez Litwę i mniejszość polską. A przecież to w UE znacznie łatwiej jest być skutecznym, istnieją konkretne narzędzia prawne. Moim zdaniem , nie można mówić o Białorusi, nie zwracając uwagi na dyskryminację Polaków na LT.To jest system naczyń połączonych.
    Autor miał na myśli ” dobrych sąsiadów” tuż obok , za płotem 😀 Jak wybierze się Pan na przygraniczną Białoruś to zaskoczy Pana brak ostrych konfliktów wśród tamtejszej ludności, znacznie większą zwykłą ludzką życzliwość niż po litewskiej stronie granicy(może jeszcze nie popsuci :))
    ad. po trzecie:

    Oczywiście że w PE powinienno się walczyć z dyskryminacją i terrorem na całym świecie, natomiast przyzna Pan , że zdecydowanie za mało przywiążuje się wagę do tego, co się dzieje na własnym podwórku(post 17 Wilno).
    To , że dopuszczono, i trwa to nadal, do masowej, usankcjonowanej dzikim prawem, grabieży ziemi(nie można tego inaczej nazwać), w kraju unijnym ?! Takie skandaliczne przykłady przecież można mnożyć w nieskończoność.
    ad.” po trzecie:
    Nie podejrzewam Pana o namiawianie do reakcji PE na Litwie dopiero, kiedy zaczną tutaj zamykać, torturować i masowo mordować. Zgodzimy się, że Unia Eurpopejska powinna wykazać wyjątkową staranność w realizacji standardów europejskich właśnie na własnym terenie.
    ad. po czwarte
    pełna zgoda
    ad. po piąte
    pełna zgoda
    Te słynne 7 postulatów, które budzą takie oburzenie( bo w Sejmie to nie żarty), tak naprawdę ,już od dawna są w trakcie realizacji. Dzieje się to codziennie.
    Ps.Dziękuję Panu za cenne uwagi.

  19. tomasz mówi:

    do A.St.Piwnicki: Proszę Pana. 🙂
    O pseudonimach nie mogłem wiedzieć.

    1. To co ja i znane mi osoby zdziwiło nie oznacza jeszcze że zdziwiło Europę. A może oznacza? Nie wiem. W każdym razie nie lubię takich zwrotów i sądzę że mi wolno.
    ps. Słowacja i jej władze to też Europa.

    2. Z pierwszą częścią się zgadzam. Zresztą przecież wyraźnie napisałem że jest opisanie zjawiska.
    Dalej jest gorzej. Nie sądzę na przykład że droga do demokratyzacji Białorusi wiedzie prze Litwę. Jest to jedna z dróg ale nie jedyna.
    Nie uważam też nie można mówić o Białorusi bez kontekstu litewskiego. Można.
    Byłem na Białorusi i dramatycznych różnic nie widziałem w sprawach sąsiedzkich. Ot ludzie jak ludzie. Jedni sąsiedzi się lubią inni mniej. Sądzę że raczej nikt specjalnie nie lubi sąsiada milicjanta który wczoraj zamknął syna za udział w demonstracji. Ot tak na chłopski rozum. 🙂

    3. Zgadzam się należy do tego przywiązywać w UE większą wagę. I słusznie mnie Pan 🙂 o to nie podejrzewa co zresztą aluzyjnie napisałem ale widać nie zrozumiał Pan tego. 😉 To było z tym kranem.

    4. Wiem że jak chwalą to zgoda. Też to lubię. 🙂

    5. Wiem że jak chwalą to zgoda. Też to lubię. 🙂

    ps. Ależ proszę Pana 🙂 bardzo.

  20. A.St. Piwnicki mówi:

    Tomasz 21:
    ad 2:
    gwoli ścisłości, post 20: “..to wskazuję, że do zmian na Białorusi droga wiedzie również przez Litwę i mniejszość polską.” 😀
    A tak serio, to uważam ,że połączenie dyskryminacji Polaków na LT ze spektakularnym i medialnym represjonowaniem ZPB na Białorusi może pomóc tym pierwszym(inna skala zjawiska i dalsze jego umiędzynarodowienie), a nie zaszkodzi tym drugim.

  21. tomasz mówi:

    do A.St. Piwnicki: No to mamy ustalone. Jest to jedna z dróg. Najskuteczniejszą drogą wpływu na Białoruś jest obecnie droga przez Moskwę.

    Jest to jakiś pomysł. Z tym że troszkę ryzykowny. Bo może doprowadzić do wygodnickiego stwierdzenia że sprawy Polaków na wschodzie trzeba potraktować kompleksowo i tak je też rozwiązywać. A co może UE zrobić w sprawie Białorusi to doskonale widać. Niewiele. Znaczy ja akurat uważam, że może znacznie więcej ale nie ma woli. Jeśli potraktowane to zostanie jako jeden problem to wyjdzie że z powodu Białorusi niewiele da się zrobić. 🙁
    Sądzę że lepiej będzie jeśli UE (i ty też tak przecież uważasz w poprzednich postach) zajmie się w pierwszym rzędzie sprawami praw mniejszości na Litwie. Bo i więcej instrumentów i o efekt łatwiej.
    Jest jeszcze jedno ryzyko ale o tym wolałbym nie pisać.

  22. maur mówi:

    Powtórzę. Artykuł jest świetny.Podaje w sposób jasny i przejrzysty stan spraw jak i sugeruje właściwe wnioski.
    Kurier Wileński nie bez powodu umieścił go na pierwszej stronie.
    Andrzeju Stanisławie Piwnicki! Składam Ci serdeczne gratulacje za ten artykuł i życzę wielu nastepnych.
    Nie zważaj na krytykę. Nie marnuj czasu na odpowiedź…
    🙂

  23. sski mówi:

    Bronislaw

    ty chorosze dumajesz i piszesz. Czemu ciebie nicht nie czyta i nie odpowiada, pewno brakuje mądrości kab odpowiedzieć po ludzku.

  24. marek mówi:

    Zgadzam się z zasadniczą tezą artykułu. Nie trzeba daleko, poza UE szukać przykładów naruszania praw człowieka, bowiem i wśród państw unijnych są takie, które te prawa naruszają. W szczególności prawo do nie dyskryminowania z uwagi na przynależność etniczną.
    Porównanie sytuacji Polaków na Białorusi i na Litwie nie jest łatwe. Dużym uproszczeniem jest taki oto obraz, że z jednej strony jest reżim Łukaszenki, gnębiący Polaków, a z drugiej demokratyczny, kraj członek UE, w którym kwitnie polskie szkolnictwo, działa polska partia polityczna, etc.
    Porównując stan posiadania polskiej mniejszości na Białorusi i Litwie, bezdyskusyjnie w tym drugim państwie Polacy dysponują szerszym marginesem swobody. Gdyby jednak porównać stan wyjściowy tych dwóch państw w roku 1991, do tego co jest obecnie, to ta różnica, na korzyść Litwy nie jest już tak oczywista. Można nawet zaryzykować tezę,że polska mniejszość na Litwie w tym okresie niekoniecznie tylko poszerzała swoje prawa, ale także wręcz była i jest zmuszona bronić tego co odziedziczyła po Związku Sowieckim.
    I bardzo dobrze, aby wszyscy widzący świat w biało- czarnych barwach, dzięki takim artykułom zobaczyli też jeszcze cos więcej. Dzięki Andrzej.

  25. tomasz mówi:

    do maur: Artykuł był na stronie 8 i 9. 😉

    do marek: Zgadzam się.

  26. Senbuivs mówi:

    marek napisał: “…polska mniejszość na Litwie w tym okresie niekoniecznie tylko poszerzała swoje prawa, ale także wręcz była i jest zmuszona bronić tego co odziedziczyła po Związku Sowieckim.”
    Traktuję tę wypowiedź jako żart i to w złym guście.
    Na początek: ile było polskich szkół na Litwie odzyskaniem niepodległości przez Litwę a ile jest teraz? Ile polskich szkół zostało zamkniętych za sowietów a ile za wolnej Litwy? Ile było polskich uczelni a ile jest teraz? Ile było rozgłośni radiowych a ile jest teraz (chodzi mi o audycje po polsku no i o RzW? Ile stacji TV? Ile zespołów ludowych o czysto polskim charakterze było a ile jest teraz? W ilu kościołach były odprawiane msze po polsku wtedy a w ilu teraz?
    Starczy. Po odpowiedzi ze strony marka będę kontynuował. Proszę tylko o konkrety – ogólniki mogę pisać sam:)

  27. Bronislaw mówi:

    do sski ps25 kto chce ten przeczytal,tylko jest wielka ružnica w myslach,przewažnie wyksztalcone lekcewažą takich jak ja,ja mysle po prostemu bo tylko prosty robotnik a jak wiadomo na niszszym poziomie,trzeba dac im plus bo wiedzą ustawy,my proste ludzie tylko dziwimy się czasami dlaczego są one takie nie ludzkie,my ich nie niemamy prawa takich ustaw zmienic ani ich zatwierdzac a tylko wykonywac i byc poslusznymi barankami,na Bialorus idzie fala propagandowa bo ona ma swoje zdanie jak ulepszyc žycie ludzi,juž žyją nie najgožej wszyscy a jak będzie lepiej to będzie bomba dla wszyskich nas jak to jest obiecali dobže a wyszlo jak,tego się i boją nasze polityki,ZSRR bal się žeby wNRD nie bylo gožej i unas w przygraniczu,wielka ružnica w žyciu codzienym prowadzi do rozruhcu ludzi,przewažnie w systemach ružnych jak Bialorus i Litwa,wladza Litewska i wstapila do UE bo wiedziala že sama nieda rady w razie zamieszak potępic tlum ludzi, atak pomogą,Jugoslawom pomogli,systemy partyjne to zlo na calym swiecie dla prostych ludzi,i co oni wymysleli že są najpowažniejsze,intrygi,szczekanie jedni na drugich i každy chce byc mądžejszy,jakby lepszy chleb wypiekli,a my jemy bo inego niema.

  28. Senbuvis mówi:

    Bronisław – nie przejmuj się:) Ja Ciebie zawsze czytam i praktycznie zawsze przyznaję rację. Masz trudny styl, ale do strawienia – trzeba tylko trochę cierpliwości:)

  29. krzysztof mówi:

    Senbuvis ( 28): Rozwój polskich uczelni na Litwie to przysłowiowy pryszcz w porównaniu z rozwojem polskiego szkolnictwa podstawowego na Białorusi.
    Na Litwie w ostatnim dwudziestoleciu polskie szkolnictwo wyższe powiększyło sie o 100 procent ( z zera do jednego).
    Na Białorusi polskie szkolnictwo podstawowe powiekszyło się aż o 200 procent ( z zera do dwóch ).

  30. MIKE mówi:

    Ja tez cie czytam, Bronislaw. Chodz przyznaje, ze czasem ciezko mi wszystko zrozumiec.

  31. marek mówi:

    Senbuvis
    Nie wiem za bardzo o co Ci chodzi. Cytujesz część mojej wypowiedzi, przy okazji pisząc o “żarcie w złym guście” i zaczynasz stawiać retoryczne pytania. Ale co chcesz udowodnić? Że nieprawdą jest, to co napisałem? Ale która część jest nieprawdziwa: że polska mniejszość POSZERZAŁA swoje prawa, czy też ta część, że była i jest zmuszona BRONIĆ tego co odziedziczyła w spadku po Sowietach?
    A że coś odziedziczyła, to można się przekonać porównując punkt wyjścia polskiej mniejszości na Litwie z tym, co posiadała polska mniejszość na Białorusi, mniej więcej dwa razy liczniejsza. Wystarczy porównać dwa bardzo do siebie podobne rejony przecięte sztuczną granicą (solecznicki i werenowski).

  32. Senbuvis mówi:

    marek – to teraz bardziej zrozumiale: napisałeś ” …ale także wręcz była i jest zmuszona bronić tego co odziedziczyła po Związku Sowieckim”.
    Napisz co konkretnie polska mniejszość odziedziczyła po Związku Sowieckim a czego musi bronić teraz?

  33. marek mówi:

    Senbuvis:
    Przykładowo:
    1.Odziedziczyła system szkolnictwa, którego teraz musi bronić, gdyby została wprowadzona “reforma” oświaty forsowana ostatnio, to ewidentnie doprowadziłaby ona do obniżenia prestiżu polskiego szkolnictwa, a w konsekwencji do jego stopniowej likwidacji.
    2. Odziedziczyła zwarty system osadniczy, który teraz jest rozbijany poprzez akcję osadniczą na terenach, które nie zostały zwrócone prawowitym właścicielom lub ich następcom.
    3. Odziedziczyła podział administracyjny, który daje polskiej mniejszości przewagę w dwóch rejonach. Obecnie trwają cały czas zakusy na jego rozbicie.
    w konsekwencji doprowadzi to do odebrania tej samorządności, którą Polacy posiadają dzięki istnieniu polskich rejonów.
    Oczywiście system sowiecki był niedemokratyczny nie było w nim miejsca na samorządność i był silnie zideologizowany, ale paradoksalnie gnębił wszystkich bez względu na narodowość. Dzisiejsza demokracja litewska, ma niestety takie obszary, w których występuje nierówność wobec prawa, motywowana nacjonalistycznymi fobiami.

  34. Kmicic mówi:

    http://www.polskiekresy.info sejmowy komitet praw człowieka zalituanizacją

  35. Senbuvis mówi:

    marek
    to teraz napisz o faktach, bo z pewnością je znasz pisząc powyższe stwierdzenia:
    1. ile szkół z polskim językiem nauczania było w LSRR np. w 1990 roku a ile jest teraz? czy jest to wynik obrony stanu posiadania?
    2. tworzenie kołchozów i sowchozów niosło za sobą osiedlanie w czworakach rodzin z całego ZSRR (kto wie ten wie o czym piszę) a cel był jeden – stworzenie obywatela bez narodowości, czyli obywatela ZSRR – zapewniam, że był to proces skuteczny (niech tu mnie poprą Wilniuki), to jak walczyli Polacy o swoje obszary po upadku sowietów? zostawcie nam nasze kołchozy?:)
    3. napisz wreszcie jaki był podział administracyjny za czasów sowietów i ilu dzięki niemu Polaków – myślących i mówiących po polsku, działających na rzecz zachowania polskości a nie partii komunistycznej, zasiadało we władzach samorządowych? A ilu teraz? I w ilu rejonach?
    Próby odebrania samorządności, tak wspaniale rozkwitającej w LSRR, są faktycznie kryminalnym czynem niecnych Litwinów.
    Podpowiem Ci tylko, dla ułatwienia, że dobrym przykładem na dowód sluszności tego co piszesz ,ale nie w kontekście obrony stanu posiadania, jest grabież ziemi przez tzw. komisarzy – to było złodziejstwo w biały dzień, no i likwidacja ledwo stworzonych samorządów w odwecie za próby powołania, akceptowane w pewnym okresie przez samych Litwinów, autonomii polskiej.
    Odpowiedni dobór argumentów to bardzo ważna rzecz :)))

  36. maur mówi:

    Bronisław;
    – mów (pisz) co masz do powiedzenia i nie przejmuj się. Piszesz i jasno i zrozumiale i na temat. W każdym razie powtórzę za innymi (np. Senbuvisem) -trudno nie przyznać Ci racji. I Twoje posty zawsze czytam z uwagą.
    Pozdrawiam 🙂

    tomasz: -napisałem …”na pierwszej stronie”… to fakt. Faktem też jest, że nie sprawdziłem miejsca opublikowania artykułu w wydaniu papierowym. Tu mam zaległości około tygodniowe. Faktem też jest, że był to pierwszy artykuł w wydaniu internetowym KW -przynajmniej do chwili umieszczenia pierwszego postu. I nie widzę nic nagannego w pochwale dla dobrej roboty…
    Pozdrawiam 🙂

  37. tomasz mówi:

    do maur: A ja lubię truskawki. 🙂 🙂 🙂

  38. Czesiek mówi:

    Dołączam się do postu nr 38.
    Bronku!, Twój głos w dyskusjach czytam z uwagą i uważam go za wiarygodny głos Wileńszczyzny.

  39. maur mówi:

    ad 39, tomasz; co mają do tego truskawki? Nie sugerujesz chyba aby ubiegłoroczne zaproszenie na piwo zamienić na zaproszenie na truskawki? Na truskawki to pewnie i chętnie zaprosiłbym Werę. Ale nie wiem czy chciałaby skorzystać biorąc pod uwagę uczestnictwo w tym mojej żony? 🙂

  40. marek mówi:

    Senbuvis
    Rok szkolny 1989/90 45 szkół polskich i 43 z polskimi oddziałami.
    Obecnie wszystkich typów szkół od szkół- przedszkoli do gimnazjów jest ponad 80, nie mam dokładnych danych. Są, np. szkoły bez dalszego naboru. Na pewno po roku 1990 wzrósł odsetek polskich dzieci uczących się w polskich szkołach.
    Ale co chcesz udowodnić? Jaka to Litwa dobrotliwa, bo pozwoliła się rozwinąć polskiemu szkolnictwu? A jaka tu jest zasługa państwa? Szkoły są przecież samorządowe i poza szczątkowym szkolnictwem polskim w rejonie szyrwinckim, polskie szkoły utrzymują się tylko w tych samorządach, gdzie Polacy, albo rządzą, albo mają jeszcze coś do powiedzenia. Co nie zmienia postaci rzeczy, że i te istniejące szkoły są solą w oku nacjonalistów. Chyba nie muszę dawać na tę okoliczność przykładów?
    Teraz sobie porównaj stan szkół na Litwie w 1989 roku 45(43) ze stanem polskiego szkolnictwa na Białorusi- 0. A teraz dla dalszego porównania: w roku 2006/2007 w szkołach na Białorusi w różnych formach nauczania pobierało naukę języka polskiego 13057 dzieci, w przedszkolach – 696, na uczelniach wyższych – 1087, razem 14840 osób. Coś się mimo wszystko zmieniło za te 20 lat?
    Dlaczego to piszę? Bo właśnie o tym traktuje artykuł Andrzeja. Nie wystarczy proste porównanie sytuacji na Litwie i Białorusi, bez odniesienia się do wcześniejszych uwarunkowań. Polska mniejszość w obu tych państwach startowała z zupełnie innego poziomu organizacyjnego, Litwa miała aspiracje euroatlantyckie, Białoruś ma system autorytarny. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że Polacy na Litwie są w gorszej sytuacji, niż na Białorusi. Tylko trzeba jeszcze i to dopowiedzieć, ile w tym tak naprawdę jest zasługi państwa litewskiego, a ile zaszłości historycznych, determinacji polskiej mniejszości i uwarunkowań międzynarodowych.

    Jeszcze odniosę się do Twoich wypowiedzi na temat “czworaków”. Przeczytaj sobie dane, jak kształtował się odsetek ludności polskiej na Wileńszczyźnie po 1945 roku, a będziesz wtedy coś mógł powiedzieć na temat mitycznej rusyfikacji. Porównaj to sobie z dynamiką wzrostu odsetka ludności litewskiej i rosyjskiej.
    Nie wiem, czy ktoś robił takie badania, ale moim zdaniem, bardziej Polakom zagraża nie rusyfikacja, ale lituanizacja. Owszem istnieje proces rusyfikacji kulturowej, choć ostatnie badania dotyczące polskich szkół wskazują, że prawdopodobnie nie jest on aż tak powszechny. Ale należy rozróżnić erozję kulturową, od trwałej zmiany orientacji narodowej, jaka następuje w wyniku lituanizacji. Ta pierwsza sytuacja daje nadzieję, na powrót choćby w kolejnym pokoleniu do polskości,ta druga najczęściej daje efekt w postaci super-litewskich neofitów.

    Dużo można by pisać, ale poprzestanę na jednym, skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?

  41. Senbuvis mówi:

    marek – ja nic nie chcę udowadniać, fakty mówią za mnie. Napisłaeś, że Polacy muszą bronić nawet tego co mieli za komuny, tacy ci Litwini wredni. A jednak nie masz racji w taki stwierdzeniu i dobrze już o tym wiesz. Stwierdzenie to napisałeś bez powołania się na Białoruś.Poza tym stawiasz Polaków z Wileńszczyzny w niekorzystanej sytuacji obrońców Związku Sowieckiego. Otóż w tej chwili mamy ponad sto szkół polskich. Nie jest zjawiskiem dziwnym, że są tam, gdzie we władzach samorządowych są Polacy. Bo tam, gdzie są Polacy we władzach są też mieszkańcami tych rejonów. Ilość polskich szkół gwałtownie wzrosła po odzyskaniu niepodległości przez Litwę. Jeżeli gdzieś zostałą szkoła zlikwidowana to głównie przez brak dzieci a nie dlatego, że ją wredni Litwini zamknęli. A że ilość szkół to nie tylko sprawa samorządu ale i sprawa polityczna to porównaj ile takich szkół jest na Ukrainie i ile na Białorusi – przy dużo większej polskiej mniejszości.
    I dla dalszego porównania: mamy wyższą uczelnię polską, mamy rozgłośnię radiową i nie tylko Radio znad Wilii, bo nawet radiostacja w rejonie orańskim nadaje audycje w języku polskim.
    Rusyfikacja za ZSRR przybierała ogromne rozmiary – obecne osadnictwo litewskie to tylko namiastka tamtego. Skąd nagle w Wilnie i okolicach wzięło się ponad 200 tysięcy Rosjan? Litwini zaczęli się w Wilnie osiedlac tak na dobre dopiero w latach sześćdziesiątych. Sowieci niszczyli wszystko i wszystkich, dobrze o tym wiesz. I pisanie, że coś nam dali a Litwini chcą nam odebrać jest obrażające dla tych drugich.
    Natomiast obrona status quo w szkolnictwie a nawet uzyskanie pełni praw, przysługujących mniejszości polskiej, to zupełnie inna para kaloszy. I tu też porównanie z Białorusią, idyllicznym krajem, gdzie wszyscy mają pracę, a nawet mówi się o Polakach “nasi Polacy” i daje się im tyle wolności ile chcą jest manipulacją.

  42. tomasz mówi:

    do maur 41: Sądziłem że teraz będziemy pleść trzy po trzy i chciałem się dostosować. 🙂

  43. marek mówi:

    Senbuvis
    Poczytaj jeszcze raz mój post 26 i nie zarzucaj mi, że “stwierdzenie to napisałeś bez powołania się na Białoruś”. Bo CAŁY post 26 był pisany w kontekście Białorusi.
    Mijasz się z prawdą, że polskie szkoły są tam, gdzie mieszkają Polacy. Pomijam już Kowno i okolice, gdzie była liczna polska mniejszość, a teraz tam, jako Polacy deklaruje się nieco ponad 3 tys. osób i nie ma żadnej polskiej szkoły. Ale weźmy inny rejon, Ignalinę, wg. spisu zamieszkiwana przez ok. 4,5 tys Polaków (8,5%) populacji. Ile tam jest polskich szkół? A przypomnę, że te 4,5 tys. to niewiele mniej niż całkowita liczba Litwinów w Puńsku. Teraz porównaj sobie liczbę polskich placówek oświatowych w Ignalinie, z liczbą litewskich w Puńsku. I odpowiedz sobie na pytanie, czy istnieje na Litwie związek pomiędzy wpływem na samorząd, a istnieniem polskich szkół.
    Możesz oczywiście dalej twierdzić, że “pisanie, iż Sowieci coś nam dali a Litwini chcą nam odebrać jest obrażające dla tych drugich”. Ale faktów nie zmienisz. Tak właśnie po części jest, są bowiem znaczące środowiska na Litwie, które stawiają sobie za cel likwidację polskiego szkolnictwa. Stopniową likwidację, najpierw poprzez tworzenie i wspieranie konkurencyjnego szkolnictwa litewskiego (państwowego)- co już funkcjonuje. Potem przez obniżenie prestiżu języka polskiego, co też zostało zapoczątkowane (likwidacja obowiązkowej matury), a teraz będzie próba stopniowej likwidacji nauczania w polskim języku poszczególnych przedmiotów. Kolejnym przemyślanym krokiem jest zerwanie procesu nauczania, poprzez likwidację dużej części gimnazjów, w nadziei, że jeśli dziecko będzie miało perspektywę przestawienia się po polskiej szkole na naukę w szkole litewskiej, to rodzice od samego początku poślą je do litewskiej.
    Na końcu zmniejszony nabór spowodowany i demografią i presją szkoły litewskiej, spowoduje szybką likwidację polskiego szkolnictwa.
    A wtedy nie tylko, nie będziemy się szczycić 121 polskimi szkołami, ale nawet nie będziemy mieć tych 45 odziedziczonych po Sowietach.
    To nie jest program jakichś ekstremistów, to jest długofalowa polityka nie kontestowana przez żadną litewską siłę polityczną.

    Piszesz: “Rusyfikacja za ZSRR przybierała ogromne rozmiary”. To ilu Polaków za te 45 lat opresyjnego reżimu sowieckiego stało się Rosjanami? Znasz dane? Mogę Ci przykładowo pokazać:
    Polacy w Wilnie:
    a) 1959 rok 47,2 tys. – 20,0%
    b) 1989 rok 108,2 tys. -18,8%
    Gdzie jest ta rusyfikacja?
    A teraz w ujęciu globalnym ubytek Polaków na Litwie w okresie 1989 – 2001 o 23 tys. spadek o prawie 9%. Ciekawe z czego się to bierze, wymieranie, migracja (wtedy jeszcze Litwa nie była w UE), rusyfikacja? A może jednak lituanizacja? Ciekawe, że cały okres od 1959 roku, czyli po drugiej ekspatriacji do 1989 mamy stały wzrost polskiej mniejszości na Litwie od 230 tys. do 258 tys. I nagle nie wiedzieć czemu, po upadku Sowietów i nastaniu niepodległej i demokratycznej Litwy mamy pierwszy raz tak duży ubytek Polaków.

    Nie skomentuję twojej argumentacji, typu: “mamy wyższą uczelnię polską…” Zacytuje tylko Twój post 28: “Traktuję tę wypowiedź jako żart i to w złym guście”.

  44. tomasz mówi:

    do marek: Jestem za.

  45. Kmicic mówi:

    Marek45:
    Brawo Marku: o takich całkowicie zaniedbanych polskich wyspach najczęściej się nie wspomina, a to w nich sytuacja mniejszości polskiej powinna być porównywana z gminą Puńsk.Takich polskich Puńsków poza “klasycznie” rozumianą Wileńszczyzną jest na LT wiele.

  46. Senbuvis mówi:

    marek – to co piszesz to jest demagogia. Ja piszę o twoim zdaniu, że Polacy MUSZĄ BRONIĆ tego, co uzyskali za Związku Sowieckiego, a Ty mi TERAZ piszesz o Ignalinie?????????????????? Co ma piernik do wiatraka. Piszesz najpierw o osadnictwie litewskim na Wileńszczyźnie – ja podaję jakie było osadnictwo rosyjskie a Ty mi znowu o ilości Polaków ?????? To o czym my rozmawiamy?

  47. tomasz mówi:

    do marek: Chyba nie kuma. 🙂

  48. marek mówi:

    Senbuvis
    Możesz oczywiście zarzucać mi demagogię, krzyczeć, czy stawiać nieskończoną ilość znaków zapytania, ale faktów nie zmienisz. Są na Litwie znaczące środowiska, których celem jest pełna lituanizacja Wileńszczyzny, taka, która odbierze Polakom nawet to, co odziedziczyli po Sowietach. W poście 45 pokazałem Ci ten mechanizm, odnośnie szkolnictwa. Przed tymi działaniami trzeba się bronić. O tym, m.in. napisałem w poście 26.
    Jeśli nie chcesz widzieć zaplanowanej i konsekwentnie prowadzonej akcji wynaradawiania Polaków, w państwie demokratycznym, członku UE, to trudno. Jeśli nie chcesz przyjąć do wiadomości takiego faktu, że pomimo sowietyzacji liczba Polaków się nie zmniejszała, a w okresie władzy litewskiej spadek jest zauważalny, to też nic na to nie poradzę. Można oczywiście wierzyć w zły Związek Sowiecki w i dobrą Litwę. Masz oczywiście do tego prawo i nie ośmieliłbym się nazwać tego demagogią.

  49. Senbuvis mówi:

    marek – wybacz, ale jestem przekonany, że nie masz pojęcia jak się żyło Polakom za czasów sowieckich i dlatego pisanie o obronie stanu posiadania uważam za pochwałę komuny – którą się osobiście brzydzę. Chciałbyś, żeby dzieci na wycieczki szkolne nadal chodziły obowiązkowo do kościoła św. Kazimierza? Żeby co roku zamykano szkoły polskie a w ich miejsce otwierano szkoły rosyjskie? Żeby w rejonie wileńskim trwało osadnictwo Ormian, Gruzinów, Kałmuków, Azerów itd. ? Pisząc o obronie głosisz pochwałę komunizmu!
    tomasz – nie, nie kumam, za głupi jestem, żeby odróżnić działania władz litewskich mające na celu ograniczenie zdobytych już za niepodległej Litwy praw polskiej mniejszości od wzywania do obrony zsyłek na Sybir za czytanie polskich książek.

  50. marek mówi:

    Senbuvis
    Spodziewałem się tego argumentu. Otóż “pisząc o obronie, nie pochwalam komuny”. Ten ustrój jest mi ideowo najzupełniej obcy, co nie zmienia postaci rzeczy, że akurat Polacy na Wileńszczyźnie, jako wyjątek w całym Związku Sowieckim, mieli udzielone pewne minimalne koncesje, o których tylko mogli marzyć Polacy z Białorusi. Stwierdzam ten fakt i bynajmniej nie gloryfikuję z tego powodu Sowietów, albowiem zdaję sobie sprawę, że te koncesje wypływały z zimnej kalkulacji Kremla. Tej samej, która spowodowała, że w 1939 roku nielitewską Wileńszczyznę postanowili włączyć do Litwy.
    Jednak dzięki tym koncesjom, polska mniejszość w 1988 roku, kiedy rozpoczynało się odrodzenie, czymś już dysponowała, choćby jakimś szkolnictwem, czy własną prasą. Nie do przecenienia jest, np. ówczesna rola środowiska skupionego wokół “Czerwonego Sztandaru”. Jestem więcej niż pewien, że gdyby nie odziedziczony po Sowietach system szkolnictwa, to polskie szkolnictwo na Wileńszczyźnie, byłoby dzisiaj prawdopodobnie zbliżone, do tego na Łotwie. Litewscy szowiniści musieli po prostu uznać fakt, istnienia w miarę rozbudowanego polskiego szkolnictwa. Gdyby jednak to szkolnictwo tworzone było od początku to znaleźliby 100 powodów, dla których jego rola sprowadzałaby się do lekcji języka polskiego i to tam gdzie mieszka co najmniej 80% Polaków. Mając sieć szkół,lepszą lub gorszą kadrę nauczycielską, przyzwyczajenie rodziców, że można posłać dziecko, także do polskiej szkoły, łatwiej w latach 90, przy odpływie ze szkół rosyjskich można było rozbudować nasze szkolnictwo. Ale tak jak już napisałem, tylko tam gdzie Polacy są dobrze zorganizowani. Tam gdzie są przytłoczeni tych sukcesów już nie było, co pokazuje, że to nie jest zasługa państwa, ale zasługa determinacji polskiej mniejszości.
    Faktem jest, ze polskie szkolnictwo, tak jak ukształtowany za Sowietów podział administracyjny, są solą w oku niektórych znaczących środowisk na Litwie. I trzeba tego szkolnictwa, czy istniejącego podziału administracyjnego bronić. I to tylko miałem na myśli.

    PS. Jeszcze jedno w roku 1989, na Litwie, aż 85% Polaków deklarowało język polski, jako ojczysty. Z kolei na Białorusi mam dane z 1999 roku tylko 16,5% Polaków,podało język polski, jako ojczysty, z tym, ze na co dzień tym językiem posługuje się poniżej 5%. Taka różnica to chyba też nie jest przypadek?

  51. tomasz mówi:

    do Senbuvis: Przestać pieprzyć jak potłuczony. Kto tu broni sowietów lub zsyłek na Sybir???
    Pogięło cię już kompletnie czy jak?

    Fakty są jakie są i tutaj zgadzam się z markiem.
    A sowiety mnie tak samo rajcują jak zgniłe jabłka.

  52. Senbuvis mówi:

    marek: wracamy do postu 26. Napisałeś w nim m.in. cyt.” Można nawet zaryzykować tezę,że polska mniejszość na Litwie w tym okresie niekoniecznie tylko poszerzała swoje prawa, ale także wręcz była i jest zmuszona bronić tego co odziedziczyła po Związku Sowieckim.”
    Interesowało mnie co masz na myśli pisząc o obronie dziedzictwa po ZSRR. Po dłuższym czasie napisałeś wreszcie konkretnie: szkoły i prasa. Reszta wypowiedzi 52 to gdybanie. Będziemy więc gdybać. Ilość polskich szkół gwałtownie zaczęła spadać po proteście “intelektualistów” litewskich w Radzie Najwyższej w sprawie polonizowania dzieci litewskich w polskich szkołach. Z ponad 360 szkół nagle zostało tylko trochę ponad 40. Proces likwidacji polskich szkół trwał gwałtownie nieprzerwanie i gdyby ZSRR istniała jeszcze parę lat to śladu po polskich szkołach by już nie było. Ale odzyskanie przez Litwę niepodległości ten proces powstrzymało, a po krótkim okresie czasu odwróciło. Jak grzyby po deszczu powstawały nowe szkoły, które istnieją faktycznie do dzisiaj. Jeśli jakaś szkoła przestała istnieć to z powodu braku uczniów a nie decyzją administracyjną władz państwowych. Powstały nwet nowe szkoły, przedszkola a nawet wyższe uczelnie. Takiego procesu nie można nazwać obroną stanu posiadania.
    Prasa. Kurier był organem nie AWPL czy ZPL a organem KP LSRR I głosił hasła internacjonalistyczne
    a nie polskie i w dodatku patriotyczne tak jak obecnie. A ile teraz mamy polskich gazet? Tylko jedną? A ile powstało za wolnej Litwy i padło z braku czytelników? A TW ? A MW? A wiele innych o znacznie mniejszym zasięgu? To jest obrona stanu posiadania?
    Tyle faktów. Przyznaj, że to był lapsus z twojej strony i że żadnej obrony nie było bo nie mogło być.

    tomasz – umiejętność posługiwania się faktami to nie to samo co inwektywami. Tę drugą umiejętność opanowałeś. Gratuluję. To trudna sztuka. No i jakie piękne swiadectwo kultury dyskusji – tak niezbędnej dla członka, a nawet kiedyś przewodniczącego, Rady Społecznej przy KW.

  53. tomasz mówi:

    do Senbuvis: Inwektyw uczę się od ciebie. Dla mnie taką było bezczelne wmawianie że bronię zsyłek na Sybir a marek ZSRR. To dostałeś to co ci się należało. Zadowolony? Członku (były)…Rady Społecznej przy KW.

    Już nie po raz starasz się wmawiać że jest dobrze. Tym razem to ja tobie gratuluję. Już ci swego czasu pewna Pani powiedziała żed jesteś beznadziejny i żałuje że na ciebie głosowała. Wtedy uważałem że za ostro cię potraktowała. Teraz wachałbym się tak ją oceniać.

  54. marek mówi:

    Senbuvis
    Właściwie wyczerpuje się możliwość dyskusji.
    Widzę, że tak bardzo przywiązałeś się do swojego punktu widzenia, że fakt istnienia nawet słabego, polskiego szkolnictwa, prasy, takiej jaka wtedy mogła być, zespołu typu “Wileńszczyzna”, teatru amatorskiego, kręgu polskiej inteligencji, ciągłości posługiwania się językiem polskim, nie ma dla Ciebie znaczenia. Ty wolisz wierzyć, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po upadku Sowietów, niejako na pustyni, dzięki internacjonalistycznej postawie władz niepodległej Litwy, polskość rozkwitła.
    Tyle szkół powstało, tyle gazet, rozgłośnie radiowe, nawetszkoła wyższa. Po prostu sielanka, nie wiem co ja tu w ogóle robię? Albo, Ty po co pomagasz tym różnym szkołom, przecież jest tak dobrze?
    Senbuvisie drogi, naprawdę, chyba żyjemy w różnych światach. Weź sobie poczytaj na tej samej stronie internetowej, co władze litewskie zamierzają zrobić z polskim szkolnictwem, a może dojdzie wreszcie do Ciebie, że grozi nam sytuacja gorsza niż za Sowietów.
    Co do “Czerwonego Sztandaru”, to o którym okresie piszesz? Bo powiem Ci, że w latach 1988 i 1989 był on głównym źródłem informacji, o Polakach i to nie tylko tych z Wileńszczyzny, ale też z innych regionów sowieckiego imperium.

    A odnośnie historii, to nie ma co gdybać. Równie dobrze dłuższe istnienie Sowietów, mogłoby wywołać całkiem odwrotny skutek, od tego, o którym piszesz.

    Na koniec w całości podtrzymuję swoje zdanie. Niepodległa Litwa zastała pewien stan praw polskiej mniejszości, determinacja Polaków i sprzyjające okoliczności pozwoliły ten katalog praw rozszerzyć, ale nic w polityce nie jest dane raz na zawsze. Są liczące się kręgi które od samego początku, jako główny cel postawiły sobie zniszczenie tego dorobku i próbowały to robić nieraz, na razie nieskutecznie. Właśnie teraz mamy kolejną taką próbę. Takie są fakty. Nic na to nie poradzę. Nienawiść do Sowietów, nie powinna tych faktów zaciemniać.
    Dziękuję za wymianę poglądów.

  55. Senbuvis mówi:

    tomasz – twoją wypowiedź pod nr 55 pozostawię bez komentarza, jedynie zwrócę uwagę, że piszemy “waHałbym” i że nie masz obowiązku odnoszenia się do wszystkiego co napiszę, a to co ja piszę to nie odnoś do siebie – troszeczkę skromności nie zaszkodzi. Prowadziłem polemikę z markiem a nie z tobą. Tylko patrzec jak za parę dni zadzwonisz do mojego szefa …

  56. tomasz mówi:

    do Senbuvis: Ja też twoją wypowiedź pozostawię bez komentarza. I dalej. 🙂 🙂 🙂
    Za zwrócenie uwagi na błąd dziękuję.
    Nie mam obowiązku ale mam taką możliwość i nawet jeśli się tego boisz to będę z niej korzystał. Jak piszesz “do tomasz” to znaczy że mam to odnosić do siebie – troszeczkę logiki nie zaszkodzi. I co mam niby twojemu szefowi powiedzieć? Żeby cię przesunął do warsztatu naprawczego czy może do zarządu? 🙂

  57. Senbuvis mówi:

    marek – ja też dziękuję za dyskusję chociaż również pozostaję przy swoim. Polacy po odzyskaniu niepodległości nie musieli bronić swojego stanu posiadania. Polacy ten stan znacznie poszerzyli i teraz muszą bronić tych zdobyczy przed szowinistami litewskimi.

  58. Kmicic mówi:

    Polska i UE nie zdają sobie sprawy z tego, że przymykając oko na litewskie chuligaństwo polityczno- prawne traci sympatyków i dobrą opinię w całym regionie.

  59. Bronislaw mówi:

    po pirwsze pozdrawiam wsztstkich Janow,przeczytalem wszysko i možliwe racji są niekturym bylo lepiej w tamtej idiologji niekturym w tej,tylko ja uwažam ježeli propoganda jednej i drugiej zaimuje się tylko propagandą tylko swojej že ona jest tak nam dobra,to są obydwie niedobre,ja osobiscie przed wojeny,byla Polska,Litwa,Niemcy,Sowieci,Litwa,i jak odnosili się do ludzi te idiologji,bylo ružnie,ale to byl 20 wiek gdzie spoleczenstwo bylo nie demokratyczne wychowane,teraz mowi się že na Litwie demokracjia a więc musi byc i demokratyczne,międzynarodowe standarty i umowy a Litwa ich nie wykonuje znaczy demokracji niema a tylko propoganda jej znaczy zla,a to možno w tym wypadku i porownac cos z sowietami i znalezs i tam cos dobre dla nas,sowieci chwalili siebie a system Litewski siebie, a my kto w tej demokracji patrząc oczyma prostego czleka,gurą jest idiologjia systemu tylko nam nie lžej i jesc ją my nie będziemy.

  60. Szymon mówi:

    dobrze, że KW porusza podstawowe dla Polaków sprawy. źle, że kończy sie na pyskówkach pomiędzy czytelnikami. wiem, że życie ma swoje prawa i każdy obarczony rodziną, pracą, nauką popycha swój wózek co dzień o parę metrów. chciałbym kiedyś móc się przyłączyć do ruchu, który zacznie bronić polskich praw i spraw. zwracam się do miejscowych: zróbcie coś, co będzie można poprzeć. Litwini sami z siebie przecież nic nie dadzą, a czytając posty cieszą się, że KW kanalizuje/uziemia frustrację Polaków

  61. Kmicic mówi:

    Na razie trzeba nagłaśniać to wszystko co sie tutaj dzieje. wsród rodziny, znajomych, w pracy, w swoich srodowiskach. Jak sie da to wymagać od polityków stanowczych reakcji.Powstaja juz w RP i wśród Polonii grupki lobbystyczne. Na spektakularne akcje niebawem przyjdzie czas.

  62. posmatrač mówi:

    Ciekawy artykuł, ciekawa dyskusja. Szkoda tylko, że Pan “tomasz” traci fason. Nerwowy i jakiś… żeby nie powiedzieć – agresywny?
    Panie Senbuvis, nie zawsze Pan mnie przekonuje do swoich racji ale obecność Pana na forum uważam za bardzo cenną(!). Nie boleję ani trochę, że ma Pan inne zdanie niż to, które jest mi bliższe.
    Dobrze też aby dyskutanci docenili też to, że Pan jest tu obecny. Mam nadzieję, że Polacy Pana nie przekonają do swoich racji, bo to już byłoby cholernie nudne i chyba mniej ciekawe.
    Gratukuję nietuzinkowej znajomości jęz. polskiego!
    Pozdrawiam.

  63. Szymon mówi:

    Ale Panie Kmicic, czy to powstaje nie jakoś tak zbyt długo? 20 lat powstaje. wygadamy się tutaj dziś… i jutro też. kicha

  64. Kmicic mówi:

    Szymon:
    w internecie działamy dopiero od niedawna. Proszę o zorganizowanie grupy. I pozdrawiam 😀

  65. Kmicic mówi:

    Zbierają się wojska pod Grunwald, Żmudzini i Litwini pod Białymstokiem łączą się z wojskami ruskimi i tatarskimi.Póżniej pod Czerwieńskiem połącza się z wojskami koronnymi i pod Grunwald. Czy Litwa, która współcześnie zaczyna tracić poparcie i sympatię Europy nie oprzytomnieje i nie zacznie po europejsku traktować Polaków?- tak naprawdę jedynych swoich naturalnych sprzymierzeńców.Czy dopiero w sytuacji bezpośredniego zagrożenia swojej niepodległości ze strony wschodu, Litwa stanie się prawdziwie europejska? Kiedy już będzie za póżno…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.