Litwa w czwartek pożegnała pierwszego prezydenta po odzyskaniu przez nią niepodległości — Algirdasa Mykolasa Brazauskasa. Został on pochowany na Cmentarzu Antokolskim. Pogrzeb poprzedziła msza żałobna w Katedrze Wileńskiej, lecz została ona zignorowana przez drugą żonę prezydenta, Kristinę Brazauskienė, z którą Brazauskas pobrał się przed kilkoma laty.
W nabożeństwie w wileńskiej świątyni nie uczestniczyły również Audronė Usonienė i Laima Mertinienė, dwie córki prezydenta z pierwszego małżeństwa z żoną Julią. Razem z macochą wybrały one nabożeństwo w kościele w Koszedarach, skąd pochodził Algirdas Brazauskas. To „alternatywne” nabożeństwo zorganizowali koledzy partyjni prezydenta z Partii Socjaldemokratów na znak protestu wobec decyzji zwierzchników kościoła litewskiego, którzy nie zgodzili się na wystawienie trumny z ciałem prezydenta w Katedrze Wileńskiej podczas czwartkowego nabożeństwa.
Z powodu tej decyzji biskupów również prezydent Dalia Grybauskaitė, która uważała Brazauskasa za swego nauczyciela politycznego, zrezygnowała z udziału w nabożeństwie żałobnym w wileńskiej świątyni. Nie pojechała jednak ona też do Koszedar. Jej rzecznik prasowy, Linas Balsys poinformował media, że decyzja prezydent jest podyktowana jej niechęcią do udziału w zagrywkach kościelnych i politycznych. Wcześniej, krytykując decyzję hierarchów Kościoła, prezydent oświadczyła, że decyzja biskupów „pozostanie na sumieniu Kościoła”.
Początkowo hierarchowie Kościoła nie ujawniali powodów, dla jakich odmówili wniesienia trumny z ciałem prezydenta do Katedry Wileńskiej. W czwartek jednak, po trwających już kilka dni spekulacjach i dyskusjach politycznych, hierarchowie przyznali, że podstawowym powodem do podjęcia odmownej decyzji było prywatne życie prezydenta — Brazauskas nie miał z drugą żoną ślubu kościelnego.
„Nie jest tajemnicą, co też sam prezydent nie negował, że jego małżeństwo nie było normalne. Prezydentowi, podobnie, jak i biskupowi są stawiane większe wymaganie — jeśli stoisz na czele Kościoła, to musisz służyć dobrym albo mniej dobrym, ale jednak przykładem. Przed śmiercią przystąpił (prezydent — przyp. red) do spowiedzi, prawdopodobnie, wierzmy w to, serdecznie prosił Boga o przebaczenie i dziś możemy jedynie za niego się modlić. Z tego powodu nie trzeba robić żadnego zamieszania, swoistej agitacji przedwyborczej” — powiedział w telewizji publicznej przewodniczący Konferencji Biskupów, arcybiskup kowieński Sigitas Tamkevičius.
Również premier Andrius Kubilius zaapelował w czwartek do polityków i społeczeństwa, by zaprzestano sporów o decyzji Kościoła nad grobem prezydenta. Premier wraz z żoną był wśród nielicznego grona państwowych dygnitarzy uczestniczących w nabożeństwie w Katedrze Wileńskiej. W świątyni nie było też tłoku, mimo że każdy chętny mógł uczestniczyć w nabożeństwie celebrowanym przez J.E. kardynała metropolitę Audrysa Juozasa Bačkysa. Oprócz małżeństwa Kubiliusów w mszy uczestniczył prezydent Valdas Adamkus z małżonką Almą, przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė oraz kilku ministrów i posłów na Sejm.
Wobec nieobecności prezydent Dali Grybauskaitė w wileńskim nabożeństwie nie uczestniczyli również ambasadorowie państw Unii jak również zagraniczne delegacje. Prezydenta Algirdasa Brazauskasa pożegnali oni, w tym polska delegacja na czele z prezydentami Lechem Wałęsa i Aleksandrem Kwaśniewskim, w południe w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego, skąd trumnę z ciałem prezydenta przewieziono w procesji na Cmentarz Antokolski. Prezydent Algirdas Brazauskas spoczął w miejscu, gdzie w przyszłości ma powstać panteon przywódców kraju i wybitnych osobowości Litwy.
Komentarze
23 komentarzy do “Litwa pożegnała prezydenta w atmosferze skandalu”
Jak przedwyborcza agitacja?
Zorientowano się że wyszła kicha i teraz jest zamiatanie pod dywan.
Zgłoś komentarz
Argument, że Brazauskas nie miał ślubu kościelnego z aktualną żoną, zwłaszcza, że podobno przed śmiercią przystąpił do spowiedzi i być może otrzymał rozgrzeszenie jest argumentem mocno naciąganym. Zwłaszcza, że Kościół nie takie grzechy wybaczał…
Zgłoś komentarz
Jeszcze gorzej niż w Polsce!
Zgłoś komentarz
wszystko to polityka…
]
ale bardzo przyjemnie było słuchać polską mowę (przemówienie A Kwaśniewskiego) [może też ze względów politycznych
Zgłoś komentarz
4:
słuchać Kwaśniewskiego ? d.a.m.a.z.k.l.a.s.a. jest masochistką?A może specjalizuje się w postkomuchowatej perwersyjce?
Zgłoś komentarz
„Prezydent Algirdas Brazauskas spoczął w miejscu, gdzie w przyszłości ma powstać panteon przywódców kraju i wybitnych osobowości Litwy.”
Ciekawe skąd oni wezmą te „wybitne osobowości ” ???
Zgłoś komentarz
do Warmiak – jesteś idiotą. Mam uzasadnić ?
Zgłoś komentarz
Do Senbuvis:
A ty jesteś chamem. Nie potrzebuję uzasadniać.
Zgłoś komentarz
Brzozowski wybitna osobowością? Nie powinno się żle mówić o zmarłych, ale osobowość to …żadna…
Zgłoś komentarz
W wypowiedzi Nr 9 Panie Kmicicu przesadzilesz.Jestesz marna, mala osobka przy komputerku i nic wiecej…Jak tam cenzura, przepusci tym razem?
Zgłoś komentarz
No i widzimy duchowieństwo w pełnej krasie, jak dąży do pojednania i wybaczenia bliźniego swego.Wstyd za kraj i tyle mogę powiedzieć.
Zgłoś komentarz
@ Senbuvis – 7
A co uzasadniać skoro wszystko widać
Zgłoś komentarz
do Kmicic: No co ty. To nie jest żaden „postkomuch” tylko polityk lewicowy średnio młodszego pokolenia oraz patriota. Patrz – prezes Kaczyński.
Zgłoś komentarz
do Senbuvis: Noś czapkę.Słońce szkodzi.
Zgłoś komentarz
tomasz:
Jaruzel i Urban popierają Komorowskiego. Widocznie nie zaliczają siebie do „lewicowców ” do zaakceptowania.
Zgłoś komentarz
Tacy ludzie odchodzą,szkoda. Proponuję przeczytac (jest na delfi) slowa Ambasadora Litwy w Rosji Antanasa Vinkusa wypowiedziane przy trumnie Prezydenta. http://www.delfi.lt/news/daily/brazauskas/avinkus-abrazauskas-labai-norejo-gyventi.d?id=34079701
Zgłoś komentarz
Mieszkańcy Litwy, niezależnie od narodowości, wiedzą dobrze i to bynajmniej nie tylko z prasy, o zasługach AMB dla kraju w latach 90., kiedy to ważyły się losy kraju. W dużym stopniu właśnie jego układy i kontakty oraz dyplomacja i pragmatyzm zadecydowały o „lżejszym” wariancie wychodzenia na wolność. Wcale nie zawdzięcza tego Lietuva niejakiemu „tevelisowi”. Co do decyzji kleru, to warto poczekać, czy będzie ona taka sama w przypadku tego ostatniego, który przecież też ma drugą żonę.
Jakim by nie był zmarły AMB, w opinii wielu ludzi był on bodaj ostatnim cenionym politykiem litewskim, dzisiejszym tzw. elitom do niego nie dorosnąć (w przenośni i realnie) nigdy. Dla Polaków na Litwie może nie zrobił on nic specjalnie dobrego, ale i złego jakoś nie sposób przypomnieć. Natomiast to, co się dzieje teraz w polityce, jest i żałosne i podłe.
Niech zmarły spoczywa w spokoju, nasze sądy już mu na nic, bo i tak ma przed sobą Sąd Najwyższy.
Zgłoś komentarz
Całkowicie podzielam zdanie autora wpisu nr 17.
Zgłoś komentarz
Przechytrzył komunistów chociaż sam nim był z „nazwy” Konrad Walenrod
Niech odpoczywa w pokoju..
Zgłoś komentarz
Brzozowski nie byl taki zly , ten stary muzyk z konserwatorium to kawalek chama .
Cmentarz Antokolski to Polski Cmentarz ,litwini sobie go przywlascili zamiast stworzyc swoj.
Litwini wy z ta antypolskością skonczycie zle!
Zgłoś komentarz
Czarni dali czadu, a podstawowym powodem niewpuszczenia trumny do katedry była na pewno komunistyczna przeszłość prezydenta. A przecież to ten prezydent oddał katedrę klerowi. To się nazywa chrześcijańska wdzięczność.
Zgłoś komentarz
wstyd – takiego cyrku to nawet na Litwie sie nie spoziewano.
Zgłoś komentarz
Szczerze podzieliam wpis autora pod N-17.Serdecznie dziekuje!
Zgłoś komentarz