22
Chopin i Moniuszko w gościnie u Mickiewicza

Takich tłumów podwórko przy wileńskim Muzeum Mickiewicza już dawno nie widziało. Odbywający się 4 sierpnia koncert sopranistki Gabrieli Vasiliauskaitė i pianisty Andriusa Vasiliauskasa udał się wyśmienicie.

Tej artystki wileńskiej publiczności przedstawiać nie trzeba. Młodziutka wilnianka od kilku lat występuje w kraju i za granicą, często z wybitnymi litewskimi dyrygentami. Wygrywa konkursy i festiwale, uświetnia swym śpiewem imprezy polonijne, jej noworoczny koncert przed dwu laty transmitowała nawet na żywo telewizja Polonia. Nic więc dziwnego, że na kolejnym jej koncercie pojawiły się tłumy. Dziedziniec Muzeum Mickiewicza przy ul. Bernardyńskiej 11 pękał w szwach, na galerii głowa przy głowie, goście tłoczyli się nawet w bramie. Zmęczenie gości, dla których zabrakło miejsc siedzących, ustąpiło jednak natychmiast, gdy tylko artyści wyszli na podwórkową scenę.

Ubrana w przepiękną, czerwoną suknię z epoki Gabriela Vasiliauskaitė śpiewała piosenki do muzyki Chopina i Moniuszki. — Z wileńskim akcentem Mickiewicz brzmi zupełnie inaczej — rzucił z podziwem ktoś z obecnych na koncercie turystów. Faktycznie, „Moja pieszczotka” do słów wieszcza i muzyki Chopina zebrała huraganowe wprost brawa. Nie inaczej było z innymi piosenkami, które w drugiej połowie XIX wieku uważane były za repertuar lekki, choć dziś kojarzą się z muzyką poważną.

Niesłusznie, bo cóż jest poważnego w figlarnych wierszach o miłości, szczęściu czy nadejściu wiosny („Poseł” do słów Stefana Witwickiego). Nie zabrakło jednak i smutniejszych piosenek o rozłące kochanków („Dwojaki koniec” do słów Bohdana Zaleskiego) czy wreszcie dramatycznego „Precz z mej pamięci”, prawdopodobnie najstarszej z pieśni napisanych przez Adama Mickiewicza — o odtrąconej miłości.

Nie mniejsze brawa zebrał Andrius Vasiliauskas (zbieżność nazwisk przypadkowa, artyści nie są spokrewnieni), który poza akompaniamentem wykonał też kilka utworów solowych, między innymi Preludium As-dur i Fantazję Op. 66 Chopina oraz kilka utworów romantycznych Čiurlionisa. Publiczność była tak zasłuchana, że nawet półtoraroczny maluch siedzący na kolanach mamy tuż koło sceny patrzył na występ jak urzeczony, w ciszy. Gdy wreszcie koncert się skończył, oboje artyści jeszcze przez niemal godzinę rozchwytywani byli przez gości chcących pogratulować występu. By porozmawiać z prasą, pani Gabriela musiała… zabarykadować drzwi do sali Filomatów.


Jak śpiewa się tak klasyczny repertuar na koncercie letnim, przed niewyrobioną publicznością, raczej nieznającą Chopina czy Moniuszki?

Wcale nie uważam, by tutejsza publiczność była niewyrobiona muzycznie. Część z obecnych to moi przyjaciele, którzy chadzają na koncerty, obracają się w tym świecie. Ale po koncercie zwracało się też do mnie wielu turystów po polsku, litewsku czy nawet francusku, a przecież Chopin to nazwisko znane w świecie. Widziałam też mnóstwo osób, które znam już z widzenia. To całe środowisko ludzi, którzy regularnie przychodzą na te czwartkowe koncerty. Jest więc to bardzo wyrobiona publiczność, choć koncerty nie odbywają się w sali operowej. Myślę, że na dzisiejszym koncercie osób, które trafiły tu z przypadku, była ledwie garstka.

Czy inaczej śpiewa się w podwórzu muzeum niż w wielkiej sali koncertowej?

Oczywiście. Wiadomo, że przestrzeni jest mniej, wokalista stoi zaledwie kilka kroków od publiczności. Występ trzeba więc dostosować do warunków, można sobie pozwolić na więcej familiarnego podejścia, luźniejszego zachowania, a to tworzy bardziej kameralną atmosferę i silniejszą więź z publicznością.

A że podwórko? Tutaj głos brzmi doskonale, akustyka tego podwórza jest bardzo dobra. Oczywiście koncert byłby jeszcze lepszy, gdyby udało się tu wstawić prawdziwy fortepian, a nie elektroniczny. Ale ten prawdziwy pewnie nie zmieściłby się w bramie (śmiech).

22 odpowiedzi to Chopin i Moniuszko w gościnie u Mickiewicza

  1. ViP mówi:

    Brawo Rimantas Śalna. To Jego zasługa, że podwórze pachnie weną, poetami, muzyką i śpiewem.

  2. wilniuk mówi:

    Gabriela znana jest – i podziwiana za piękny głos – Polakom Wileńszczyzny z występów na różnych imprezach, które organizuje Związek Polaków. Ta młoda artystka jest Polką, ukończyła polską szkołę im. Kraszewskiego, pięknie mówi po polsku.
    Dziwne, dlaczego autor artykułu przemilczał te związki z polskością. W jakim języku były wykonywane pieśni Moniuszki, do słów Mickiewicza i innych poetów polskich? W oryginale, czy litewskim tłumaczeniu? Przecież nie wszyscy czytelnicy tam byli. Odnosi się wrażenie, jakby ten „polski koloryt” był jakąś wstydliwą sprawą, którą autor dyskretnie przemilcza.

  3. brat marcin mówi:

    Autor chyba nie jest z Wilna, a ten „polski koloryt” przemilcza może dlatego, że dla niego to sprawa aż nazbyt oczywista?

  4. Miss mówi:

    do wilniuk:
    „Tej artystki wileńskiej publiczności przedstawiać nie trzeba.” – tak pisze autor. Mysle, ze tego wystarczy, bo jest to przede wszystkim gazeta wilenska. A skoro wszyscy tu ja znaja, to poco po 289 razy pisac o tym samym?

  5. wilniuk mówi:

    Do Miss:
    Gazeta jest nie tylko dla wileńskiej publiczności. Leci dalej. Przecież przyjemnie by nam wszystkim było pochwalić się przed „dalszym światem”, że ta utalentowana, piękna,pełna uroku dziewczyna jest Polką, czyż nie? Jest naprawdę upiększeniem naszej społeczności.

  6. Kazimierz mówi:

    Bylam, sluchalam, podziwialam piekny glos Gbarieli, ciepla atmosfere…Dziekuje artystce, dziekuje organizatorom za mile spedzony wieczor z Chopinem :)))

  7. józef III mówi:

    na fotkach, po litewsku : „Instytut Polski w Wilnie” – do Autorki : wypadałoby podać kto zorganizował koncert sympatycznych Wasilewskich … ?

  8. Miss mówi:

    :D))) Zaraz umre ze smiechu! 🙂
    1. Kazimierz pisze:”Bylam, sluchalam, podziwialam …”
    2. józej III pisze: „do Autorki …”, ktora jest Krzysztof Machocki! :D)))

  9. RB mówi:

    Takie czasy, pomieszanie płci. Kobiety stają się mężczyznami, a mężczyźni kobietami. 😀

  10. józef III mówi:

    Panno „Miss” – faktycznie – to chyba z upału : u mnie jest 33 C.(w cieniu !)

  11. wilniuk mówi:

    Do Miss:
    „Zaraz umre ze smiechu”.
    Nie umieraj, warto żyć. Pomyłki i literówki każdemu się zdarzają. Tobie również. Zamiast „Józef” piszesz „józej”, a i zdanie „która jest Krzysztof Machocki” nie jest po polsku napisane.
    Tak więc nie umieraj.

  12. Kazimierz mówi:

    Do Miss…Rzeczywiscie pomylka…pisala wnuczka w moim imieniu…zdarza sie..:)

  13. Miss mówi:

    do wilniuk:
    Zajrz Pan jak jest napisane imie Józef nad moim poprzednim postem. Dlatego ja tez tak napisalam. Pisanie tego niku z duzej litery juz by bylo wykrzywieniem go.

    A ze literowki sie zdarzaja praaawie kazdemu, to ja akurat przyznaje i nie potepiam. Bawi mnie akurat to pomieszanie plci, a nie literowka. :D))

  14. wilniuk mówi:

    Do Miss:
    No i znowu kreujesz rzeczywistość tak, by Ci pasowała.Po kolei.
    1.Nick internauty, z którym polemizowałaś, – to nie „józej”, jak napisalaś, tylko „józef iii”. A więc jednak „wykrzywiłaś”, i to znacznie.
    2.W języku polskim czasownik „zajrzeć” w trybie rozkazującym ma formę „zajrzyj”, a nie „zajrz”.
    3.Wyraz obcy „nick” w języku polskim funckjonuje niedawno i nie został jeszcze spolszczony, więc pisownia „nik” nie jest uzasadniona.
    4.Łączenie zwrotu grzecznościowego „Pan” z 1. osobą czasownika w trybie rozkazującym jest niegrzeczne, wyraża lekceważenie, nonszalancję, poklepywanie po ramieniu. Zwłaszcza razi to w odniesieniu do osób, których nie znamy.
    Jest dobry demokratyczny zwyczaj wśród internatów zwracanie się przez „ty”. To bez porównania grzeczniejsze niż „zajrzyj Pan”. Nawet ta wielka litera w tym kontekście wygląda nieco karykaturalnie. Jeśli posługujemy się zwrotem „pan”, to „niech Pan (albo pan) zajrzy”, „proszę zajrzeć”.
    5.Powyższe uwagi pisane są bez cienia złośliwości. Chciałbym, by w ten sposób zostały odebrane.

  15. Miss mówi:

    do wilniuk:
    Wlasnie o ty mowilam. 🙂 To nie ja zwracam uwagi na bledy i literowki innych internautow, a tacy jak Pan. Tykacie w nos czyjes bledy, gdy nie macie innych argumentow.
    Wracajac do „Jozefa” – niech Pan jeszcze raz spojrzy do mojego pierwszego postu i zobaczy jak mam tam napisane. 🙂

  16. Miss mówi:

    do józef III:
    wspolczuje Panu tego upalu (sobie i innym tez). Ale podobno niedlugo zaczna sie burze. 🙂 Nie wiadomo tylko czy to na dobre.
    Przepraszam za odejscie od tematu.

  17. wilniuk mówi:

    Do Miss:
    A jednak niczego nie zrozumiałaś. Szkoda
    A jednak w poście 8 napisalaś „józej”. Nie rozumiem, dlaczego się wykłócasz. Przecież zacząłem od tego, że pomyłki każdemu się zdarzają i nie ma w tym kryminału. Niepotrzebnie „umierałaś ze śmiechu”.
    Na tym jednak kończę tę dyskusję i…pozdrawiam.

  18. Miss mówi:

    Nareszcie mowisz o mojej rzeczywistej literowce! Dzieki ci! Bo przedtem narzucales mi mala „j” i brak „III”, co nie bylo godne z prawda. A co do mojego umierania – sorry, jesli cie obrazilam. 😀

  19. józef iii mówi:

    Panno „Miss” – nie ma sprawy ! pozdr.

  20. Stanisław mówi:

    Koncert był ciekawy, aczkolwiek wykonanie nierówne. Pieśni były bardzo dobrze wykonane, ale pianista… czy prawdziwe pianio też by się nie zmieściło? Po co grać utwory solowe, jak robi się tyle błędów i nie dogrywa całych taktów???
    Miałem wrażenie że Instytutowi na poziomie wykonania muzycznego w ogóle nie zależy i w gruncie rzeczy gdyby nie Vasiliauskaite, to nie byłoby czego słuchać. Dlaczego było tyle błędów w wydrukowanym programie – np. pieśni takiej jak „Żal” Chopin nigdy nie skomponował – to późniejsza przeróbka utworu Chopina (zresztą średnio udana). Ale podkreślam raz jeszcze – śpiewaczka bardzo dobra.

  21. Kmicic mówi:

    Kunsztem wokalnym i wdziękiem Pani Gabrieli zachwyceni byli uczestnicy MIDAS.No cóż , polska krew, chociaż nazwisko pewnie po mężu..

  22. Kazimierz mówi:

    Do Kmicic … Nazwisko po ojcu :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.