11
Przedszkole „Uśmiech” rozkwita

Przestrzenna sala z kominkiem już służy do zajęć muzycznych Fot. Marian Paluszkiewicz
image-17466

Przestrzenna sala z kominkiem już służy do zajęć muzycznych Fot. Marian Paluszkiewicz

Jeszcze kilka lat temu jedna z najstarszych polskich placówek przedszkolnych w Wilnie, przedszkole „Uśmiech” było zagrożone likwidacją. Przetrwało dzięki entuzjazmowi i zaangażowaniu rodziców, wychowawców i w ogóle osób, którym jego los był nieobojętny. Dziś ta placówka rozkwita i zagospodarowuje drugie piętro ponad stuletniego pałacyku, mieszczącego się w malowniczym miejscu w pobliżu Rossy.

„Uśmiech”, jedno z najstarszych przedszkoli w Wilnie, liczące 66 lat, podwaja swoje włości. Po wyprowadzeniu się prywatnej szkoły francuskiej ma obecnie do dyspozycji również drugie piętro. Dotychczas liczne już dziś polskie przedszkole powinno było się zadowolić skromnymi pomieszczeniami na pierwszym piętrze.

— Dzięki nowym pomieszczeniom możemy przyjąć więcej dzieci. Będziemy mogli organizować dodatkowe zajęcia dla naszych wychowanków. Wreszcie na takim poziomie, o jakim marzyliśmy — mówi pełna entuzjazmu Olga Bielasz, dyrektor przedszkola „Uśmiech”.

Na drugim piętrze pałacyku, w którym się mieści przedszkole, najpierw były rozlokowane klasy początkowe ówczesnej Szkoły Średniej im. A. Mickiewicza. Po otrzymaniu przez szkołę statusu Gimnazjum, klasy początkowe zostały zlikwidowane. W 2005 r. te pomieszczenia samorząd oddał prywatnej szkole francuskiej. Tymczasem nad mieszczącym się na pierwszym piętrze przedszkolem z powodu małej liczby dzieci zawisła groźba likwidacji. W 2006 r. powstał Komitet Obrony Przedszkola — w obronie placówki przed likwidacją i ekspansją szkoły francuskiej. Dzięki zaangażowaniu jego członków „Uśmiech” istnieje do dziś i poszerza swoje włości. Dodatkowe 300 m kw. wymagają jednak obecnie remontu kapitalnego.

— Należy ocieplić dach, wymienić podłogi, okna, bo są bardzo nieszczelne. Nowe okna są tylko w dobudowanych dwóch skrzydłach. Instalacja elektryczna również wymaga natychmiastowej wymiany — wymienia dyrektor.

Na razie placówka nie ma takiej kwoty pieniędzy i liczy na to, że jednak uda się znaleźć finansowanie. Dzięki pomocy rodziców udało się wykonać drobne remonty. Dwie starsze grupy — „Pszczółki” i „Promyczki” — już „urzędują” na piętrze. Mają tu sypialnie i pokoje do zabaw. Zajęcia z muzyki odbywają się w pięknej sali z kolumnami i kominkiem. Tu mają się odbywać również wszystkie uroczystości. Dzieci mają również osobny pokój do zajęć plastycznych. Wkrótce zostanie wyposażona szatnia.

Przed dwoma laty przedszkole otrzymało zezwolenie na otwarcie dwóch kolejnych grup.

W tym roku przyjęto jeszcze 20 dzieci — po kilka do każdej grupy. Dziś do przedszkola uczęszcza 72 dzieci. Działają cztery grupy, w tym jedna żłobkowa i jedna przygotowawcza. Pracuje tu 8 wychowawczyń. Przedszkole od lat współpracuje ze Zgromadzeniem Sióstr Jezusa Miłosiernego. Siostry prowadzą z dziećmi zajęcia w ramach wychowania w duchu wartości chrześcijańskich.

Przedszkole bierze udział w międzynarodowym programie „Przyjaciele Zippiego”, który uczy dzieci różnych sposobów radzenia sobie z trudnościami i wykorzystywania nabytych umiejętności w codziennym życiu oraz doskonali relacje dzieci z innymi ludźmi. Uczy jak określać uczucia, jak o nich rozmawiać. Program zachęca dzieci do pomagania innym ludziom w rozstrzyganiu ich problemów. Uczestniczy również w programie „Cała Polska czyta dzieciom”. W ramach wychowania w wielokulturowości wychowawczynie w starszych grupach przez pół dnia rozmawiają z dziećmi po litewsku. W młodszych — po kilka godzin. Dzieci więc uczą się języka w trakcie zabawy.

— W przyszłości chciałabym organizować szkolenia dla wychowawców przedszkoli polskich. Już od kilku lat noszę się z zamiarem zorganizowania takiego centrum szkoleniowego, do którego mogliby przyjeżdżać wykładowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego, z którym ściśle współpracujemy — i prowadzić jedno- lub dwudniowe szkolenia. Obecnie możemy sobie pozwolić na takie przedsięwzięcie — mówi o planach na przyszłość dyrektor.

11 odpowiedzi to Przedszkole „Uśmiech” rozkwita

  1. Agatka mówi:

    E tam,… szkoda pół dnia na naukę wymierającego języka.To już niech lepiej pouczą się j.chińskiego.Za 20 lat będzie jak znalazł.Serdeczne pozdro dla „Uśmiechu”.Alleluja i do przodu!!!

  2. Kmicic mówi:

    do Agatka:
    Rzeczywiście szkoda czasu na język niszowy, właściwie tylko dla upartych „etnicznych” i lingwistycznych kolekcjonerów-hobbystów. I piszę to szczerze podziwiając „graniczące z cudem” odtworzenie języka litewskiego życząc zarazem mu jak najlepiej.Na miejscu polskich rodziców, bezcenny czas naszych pociech wykorzystał bym na naukę języków znacznie bardziej powszechnych , tworzących maluchom prawdziwie lepsze perespektywy.
    W końcu w Luksemburgu, Monaco, San Marino, nie musiał zaistnieć orginalny państwowy język, a państewka te całkiem nieżle się miewają.W Szwajcarii tamtejszy Włoch czy Francuz wcale nie musi znać niemieckiego, aby normalnie, po europejsku sobie żyć.

  3. Kmicic mówi:

    Uśmiech jest pozywnym przykładem, ale fakt , że dla polskich dzieci brakuje miejsc w polskich placówkach nie powinien w ogóle mieć miejsca.
    Konieczne jest systemowe wspomożenie rozwoju przedszkoli i polskojęzycznego szkolnictwa.To co na razie się działo, bardziej przypomina łatanie dziur niż strategię rozwoju.Powinien powstać cały system nowoczesnych, nowych polskich przedszkoli wszędzie tam , gdzie istnieje choćby nawet i garstka polskich dzieci.Należy zbierać podpisy na całej Litwie świadczace o konieczności tworzenia nowych przedszkoli i polskich kompletów.Nie można tu się ograniczać ani regionami ani absolutnie tego zaniedbać.Przecież przy każdej polskiej szkole , wielu rodziców chętnie wysłało by swoje młodsze pociechy do (własnego)przyszkolnego przedszkola. A o środki finansowe należy domagać się od władz litewskich,które są do tego zobowiązane,do władz RP, które wtedy będą zmuszone zupełnie inaczej niż dotąd potraktować polskie szkolnictwo i do UE po fundusze skierowane (tylko i wyłącznie) na przedszkola i szkoły mniejszości narodowych, aby uniknąć skierowania przez władze litewskie uzyskanych funduszy na inne cele.

  4. obywatel mówi:

    Polskich przedszkoli brakuje w Wilnie, a oni chcieli nam „Uśmiech” zamknąć.

  5. elpopo mówi:

    Kmicic co ty wiesz o Luxemburgu? Chyba nic. Tam jest Lokalny jezyk zwany Luxemburskim i jest to język wykładowy w szkołach, jest językiem ulicy i parlamentu. Językiem gazet jest język niemiecki. Językiem biura i spisywanych ustaw jest język francuski. Nie mam pojęcia w jakim języku posługują się w urzędach ale pewnie wszystkimi trzema z naciskiem pewnie na francuski jako język dyplomacji. W biurach firm bardzo często widuje się scenke gdzie dwóch pracowników komentuje po francusku artykuły z niemieckojęzycznej prasy. Wiem to bo szwagier (Katalończyk zresztą) mojego kumpla pracuje w Luxemburgu a mieszka w Niemczech. Mimo idealnej znajomości niemieckiego aby otrzymać dobrze płatną pracę w Luxemburgu musiał nauczyć się francuskiego (obecnie włada biegle chyba 6 językami)

  6. Albert mówi:

    Serdeczne pozdrowienia dla sympatycznej pani dyrektor:)

  7. Zbigniew mówi:

    Pozdrowienia dla ,Uśmiechu,

  8. Kmicic mówi:

    elpopo:
    Przejeżdżałem przez Luksemburg i porozumiewałem się po angielsku, dziękuję za szczegółową informację. Czyli jednak można zachować własny język nie zakazując powszechności języków sąsiadów.To jeszcze lepszy argument dla „obrońców” litewskiego kosztem polskiego.
    Ps.jutro pewnie będę w Głownie.

  9. Kmicic mówi:

    A mnie ujmują takie określenia, jak „rozśpiewania się dzwonka”, „zapędzenie samochodu do garażu”,”podniesienie się na pietro”.I nie mam tym określeniom nic naprzeciw, mają niepowtarzalny , kresowy wdzięk i nadają dodatkowe, często bardzo trafne, znaczenie 🙂

  10. elpopo mówi:

    Ten język luksemburski to właściwie nic innego jak dialekt niemieckiego z dużą ilością słów francuskich. Jak ktoś zna niemiecki i francuski to pewnie jest do zrozumienia. Zaczęły w nim wychodzić już gazety, ale mimo że jest wykładowym w Luksemburgu to nie jest chyba nauczany jako przedmiot. Moda na lokalne języki jest obecnie żywa w UE, wiec kto wie…

  11. Kmicic mówi:

    elpopo 10:
    Moda na lokalne kultury,języki, mniejszości narodowe staje się powszechna na całym świecie.Wystarczy zajrzeć pod MIDAS, Katalończycy, Galicjanie,Baskowie, Tyrolczycy ,Polacy na Zaolziu, Kaszubi, Niemcy na Opolszczyżnie,Litwini w Puńsku, nawet Żmudzini na Litwie się obudzili. Też jestem dobrej myśli,że Litwa uzna w końcu swoją wielonarodowość, wielokulturowość i wielojęzykowość, podobnie jak Szwajcarzy.Czym szybciej się to stanie, tym lepiej dla Litwy i jej obywateli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.