16
„Wileńszczyzna” wystąpiła z jubileuszowym koncertem w Gdańsku

Uroczyste przemówienia władz miasta Gdańska oraz rejonu wileńskiego podczas festiwalu „Wilno w Gdańsku”.

Uroczyste przemówienia władz miasta Gdańska oraz rejonu wileńskiego podczas festiwalu „Wilno w Gdańsku”.

W dniach 3-5 września br. mer Samorządu Rejonu Wileńskiego Maria Rekść, zastępca mera Gabriel Jan Mincewicz oraz zastępca kierownika administracji Samorządu Rejonu Wileńskiego Rita Tamašunienė, na zaproszenie marszałka Województwa Pomorskiego Mieczysława Struka oraz prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza, wzięli udział w Festiwalu Europejskich Stolic Kultury „Wilno w Gdańsku” oraz VII Jarmarku Wileńskim na Targu Węglowym w Gdańsku. Program obfitował w występy zespołów folklorystycznych, degustacje wyrobów kuchni wileńskiej oraz prezentacje rzemiosła artystycznego Wileńszczyzny.

W ramach festiwalu „Wilno w Gdańsku” z uroczystym jubileuszowym koncertem wystąpił na scenie Teatru Wybrzeże w Gdańsku Zespół Reprezentacyjny Pieśni i Tańca „Wileńszczyzna” pod kierownictwem wicemera Samorządu Rejonu Wileńskiego Gabriela Jana Mincewicza.

Dni Wilna oraz „Jarmark Wileński” cieszą się w ciągu ostatnich lat olbrzymią popularnością i wpisały się już do kalendarza corocznych wydarzeń w Gdańsku. Jest to jedna z najciekawszych corocznych atrakcji zarówno dla mieszkańców Gdańska, jak też licznie odwiedzających Gdańsk turystów.

Porozumienie o współpracy pomiędzy Województwem Pomorskim i Samorządem Rejonu Wileńskiego podpisano 12 marca 2000 r. Strony zobowiązały się do współpracy w zakresie budowania samorządności i społeczeństwa obywatelskiego, w dziedzinach szkolnictwa i edukacji, współpracy kulturalnej, na rzecz rozwoju przedsiębiorczości i innych.

16 odpowiedzi to „Wileńszczyzna” wystąpiła z jubileuszowym koncertem w Gdańsku

  1. Lubomir mówi:

    Oby za współpracą kulturalną podążała współpraca gospodarcza. Bez gospodarki trudno mówić o jakiejkolwiek państwowości. Rafineria w Możejkach też powinna ożyć, chociażby na wenezuelskiej ropie. Ropę nie rozpoznaje się jako produkt ustroju politycznego tylko jako produkt dobrej lub złej jakości. Produkt wenezuelski jest ponoć dobrej jakości. Może zjednoczone siły resztek flot polskiej i litewskiej byłyby w stanie zorganizować jakiś transport morski tej ropy…

  2. Buda mówi:

    żygać chce się od “Przewielkiej” Wileńszczyzny

  3. zybedeusz mówi:

    A czy ktokolwiek zmusza się nią zachwycać? Jak nie lubisz, to nie oglądaj ich występów 🙂
    Ja tam też nie przepadam, ale dumą napawa, że mamy takie zespoły, które są zapraszane i do Australii, i USA, i nawet w Bazylice Mariackiej “zaliczyły” występ. Raczej mało kto z Wileńszczyzny może się czymś takim pochwalić.

  4. Kmicic mówi:

    A kierownik zespołu dr. G.Mincewicz jest, między innymi,organizatorem Kwiatów Polskich,autorem wypowiedzi “Czy Litwa dąży w strone apartheidu”
    http://www.polskiekresy.pl/index.html?act=nowoscifulldb&id=118

  5. Lubomir mówi:

    Na całym świecie obserwuje się renesans muzyki nazywanej etno-folk i wcale nie chodzi wyłącznie o zespoły górali spod Etny, np z Taorminy, chociaż i tych nie należy lekceważyć. Ci pięknie grają i śpiewają. Czasami także tańczą. Etno-folk to również styl reprezentowany przez ‘Wileńszczyznę’

  6. Czytelnik mówi:

    Do Zybedeusz:Ze sa zapraszane jeszcze nie znaczy ze sa najlepsi,do tego wystepy dla Polonii zagranicznej nie wymagaja duzego poziomu,bo polonusy a takze w polsce sa zachwyceni tym ze takie zespoly istnieja.Do tego trzeba przyznac ze zespol ma probiwnogo kierownika,mozliwie nie zawsze uczciwie przebiwajac te wyjazdy,bo jest lepszy zespol,istniejacy juz 55lat.Razacym jest i ta nazwa reprezentacyjny,przez nikogo nie dana.

  7. Kmicic mówi:

    Polacy na Litwie mają trzy zespoły reprezentacyjne(kolejność dowolna):
    Wilia, Wileńszczyzna,Zgoda.
    I mnóstwo innych zespołów, które po dziś dzień spełniają bezcenną rolę utrwalania polskości. Zachowanie tradycji,własnej kultury-folkloru ma na Litwie szczególne znaczenie dla społeczności polskiej , również dzisiaj. Dzieciaki z podwileńskich szkół z otwartymi buziami podziwiaja występy polskich szwoleżerów i ułanów z Wileńszczyzny.Te pieśni, polskie słowo i strój pozostawiają u nich wrażenia na całe życie. A poziomu (i szczerości) tym zespołom mógłby pozazdrościć niejeden skomercjonalizowany koroniarski zespół.I to wszystko rodzi się w 234- tysięcznej polskiej społeczności.

  8. zybedeusz mówi:

    A czy ja cokolwiek mówię o poziomie? Jak już napisałem wcześniej — sam za sztuką ludową nie przepadam.
    Ale cieszy mnie po prostu, że takie zespoły występują za granicą, i się podobają.

    A że Mincewicz ma siłę przebicia, to chyba dobrze? Chociaż, szczerze przyznam, o żadnych nieuczciwych metodach przez niego stosowanych nie słyszałem — mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy i napisać o tym coś więcej?

  9. Tomek z Warszawy mówi:

    A ja na przykład lubię słuchać utworów Marii Krupowies. Są tam i wątki etno i poezja śpiewana…
    Fajnie by było coś takiego też rozwijać.

  10. Czytelnik mówi:

    Do Zybedeusz:Szkoda,ze Panu ,jako zwiazanemu z K.W. musze to tlumaczyc.Mozliwie nie tak wyrazilem sie,ale nie trzeba napewno tlumaczyc,ze Mincewicz bedac w swoj czas prezesem ZPL oraz poslem,mial duze mozliwosci,ktore wykorzystal tylko dla swego zespolu,a musial dbac,z racji swych obowiazkow o wszystkie zespoly.W tamten czas nie byl jego zespol na poziomie.Mogl by pana spytac dlaczego wilia nie miala tyle wyjazdow,ale z racji tego ze jak pan wyrazil sie za sztuka ludowa Pan niw przepada,czego serdecznie wspolczuje,dlatego nie zadaje tego pytania.

  11. zybedeusz mówi:

    Czytelnik: na początku chciałbym się odnieść do ostatniego zdania Twego wpisu — niby dlaczego brak miłości do sztuki ludowej ma być czymś godnym współczucia, i to serdecznego? Czy gdybym powiedział, że przedkładam Słowackiego nad Mickiewicza, lub Siemienowicza nad von Brauna, to też by tego należało współczuć? Czy też mam może współczuć wszystkim tym, którzy wolą “Poloneza” Ogińskiego nad piosenki Dody? Moim zdaniem sztuka ludowa to taka, jakbyśmy dziś powiedzieli, sztuka pop XIX wieku. Kultura masowa czyli. I dziś to zachowujemy jako historyczną ciekawostkę w sumie w taki sam sposób, w jaki istnieją też zespoły grające muzykę w stylu międzywojennym, kapele podwórkowe, bądź grupy stylizujące się na lata 80.
    Można to lubić, bądź nie, co wcale nie umniejsza wartości tej sztuki. A dla nas, Polaków, sztuka ludowa jest tym ważniejsza, że pozwoliła przez wiele lat zachować polski język i kulturę, tradycje, które w przeciwnym wypadku by mogły zaginąć. Dlatego też to bardzo cenię i chylę czoła przed ludźmi, którym się chce tym zajmować i dla których nieodłączną częścią życia jest sztuka ludowa. Darzę szacunkiem ich trud i ciężką, codzienną pracę. A że nie jestem, że znów użyję współczesnego wyrażenia, fanem tej sztuki — cóż, trudno. Gusta się różnią, i nie każdemu można dogodzić. I sądzę, że ani sztuka ludowa, ani ja — żadne nie jest z tego powodu gorsze.

    Co się zaś tyczy działalności Pana Mincewicza — no cóż, jeśli to prawda, to faktycznie nie wypada w tym świetle dobrze. Nie sądzę jednak, by można to było traktować jako argument przeciw “Wileńszczyźnie” jako takiej — a jedynie przeciw osobie prezesa. Z drugiej strony, może były także inne powody, dla których inne zespoły nie były tak promowane. Wiem, że “Wilia” kilka lat temu borykała się z jakimiś wewnętrznymi problemami. Odwiecznym problemem niemal wszystkich polskich organizacji i zespołów na Litwie jest też “kąkuręcja” o fundusze i uwagę ze strony Polski i lokalnych władz, co prowadzi do rozbicia i tak naprawdę szkód większych, niż otrzymywane korzyści. Dlatego nie byłbym taki skory do obwiniania wyłącznie Pana Mincewicza o to, że się zajmował wyłącznie swoim zespołem, nawet jeśli takie są fakty. Bo jakoś tak podejrzewam, że na jego miejscu kierownicy większości zespołów zachowaliby się tak samo. Dlatego uważam, że powinno to raczej posłużyć za argument do rozpoczęcia publicznej debaty na temat stanu i perspektyw polskich zespołów ludowych na Litwie, a nie pokątnych obwinień i wylewania żalów.

  12. Kmicic mówi:

    Czy wrócą “Polskie kwiaty”?

  13. moze mówi:

    Pan Jan Mincewicz pieknie prowadzi zespol.

  14. Kmicic mówi:

    Pan dr.G.Mincewicz nie ma łatwego charakteru,i dobrze, jest pefekcjonistą.Świetnie mi się z nim współpracowało przy okazji organizowanych uroczystości w Mościszkach.

  15. Ale mówi:

    ale wszyscy jestescie na jednym poziomie jak ta cala Wilenszczyzna razem z Mincewiczem,swiat idzie do przodu,a was ten ograniczony folklor trzyma na jednym miejscu,plywacie w jednym swoim soku,chwalicie tylko swoich,jak to nazwac?wszystkie zespoly takie same,mają bardzo niski poziom wykonawczy,szkoda gadac…..

  16. Kmicic mówi:

    Do Koroniarzy:
    Jak bedziecie na Litwie, nie omieszkajcie obejrzeć w tutejszej Tv jakiś program “rozrywkowy”.Trudno się z czymś takim “integrować”

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.