60
Bój o polskie nazwiska w Trybunale Europejskim

Mieszczący się w Luksemburgu Europejski Trybunał Sprawiedliwości wczoraj przystąpił do wyjaśniania, czy na Litwie słusznie się żąda wpisu imion i nazwisk do dokumentów wyłącznie w urzędowym języku litewskim, zabraniając między innymi litery „w”.

Rząd broni w tej sprawie swego litewskiego prawa do samodzielnego ustalania pisowni nazwisk, niemniej, jak mówi minister sprawiedliwości Remigijus Šimašius, nadal popiera odrzuconą przez Sejm propozycję liberalizowania pisowni nazwisk.

Na Litwie i w Polsce odmiennie traktowana sprawa dotarła do Luksemburga z Wileńskiego 1 Sądu Dzielnicowego. Do sporu w tej zasadniczej sprawie doszło, gdy Urząd Stanu Cywilnego odmówił wpisania do świadectwa urodzenia obywatelki Litwy imienia i nazwiska Małgorzata Runiewicz zamiast litewskiej wersji „Małgożata Runevič-Vardyn”, a w świadectwie ślubu — „Malgorzata Runiewicz-Wardyn”. „Argumentuje się, że prawo oryginalnej łacińskiej pisowni nazwisk jest związane ze swobodnym przemieszczaniem się ludzi. Litwa nie zgadza się z tym argumentem, twierdząc, iż jest to sprawa wewnętrzna państwa” — powiedział wczoraj minister Šimašius.

„Swoją drogą, nasze państwo wychodzi z założenia, że prawo do oryginalnej pisowni imion i nazwisk powinno być wprowadzone. Nie dlatego, że wymaga tego prawo unijne, tylko dlatego, że leży w interesie obywateli Litwy” — dodał minister. Jeden z petentów Łukasz Paweł Wardyn powiedział BNS, że jego zdaniem, sztucznie się stwarza problem litewskiej pisowni nazwisk.

„Wszak już używacie liter, których nie ma w waszym alfabecie — w Wilnie widoczne są napisy „Swedbank”, WC. Wygląda mi to raczej na zagrywankę, nie zaś ochronę języka” — oświadczył petent. Powiedział on, że ma liczne problemy w życiu codziennym, poczynając zamawianiem lotów.

„Nie mogę podróżować z dzieckiem bez żony, zawsze muszę mieć zaświadczania” — powiedział Wardyn.

Pracujący w Komisji Europejskiej Wardyn wyraził nadzieję, że werdykt trybunału zostanie ogłoszony w końcu tego roku bądź na początku przyszłego.

Sejm w tym roku odrzucił propozycję rządu, aby zezwolić na oryginalną łacińską pisownię imion i nazwisk bez ich zlitewszczania. Od dłuższego czasu ubiegają się o to społeczność polska i politycy polscy. Rząd litewski podkreśla, że byłoby to korzystne również dla Litwinów, którzy zawarli związki małżeńskie z obcokrajowcami.

BNS

60 odpowiedzi to Bój o polskie nazwiska w Trybunale Europejskim

  1. Kmicic mówi:

    Nazwiska , nie są najważniejsze wsród problemów z jakimi na co dzien spotykaja sie tutaj Polacy. Ale też ważne, rodowa duma, zachowanie godności..
    Na Litwie litewszczy się nawet nazwy psów przy ich rejestracji.

  2. Senbuvis mówi:

    “Rząd broni w tej sprawie swego litewskiego prawa do samodzielnego ustalania pisowni nazwisk”. Rząd litewski nie ustala pisowni nazwisk lecz NADAJE nowe nawiska swoim obywatelom, kierując się sobie tylko znanymi zasadami. Po raz pierwszy taką samowolę zaprezentowali nam Litwini podczas pierwszej okupacji Wileńszczyzny w październiku 1939 roku. Zapis litewskiej wersji polskiego nazwiska był objawem walki z Polakami. Jak widać, przez te 71 lat nic się nie zmieniło…

  3. Warmiak mówi:

    Obawiam się, że rząd litewski żyje w skrajnej schizofrenii. Minister sprawiedliwości Šimašius broni prawa do samodzielnego ustalania pisowni nazwisk a jednocześnie popiera odrzuconą przez Sejm propozycję liberalizowania pisowni nazwisk. To nie jest żenujące; to jest bardzo chore… :(((
    A o wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości jestem dziwnie spokojny.

  4. zozen mówi:

    dziś cały dzień o tym było i radiu litewskim i w prasie. Ton wypowiedzi – jakby to bój ostateczny o wolność i niepodległość. Gdy tylko w dokumentach pojawią się literki w, x, q – zacznie się upadek państwa litewskiego.
    A tak przy okazji – oglądałem koszykówkę na polskich kanałach sportowych i komentatorzy raczej prawidłowo wymawiali nazwiska koszykarzy litewskich. Czyli można się nauczyć.

  5. heca mówi:

    i jakoś www. w adresach litewskich im nie przeszkadza…

  6. Adam81w mówi:

    to też zlitewszczą vvv.costam.lt

  7. do Warmiaka mówi:

    nie widze zadnej schizofrenii, tylko zimna kalkulacje polityczna. Rzad uwaza, ze nazwiska nalezy pisac w oryginale, ale zarazem ze to wewnetrzna sprawa Litwy, ktorej prawo europejskie nie reguluje. Co jeszcze rzad moze powiedziec, gdy przeciwko niemu wniesiono pozew? Podniesc lapki i powiedziec “mea culpa, macie racje?”. Widziales gdziekolwiek taki rzad? I ile by taki rzad utrzymalby sie po takiej decyzji? Dzien czy dwa? Politycy niestety kombinuje jak lepiej… dla siebie, a nie dla kilku tysiecy wyborcow, ktorzy i tak na nich nie zaglosuja, bo maja swoja partie.
    Jesli decyzja ETS bedzie dla Polakow przychylna – mysle ze sprawy z pisownia nazwisk zostana szybko zalatwione, ale jesli nie…. az strach sie bac 🙁

  8. elpopo mówi:

    Ja ci powiem jedno, że jak tylko bedzie można przywrócić swoje nazwisko do oryginalnej pisowni to gwarantuje, że zacznie się inny być może gorszy saigon. Pamiętajcie, że nazwisko to nie tylko dokumenty osobiste czy prawo jazdy. Może się okazać (a okaże się napewno bo Litwini lubią robić na złość Polakom), że w ich dokumentach nadal figuruje Kovalski i tylko jemu przysługuje renta, emerytura, płaca czy i tu bedzie tragedia ziemia po przodkach bo na takie nazwisko złożył dokumenty 20 lat temu. Odkręcanie tego znając przychylność władzy litewskiej zajmie następne 20 lat. Wywalczona ustawa to byłby sukces, ale pamietajcie że dopiero wtedy zaczną się prawdziwe schody i kłody rzucane pod nogi.

  9. zybedeusz mówi:

    I niech się zaczyna — ale przynajmniej jeden mały kroczek do przodu już będzie. Zresztą — w wypadku “sajgonu” będą już możliwe konkretne działania prawne, bez oczekiwania na „łaskę“ w postaci pozwolenia na poprawną pisownię nazwisk czy jakąkolwiek inną.

  10. elpopo mówi:

    Jak nie dostaniesz emerytury/renty/pensji przez kilka miesięcy to ciekawe czy będziesz tak myślał optymistycznie.

  11. elpopo mówi:

    żebyście nie myśleli, że nie jestem za czy sieje defetyzm ale zobaczycie że tak właśnie będzie.

  12. zybedeusz mówi:

    Nie zrozum mnie źle — jestem pewien, że będzie właśnie tak, jak to opisujesz. I nie myślę optymistycznie. Dla mnie jednak to by była zmiana na lepsze pod tym względem, że skończyłoby się czekanie na polityczną “łaskę”. A już z urzędniczą “łaską”, w odróżnieniu od tej politycznej, można sobie bardzo łatwo poradzić.

  13. tomasz mówi:

    Zgadzam się z zybedeuszem. Będzie to krok w dobrą stronę.
    A Litwa SAMA zaplątała się w taką sytuację.

  14. elpopo mówi:

    zybedeusz, moja żona jest urzednikiem samorządowym w RP, więc nie musisz mi mówić jak jest z urzędami, ale jeśli to co dzieje się w Polsce w urzędach (na Litwie lepiej napewno nie jest) i dodać niechęć do Kowalskiego to ja i tu nie byłbym wielkim optymistą.

  15. ben mówi:

    Jednej rzeczy mnie zastanawia, w RP urzędnik stanu cywilnego wpisuje nazwisko dziecka zgodnie z pisownią nazwiska podanego przez rodzica. Urzędnik jedynie sprawdza poprawność zapisu i tyle. I na tej podstawie oraz dokumentów mu przedłożonych przygotowuje akt urodzenia. Zatem na jakie prawo powołał się urzędnik (historia Małgorzata Runiewicz) i czy to jest tylko wynik zbyt małej determinacji ojca w tej sprawie, czy też zjawisko nagminne?
    Swego czasu, przy zmianie dowodu osobistego na nowy mojej mamy miałem problem z wytłumaczeniem urzędniczce, dlaczego proszę o oryginalną, polską już nazwę (a nie spolszczoną rosyjską) miejsca jej urodzenia (obecnie Białoruś). Urzędniczka uznała nie zapis w starymm peerelowskim dowodzie, ale zapis z aktu urodzenia. Ponadto, jeżeli dziecko ma przejąć nazwisko, w którym znajduje się np. ü, to urzędnik ma obowiązek taką właśnie pisownię honorować. Rodzic musi natomiast zadbać, aby urzędnik niczego nie opuścił w trakcie wypisywania. 🙂

  16. ben mówi:

    Do administrator: Poproszę o likwidację postu nr 15. Poszła “kopia robocza”
    Jedna rzecz mnie zastanawia, w RP urzędnik stanu cywilnego wpisuje nazwisko dziecka zgodnie z pisownią nazwiska podanego przez rodzica. Urzędnik jedynie sprawdza poprawność zapisu i tyle. I na tej podstawie oraz dokumentów mu przedłożonych przygotowuje akt urodzenia. Zatem na jakie prawo powołał się urzędnik (historia Małgorzata Runiewicz) i czy to jest tylko wynik zbyt małej determinacji ojca w tej sprawie, czy też zjawisko nagminne?
    Swego czasu, przy zmianie dowodu osobistego na nowy mojej mamy miałem problem z wytłumaczeniem urzędniczce, dlaczego proszę o oryginalną, polską już nazwę (a nie spolszczoną rosyjską) miejsca jej urodzenia (obecnie Białoruś). Urzędniczka uznała nie zapis w starymm peerelowskim dowodzie, ale zapis z aktu urodzenia. Ponadto, jeżeli dziecko ma przejąć nazwisko, w którym znajduje się np. ü, to urzędnik ma obowiązek taką właśnie pisownię honorować. Rodzic musi natomiast zadbać, aby urzędnik niczego nie opuścił w trakcie wypisywania. 🙂

  17. tomasz mówi:

    do ben: Takie historie z Litwą wychodziły już od bardzo dawna. Tak było jak braliśmy ślub z żoną. Bardzo podobna sytuacja jak ta jaką wniósł do Trybunału Pan Wardyn.
    Ślub braliśmy w Polsce. Moja żona dostarczyła akt urodzenia z inną pisownią nazwiska niż ta jaką miała w dokumentach. Wywołało to sporą konsternację urzędniczki. W końcu wyjaśniliśmy jej jak to się na Litwie odbywa i przystała na piswonię w polskich dokumentach taką jak powinna być. Powiedziała tylko że udzielała już ślubów parom w których jeden z małożonków pochodził z bardzo egzotycznych krajów. Z takimi “jajami” spotyka się jednak po raz pierwszy.

  18. elpopo mówi:

    To ja może o czymś innym, ale podobnym i to w kościele w Polsce w latach 40-stych ale już po wojnie. Wyobraźcie sobie, że mojej babci coś strzeliło do głowy dać pierworodnej córce na imię Danuta. Ksiądz odmówił chrztu bo to pogańskie imię (podobno bez świetego patrona). Co najwyżej może dać Danuta na drugie, a na pierwsze musi mieć imię chrześcijańskie. Dziadkowie na poczekaniu wymyślili Krystyna. Jak byłem mały zawsze zastanawiałem się dlaczego babcia do ciotki Kryśki mówi Danusia… Przed wojną czy za zaborów były jeszcze lepsze obyczaje. Dziecko z nieprawego łoża miało imię wymyślone na poczekaniu przez księdza. Mój dziadek miał mieć na imię Tadeusz, ale jak dobrodziej dowiedział się, że bękart to dał mu Konstanty i miał w tyłku wolę rodziców. Był to rok 1914 w okolicach Małkini.

  19. ben mówi:

    Do Tomasz: Zatem starając się o akt urodzenia swego dziecka na Litwie, będąc Litwinem polskiej narodowości, mając akt urodzenia, w którym nazwisko zapisane byłoby “po polsku”, mógłbym żądać zapisu oryginalnego nazwiska rodowego dla dziecka od urzędnika, prawda?

  20. tomasz mówi:

    do ben: Na tym cały dowcip polega że nieprawda.
    Znaczy żądać możesz ale dostaniesz to co dostaniesz.
    Np nie “Wawrzyniec” tylko “Vavźynec” (chyba).

  21. Agatka mówi:

    I to były bardzo dobre obyczaje.Dziecko dostawało imię świętego z dnia w którym przyszło na świat.Dostawało imię,które sobie samo na świat “przyniosło”.Były więc i Tekla,i Kunegunda,i Wincenty,itp.

  22. elpopo mówi:

    Agatko, ja swojej córce dałem imię rosyjskie i jakby ksiądz odmówił mi chrztu to bym chyba wyszedł z siebie…

  23. Agatka mówi:

    Eee…tam, zaraz byś wyszedł z siebie.To nie takie proste wyjść z siebie.Chyba,że na tamten świat.To co innego.Po prostu zaproponowałeś rosyjskie czy rosyjsko brzmiące imię żeńskie ale chrześcijańskie to i ksiądz dał.

  24. Kmicic mówi:

    do zybedeusz:
    Wazne jest, po wygranym procesie, aby do orginalnych nazwisk swoich przodków powracały całe rodziny, a szczególnie młodzi ludzie.

  25. elpopo mówi:

    generalnie dzisiaj Agatko można na chrzcie dać dziewczynce Miriam (chrześniaczka mojej żony) i jakoś księży to nie obchodzi. Pewnie jak bym chciał dać Belzebub to jakiś opór by był :). Ostatnio chrzcili u mnie w parafi Ariela i też przeszło. Za to jakiś ksiądz konserwatysta mógłby uprzeć się że może i NINA to imie chrześcijańskie ale prawosławne a wręcz schizmatyczne (czy jak to tam nazwać) 🙂

  26. Agatka mówi:

    I tu się mylisz,zwłaszcza ksiądz jak to ująłeś konserwatysta by dał imię Nina bo chrześcijańskie.To,że kościoła wschodniego to nie ma znaczenia.Nawet sakramenty są uznawane.Mógłbyś wziąść ślub w cerkwi.Dot.to również imienia Miriam.Miriam=Maria.W różnych językach,różnie brzmi ale to nie ma znaczenia.Za to z tym Arielem to nawet nie wiem co powiedzieć.Ariel przecież to imię diabła!!!

  27. ben mówi:

    Do tomasz: Jeżeli na druku napiszę: “Wawrzyniec Xawery Brzęczyszczykiewicz”, to urzędnik będzie mi to próbował transliterować? – W takim razie pachnie mi to jedynie samowolą urzędniczą i tylko tym. Myślę, że trochę niezbyt stanowczy byli zatem zainteresowani, a może zapomnieli o tym, czym jest upór w dochodzeniu do swoich praw? Aż ta daleko by to zaszło? (To raczej pytanie retoryczne).
    A, jeszcze jedno: A na akcie zgonu Polaka “Kowalskiego” z Wileńszczyzny, który miałby jedynie akt urodzenia (dowód osobisty zaginął) sporządzony przed wojną, też próbowaliby majstrować? Jeżeli tak, to kto w takim razie umarł, ten “Kowalski” czy jakiś “Kovalskiene”?

  28. zybedeusz mówi:

    ben: jeśli na druku napiszesz, “Wawrzyniec Xawery Brzęczyszczykiewicz”, to urzędnik w najlepszym wypadku Ci przerobi na “Vavžynėc Ksaveri Bženčiščikevič” — o ile nie będzie miał weny twórczej. W przeciwnym wypadku możesz zastać w dokumencie, na przykład, wpis że jesteś “Laurynas Ksaveras Bžeščik” albo coś równie podobnego do oryginału. Na akcie zgonu też by zmajstrowali “Kovalski”, bo w sumie czemu nie? Transliteracja na “alfabet litewski” jest wymogiem ustawowym, tylko jej zakres pozostawia się urzędnikom.
    Sam znam takie przykłady, jak:
    Anne-Liese (przedstawicielka mniejszości niemieckiej) — w paszporcie ma “Analizė”
    Kazimierz — na druczku wpisano go kiedyś jako “Kazmazas”
    Helena — ani jednej nie znam, która by w paszporcie miała “Helena”. Zawsze jest “Jelena” lub “Gelena”. Podobnie z Annami.

    Nie mówiąc już o litewskiej poczcie, która jedno nazwisko może odczytać na paczce (na której było wydrukowane, a nie wpisane ręcznie), a na inne nazwisko wysłać do adresata informację, że paczka na niego czeka w urzędzie.

  29. elpopo mówi:

    Agatko, Ariel to nazwa proszku do prania przynajmniej dla mnie. Spotkałem już dwóch chłopaków o tym imieniu choć tylko co do jednego mam pewność że był chrzczony – u mnie w parafi w tamtym tygodniu.

  30. Kmicic mówi:

    zybedeusz 28:
    Twój post nadaje się do polskich mediów i do Luksemburga 😀
    Mówię serio, to się normalnym ludziom nie mieści w głowie i traktują jako żart. Tylko , że żart bardzo groteskowy , bo dotykający najbardziej podstawowego prawa człowieka.
    Identyczna dowolność urzędniczo-prawna panuje w pozostałych obszarach praw obywatelskich mniejszości narodowych.
    Ps. pamiętasz o wczorajszej wieczornej rozmowie?

  31. ben mówi:

    Do zybedeusz: O tempora, o mores!To już nawet nie jest śmieszne,tym bardziej że i w nielubianych ostatnio przez cywilizacje zachodnie państwach arabskich nikt w urzędzie by się na to nie odważył. Podobnie zresztą jak i w krajach afrykańskich (mam na myśli te, w których obecnie nie toczą się wojny domowe, bo nie wiadomo, czy i tam litewscy urzędnicy się nie pojawią. 🙂 )

  32. Agatka mówi:

    elpopo,no przecież wiem,że jest taki proszek do prania i dlatego go nie używam.Znam jeszcze Ariel Sharon,były premier Izraela.Jest też piłkarz z takim imieniem.Z jakiegoś klubu extraklasy ze Śląska ale nie mogę sobie przypomnieć.Być może “chrzczony kozikiem”,że tak powiem.Ariel to występuje w Starym Testamencie u Izajasza ale nie chce mi się szukać dokładnie gdzie.

  33. zozen mówi:

    we wszystkich oficjalnych dokumentach oprócz imienia i nazwiska podaje się kod osobowy. A w Sodrze dodatkowo numer ubezpieczenia społecznego. Przy zmianie imienia
    czy nazwiska one się nie zmieniają.
    Tak więc czy ktoś ma literkę “w” czy “v”, jest to ta sama osoba jeżeli posługuje się takim samym kodem.

  34. Kmicic mówi:

    zozen 33:
    Cenna uwaga, to się tutaj nazywa asmens kodas (pesel), a na dodatek każdy wracający do nazwiska będzie miał przecież urzędowy dokument o dokonanych zmianach i urzędasy muszą to respektować bez zmrużenia oka.

  35. Lubomir mówi:

    Przykre, że Litwini nie potrafią porozumieć się z sąsiadami, z którymi przez stulecia dzielili wspólny los i że wytyczne na temat litewsko-polskiego modus vivendi muszą zapaść w Wielkim Księstwie Luksemburga. Dobrze chociaż , że rozjemca nie ma siedziby w Moskwie, Berlinie albo Wiedniu.

  36. miro mówi:

    I co na to litewscy urzędnicy
    To moje imię i nazwisko po chińsku

    テキストを貼り付けます電子翻訳をご利用いただけます。翻訳を期待する最高品L質の次の場合は、選択し、タブトランスレータを時間、週日間、あなたが申し出をするこ

    Pozdrowienia z Chin

  37. a. mówi:

    miro: skojarzylem, ze na Litwie w sposob skandalny się obchodzi z chinskimi nazwiskami. kazdy Chinczyk ma tez zapis swego nazwiska po angielsku, hieroglifow znac nie trzeba. ale gdy taki Jiao występuje o litewskie obywatelstwo, to mu do dowodu wpiszą, ze nadal jest Jiao, choc prawidlowo nalezaloby wpisac Dziao. czyli skandal. tak się dzieje, bo na Litwie nikt nie wie, jak się wymawia po chinsku. na Litwie nadając obywatelstwo obcokrajowcowi, w dokumentach jego imię i nazwisko przymusowo się zlitewszcza, tzn., zapisuje wylącznie literami z litewskego alfabetu zgodnie z WYMOWĄ nazwiska i zasadami litewskiej grmatyki. a więc Stankiewicz – to Stankevič, itd. a Chopin, gdyby chcialby miec litewskie obywatelstwo, dostalby dokument tozsamosci, ze jest “Šopen” :))))

  38. Ania mówi:

    Brawo Lukasz, trzymamy kciuki, napewno sie uda! dzieki, ze poruszyliscie te sprawy…

  39. Zagłoba mówi:

    Jeśli Trybunał w Luksemburgu orzeknie o swobodzie zapisywania nazwisk, to ciekawe jak zareaguje strona litewska? Może zacznie krzyczeć o ogólnoeuropejskim, antylitewskim spisku, o zamachu na język litewski?

  40. stasys mówi:

    Idzie wojna o „Malgorzacie Runiewicz-Wardyn”, ale polska “Rzeczpospolita pisze: minister Remigijus Szimaszius…
    Quod licet Polska, non licet Litwa.

  41. Albert mówi:

    stasys: nie plącz dwoch roznych rzeczy – zapis danych osobowych – imienia i nazwiska – w dokumentach tozsamosci oraz luzny zapis nazwiska w prasie. w litewskiej prasie tez mozna znalezc Komarowskis, Kaczynskis, Tuskas. i przy okazji, jeszcze 100 lat temu Šimašius pisal się jako Szimaszius, bo czeskie ptaszeczki pojawily się w litewskiej gramatyce przed I wojną swiatową. czyli, wybacz, ale sprokowales mię do zlosliwosci, taki powrot do korzeni.
    aha, powiedz, dlaczego w tej kwestii, tzn., zapisu nazwiska w wersji oryginalnej, Litwa nie chce stosowac parytetu z Polską?

  42. elpopo mówi:

    Przypuśćmy, stasiu, że mam na imię Artur. Jest to spolszczone imię celtyckie zapisywane po angielsku Arthur i kompletnie inaczej wymawiane w tym języku. Z tego co mi wiadomo imię Artur ma też odmianę litewską czyli Arturas. Ja np. nie miałbym nic przeciwko temu aby anglofon mówił do mnie Arthur, a Litwin Arturas, ale nie życzyłbym sobie zapisu mojego imienia ani jako Arthur ani jako Arturas. Bo to nie byłyby moje imiona. Czy jest to trudno Litwinowi zrozumieć?

  43. Hubert mówi:

    Rzekome “prawo Litwy do samodzielnego ustalania pisowni nazwisk” nie może stać powyżej prawa każdej osoby do posiadania własnego, a nie przerobionego nazwiska. Mam nadzieję, że kroki podejmowane w tej sprawie przez rząd RP i prezydenta Komorowskiego będą skuteczniejsze niż “polityka uśmiechów” wobec Litwy ze strony Lecha Kaczyńskiego.

  44. stasys mówi:

    A jak tam z polskimi nazwiskami na Lotwie czy Bialorusy?

  45. Kmicic mówi:

    Hubert 43:
    Jest szansa na zmianę w skuteczności polskiej polityki. Oceniać będziemy wyłącznie po efektach. I należy STALE pamiętać o kompleksowości praw polskiej mniejszości.Nazwiska są wśród nich najmniej istotne.Tylko uzyskanie tych samych praw ,z których korzystają Litwini w RP(pełna symetria), stanowić będzie odczuwalny postęp.

  46. elpopo mówi:

    stasiu jak widać nie rozumiesz czym jest chyba Białoruś. Albo przegapiłem jej wstąpienie do UE, ale tego wstąpienia jeszcze nie było. Co do Polaków na Łotwie to tam polski nie ma ze 200lat i jest szansa, że ludzie poprzekręcane nazwiska noszą od co najmniej 3 pokoleń i widać się przyzwyczaili, więc co ty porównujesz do Wilniuków. Żyją jeszcze tacy co II RP pamiętają.

  47. elpopo mówi:

    Jest już wiadomo coś na temat jak tam Wardynowi idzie w sądzie?

  48. maur mówi:

    Groby mówią po polsku…
    W każdym razie na Antokolu, Rosie, w Podborzu, Ponarach, Koniuchach czy Butrymańcach…
    Byłem, widziałem i zrobiłem dziesiątki zdjęć.
    Na Rosie, nie tylko, widziałem kilka świeżych kwater z litewskimi nazwiskami.
    Mój przewodnik, jeden z ostatnich 34 kombatantów z AK, mówił …”patrz … , gdzie Litwini znajdą zaniedbany nagrobek bez krzyża -tam kładą swoich”…
    Tak i widzisz wujku – odpowiedziałem, Litwini was nie tylko za życia uciskają… ale i po śmierci…
    Nasuneło mi się skojarzenie z opisywaną wcześniej dewastacją cmentarza. Tu bez interwencji na najwyższych szczeblach dyplomacji nie da się uniknąć rugowania śladów polskich…

  49. Wit mówi:

    Szownistyczne państewko litewskie prędzej czy później ulegnie.

  50. Ryszard mówi:

    Po tej wiadomości widać, że beszczelność Litewskich władz przekracza już wszelkie granice.
    Trzeba się zastanowić jak dać im po łapkach w cywilizowany sposób ale tak żeby zabolało.

  51. Renata mówi:

    Wyczytałam w komentarze: “Nazwiska , nie są najważniejsze wsród problemów z jakimi na co dzien spotykaja sie tutaj Polacy. Ale też ważne, rodowa duma, zachowanie godności..”
    To jest nie tylko rodowa duma, zachowanie godności, to jedne z najważniejszych rzeczy! Z małej cegiełki buduje się MUR !
    Teraz mieszkam w Polsce i swoje nazwisko piszę przez V, bo mam tak w paszporcie, z czego wynika że noszę inne nazwisko niż mój dziadek i moje przodkowie… ja już nie mówię o dodanie końcówki Kovzanaitė !

  52. polak mówi:

    Chce pisac swoje nazwisko po polsku!

  53. Kmicic mówi:

    do Renaty Kowzan..;
    “z małej cegiełki buduje się mur”, Masz rację to ważne mieć możliwość pisać się jak rodzice i dziadowie.Ale obawiam się , że po swoje nazwisko zgłosi się kilkadziesiąt, może kilkaset osób.Niewielu będzie się chciało odkręcać (w litewskich urzędach !)wszystkie dokumenty. Koszty(LT nie zapłaci jako winowajca),ogólna atmosfera, przyzwyczajenie i bardzo prawdopodobne litewskie
    wymogi posiadania “orginalnej” dokumentacji(rodzinne nazwiska na cmentarzach nie wystarczą) spowoduja tylko symboliczny wymiar tego oczywistego “przywileju?”.Obawiam się , że odzyskanie nazwisk(makabrycznie to brzmi)zostanie otrabione jako “wielki sukces demokracji” i na kilka lat zostanie poczyniona przerwa w domaganiu się następnych
    “przywilejów”.
    Chodzi mi o to , żeby żądać od władz litewskich kompleksowego respektowania praw polskiej mniejszości.Aby przetrwać jako naród na Litwie, konieczny jest język pomocniczy- urzędowy (10-20% ludnosci) , nieskrępowany rozwój polskiej oświaty, zwrot ziemi, korzystne granice okręgów wyborczych, dwujęzyczne nazewnictwo w przestrzeni publicznej itd.Chodzi o to, by Polacy na Litwie pozostali przy swoim pochodzeniu, języku i kulturze na kolejne stulecia.
    I w tym pragnieniu nie ma nic antylitewskiego – to wiadomość dla Litwinow.
    Pozdrawiam 🙂

  54. do Renaty mówi:

    ” ja już nie mówię o dodanie końcówki Kovzanaitė ! ”

    litewskie koncowki -iene, -aite Polakom nie sa dodawane. Jesli ma pani w paszporcie taka koncowke to tylko i wylacznie przez wlasne lenistwo/niechec do zmiany dokumentu.

  55. Renata mówi:

    Gdybym miałam taką końcówkę, dawno już sobie ja bym zamieniła, podałam to tylko jako przykład.
    Ale większa część nie zmieniają końcówki nie tylko z powodu lennictwa czy niechęci, ale z powodu traktowania przez litwinów osób z nazwiskiem -iewicz, -ówna. Bo jak mówią, by dać sobie święty spokój (na studiach, w pracy…). Niestety taka jest prawda

  56. do Renata mówi:

    Mam wlasnie taka koncowke i nigdy nie mialem zadnych problemow ani na studiach, ani w pracy, wiec to jakies nieporozumienie podobne do tego, ze “po litewskiej szkole dziecko bedzie mialo lepszy start”. Jednym slowem lenistwo, brak checi oraz konformizm na usprawiedliwienie.

  57. PS. mówi:

    w sensie koncowke -wicz, a nie -iene, oczywiscie 🙂

  58. Renata mówi:

    Tego sobie nie wymyślam, ale piszę fakty. A i osobiście spotkałam na studiach że mi zapytano jakiej ja jestem narodowości. Szanuję i lubię język litewki, staram się zawsze poprawnie mówić. Czego zazwyczaj nie spotykam od Litwinów, bo gdy mówiono moje nazwisko z litewskim akcetnem, czasem poprawiałam, iż mam na to prawo żeby moje nazwisko było polskie a nie zlituanizowane, no i konecznie pewne osoby byli zaskoczeni albo przerażeni jak ja mogę poprawiać ! A jak by reagowali gdyby to ja się zachowywałam w ich sposób ? Może to i grubo powiedziano, ale Polacy się różnią patriotyzmem a Litwini nacionalizmem !

  59. TEODOR mówi:

    MAM PYTANIE DO TYCH JACY BRONIĄ PISOWNI NAZWISK POLSKICH NA LITWIE-
    JAK WASZYM ZDANIEM POWINNY BYC PISANE ORYGINALNIE NAZWISKA UKRAIŃSKIE W POLSCE NAWET TE WCZESNIEJ PRZYMUSOWO SPOLSZCZONE PRZEZ POLSKIE SŁUZBY UCISKU -ALFABETEM ŁACIŃSKIM CZY CYRYLICĄ ?
    KTO MI ODPOWIE ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.