24
Polaków w Zujunach do błota

Sporządzony projekt Zujun zakłada pod gospodarstwa indywidualne spore kawałki ziemi Fot. Marian Paluszkiewicz

— Proszę spojrzeć — to według naszych urzędników jest ziemia uprawna! — wskazuje ręką na… niewielkie bajorko Helena Zacharewicz, mieszkanka podwileńskich Zujun. — Zapytuję, jak można odmierzyć 6 arów… w wodzie i podzielić to bajorko między właścicielami. I otrzymuję odpowiedź — w dokumentach mamy tu ziemię uprawną… Jakiś absurd… — rozkłada ręce pani Helena.

To jedna z działek z 5 hektarów, które zostały zwrócone prawowitym właścicielom, mieszkańcom Zujun, na wspólną własność. Bo tyle zostało ze 180 hektarów, jakie należały do ich przodków przed nacjonalizacją. Przed pięcioma laty zwrócono 14 ha. Początkowo do zwrotu było 19, ale 5 ha gdzieś się ulotniły…

Lata mordęgi — niekończącej się walki o ziemię i w efekcie — łamigłówka: co by można było na takiej ziemi robić… A to zadanie nie lada. Bo łaskawie zwrócone kawałki — nie tylko to bajorko, ale również błota, działki, nad którymi widnieje linia wysokiego napięcia, skrawki, na które spływają ścieki…

— Dopiero w ubiegłym roku został sporządzony pierwszy projekt na wieś Zujuny. Zakłada pod gospodarstwa indywidualne spore kawałki ziemi. Ale z tego nam, miejscowym mieszkańcom — po kilka arów, w dodatku — najgorszej ziemi — oburza się Helena Zacharewicz, której po rodzicach należą się 5 ha ziemi. Dotychczas udało jej się ozyskać zaledwie 15 arów.

To bajorko w planach jest oznaczone jako ziemia uprawna Fot. Marian Paluszkiewicz

— Najlepszą ziemię podzielono na gospodarstwa indywidualne osobom, które przeniosły tę ziemię z innych regionów Litwy. A nam, prawowitym właścicielom, proponuje się błota — dodaje Stanisława Szadzianiec, której należą się 3 ha. Na razie otrzymała jedynie 29 arów.

— Według prawa należą mi się przywileje w zwrocie ziemi, ponieważ mój ojciec był więźniem politycznym. Tymczasem słyszę od urzędniczki: „Pani i pani ojciec przenieśliście tu ziemię z Polski czy Prus, że teraz domagacie się działki?” — uśmiecha się ze smutkiem pani Stanisława.

— Na papierze wszyscy i przyjezdni z głębi Litwy i miejscowi będziemy właścicielami ziemi uprawnej, a w rzeczywistości — ktoś będzie mógł pałac wybudować, a ktoś w błocie siedzieć — mówi zrezygnowany Czesław Andrijewskij, któremu po ojcu we wsi Zujuny należą się 3,5 ha.

Obecnie 125 osób, mieszkańców podwileńskich Zujun, przed wojną wsi sznurowej, ubiega się o zwrot ziemi, która należała kiedyś do ich rodziców czy dziadków. Powstała wspólnota mieszkańców. Wzajemnie się wspierają, organizują spotkania, podczas których wymieniają się doświadczeniem, informacją.

— Od 1992 r. mamy wszystkie zebrane potrzebne na zwrot ziemi dokumenty. Mamy dokumenty z okresów carskich i polskich, na których są widoczne wszystkie podziały. Nikt jednak tego nie chce uwzględniać. Skierowaliśmy też oficjalne pismo do prezydent Litwy, pod którym podpisało się około 100 osób. Ale odpowiedzi nie otrzymaliśmy… — mówi zrezygnowana pani Helena.

Pokazuje cały stos dokumentów. To dowód, jak długą, wieloletnią drogę przeszli korytarzami sądów. Procesy sądowe wciąż trwają.

— Przecież ci ludzie nawet nie posiadają dokumentów na te gospodarstwa indywidualne. Przez 15 lat nikt tu tej ziemi nie uprawiał. Kiedy zwróciliśmy się do sądu o odzyskanie ziemi, nowi właściciele w jakiś sposób o tym się dowiedzieli i… w nocy zaczęli zaorywać nieużytki. Wezwaliśmy komornika, który wielokrotnie spisywał protokoły, jak ta ziemia jest uprawiana. Mamy zdjęcia, które świadczą o tym, że ziemia ugorem stoi — mówi Czesław Andrijewskij.

Opowiada, że w ciągu dziesięciu lat sytuacja radykalnie się zmieniła.

— Przed dziesięcioma laty jeden z mieszkańców Zujun zwrócił się do sądu o odzyskanie ziemi pod gospodarstwo indywidualne. Przegrał wszystkie procesy. Teraz mamy odwrotną sytuację — działki są oddawane ludziom jako gospodarstwa indywidualne, podczas gdy nawet nie mają na nie żadnych dokumentów własności — oburza się pan Czesław.

— Wszyscy widzimy, jak się uprawia tę ziemię — porasta trawą, sosnami. Zanim będziemy się sądzić, wyrośnie las. Nie zdziwię się, jeżeli pojawią się tu „stare” fundamenty. Wiem, że takie rzeczy też są praktykowane. Jakimś cudem odnajdują się wciąż nowi właściciele ziemi, otrzymują po 0,5 ha, 1,5 albo nawet 3 ha, podczas gdy nam, prawowitym właścicielom, daje się niecałe 2 ha na 125 osób, czyli po kilka metrów na każdego z mieszkańców! — nie kryje rozgoryczenia Helena Zacharewicz.

Już jutro odbędzie się kolejny proces sądowy. Mieszkańcy oczekują na niego z niepokojem i jednocześnie nadzieją.
— Czujemy się pokrzywdzeni. Zrozumiałe, kiedy ziemia jest już zabudowana i nie da się jej zwrócić, ale tu pole stoi odłogiem! Czy jeszcze pozostało choć trochę ludzkości..? — zapytuje retorycznie Helena Zacharewicz.

24 odpowiedzi to Polaków w Zujunach do błota

  1. Kmicic mówi:

    Jakie 19-14 ha?
    Po prostu nie zwrócono 180 hektarów, i ktoś za to powinien pójść za kratki.Tylko Strasburg właściwie zareaguje. Dodatkowo zażądać odsetek od wieloletniego nie korzystania ze 180 hektarów.Przestańcie się drodzy rodacy cackać z urzędasami litewskimi. Kilka wygranych spraw w Strasburgu, naliczone odsetki od odsetek (wiele lat)i odszkodowania za poniesione straty i następni urzędnicy widząc Polaka z papierami własności będą wiedzieli co ich czeka, jeżeli nie wykażą się maksimum dobrej woli.

  2. To po litewsku mówi:

    Prawowitym właścicielom Polakom błoto, a przybyszom z całej Litwy najlepsze grunta

  3. pytanie mówi:

    Może warto z zatapianych terenów w Polsce przenosić ludzi z ich ziemią do Sejn i Puńska, przecież te tereny nie są zagrożone powodzią. Tak samo zmieniać skład narodowościowy jak to robi Państwo Litewskie pod Wilnem względem mniejszości polskiej.

  4. Kmicic mówi:

    Bandziorstwo, na które niestety od lat się pozwala.

  5. pien mówi:

    madry byl ten Lenin,kiedy ziemie nacjonalizowal.Nie bylo zajzdosci ze ktos wiecej otrzymal ,a ktos nic.Rzadza i zajzdrosc to najstraszniejsze choroby na swiecie.A ziemia nie moze byc wlasnoscia prywatna,tak nauczal nas Jan Pawel II.

  6. Zbigniew mówi:

    do Kmicic.
    dobrze mówisz, czynem pomagaj

  7. ben mówi:

    Trochę skomplikowany wywód dotyczący pochodzenia wspomnianej w artykule ziemi. Rozumiem, że zabiega się tu o 180 ha ziemi należącej mieszkańców Zujun. I tu się sprawa komplikuje (czy akty nadania sa kompletne i czy wykaz “mieeszkańców Zielun” jako beneficjentów ostatecznych potwierdzony notarialnie?). Jeżeli nie, to sprawa przegrana, nawet w Strasburgu. Myślałem początkowo, że chodzi o prywatne mająteczki ludzi, których pozbawiono ojcowizny, ale po przeczytaniu całości widzę, że chyba jest to jakaś “wspólnota majątkowa” powstała w wyniku parcelacji czyjegoś majątku, bo chyba nie jego sprzedaży?
    Do pień: Tym razem nazywasz się “pień”? Trafiłeś więc w sedno! 🙂 W Biblii też występuje taki, któremu na imię “legion”. Zgadnij kochanieńki, o kim mowa? 🙂

  8. Kmicic mówi:

    Zbigniew:
    Robię to, dołączysz?

  9. kAŚKA mówi:

    Do Pien:
    Pien, ty sie chyba szaleju najadles i pleciesz takie bzdury. Wtydz sie!

  10. Kmicic mówi:

    do ben 7:
    jedno jest pewne, przed sowiecką nacjonalizacją ani jeden skrawek tych 180 ha nie należał do żadnego Litwina. W związku z tym przekazanie tej ziemi przybyszom z głębi kraju jest zwykłą grabieżą, a państwo zezwalając na to zajmuje się zwykłym paserstwem.
    Mam to ująć bardziej oględnie czy bardziej wprost?

  11. piast mówi:

    Niezwrócenie ziemi mieszkańcom Wilenszczyzny zagarnietej przez bolszewie i przydzielenie jej mieszkańcom innej części Litvy / tj: Litvinom to współczesna Hakata. Ma to na celu rozbicie jednorodnej narodowo Wilenszczyzny i jej zlitvinizowanie na wzór tego co stało sie z Polakami z Kowieńszczyzny i Laudy . Jest to po prostu podłe. Jak taki kraj może byc przyjacielem strategicznym Polski??? Oto jest pytanie????????

  12. ben mówi:

    Do Kmicic 10:
    Pisałem o czymś innym. 🙂 Wyjaśniam więc opisowo: Moja rodzina także stara się o zwrot mienia po deportacji z Wileńszczyzny. Podkreślam, po deportacji, nie repatriacji. Są w naszym posiadaniu akty własności – notarialnie potwierdzone oraz mapki. Czy takie dokumenty posiadają mieszkańcy Zujun (każdy z osobna), skoro mowa jest tu o jakiejś wspólnocie wszystkich mieszkańców, vide: “To jedna z działek z 5 hektarów, które zostały zwrócone prawowitym właścicielom, mieszkańcom Zujun, na wspólną własność. Bo tyle zostało ze 180 hektarów, jakie należały do ich przodków przed nacjonalizacją. Przed pięcioma laty zwrócono 14 ha. Początkowo do zwrotu było 19, ale 5 ha gdzieś się ulotniły…” ?

  13. Kmicic mówi:

    Piast 11:To nie tylko jest podłe, ale i bezprawne.Obowiązuje wyrażny zakaz zmian w strukturze narodowościowej obszrów zamieszkałych przez zwarte skupiska mniejszości narodowych.To po prostu taki antyeuropejski kryminał.O zwykłym, masowym okradaniu “pełnoprawnych” obywateli LT narodowości polskiej z ich ojcowizny nawet w RP mało kto wie.

  14. Kmicic mówi:

    ben:
    Mówimy o masowym ograbieniu mniejszości polskiej(współczesnych obywateli LT). Twoja(deportowana) rodzina znajduje się w zupełnie innej sytuacji prawnej.

  15. Kmicic mówi:

    ben:
    “Bo tyle zostało ze 180 hektarów, jakie należały do ich przodków przed nacjonalizacją” czyli wg. prawa należy im się 180hai ani cm mniej, a nie jakieś 19 czy 14ha. Plus odszkodowanie za bezprawne nie zwracanie ziemi właścicielom przez wiele lat w wyniku czego nie mogli korzystać z własnej ziemi i ponieśli znaczne, sięgające wielu lat straty.

  16. ben mówi:

    do Kmicic: Tym samym moja uwaga w poście 7, że ten wywód w artykule dotyczący pochodzenia ziemi, do której mają (nie wiem) prawo, jest zbyt zagmatwany, jest słuszna. 🙂 To, o czym piszesz, w poście 14, wcale z niego nie wynika jednoznacznie. Zwróć uwagę raz jeszcze: „To jedna z działek z 5 hektarów, które zostały zwrócone prawowitym właścicielom, mieszkańcom Zujun, na wspólną własność. Bo tyle zostało ze 180 hektarów, jakie należały do ich przodków przed nacjonalizacją. Przed pięcioma laty zwrócono 14 ha. Początkowo do zwrotu było 19, ale 5 ha gdzieś się ulotniły…”.
    Wyjaśniam, o co mi chodzi, chociaż to już nudne, ponieważ chyba nie przeczytałeś uważnie tekstu artykułu:
    1. Wyjaśnienia wymaga los 180 ha należących do “ich przodków” (czyli do kogo konkretnie? Jakimi aktami własności dysponują potomkowie? )
    2. Rozumiem, że najpierw zwrócono pięć lat wcześniej 14 ha z tych 180 ha, zamiast 19 ha, a obecnie jeszcze 5 ha? Wojna toczy się zatem tylko o te 5 ha, które wypadły w błotach, czy o całe 180 ha, o których ci ludzie mowić już nie chcą?
    Powiem szczerze, że jest to przynajmniej zastanawiające. Moja rodzina czeka na zwrot już ok. 70 lat i poczeka jeszcze. I żaden bolszewik niczego im siłą do wzięcia jako “zamiennika” nie wmusił. Takich rodzin jak moja jest jeszcze w Polsce troszeczkę i też czekają. Niczego od bolszewików nie wzięli, a chcą odzyskać swoje, czy od Białorusina, czy Litwina (Ktoś tak granicę ustanowił jak ustanowił). Tu w Zujunach, jak rozumiem, wzięli nie od bolszewika, ale od Litwina i wzięli nie wszystko (180 ha), ale ochłap (najpierw 14 ha, a teraz 5 ha), więc o co pretensje? 🙂
    Proszę, czytaj uważniej cudze wypowiedzi. Mam wrażenie, żeś w nieco gorącej wodzie kąpany. 🙂
    pozdrawiam

  17. pien mówi:

    do kaska:najadlem sie muchomorow i widze swiat trochej inaczej niz ty,ale jezeli masz jakies argumenty to przekonuj a nie obrazaj sedziwego i zdziecinialego pnia.

  18. Kmicic mówi:

    Nie rozumiesz jednego, to jest sytuacja całkowicie odmienna od sytuacji Twojej rodziny.Nawet nie porównuj.To są “pełnoprawni” obywatele Litwy, którzy już minimum 15 lat temu powinni otrzymać swoją ojcowiznę. Nie otrzymali, a tych kilka arów w błotach , kwalfikuje przydzielających do dożywotniego zakazu zajmowania się tą profesją i zażądania od nich odszkodowań.Pamiętaj , że to nie jest jednostkowy przypadek, to “litewski standard” traktowania polskich właścicieli( a innych tu praktycznie nie było).Do spraw rozgrabienia ziemi polskich właścicieli wracać będą jeszcze kolejne pokolenia i ostatecznie(jako całością) będzie pewnie musiała się tym zająć międzynarodowa komisja i niezależny trybunał.
    Ad1:kto był włascicilem 180 ha to doskonale urzędnicy i sady litewskie wiedzą(są hipoteki).Przecież ta ziemia nie należała do Chinczyków czy Litwinów.Właściciele z Zujun powinni żądać sądownie całych 180 ha i ani centymetra mniej.Finał oczywiście w Strasburgu.Gwarantuję Ci , że na większości tej ziemi mieszkają już przybyli Litwini, nie mający żadnych powiązań kulturowych czy rodzinnych z tym terenem. Urzędnicy reprezentujacy państwo zezwalając na takie kolonizacyjne “przenosiny” nie tylko są zwykłymi paserami, ale również łamią wiele międzynarodowych aktów prawnych, które jednoznacznie zakazują doprowadzania do zmian narodowościowych na terenach zwarcie zamieszkałych przez mniejszości.

  19. Kmicic mówi:

    do ben:
    a czy nie sądzisz ,że jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem było by odebranie ziemi przybyłym Litwinom i przekanie jej prawowitym wlaścicielom, co do 1cm?
    A wszelkie ew.”straty”, które poniosą kolonizatorzy powinno wyrównywać im państwo, bo to ono zawiniło.To chyba jedyny sprawiedliwy wyrok w tej sprawie.

  20. ben mówi:

    Do Kmicic:
    Odbieranie jednym a dawanie drugim kojarzy mi się jedynie z Janosikiem! 🙂
    Ale na poważnie, zawłaszczenie powoduje, żer ten, któ zawłaszczył, nawet w “majestacie” prawa, które takowe zawłaszczenie dopuściło, nie jest de facto wejściem w stan posiadania. Zwróć uwagę na przypadki Polaków, ktyórych uszczęśliwiono “ziemiami odzyskanymi”. Każda sprawa, w której dawny właściciel, w oparciu o dokumenty, o których wspominałem wcześniej w jednym z postów, jest wygrana przez właściciela. A to, czy jest on Niemcem, Polakiem, Żydem czy Litwinem, naprawdę jest bez znaczenia.
    Takie sprawy przegrywają w Polsce nie tylko osoby prywatne, ale i samorządy gminne. Takie sprawy przegrają “kolonizatorzy” prędzej czy później. Ja się nauczyłem od swoich antenatów cierpliwości i Tobie także ją polecam. Nie zawsze bowiem radykalizm przyspiesza pewne procesy, natomiast często je bardzo opóźnia. 🙂
    I na koniec, trochę się zagalopowałeś, pisząc: “A wszelkie ew.”straty”, które poniosą kolonizatorzy powinno wyrównywać im państwo, bo to ono zawiniło”.
    Polacy na Litwie także do tych “wyrównań” dołożą, wszak to także i ich państwo, prawda? Innego niestety, nie mają. Ja także chciałbym bardzo, by te ziemie powróciły do mMcierzy, ale póki co jest jak jest. zatem wcale bym się nie cieszył, gdyby to państwo dokładało do “wyrównań”. Raczej widziałbym tu mechanizm stosowany w wielu krajach europejskich, a także w polskim prawie: “rzecz nabyta nieprawnie przepada na rzecz jej właściciela bez odszkodowań”. Pozdrawiam i zapraszam do “partnerskiej” wymiany poglądów, nie do “nawalanki” 🙂

  21. ben mówi:

    Do Kmicic: Przepraszam, nie zwróciłem uwagi na to, że i Twój post nr 18 także odnosi się do mnie.
    Już odpowiadam: Oczywiście, ze się odnosi takkże i do mojej rodziny. I argumentem na to są też i ten, na który się powołujesz, czyli akty notarialne. Naprawdę nie ma znaczenia, czy ta ziemia, należąca do mojej rodziny jest w rękach Polakow, Rosjan, Litwinów czy Chińczyków i tak ktoś to zwróci i tak!
    Moje pytania dotyczace właścicieli tych 180 ha związane były z wyjaśnieniem przynajmniej dla mnie “niezrozumiałej” własności “grupowej” – pisałem o tym w poście 7.
    Pozdrawiam i naprawdę proponuję nieco więcej spokoju w dyskusji.
    Pozdrawiam

  22. Kmicic mówi:

    Do ben 20:
    Czy pisałem o powrocie tych ziem do Macierzy? niepisałem.
    Widzisz,gdyby Polakom na Litwie (obywatelom LT) oddano znacjonalizowane przez sowietów nieruchomości, to ludnośc polska stała by najbogarszą(i pewnie wpływową) na całej Litwie.Piszesz z pozycji Koroniarza,który ze spokojem może sobie poczekać na zmianę przepisów i kiedyś odzyskać majątek.Tutaj okradanie Polaków trwa nadal i cieszy się cichym lub głośnym poparciem władz.Przykład tego błota w ramach zwrotu 180 ha , na których już żyją bezprawnie ulokowani tam przybysze z głębokiej Lt jest tylko mikroskopijną czastką tej antypolskiej układanki.
    W Twoich dywagacjach brakuje mi jednego. Planu i konkretnych działań,aby jak najszybciej doprowadzić do pełnej symetrii w prawach mniejszości w obydwu państwach.
    Ps.
    Państwo zawiniło, państwo wypłaca wszystkie odszkodowania.Któż inny?

  23. krzysztof ( Bydgoszcz) mówi:

    Z tego co mogłem się zorientować z treści omawianego artykułu, te 180 hektarów stanowiło przed wojną ziemię należącą do wspólnoty gruntowej mieszkańców Zujun. Na gruncie polskiego ustawodawstwa jest to nadal funkcjonujący relikt uwłaszczenia włościan. Wspólnoty gruntowe stanowią wspólwłasność o szczególnych cechach. Nie podlegają podziałowi,a korzystać z nich mogą osoby fizyczne lub prawne posiadające na terenie danej wsi gospodarstwa rolne. Osoby te nie muszą posiadać indywidualnych aktów notarialnych potwierdzających fakt członkowstwa w takiej wspólnocie. Członkostwo wynika bowiem z innych aktów notarialnych, tj. tych, które potwierdzają prawa własności gospodarstw na terenie wioski.
    Pretensje mieszkańców wioski wydają się być słuszne. Reprywatyzacja gruntów rolnych nie powinna w tym przypadku polegać na podziale części tego areału pomiędzy indywidualnych właścicieli, a już zwłaszcza pomiędzy tych spośród dzisiejszych właścicieli, którzy osiedlili się w Zujunach w niedawnym czasie.
    Mam nadzieję Benie, że teraz zrozumiałeś o co tutaj chodzi.
    Kmicic ma rację !

  24. Kmicic mówi:

    „Zdaniem Renaty Cytackiej, sekretarz Rady samorządowej, dane statystyczne nie zawsze odzwierciedlają prawdziwy stan rzeczy. – Jest prawda, kłamstwo i jest statystyka – zjadliwie zauważyła Cytacka, która zreferowała problemy ze zwrotem ziemi. Według niej, dane odnośnie zwrotu ziemi prawowitym właścicielom są zawyżone, gdyż wciągnięto do nich osoby, które otrzymały ziemię w rejonie, przenosząc ją z innych miejscowości kraju.”
    (cytaty z http://www.tygodnik.lt )
    Ps.
    Powielany fałsz o zwrocie ziemi w Rejonie Wileńskim w (80%) jest skrupulatnie i konsekwenie utrwalany w opini publicznej.
    Polskie organizacje i Samorząd Rejonu już wielokrotnie zwracały się o udostępnienie danych o ilości „zwróconej” w ramach „przenosin” ziemi nietutejszej ludności litewskiej i za każdym razem udostępnienia takich danych nie uzyskano.Dane te widocznie utajniono jak w Rosji dokumenty katyńskie.Skoro tak konsekwentnie nie dopuszcza się do ujawnienia tych wydawałoby się zwykłych statystyk, to oznacza ,że proceder grabieży ziemi polskim właścicielom jest jeszcze na szerszą skalę zakrolony niż nasze orientacyjne dane Widocznie jest sie czego wstydzić.
    Otóż ocenia się , że polskim właścicielom oddano zaledwie 35-40% tego co im się należy .Drugie tyle łapczywie zagarnęli przybysze z głębi Lt.
    CZYLI PAMIĘTAJMY!
    W REJONIE WILEŃSKIM POLAKOM ODDANO ZALEDWIE OK 40 TEGO CO IM SIĘ NALEŻY !!! Dane o 80% zwrocie ziemi prawowitym właścicielom to kolejne bezczelne kłamstwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.