30
Wraca moda na zakupy w Polsce

image-18265

Z powodu rosnących cen coraz więcej kupujących jedynie przygląda się produktom w litewskich sklepach, zaś na zakupy wyjeżdża do polskich supermarketów Fot. Marian Paluszkiewicz

Na Litwie toczy się spór o to, z czyjej winy nieustannie rosną ceny na artykuły spożywcze. Tymczasem konsumenci mają dość tych cen i sporów, i podobnie jak przed rokiem znów masowo wyjeżdżają na tańsze zakupy do polskich supermarketów.

Według ocen resortu rolnictwa, tylko w tym roku żywność zdrożała o kilkanaście, a niektóre produkty nawet o kilkadziesiąt punktów procentowych. Do interwencji wkroczyli premier i prezydent. Naciskają na urząd antymonopolowy — Radę Konkurencyjną, żeby przeprowadził badanie w sprawie ewentualnej zmowy handlowców, których podejrzewa się o windowanie cen.

— Takie badania są obecnie prowadzone, a ich wyniki, mam nadzieję, poznamy jeszcze w tym tygodniu — mówi „Kurierowi” Palmyra Kvietkauskienė, rzeczniczka prasowa urzędu antymonopolowego. Tymczasem jeszcze w poniedziałek przewodniczący Rady Jonas Rasimas podczas spotkania z prezydent Dalią Grybauskaitė przedstawił pierwsze, wstępne wyniki prowadzonego badania. Opierają się one na analizie cen poszczególnych produktów rolnych, jaką od 2007 roku prowadzi Litewski Instytut Gospodarki Rolnej. Z analizy tej wynika jednoznacznie, że jedną z podstawowych przyczyn ostatniego wzrostu cen artykułów spożywczych są stale rosnące marże handlowców.

image-18266

Początkowe tłumaczenia handlowców, że artykuły spożywcze drożeją z powodu nieurodzaju, prysły jak kolejna bańka mydlana Fot. Marian Paluszkiewicz

W rozmowie z „Kurierem” potwierdza to też Palmyra Kvietkauskienė. Podkreśla jednak, że jest to tylko jedna z przyczyn wzrostu cen, zaś ostateczny ich przekrój zostanie wyjaśniony po zakończeniu badania w tym tygodniu.

— Oczekujemy, że wyniki naszej kontroli wykażą nie tylko poszczególne przyczyny, ale też będziemy mogli z nich dowiedzieć się, czy doszło do ewentualnej zmowy handlowców — zaznacza rzeczniczka prasowa Rady Konkurencyjnej.

— O żadnej zmowie mowy być nie może — odpowiadają handlowcy i dodają, że nie zgadzają się z analizą Instytutu Gospodarki Rolnej. Jednak swoich opinii na razie nie chcą przedstawić.

— Aktywnie współpracujemy z Radą Konkurencyjną w zakresie prowadzonego przez nią badania przyczyn wzrostu cen. Członkowie Zrzeszenia udostępniają Radzie wszelkie niezbędne do badania informacje i dokumentacje. Mam nadzieję, że w tym tygodniu poznamy wyniki tych badań, dopiero wtedy będziemy mogli komentować sytuację — tłumaczy w rozmowie z nami Marius Busilas, dyrektor Litewskiego Zrzeszenia Spółek Handlowych, do którego należą również największe sieci litewskich supermarketów. Przedstawiciel handlowców nie chce oceniać analizy Instytutu. Mówi tylko, że nie odpowiada ona prawdzie. Zaznacza, że z dokumentacji przedstawionej przez przetwórców i handlowców wynika, że marże handlowe wcale nie są tak duże, jak wynika z badań Instytutu.

— Wyniki mogą być różne w zależności od tego, jakie poszczególne produkty i w jakim okresie bada się. Przecież i w tym tygodniu w sklepach można kupić litr mleka za jedyne 1,2 lita, ale też jest mleko w cenie powyżej 2 litów — mówi nam Marius Busilas. „Populizmem” określa propozycje niektórych polityków, żeby ustawowo regulować marże handlowców. Ostatnio ten pomysł odświeżyła prezydent Dalia Grybauskaitė, która zagroziła w poniedziałek handlowcom, że jeśli nie przestaną „bezczelnie wykorzystywać bezradność ludzi”, to zostanie im nałożony ustawowy kaganiec dopuszczalnych marż handlowych.

— Nie jest to nowy pomysł, do którego politycy powracają przed każdymi wyborami. Właśnie 30 sierpnia projekt regulacji marż został zgłoszony w Sejmie. Z podobnym pomysłem politycy wystąpili też dwa lata temu, lecz wtedy nic z tego nie wyszło. Mam nadzieję, że również tym razem skończy się podobnie, bo w żadnym innym kraju Europy takich rzeczy nie ma — zauważa Marius Busilas.

Tymczasem, póki politycy i handlowcy sprzeczają się o swoje racje, litewscy konsumenci na swój sposób walczą z drożyzną i podobnie jak przed ponad rokiem znowu zaczynają jeździć na zakupy do Polski. Na forach internetowych pojawiły się ponownie informacje o miejscach, gdzie w Polsce najlepiej i najtaniej można zrobić zakupy, zaś w ofercie firm transportowych znowu pojawiły się oferty jednodniowych wyjazdów do centrów handlowych w Suwałkach czy Białymstoku.
— Znowu zaczęliśmy wozić do Polski, bo jest coraz więcej chętnych takich wyjazdów. Wozimy prawie w każdy weekend — mówią nam w firmie przewoźniczej „Želesa”, która po ponad rocznej przerwie wznowiła ofertę wyjazdów na zakupy do Polski. Do takich wyjazdów zachęcają nie tylko niższe ceny w polskich supermarketach, ale też cena wyjazdu — 60 litów od osoby w obie strony.

— W ten weekend mamy wyjazd do centrów handlowych w Białymstoku — mówi nam menadżerka firmy. Wyjaśnia też, że autokary wyjeżdżają wczesnym rankiem i późnym wieczorem wracają do Wilna. Zaznacza też, co w przypadku takiego wyjazdu jest najważniejsze, że nie ogranicza się wielkości bagaży pasażerów.

— Na razie nie było takiej potrzeby, bo autokar jest duży i ma duże przedziały bagażowe — wyjaśnia nam przedstawicielka „Želesy”.

30 odpowiedzi to Wraca moda na zakupy w Polsce

  1. tomasz mówi:

    No i powtórka z rozrywki.
    Znowu jest kicha i koniecznie trzeba znaleźdź winnego. Padło na handlowców. Oczywiście to że im dopiep…. podatkami, nie ma żadnego znaczenia. To że ograniczono siłę nabywczą przez obcinanie pensji (czyli ograniczono i tak niewielki rynek zbytu) też nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma to że naturalną koleją rzeczy marże podnieśli. To NORMALNE i tak MUSIAŁO się stać. Trzeba było o tym myśleć zanim się zaczęło zwalczać podobno kryzys, choć moim zdaniem zwalczano raczej gospodarkę a nie kryzys. Teraz są propozycje zadania ostatecznego ciosu. W tym przez „żelazną lady” 🙂 Wprowadzenie ustawowych marż. Świetnie. Wykończy to kolejnych handlowców i jeszcze bardziej wywinduje ceny. Tyle tylko że w drugim obiegu. Znaczy za cholerę nie dostaniesz wędliny po cenie „państwowej” ale za to po cenie czarnorynkowej (oczywiście dużo, dużo wyższej) z „pod lady”; już jak najbardziej. Zaraz ,zaraz. Czy to już kiedyś tak nie było?

  2. Birutie mówi:

    No proszę, i na Litwę dotarło paskudne określenie tak modne ostatnio w Polsce „punkty procentowe”. Okropność!

  3. pšv mówi:

    currency board 🙂

  4. tomasz mówi:

    do psv: Znowu efekty pracy „wybitnych” litewskich ekonomistów. 🙂

  5. józef III mówi:

    Komentarz usunięty.

  6. józef III mówi:

    a za cóż, to ?

  7. tak mówi:

    ale pecznieje nie tylko obrzekly tepy leb garsvy, rosnie mu wydatnie brudny brzuch. Kto go dokarmia? Skad bierze zarcie?

  8. maur mówi:

    …ano analfabeci ekonomiczni mają się dobrze przy żłobie. Trochę populizmu nie zaszkodzi -tak sądzą. Każdy skutek ma swoją przyczynę. Jeśli politycy beztrosko produkują hurtem przyczyny – to tylko ich tępotą można uzasadnić nieprzewidzenie skutków. Jak już stosowne urzędy przeanalizują łańcuszek kosztów w cenie towarów – to niech niezapomną doliczyć pozycji „niepoliczalny koszt nieodpowiedzialnych decyzji politycznych”. Wtedy i ceny okażą się rynkowymi… ale co tu niewidomemu mówić o barwach tęczy…

  9. kanzas mówi:

    Zapraszamy na zakupy.W Niemczech też było taniej niż W Polsce mimo, że zarobki są nie porównywalne.

  10. Bodek mówi:

    Birutie: Punkty procentowe to określenie może i paskudne, ale czasem konieczne, choć w artykule użyte nieco niefortunnie. Załóżmy, że VAT wynosi 22%, czyli od 100 zł płacisz 22 zł. Powiedzmy że podatek ten wzrośnie w tym roku o 10%. Czy chodzi o to, że będzie on wyższy o 10% z 22% czyli wyniesie 22 + 2,2=24,2% czy wzrośnie o 10%
    (punktów)i wyniesie 32%? Jeśli mamy na myśli drugi przypadek, to mówimy o punktach procentowych, wtedy jest to jednoznaczne. W przypadku wzrostu cen żywności to zwykłe procenty.

  11. zozen mówi:

    byłem w Polsce pod koniec września i oczywiście byłem w hipermarkecie.
    Trochę taniej, więc warto co nieco kupić. Szczególnie proszki do prania. Jak zauważyłem ten sam proszek w litewskich hipermarketach automagicznie znacznie drożeje. Przewiezienie o 300 km dalej cenę większa z 20 zł do 26 lt.
    Na pudełkach z obuwiem z ceną w różnych krajach – Polska 195 zł. Litwa – 195 Lt, czyli znów przewiezienie go cenę zwiększa.

  12. Polak ze Śląska mówi:

    „Na Litwie toczy się spór o to, z czyjej winy nieustannie rosną ceny na artykuły spożywcze.”

    Polaków,jakżeby inaczej 🙂

    „Ostatnio ten pomysł odświeżyła prezydent Dalia Grybauskaitė, która zagroziła w poniedziałek handlowcom, że jeśli nie przestaną „bezczelnie wykorzystywać bezradność ludzi”, to zostanie im nałożony ustawowy kaganiec dopuszczalnych marż handlowych.”

    Dalia słoneczko drogie,żebyś ty taka „mocna w …..była” kiedy trzeba pomóc Polakom na Litwie,bo wtedy to twoich wrzasków jakos nie słychać?

  13. Jowicz**** mówi:

    Aby zrozumieć ten problem nalezy zadać pytanie.
    Co i ile się produkuje w Litwie?Jeżeli 80% towarów jest importowanych to znaczy że albo produkcja jest kulawa/Albo ktoś trzyma łapę na imporcie.

  14. kon mówi:

    nim niam niam niam i koniu poniatno ze na litwie jak w Palermo rzadzi MAFIA

  15. Jowicz**** mówi:

    koń co ty piszesz.Na Litwie żyją ludzie którzy odwykli od samodzielnego myślenia.Ot cały problem.

  16. franek mówi:

    Jowicz****

    100% racji. Cała prawda.

  17. ben mówi:

    Jeżeli się „ręcznie” steruje cenami to się ma, co się ma. 🙂
    To nie „świnie” są żarłoczne, ale „koryto” zbyt pełne. 🙂

  18. gość mówi:

    „Punkt procentowy” to neologizm wymyślony przez polityków, żeby się na siłę dowartościować.
    Powszechnie w matematyce używa się słowa „procent” i to bez względu na przypadki , ceny żywności albo długość wąsów mojego dziadka.
    A więc jest wzrost o 10 procent, a nie o 10 punktów procentowych.

  19. Agatka mówi:

    gość: wierzysz,że politycy coś potrafią wymyśleć? choćby neologizm? to zwykłe zapożyczenie z jęz.ang.(10 percentage points)

  20. Bodek mówi:

    gość: Że czegoś nie rozumiesz to nie znaczy że tego nie ma. Punkt procentowy to nie to samo co procent, toś zupełnie innego. I w ekonomii jest w powszechnym użyciu.

  21. Bodek mówi:

    gość: Może jeszcze jeden przykład jeśli masz wątpliwości. W polsce możesz dać na organizacje pożytku 1% od podatku. Wyobraź sobie, że niektórym się wydaje że z 19% podatku państwu zostaje 18%, a 1% idzie na organizacje. Tymczasem oczywiście jest to jeden procent od wyliczonego podatku. Powiedzmy że masz 1000 zł dochodu, z tego 19% podatku więc 190 i z tego 1% więc 1,90 zł. Powiedzmy że państwo jest na tyle hojne, że chce faktycznie dać ten 1% a sobie wziąć 18% z 19% podatku. Wychodzi wtedy na organizacje 1% z 1000 czyli 10,00 zł więc ponad 5 razy więcej. Jak wtedy to nazwać? Jest to własnie 1 punkt procentowy z 19% podatku. 1%=1,90; 1punkt%=10,00. Prawie to samo, a jednak robi róznicę. To się powymądrzałem.

  22. maur mówi:

    ad 21, Bodek; -ale przynajmniej pożytecznie. 🙂
    Dodam może jeszcze: jeżeli podatek VAT w stawce podstawowej wynosi obecnie 22% i zostaje podniesioeny właśnie o 1 punkt % – do 23% = to znaczy że podatek VAT wzrósł o 1/22 czyli o ponad 4,5%. Gdyby miał zostac podniesiony o 1% to mielibyśmy 22% x 1,01 = 22,22%
    W niższych stawkach podatkowych ta różnica jest odpowiednio większa…

  23. Obserwator mówi:

    Wreszcie nie tylko humanisci sie wypowiadaja na forach kuriera 🙂

    Wracajac do artykulu. Czy ktos kupowal cos w polskim internecie z dostawa na Litwe? Moze to jest oplacalna alternatywa.

  24. Bodek mówi:

    maur: Zgadza się. W niższych stawkach wyglada to ciekawie. Podniesiesz z 1% do 2%, a tu wzrost o 100%.

  25. tomasz mówi:

    Obserwator: Pewnie jeśli chodzi o zakupy AGD czy innego sprzętu to tak jest. Choć koszty dostawy są wyższe i nie wiem jak firmy z Polski rozwiązywałyby kwestię płatności przy odbiorze. Jedyna metoda to płatność z góry przelewem a to mało kto lubi. Zresztą trudno się dziwić.
    Jeśli jednak chodzi o artykuły spożywcze to na pewno nie.
    Są w Warszawie firmy które oferują w ciągu max 12 godzin dostawę pod drzwi zamówionych internetowo artykułów spożywczych. Wszystko. Od chleba po piwo czy wybrane wędliny. Nawet tort na urodziny. Swego czasu bardzo się na to napaliłem. Bo nienawidzę cotygodniowego obrzędu zakupów. Kiedy jednak żona wybrała ceny losowo, kilku produktów a potem wskazała mi ceny takich samych w supermarkecie; to mój zapał do takich zakupów rozwiał się jak dym.
    A przecież dojdą właśnie jeszcze koszty dostawy i kwestie rozliczeń jak w przypadku AGD.

  26. maur mówi:

    do 24, Bodek; pewnie, że tak. Zastanawiałem sie o ile % wzrosła stopa podatku wcześniej wynosząca 0% ? Cena towaru wzrosła oczywiście o stopę podatku a i sam podatek o tę różnicę punktów %. Tu już zamiast prostego wzoru mnożnikowego trzeba inny stosować… ale może nie będę zanudzał…

  27. Bodek mówi:

    maur: tak na chłopski rozum to im pierwotna stopa była bliższa zeru, tym procent wzrostu większy, więc wychodzi że przy zerze dąży do nieskończoności 😉

  28. Obserwator mówi:

    Tomasz: Sluszne spojrzenie. Jesli jednak beda to produkty o dluzszym terminie waznosci, to 12 h termin dostawy nie jest niezbedny. Moze byc i 2-3 dni. Na Litwie jest assorti.lt – ma duzo produktow polskich.

  29. Ja mówi:

    „ustawowy kaganiec dopuszczalnych marż handlowych”

    A potem kartki na cukier i mięso. Pani prezydent jest ekonomistką, co więcej miała okazję obserwować „od wewnątrz” funkcjonowanie gospodarki centralnie sterowanej. Powinna wiedzieć, że próby urzędowego regulowania cen nie kończą się z reguły zbyt dobrze dla konsumentów.

  30. che mówi:

    po pierwsze to co glosi pani prezydent – to oczywiscie czystej wody populizm populizm, bo hipermarkety natychmiast znajda sposob by obejsc te ograniczenia (na poczatku kwietnia na Litwie ograniczono marze na lekarstwa w wyniku tego spadly co prawda ceny na najdrozsze leki, ale automatycznie wzrosly ceny tych najtanszych, wiec w zasadzie wyszlo na zero).
    po drugie, na tym forum wypowiadaja sie tak samo wspaniali ekonomisci jak i ci siedzacy w litewskim Sejmie :). Przed rokiem wszyscy tu wrozyli definitywny koniec systemu currancy board, dewalwacje lita i bankructwo Litwy. I co? I nic, lit nadal ma sie dobrze, gospodarka litewska rosnie w tym roku o 3 proc. (dane Eurostatu), wplywy z podatkow sa o blisko miliard wieksze od zaplanowanych, inwestycje zagraniczne sa jedne z najwiekszych w historii RL. Pieknie nie jest, szczegolnie uwzgledniajac wysokie bezrobocie, ale powoli jednak LT wypelza z dolka. Oby tylko politycy, skoro nie moga pomoc, nie przeszkadzali swoimi populistycznymi pomyslami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.