9
Kino — to zjawisko uniwersalne

Fot. Antoni Radczenko

Polskie filmy w litewskich kinach są raczej wyjątkiem niż zasadą. Gdy jednak na Litwie zagości polski tytuł, to na sali słychać przeważnie litewską mowę. Wyjątkiem w zasadzie są tylko adaptacje szkolnych lektur, na które są prowadzone szkolne wycieczki.

— Też mam takie spostrzeżenia. Różne mogą być tego przyczyny. Z patriotycznych pobudek nikt już nie chodzi do kina. Kino stało się zjawiskiem uniwersalnym — powiedziała „Kurierowi” Anna Mikonis, filmoznawca z Wileńskiego Uniwersytetu Pedagogicznego. Nie chce jednak uogólniać problemu, z własnej pracy ze studentami wie, że obecna młodzież ciekawi się kinem. W tym również polskim. Ciekawość jest jednak bardziej uwarunkowana pochodzeniem socjalnym niż narodowym. Anna Mikonis zauważyła również, że miejscowi Polacy bardzo lubią kino rosyjskie. — Może to się bierze z wychowania, z rodzinnych tradycji. A polskie filmy być może oglądają w domu na DVD — zastanawia się filmoznawca.

Przed kilkoma tygodniami do normalnej dystrybucji kinowej wszedł najnowszy film Jacka Borcucha „Wszystko Co Kocham”. Dotychczas do litewskich kin trafiały, nie licząc pokazów festiwalowych, tylko duże superprodukcje jak „Pan Tadeusz” czy „Katyń” Andrzeja Wajdy lub „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. Film Jacka Borcucha jest kameralną historią nastoletniej miłości, gdzieś na wybrzeżu Polski w czasie stanu wojennego. Janek jest synem wojskowego i gra w kapeli punkowej, a Basia jest córką miejscowego działacza „Solidarności”. „Wszystko Co Kocham” jest pierwszym polskim filmem, który został zakwalifikowany do prestiżowego konkursu festiwalu w Sundance. Będzie też reprezentował Polskę w wyścigu do Oscara. — W czerwcu byłam członkiem jury festiwalu „Festroia” w Portugalii i ten film wszystkim nam bardzo się spodobał. Jest to film zarówno dla młodych, jak i starych. Kiedy wróciłam na Litwę, postanowiłam go ściągnąć. My też mamy ładne wybrzeże, ale dotychczas nikt go tak ładnie nie sfilmował — opowiedziała „Kurierowi”, w jaki sposób polski film trafił na litewskie ekrany Andrė Jarutytė, dyrektor programowy kina „Pasaka”. „Wszystko Co Kocham” wysoko oceniła litewska krytyka filmowa. Saulius Valiulis, jeden z czołowych litewskich krytyków, wyznał, że film jest zrobiony na wysokim poziomie.

Film jest wyświetlany w wileńskim kinie „Pasaka”, które specjalizuje się w pokazywaniu filmów artystycznych. Andrė Jarutytė uważa, że film ma potencjał. Być może sale nie pękają w szwach, ale ludzie odbierają obraz pozytywnie. — Mamy trochę inną koncepcję promowania filmów niż kina komercyjne, ponieważ nie mamy takich pieniędzy jak oni. W dużym stopniu działa tutaj poczta pantoflowa. Więc film może wejść we wrześniu, a ludzie zaczną chodzić w grudniu — wytłumaczyła „Kurierowi” Andrė Jarutytė.

Do sprowadzenia filmu na Litwę przyczynił się Instytut Polski, który tegoroczny Tydzień Filmu Polskiego przeniósł z wileńskiego multipleksu „Forum Cinemas” do dwóch kameralnych kin — „Skalviji” i „Pasaki”. — Uznaliśmy, że filmy, które planujemy pokazywać, nie są komercyjne, a nasi odbiorcy mają inne oczekiwania, dlatego przenieśliśmy się do mniejszych kin, mających tradycję i atmosferę niekomercyjnego kina klubowego. Już przekonaliśmy się, że mamy w pewnym sensie elitarną publiczność, inną niż w multipleksach. Był to nasz świadomy wybór i tegoroczny festiwal nas w tej decyzji utwierdził — powiedziała „Kurierowi” Małgorzata Kasner, dyrektor Instytutu Polskiego.

Dyrektor przyznaje, że jest bardzo zadowolona z tegorocznego Tygodnia Filmu Polskiego. Na większości seansów były pełne sale. Największą popularnością cieszyły się: „Rewers” Borysa Lankosza z ubiegłego roku oraz film z 1951 r. „Młodość Chopina” Aleksandra Forda. Od następnego roku do kina „Skalvija” powróci Klub Filmu Polskiego. — Chciałabym przy okazji zaznaczyć, że dla widza wstęp był i będzie wolny, a wszystkie koszty związane z pokazem filmu — wynajem sali, zakup praw na pokaz filmu — ponosi Instytut Polski w Wilnie — powiedziała „Kurierowi” Małgorzata Kasner. Natomiast stale są organizowane bezpłatne seansy z polskimi filmami w Poniewieżu w kinie „Garsas”. W przyszłym roku, który będzie rokiem Czesława Miłosza, Instytut planuje pokazy filmów nawiązujących do twórczości i życia polskiego noblisty.

Małgorzata Kasner jest przekonana, że polskie kino ma zapotrzebowanie na Litwie. Wskazuje na to nie tylko frekwencja podczas ostatniego Tygodnia Filmu Polskiego, ale również zainteresowanie ze strony litewskiej telewizji publicznej LTV, która ma wyemitować film „Chopin — pragnienie miłości” Jerzego Antczaka. — Filmy polskie mogą być interesujące dla widza litewskiego ze względu na poruszaną ogólnoludzką i egzystencjonalną tematykę, doskonałą grę aktorów i kunszt twórców, kontynuujących tradycje słynnej polskiej szkoły filmowej — takiego zdania jest Małgorzata Kasner. W zasadzie z dyrektor zgadza się Anna Mikonis. — Jeśli będzie przeprowadzona dobra kampania marketingowa, która trafi do ludzi, to oni pójdą do kina — uważa Anna Mikonis.

Pewne nadzieje z promocją polskiego kina Małgorzata Kasner wiąże z wejściem na Litwę spółki Multikino S. A., jednego z największych operatorów kin w Polsce. — Cieszymy się, że na Litwę weszło „Multikino” z Polski, tym bardziej, iż zamierza ono pokazywać także polskie filmy i tym samym promować Polskę na Litwie. Sądzimy, iż dzięki temu widz litewski będzie miał większy wybór filmów polskich i przez to lepiej pozna nasz kraj i tradycje — powiedziała Małgorzata Kasner. Raimondas Bilinskas, z „Multikina” potwierdził w rozmowie z „Kurierem”, że są plany wprowadzenia polskich filmów na litewski rynek. Obecnie są prowadzone rozmowy z partnerami i dystrybutorami w Polsce. — Będziemy myśleli, w jaki sposób je zareklamować litewskiemu widzowi, w tym również polskiej społeczności. Bo jest masa polskich filmów, które ominęły litewską publiczność — powiedział „Kurierowi” Raimondas Bilinskas.

9 odpowiedzi to Kino — to zjawisko uniwersalne

  1. Kmicic mówi:

    Polski film, z pomoca Instytutu, mógłby być obecny na pokazach w mniejszych miejscowościach na Wileńszczyżnie. Myślę ,że przy braku innych propozycji kulturalnych takie objazdy polskiej filmoteki cieszyły by się zainteresowaniem.Oczywiście koniczna reklama i promocja.Od czegoś trzeba promocję polskiej kultury zacząć 🙂

  2. Jagoda mówi:

    Jak najbardziej się zgadzam z Kmicicem. Mieszkańcy wsi i mniejszych miasteczek potrzebują takich rozrywek. Co do reklamy, to przede wszystkich, muszą być zainteresowane szkoły. Kształcenie uczni i ich rodziców poprzez edukacyjne filmy to moc i siła!!!

  3. Margo mówi:

    “miejscowi Polacy bardzo lubią kino rosyjskie” a czy mają inną alternatywę? Czy ktoś pamięta kiedy w kinie leciał jakiś normalny polski komercyjny film, a nie dla elitarnej publiczności? Nie trzeba się spodziewać że film niekomercyjny zbierze pełną salę.

  4. tomasz mówi:

    Zgadzam się z Kmicicem i Jagodą (z wyjatkiem tych “edukacyjnych filmów”). Takie filmy rozrywkowe wyświetlane np w salach gimnastycznych szkół, byłyby dobrym pomysłem.

  5. Robak mówi:

    Polakom na Litwie szalenie brakuje polskiej telewizji. Bardzo się cieszę, ze Mulitkino przyszlo do Wilna. Mam masę znajomych, ktorzy z chęcią by oglądali polskie filmy. Pozdrawiam.

  6. do Robaka mówi:

    wiec dlaczego ta masa znajomych nie chodzi do kin na polskie filmy? Nawet te komercyjne? Jaka ogladalnosc mial np. “Pan Tadeusz” czy “Ogniem i mieczem” – 4 tys., “Katyn” – jeszcze mniej. A trzeba jeszcze dorzucic, ze na te filmy takze Litwini chodzili 🙁

  7. pamietliwy mówi:

    Ogniem i mieczem slabo pamietam jak lecial w Wilnie. Natomiast Pan Tadeusz mial naprawde duza kampanie reklamowa. Na premiere w Wilnie przybyli prezydenci, przynajmniej J. Kwasniewska pamiatam, ze byla razem z Adamkusem. Katyn tez byl mocno reklamowany. Wiec jesli faktycznie na te filmy przyszla tylko garstka widzow. A trzeba pamietac, ze na Pana Tadeusza byly prowadzone cale klasy – to kiepsko jest z nami…

  8. Kmicic mówi:

    Po prostu brak nawyków na systematyczne chodzenie na polskie filmy.Brak stałej obecności polskiej kinematografi i należytej promocji.Albo brak stałej obecności polskiej kinematografii i nalezytej promocji i po prostu brak nawyków do chodzenia na polskie filmy.
    Ps.
    Może światowe hity z polskim dubbingiem lub napisami, na części seansów ?

  9. Margo mówi:

    smutno… Pan Tadeusz… Ogniem i mieczem i Katyn…
    a ile w ciagu roku w Polsce produkuje sie samych tylko komedii romantycznych?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.