4
Niemoc prokuratury może upolitycznić sprawę Kedysa

Po ponad rocznym śledztwie prokuratorom wciąż nie udaje się wyjaśnić nie tylko okoliczności molestowania seksualnego córki Drąsiusa Kedysa, ale też wyjaśnić przyczyny jego śmierci, jak też śmierci Andriusa Ūsasa, głównego podejrzanego o gwałt na dziecku Fot. Marian Paluszkiewicz

Już minął ponad rok od wybuchu tzw. skandalu pedofilskiego na Litwie, jednak w tej sprawie wciąż pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi. Pojawiają się też coraz to nowe zbiegi okoliczności i przypadki, które przekonują zwolenników wersji o istnieniu na Litwie potężnego klanu pedofilów, że taki klan naprawdę istnieje.

Jednym z takich kolejnych zbiegów okoliczności była nieoczekiwana choroba jednego z trzech sędziów kolegium sędziowskiego, które w poniedziałek miało orzec, czy prokuratura powinna na nowo rozpatrzyć sprawę postawienia zarzutów wobec Laimutė Stankūnaitė. Po śmierci Drąsiusa Kedysa domaga się tego jego rodzina, która też opiekuje się córką Kedysa.

— Tej choroby już chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba — mówi w rozmowie z „Kurierem” zrezygnowana Audronė Skučienė, matka chrzestna Drąsiusa Kedysa. Jej zdaniem, to że w dzień ogłoszenia ważnej decyzji w tej sprawie przewodniczący kolegium sędziowskiego idzie na chorobowy, świadczy raczej o chorobie toczącej cały litewski system sprawiedliwości.

— W jaki sposób mam teraz uwierzyć w przekonywanie mnie, że na Litwie nie ma żadnego klanu pedofilów — pyta retorycznie Skučienė. I dodaje, że jeśli przewodniczący kolegium faktycznie zachorował, to orzeczenie w sprawie mógł odczytać któryś z dwóch pozostających przy zdrowiu sędziów.

O tym, że choroba sędziego była nieprzypadkowa pisze też gazeta „Karštas komentaras”, która od samego początku wybuchu skandalu pedofilskiego uważnie śledzi przebieg wydarzeń. Gazeta podaje, że przewodniczący kolegium sędziowskiego w sprawie Laimutė Stankūnaitė zachorował nie przez przypadek. Zdaniem „KK”, która powołuje się źródła z poniewieskiego sądu, w którym toczy się sprawa, biorąc chorobowy sędzia zwyczajnie gra na zwłokę, gdyż sędziowie czekają na sygnał z Urzędu Prezydenta. Takim sygnałem, zdaniem gazety, ma być podpisanie, bądź niepodpisanie nominacji sędziowskiej dla Algimantasa Valantinasa, który przez rok osobiście nadzorował sprawę pedofilską, aż w końcu musiał ustąpić pod naciskiem opinii publicznej. Ustąpił jednak ze stanowiska prokuratora generalnego. Zaraz po dymisji zgłosił się do konkursu na objęcie stanowiska sędziowskiego i bez przeszkód wygrał w konkursie. Teraz prezydent Dalia Grybauskaitė ma albo podpisać nominację, albo ją odrzucić.

Jeśli podpisze, to będzie sygnałem dla sądów w Poniewieżu i Kownie, gdzie toczą się sprawy związane ze skandalem pedofilskim, że można te sprawy zamiatać pod dywan — sugeruje „Karštas komentaras”.

Na decyzję prezydent czekają nie tylko sędziowie — co sugeruje gazeta — ale też sympatycy Drąsiusa Kedysa, którzy mają też swoje zrzeszenia społeczne. W ubiegłym tygodniu przeprowadzili oni pikietę przed Urzędem Prezydenta, podczas której domagali się ukarania prokuratorów winnych zaniedbań w sprawie pedofilskiej. Ich apele były skierowane zarówno do prezydent, jak też do nowego od dwóch miesięcy prokuratora generalnego Dariusa Valysa, który po jego nominacji na stanowisko zapowiedział swoje zaangażowanie się w sprawę, żeby została ona jak najszybciej wyjaśniona.

— Nic się nie zmieniło, zmieniają się tylko twarze prokuratorów, lecz sprawa nie posuwa się do przodu — ocenia Audronė Skučienė, która wraz z innymi krewnymi i sympatykami Kedysa dopiero przed miesiącem skończyła akcję głodową przed gmachem prokuratury generalnej.

— Na nic to wszystko było — mówi kobieta. Zapowiada jednak, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to ruch sympatyków Kedysa „Szlak Drąsiusa” przeprowadzi masowe akcje protestu w całym kraju.

Tymczasem litewskie media, szczególnie stojące po stronie władz, zaczęły spekulować, że sympatycy Kedysa wykorzystują sytuację do celów politycznych. Krewni Kedysa ucinają te spekulacje, ale też nie wykluczają, że w sytuacji beznadziejnej zaangażują się w wybory. Pierwsza o tym oficjalnie powiedziała siostra Kedysa — Neringa Venckienė. Jako sędzina, jest ona oskarżana przez kolegów o złamanie etyki sędziowskiej. Jej sprawą zajmuje się obecnie sędziowskie kolegium etyki.

— Jeśli zostanę usunięta z sądu, to nie mogę wykluczyć, że zajmę się polityką — oświadczyła Venckienė.

Również Skučienė nie wyklucza zwrotu ku polityce.

— Ale na pewno jeszcze nie teraz. Jest wiele spraw, które musimy wyjaśnić. Jest więc za wcześnie na upolitycznianie tej sprawy. Może ewentualnie później, ale nie teraz — powiedziała nam Skučienė.

4 odpowiedzi to Niemoc prokuratury może upolitycznić sprawę Kedysa

  1. Kmicic mówi:

    Powtarzam od samego początku:Jedynym rozwiązaniem międzynarodowe , niezależne śledztwo.Cel śledzwa: rozpracowanie i przykładne ukaranie całej prokuratorsko-politycznej szajki pedofili i wszystkich zamieszanych w oczywiste mataczenia i karygodne zaniedbania w dotychczasowym anty-śledztwie.To taki papierek lakmusowy dla całego państwa i Pani Prezydent, okaże się do jakiego kręgu cywilizacyjnego Litwe należy zaliczyć.W sprawach mniejszości narodowych jest stąd daleko do Europy. Zobaczymy jak to jest z prokuraturą i sądownictwem?

  2. Thomas mówi:

    Szczerze mówiąc nie jest to jedyna afera z udziałem władz litewskich i sędziów, zaczynam sie zastanawiać jednak gdzie sięga dno moralne wszystkich sędziów litewskich…

  3. Kmicic mówi:

    Pedofile na Litwie nadal mogą swobodnie gwałcić dzieci.Robią to tylko bardziej ostrożnie. Gdzie kara, surowa kara niezależnie od stanowisk ,które zajmują? Im wyższe są te stanowiska, tym kara powinna być surowsza. To gangrena ,która toczy całą Litwe.

  4. ben mówi:

    Ruch “Szlak Drąsiusa” jeest chyba jedynym tego typu w Europie, a problem dotyczący “kochających inaczej” powszechnym. Z jednej strony zapobiega się wszelkiej dyskryminacji tzw. mniejszości seksualnej, z drugiej próbuje się prawnie zwalczać zjawisko pedofilii.
    Efekty walki z tym zjawiskiem są raczej mizerne.
    Najwięcej wątpliwości budzi zawsze definicja kogoś, kto określany jest pojęciem “mniejszości seksualnej” i z tego powodu chroniony jest prawnie przed agresją większości. Sprawa Issei Segawy jest tu chyba dobrą ilustracją. Bezkarność, a obecnie i nietykalność tego kanibala woła o pomstę do nieba.
    Czy zatem podobny do ruchu “Szlak Drąsiusa” ruch francuski, który na potrzeby nazwę “Szlak Renée” byłby w sprawie zjedzenia Renée Hartevelt przez I. Segawę skuteczny i doprowadziłby do skazania tego ostatniego?
    Wątpię.
    Moim zdaniem to, co decyduje o tym, że dewiańci mogą czuć się bezkarni w całej Europie, wypływa przede wszystkim ze strachu obywateli przed posądzeniem o nietolerancję wobec mniejszości seksualnych. A w przypadku celebrytów w grę wchodzi i korupcja.
    Mimo wszystko życzę powodzenia “Szlakowi Drąsiusa”, tak jak zyczyłem i Kedysowi, gdy żył …

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.