14
Złoty jubileusz uczczony prapremierą sztuki „Chochochochochopin”

W rolę młodziutkiego Fryderyka wcielił się Jacek Orszewski. Przyznał, że na scenie Teatru na Pohulance bardzo dobrze się czuł Fot. Marian Paluszkiewicz

W Teatrze na Pohulance w sobotni wieczór odbyła się prapremiera sztuki Alwidy Antoniny Bajor „Chochochochochopin”, w ramach obchodów 50-lecia Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie.

Spektakl w reżyserii Lilii Kiejzik „Chochochochochopin” dla widza to była lekcja o największym kompozytorze polskim, jego młodości, damach serca oraz przewlekłej chorobie, która zbyt wcześnie zabrała geniusza z tego świata. W teatrze tego wieczoru panował duch XIX-wiecznej Warszawy, gdzie zostali rodzina i przyjaciele Fryderyka Chopina, a także Paryż, wykwintne salony w towarzystwie najznakomitszych osobistości literatury i sztuki owego okresu. Scenografia, piękne stroje, a także akordy chopinowskich utworów w wykonaniu Alicji Tryk, tym bardziej oddały duch chopinowski oraz atmosferę i styl życia XIX-wiecznej Europy, z jej upodobaniami i układami społecznymi oraz politycznymi.

W sobotni wieczór aktorzy studia byli bardzo przejęci swoimi rolami Fot. Marian Paluszkiewicz

Sobotnie święto 50-lecia działalności Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie było świętem nie tylko wielopokoleniowej trupy teatralnej, aktorów, tych grających na scenie, aktorów – weteranów oraz ich rodzin, to także w większej mierze święto potomków Janiny Strużanowskiej, założycielki pierwszego powojennego polskiego teatru amatorskiego w Wilnie, który początkowo znany był jako Polski Zespół Dramatyczny przy Wileńskim Klubie Pracowników Łączności.
— Chcę w imieniu wszystkich potomków Janiny Strużanowskiej, którzy tu zebrali się, żeby uczcić jubileusz w Teatrze na Pohulance, podziękować za waszą pracę i pamięć. Moja matka bardzo dużo sił i zdrowia poświęciła, żeby stworzyć ten zespół. Wtedy to nie było takie proste, były ogromne trudności. Pokonanie tych trudności wymagało wiele zdrowia i sił. To, że ten teatr istnieje już 50 lat, mówi o tym, że te siły nie były stracone na próżno. Bardzo wam wszystkim dziękuję, a przede wszystkim pani Lilii Kiejzik — podczas niezwykle uroczystego wieczoru w Rosyjskim Teatrze Dramatycznym dziękowała Hanna Strużanowska-Balsienė, córka założycielki.

Scena z warszawskich salonów. Damy oraz panowie, troszczący się o zdrowie chorowitego przyjaciela w Paryżu Fot. Marian Paluszkiewicz

Na święto swojej babci przyjechały z Krakowa również wnuczki śp. Janiny Strużanowskiej, Barbara i Beata Strużanowskie. Jak powiedziały, wspólnie przeżywają ten dzień, każde święto Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie.

— Dla babci, naszego ojca — Jerzego Strużanowskiego, który nie mógł dzisiaj być z nami, i cioci Hanny — teatr to całe życie. Patrząc na widownię i tutaj licznie stojących aktorów na scenie, cisną mi się na usta takie słowa: Jeszcze Polska nie zginęła, póki Wy żyjecie! — za tak piękną kontynuację tradycji dziękowała pani Beata, która też przyznała, że również w jej dzieciństwie, kiedy jeszcze z siostrą i rodzicami mieszkały w Wilnie, dom ich był zawsze przepełniony teatrem, wszystko się wokół niego kręciło. — Nawet nasi rodzice poznali się w tym teatrze — dodaje pani Beata.

Na święto przybyli licznie goście oraz przyjaciele zespołu teatralnego w Wilnie ze Lwowa, Moskwy, a także Macierzy. Na scenie brzmiały słowa podziękowania i uznania za pielęgnowanie polskiego słowa oraz krzewienia polskiej tradycji na Wileńszczyźnie od przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w imieniu senator RP Barbary Borys-Damięckiej, która dziękując za tak piękne przedstawienie, wręczyła zespołowi „Medal 20-lecia Senatu RP” z dedykacją Polskiemu Studiu Teatralnemu w Wilnie. Przyznała także, że ten dzień przeżywa równie emocjonalnie, jak i jego członkowie oraz kierownictwo, ponieważ sama przez długie lata była reżyserem. Za zasługi na rzecz krzewienia kultury polskiej na Wileńszczyźnie Polskie Studio Teatralne w Wilnie otrzymało Złoty medal Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Srebrnym medalem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” została nagrodzona także kierownik artystyczny studia, Lilia Kiejzik, która funkcję tę objęła w roku 1986. Ogromnym zaszczytem dla pani Kiejzik jest nagrodzenie jej osoby Krzyżem Kawalerskim RP, nadanym przez prezydenta RP.

Senator RP Barbara Borys-Damięcka dziękując za tak piękne przedstawienie, wręczyła zespołowi „Medal 20-lecia Senatu RP” z dedykacją Polskiemu Studiu Teatralnemu w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

Jak zauważył ambasador RP w Wilnie Janusz Skolimowski, w kraju o Polskim Studiu Teatralnym w Wilnie także pamiętają. W imieniu własnym jak również Rzeczypospolitej ambasador dziękował aktorom, którzy w sobotę wystąpili na scenie, a także ze słowami wdzięczności zwrócił się do tych wszystkich, którzy w ciągu 50 lat przyczynili się do tego, że polskie słowo było nie tylko pisane, śpiewane, ale również pokazywane chyba w najstarszej i najtrudniejszej ze sztuk, jakim jest teatr. Docenia odwagę tych wszystkich osób, którzy potrafili i potrafią wyjść na scenę i stanąć przed osądem społecznym, nie obawiać się krytyki. Za trudną i odpowiedzialną działalność dziękował Lilii Kiejzik, ponieważ na co dzień wymaga ona dużo pracy i cierpliwości, a przede wszystkim dużo talentu.

Za zaangażowanie, wieloletnią działalność aktorską przez prezydenta Polski Złotym Krzyżem Zasługi RP odznaczono Władysława Krawczuna, Srebrnym Krzyżem Zasługi RP — Witolda Rudziańca oraz Edwarda Kiejzika. Medale Zasłużony dla Kultury Polskiej, nadane przez Ministra Kultury RP, otrzymali: Henryka Sokołowska, Teresa Wincełowicz, Marek Pszczołowski, Jolanta Szałkowska, Alicja Tryk, Marcin Zoruba oraz Diana Markiewicz.

Prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz, gratulując zespołowi, a przede wszystkim kierownikowi zespołu za całkowite poświęcenie na rzecz dobra teatru, powiedział, że wierzy w obecność polskiego słowa na wileńskiej scenie przez kolejne stulecie.

Poseł na Sejm RL Jarosław Narkiewicz w imieniu władz państwowych wręcza dyplomy uznania dla kierownik zespołu Lilii Kiejzik Fot. Marian Paluszkiewicz

Podczas uroczystości przez posła na Sejm RL, Jarosława Narkiewicza, były odczytane listy podziękowania dla Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie od przewodniczącej Sejmu RL, Ireny Degutienė oraz Arūnasa Gelūnasa, ministra kultury RL, w których życzyli owocnej pracy, a także odkrywania prawdziwego piękna. Zauważają również, że polska trupa teatralna ma się czym szczycić, cieszyć się i przekazać następnym pokoleniem, ceniącym sztukę teatralną. Za okres 50 lat zdołali wystawić mnóstwo spektakli, aktywnie brali udział w wielu festiwalach.

Dla zespołu to święto, gorące brawa, sypiące się gratulacje, słowa uznania i podziękowania są największą nagrodą za ich trud i poświęcenie. Tego wieczoru aktorzy otrzymali zastrzyk energii na kolejne lecia i jak wychowankowie Lilii Kiejzik przyznali, życzą, aby ich zespół istniał niekolejne 50 czy też 100, a całe 250 lat!

14 odpowiedzi to Złoty jubileusz uczczony prapremierą sztuki „Chochochochochopin”

  1. józef III mówi:

    Serdeczne gratulacje !

  2. Alina mówi:

    Co znaczy tytuł sztuki: “Chochochochochopin”? o Chopinie? Nie mowie o tym, ze jest to postac Polaka najbardziej znana wsrod cudzoziemcow, oni by nie zrozumieli aluzji.W ogole, wydaje sie, ze wynika to z naszego niedbalstwa o jezyk ojczysty i prawidla jezykowe, tak nawet w Waszej gazecie czytam: “uczniowie z Syrokomlowki”, “uczniowie z Mickiewiczówki”. A jak bedzie z uczniami ze szkoly Jana Pawła II? Janapawłowkidrogówki? Prosze nie przyjac tego jako krytykę w czambul, tylko jako glos, abysmy dbali o nasz jezyk.Bo w przeciwnym wypadku, chcac byc modnym stajemy sie smieszni. W innym wypadku myslac, ze robimy kasowy tytul przerabiamy nazwisko Chopina… Prosze chlodno pomysleć: dlaczego “chochochochochopin”? Czy dlatego, ze sztuka miała byc swoistym wodewilem? Bo wyszlo,ze ktos tu sie jąka, albo ze “Chachachachachachopin”. Niestety. Z recenzji nie wynika dlaczego ten tytuł, tylko ze sztuka była ladnie zagrana.A w ogóle, serdeczne gratulacje i autorowi, i artystom, co nie zmienia mojej opinii o tytule sztuki. Z sympatią -Alina

  3. Kmicic mówi:

    Pokazali się od najlepszej strony.Gratulacje dla całego zespołu 🙂
    Ps.Z oficjalnych wypowiedzi zapamietałem obfitość listów z litewskich instytucji i urzędów ( jakie to robi dobre wrażenie)i nasuwające się natychmiast skojarzenie ,że całe litewskie państwo stać jedynie na utrzymanie jednego(!) etatu dla teatru( jak dla sprzątaczki w byle biurze).
    I najwspanialsza wypowiedż
    przedstawicielki rodziny Stróżewskich z Krakowa “JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA PÓKI WY JESTEŚCIE”.
    Przyjezdżajcie drodzy Koroniarze po wileński oddech polskiego patriotyzmu.

  4. Lady Chapel mówi:

    A ja wiem, ze nie tylko tam pani Barbara Damiecka byla z wizyta… Byla jeszcze w Szkolnym Punkcie Przedmiotow Ojczystych w Wilnie http://polskaszkola.lt/main.php?cat=13&lang=1, i to nie pierwszy raz :-)))
    http://pl.fotoalbum.eu/polskaszkolalt

  5. nauczycielka mówi:

    P. Basiu, jak Pani nadąża z tą “kulturą”? w jednym wydaniu dwa obszerne i ciekawe artykuły 🙂 gratuluję!!

  6. Edyp mówi:

    Przeogromne podziękowania wspaniałej reżyserce i kierowniczce P. Liliji Kiejzik tak udanego spektaklu. Brawo!

  7. R mówi:

    Komentarz usunięty. [1]

    Od admina: proszę o zapoznanie się z Regulaminem.

  8. to: R mówi:

    Ja w imieniu wielu, ale to wielu Polaków Wilna Proszę o pisanie podobnych “zaproszeń” na forum podwójnych niepełnosprawnych pisać owe zaprioszenia gdzieś indziej, na łamach gejowych. W tym spektaklu i artykule nie ma żadnych aluzji do rozpowszechnienia gejowstwa w Wilnie, tu chodziło o Jubileusz Teatru!

  9. Pani Alino mówi:

    Nazwa “Chochochochochopin” to tytuł wzięty z samego F. Chopina, tak sie podpisał na swoim Pismie Świetym, z którego sie uczył religii.( to jest faktem)

  10. Gal Anonim mówi:

    Piedziesieciolecie piedziesiecioleciem, ale abstrahujac sie od swieta, trzeba rzec, ze studio ma jeszcze wiele do roboty. Mowiac szczerze – spektakl nie spodobal, no moze za wyjatkiem kilku epizodow – godna uwagi byla postac George Sant (bo chyba jej odtwirczyni ma pewne doswiadczenie teatralne, albo dar), jej corki, mlodego Chopina, czasami tez Chopen po trzydziestce ukazywal, ze potrafi grac. W wiekszosci jednak calosc przypomina raczej recytacje z wieczoru szkolnego niz spektakl polskieo teatru, majacego dlugoletnie tradycje. Oczywiscie, nalezy uznac, ze jest to teatr amatorski, nie majace stalego zrodla finansowania itp, itd. Jednak organizujac takak impreze i spraszajac tylu gosci – warto troche wiecej serca przylozyc. Nie tylko naglosnienie szwankowala, do niczego bylo oswietlenie, za pomoca ktorego mozna bylo dodac, ujac dramatyzmu. Muzyja – coz, szkoda slow – Pani chyba nie wie, co to jest mezzo, forte, piano…Najczesciej przeszkadzala aktorom w ich “recytacji”, a czasami grala za cicho (glupo wygladal mlody uniesiony muzyka Chopin, gdy muzyki wcale nie bylo slychac…
    Jednym slowem – spektakl nalezy dopracowac.
    I jeszcze jedno – okropna dykcja niektorych aktorow, tez trzeba nad tym popracowac.

  11. ... mówi:

    Brawo! 50 lat, to aż pół wieku Słowa Polskiego w Wilnie! Dalej tak idźcie!
    P.S.brawo Panie Adminie!

  12. miron mówi:

    Do Kmicica
    Nie znam rodziny Stróżewskich, to była znana dla Wileńszczyzny rodzina Strużanowskich.

  13. anonimowi mówi:

    Panska recenzja może i nie jest subjektywna,tyle że nic nie warta

  14. Kmicic mówi:

    do miron 12:
    Dziękuje mironowi za korektę i przepraszam całą rodzinę Strużanowskich:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.