43
Wspólna historia Litwy, Polski, Ukrainy i Białorusi dla Europy

image-20153

Przed konferencją naukowcy historycy z Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy spotkali się w środę z przewodniczącą Sejmu Ireną Degutienė Fot. Marian Paluszkiewicz

Polscy, litewscy, białoruscy i ukraińscy naukowcy przystąpili w środę w Wilnie do pracy nad opracowaniem kompendium wspólnych dziejów tych narodów. Zdaniem naukowców, wśród których są światowej sławy badacze dziejów, jak prof. Jerzy Kłoczowski z Polski, prof. Zigmas Kiaupa z Litwy, prof. Natalija Jakowenko z Ukrainy, czy też prof. Genadij Saganowicz z Białorusi, będzie opracowanie tematyki pierwszego tomu wspólnej historii obejmującej okres do III rozbioru Rzeczypospolitej.

Planuje się, że opracowanie historyków zostanie wydane w ciągu roku. Najpierw w języku angielskim, bo jak zaznaczają organizatorzy konferencji naukowej, opracowanie będzie skierowane przede wszystkim do odbiorcy europejskiego. Tymczasem o narodowe wydania każde z państw będzie musiało zatroszczyć się same.

— Naszym celem jest opracowanie historycznych obszarów wspólnych dla Wielkiego Księstwa Litewskiego i Polski, ale też dla Białorusi i Ukrainy, jako pełnego doświadczenia europejskiego. Myślą przewodnią jest wprowadzenie tego obszaru do historii Europy — powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” prof. Jerzy Kłoczowski. Dodał też, że mamy do czynienia z pewną luką w świadomości i historii krajów europejskich w zakresie wiedzy o doświadczeniach historycznych w tej części Europy.

— Nie za bardzo nas znają i nie za bardzo wiedzą o naszych doświadczeniach jak na przykład o bardzo ważnym doświadczeniu z okresu unii Wielkiego Księstwa Litewskiego i Polski. Jest to doświadczenie europejskie, ale unia w europejskiej świadomości, to przede wszystkim niemiecki Reich. W XIX w. była romańsko-germańska Europa oraz Rosja. Potem była Europa Wschodnia, która nawet w historiografii europejskiej zaczynała się na Łebie. Dzisiaj rozbijamy te stereotypy, ale musi być wysiłek po naszej stronie, żeby wydobyć i pokazać wielowiekowe nasze doświadczenie, które jest ważne przecież dla całej Europy — tłumaczy prof. Jerzy Kłoczowski.

„Wydobywaniem” i „pokazywaniem” europejskich pierwiastków wspólnej historii i mają właśnie zająć się historycy krajów spadkobierców dziedzictwa historycznego Rzeczypospolitej. Idea opracowania wspólnej historii powstała podczas jubileuszowych obchodów Unii Lubelskiej w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego Litwy, Polski i Ukrainy. Pomysłodawcom wspólnego dzieła historycznego był prof. Jerzy Kłoczowski, którego ideę poparli przewodnicząca Sejmu RL Irena Degutienė, marszałek Senatu RP Mieczysław Borusewicz oraz przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Wołodymyr Łytwyn.

Reklama

Jak powiedział nam prof. Zigmas Kiaupa, do ustalonego formatu postanowiono zaprosić też białoruskich historyków, nie tylko ze względu na wspólną historię, ale też z perspektywą na wspólną przyszłość.

— Nie wyobrażaliśmy, że wspólne opracowanie dziejów można będzie wykonać bez przedstawicieli Białorusi, której ta wspólna historia w dużej mierze również dotyczy. Chociaż Białoruś dziś nie należy do wspólnego zgromadzenia parlamentarnego, mamy jednak nadzieję, że w perspektywie również ten kraj oficjalnie dołączy do nas — powiedział poseł Julijus Dautartas, przewodniczący Komitetu Kultury i Oświaty Zgromadzenia Parlamentarnego Litwy, Polski i Ukrainy.

image-20154

Prof. Jerzy Kłoczowski i prof. Zigmas Kiaupa oczekują, że międzynarodowej grupie historyków uda się do maja przyszłego roku opracować pierwszy tom wspólnej historii narodów Rzeczypospolitej Fot. Marian Paluszkiewicz

Chociaż spotkanie historyków odbywa się w Sejmie, w instytucji politycznej, historycy zastrzegają, że nie koliduje to z często powtarzanym w środowisku historyków hasłem: „Zostawcie historię historykom, zaś polityką niech zajmują się politycy”. Jak powiedział nam prof. Zigmas Kiaupa, projekt ma tyle wspólnego z polityką, że pomysł wspierają politycy.

— Nie trzeba historykom zostawiać historii. Należy tylko pozwolić nam pracować zgodnie z metodologią historyczną i cierpliwie, bez ponaglania, czy insynuacji, czekać na wnioski pracy historyków. Pracują oni bowiem dla społeczeństwa, a politycy są częścią społeczeństwa. Toteż z owoców naszej pracy mogą i muszą korzystać wszyscy, w tym również politycy — podkreślił prof. Zigmas Kiaupa.

Zdaniem historyków, wspólne doświadczenie Litwinów, Polaków, Ukraińców, Białorusinów i innych narodowości oraz przedstawicieli różnych religii, którzy przez wieki współżyli na tych terenach, jest nader ważne dla dzisiejszej Europy.

— Gdy mówimy, że tu, na przestrzeni wieków żyli muzułmanie, którzy kultywowali swoje tradycje, wywołuje to zdziwienie Francuzów muzułmanów. Pytają, dlaczego o tym nie mówimy, bo jest to ważne dla dzisiejszej Europy. Chcemy więc wydobyć te elementy europejskie w tym naszym wspólnym doświadczeniu. I to trzeba głośno pokazać, aczkolwiek sami też, i Polacy, i Litwini powinniśmy wyzbyć się kompleksów, bo mamy wspólne doświadczenie europejskie i kulturowe. Pokazanie tego i jest naszym celem. Musimy tę historię przypomnieć, bo jest ona zafałszowana — powiedział prof. Jerzy Kłoczowski.

These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Y!GG
  • Digg
  • del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • email
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Facebook

Odpowiedzi: 43 do wpisu Wspólna historia Litwy, Polski, Ukrainy i Białorusi dla Europy

  1. elpopo napisał(a):

    Na litewski pewnie będą tłumaczyć tak dobrze jak Mickiewicza :)

  2. krzysztof ( Bydgoszcz) napisał(a):

    Bardzo dobra inicjatywa. Takie wspólne opracowania w większym stopniu mogą przyczynić się do zatarcia wzajemnych animozji niż działania polityków w ramach podszytego koniunkturalizmem „partnerstwa strategicznego”. Mam w domu „Historię Litwy” współautorstwa profesora Kiaupy (tłumaczoną na język polski) i znając jej treść ufam, że wspólne opracowanie z jego udziałem będzie wolne od akcentów szowinistycznych, antypolskich.

  3. Kmicic napisał(a):

    Potrzebna jest od zaraz nowa wersja litewskich podręczników do historii i geografii.Z samej konferencji nic nie wyniknie jeżeli zabraknie jej skutków.Pogadać sobie można, Litwini to uwielbiają, a czas płynie….

  4. pruss napisał(a):

    mam nadzieje,ze w faktach kompromisu nie bedzie wtedy inicjtywa ma sens

  5. Polskie slonie napisał(a):

    Kmicic: moze zacznijcie od niezaklamanych POLSKICH podrecznikow historii?

  6. Kmicic napisał(a):

    do Polskie słonie 5:
    Masz rację,rzeczywiście za mało w polskich podręcznikach o rzeczywistych ludobójcach w Ponarach, Glinciszkach, Święcianach i Ejszyszkach.I za mało o tym, z jakich litewskich formacji odbywał się ochotniczy nabór beztialskich oprawców. To większe zbrodnie niż Katyń.I za mało we współczesnej historii o wynarodowieniu 300 000 polaków z kowienszczyzny i Laudy i za mało o 20 lat trwającej bezprawnej dyskryminacji ludności polskiej w wolnej RL.Nadrobimy te niedopatrzenia spowodowane nadmiernym pobłażaniem wyczynom litewskiego „brata”.

  7. Kmicic napisał(a):

    korekta do 6:
    300 000 Polaków oczywiście z dużej litery :-)

  8. Kmicic napisał(a):

    do Rady:
    Przesłałem na emaile poprawioną wersję tabelki i jej rozszerzoną wersję o dwa punkty(szkoły rządowe-konkurencyjne i nieprzestrzeganie międzynarodowych zobowiązań.Proszę zybedeusza o pilne umieszczenie tego materiału w RADA, a Marka o ocenę.Pozdrawiam

  9. zielony heineken napisał(a):

    a ja prosze o pomoc w zdemolowaniu jednego forowicza pewnie jakiegos Litwina który pod linkiem
    http://wiadomosci.onet.pl/forum.html?discId=10172374&threadId=77853417&AppID=15#forum:MSwxNSwxMSw3Nzg1MzQxNywxOTk4NzE5MTcsMTAxNzIzNzQsMCxmb3J1bTAwMS5qcw==
    oczernia nas Polaków z korony i WKL

  10. zielony heineken napisał(a):

    a ja prosze o pomoc w zdemolowaniu jednego forowicza pewnie jakiegos Litwina podpisującego sie „Polski PAN” który pod linkiem
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/nieprzychylne-slowa-o-polsce-wszystko-runelo,1,3788376,wiadomosc.html
    oczernia nas Polaków z korony i WKL!

  11. Kmicic napisał(a):

    http://www.tygodnik.lt/201046/ komentarz
    „Ciągle oszołomiony hiobową wieścią z Seimasu biorę do drugiej ręki Raport Rady Europy o realizacji przez Litwę Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych z roku 2003, gdzie międzynarodowi eksperci stwierdzają w sprawie litewskiej Ustawy o obywatelstwie co następuje: „Komitet Doradczy uważa, że powyższe przepisy (wprowadzające do ustawy kryterium narodowościowe) mają charakter dyskryminacyjny oraz pozbawiają mniejszości narodowe praw do równouprawnienia”. (Nawiasem mówiąc słowo „dyskryminacja” jest największą obelgą, na jaką mogą sobie pozwolić europejscy klerkowie w stosunku do państwa, które łamie prawa swych obywateli).

    Po ochłonięciu z szoku, jakiego mógł doznać obywatel najbardziej konstytucyjnej republiki na świecie, przejrzałem w końcu na oczy pojmując, że litewska Konstytucja jest świętą krową tylko w tych przypadkach, gdy można ją instrumentalnie użyć do pognębienia mniejszości narodowych. W przypadku odwrotnie proporcjonalnym, że użyję leksyki z geometrii, Sejm ma ją, co się nazywa, „w głębokim poważaniu”…

    Tadeusz Andrzejewski”

  12. Kmicic napisał(a):

    do zielony heineken 11;
    wysłałem porównanie z RADA , prześlij kilka postów z tego forum.Muszę odejść.Pozdrawiam :-)

  13. Duseika napisał(a):

    Bardzo dobra idea.

  14. józef III napisał(a):

    Przepraszam za przydługi cytat ale tak właśnie piszą historię Białorusini pod naukowymi „skrzydłami” prof. J. Kłoczowskiego.
    A teraz cytat z artykułu naukowego opublikowanego w Polsce ; analizujacego współczesną historiografię białoruską :

    „…Jest jednak pewna wskazówka – wizytówka tych powszechnych poglądów, napisana po polsku i powszechnie dostępna już od 2002 roku. To wydana w Lublinie przez Instytut Europy Środkowo – Wschodniej (dyrektor prof. J. Kłoczowski) monografia białoruskiego uczonego z kręgów narodowo – opozycyjnych (choć oczywiście w swoim czasie naukowca sowieckiego) Zachara Szybieki zatytułowana Historia Białorusi 1795 – 2000. Odnotujmy, że za tę monografię Z. Szybieka w 2002 roku uzyskał nagrodę „Przeglądu Wschodniego”.

    Oto kilka tez dotyczących najnowszego etapu dziejów (1918 – 1945) w stosunkach białorusko – polskich, powszechnych jak to powiedziano wyżej na Białorusi, tym razem po polsku – przez tego autora :

    – „w marcu 1920 roku Polacy wznowili ofensywę … Piłsudski ratował rząd Lenina po to aby później podzielić się z nim ziemiami białoruskimi i ukraińskimi” (op. cit. s. 237),

    – „Reżym okupacyjny – żywność mogli otrzymać tylko ci, którzy zapisali się do polskich spółdzielni … jest oczywiste, że wygłodniali Białorusini katolicy powiększali na tych ziemiach liczbę ‘polskiej’ ludności” (s. 238),

    – „Polska strategia : Już w pierwszym roku polskiej okupacji przygotowywano warunki dla stopniowego włączania ziem białoruskich do państwa polskiego … zachodnie ziemie białoruskie polonizowano a wschodnie rabowano” (s. 239),

    – „Zachodnia Białoruś pod władzą Polski : 1921 – 1939, – władze polskie, podobnie jak carat uważały wszystkich katolików za Polaków … nie jest wykluczone, że w wyniszczeniu przywódców ruchu białoruskiego polskie i radzieckie służby działały wspólnie … Piłsudski wysyłał ich do ZSRR wymieniając z polskich więźniów … tam zaś rozprawiło się z nimi NKWD” (s. 291),

    – „Piłsudski przejmuje sztafetę od stalinowców : sanacyjny reżim Piłsudskiego …powrócił do polityki asymilacji Białorusinów … KPZB zaczęła przygotowywać powstanie … wysyłano kilka karnych ekspedycji przeciwko chłopom” (s. 294),

    – „Jak Białorusini witali wyzwolicieli : ludność białoruska cieszyła się oczywiście, że polscy gnębiciele pouciekali …do indoktrynacji używano ocalałych pod okupacją polską komunistów” (s. 3260 ,

    – „Niespodzianka z Wilnem : Stalin odstąpił Litwie Wilno aby następnie zawładnąć całą Litwą a dla zmniejszenia niezadowolenia jej obywateli odkroił od BSSR dwa tys. sześćset kilometrów kwadratowych” (s. 334),

    – „Powody do radości i smutku : [z zajęcia Kresów przez Sowiety – Z.J.W.] …zjednoczenie ziem białoruskich odpowiadało interesom narodowym Białorusinów … powierzchnia BSRR zwiększyła się niemal dwukrotnie … po stronie radzieckiej znalazły się ziemie zamieszkałe przez Polaków (powiat łomżyński) … odwieczna polsko – rosyjska rywalizacja o kontrolę nad ziemiami białoruskimi została zakończona w 1939 roku zwycięstwem Moskwy. Ta zaś zyskała dodatkową przestrzeń strategiczną pozwalającą skuteczniej przeciwstawić się Berlinowi” (s. 336),

    – „Ilu mieliśmy wrogów : wojna która ogarnęła ziemie białoruski ujawniła wiele zgubnych dążeń : nazistów do kolonizacji i ludobójstwa, bolszewików do odbudowania stalinowskiej dyktatury, polskich nacjonalistów do przywrócenia swojego panowania … Wszyscy oni mordowali mieszkańców Białorusi” (s. 342),

    – „Polski ruch oporu : w 1943 roku w cywilnej administracji Generalnego Komisariatu Białoruś liczba Białorusinów wzrosła do 80 procent a w policji do 60 – ciu … Podziemie akowskie odpowiedziało na to terrorem antybiałoruskim … w lidzkim okręgu z rąk akowców zginęło tysiąc dwustu Białorusinów” (s. 352),

    – „Armia Krajowa na Białorusi : na wiosnę 1944 roku Curt von Gottberg wydał rozkaz nie przeszkadzania w mobilizacji do Armii Krajowej. Im bardziej masowy stawał się napływ do AK, tym bardziej ruch ten nabierał białoruskiego charakteru. Na Nowogródczyźnie Białorusini stanowili do 40 procent żołnierzy … Na terenie działalności AK Niemcy zatrzymali kontrolę tylko w miastach … pobierali mniejsze podatki i nie wysyłali ludzi na roboty do Niemiec … polscy partyzanci rabowali ludność cywilną w strefach dominacji partyzantki radzieckiej … część dowódców AK nie zaprzestała walki z Niemcami … wojna pomiędzy akowcami a partyzantką radziecką zaczęła nabierać charakteru wojny domowej Białorusinów …” (s. 359),

    – „Utrata Białostocczyzny : … tylko dzięki staraniom pierwszego sekretarza KC KP(b)B P. Ponomarienko udało się obronić wschodnie granice republiki. Nie udało się natomiast obronić zachodnich … kierownictwo Polski wyprosiło u Stalina obłaść [sic] białostocką a dokładniej 17 rejonów i trzy obłaści brzeskiej. W zamian za to BSRR otrzymała za to od strony polskiej piętnaście wiosek. Naród białoruski i jego naturalne bogactwa dzielono po raz drugi pomiędzy Rosję i Polskę. Stalin chciał zrobić z Polaków wiernych sojuszników, a z Białorusinów tworzył w Polsce na wszelki wypadek piątą kolumnę” (s. 367),

    – „Wymiana ludności z Polską – … zdołało wyjechać dwieście trzydzieści dwa tysiące dwustu ludzi, wśród których większość stanowili Białorusini” (s. 368),

    – „Wybór modelu narodu : … Biorąc pod uwagę obecną [2002r. – Z.J.W.] sytuację Białorusi nie należy dążyć do kulturowego modelu (etniczno – językowego, substancjalnego), ale do modelu funkcjonalnego (państwowo – politycznego). Wszystko co znajduje się na Białorusi, jest białoruskie. Wszyscy obywatele Białorusi są Białorusinami” (s. 505),

    – „Wolnościowe ideały Białorusinów : społeczność międzynarodowa i sami Białorusini bardzo mało wiedzą o ideałach wolności, które powstawały na ziemiach Białorusi … w czasie niepełnych stu lat rosyjskiego panowania Białorusini zrywali się cztery razy do beznadziejnej walki z caratem : 1794 [powstanie kościuszkowskie], 1812 [epopeja napoleońska], 1831 [powstanie listopadowe], 1864 [powstanie styczniowe]” (s. 507)….”.

  15. Dead can dance napisał(a):

    Dobrze by było, żeby taki podręcznik wszedł na litwie do szkolnego obiegu, zobaczyymy!

  16. quinto napisał(a):

    Po co nam wspólne texty historyczne? Niech Lietiwusy i Ciubaryki tworzą sobie bez przeszkód swoją mitologie. W historycznej świadomości Eurpojczkow nie ma Bialorusi, a nawet Litwy. Niech sobie piszą swoje fantazje do woli, ale na własny rachunek. Nikt normalny nie weźmie ich poważnie. Polskim pseudo uczonym należy zakzac legitymizowania bzdur.

  17. ben napisał(a):

    Dziwi mnie nieco ta inicjatywa, podobnie jak dziwiła wcześniej próba napisania wspólnej historii Polski i Niemiec, tudzież Polski i Rosji.
    Następne będą dotyczyły wspólnej historii Polski i Szwecji, Polski i Mongolii, Polski i Francji, Polski i Włoch, Polski i USA, Polski i Hiszpanii, Polski i Wielkiej Brytanii, Polski i Węgier, Polski i Izraela, Polski i Czech, Polski i Afganistanu, Polski i Iraku oraz Polski i Turcji.
    Najciekawszymi próbami okażą się jednak wspólne historie Polski i Madagaskaru, Polski i Haiti, no i oczywiście Polski i … Syjamu! :)

  18. robert napisał(a):

    Do zielonego heinekena i innych. Zrobiłem sobie własne rozróżnienie Litwinów i Lietuvisów i od jakiegoś czasu wklejam je pod każdym jaki znajdę artykule o Lietuvie. Zachęcam do podobnych działań. Dzień w którym Polacy w Koronie uznają, że Lietuvisy to nie zagubieni bracia a po prostu nieprzyjazny i źle do nas nastawiony naród będzie końcem łamania praw Polakow na wileńszczyznie i początkiem drogi do autonomii a może nawet samostanowienia.
    Litwa – ojczyzna m.in. Mickiewicz, Traugutta, Piłsudskiego inaczej Wielkie Księstwo Litewskie ( WKL ) część Rzeczpospolitej Obojga Narodów ( RON ) ludność w 80 % słowiańska język oficjalny początkowo starozachodnioruski ( przodek białoruskiego )od XVII wieku POLSKI terytorium dzisiejsza Lietuva, część Łotwy i podstawa BIAŁORUŚ. Litwini początkowo uważali się za odrębną część RON, od XVIII wieku nazwa Litwin oznaczała po prostu Polaka z terenów północno – wschodniej Rzeczpospolitej. Polacy wileńscy to prawdziwi spadkobiercy Litwinów. Stolica Litwy Wilno.

    Lietuva – państewko bałtów w Rzeczpospolitej Obojga Narodów nazywane – Żmudź ( patrz Sienkiewicz Potop – Bogusław Radziwił ) założone w styczniu 1918 przez Niemców w celu osłabienia powstającej Rzeczpospolitej na jego czele stali agenci carscy i kajzerowscy. Pierwsze zebranie musieli odbyć po….polsku bo lietuvskiego wielu nie rozumiało. Od początku jego ideologią była intensywna antypolskość wg. której gdyby nie I Rzeczpospolita Lietuva i bałtowie sięgaliby po Morze Czarne i ukraińskie stepy. Od razu po powstaniu zażądali nie tylko Wilna ( gdzie było ich … 2 % ) ale też Suwałk a nawet Białegostoku i Grodna ( gdzie nie było ich wcale ). W 1920 roku wspólnie z sowietami uderzyli na Polskę za co otrzymali zdobyte przez Rosjan nieco wcześniej Wilno. Dla Rosjan nie miało to znaczenia bo po planowanym upadku Warszawy i tak przyłączyliby Lietuvę do sowieckiej rodziny narodów ( był już „rząd” z Mickiewiczem- Kapsukasem na czele) Polacy pobili Rosjan a oddziały rodowitych wilniuków odbiły Wilno. Dla Lietuvisów do dziś jest to kamień obrazy i polska okupacja ( Polacy wtedy na wileńszczyźnie 66 % Lietuvisy/Żmudzini 2 % reszta Żydzi i Białorusini ) Piłsudski ciągle wierzył w pojednanie z nimi dlatego nie uderzył na Kowno w którym Ludność polska ( także większość mieszkańców choć znacznie mniejsza niż w Wilnie ) planowała powstanie. Przez 20 lat „skrzywdzeni” Lietuvisi zniszczyli polską mniejszość w Kownie i Laudzie m.in. zabraniając im polskiej mowy, polskiej pisowni oraz okradając z ziemi ( wtedy pod pretekstem reformy rolnej ). W 1940 Stalin zrealizował plan z 1920 dał Lietuvisom Wilno ale zabrał niepodległość i włączył do ZSRR. W 1941 przyszli Niemcy Lietuvisy sformowali oddziały pomocnicze które specjalizowały się w zagładzie cywilnej ludności żydowskiej i polskiej. Ich ofiary to 100 000 zabitych w PONARACH obok Wilna. Później doborowe oddział AK ( największe siły zbrojne AK po Powstaniu Warszawskim – ok. 16 tysięcy partyzantów z okręgu Wilno i Nowogródek ) rozbiły Lietuvskich okupantów i urządziły im defiladę w kalesonach. Następnie miejscowe oddziały AK najpierw same ( operacja Ostra Brama ) a później z rosyjskim korpusem pancernym zdobyły Wilno. I…. zostały rozbrojone przez sojuszników naszych sojuszników. Do dziś pomimo intensywnej lietuvskiej kolonizacji wileńszczyznę zamieszkuje 250 000 Polaków. Stosują te same metody co wobec Polaków Kowna i Laudy w XX-leciu międzywojennym. Kradną ziemię miejscowym, zabraniają im używania polskiego a nawet pisania po polsku własnych nazwisk. Jednocześnie łaszą sie do Polski twierdząc że wszystko jest OK. Nie dajmy zniszczyć polskiej wileńszczyzny. Polakom należą się prawa jak każdej innej mniejszości narodowej.

  19. zielony heineken napisał(a):

    robert 18:
    Podoba mi się i jeśli będzie okazja to będę Twój post wykorzystywał!
    Jeśli chodzi o Żmudź to na forum historycy.org znalazłem taki wpis na temat historii tej krainny.

    „Co ciekawe, to właśnie w łonie szlachty żmudzkiej występowały najsilniejsze tendencje separatystyczne. Żmudź przyłączona została do państwa litewskiego przez Mendoga w roku 1240, przy czym wielokrotnie później książęta litewscy zrzekali się praw do niej na rzecz Krzyżaków. Kiedy w końcu, po zwycięstwie grunwaldzkim, Żmudź znalazła się na dobre w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego, szlachta żmudzka raz za razem zrywała się do walki przeciwko panowaniu litewskiemu – najpierw w roku 1418, a następnie w roku 1441, kiedy to wywalczyła sobie szeroką autonomię. W roku 1492 szlachta żmudzka uzyskała odrębne względem szlachty litewskiej prawa, a w roku 1529 autonomię rozszerzono tak, że Żmudź posiadała odtąd odrębną administrację, odrębne sądownictwo i odrębne prawo. W roku 1581 utworzono Sąd Główny w Rosieniach, niezależny od Sądu Głównego Litwy. Żmudzini w czasie przeprowadzanych w Rosji spisów powszechnych z reguły deklarowali narodowość żmudzką; i tak w roku 1857 narodowość żmudzką zadeklarowało 419 tys. osób.”
    Pytam więc, co to za Litwini dzisiaj rządzą w Wilnie?

  20. elpopo napisał(a):

    Żmudzinami nazywano kiedyś wszystkich Bałtów zamieszkujących WXL. Dla kogoś posługujacego się językiem słowiańskim język żmudzki od języka auksztockiego zapewne się nie różni na takiej samej zasadzie, jak polski od rosyjskiego dla powiedzmy Araba. Dzisiejsi Żmudzini nadal widzą swą odrębność od reszty Litwinów jak Kaszubi czy Ślązacy w Polsce. W Wilnie rządzą Auksztoci, a język litewski to tak naprawdę Auksztocki poprzetykany Żmudzkim gdzie trzeba było Polski wyraz wywalić.

  21. Wojsza napisał(a):

    Oto jest dobrzy czyn : )
    Litwin kultury polsko-białoruśkiej

  22. zielony heineken napisał(a):

    elpopo z tymi porównaniami to troszke pudło, gdyż jeśli chodzi o Śląsk:
    „Pozwolę sobie zacytować fragmenty tekstu, autorstwa prof. zw. dr hab. Franciszka Antoniego Marka Narodowe, moralne i polityczne cele istnienia Związku Górnośląskiego, który to tekst (mający charakter programowy) opublikowany został w Księdze Pamiątkowej, wydanej z okazji XX-lecia utworzenia Związku Górnośląskiego:

    „W Polsce narodem polskim była szlachta, a lud w większości był niepolski i wobec spraw państwowych obojętny, natomiast na Śląsku odwrotnie. […] Dziwili się podróżnicy przejeżdżający przez ziemie polskie, że chłopi na Kresach Wschodnich, w Małopolsce i na Mazowszu, zapytani, kim są, odpowiadali zazwyczaj, że są „miejscowi” lub „tutejsi”, natomiast chłopi na Śląsku odpowiadali, że są Polakami. Lud górnośląski był do tego stopnia świadomy swej tożsamości narodowej, że już do pierwszego parlamentu pruskiego, do Haus der Abgeordneten w 1848 roku, wybrał swoich przedstawicieli, z których dużą rolę odegrali ks. Józef Szafranek oraz dwaj chłopi: Marcin Gorzołka i Krystian Minkus. A wymienieni posłowie chłopscy byli piśmienni w obydwu językach. W wielu miastach śląskich – Wrocławiu, Bytomiu, Pszczynie, Opolu, Kluczborku i Oleśnie – wychodziły już wtedy polskie czasopisma dla ludu. Ślązacy z Płużnicy pod Strzelcami, którzy w połowie XIX wieku wyjechali do Ameryki i osiedlili się w Teksasie, założyli tam trzy wioski o nazwach: Panna Maria, Częstochowa i Kościuszko. […] Nie nadali więc ci śląscy chłopi swoim osadom nazw śląskich ani też nie określili pierwszej z nich „najstarszą osadą śląską”, lecz uwydatnili ich polskie oblicze.
    Polskim pochodzeniem i polską tożsamością narodową szczycili się także Ślązacy z Siołkowic pod Opolem, którzy w czasach Kulturkampfu wyjechali do Brazylii i osiedlili się w Kurytybie. W okresie między 1875 a 1878 rokiem – jak pisał redaktor Engelbert Miś – doprowadzili do najznamienitszego faktu w historii śląsko-parańskiej, do zawiązania się w okresie zaborów w Polsce, kiedy naszej ojczyzny nie było na mapie Europy, dystryktu Nova Polonia. […] Zwróćmy i w tym przypadku uwagę na to, że ci Ślązacy nie założyli na obczyźnie dystryktu „Nova Silesia”, lecz „Nova Polonia”. Podobnie też jak emigranci z Płużnicy swoją mowę codzienną, gwarę śląską, nazywali nie „językiem śląskim”, jak tego chcą niedouczeni huncwoci w numerowanej Polsce, lecz „mową polską”. A w wielu górnośląskich wioskach, jeszcze na długo przed plebiscytem i powstaniami, obchodzono święto 3 Maja bardziej uroczyście niż w Galicji i Kongresówce, i to pod sztandarami z białym orłem i wyhaftowanymi napisami Tobie Polsko. […]
    Już mnie nie dziwi to, że właściciele numerowanej Polski lekceważą Ślązaków i nie doceniają powstań śląskich. Przecież to są spadkobiercy szlacheckich utracjuszy, pogardzających ludem i wysługujących się często obcym mocodawcom. Ich ideowi prekursorzy dorpowadzili do rozbiorów Polski i dwukrotnej likwidacji państwa polskiego, a także przerżnęli z kretesem wszystkie polskie powstania narodowe, od kościuszkowskiego aż po styczniowe, dlatego trudno im przychodzi uznanie zwycięstwa śląskiego ludu. […]
    Mówienie o Polsce bez Śląska, a zwłaszcza przemilczanie polskich tradycji tego regionu, ma już smutne i niebezpieczne następstwa. Przyczyniło się bowiem do utworzenia antypolskiej „mniejszości niemieckiej”, sprzyja rozwojowi tendencji separatystycznych oraz zachęca rozzuchwalonych huncwotów do żerowania na naiwności ludzkiej i uprawiania politycznej dywersji. Jedną z takich dywersji jest wciskanie etnicznym Ślązakom przekonania, że nie są Polakami i stanowią odrębny „naród śląski” oraz że ich gwara (nie wiadomo która, bo ci, co najgłośniej o niej krzyczą, żadną z nich się nie posługują) jest „językiem śląskim”.
    Związek Górnośląski jest dzisiaj jedyną organizacją społeczną na Śląsku, która ma odwagę mówienia i bronienia prawdy o tożsamości Ślązaków. Już sam fakt przyznawania przez tę organizację co roku Nagrody im. Wojciecha Korfantego określa jej ideowy charakter.”

    Dodam, że Związek Górnośląski, w przeciwieństwie do Ruchu Autonomii Śląska, jest organizacją autentycznie masową, a do tego cieszącą się rzeczywistym autorytetem na Górnym Śląsku. W jego władzach zasiadają znani naukowcy, z jego szeregów wywodzi się wielu prezydentów, wiceprezydentów i burmistrzów górnośląskich miast.”(historycy.org)
    Kaszuby:
    http://www.youtube.com/watch?v=ReVnBpIDIRY

    Chodzi mi o to, że pomimo jakiś tam różnic zawsze czuli się oni Polakami.

  23. robert napisał(a):

    Zachęcam do tworzenia własnych tekstów gotowych do wklejania pod artykułami dot. Lietuvy. Chodzi o przybliżenie tematu przeciętnemu koroniarzowi dla którego dzisiejsza Lietuva i WKL to to samo…bo przecież nazwy zbieżne a i w prasie i podręcznikach używane zamiennie. Musi więc być krótko, dosadnie i tak żeby podstawowa informacja „Lietuvisy to nie Litwini” pozostała w głowie koroniarza mającego na co dzień własne sprawy i problemy. Podkreślam tłumaczyć prosto – jak chłop krowie na granicy. Zdaję sobie sprawę z odrębności Żmudzinów i ich sprawę też należy popierać. Ale wprowadzenie do wątku rozróżnienia Litwin/Żmudzin/Auksztota/Lietuvis moim zdaniem tylko zagmatwa sprawę a przeciętny Polak będzie o tym nadal wiedział tyle ile o rozmieszczeniu plemion w Senegalu.

  24. zielony heineken napisał(a):

    http://phps.muzeumslaskie.pl/powstancy.php?opcja=2&slowo=wilno&nazwisko=true&miejscowosc=true
    Ciekawostkta! Może jeszcze żyje rodzina w Wilnie tych poległych poowstańców.

  25. elpopo napisał(a):

    Ale Żmudzini także czują się Litwinami. Mimo to mają organizacje podobne do RAŚ. Czy sa masowe to tego nie wiem. Ślazak nawet jak czuje się Polakiem to czuje się przede wszystkim Ślązakiem. Zapytaj się czy typowy mieszkaniec Mazowsza czuje się Mazowszaninem? Ja że jestem z pochodzenia Mazowszaninem uzmysłowiłem sobie nie dawno. Zawsze czułem się tylko Polakiem. A odrębność językowa Ślązaków i Kaszubów jest bezsporna. Ostatnio wydano nawet elementarz języka górnoślaskiego. Ślask Cieszyński także ma bardzo Polską orietację narodową. A poczucia bycia Litwinem odmówiono polsko i białorusko języcznym mieszkańcom RL na zasadzie odrębności językowej, tylko i wyłacznie. Nie odmawia się tego Żmudzinom bo są Bałtami.

  26. zielony heineken napisał(a):

    Robert oczywiście własna twórczość jest najlepsza i czasami swoje posty zapisuje:) i zostawiam na później tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że temat trudny i będzie się powtarzał! Lecz czasami wyniku różnych turbulencji komputerowych tracę te zapisane posty i wtedy korzystam już z gotowych wypowiedzi. Korzystam z nich też dlatego, że są one o wiele lepiej napisane i to przez kompetentnych z lepszą wiedzą ludzi.

  27. Kmicic napisał(a):

    do autorów powyzszych postów:
    Polecam z historii natychmiast przechodzic do obecnej rzeczywistości.Litewscy etatowcy uwielbiają sprowadzac każdą dyskusje na nic nie dajace dzisiejszym Polakóm spory historyczne.Brońmy tożsamości narodowej żywych ludzi, ich dzieci, tu i teraz, to jest w tej chwili najważniejsze.Mamy do czynienia z frontalnym atakiem na polka oświatę(patrz artykuł poniożej) , obawiam się będą próby ze strony polskich liderów uzyskania zgniłego „kompromisu” zamiast jako wstępny warunek żądać statusu placówek mniejszości narodowych dal polskojezycznych szkół i przedszkoli, jak u Litwinów w RP.Z tym statusem wiążą się przywileje należne oświacie mniejszości i miedzynarodowa ochrona.Letuvisy jak ognia od wielu lat unikają tego tematu.pozdrawiam

  28. robert napisał(a):

    zielony
    Mam nadzieję,że wybory samorządowe na GŚ ostatecznie pokażą słabość Gorzałki i kompanów z volkslisty. Czytuję często ich wypowiedzi na forum katowickiej GW to się można zdrowo zezłościć. I choć jestem z innych stron to dziekuję Ci za piękny post o polskości dawnych ślązaków powyżej. Pozdrawiam

  29. robert napisał(a):

    Kmicic nie rozumiesz że podstawową barierą jest właśnie żle czy wręcz na opak przedstawiona historia. Polacy w koronie myślą no cóż chcieć od tych Litwinów są mali i tylko bronią swojej obecności w ich odwiecznej stolicy Wilnie/Wilnusie. Ale gdy zrozumieją, że Lietuva to nie WKL, a Wilno nigdy nie było stolicą tego tworu czy też raczej nowotworu. I że spadkobiercą WKL są miejscowi Polacy także ci wileńscy. Sytuacja zmieni się diametralnie. Waga zawodników na tym ringu jest tak różna że ten mniejszy….musi wmówić temu większemu że to…nie jest ring, a przyjacielska biesiada braci. Jak ten duży ostatecznie przejrzy na oczy w ciągu jednej rundy znokautuje karła. Moim zdaniem o to toczy się gra. Natomiast pełna zgoda że trzeba bronić realnie istniejących ludzi tu i teraz. Wilniucy zresztą bronią się świetnie i coraz lepiej sami. Ale żeby zwyciężyć ostatecznie potrzebna jest pomoc RP, a tę najłatwiej będzie uzyskać wyjaśniając sytuację właśnie na gruncie historycznym.

  30. zielony heineken napisał(a):

    Co do języka Kaszubskiego to bym się zgodził ale jeśli chodzi o gwary śląskie to mówienie, że są osobnym językiem to nieporozumienie. Nie pamiętam teraz dokładnie danych ale 97 % Ślązaków uważa się za Polaków i tylko 3% to „Ślązakowcy” i reszta mniejszości (niemcy i czesi). Zauważono nawet odpływ ludzi z mniejszości niemieckiej i zasilanie szeregów „ślązakowców”. Na Kaszubach „separatystów” jest chyba 1 %. To, że nie chcą być Polakami to ich sprawa i wola. Nic mi do tego!
    To, że czujesz się Mazowszaninem to też nic złego:). Swoją odrębność nie tylko czują Kaszubi i Ślązacy ale też Górale a Poznaniacy też są dumni z swojego regionu i nawet czasami złośliwie mówią, że na wschód od Poznania to Azja:D. Lecz raczej warto się zastanowić co nas łączy a nie dzieli. Dla mnie nie była to żadna tajemnica, że istnieją Górale, Ślązacy, Kaszubi, Wielkopolanie itd. Gdy usłyszałem któryś z tych terminów zawsze kojarzył mi się z Polską i Polakami. Nie wyobrażałem sobie innej opcji. Dlatego ja musiałem sobie uświadomić, że istnieją takie grupy Ślązaków, czy Kaszubów którzy mają polskość w zadku.
    Poznaje też sytuacje i historie Polaków na Litwie, która dla przeciętnego koroniarza jest pewną tajemnicą,gdyż do tej pory w Polsce o sytuacji na Litwie mało się mówiło i cieszę się, że zmienia się to!!!
    elpopo szczerze mówiąc nie wiedziałem, że na Żmudzi istnieją „separatyści”którzy nie uważają się za nowoLitwinów. Myślałem, że ta idea bycia nowoLitwinem objęła całą Żmudzińską społeczność!!

  31. maur napisał(a):

    „…Potem była Europa Wschodnia, która nawet w historiografii europejskiej zaczynała się na Łebie…”Chyba autor pomylił rzeki. Pewnie chodziło mu o ŁABĘ (ELBE), -która może być znana przez część europejczyków. Rzeka ŁEBA płynie sobie na Kaszubach uchodząc do Bałtyku w m. Łeba.

  32. zielony heineken napisał(a):

    Kmicic ale my się nie kłócimy!! Daleki jestem od kłótni! Wymieniamy tylko informacje historyczne i bardzo z tego się cieszę bo ciągle się czegoś uczę. Temat jest o historii więc chyba mieścimy się w ramach;)… może troszeczkę je przekraczamy ale mam nadzieje, że wyjdzie to na dobre.
    Też mam takie przeczucie, że będzie to zgniły kompromis!!

  33. elpopo napisał(a):

    Do zielony heineken

    Nie myl tylko języka górnoślaskiego od bercikowszczyzny, która jest jezykiem polskim z odmiana ślaską i akcentem. A Żmudzini jak na Litwinów przystało (czyli z nielogiczną logiką) chcą być jednocześnie Nowolitwinami i Żmudzinami czyli razem ale osobno :)

  34. Kmicic napisał(a):

    robert 28:
    Prawie cały post popieram. Tyle ,że z debat historycznych dosyć daleka droga do dzisiejszych antystandardowych realiów.Niech każdy robi swoje :-)i więcej niż to mu się wydaje możliwe. Koroniarzy i europejską opinię publiczną należy jak najszybciej uświadomić z jakim wrednym obłudnikiem ma do czynienia.Trzeba przedstawiać wyraziście fakty, bez żadnej agresji.
    Masz znajomych z W-wy ,którzy przywitali by transparentami Kubiliusa 6-go grudnia w trakcie rozmów z Tuskiem?

  35. robert napisał(a):

    Kmicic mam nadzieję, że w 3 milionowej aglomeracji warszawskiej znajdzie się trochę patryjotów dysponujących czasem dla pana KUBILIUSA. Jeśli na miejscu będzie jakiś ośrodek koordynujący to kto wie może i ja przyjadę.

  36. Kmicic napisał(a):

    DO polskich liderów:
    wszyscy mamy świadomość, że najbliższe dni i miesiące będą miały dalekosiężne skutki w sytuacji polskojęzycznej(jak na razie) oświaty. Wydaje mi się ,że już dawno nie ma z czego ustępować, każdy tzw. zgniły „kompromis” będzie znaczną i tragiczną przegraną polskiego społeczeństwa.Moim zdaniem , należy olbrzymi nacisk położyć na uzyskanie dla polskojęzycznej oświaty(jako warunku wstępnego) statusu placówek mniejszości narodowych dla (jeszcze)polskojęzycznego szkolnictwa i przedszkoli).To bardzo oczywiste żądanie, skoro jest mniejszość ,to są i placówki mniejszości.Obecna sytuacja jest chora.Wydaje mi się również ,że zdecydowanie za mało toczące się „negocjacje ” są nagłaśniane w polskich mediach i na forum PE i RE. Dla przyszłych , już bardziej świadomych swych praw , pokoleń nie wolno się podpisać pod absolutnie żadnym projektem pogarszającym nawet na milimetr sytuację polskich szkół. Inaczej, podpisujący się dzisiaj spotkają się z żalem, goryczą i krytyką waszych młodych, odważnych następców w przyszłości.Litewskie władze nie mogą mieć na piśmie żadnych polskich „zgód” na dalsze zwiększenie dyskryminacji polskiej ludności.Moim skromnym zdaniem, nie wolno w najmniejszym stopniu legitymizować antypolskich działań . Od litewskich oświatowców należy żądać powrotu matury w jęz. ojczystym, możliwości uczenia się z polskich podręczników,ćwiczeniówek tłumaczonych na polski, 150% koszyka ucznia(jak w RP), przekazania szkół rządowych pod zarząd demokratycznie wybranych samorządów, budowę i wsparcie w powstawaniu nowych szkół i przedszkoli na kresach kresów(obrzeża Wileńszczyzny) i decydowania o profilu szkolnictwa mniejszościowego przez same zainteresowane spółeczności.Prawa mniejszości nie mogą być pogarszane , mogą tylko progresować.I nagłaśniać ,nagłaśniać, nagłaśniać. w tej sytuacji wskazane byłyby cotygniowe konferencje prasowe dot. codziennie zmieniających się zamiarów dot. oświaty. Bez mediów dzisiaj nic nie istnieje, trzeba całą sytuację na bieżąco komentować i myśleć już o pozwach sądowych w razie uchwalenia niekorzystnych zmian przez sejmas (to pewne, nic pozytywnego nie uchwalą).
    Wiem ,że państwo macie bardzo trudną sytuację, że może nie mnie Wam cokolwiek radzić , ale może warto pomyśleć bardziej śmiało, mamy dobrą prasę w RP, opinię społeczną, za chwilę odezwie się mocniej Polonia zza oceanu, a i w PE i w RE też temat już jest trochę obecny.
    Serdecznie pozdrawiam

  37. zielony heineken napisał(a):

    elpopo
    Nie mylę języka górnoślaskiego od bercikowszczyzny bo takich języków nie ma :) są dialekty śląskie( zresztą jak wszystkie w Polsce) http://www.gwarypolskie.uw.edu.pl/index.php?option=com_content&task=section&id=9&Itemid=19 które podlegają ustawie o ochronie dziedzictwa kulturowego a konsolidacja raczej tej ochronie nie służy i powoduję szkody różnorodności gwar. Tworzenie języka śląskiego jest totalnym niewypałem a całe rzecz sprowadza się do rugowania co polskie w języku. Wprowadza się germanizmy, bohemizmy, dziwne znaczki z języka czeskiego byle tylko udowodnić, że śląski jest niezrozumiały dla Polaka. Wszystko te zabiegi dają efekt komiczny bo chyba nie powiesz, że tekst pod tym linkiem jest dla Ciebie niezrozumiały http://szl.wikipedia.org/wiki/Ślůnsk! Zresztą sam prof. Jan Miodek rodowity Ślązak i językoznawca twierdzi, że śląski to mowa polska!
    W tym wszystkim rzuca mi się pewne podobieństwo z Nowolitwinami!
    Panowie pewnie już zauważyli, że jedni i drudzy mają u źródeł swej działalności tych samych pomysłodawców i sponsorów (zaborców), którym zależało na wprowadzeniu podziałów między Polakami. Prowadzone działa zresztą też takie same od manipulacji historią do wprowadzenia kosmicznych czeskich znaczków w pisowni:)byle tylko różniło od polskich! Nie ma co się dziwić podobieństwom w końcu przy tych samych mocodawcach podstawą tych ruchów był jest antypolonizm.

  38. maur napisał(a):

    robert, 19;
    Dobre. Nawet bardzo.
    Musiałem wybyć i nie zdążyłem wcześniej tego napisać. Więc nadrabiam. Ująłeś wszystko celnie. Podoba mi się styl takiej „miękkiej” walki.
    A tak w ogóle. Zastanawiam się nad własną świadomością narodową. Kim jestem? Wbrew pozorom na tak postawione pytanie można uzykać kilka poprawnych odpowiedzi.
    Przeciętny obywatel USA czy Kanady może zrozumieć kto to Europejczyk ale już niekoniecznie Polak. Wschodni europejczyk raczej będzie wiedział co znaczy Polak ale już zachodni -niekoniecznie. Polak będzie raczej chciał wiedzieć z jakiego regonu pochodzi rozmówca. I tu już zaczynają się „schody”. Antagonizmy regionalne wciąż żywe. „Krzyżak” nie chce rozmawiać z „pyrami”, „hanys” z „gorolem” bo wie o „Gorolenvolk”, „scyzoryków” jak i „warsiawiaków” wszyscy nie trawią a z „wilniukami” wszyscy chętnie przestają. Wszystko sprowadza się do swoiście pojmowanego pojęcia patriotyzmu. Najpierw trzeba być patriotą lokalnym. Od tego wszystko sie zaczyna…

  39. elpopo napisał(a):

    zielony heinekenie. Kaszubski także jeszcze był niedawno gwarą polską. Dziś jest odrębnym językiem z własnym alfabetem. Ja nie mam nic przeciwko temu. Może dlatego, że dla mnie Belg; Hiszpan; Szkot; Irlandczyk może być dwujęzyczny pozostając nadal Belgiem, Szkotem itd bez szkody dla narodu. Przecież dla Polaka język białoruski, laski czy dolnołużycki, a i słowacki sa zrozumiałe i generalnie mogłyby uchodzić za gwary polskie. Mimo to są oddzielnymi językami. Granica pomiedzy językiem a gwarą czy dialektem jest bardzo płynna. Lepiej mówić w takich przypadkach o etnolekcie.

  40. piast napisał(a):

    Nacjonaliści Nowolitewscy sami sobie strzelili gola w latach 1916- 1922 kiedy to uznali że tylko Litvinem jest ten co rozmawia po litewsku. Ale tego języka nie znała nawet I Tyraba ktorej obrady odbywały sie po /sic/ polsku..Ta grupa póżniej kiedy piłsudzki ich nie zaatakował licząc na ich opamietanie stworzyła w zasadzie sztuczny jezyk / z alfabetem czeskim z wyrugowaniem wszelkich słów polskich z tego języka których bylo 30% zastępując je słowami zmudzkimi lub sztucznie utworzonymi. Fobia antypolska zaczeła zżerac ich dusze i serca..Wspólnie z niemcami terroryzowali mieszkanców Wileńszczyzny w czasie IIej wojny swiatowej. mordowali w Ponarach / 100 tys zamordowanych w tym 25 tysięcy Polaków!!!To spowodowało odpadnięcie od Narodu Litevskiego całej grypy Litvinów polsko i białorusko-języcznych. Polacy i Bialorusini na Wileńszczyżnie sa Litwinami prawymi spadkobiercami WKLi oni mają prawo mówić o sobie : Jestem Litvinem i jeżeli powie i Polakiem zarazem to jego swięte prawo.Nie nalezy ich mylić z Novolitwinami spadkobiercami Smetony i innych Mniejszośc ta musi byc pod opieką rządu RL Nikt nie ma jej prawa przesladowac, „integrować”/ czytaj wynaradawiac / na siłę. Musza to zrozumiec rządy litevskie, ktore przez 20 lat zwodziły RP. Czas klamstw uników, niedomówień, poklepywania sie po plecach minął. nadszedł czas przestrzegania zawartych układów i prawa UE w zakresie mniejszosci narodowych.

  41. ben napisał(a):

    Ciekawi mnie, na ile pod uwagę wzięta będzie konkluzja zawarta w książce Józefa Mackiewicza, „Prawda w oczy nie kole”. :)

  42. Kmicic napisał(a):

    Litewski sąd broni dewastatorów Ostrej Bramy
    http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,12892278,wiadomosc.html#czytajdalej

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>