66
Bolszewickie przeżytki w świadomości na Litwie

Chociaż mimo że w dobie obecnej żadna siła polityczna, żaden wróg nie pretenduje do Wilna, Litwini uważają każde ustępstwo wobec Polaków i egzekwowanie należnych praw mniejszości za swoją przegraną Fot. Marian Paluszkiewicz

Teza, że Litwini byli dzielnymi wojownikami z bolszewikami, jest dosyć mocna i wystarczająco powszechna na Litwie do dziś.

Spójrzmy jednak prawdzie w oczy i zapoznajmy się z „rewersem” podawanego mitu, koncentrując uwagę na okresie dziejowym, gdy ważyły się losy Wilna i Wileńszczyzny. W świadomości litewskiej nadal panuje przekonanie o rzekomo wyrządzonej krzywdzie ze strony Polaków po I wojnie światowej z powodu przejęcia Wilna pod swoją administrację, co wywołuje do dziś masę ujemnych emocji i jest przedmiotem ciągłej uszczypliwości ze strony Litwinów, a także rzutuje na stosunek do polskiej mniejszości.

Polacy czekali na opamiętanie się braci Litwinów, z ugrzecznionym uśmiechem pokornie wysłuchiwali obietnic nadania im należnych praw. Oburzyli się dopiero wtedy, gdy sprawy „Orlenu”, w który wpakowano miliardy dolarów, potoczyły się niepomyślnie. Plany przyczynienia się do energetycznego bezpieczeństwa Litwy, nie zważając nawet na przesadnie wysokie koszty, spaliły się na panewce. Gdy przychylne decyzje ze strony litewskiej odnośnie problemów „Orlenu” nie nastąpiły, a na domiar, tory kolejowe łączące Możejki z najbliższym portem na Łotwie „po bratersku”, a raczej po bolszewicku zdemontowano, cierpliwość „strategicznych” partnerów pękła.

Mam obawę, że to właśnie sprawa „Orlenu” stała się głównym czynnikiem upominania się o prawa Polaków litewskich, ponieważ jest to swoisty, dość czuły instrument w polityce. Chciałoby się wierzyć, że w stosunkach dwustronnych nie tylko sprawy ekonomiczne, ale także bezpośrednio sprawy polskiej mniejszości są priorytetowe i nieuzależnione od czynników ekonomicznych. Warto jednak pamiętać, że dla osiągnięcia swoich celów, a mianowicie, utrzymania własnego narodowościowego jestestwa państwowego, pojmowanego zresztą dość swoiście, Litwini są bardzo konsekwentni, a stąd mogli i mogą kumać się w razie potrzeby ze wszystkimi, kto jest zainteresowany w ograniczeniu albo nawet zwalczaniu polskości. Nieważne, czy byli to bolszewicy w przeszłości, czy kartoflany dyktator za naszą wschodnią granicą teraz.

Chociaż mimo że w dobie obecnej żadna siła polityczna, żaden wróg nie pretenduje do Wilna, Litwini uważają każde ustępstwo wobec Polaków i egzekwowanie należnych praw mniejszości za swoją przegraną, ponieważ pragną wycieńczaną kulturowo Wileńszczyznę stopniowo depolonizować. Co do tego zgodne są wszystkie polityczne ugrupowania, różnią się chwyty.

Ponieważ pokutujące obecnie antypolskie stereotypy ukształtowały się z początkiem uzyskania litewskiej państwowości z pierwszej połowy XX wieku, dla zrozumienia politycznej mentalności braci Litwinów warto właśnie przywołać tamten okres. Szczególne znaczenie na polityczną mentalność Litwinów ma wpływ bolszewicki, trwający w swoistej symbiozie z litewskim nacjonalizmem. Nieliczne potyczki z bolszewikami Litwini skończyli już w drugiej połowie 1919 roku, by dojść z nimi do porozumienia na antypolskiej płaszczyźnie, podpisując 12 lipca 1920 roku umowę, nieuznaną wszak przez żadne z państw, kiedy to bolszewicy wmontowali Litwę w orbitę swojej polityki i po raz pierwszy obiecali jej Wileńszczyznę.

Od roku 1920 roku rozpoczęła się więc cicha współpraca, scalana antypolskością. Twórca polityki zagranicznej, minister spraw zagranicznych i premier Litwy Augustinas Voldemaras pisał: „Gdy Armia Czerwona atakowała Warszawę, potrzebowała wagonów dla przewiezienia wojska, których mogła dostarczyć Litwa. Upoważniony przez rząd litewski, pojechałem w tej sprawie do Wilna, gdzie rozlokował się sztab armii sowieckiej… Układ w sprawie przekazania środków transportu należało sporządzić tak, by ani Polska, ani sympatyzujące dla niej państwa nie mogły oskarżyć Litwy o naruszenie neutralności”. W podręcznikach historii o takich sprawach Litwini nie piszą. Co gorsza, w zamian podano fakty oczerniające Polskę, wciskając w młode głowy indoktrynowanych uczniów antypolską półprawdę, ukrywając fakty współpracy z bolszewikami.

„Kiedy tylko Litwini wyczuli, że Armii Czerwonej sprzyja zupełnie wyraźne powodzenie, ich neutralne stanowisko natychmiast zmieniło się na wrogie w stosunku do Polski. Oddziały litewskie uderzyły na polskie siły” — wspominał sowiecki dowódca z czasów wojny polsko-bolszewickiej Michaił Tuchaczewski w swojej księdze „Pochód za Wisłę”. Gdy dowódca korpusu kawalerii bolszewików G. Gaj-chan atakował w roku 1920 Wilno, w okolicach Jewja (Kaźmierzyszki) Litwini zaatakowali Polaków. W kilkanaście godzin po zajęciu Wilna przez bolszewików wkroczył tu litewski pułk Jonasa Černiusa, przez Rykonty posuwał się natomiast oddział pułkownika Kazysa Ladygi.

A jak wówczas zachowywali się wybrańcy narodu litewskiego? Podczas posiedzenia litewskiego Sejmasu przedstawiciel Polaków Bronisław Laus 6 lipca 1921 roku został publicznie nazwany przez posła, księdza Mykolasa Krupavičiusa „wszą”; podobnym epitetem osoba duchowna obdarowała zresztą całą mniejszość polską na Litwie („wszy naszego litewskiego narodu”). Taki to był stosunek wielu przedstawicieli kleru litewskiego, nieważne, czy był to ks. prałat J. Mačiulis (Maironis), ks. Krupavičius. Podobni księża bardziej tolerowali bolszewików niż Polaków. Proboszcz w Nowo-Święcianach w 1919 roku ufundował i ozdobił kwiatami pomnik komisarza bolszewickiego Jankowskiego-Jankauskasa, którego władze polskie skazały na śmierć za szkodliwą działalność podczas najazdu bolszewickiego.

Na proboszcza parafii nackiej w byłym powiecie lidzkim skarżyli się nawet Litwini, zarzucając mu, że swoją agitacją psuje stosunki polsko-litewskie. Atmosfera sejmowa nie była lepsza. Poseł J. Bildušas cisnął nawet w Lausa krzesłem. Członek Sejmasu, socjaldemokrata Steponas Kairys 20 sierpnia 1920 otwarcie wyznał w stylu bolszewickim, jaka była rzeczywista przyczyna zatargów z Polakami: „Obecna wojna Polaków z Litwą jest wojną o dwory. Lud litewski może śmiało walczyć i być pewnym, że zawsze doczeka się wydatnej pomocy europejskiego proletariatu i nareszcie osiągnie swe cele” (oklaski na sali).

Zatem początek nienawiści do Polaków miał w sobie zaczyn klasowy, rewolucyjny, bolszewicki. Bolszewickie nastroje panowały nie tylko w głowach lewicy. Chrześcijańscy demokraci Litwy, zapominając w antypolskim obłędzie o zasadach chrześcijańskich, a nie ustępując bolszewikom w swej lewackości, przywitali oklaskami wypowiedź przedstawiciela Partii Chłopskiej, uprzedniego premiera Mykolasa Sleževičiusa, co zostało utrwalone w stenogramie sejmowym: „Jeszcze raz musimy powtórzyć ludziom pracy to, o czym już niejednokrotnie mówiliśmy, że cała ziemia będzie zabrana obszarnikom (gorące oklaski). Ich (Polaków) miejsce jest, jeśli już nie w więzieniu, to w obozie koncentracyjnym”.

Jego partyjny kolega Kuzminskas 1 października 1920 roku, czyli jeszcze do akcji generała Lucjana Żeligowskiego, groził przedstawicielom polskiej frakcji: „Chciałbym zwrócić uwagę przedstawiciela Polaków Grajauskasa i innych obszarników, że o ile nie zechcą wyrzec się swoich dworów, może stać się z nimi tak, jak się stało z obszarnikami w Rosji, przecież nie wyszło im dobrze dla zdrowia”. Jak wiadomo, w okresie międzywojennym na Litwie skonfiskowano ponad 2000 dworów, będących ostoją polskiej kultury i tradycji.

Nienawiść do Polaków i bolszewicka pazerność na cudze mienie jednoczyła zatem wówczas wszystkie partie. Bardzo podobnie jest zresztą w naszych czasach, kiedy to w sprawie Polaków zestrajają zgodnie głos nawet użerające się między sobą partie, odrzucając ich bazujące się na europejskim prawie postulaty. W dniu 8 października 1920 roku, przedstawiciel politotdieła Zachodniego Frontu Armii Czerwonej Moisiej Akselrod telegrafował do litewskiego dowódcy Konstantinasa Žukasa : „Proszę natychmiast przyjąć należące się zgodnie z umową pokojową złoto, a po 2-3 dniach otrzymacie 17000 nowych karabinów i 17 milionów nabojów”. Na co Žukas, właściwie znany rdzennym kowieńczykom jako Konstanty Żuk, gdyż pochodził z polskiej rodziny, do czego się zresztą przyznaje w książce „Žvilgsnis į praeitį”. („Spojrzenie w przeszłość”), miał odpowiedzieć: „Za karabiny i naboje podziękowałem, a złoto poleciłem tym samym pociągiem wieźć do Kowna”.

Tak oto wyglądał litewski „opór” bolszewikom w tym okresie. Jak nadmieniłem, wszystko to miało miejsce za kilka miesięcy do akcji generała Żeligowskiego w Wilnie, który, będąc w obozie obrońców Wilna przed bolszewikami i mając dane wywiadu, rzecz jasna, nie łudził się co do prawdziwego oblicza polityków i wojskowych litewskich, będących w konszachtach z Sowietami i puszczających w niepamięć wzajemne zatargi z bolszewikami, byle działać przeciwko Polakom.

Zresztą, później ta współpraca z bolszewikami była nadal utrzymywana. Sowiecki dyplomata N. Łunjew w 1928 roku donosił Litwinom: „Litwa może oczekiwać pomocy Związku Sowieckiego w postaci: 1. propagandy przeciwko Polsce z wykorzystaniem słowa drukowanego; 2. w postaci dyplomatycznej interwencji lub protestu; 3. w wyjątkowych wypadkach grożąc militarnie, poprzez ściąganie znaczących liczebnie posiłków bliżej polskich granic”.

Politycy litewscy podczas uciążliwych pertraktacji, dotyczących podpisania Traktatu polsko-litewskiego w dniu 26 kwietnia 1994 r., ciągle usiłowali przeforsować tezę o rzekomej okupacji Wilna przez Polaków, absolutnie zapominając o swoich układach z bolszewikami. A przecież jest o czym wspomnieć. A. Rukša w swej książce „Walki o niepodległość Litwy” („Kovos dėl Lietuvos nepriklausomybės”) opisuje „wzruszające” chwile litewsko-bolszewickiej przyjaźni w lipcowym Wilnie 1920 roku, opowiada o uroczystym powitaniu przez Litwinów nie tylko litewskich, ale też sowieckich wojsk. S. Tomkevičius tak „odkurza” wspomnienia opatrzone tytułem „Pochody ochotników” („Savanorių žygiai”): „W Wilnie wszędzie mrowiło się od bolszewików, ale oni spotkali nas bardzo uroczyście. Wystawili pułk jazdy, a jakiś dowódca wygłosił czułe i życzliwe wobec nas przemówienie. Na nie odpowiedział dowódca naszej brygady, oficer Ladyga. Dowódcy ucałowali się i bolszewicy zaśpiewali dla nas swój „Internacjonał”.

Tenże bojowo usposobiony Ladyga na jednym z posiedzeń Sejmu Małej Litwy nawoływał: „Musimy natychmiast zająć wszystkie swoje ziemie etniczne i nawet dalej… Gdy oddamy kilka strzałów, polskie kury się rozsypią”. Śpiewający z bolszewikami K. Ladyga nie przypuszczał, że ironia losu zadecyduje o jego losie w 1941 roku. Został rozstrzelany nie przez Polaków, których tak nie lubił, lecz przez swoich kolesiów z czerwonymi gwiazdami.

Bolszewicy natomiast traktowali Litwinów jako czasowe narzędzie w walce z Polakami. Zaniepokojony zastępca komendanta Wilna Petronaitis 30 lipca 1920 roku informował Žukasa, iż bolszewicy szykują manifest odnośnie „proklamowania w Wilnie czerwonej Litwy oraz przekazania w jej ręce pełni władzy. Do wojska litewskiego są zasyłani agitatorzy, jest rozpowszechniana literatura bolszewicka, oczerniana władza litewska”.

Tylko porażka bolszewików pod Warszawą uratowała Wilno i Litwę. Dopiero po rozbiciu bolszewików Žukas 21 sierpnia 1920 roku odważył się wręczyć bolszewikom notę protestacyjną, w której zarzuca wcielanie wielu fachowców wojskowych oraz pracowników poczty do wojska czerwonoarmistów, by zdążyć uratować ich przed wywózką do Rosji. Z kolei wywiad litewski składał raporty o przygotowywaniu przez V. Mickevičiusa-Kapsukasa i Z. Alekę-Angarietisa powstania bolszewickiego, zamierzającego usunąć „władzę burżuazyjną”, informowano o działaniu doświadczonych instruktorów. Wileński komitet rewolucyjny 28 lipca 1920 roku donosił, że cywilna władza litewska nie ma prawa wydawać żadnych postanowień, uchwał i rozkazów, a wszystkie dotychczasowe tracą moc. Obecne w Wilnie wojskowe jednostki litewskie wycofały się z Wilna, by, jak stwierdza raport, „uniknąć nieporozumień z bolszewikami w związku z czynioną propagandą wśród żołnierzy litewskich”. Do Moskwy z Wileńszczyzny wysyłano transporty z maszynami, materiałami, zrabowaną zawartością magazynów, sprzętem gospodarczym.
Gazety bolszewickie coraz mocniej nawoływały w Wilnie do powstania zbrojnego przeciwko „burżuazyjnym ciemiężycielom”. By Litwini nie zaryzykowali przemówić nawet do swoich zwolenników, zamknięto gazetę „Nepriklausoma Lietuva” oraz prolitewską gazetę dla Polaków „Echo Litwy”. Na protesty Litwinów o ignorowaniu władzy litewskiej w mieście komitet rewolucyjny odpowiedział krótko i jednoznacznie: „Żadnej litewskiej władzy nie ma i rewkom nic o tym nie wie”. Tak oto wyglądały czyny bolszewików, z którymi podpisano umowę, jakiej w rzeczywistości bolszewicy nie mieli zamiaru respektować.

Polonofobia Litwinów była umiejętnie wykorzystana. W związku z wyparciem przez bolszewików wojsk polskich z Wilna, 16 lipca 1920 roku w Kownie odbyła się manifestacja, czemu przewodniczyła zgrana i jednomyślna w swojej polonofobii trójka: chrześcijański demokrata, ksiądz Krupavičius, komunista V. Požela i ksiądz J. Tumas. Jak widzimy, kler litewski po raz kolejny nie brzydził się bolszewickich sukcesów, ci duchowni i bolszewicy pięknie dopasowywali się i uzupełniali nawzajem, aczkolwiek pod jednym warunkiem: że była nim nie miłość do bliźniego, lecz antypolskość.

Dosłownie w kilka dni po czułej litewskiej manifestacji rozpoczęły się w Wilnie areszty nauczycieli i duchowieństwa, świeżo zawieszone szyldy litewskie zmieniano na rosyjskie. Szatańskie czyny bolszewików, represje wobec duchowieństwa na Wileńszczyźnie, rujnowanie świątyń nie wywierały zbyt wielkiego wrażenia na duchowieństwie litewskim. Górą był bowiem czasowy sukces w walce z Polakami, którzy gromili bolszewików, dokonujących grabieży nie tylko na polskiej, ale i na litewskiej ziemi.

Antypolska tradycja, która z proimperialnej carskiej transformowała się w antypolską bolszewicką, ma na Litwie licznych zwolenników również w nasze dni. Nie tylko liczni przedstawiciele prawicy, ale i poszczególni przedstawiciele lewicy, udający przyjaciół Polaków, otwierają prawdziwe oblicze, dając upust polonofobii. Ot, chociażby Justinas Karosas, kolejny „wybitny” litewski filozof i polityk, będący przez długi okres czasu komunistą, bez większych dyplomatycznych ceregieli palnął o nas w zaiste bolszewickim stylu: „Jeśli nie chcą integracji, niech jadą do Polski”. Cóż, aluzja niedwuznaczna. Ci, co polegli w walce z bolszewikami w latach 1919-20, oraz ci, którzy zginęli w Ponarach, też nie chcieli pomyślanej po litewsku integracji, czyli asymilacji.

Jeden z założycieli partii chrześcijańskich demokratów, ksiądz prałat Krupavičius, przewodniczący frakcji w Sejmasie Litewskim w okresie międzywojennym, przyznał się publicznie: „Polacy nie są normalnym narodem na Litwie, ale wynikiem choroby. Gdy państwo litewskie zacznie się goić, ta konsekwencja choroby będzie musiała zniknąć”. Krótko i węzłowato, szczerze i otwarcie. Niestety, była to postać, na której słowach i czynach wzorują się i dzisiejsi działacze. Pierwszy prezydent Litwy Antanas Smetona palnął swego czasu, co później zresztą uważał za błąd: „Szlachta orientacji polskiej musi powrócić na litewskość albo zginąć dla społeczeństwa litewskiego”.

Podobne bolszewickie nastawienie istnieje do dziś, z tą wszak różnicą, że niechęć jest skierowana w stosunku do Polaków Wileńszczyzny. Walka z polskością psuje społeczną atmosferę. Niewielka jest w tym różnica w porównaniu z okresem z początku XX wieku w Wilnie, który Michał Romer opisał tak oto: „Atmosfera społeczna w Wilnie jest jednak paskudna. Zabagniona strasznie. Litwini przez swój radykalizm językowo-litwinizacyjny czynią miejscowym Polakom sytuację nieznośną i właściwie degradują ich na poziom analfabetów”, a w liście do M. Urbšienė postępowanie Litwinów względem Polaków po odzyskaniu Wilna porównywał do kolonizatorów w koloniach.

Szkoda, iż władze nie chcą wniknąć w słowa twórcy litewskiego prawa konstytucyjnego, patrioty Litwy, aczkolwiek litewskiego Polaka M. Romera, który twardo sprecyzował: „Polacy na Litwie stanowią typ psychiczny i związek społeczny swoisty, jeden z rdzennych krajowych”, a dla czasopisma „Trimitas” w 1933 roku w artykule „Droga do Wilna”(„Kelias į Vilnių”) przyznawał, że najchętniej zakwalifikowałby siebie do narodu Polaków litewskich, gdyby taki naród istniał. Stanowczo wypowiadał się on przeciwko stwierdzeniu „Litwini mówiący po polsku” wobec Polaków Litwy, uznając równe prawa dla Polaków Litwy i Litwinów. Przychylny narodowościowym aspiracjom etnicznych Litwinów M. Romer, nieraz odczuwał presję nacjonalistów, ale podkreślał: „Pozostanę Polakiem, sztucznie nie będę zmieniał skóry”. Dlaczegoż więc my mielibyśmy to uczynić?

Litwini tymczasem nie potrafią wyzbyć się antypolskich stereotypów i domniemanych krzywd. Ojciec litewskiego odrodzenia narodowego Jonas Basanavičius, cierpiący na polonofobię, jest uwielbiany przez Litwinów za swoją postawę. Nawet M. Romer oburzał się, że „Basanowicz jest wszakże czystej krwi nacjonalistą”, „węszy na każdym kroku niebezpieczeństwo supremacji polskiej, która jest dla niego straszakiem największym”, „Basanowicz unika tendencyjnie języka polskiego i przechodzi raczej na rosyjski, o ile nie mówią po litewsku”. Czyżby polonofobia stała się zakaźną patologią bolszewicko-nacjonalistyczną?

Podobnie, po bolszewicku, jest zwalczany i rugowany język polski. A przecież, jeszcze w 1599 roku Mikołaj Dauksza, tak szanowany obecnie kanonik litewski, orędownik języka litewskiego, pisał o języku polskim na Litwie: „Język polski przez ono miłe zjednoczenie Wielkiego Księstwa Litewskiego ze sławną Koroną Polską niemal przyrodzony jest”. Nie językowy zamordyzm przyczyni się więc do rozwiązania niesnasek narodowościowych, lecz przychylna polityka władz wobec litewskich Polaków, przecież obywateli Litwy, w nie mniejszym stopniu spadkobierców dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego, w którym język polski zajmował poczesne miejsce.

Niech bracia Litwini zaprzestaną wywierać presję w bolszewickim stylu wobec Polaków i pamiętają, że przywiązanie i miłość do języka ojczystego nie jest wyłączną prerogatywą narodu litewskiego. Już od dawna naukowcy zauważyli prawidłowość, że ogólnoludzkie cechy słabną i zanikają, gdy ludzie zapominają o swoich wartościach językowych i etnicznych, są skłonni do otępienia i pozbycia się autentyczności, wyrastają na szkodliwy sobie i państwu nowotwór.
Nieraz padają zarzuty względem Polaków o rzekomym poparciu komunistów, ale nigdy oskarżyciele nie chcą przytoczyć dane statystyczne. W 1940 roku centralny komitet komunistycznej partii Litwy składał się z pięciu Litwinów, jednego Żyda i jednego Białorusina, a z ogólnej liczby komunistów Litwy, 80,75% stanowili Litwini, 11% — Żydzi, 7,65% — Rosjanie, inne narodowości, w tym i Polacy, razem stanowili tylko 0,6%, a właściwie, ich prawie nie było. Po II Wojnie Światowej liczba Polaków komunistów nieco się zwiększyła, ale procentowo zawsze znacznie ustępowała innym narodowościom. Wystarczy zwiedzić cmentarz na Antokolu w Wilnie, gdzie są pochowani wysokiej rangi działacze i dostojnicy komunistyczni. Nie znajdziecie tam polskiego nazwiska. Bolszewizm był obcy Polakowi, Polacy Wileńszczyzny byli zawsze wierni tradycjom i wierze przodków. I takimi muszą pozostać.

Jesteśmy potrzebni Litwie będąc harmonicznie wykształconymi i właśnie w tym kierunku, a nie w pielęgnowaniu bolszewickiego stylu we wzajemnych stosunkach muszą być skoncentrowane nasze wspólne wysiłki. Warto wsłuchać się w słowa Tomasa Venclovy, który mówi: „Wilno jest litewskie, ale wątpliwe, czy jego los będzie sensowny, jeżeli nie zostanie chociaż częściowo odtworzona jego wielokulturowa tkanka, pewna tradycja Wielkiego Księstwa Litewskiego”. Litwinom warto pamiętać, że na kilka miesięcy przed śmiercią nawet grzeszący polonofobią prezydent Antanas Smetona uznał, że antypolska polityka państwa litewskiego była błędem, w tym też — jego osobistym. Uczmy się na błędach, by żyć zgodnie i szanując się nawzajem w nowej rodzinie, jaką teraz jest Unia Europejska.

66 odpowiedzi to Bolszewickie przeżytki w świadomości na Litwie

  1. połaniec mówi:

    Wilno nasze a Litwa sowiecka!

  2. Dead can dance mówi:

    Vilnensis Semper Fidelis Poloniae

  3. Kmicic mówi:

    Federacja Organizacji Kresowych oraz Stowarzyszenie Memoriae Fidelis informują, że 11 grudnia 2010 roku, o godz. 12.00 przed budynkiem Ambasady Litewskiej w Warszawie (Al. Ujazdowskie 14) odbędzie się pikieta przeciwko reformie oświaty, faktycznie likwidującej polskie szkolnictwo na Litwie. Organizatorzy serdecznie zapraszają wszystkich solidaryzujących się z naszymi rodakami na Litwie.

    Federacja Organizacji Kresowych

    Stowarzyszenie Memoriae Fidelis

  4. tomasz mówi:

    Bardzo dobry i ciekawy artykuł. Momentami bym polemizował ale generalnie gratulacje dla autora.

  5. obywatel mówi:

    Z tego wynika, że to Letuvisy zadali zdradziecki cios w plecy dla walczącej Polski z Sowietami bratając się z Sowiecką Rosją. A akcja Żeligowskiego była dopiero później o co oskarżają ciągle Polaków.

  6. pruss mówi:

    artykul bardzo rzeczowy i na faktach.Swietny.Szkoda,ze nie na Delfi drukowany a moze warto by bylo?Pisanie o braciach Litwinach to juz przesada nie byli i nie beda dla nas bracmi ci co nas w Ponarach mordowali..Istnieja dzieki nam i caly czas zra reke,ktora ich przy zyciu trzyma.Mysle,ze czas z tym skonczyc.Sa bardziel radykalne kroku potrzebne ze stronyPL i mysle,ze do tego dojdzie.Doktryna o obronie panstw baltyckich to tylko koncert zyczen tych panstw w NATO.Sentymenty minely z Kaczynskim.Sikorski&CO mysla po angielsku czyli interesy.Mysle,ze Rosja nam wiecej zaproponuje bo przeciez tez ma tam swoja mniejszosc no i oczywiscie mnostwo teczek na”obecnych bohaterow” WKL rozciagajacego sie od moze do morza

  7. Albert mówi:

    bardzo smialo.

  8. Kmicic mówi:

    Do Albert:
    Nie śmiało, tylko prawdziwie..

  9. piast mówi:

    Jeżeli nacjonaliści Novolitevscy będą kąsać Polaków litevskich w tak brutalny i bolszewicki sposób jak to czynią na oczach całej UE nie pozostawią nam żadnego wyboru. Muszą nastąpić retorsje gospodarcze i naciski polityczne ze strony RP. Muszą zrozumieć że nacjonalizm i szowinizm nie popłaca.Jeżeli chcą żyć dobrze z RP muszą przestrzegać prawa europejskiego i zapisów traktatu polsko-litevskiego. Jeżeli im to nie odpowiada to kwestia traktatu stanie się otwarta… Będą mieli od wschodu i od zachodu sąsiadów z którymi są skłóceni. Jeżeli za przyjaciela wybiorą Rosję ich prawo. Ale nie chcemy ich znać, Jak ich spotka jakieś nieszczęście to nawet palcem nie kiwniemy w ich obronie.Raz się już skumali z bolszewikami a póżniej z Hilterem / PONARY / Jak się trzeci raz się skumają z wrogami RP to nie chcemy ich wogóle znać. Możemy im tylko powiedzieć ze pełzająca lituanizacja polskich szkół nie przejdzie..I dotychczasowe deklaracje rządów RP w sprawie mniejszości polskiej należy odczytywać jako gra na zwłokę w celu wynarodowienia litewskich Polaków

  10. piast mówi:

    “rządów RL” oczywiście sorry za błąd

  11. Boguś mówi:

    Dobry tekst.
    Widac ,że Litwa jest jeszcze daleko od cywilizacji zachodu.
    Wydaje sie nawet ze Rosja stara sie byc blizej.

  12. MIRO mówi:

    Mały zakompleksiony naród bez honoru
    Proponuję przyłączyć Wileńszczyznę do macierzy.Myślę że na tych zuchów wystarczą 4 zastępy harcerek na rowerach

  13. Wolny mówi:

    Komentarz usunięty. [3]

  14. Dead can dance mówi:

    Miro: Gdybyśmy zaatakowali litwę, to nawet NATO nie ruszy bo zgłupieją, tego traktaty nie przewidziały, dwa dni i jesteśmy w Wilnie z powrotem, a potem amnestia oraz referendum i po sprawie!

  15. Ja mówi:

    do Dead can dance: gdybyśmy zaatakowali Litwę, to zostalibyśmy wyrzuceni z NATO za zbrojną agresję wobec sąsiada i ( formalnie ) sojusznika. W UE również mielibyśmy problemy, nie mówiąc już o kłopotach z Rosją, która na pewno próbowałaby wykorzystać zamieszanie przy swoich granicach, rozgrywając je na swoją korzyść ( i przy okazji na naszą niekorzyść ). W Niemczech przy tej okazji mogłyby się uaktywnić siły w rodzaju NPD, które chętnie widziałyby podobną akcję, tyle tylko, że nie polską, lecz niemiecką i skierowaną nie przeciwko Litwie, lecz przeciwko Polsce. Krótko mówiąc narobilibyśmy sobie i innym wielu problemów.

    do Wolny:
    “Komorowski? Tusk? Przecież to są marionetki w rekach Berlina i Moskwy,w dodatku z krwią 96 ofiar Smoleńska na rękach”

    No proszę. Najpierw krytykujesz proces w Norymberdze, sugerując, że dowody na zbrodnie nazistów były słabe. Teraz z kolei sam wysuwasz ciężkie oskarżenia ( “krew na rękach” ) wobec Tuska i Komorowskiego, nie mając żadnego dowodu. To się chyba nazywa hipokryzja.

  16. tomasz mówi:

    do Ja: Komu to tłumaczysz? Taka akcja z naszej strony byłaby widowiskowym strzałem SOBIE w stopę.

    W tej drugiej sprawie to się nie nazywa “hipokryzja” to się nazywa karne pomówienie. Zgłosiłem do admina.

  17. tomasz mówi:

    do ja: Zachciałbyś może zerknąć pod “Oświadczenie Rady Społecznej…” post nr 43.

  18. Wolny mówi:

    Komentarz usunięty. [4]

    Od admina: jest to ostatnia szansa, by się zapoznać z Regulaminem i zacząć go przestrzegać.

  19. tomasz mówi:

    do Wolny: Masz rację. Żegnaj. Od razu uważałem że twoje teksty w rodzaju jak się zorientuję że mnie tu nie chcą to sam odejdę, są funta kłaków warte. Ciebie trzeba faktycznie wykasować.

  20. Dead can dance mówi:

    to co się wydaje niemożliwe, okazuje się możliwe…ale o ile pamiętam w układzie euroatlantyckim nie ma takiego punktu, który przewidywałby poróżnienie wewnątrz układu…zresztą stara wersja z powstaniem byłaby lepsza i strawniejsza, więc odpadłby punkt natowski, o NPD, przecież to śmieszne, kogo ona miałaby bronić międzynarodówki skinhedów z Kłajpedy…Rosja wielka niewiadoma, ale w dobie normalizacji stosunków już kiedyś sama przyznała, że traktat Ribbentrop-Mołotow jest nieważny..reasumując nie jest to takie wszystko science fiction jak nam się wydaje!

  21. Kąkol mówi:

    Warto przypmnieć księdza Ambrosiusa Jakavonisa proboszcza z Jęczmieniszek, który wykorzystywał konfesjonał i donosił w czasie wojny Saugumie o polskich partyzantach.

  22. Wolny mówi:

    do tomasz:
    Właśnie tacy jak ty “kasowali” w Ponarach.Od początku czułem że ty od nich.

    Użytkownik zabanowany.

  23. Jan mówi:

    Wolny:Ty rzeczywiście masz coś nie tak.Za takie oszczerstwa daje się dobrego kopa.

  24. Lady Chapel mówi:

    No ilez mozna… Przynajmniej raz w tygodniu KW serwuje takie teksty, ktore miast zblizac oddalaja.

  25. Połaniec mówi:

    Po tekście dra Siemienowicza widać, że wiedza historyczna, nas Koroniarzy jest niewielka. należy przypominać słowa j. Mackiewicza: “tylko prawda jest ciekawa”. Dziękuję za kolejny interesujący materiał- proszę o więcej..

  26. Bronislaw mówi:

    ja uwažam že nie možy szydlo litewskie byc w worku i nie wylesc,artykul w 100procet prawidlowy,ta pilka systemu litewskiego byla zawsze bita w bramkę Polakow,chyba czas nastal ažeby odbiwac spowrotem,w terazniejszej polityce w UE stąd musi zacząc się ažeby Polska nie stala się znowu okupantem w systemie propagandowym litwy,to možliwe podziala,albo wielki protest calej naszej rodziny Wilenszczyzny zorganizowany,chociaž będzie argument systemu že my idziemy przeciw panstwu,system będzie się takim sposobem bronil na calym swiecie,najlepiej wychodzi naciski z Brukseli do demokratycznych ustaw na Litwie.

  27. Senbuvis mówi:

    B. dobry i na czasie artykuł. Szczególnie wobec planowanej na jutro manifestacji przed pałacem prezydenckim. Wniosek jeden: nie ma mowy o dobrowolnym uznaniu praw Polaków jako obywateli Republiki Litewskiej. Oparta na ideologii nienawiści do wszystkiego co polskie, władza RL i jej elity, gotowe są sprzymierzyć się z każdym, byleby niszczyć polskość na Wileńszczyźnie i na całej Litwie.
    Bezkarne uchwalenie ustawy o oświacie mniejszości narodowych, to początek końca polskości na Wileńszczyźnie. Nie mam pojęcia, czy możgą władze Polski, po uchwaleniu tej ustawy, wystąpić z wnioskiem o wykluczenie Litwy z UE – jeżeli tak to powinny to natychmiast zrobić. Oddać Litwę w ręce ich największych przyjaciół – Rosjan i będzie po zabawie.

  28. Senbuvis mówi:

    Już wiem:
    “Wykluczenie jednego z państw członkowskich zasadniczo nie jest możliwe. W przypadku „ciężkiego naruszenia” traktatu wielostronnego przez jedno z państw członkowskich, pozostałe państwa członkowskie mogą porozumieć się m.in., co do wygaśnięcia lub zawieszenia traktatu w odniesieniu do takiego państwa.”
    Czyli Polska może przestać traktować Litwę jako państwo członkowskie UE – zamknąć granicę, wprowadzić kontrolę celną itd. Aż posłowie wpadną na myśl, że swoiją głupotą nacjonalistyczną więcej szkodzą Litwie niż sądzą.

  29. Ja mówi:

    do Tomasz: zerknąłem. Generalnie zgadzam się z twoim zdaniem na ten temat, zresztą już dawno mówiłem, że Radę należy zlikwidować. Ostatnia akcja z “publiczną, prywatną korespondencją” tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu.

  30. Warmiak mówi:

    Znakomity artykuł.
    “Braci” Litwinów właśnie w ten sposób należy sprowadzać na ziemię. Niech bezwstydna i haniebna współpraca Litwinów z bolszewikami i hitlerowcami ujrzy światło dzienne.

  31. Zbigniew mówi:

    Bardzo dobry artykuł.
    Brawo autor

  32. Kmicic mówi:

    Polscy politycy powinni sie zdecydować.Liczy się wyłącznie skuteczność. Moim zdaniem takim konkretnym krokiem było by pozwanie przez Polske Litwy przed miedzynarodowe trybunały.Państwo przeciwko państwu.Obawy ,że Rp zostanie poddana krytyce włóżmy między bajki.Za dużo krzywdy po stronie polskiej mniejszości.Za duża asymetria w prawach Litwinów w RP z prawami Polaków na LT.Czynienie niewystarczająco dużo jest świadomym godzeniem się polskich władz na ewidentne bezprawie u swojego unijnego sąsiada.

  33. Dead can dance mówi:

    A co w przypadku negatywnego wyroku?

  34. FreeWilno mówi:

    Cóż, widziałem gdzieś dość adekwatny rysunek z 1938 roku. Na mapie II RP stoi żołnierz (chyba nawet nasz ówczesny marszałek ) i za uszy trzymając skrzata stojącego na mapie Litwy, tako rzecze: ”I cóż z tobą począć? Za małyś, aby cię bić, a za staryś, aby ci twe gałgaństwa płazem puszczać” 😉

  35. Jurgis mówi:

    Świetny artykuł warty zachowania i rozpowszechnienia.Szkoda ,że nie
    zreferowany w Ratuszu przy obchodach
    zerwania umowy Suwalskiej – lub jako wystąpienie w czasie dyskusji. Oj by się działo !

  36. Edmuk mówi:

    Bardzo mi się artykuł spodobał. Nie jestem historykiem, ale coś mi świtało: nie o język polski na Litwie chodziło, ale o dworki i majątki. A dziś – o ziemie we Wilnie i okolicach…
    Najpierw pretekst, że Polakom na Litwie nic się nie należy, bo to – Polacy, a następnie – Polaków nie ma, czyli język i szkolnictwo nie ma sensu istnienia. Perfidne. Ale, skoro postbolszewicka hołota rządzi…
    Pracowałem z jednym takim, co był prawdziwym Lietuvisem. Ziemie jego ojca zostały podzielone linią demarkacyjną, część ziemi w Śmietońskiej Lietuvie, a część w Litwie Żeligowkiego, W dni powszednie orał w Litwie, a w niedziele w Lietuvie, bo w Litwie za niedzielne orki karano. Przy Śmietonie wstąpił do seminarium duchownego w Kownie, ukończył, ale się nie wyświęcił, bo przyszli sowieci. Wstąpił do partii komunistycznej, ukończył wyższą szkołę partyjną (na Zwierzyńcu), ale potem dorabiał zakrystianem w jednej z najbardziej znanych świątyń we Wilnie. Bycie głową partyjnej organizacji działu zakładu mu w tym nie przeszkadzało.
    Jak powstał Sąjudis, od razu stał się jego aktywistą. Nie zrobił tam kariery, bo ta szkoła partyjna jakoś zawadzała. Ulubionym wierszykiem po “głębszym” – szklaneczce, był: “tupi Lenkas už kalniuko…” Dziwił się, że go nie znałem. Taki oto był pan Vytautas.

  37. Kmicic mówi:

    Dr. Jan Gabriel Mincewicz, były poseł na sejmas, dyr. reprezentacyjnego zespołu Wileńszczyzna, organizator Kwiatów Polskich, wice-mer rej. Wileńskiego:
    Czy Litwa dąży w stronę “apartheidu?”
    http://www.polskiekresy.pl/index.html?act=nowoscifulldb&id=118

  38. Antek Rozpylacz mówi:

    Swietny Artykul, sporo sie dowiedzialem..Brawo

  39. ben mówi:

    Oczywiste jest to, że zarówno bolszewikom jak i Litwinom chodziło przede wszystkim o to, by “grabić zagrabione”. Tu trzeba przyznać, że i polscy chłopi folwarczni, mieli “lepkie palce”. To czego nie zniszczono i nie rozgrabiono w latach 20-ych, zniszczono i rozgrabiono po 1939 r.
    Rozumiem, że autor chciał udowodnić jakąś tezę, chyba tę, którą zawarł w tytule. (Niekoniecznie długość wypowiedzi świadczy o jej zawartości merytorycznej).
    Moim zdaniem można byłoby równie dobrze tę tezę odnieść do części Polaków, których świadomość została ukształtowana zgodnie z wzorcem “homo sovieticus”.
    Co do funkcjonujących w RL “antypolskich stereotypów”, niestety, to także wynik i istniejących, także w świadomości autora, “antylitewskich stereotypów”. Dlatego jestem i będę zdania, że to raczej własna frustracja a nie właściwe rozpoznanie sąsiada jest podłożem polsko-litewskich waśni i działa to w obie strony. Jako potomek tych ograbionych nie uważam, by za to obwiniać którąkolwiek z nacji, a raczej ludzi i tych, którzy nimi kierowali. Podobnie rzecz się ma i dziś. Wiem, wiem, że takie nastawienie nie jest tu na forum mile widziane i zaraz “ujadacze zaatakują” mnie za:
    – brak człobitności względem autora,
    – prolitewskie sympatie,
    – za to, ze się jeszcze tu odzywam. 🙂

  40. Anonim110 mówi:

    Kolejny zamówiony artykuł,w zasadzie nic nowego,do naszej wiedzy,o rejacjach polsko-litewskich,nie wnoszący. I cel wiadoma – wzmocnić przedwyborczą kondycję tej “jedynej reprezentantki” na dzisiejszej arenie samorządowej ( bo innych nie ma i być nie może,a my wiemy najlepiej …). Oby nie krytycznie o AWPL.Oby nie krytycznie o elitach “patriotycznych” i liderach (A kto tu lider?Oprócz jedynego,też o innych głośno nie wolno). Oby nie o bezhołowiu,dyletaństwie i rodzimym protekcjonalizmie (A wy “buraki” słuchajcie,co wam mówią…). I nie daj Boże,aby ktoś zwątpił w “charyzmę” i zasługi Wodza na polu “walki” o polskość na Wileńszczyżnie. A ludzie pytają: Kiedy ostatnio na łamach Kuriera była zamieszczona chociażby najmniejsza krytyczna wzmianka na ten temat?I w ogóle,jaką misję ma do spełnienia dzisiaj nasza polska prasa niezależna?

  41. Anonim 111 mówi:

    Anonim 110-to świętej pamięci(wsród Polaków Wileńszczyzny) rysio maciejkianiec-były instruktor kom.partii w Solecznikach.W wielu wypadkach mówi w unisono s Benem(chyba też instruktorem). “Ben,Gulczetaj, pokażi licziko”

  42. Jurgis mówi:

    Vilnius musu Lietuva Rusu – to potoczna ocena zysków i strat przyjaźni Litwinów z ZSRR.
    Artykuł powinna przeczytać uczenica
    Andruszkiewicz,która tak bardzo wstydzi się że jest Polką.A potem powinna zaliczyć klasówkę w tym temacie.

  43. aitvaras mówi:

    eiline lenkiska prostitute vel sika ant lietuvos, o veliau skundziasi, kad lietuviai tas lenkiskas kurvas skriaudzia.kai tik pradejo patys su rusais buciuotis, tai vis smarkiau puola lietuva. tai lenku mandavoskiu natura, vis peili i nugara lietuviams susmeigti.pajuto ,kad del krizes kyla nepasitenkinimas, tai nutare siuksles isnaudoti proga ir siekti savo purvinu tikslu. tipiskas lenku mentalitetas, i akis sypsotis, o uz akiu spjaudyti..matyt atejo laikas tas lenkiskas prostitutes ismesti is lietuvos, nes kitaip, jos dar ilgai gadins ora normaliems zmonems…

  44. aitvarasaitvaras mówi:

    lenkiski durneliai, pastudijuokite savo pavardes, visos lietuvisku saknu, sulenkintu lietuviu palikuonys.tikrieji lenkai po karo isvaziavo i lenkija, daugiausia i lenku okupuotas vokieciu zemes vroclava,gdanska,scecinair kitas, o lietuvoje liko runkeliai- nutautejusiu lietuviu ainiai, o ne lenkai.tas pat variantas ir baltarusijoje.tos vietoves, kurios priklause LDK, ir kuriose gyveno lietuviai, nutautejo, sulenkejo. 1833 metu gardino gubernijoj gyveno 60 proc.lietuviu, o vilniaus gubernijoje-80 proc..kur jie- isgaravo per simta metu. kai buvo numalsintas 1863 metais kvailu lenku pradetas sukilimas ir eilini karta pralosta, nes lenkai nemoka kariauti ,o tik degtine magti ir liezuviu malti, caro valdzia uzdare lietuviskas mokyklas ir lietuviams reikejo pasirinkti, ar mokytis rusu kalba ar lenku. kadangi rusu labiau nemego ,rinkosi lenku ir padare didele klaida, nes istorija parode, kad lenkas didesne siuksle uz rusa, kad tai gyvate, kuri visada nesioja uzanti akmeny artimui.bet jusu laikas sudlenkiai jau praejo, jusu lietuvije beliko 170000 tukstanciu, o ne 200, kaip giriates, ir ne sesi proc., 0 5,5, is kuriu puse jau nekalba lenkiskai, dar 20 metu ir savaime issipres jusu klausimas, vel grysite i savo proteviu kalba ir geda bus, kad kazkada buvote paklyde…..

  45. ben mówi:

    Do Anonim 111:
    Następny “cwaniaczek”, któremu samodzielne myślenie forumowiczów nie jest w smaczek? 🙂
    Pokaż własne liczko! Wypowiedz się chociaż w jednej kwestii poruszonej tu na forum KW! 🙂
    Wiem, wiem, twoje zdanie to brak zdania, ale przynajmniej dostarczysz mi na moment rozrywki, jak kilku przed tobą! 🙂

  46. Kmicic mówi:

    do anonim 111 41;
    I sprawa jasna.Byłem ciekawy pod jakim nickiem ta antypolska łajza się ukrywa.Byłem pewny ,że jest, tylko nie wiedziałem dokładnie pod którym hasłem. Miałem kilka typów 🙂
    ps.
    reakcja bena daje wiele do myślenia
    Pozdrawiam

  47. Jurgis mówi:

    @ Kmicic
    zgoda,
    po prostu hasa tutaj taki
    KOŃ TROJAŃSKI,który jak wiadomo wchodził miedzy nieprzyjaciół udając swojego,a by potem zdradziecko atakować.

  48. Kmicic mówi:

    czwartek godz 12.00 Pikieta w obronie polskich dzieci i standardów europejskich
    Konsulat Republiki Litewskiej w Gdańsku
    adres: 80-890 Gdańsk, Heweliusza 11

    do Jurgis:
    Pozdrawiam 🙂

  49. RE mówi:

    Co tutaj jeszcze robia “wypowiedzi” 43 i 44, panie adminie?

  50. Anonim110 mówi:

    Nakręcając spiralę konfrontacyjną,kosztem Polaków na Wileńszczyżnie,awupelowskie etatowcy i agitatorzy,mogliby przynajmniej,rozjaśnić na początku ludziom,na czym polega : – PRIMO- ten dziwny strategiczny sojusz Tomaszewskiego (prezesa AWPL) z populistą Paksasem – byłym,usuniętym z urzędu w drodze impeachmentu,prorosyjskim prezydentem Litwy, – SEKUNDO- to współfinansowanie kampanii wyborczych AWPL przez dystrybutora rosyjskiego gazu na Litwie Dujotekanę (pośrednika Gazpromu), – TERTIO – to ustawianie w czołówce partyjnej listy AWPL,w wyborach do Sejmu RL,menedżerów tejże wyżej wspomnianej spółki (Dujotekany), – QUARTO – to ….No właśnie,…

  51. ted mówi:

    Wrogosc Letuwisow,to cywilizacyjny spor.Niech tak zostanie!-tylko martwi fakt,ze (wg sondazy)oglupianie Polakow w Polsce,jest tak skuteczne,ze zajmiemy wkrotce ta sama osla lawke z nimi.Zas Polacy z Litwy,obronia sie,jakos jestem o tym przekonany.Bardzo dobry artykul,pozdrawiam

  52. wwj mówi:

    Gratulacje.Jestes prawdziwym synem Wilenszczyzny

  53. kum mówi:

    Gratulacje.

  54. Kmicic mówi:

    do 50;
    rozumiem wąsatego, kompletnie skompromitowanego i zapomnianego Pana.Jak było na “konferencji” w Wileńskim ratuszu?

  55. Fredek mówi:

    Czytam te wasze wypowiedzi i tak naprawdę,to mi smutno,że tak mały naród,jakim są Litwini,który to dzięki polskiej protekcji uzyskał członkostwo w NATO i UE,teraz opluwa i gnębi nas,Polaków,to bardzo nieporządku:(

  56. Anonim110 mówi:

    I znów zatkało.Jakby kij połknęli “nasi” awupelowskie etatowcy.Intensywne konsultacje “na szczytach” w sprawie odpowiedzi,na zdawałoby się elementarne,postawione bez żadnych podtekstów pytania w poście 50,przeciągają się. A z braku argumentów,na siłę próbuje się znależć jakiegoś chłopca do bicia.(Ale to już przecież przerabialiśmy). I poszły e-mailowe instrukcje z żądaniami opuścić kurtynę – wykasować,zatapetować … A czy nie można tak spokojnie,bez zbytnich emocji, wyjaśnić przed wyborami ludziom ,na czym rzeczywiście polegają,te dziwne partyjne preferencje (czyt.p.50)?

  57. Kmicic mówi:

    Do Fredek;
    to taki wielki i niekompletny skrót;http://kurierwilenski.lt/porownanie-sytuacji-polakow-na-litwie-i-litwinow-w-polsce/
    Włącz się w pikiety, które będziemy tu zapowiadali.Warto się wybrać na spacerek w słusznej sprawie.Pozdrawiam

  58. Fredek mówi:

    Jak się mam wybrać?Mieszkam w Elblagu,60 km od Gdańska.

  59. Fredek mówi:

    Ciekawy artykuł,Kmicic,nie uważasz tego za dziwne?Właśnie u nas,w Polsce,w takim Puńsku czy Sejnach są dopuszczone nazwy dwujęzyczne miejscowości,tzn.w języku polskim jak i litewskim,w innym zakątku Polski,na Śląsku Opolskim,używa się języka polskiego i niemieckiego,natomiast na Kaszubach,rdzenni mieszkańcy tej ziemi-Kaszubi,którzy w większości czują się Polakami,używają swojego,regionalnego języka kaszubskiego,który jest historyczną mową Pomorzan i nikomu to nie przeszkadza.Nowolitwini-tak ich określa litewski uczony Tomas Venclowa,w odróżnieniu od Starolitwinów,to typowi ksenofobi,nacjonaliści i ludzie pozbawieni mądrości życiowej,jaką jest niewątpliwie historyczne doświadczenie bycia od stuleci w unii polsko-litewskiej,która to nie była doskonałą,jednak doprowadziła do tego,ze naród litewski nie uległ unicestwieniu teutońskiemu,tak jak to się stało z plemionami pruskimi i jaćwięskimi.Uważam,że w strukturach politycznych dzisiejszej Republiki Litewskiej jest dużo agentury postosowieckiej,która to specjalnie podżega do nienawiści na linii polsko-litewskiej,czym gożej,tym lepiej,a państwu litewskiemu brakuje odpowiedniego przywódctwa inteligencji litewskiej,która to jest bardziej obiektywna na sprawy mniejszości polskiej na Wilenszczyźnie,uważam,że tutejsi Polacy powinni złożyć skargę do Strasburga na władze litewskie,które to nie przestrzegają praw mniejszości narodowych, obowiązujących jednakowo na terenie całej Unii Europejskiej,serdecznie pozdrawiam wileńskich Polaków jak i trzeźwo myślących Litwinów.

  60. Kmicic mówi:

    domn Fredek:
    Tak ,ja też się dziwię, że to wszystko już dawno nie jest w międzynarodowych trybunałach.Widocznie Wilniukom brak czasu na spojrzenie z pewnego dystansu na politykę władz litewskich i przyjęcie krótko, średnio i długoterminowej strategii. No cóż, cały czas są zmuszani do walki o życie, taka bezustanna obrona Częstochowy. (tutaj nawet Ostrej Bramy trzeba bronić, i to przed litewskim kościołem!).Z Romaszem Venclowa porozmawiałem sobie w trakcie wspólnej podróży z Wiln do W-wy. Na hasło Garszwa machnął z zażenowaniem rękaa i przyznał, że cały litewski aparat pąnstwowy jest ukierunkowany na wynarodowienie autochtonów polskich. Podaj swój email dla mnie w dziale Admin(upoważnij go do przekazania) W drugiej połowie stycznia planowany jest w Gdańsku duży ponadpartyjny, pokojowy wiec.Pewnie się spotkamy.
    serdecznie pozdrawiam

  61. Fredek mówi:

    Ojej,a myslisz,ze ja wiem jak to się robi?

  62. Kmicic mówi:

    do fredek62:
    zajrzyj do zakładki Admin:
    napisz:
    proszę o podanie mojego email(Fredek) internaucie Kmicic
    I tyle
    Pozdrawiam

  63. Adam81w mówi:

    Tłumaczyć na nowolitewski!

  64. Fredek mówi:

    Co tłumaczyć?

  65. Duseika mówi:

    Oskarzacie nas o bolszewizm i wybieracie Polakiem roku pierwszego sekretarza komitetu komsomolu rejonu…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.