48
Dwie rzeczywistości obecnych litewsko-polskich relacji

Wiceminister spraw zagranicznych Litwy Egidijus Meilūnas Fot. Marian Paluszkiewicz

W ubiegłą niedzielę, w Warszawie, miało miejsce czterostronne spotkanie premierów Polski, Litwy Łotwy i Estonii.

W ramach (czy też na marginesie?) tego szczytu osobno spotkali się premierzy Litwy i Polski, Andrius Kubilius i Donald Tusk. W spotkaniu uczestniczyli również minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oraz wiceminister spraw zagranicznych Litwy, a do niedawna ambasador Litwy w Polsce Egidijus Meilūnas.

We czwórkę premierzy Donald Tusk, Andrius Kubilius, Valdis Dombrovskis i Adrus Ansip rozmawiali o wspólnych przedsięwzięciach energetycznych w regionie bałtyckim oraz perspektywie finansowej Unii Europejskiej. Szefowie rządów podkreślili, że podejmują wspólne działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego w regionie. Zaznaczyli, że mają one ogromne znaczenie nie tylko dla krajów bałtyckich, ale całej Unii Europejskiej. Szefowie rządów podkreślili dotychczasową udaną współpracę państw bałtyckich.


Tymczasem, co było tematem spotkania premierów Polski i Litwy, które trwało znacznie dłużej, niż pierwotnie planowano, zapytaliśmy wiceministra Egidijusa Meilūnasa.

Polska jest naszym bliskim partnerem i sąsiadem. Liderzy naszych krajów często spotykają się, żeby omówić ważne sprawy. Toteż takie spotkania są naturalną rzeczą w praktyce dwustronnych relacji sąsiednich państw. Chcę tu też podkreślić ostatnią wizytę w Polsce prezydent Litwy Dali Grybauskaitė, która uczestniczyła w obchodach Święta Niepodległości Polski 11 Listopada. Jest to wyjątkowy w skali europejskiej przykład dwustronnych relacji, kiedy przywódca jednego państwa tradycyjnie uczestniczy w obchodach święta niepodległości sąsiedniego kraju. Ta tradycja, kiedy prezydent Polski uczestniczy w uroczystościach 16 Lutego, a prezydent Litwy w obchodach 11 Listopada ciągnie się już od kilku lat. Toteż, w tym kontekście, w ubiegłą niedzielę, po spotkaniu premierów krajów bałtyckich i Polski, odbyło się też dwustronne spotkanie premierów Polski i Litwy.

I co premierzy dopowiedzieli sobie w cztery oczy, a raczej w cztery pary oczu, bo w tym spotkaniu uczestniczył też minister Radosław Sikorski i Pan, Panie Ministrze?

Było kilka bloków tematycznych, które zostały omówione. Rozmawialiśmy o wspólnych dla regionu bałtyckiego projektach energetycznych, o perspektywie Wisagińskiej Elektrowni Atomowej, o realizacji projektu LITPOL LINK, aczkolwiek ten most energetyczny jest realizowany przez Polskę i Litwę, niemniej ma on też duże znaczenie dla całego regionu bałtyckiego.  Rozmawialiśmy też o problemach Orlenu oraz o sprawach mniejszości narodowych, jak też o perspektywie realizacji wspólnych projektów w dziedzinie historii i kultury.

Z wymienionych tematów bodajże najostrzej w relacjach dwustronnych stoi sprawa Orlenu oraz praw mniejszości narodowych. I chociaż zarówno premier Andrius Kubilius, jak też prezydent Dalia Grybauskaitė mówią, że nie ma tu żadnych problemów, jednak w opinii publicznej są one obecnie stale podnoszone?

Otóż to. Jak słusznie Pan zauważył, mamy do czynienia z rzeczywistością prawdziwą i tzw. hiperrzeczywistością, którą formują media. Tak jest właśnie w przypadku relacji litewsko-polskich, bo to, co piszą media o litewsko-polskich relacjach, że mamy w nich do czynienia z kryzysem, śmiem twierdzić, że w 90 procentach nie odpowiada rzeczywistości, bo ani premier Kubilius, ani minister Ažubalis — my nie dostrzegamy żadnego kryzysu. Chcę zauważyć też, że gdy patrzymy na nasze relacje z perspektywy ostatnich 20 lat, to często zapominamy o tym, co ważnego udało się nam osiągnąć. Otóż pamięcią, zawsze wracam do początku lat 90., kiedy dzieliła nas kolczasta granica, gdy połączenie lotnicze między Wilnem a Warszawa odbywało się przez Moskwę, zaś kolejowe przez Białoruś, a na jedynym wtedy przejściu granicznym stały kilometrowe kolejki. Dziś granica już nas nie dzieli, jest wolny ruch, wymiana handlowa, współpraca, więc, o jakim kryzysie można tu mówić. Nawet wracając do spraw polskiej mniejszości na Litwie — jak mówi litewskie przysłowie „Bądźmy biedni, ale sprawiedliwi”, toteż polska wspólnota na Litwie, w porównaniu z Polakami w innych krajach, ma jedne z najlepszych warunków, podobnie też Litwini w Polsce mają zapewnione prawa, aczkolwiek i Polacy na Litwie i Litwini w Polsce mają jeszcze pewne problemy.

Ale spotkaliście się w wąskim gronie nie po to, żeby pocieszać się, że nie ma granic i że handel idzie na całego. Rozmawialiście jednak o problemach, których być może Pan i Pana przełożony nie widzą, ale zostały one zawarte chociażby w słynnym oświadczeniu ministra Radosława Sikorskiego, który powiedział, że nie pojedzie do Wilna, zanim władze litewskie nie rozwiążą problemy polskiej mniejszości. „W sposób niedyplomatyczny”, jak to określono na Litwie, problemy te z kolei wyłuszczył niedawno wiceminister MSZ Jan Borkowski w swoim sprawozdaniu złożonym w Sejmie Polski? Więc, czy na zakończenie niedzielnego spotkania w Warszawie doszliście wspólnych wniosków?

Zdaniem wiceministra polska wspólnota na Litwie, w porównaniu z Polakami w innych krajach, ma jedne z najlepszych warunków... Fot. Marian Paluszkiewicz

Nie będę komentował wypowiedzi ministra i wiceministra sąsiedniego państwa, bo nie byłoby to w dobrym tonie dyplomatycznym. Z doświadczenia i szczerze po ludzku mogę powiedzieć, że niewiele jest tematów, w których się różnimy, jednak różnice te często wynikają z odmiennej interpretacji faktów. Otóż niektórzy polscy politycy zarzucają, że w zakresie pisowni nazwisk litewskie prawo jest sprzeczne z europejskim standardami. Ale nie ma czegoś takiego jak europejski standard pisowni nazwisk. Akta prawne Rady Europy w tym zakresie mówią natomiast, że każde państwo ma suwerenne prawo decydować o pisowni nazwisk przedstawicieli swoich mniejszości narodowych. Taka jest różnica w interpretacji i teraz my z niecierpliwością czekamy na orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie pani Wardyn, ponieważ decyzja Trybunału będzie miała kluczowe znaczenie w sprawie pisowni nazwisk.

Podczas spotkania premierów były też poruszone sprawy oświaty. Na ten temat, wydaje mi się, polskim kolegom często brakuje rzetelnej informacji. Zwróciliśmy uwagę polskiego premiera na jeden fakt, że poza granicami Polski, gdzie mieszka 10 mln Polaków — operowaliśmy tu polskimi danymi statystycznymi — działa 170 polskich szkół i około 100 z tych szkół działa na Litwie, gdzie mieszka tylko ćwierć miliona Polaków… Jest to wymowny fakt i trudno tego nie zauważyć. Zresztą ten sam wiceminister Borkowski przed kilku laty w swoim sprawozdaniu podkreślał, że w porównaniu z innymi krajami, Polacy na Litwie mają jedne z najlepszych warunków w dziedzinie oświaty.

Niemniej jednak w oświacie polskiej na Litwie, jak i litewskiej w Polsce nie jest idealnie i są problemy. Dla litewskich szkół w Polsce to przede wszystkim problem z podręcznikami, bo tam nawet języka ojczystego dzieci uczą się podręcznika po polsku. Nie znam dokładnie sytuacji w polskich szkołach na Litwie, ale przypuszczam, że i tu są problemy z podręcznikami. Tak więc, pewne problemy są.

Podczas spotkania premierów pojawił się pomysł, żeby nie tylko politycy i dyplomaci rozmawiali i dyskutowali, ale też intelektualiści, przedstawiciele kultury, którzy mogliby spojrzeć na perspektywę kilkunastu, kilkudziesięciu lat rozwoju litewsko-polskich relacji.

Ale historycy, przedstawiciele kultury nie mają problemów komunikacyjnych i wspaniale dogadują się, o czym świadczą chociażby wspólne ich projekty. Historycy nawet zasiedli do pisania wspólnej historii. Tymczasem to właśnie politycy, wydaje się, nie mają dla siebie wzajemnego zrozumienia?

— Nie zgodzę się, że politycy nie potrafią rozmawiać. Też wspaniale się rozumieją jak chociażby premierzy Donald Tusk i Andrius Kubilius. Ich rozmowa, która początkowo zaplanowana była na pół godziny trwała półtorej, była otwarta i szczera. Zdradzę tu być może pewną tajemnicę, ale premierzy zwracają się do siebie po przyjacielsku na „Ty”.

Nic dziwnego, bo relacje na najwyższym poziomie zawsze były dobre, ale mówmy o politykach, którzy robią politykę, a nie o rządzie, który tę politykę realizuje. Być może premierzy i mówili do siebie na „Ty”, ale wydaje się to nie premier Kubilius i nie Pan robicie politykę, tylko ci, którzy nadają jej ton. Więc pytam o możliwości, żeby właśnie ci politycy spotkali się i porozmawiali szczerze i otwarcie?

Wiceminister Meilūnas uważa, że polsko-litewskie relacje kształtują dwie rzeczywistości — rzeczywistość prawdziwa formowana na najwyższym szczeblu oraz hiperrzeczywistość inspirowana, która, zdaniem wiceministra, nie ma nic do rzeczy… Czyżby? Fot. Marian Paluszkiewicz

— Cóż, ciekawy pomysł. Być może warto go nagłośnić i być może ci politycy posłużą się nim. Nie zgadzam się jednak, że to oni robią politykę w naszych relacjach z Polską. Żyjemy w wolnym świecie, ludzie mówią i mają do tego pełne prawo. Jedni mają bardziej radykalne pomysły i być może głośniej o tym mówią, więc są bardziej słyszalni. Niektórzy politycy tworzą właśnie hiperrzeczywistość, tymczasem prawdziwą rzeczywistość tworzą premierzy.

Inna rzecz, że czasami, jak to trafnie ujął premier Donald Tusk, chce się nam szybko rozwiązać problemy, ale jak zauważył, niektóre sprawy na rozwiązanie potrzebują dziesięcioleci. Toteż potrzeba nam też czasu, a być może niektóre sprawy zdezaktualizują się same.

A wracając do spraw mniejszości narodowych, to gdy niektórzy mówią, że na Zachodzie mniejszości narodowe mają znacznie lepiej, to nie zauważają faktu, że tam społeczności na ogół mają lepiej. Musimy więc dążyć w tym kierunku — i kiedy Polska i Litwa osiągną ten poziom, to i nasze mniejszości narodowe będą miały lepsze warunki.

Czyli nieprędko?

— Mam nadzieje, że niedługo, bo czas szybko płynie. Przed dwudziestu laty mieliśmy zupełnie inną sytuację i wydaje się, że było to zupełnie niedawno. Jeszcze dziś, przekraczając granicę, ręką odruchowo sięgam po paszport, ale nie jest on potrzebny. Wcześniej dzielił nas drut kolczasty wzdłuż granicy, dziś łączy nas drut elektryczny przez granicę. Jest to wymowny symbol naszych relacji.

Spotkanie premierów chyba nie było jednak tylko symbolicznym i zakończyło się czymś konkretnym?

— Owszem, uzgodniono kilka konkretnych spraw. Przede wszystkim wstępnie na luty zaplanowano spotkanie ministrów oświaty, bo ostatni raz takie spotkanie miało miejsce przed kilku laty. Ministrowie spotkają się najpierw w Puńsku, gdzie zapoznają się z sytuacją w szkolnictwie litewskim w Polsce, a potem odwiedzą polskie placówki na Litwie.
Na przyszły rok planowane jest też spotkanie premierów krajów bałtyckich i Polski w Wilnie. Odbędzie się ono przed posiedzeniem Rady Europy, na którym będą rozstrzygane kwestie energetyczne. Premierzy mają więc wypracować wspólne stanowisko w tym zakresie.

No i oczywiście dyplomacja — będziemy kontynuowali naszą współpracę i nasze spotkania.

A jednak możemy spodziewać się ministra Sikorskiego w Wilnie?

— Minister Sikorski ma nasze zaproszenie i zawsze będzie mile widziany w Wilnie. Jedno z litewskich wydawnictw właśnie niedawno wydało książkę Pana Ministra, w której opisuje on swoją pracę dziennikarza w Afganistanie podczas wojny. Być może będzie mógł osobiście zaprezentować swoją książkę litewskiemu czytelnikowi.

Czyli minister nie obiecał przyjechać?

— Nie było to tematem spotkania premierów.


Rozmawiał Stanisław Tarasiewicz

48 odpowiedzi to Dwie rzeczywistości obecnych litewsko-polskich relacji

  1. tomasz mówi:

    Słowem jest świetnie a będzie jeszcze lepiej. Bo jeszcze tylko parę dziesięcioleci a problemy Polaków na Litwie “zdezaktualizują się same”. A jest tak świetnie że nawet mandaty się wlepia za polskie napisy. Cud, miód i Europa. 🙂

    PS: “Akta prawne Rady Europy w tym zakresie mówią natomiast, że każde państwo ma suwerenne prawo decydować o pisowni nazwisk przedstawicieli swoich mniejszości narodowych.” Ktoś zna te akta prawne?

  2. v, mówi:

    Moze chodzi o Ramowa Konwencje Ochrony Mniejszosci Narodowych?

  3. tomasz mówi:

    do v,: I tam jest taki zapis?

  4. pieszy mówi:

    Czy pod ostatnim zdjeciem nie pomylono podpisu? A moze zdjecie sie nie zgadza z podpisem pod nim.

  5. połaniec mówi:

    skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle?????

  6. tomasz mówi:

    do połaniec: Bo se wydumałeś jakąś tę…no…hiperrzeczywistość i tyle. Jakbyś choć raz pojechał na granicę polsko-litewską i zobaczył że nie ma zasieków z drutu kolczastego to byś się od razu ucieszył i przestał marudzić.
    Proste? 🙂

  7. połaniec mówi:

    to Tomasz; zasieki pamiętam -faktycznie ich nie ma. natomiast problemy inne pozostały: szkolnictwo, zwrot ziemi, narastanie niechęć do naszych Rodaków -prawowitych mieszkańców tej ziemi, otwórz oczy – coraz więcej bezczelności i nacjonalizmu…

  8. połaniec mówi:

    to Tomasz: winno być: narastanie niechęci. PS. Do Wilna jeżdżę 5-6 razy w roku.

  9. tomasz mówi:

    do połaniec: To ty otwórz oczy. Przecież wice minister wyraźnie ci mówi że to jest hiperrzeczywistość. 🙂

    ps:Tak na marginesie. Słowo ironia jest ci znane?

  10. Wolny mówi:

    Do tomasz 9:
    Odkryłeś się i teraz próbujesz ściemniać że to niby ironia była? Kto ci uwierzy? Od początku coś tak czułem…

  11. tomasz mówi:

    do Wolny: Szkoda mi cię. Od pocżatku cos tak czułem… Ponieważ jednak dobry ze mnie człek to ci zrobię przyjemność. Jestem otóż proszę ja cię, tajnym agentem Saugumy. 🙂
    Zadowolony?

    A za to że się tak nieopatrznie “odkryłem” polecą mi po premii. 🙁

  12. Politolog mówi:

    Tomasz
    Kiepawe te twoje “zarty”,rownie dobrze mozesz powiedziec ze jestes z gestapo.

  13. Jan mówi:

    Do tomasza:To tak jakby rozmawiali z kosmitami a nie przedstawicielami rządu litewskiego.Rzeczywiście są tam oderwani od rzeczywistości i żyją w innym świecie.

  14. Kmicic mówi:

    Ważne i pilne!!!!!http://www.polskiekresy.info/index.php?option=com_content&view=article&id=1161:pikieta-pod-ambasada-litwy&catid=129:projekty&Itemid=517

    Prosimy uczestników o godne i nieagresywne zachowanie.Pikieta nie jest antylitewska, pomagamy władzom Litwy we wprowadzeniu normalnych standardów europejskich w stosunku do mniejszości narodowych.Celem pikiety jest obrona polskich dzieci przed wynarodowieniem i antypolska indokrynacją.Litwa przyjazna mniejszosciom narodowynm będzie nieskonfliktowanym wewnętrznie i silniejszym prawdziwie europejskim pąństwem.Serdecznie zapraszamy.

  15. Wolny mówi:

    do tomasz 11:
    SAUGUMY? nie bądż taki chitry,nie próbuj podawać mylnego tropu.Rozpoznałem cię od razu…

  16. Dead can dance mówi:

    1. Nie słyszałem aby Polonia w USA czy we Francji protestowała, że jest im żle
    2. Jak to nie ma prawa – jest PRAWO CZŁOWIEKA I OBYWATELA, które jest uniwersalne! Przynajmniej na terenie UE, skoro ktoś nie dorósł do niej, to zasieki powinny tam stać, a Meluna vel Mera Luna, powinien z paszportem skomleć na granicy w Ogrodnikach!!!

  17. Kmicic mówi:

    BARDZO PILNE I WAŻNE!!!
    Do Internautow:
    Prosimy o wysłanie zaproszeń, internet, facebook itd.

    Prosimy również w trakcie pikiety o godne i nieagresywne zachowanie.

    zaproszenie Federacja Organizacji Kresowych oraz Stowarzyszenie Memoriae Fidelis informują, że 11 grudnia 2010 roku, o godz. 12.00 przed budynkiem Ambasady Litewskiej w Warszawie (Al. Ujazdowskie 14) odbędzie się pikieta przeciwko reformie oświaty, faktycznie likwidującej polskie szkolnictwo na Litwie. Organizatorzy serdecznie zapraszają wszystkich solidaryzujących się z naszymi rodakami na Litwie.

    Federacja Organizacji Kresowych

    Stowarzyszenie Memoriae Fidelis

  18. tomasz mówi:

    do politolog i Wolny: Proszę najuprzejmiej. Oto trop prawdziwy. Jestem z gestapo. Czy jeszcze mogę coś dla Panów zrobić? 🙂

  19. tomasz mówi:

    do Jan: Ano tak to wygląda.

  20. Dead can dance mówi:

    Z ostatniej chwili: Rada Miejska Odessy wprowadziła zakaz używania korespondencji urzędowych po ukraińsku…
    a czy nasza rada wileńska nie powinna pójść tym samym śladem!!!

  21. tomasz mówi:

    Dead can dance: Skąd ta informacja?

    Zwróć się do “naszej rady wileńskiej”. Proponuję do samego Pana Alekny. 🙂

  22. Politolog mówi:

    Tomasz
    Jest cos takiego jak wrazliwosc i wyczucie,widze,ze te pojecia sa ci obce a o poczucie humoru nie jest naocniejsza twoja strona. Zapominasz, ze siepacze z gestapo i saugumy zamordowali miliony polskich obywateli

  23. Wolny mówi:

    do tomasz 17:
    Już zaczynasz się plątać.No to w końcu sauguma czy gestapo?

  24. Dead can dance mówi:

    tomasz: ze strony zik.ua, ma jeszcze zatwierdzić mer, ale rada jak i mer są rosyjskojęzyczno przygniatającą większością, dlatego to kwestia podpisu!

  25. obywatel mówi:

    Sliski ten Meilunas jak ślimak. Przed dwudziestu… że było to zupełnie niedawno. A Polskę oskarżają, że za 20 lat zpolszczyła Wileńszczyznę tak, że i teraz po upływie 70 lat niemogą odpolszczyć.
    A raz sytuacja polskiej oświaty na Litwie jest jedną z najlepszych na świecie to trzeba ją pogorszyć: likwidując egzamin z polskiego, wprowadzając na gwałt kilka przedmiotów po litewsku, czyli po trochu wyciśniać język polski z polskich szkół. Budować w polskich miejscowościach na Wileńszczyźnie wyłącznie litewskie szkoły i hojnie ich finansować za państwowe pieniądze…

  26. tomasz mówi:

    do Politolog: O niczym nie zapominam. Mi jest po prostu wszystko jedno czy ktoś będzie bredził że jestem z Saugumy czy z Gestapo. Brednia to brednia a nazwy to tylko ozdobniki.

  27. tomasz mówi:

    do Dead can dance: Dzięki za info. No niezłe jaja. Dla mnie jest to przykład przegięcia w drugą stronę. Nie wyobrażam sobie bowiem aby w jakimkolwiek kraju gdzie określony język urzędowy w jakimś regionie tego kraju ten język był ZABRONIONY.
    Tam gdzie jest znaczący odsetek mniejszości narodowej lub gdzie ta mniejszość stanowi nawet większość jej język jako drugi oficjalny, oczywiście tak. ZAKAZ jednak używania urzędowego nie jest dobrym pomysłem. Musi to doprowadzić do konfliktu i zapewne doprowadzi.

  28. Dead can dance mówi:

    dzisiaj dzień Amnesty International, właśnie we Wiadomościach podano, że w Europie na wschód od nas łamie się prawa człowieka w Rosji, na Białej rusi oraz ,tak tak to nie pomyłka na “LITWIE”…

  29. Kmicic mówi:

    Kto może, niech jutro na pikietę zaprosi wszelkie media, w tym zachodnie(litewscy oficjele szczególnie je sobie cenią).

  30. Piotrek Trybunalski mówi:

    Pan Meilūnas coś namieszał, podejrzewam że celowo. Mówi o 10 mln Polakach za granicami Polski i że na tą ilość naszych rodaków przypada 170 szkół polskich z czego około 100 jest na Litwie. Nie wspomniał tylko ilu z tych Polaków żyje w skupiskach tak jak np na Wileńszczyźnie a ilu jest rozproszonych. Niech porównuje sytuację Polaków na Litwie z sytuacją Polaków tworzących większe skupienia w innych krajach. Wiadomo, że jak gdzieś tam na świecie żyje 10 Polaków to nikt im polskiej szkoły nie będzie budować.

  31. Dead can dance mówi:

    tomasz: jak być powinno to chyba wszyscy wiemy, tylko przypomnienie, że decyzja ta wynikła wskutek prowadzonej ukrainizacji rosyjskich terenów południowych a słowo zabronionych powinien być uwzględniony w cudzysłowie, po prostu dokumenty po ukraiński nie będą rozpatrywane…
    ulica i napisy wszędzie po rosyjsku, po ukraińsku napisy dwujęzyczne jedynie na drogowskazach lub na budynkach użyteczności publicznej…
    wniosek jeden – wprowadzenie dwujęzyczności języka publicznego lub rozpad państwa albo też dalsza eskalacja, co w praktyce równa się rozpadowi państwa…poddaje to pod rozwagę mieszkańcom Wileńszczyny!

  32. tomasz mówi:

    do Dead can dance: Twoim zdaniem Odessa to “rosyjskie tereny południowe” ?
    Czyli na terytorium Ukrainy gdzie urzędowym językiem jest język ukraiński dokumenty w tym języku nie będą rozpatrywane. Przecież to to samo co “zabroniony”. Wyobrażasz sobie aby w Sopocie dokumenty w języku polskim nie były rozpatrywane? Nawet gdyby 90% ludności stanowili tam Niemcy ale wchodził on w skład Polski?
    Pod “rozwagę” poddajesz konflikt zbrojny który spowoduje śmierć ludzi.

  33. Dead can dance mówi:

    Tomasz: Odessa – Miasto zostało oficjalnie założone w 1794 przez Rosję na terytorium straconym przez Turcję w 1792. W XIX wieku miasto stało się głównym portem obsługującym eksport rosyjskiego zboża. Dzięki temu stało się jednym z najbogatszych i najszybciej rozwijających się miast carskiej Rosji. Tam Ukrainy nigdy nie było.
    2. czytaj ze zrozumieniem, wyjaśniłem powód, dlaczego tak jest, co nie znaczy że się z tym zgadzam cz to popieram.
    3. Scenariusze są różne, czy możliwe to druga sprawa, raczej rozwód, w każdym razie iskrzy, tak jest niestety często w przypadku sztucznych tworów politycznych dzisiejszej epoki.

  34. Jaśko mówi:

    Do Tomasza: Dead can dance ma rację co do Odessy.

  35. NiM mówi:

    A jednak faszysta. Ten vice-. Jest przy tym bezczelnym kłamcą i manipuluje świadomością odbiorców swoich komunikatów.
    ZAPOMNIAŁ??? powiedzieć, że spośród tych 10 mln. Polaków rozrzuconych po świecie POLACY WILEŃSZCZYZNY SĄ U SIEBIE OD WIEKÓW. U SIEBIE.!!! Nawet gdyby pozostali, wyjeżdżający sami z sobie tylko znanych powodów, nie mieli ani jednej szkoły to nie uprawnia go to do czynienia jakichkolwiek porównań. Czy tak trudno pojąć, że prawa gospodarza są świętością?!. A gospodarzem na Wileńszczyźnie są Polacy. Jak się nie podoba to do widzenia i do swojego domu. Mamy tyle praw ile gospodarz zechce ich nam dać. Proste?! W tę stronę nie ma przymusu.
    Nie możemy przychodzić do kogoś do domu i mu powiedzieć, że dogadaliśmy się w kilku gdzieś tam i postanowiliśmy, że od tej pory wprowadzamy swój porządek. Dlatego, że ty jesteś sam a nas jest więcej tu albo niedaleko. I nie możesz znikąd oczekiwać pomocy a my zawsze na miejscu.
    Taki sposób postępowania jest zastoswaniem praw średniowiecznej wojny w czasch dzisiejszego pokoju i to w bardziej prymitywny sposób. Nawet Witold w soich wyprawach ograniczał się, w większości, tylko do podatków.
    Nie, nie i nie. Słowa czynów nie zastąpią. Ltwa nie dorasta do samodzielnego bytu państwowego.
    Autonomia Wileńszczyzny jest jedynym sposobomem uratowania wielowiekowej Polskości na tych terenach. AUTONOMIA!!!

  36. do 3 mówi:

    “Artykuł 11
    1. Strony zobowiązują się uznać, że każda osoba należąca do mniejszości narodowej ma prawo do używania jego/jej nazwiska (patronimiku) i imion w języku mniejszości oraz ich oficjalnego uznania zgodnie z trybem przyjętym w ich ustawodawstwie.”

    Ja ten przepis rozumiem nieco inaczej niz pan wiceminister

  37. tomasz mówi:

    do Dead can dance: No wiem. Tylko obecnie miasto to należy do Ukrainy.
    Chyba faktycznie się nie zrozumieliśmy.

  38. Adam81w mówi:

    Aha czyli jest ok?

  39. Dead can dance mówi:

    Tomasz: nie szkodzi nic, czasem się to zdarza!

  40. ben mówi:

    Przyznaję, że nie chciałem do tej pory dyskutować nad artykułem, licząc na to, że „bieglejszy ode mnie w sprawach polsko-litewskich” uzupełnią moją wiedzę w interesujących mnie kwestiach. I co otrzymałem? “Fachowe” wypowiedzi na temat … tomasza!
    Proponuję zatem powrót do treści artykułu.
    To że będą rozmawiali ze sobą panowie premierzy i o tym, co wiąże się ze sprawami dotyczącymi mniejszości narodowych, , nie miałem wątpliwości, czemu dałem wyraz w poście nr 2 przy artykule: “Premierzy Polski i Litwy omówili problemy wzajemnych relacji”.
    W obecnym artykule zaś jest coś, co mnie niepokoi:
    “Otóż niektórzy polscy politycy zarzucają, że w zakresie pisowni nazwisk litewskie prawo jest sprzeczne z europejskim standardami. Ale nie ma czegoś takiego jak europejski standard pisowni nazwisk. Akta prawne Rady Europy w tym zakresie mówią natomiast, że każde państwo ma suwerenne prawo decydować o pisowni nazwisk przedstawicieli swoich mniejszości narodowych. Taka jest różnica w interpretacji i teraz my z niecierpliwością czekamy na orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie pani Wardyn, ponieważ decyzja Trybunału będzie miała kluczowe znaczenie w sprawie pisowni nazwisk”.
    Czyli:
    1. Czy jest jakiś europejski standard, o którym tu na forum czytałem wielokrotnie, czy też jest to “chciejstwo” tych, którzy uważają, że pewne sprawy może za Polakow na Wileńszczyźnie załatwić UE?
    2.W jaki sposób “Sprawa pani Werdyn”, a raczej “sprawa pana Łukasza Werdyna i pani Małgorzaty Runiewicz-Wardyn” miałaby wpłynąć na zmianę stanowiska RL, skoro zgodnie z wypowiedzią litewskiego ministra RL “ma suwerenne prawo decydować o pisowni nazwisk przedstawicieli swoich mniejszości narodowych”?
    Kolejny problem, który pojawia się w wypowiedzi wspomnianego ministra:
    „Zwróciliśmy uwagę polskiego premiera na jeden fakt, że poza granicami Polski, gdzie mieszka 10 mln Polaków — operowaliśmy tu polskimi danymi statystycznymi — działa 170 polskich szkół i około 100 z tych szkół działa na Litwie, gdzie mieszka tylko ćwierć miliona Polaków… Jest to wymowny fakt i trudno tego nie zauważyć. Zresztą ten sam wiceminister Borkowski przed kilku laty w swoim sprawozdaniu podkreślał, że w porównaniu z innymi krajami, Polacy na Litwie mają jedne z najlepszych warunków w dziedzinie oświaty” jest faktem czy faktoidem?

  41. elpopo mówi:

    Jeśli porównywać szkołę polską na Litwie i szkółkę niedzielną w Newcastle w Australi do której uczęszczał na lektorat polskiego mój znajomy (Polak wychowany w Australi) to szkolnictwo na Litwie jawi się nie tylko jako dużo lepsze ale zajebiście lepsze. Tylko czy te szkolnictwo można w ogóle porównywać. No i szkolnictwo na Litwie bedzie najlepsze do momentu wejścia ustwy, która ma je jeszcze “polepszyć” do poziomu nie wiele wyzszego od tej szkółki niedzielnej.

  42. Kmicic mówi:

    do ben:
    Czy naprawdę nie wiesz o niczym ? Przecież od ponad roku odpowiadamy na identyczne pytania litewskim etatowcom. Mam naprawdę powtarzać że UE, że autochtoni,że zwarcie, że za Litwy tylko pogarszano, że ostały się resztki tylko dzieki wyjątkowej desperacji,że zadna zasługa Litwinów itd…Przecież to wszystko znasz, więc po co te DZIWNE pytania i sugestie ? Zastanawiające…

  43. Wituś mówi:

    Nie porównujcie Polaków z Wileńszczyzny, które budowali ten kraj od setek lat z Polonią zarobkową gdzie indziej na świecie Panie vice-hyper realisto

  44. Wituś mówi:

    Szkolnictwo polskie jest za dobre w porównaniu do innych krajów więc trzeba je zniszczyć – wywnioskował vice

  45. litvinas mówi:

    Ar jus cia visi debilai, ar uzkieteje, smirdantys nacionalistai…Rasote, kad nereikia lyginti lietuvos lenku ir lenku gyvenanciu kitose valstybese, lietuvoje lenkai gyvena nuo senu laiku ir kompaktiskai, o visur kitur ……O Baltarusijoj tai kaip, o ukrainoj, o rusijos federacijoj, tai gal ten lenkai visi neseniai atvaziave dirbti statybose indu plauti ,panpersu senjorams keisti ir taip toliau.jei rasote- tai protaukite, nemeluokite.O AMERIKOJE LENKAI GYVENA JAU 400 METU, NESENIAI NET MONETOS TAI DATAI BUVO LENKIJOJE ISLEISTOS,o cekijoje, slovakijoje, vengrijoje ,vokietijoje ,tai lenkai irgi dabar suvaziavo….matot- tik lietuvoje kompaktiskai gyvena. nemegstu melagiu ir aferistu. jei rasote tai teisybe.

  46. litvinas mówi:

    tik kvaili lenkai niekaip nesupranta, kad kuo labiau astrins situacija, tuo blogiau jiems patiems bus. jeigu yra kvailiu, kurie mano, kad lenkijos politikai gali prispausti lietuvos valdzia, tai dar turi bolsevikini mentaliteta. tie laikai , kai kita valstybe kisosi i kaimynu reikalus ir pasiekdavo savo ,jau praejo. net rusai, su savo galinga propaganda nieko lietuvai padaryti negali, o ka jau kalbeti apie bebenciukus lenkus.kuo daugiau losite ant lietuvos ir lietuviu, tuo smarkiau per galva gausite ir po kokiu 10 metu galesite dziaugtis, kad kokios 15 lenkisku mokyklu liko… gerai pagalvokite pries lodami ant kaimyno….

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.