5
Pomóc dzieciom można w różny sposób

image-21965

Miłe chwile z tegorocznego obozu letniego Fot. archiwum

Okres świąt bożonarodzeniowych jest wyjątkowym okresem oczekiwania na cud. Prawdziwego cudu oczekują dzieci z rodzin ubogich, wielodzietnych, tak zwanego ryzyka socjalnego. A cudotwórcą dla nich może być każdy z nas, który nie tylko słowem, ale też czynem powita nowo narodzonego Jezusa, darząc potrzebujących pomocą i wsparciem.

Rok 2011 będzie rokiem jubileuszowym dla Centrum Dziennego „Chwila” („Akimirka”) należącego do Caritas diecezji wileńskiej i działającego przy parafii w Landwarowie. Jesienią przyszłego roku Centrum będzie obchodziło skromny jubileusz pięciolecia swego istnienia.

— Obecnie coraz więcej rodzin w naszym kraju ma trudności w zaadaptowaniu się do zmian systemu społecznego i gospodarczego. Szybko rosną różnice społeczne i materialne, ludzie ze środowisk ubóstwa i patologii społecznej utracili perspektywy życiowe i ulegają marginalizacji. W Landwarowie jesteśmy jedynym miejscem dla dzieci w wieku szkolnym, gdzie mogą spotkać się, odrobić lekcje, zjeść obiad, uczestniczyć w zajęciach pozalekcyjnych: tańca, plastyki, poznania siebie, kształcenia podstawowych umiejętności życiowych. Staramy się zapobiegać utrwalaniu się bierności, bezradności wśród dzieci z rodzin ryzyka socjalnego. Kształcimy je, pokazujemy, że wiele zależy od nich samych, a szczera modlitwa i wiara potrafi czynić cuda — mówi Alina Daudienė, kierowniczka Centrum.

image-21966

Pracowniczki Centrum Dziennego w Landwarowie, w centrum — kierowniczka Alina Daudienė Fot. archiwum

Do Centrum Dziennego, który znajduje się w Domu Parafialnym w Landwarowie, codziennie przychodzi ponad 30 dzieci. Na liście jest ich 32, z trzech szkół: polskiej, rosyjskiej i litewskiej. W mieście, liczącym ponad 12 tysięcy mieszkańców, takie Centrum jest wprost niezbędne i chętnych jest więcej niż może ono zmieścić.

Największym marzeniem dzieci i ludzi z nimi pracujących jest myśl o własnym lokum. Nawet mają konkretny pomysł — to budynek starej plebanii, który wymaga oczywiście remontu, ale może być przystosowany dla potrzeb dzieci. Zwracali się w tej sprawie do mera rejonu trockiego Vincasa Kapočiusa, ale otrzymali odpowiedź, że nie ma pieniędzy.

— Uczymy nasze dzieci podejmowania decyzji i rozwiązywanie problemów, w tym oceniania konsekwencji działań i zachowań, stawiania sobie celów. Tu, na zajęciach uczą się poznawać siebie, myśleć twórczo i krytycznie, współdziałać, pracować w zespole, słuchać i słyszeć innych. W tym roku wiele uwagi poświęciliśmy pracy prewencyjnej, analizie zagrożeń, które czyhają na młodego człowieka. Po nowym roku planujemy kształcenie płciowe, bo widzimy, że istnieje potrzeba i brakuje wiedzy na ten temat — mówi pani Alina.

Alina Daudienė, kierownik projektów parafialnego Centrum Dziennego „Chwila” jest absolwentką Kowieńskiej Politechniki. Jednak po studiach, z kwalifikacją wykładowcy nauk technicznych, znalazła pracę… w Domu Dziecka w Landwarowie, w którym pracowała 14 lat. Później otrzymała propozycję kierowania projektem Caritas i wraz z Haliną Anuszkiewicz, pedagogiem z wykształcenia i powołania, pomagają dzieciom w znalezieniu swej drogi w życiu. Uczestniczą w seminariach i spotkaniach organizowanych przez Caritas, tam czerpią siły, bo ich praca wymaga nie tylko ogromnego zaangażowania, ale też duchowości. Tu na pomoc przychodzi wiara.

Piękną tradycją Centrum Dziennego są święta dziękczynne odbywające się jesienią oraz obozy letnie. Pieniądze na letni odpoczynek, zdaniem naszej rozmówczyni,  zdobyć niełatwo, jednak nie tylko pracownicy Centrum, ale też wielu ochotników, ludzi dobrego serca, młodzież parafialna pomaga w zebraniu potrzebnej kwoty. Wyjazd na obóz letni jest również najważniejszym środkiem motywacyjnym dla wielu dzieci.

— W tym roku nasz obóz letni był szczególnie udany. Z dziećmi pracowali klerycy, przyszli duchowni Robert Moisiewicz, Józef Makut, Saulius Kristapavičius oraz Nikołaj Połujanow. Potrafili dać dzieciom bardzo wiele. Wspólne rozmowy, zabawy, konkursy nauczyli ich radzić z emocjami, trudnymi sytuacjami, lękiem. Wychowywali dzieci przez bycie z nimi, uczyli poznawać swoje słabe i silne strony — wymienia kierowniczka Centrum Dziennego.

Pomóc dzieciom można w różny sposób — i nie zważając na kryzys — sporo ludzi na Litwie to robi. Caritas prowadzi akcję „Pomoc na odległość”, podczas której chętni mogą pomóc dzieciom ofiarując im rocznie 500 litów.

— Jest to taka anonimowa pomoc, przekazywana za pośrednictwem Caritas. Ofiarodawcy są znani tylko dla nas, dzieci jednak mogą napisać im list z podziękowaniem, często ta sama rodzina wspiera konkretne dziecko, jednak anonimowo. Pieniądze są przeznaczane na konkretne potrzeby dziecka — nowy płaszcz, tornister, buty czy książki. Z 32 dzieci z naszego Centrum 18 posiada takich przyjaciół. Pamiętają oni też o dniu urodzin swych podopiecznych, często przysyłają jakieś paczki na święta — opowiada Alina Daudienė.

Oprócz pracy z dziećmi w Domu Parafialnym Caritas prowadzi też inną działalność. Cztery razy tygodniowo jest czynna stołówka, tu przychodzą potrzebujący gorącego posiłku mieszkańcy miasta. Pracownicy Centrum Dziennego opiekują się również ludźmi, którzy wyszli z zakładów karnych. Pomagają im w różny sposób, pisząc podania do różnych instytucji, pośrednicząc w poszukiwaniu pracy, a często zwyczajnie wysłuchując tych ludzi. Pracownice Centrum Dziennego wraz z dziećmi organizują świąteczne spotkania dla samotnych seniorów miasta.


POMÓŻ IM I TY

W Centrum można nabyć świece Caritasu ofiarując dowolną sumę, można też ofiarować anonimowo sumę dla konkretnego dziecka. Możliwości pomocy jest wiele, okażmy ją i nauczmy tego nasze dzieci. Telefon dla osób zainteresowanych — 8 699 68420.


5 odpowiedzi to Pomóc dzieciom można w różny sposób

  1. Senbuvis mówi:

    A może tak czytelnicy internetowego wydania KW otoczą opieką np. trójkę dzieci z Landwarowa – litewskie, rosyjskie i polskie? 1500 litów to nie tak dużo dla kilkudziesięciu osób. To miesięcznie tylko 125 lt. Może Rada Społeczna, zamiast pierdzielić w kółko to samo o swoim regulaminie czy o wysyłaniu listów, wreszcie zrobi coś konkretnego i zajmie się stroną organizacyjną takiej akcji?

  2. Teresa mówi:

    A ja w tym tygodniu w programie Kakadu oglądałam makabryczny program. Pokazano polską rodzinę niejakiej pani Jadwigi z Wilna, która już szósty rok żyje bez elektryczności. Dzieci odrabiają lekcje albo w szkole, albo u sąsiadów. Całkowita beznadziejność i bezradność. Może ten temat zainteresuje kogoś z dziennikarzy Kuriera bądź innych polskich pism na Litwie?

  3. Senbuivs mówi:

    Komentarze do tego artykułu, a w zasadzie ich brak, wskazują na rzeczywiste intencje forumowicżów KW. Krzyczeć w obronie ciemiężonych rodaków z Wileńszczyzny, użalać się nad losem dyskryminowanej mniejszości, pisać petycje i maile do wszystkich wielkich świata to potraficie – bo to przecież nic nie kosztuje. I nie trzeba tak naprawdę nic robić, poza miłym spędzaniem czasu przed ekranem monitora. Ale jakiego wielkiego znaczenia się nabiera, jakim jest się znawcą tematu – mozna być nawet tym jedynym sprawiedliwym, który to będzie zalecał zrozumienie i dyskusję, Można być tym walecznym, co to wzywa do zajęcia Kowna. Ale jak trzeba coś konkretnego zrobić dla mieszkańców Wileńszczyzny – i nie ma znaczenia czy dla Polaków czy też dla zbliżenia polsko – litewskiego – to uszy po sobie, bo może trzeba będzie dac 100 zł, a może nawet wykazać się zupełną niewiedzą o panujących faktycznie stosunkach na Wileńszczyxnie, o rozmiarach biedy, pijaństwa, alienacji itp. Wileńszczyzna potrzebuje wsparcia – moralnego i materialnego. I nie dla wzbudzania nienawiści do „kolonistów” ale dla podtrzymania polskości.
    Żałosne są te wasze dyskusje, przepychanki, mądrkowania itp. nie tworzące żadnych nowych wartości, nie dające nic Wilniukom. Ziostawcie Wilniuków w spokoju – popierajcie ich inicjatywy, ale konkretami a nie pisaniną i nie mówcie za nich czego chca a czego nie chcą. A szczególnie wspierajcie tych, którzy sa najbardziej narażeni – czyli dzieci.

  4. Senbuvis mówi:

    Może dowiem się od cenzora dlaczego mój post został usunięty? Zwracam tylko uwagę na fakt, że żadnego punktu regulaminiu nie naruszyłem, a cenzura to wymysł cara i nie godzi się stosować takich metod w XXI wieku wobec swoich sympatyków.

  5. Senbuvis mówi:

    Cuda czy zawodna technika? Od napisania do ponownego ukazania się minęło przynajmniej 2 godziny (bo pierwszy raz ukazał się od razu_. Ale dobrze, że się myliłem:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.