16
Białoruska opozycja oczekuje na unijną solidarność

Przedstawiciele białoruskiej opozycji w Brukseli, Warszawie i Wilnie mówili jednym głosem i jednogłośnej też reakcji oczekują od Unii Europejskiej na sytuację w Białorusi Fot. Marian Paluszkiewicz

Przedstawiciele białoruskiej opozycji w Brukseli, Warszawie i Wilnie mówili jednym głosem i jednogłośnej też reakcji oczekują od Unii Europejskiej na sytuację w Białorusi Fot. Marian Paluszkiewicz

Białoruska opozycja oczekuje solidarnego stanowiska Unii Europejskiej, USA i innych krajów demokratycznych wobec reżimu Alaksandra Łukaszenki. Takie stanowisko przedstawili wczoraj w Wilnie przedstawiciele białoruskich sił demokratycznych.

W konferencji prasowej zorganizowanej przed spotkaniem w Sejmie wzięli udział pełnomocnicy więzionych w celach białoruskiego KGB niezależnych kandydatów na prezydenta, Alaksandr Kazulin, Sergej Kaliakin i pierwszy prezydent niezależnej Białorusi Stanisław Szuszkiewicz oraz córka skatowanego i przetrzymywanego w więzieniu niezależnego kandydata i lidera ruchu „Mów prawdę” Uładzimira Niakliajeua — Ewa.

Stanisław Szuszkiewicz stwierdził, że białoruskie siły demokratyczne zwyciężyły, co wywołało zezwierzęcenie władzy, która przy pomocy prowokacji postanowiła rozprawić się z opozycją.

— To agonia władzy — oświadczył Stanisław Szuszkiewicz. Powiedział też, że teraz od wsparcia Unii i innych państw zależy, czy siły demokratyczne przetrwają okres represji.

Ewa Niakliajeua nie mogła powstrzymać łez opowiadając o tym, co po 19 grudnia ubiegłego roku spotkało jej ojca oraz kilkuset innych opozycjonistów, którzy domagali się rzetelnych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi.

— Czas na Białorusi został podzielony na do 19 grudnia i po 19 grudniu. Po tym dniu dzień zaczyna się od zbierania informacji, kto jeszcze został aresztowany i uwięziony, a młodzież w swoich rozmowach najczęściej dzieli się informacją, w jaki sposób uniknąć zatrzymania, czy chociażby odroczyć je na jakiś czas. Trudno w to uwierzyć, ale wszystko to dzieje się w Europie, w jednym z jej krajów — mówiła Ewa Niakliajeua.

Przewodniczący sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych, poseł Emanuelis Zingeris, który podejmował białoruskich gości, podkreślił, że białoruski naród jest pełnoprawnym członkiem wspólnoty narodów europejskich, a Białoruś jest częścią Europy.

— Nie możemy pozwolić, żeby ten naród i ta część Europy pozostawała w rękach dyktatora — powiedział poseł Zingeris. Zaznaczył też, że Unia Europejska, Stany Zjednoczone, inne kraje wspólnoty demokratycznej powinny wypracować wspólne stanowisko i „nie dać się więcej zwodzić” obietnicami Łukaszenki.

Alaksandr Kazulin, który jako kandydat w wyborach prezydenckich sam padł ofiarą tych represji i kilka lat spędził w więzieniu, powiedział, że wybory 19 grudnia obaliły mit, jakim Unia Europejska i Zachód kierowały się w budowie relacji z reżimem Łukaszenki w ciągu ostatnich lat.

— Po pierwsze, te wybory pokazały, że nie ma ponad 50-procentowego poparcia społeczeństwa, o czym dotychczas byli przekonani na Zachodzie i czym kierowali się budując relacje na tej zasadzie. Po drugie, użycie siły przeciwko opozycji świadczy, że Łukaszenka kontrolował sytuację i osobiście podjął decyzję, bo zrozumiał, że naród jest przeciwko niemu, gdy zobaczył, ilu ludzi wyszło na plac. Swoim rozkazem zniszczyć opozycję faktycznie niszczy naród — powiedział Alaksandr Kazulin. Podkreślił też znaczenie dla demokratyzacji Białorusi współpracy Unii Europejskiej i Rosji, które, jak zauważył Kazulin, odgrywały swoje role w przebiegu wyborów, ale każda ze stron miała swoje interesy i o nie zabiegała.

— Trzeba wreszcie zrozumieć, że dyktatura nie może być gwarantem niezależności i suwerenności państwa, bo dyktator w każdej chwili może sprzedać niezależność na potrzeby swego reżimu — zauważył Kazulin.

Uczestnicy konferencji mówili też o represjonowanych politykach, którzy stali się zakładnikami Łukaszenki. Ostrzegali też, żeby Zachód nie powtórzył błędu sprzed lat, kiedy białoruski dyktator handlował zakładnikami z Zachodem.

— Europa i cały cywilizowany świat nie może prowadzić rozmów z dyktatorem, zanim nie zostaną zwolnieni więźniowie polityczni, bo nie można dopuścić negocjacji z terrorystą, który bierze zakładników, a potem nimi handluje — mówił Kazulin.

Sergej Kaliakin powiedział z kolei, że Łukaszenka nie może być traktowany jako prawowity prezydent Białorusi, bo jak wskazują dane o naruszeniach wyborczych, Łukaszenka nie zebrał wymaganej do zwycięstwa w I turze większości głosów.

— Co więcej, wiele zebranych przez nas faktów wskazuje na masowe fałszowanie wyników wyborów, szczególnie w wyborach przedterminowych, kiedy do urn rzekomo przyszło ponad 23 proc. wyborców, a w niektórych obwodach nawet 40 proc., z czego 90 proc. rzekomo głosowało na Alaksandra Łukaszenkę — powiedział Sergej Kaliakin zaznaczając, że wszystkie dowody fałszowania wyborów zostaną zawarte w raporcie, który zostanie przedstawiony opinii światowej.

Przedstawiciele białoruskiej opozycji wyrazili podziękowanie władzom Litwy, których reakcja na wydarzenia 19 grudnia była „natychmiastowa” i „właściwa”. Białorusini odmówili komentarza w sprawie stanowiska prezydent Dali Grybauskaitė, która wyraziła poparcie dla Łukaszenki, a opozycji zarzuciła sprowokowanie zamieszek w Mińsku. Kaliakin zauważył tylko, że wypowiedź prezydent Grybauskaitė nie należy odbierać jako oficjalne stanowisko Litwy.

— Te słowa niekoniecznie nam się podobają, ale Litwa jest demokratycznym krajem i każdy ma prawo wypowiadać swoje zdanie — zaznaczył Kaliakin.

Białoruska delegacja przedstawicieli opozycji przybyła do Wilna z Warszawy, gdzie również odbyła szereg spotkań z politykami i dziennikarzami. Tymczasem na 12 stycznia jest planowany szczyt szefów unijnej dyplomacji, z którym białoruscy opozycjoniści wiążą duże nadzieje.

16 odpowiedzi to Białoruska opozycja oczekuje na unijną solidarność

  1. ben mówi:

    12 stycznia usłyszą, ze “szefowie dyplomacji UE” nie mają dla nich czasu. No może wystosują list otwarty do prezydenta A. Łukaszenki, w którym wyrażą swoje ubolewanie oraz poproszą, by już więcej tak nie robił, bo represje wobec opozycji były niewspółmierne do do ich czynów, które owszem, można uznać za prowokację wobec władz, ale można i nie uznawać ich za prowokację wobec władz.
    A tak w ogóle, to niech takie sprawy załatwia tak, by nikt szefom dyplomacji UE nie zawracał głów skargami.

  2. dzien dobry, bielorusy mówi:

    budziem solidarni z naszymi rodakami bielorusami!

  3. Czesław57 mówi:

    Myślę, że wydarzenia na Białorusi 19 grudnia – zachowując oczywiście proporcje – są tym, czym dla Polaków stan wojenny wprowadzony 13 grudnia 1981r. Ma rację pan Suszkiewicz, twierdząc że to agonia władz. Tyle że, tak jak w Polsce – potrwa jeszcze co najmniej kilka lat. Wszystko zależy od postawy Rosji i UE. Moim zadaniem, sankcje powinny uderzyć w ludzi odpowiedzialnych za represje i podtrzymujących obecny reżim białoruski. W związku z tym, że Polska jest sąsiadem Białorusi, sankcje nie powinny dotknąć zwykłych ludzi. Jednym słowem: pełny izolacjonizm władz, jednocześnie pomoc społeczeństwu białoruskiemu, nie tylko samym opozycjonistom.

  4. Adam81w mówi:

    Lepiej było tym ziemiom w Polsce.

  5. pieszy mówi:

    Ciekawie jaka ilosc Bialorusinow podtrzymuja tzw opozycje. Po prostu musza odpracowac kolejne wlewanie pieniazkow z Zachodu. Marionetki i tyle.

  6. ben mówi:

    Do Adam81w:
    A przynajmniej tej części, która przed wojną należała do Polski. Mnie natomiast smutno jest z tego powodu, ze wielu Polaków, którzy tam zostali (nie obchodzą mnie nawet ich motywy)polubiło dyktatorski knut.

  7. Bronislaw mówi:

    Do Czeslaw57. Co ma piernik do wiatraka.Stan wojenny i wybory gdzie opozycja otrzymala 5-6 procent i chcieli zrobic kolorowa rewolucje jak w Gruzji.Trzeba umiec z z 5-6% zagarnac wladze.Bardzo smiesznie.

  8. pieszy mówi:

    Wlasnie odpowiedz Bronislawa dotyczy Bialorusi. Ukraina, Gruzja to juz czas przeszly.

  9. stefanos mówi:

    Gdyby sami poradzili sobie z Łukaszenką,to było by dobrze,a tak jest problem,bo Łukaszenka poradził sobie z Rosją i Unią.

  10. stary mówi:

    po slowach E.Zingerisa Bialorus jest częscią Europy a Litwa gdzie,nie dac się zwodzic obietnicami,juž 20 lat dla mniejszosci na Litwie,to się nazywa demokracja,klamstwo na klamstwie jedzie,dla wladzy Bialuruskiej przez politykow Litewskich wypowiadac niezadowolenie možno i nie jest to wtrancanie się w jej sprawy,a ježeli przeciw wladzy Litewskiej to wtancanie się w sprawy Litwy,ciekawa propoganda.

  11. sąsiadka mówi:

    Lukaszenko ma za sobą praktykę “predsedatielia kołchozu”, która jemu pomaga w kierowaniu państwem. Może naszych demokratów skierować na kursy do “Lukaszenkowskich kołchozów”? Wtedy i u nas znikną chwasty z pol, wszyscy bedą mieli pracę, wystarczy pieniedzy na tankowanie samochodów na swojich stacjach paliw….

  12. robert mówi:

    Nie wiem jaki jest stan gospodarczy Białorusi gdyż dane są niepewne i nie wiadomo czy prawdziwe. Po nowym roku wróiła z Mińska znajoma której mąż pracował tam w ambasadzie. Stwierdziła że ceny podstawowych artykułów 3 razy drozsze niż w Polsce, w sklepach zaopatrzenie słabiutkie a np. ubrania i tkaniny na poziomie Polski lat 80 tych, a zwykli ludzie żyją skromniutko i biedniutko. Wiem znajoma ma tendencje do przesadzania ale chyba nie aż tak. Z drugiej strony gdyby ci demokraci dorwali się do władzy byłby boordel jak na Ukrainie czyli znacznie gorzej, a Białoruś już mogłaby być rosyjską prowincją.

  13. robert mówi:

    Do Adam 81 ( 4 ) Lepiej było nie tylko ziemiom ludziom było lepiej znacznie lepiej.
    Ta znajoma która wcześniej nie wykazywała jakiegoś wiekszego zainteresowania polskością czy patryjotyzmem opowiadała że po spotkaniach z miejsowymi Polakami czy po występach polskich zespołów nie raz łza zakręciła jej się w oku. Chyba wróciła nieco inna niż wyjechała.

  14. Ja mówi:

    do Bronisław: nie 5-6%, tylko co najmniej 5-6 razy więcej.

  15. maur mówi:

    do 11, sąsiadka;
    Możesz mi objaśnić szerzej funkcję „predsedatielia kołchozu”?

    Coś sobie przypominam, że taką “fuchę” miał mój dziadek w kołchozie w Podborzu. Bezpośrednio po jego utworzeniu w latach tuż po wojnie. I nie bardzo mogę jego rolę umiejscowić w hierarchi kołochozowej. Wiem, że ten kołchoz zakładali z 5-6 razy. Tzn. zakładali a jak ludzie się wkurzyli, każdy zabierał swoje i po kołchozie. Słyszałem, że dopiero kobieta-oficer Armii Czerwonej już na stałe ten kołchoz utworzyła.

  16. kris mówi:

    Jeżdżę dość często na Białoruś i niestety nie jest tam tak tragicznie jak pisze Robert. Ceny podstawowych artykułów są niższe niż w Polsce albo mają podobna cenę. Drogie są ubrania i sprzęt AGD. Poza tym bardzo niskie opłaty komunalne i oczywiście papierosy wódka i paliwo. Dlatego jeżeli ktoś ma jakąś w miarę przyzwoitą pracę to da się całkiem normalnie żyć. I dlatego bardzo wielu Białorusinów popiera Łukaszenkę bo boją się tego że mogą stracić to co mają obecnie i nie ciągnie ich do zmian. A jeżeli policzysz wszystkich zatrudnionych w jakimś stopniu zależnych od Łukaszenki wraz z ich rodzinami czyli pracownicy wszystkich resortów siłowych, administracji przedsiębiorstw państwowych itp to jest to z pewnością ponad połowa społeczeństwa. Dlatego na jakieś większe zmiany ja bym tam nie liczył dopóki poziom życia ludzi radykalnie się nie obniży.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.